Dodaj do ulubionych

to co się dzieje w szpitalach to tragedia....

12.03.12, 19:10
Termin do szpitala miałam na dzisiaj więc załatwiłam dziecku opiekę (z wyrzutami sumienia że nie wiem ile czasu będę a mała nie była dużej niż noc be zemnie), ale nic... Moja mama pracuje w szpitalu (tym akurat) a ja miałam staż 6 miesięczny w innym bardzo renomowanym szpitalu w naszym mieście (do którego dostanie się bez rodziny w nim pracującej graniczy z cudem). Byłam u kardiologa który stwierdził że mam iśc do szpitala, mi się nie spieszyło więc nie wspominała mnic o "wejściach". Poszłam dziś do szpitala na czczo, pochodziłam trochę zanim wszystkie dokumenty zebrałam po czym o godzinie 8.30 dotarłam na oddział. Pielęgniarka lekceważąco wzięła moje dokumenty z tekstem "znowu przyjęcie....." nic, czekam przy ladzie ona coś notuje po czym mówi że mam iśc do głównego holu i tam czekac bo pójdziemy piętro niżej (ten sam oddział) i ona ZARAZ dojdzie. Po godzinnym czekaniu (mam też podejrzenie cukrzycy i bez jedzenia mdleję) zaczęłam miec odruchy wymiotne, po 1,5 godziny czułam że zaraz albo zwymiotuję albo zemdleję; poszłam do pielęgniarek i usłyszałam kazałam pani czekac (w między czasie przeżuwała śniadanie), miałam już takie nerwy że prawie pojechałam do domu i po jakimś zgryźliwym tekście że żeby chorowac trzeba miec siły i energie itp. poszłam zapalic papierosa. Przyszłam i ok. godziny 10.30 babka wreszcie się pojawiła (było ze mną jeszcze kilka innych osób czekających). Zabrała nas piętro niżej, pokazała każdemu swoje łóżko po czym zaczęła wstępne badania (mierzenie i warzenie), po kolejnej godzinie okazało się że mi się to nie przysługuje bo moja kartoteka po drodze gdzieś zniknęła..... nosz do h.j!! Moje nerwy sięgały chyba zenitu, ok 11.30 (cały czas odruchy wymiotne i mroczki przed oczami) przyszła szanowna pani doktor którą najpierw błagałam czy jest szansa że po badaniach mogłabym wyjśc do domu bo mam małe dziecko króre karmie piersią itp. teksty (że karmie piersią to koloryzowałam bo ma już 3,5 roku) przy czym pani doktor nie widziała tak owej możliwości żadnej więc od razu zaczęłam w naszą rozmowę całkiem "przypadkowo" wplątywac to że moja mama pracuje na tym i tym oddziale i nagle pani doktor zaczęła zmieniac zdanie i mówic że "może da się coś zrobic" po czym dodałam że ja pracuję w innym szpitalu i okazało się że mogę wyjśc po dzisiejszych badaniach do domu i jutro wrócic z samego rana (było to aż żałosne) i w tym momencie weszła pielęgniarka i mówi "co będziemy robic" a pani doktor jej tłumaczy że moja mama, że ja itd. i że badania zrobimy expresowo bo mam małe dziecko smile pielęgniarka zmieniła natychmiast ton, język i wtedy zaczęłam czuc dopiero że ONI SĄ TU DLA MNIE...... czułam że "wpuścili mnie jak by do swojego świata" mogłam żartowac, pytac się itp. badania były naprawdę na już od razu interpretowane i takie tam, właściwie to badania wszystkie szczegółowo znam na cały tydzień (do piątku) i siędzę teraz z opaską szpitalną na ręce, ech.... denerwuje mnie to strasznie bo tak powinno się traktowac wszystkich i to bez znaczenia czy ktoś ma "wejścia" uncertain
Obserwuj wątek
    • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 19:15
      o i nie dodałam że przy wszystkich badaniach towarzyszyła mi owa pani doktor...
    • desacratrix Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 19:29
      A piszesz to wszystko, żeby się pochwalić znajomościami i poużalać nad maluczkimi, którzy ich nie mają? Czy też może, żeby zebrać gromy za palenie papierosów (podobno chwilę wcześniej byłaś mdlejąca) czy za kłamstwo dotyczące karmienia piersią?

