Moja corka urodzila trzecie dziecko, trzecia dziewczynke

Pierwsza urodzila "jak pan Bog przykazal" w szpitalu.
Druga w domu w obecnosci poloznej w specjalnie zakupionym na te okolicznosc basenie.
Trzecia bez poloznej (za pozno zadzwonila, polozna przyjechala 15 minut po porodzie), rowniet w basenie, w wodzie.
Jej maz byl przy wszystkich porodach, przy trzecim nawet bardzo aktywny (odebral)

Gdy przyjechala polozna, dziecko juz ssalo piers matki polaczone z matka pepowina.. Polozna odciela, dala stosowny (stosowne?) zastrzyk/i, dziecko zbadala, zwazyla, zmierzyla.
Corka basenu nie wyrzuca, przyda sie przy czwartym porodzie (tak, planuja czworke dzieci

) i ma nadzieje, ze do tego czasu naucza sie sami odcinac pepowine
Gdy opowiedzialem to mojej przyjaciolce, stwierdzila- patologia!
Patologia, bo tylko patologia rodzi w domu..
Patologia, bo tylko patologia posiada wiecej niz jedno dziecko..
Patologia, bo nie bedzie w stanie "zapewnic swietlanej przyszlosci" czworce dzieci

Patologia bo... jej corka ma jedno i dosc.
Kocham i jestem dumny z tej mojej "patologii"

Widze swoja Wielkanoc w Szkocji, u mojej "patologii"
Rosapulchna, mozesz mowic do mnie "trójdziadku"