      Mam nadzieję, że jesteś trolem uncertain
      • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 19:39
        desacratrix napisała:

        > A piszesz to wszystko, żeby się pochwalić znajomościami i poużalać nad maluczki
        > mi, którzy ich nie mają? Czy też może, żeby zebrać gromy za palenie papierosów
        > (podobno chwilę wcześniej byłaś mdlejąca) czy za kłamstwo dotyczące karmienia p
        > iersią?
        >
        > Mam nadzieję, że jesteś trolem uncertain

        hehe piszę to żeby się wygadac bo tak się składa że nie miałam jeszcze zbytnio komu, znajomościami się nie mam co chwalic bo z matką nie gadam już jakiś czas dlatego pani doktor też się nie chciałam "chwalic" żal mi po prostu tego że np. jak nie mam wtyk to albo muszę ściemniac albo "chwalic" się mamą z którą nie rozmawiam; a myślałam że nie jest mi potrzebna uncertain Walnię.y jest ten system uncertain a palę.... no trudno, rzucę jak nie będę miała tyle stresów uncertain
        • desacratrix Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 19:55
          Jak widać, mama jest Ci potrzebna, i jak widać tu Cię uwiera. Warto byłoby jednak zachować integralność i nie przyznawać się do niej nawet w takich okolicznościach. Co do palenia, to zawsze znajdzie się powód, żeby jednak nie rzucać (wiem z własnego doświadczenia), zawsze jakieś stresowe sytuacje Ci wyskoczą sad
          • montechristo4 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:03
            coś mi tu nie gra:
            - dostałaś skierowanie do szpitala, a nie zamierzałaś w nim być? Na co to skierowanie? I co to za badania, których nie można było w takim razie wykonać ambulatoryjnie?
            - taka byłaś "umierająca" i mroczki przed oczami i mdłości, a na papierosa miałaś energię? Żeby nie było - sama palę, ale jakoś nie ciągnie mnie do papierosa, kiedy mi słabo.
            Ile spędziłaś na oczekiwaniu? 2-3 godziny? I naprawdę uważasz, że to tak dużo, skoro nic takiego się z Tobą nie działo?
            Przesadzasz. Nie gloryfikuję szpitali i warunków panujących w niektórych, ale trochę się w dupach poprzewracało z tym żądaniem już, teraz i natychmiast.
            • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:19
              montechristo4 napisała:

              > coś mi tu nie gra:
              > - dostałaś skierowanie do szpitala, a nie zamierzałaś w nim być? Na co to skier
              > owanie?
              Zbliżający się termin mnie zwyczajnie coraz bardziej przerażał sad a skierowanie na złe wyniki EKG i omdlenia
              I co to za badania, których nie można było w takim razie wykonać ambula
              > toryjnie?
              można penie i było ale kardiolog mówił że to pilne a przez przychodnie będzie trwało kilka miesięcy
              > - taka byłaś "umierająca" i mroczki przed oczami i mdłości, a na papierosa miał
              > aś energię? Żeby nie było - sama palę, ale jakoś nie ciągnie mnie do papierosa,
              > kiedy mi słabo.
              ja jestem inna i jak mnie coś porządnie wkur.w to idę na fajkę (jak mi strasznie słabo to siadam) tym bardziej że od rana nie paliłam z myślą że przed badaniami lepiej się nie truc dodatkowo......
              > Ile spędziłaś na oczekiwaniu? 2-3 godziny? I naprawdę uważasz, że to tak dużo,
              > skoro nic takiego się z Tobą nie działo?
              uważam że jak widziałam że pielęgniarka nie miała tyle do roboty, zdążyła poplotkowac w zabiegowym + zjeśc śniadanie a tam gdzie miała mnie i inne osoby zaprowadzic to było piętro niżej i trwało jakieś 5 minut (po schodach) to cóż.... Znam ten system i często uważam że takie narzekanie jest przesadą ale to była przesada bo np. facet koło mnie był w gorszym stanie, był z wnukiem? lub synem i aż się dziwię że awantury nie skręcił bo ja bym tak zrobiła..
              > Przesadzasz. Nie gloryfikuję szpitali i warunków panujących w niektórych, ale t
              > rochę się w dupach poprzewracało z tym żądaniem już, teraz i natychmiast.
              sorry to nie było teraz i natychmiast jak uważasz że można po ileś tam godzin siedziec i to jest norma to według mnie takie rozumienie pogłębia politykę szpitala...

              ja miałam staż w innym szpitalu i człowieka potrafili traktowac inaczej (nie zawsze idealnie) ale dobrze, do tego stopnia że tam rodzinę bez wahania bym wysłała
          • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:06
            desacratrix napisała:

            > Jak widać, mama jest Ci potrzebna, i jak widać tu Cię uwiera.
            Racja, tu mnie uwiera sad
            Warto byłoby jedn
            > ak zachować integralność i nie przyznawać się do niej nawet w takich okolicznoś
            > ciach.
            To jest ten problem że jak wspomnę o niej to wiem że mogę więcej czasu spędzic z córką, co jest dla mnie (i dla mojego honoru?) ważniejsze i bardziej priorytetowe... (nie mów że dla swojego dziecka nie zrobiłabyś tego samego (które nigdy więcej niż noc bez ciebie nie było)- czyli 5 dni w szpitalu z praktycznie zerowym kontaktem (a ile bym musiała się na prosic o taką opiekę i jaki to problem by był) lub "pobyt" w szpitalu dla dziecka nie odczuwalny, czyli z przedszkola normalnie ją mogę odebrac...
            Co do palenia, to zawsze znajdzie się powód, żeby jednak nie rzucać (wie
            > m z własnego doświadczenia), zawsze jakieś stresowe sytuacje Ci wyskoczą sad
            Wiem i to mnie wkurza ale nie mam sił się za to zabrac (i czasu); wiem kolejna wymówka :-0
            • malgosiek2 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:26
              To napisz skargi, gdzie się da czyli do dyrektora szpitala NFZ-tu, Izb pielęgniarskich i lekarskich.
              Powiadom wszelkie media np.Tvn Uwaga, Interwencje i co się tylko da.
              No skandal nad skandale prze pani.
              • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:35
                chyba rozumiem... to nie forum gdzie (e)mamy mogą się wygadac, itp. tylko forum gdzie się kręci rozróby a każde zdanie jest analizowane przez milicje w celu znalezienia powodu żeby zlinczowac itp. ok- rozumiem i przepraszam za posta, żałuję że go napisałam bo przecież wygadanie się to nie powód i uwzięłam się na szpital, lekarza, pielęgniarki itp. rozumiem, jestem ZŁA (a wy żałosne...... ) jest może jakieś forum gdzie można pisac bez bania się że zaraz nastąpi ogólne wyżycie?
                • malgosiek2 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:40
                  Ale jak na razie to Ty się wyżywasz.
                  Szpitale mają swoją specyfikę i pewne rzeczy trudno od razu mieć.
                  Na IP czeka się po klika godzin, nie wiedziałaś o tym?
                  W przychodniach też się czeka.
                  Ktoś Ci wyżej parę rzeczy wytłumaczył.
                • lena_madzia Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 23:18
                  malwisul napisała:

                  > chyba rozumiem... to nie forum gdzie (e)mamy mogą się wygadac, itp. tylko forum
                  > gdzie się kręci rozróby a każde zdanie jest analizowane przez milicje w celu
                  > znalezienia powodu żeby zlinczowac itp. ok- rozumiem i przepraszam za posta, ża
                  > łuję że go napisałam bo przecież wygadanie się to nie powód i uwzięłam się na s
                  > zpital, lekarza, pielęgniarki itp. rozumiem, jestem ZŁA (a wy żałosne...... )
                  > jest może jakieś forum gdzie można pisac bez bania się że zaraz nastąpi ogólne
                  > wyżycie?



                  otóż to moja droga, otóż to
                  ematek-hejterek tutaj nie brak
                  tutaj nalezy sie dwa razy zastanowić, zanimj sie cos napisze...
                  a o takie forum gdzie można sie spokojnie wyżalić to trudno ....oj trudno


                  https://dl7.glitter-graphics.net/pub/474/474167l68h9nknqq.gif
                • olatomka A w ogóle 13.03.12, 10:08
                  to jakim prawem ta pielęgniarka jadła śniadanie?!
                  Nie wolno jej było...pacjenci wspomagający się fajeczką więc baaardzo chorzy czekali na nią a ona nie bała się zjeść...Jak mogła...smile

                  Pielęgniarki to tylko siedzą,plotkują,spijają kawkę , pachną i ładnie wyglądają...ciekawe więc kto odwala tą całą robotę?
                  • kosa.bar Re: A w ogóle 13.03.12, 11:43
                    Nie wiesz? Przecież służba zdrowia nie ma prawa jeść! Są pacjenci, więc nie ma czasu na tak banalne sprawy jak jedzenie smile
              • buzka25 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:41
                troche sie z autorka zgodze, obecnie bez "wtyczek" ciezko cos załatwic, tydzien temu spedziłam cały dzien na izbie przyjec z dzieckiem, miałam skier na oddział ale nas nie przyjeli bo badania (krew, mocz) wysżły OK, ale ze dziecko od miesiaca nie potrafi sie wyproznic , nawet lewatywy niedziałaja to ich jakos najmniej obchodizlo a z tym wlasnie przyjechałam, o 16 po odebraniu wynikow kazali jechac do domu znow ze wszytskimi rzeczami ktore mialam spakowane, aaa i kazali porobic kał na lamblie, poasozyty, a ja sie pytam k....a mac jak??? skoro tej kupy nie ma???????? przepsiali forlax ktory nie pomogl tak jak i inne przeczyszczajace, i tak we wtorek uruchomiłam kontakty i jutro jedziemy, chory kraj i tyle,
                • kandyzowana30 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:53
                  buzka nie obraz sie ale czy izba przyjec nie jest od przypadkow naglych? Czy wasze dziecko nie powinno byc skierowane przez lekarza na gastrologie?
                  W zadnym wypadku nie lekcewazylabym tak dlugiego braku wyproznienia. Co na to wasz lekarz rodzinny?
                  • buzka25 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:34
                    no własnie nasz lekarz skierowął na gastrologie ale zeby sie dostac na oddzial trzeba przejsc przez izbe przyjec ktora to decyduje czy dany pacjent nadaje sie na oddział, a stwiedzili ze nie, ot polska własnie, chory kraj, coinnego jak sie ma wczesniej ustalony termin i czekasz pol roku a co innego jak cos sie stanie nagle
                    • memphis90 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 17:35
                      Ale czego Ty oczekiwałaś? Że z powodu zaparcia pojedziesz sobie ot tak na izbę przyjęć i zostaniesz z marszu przyjęta? No sorry... Trzeba najpierw umówić termin planowej diagnostyki, przecież musi być miejsce dla dziecka, badania zaplanowane. Wyobraź sobie, że masz na takiej gastroenterologii 7 łóżeczek dla maluchów, na 2 leżą właśnie biegunki rotawirusowe, na 1 izolowana salmonella, 2 dzieci z wadami wrodzonymi po zabiegach operacyjnych- wolisz położyć swoje dziecko koło rotawirusów, czy z salmonellą? Poza tym doraźnie zaparcia leczyć może pediatra.
            • desacratrix Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:49
              > To jest ten problem że jak wspomnę o niej to wiem że mogę więcej czasu spędzic
              > z córką, co jest dla mnie (i dla mojego honoru?) ważniejsze i bardziej prioryte
              > towe... (nie mów że dla swojego dziecka nie zrobiłabyś tego samego)

              Nie o honor tu chodzi, ale na dłuższą metę o kwestie znacznie ważniejsze, Twój spokój, równowagę psychiczną i postępowanie w zgodzie ze sobą. Sądzisz, że Twoja córka takiego dysonansu w Tobie nie wyczuje, teraz lub później?

              I nie, nie zrobiłabym tego swojemu dziecku tongue_out
              • montechristo4 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 20:56
                no dobra - na spokojnie, jakie badania zrobili? Co powiedział lekarz?
              • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:00
                desacratrix napisała:
                Twój
                > spokój, równowagę psychiczną i postępowanie w zgodzie ze sobą.
                siedząc w domu i słysząc jak mała po spacerze, kolacji, kąpieli i przytulankach smacznie chrapie a jutro normalnie pójdzie do przedszkola a ja ją z niego odbiorę itp. właśnie to czuję..... tym bardziej że mała ma 3,5 roku i nie musi wszystkiego wiedziec i nie wszystko rozumie
    • nandadevir Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:06
      nie wiedziałaś jak są traktowani pacjenci. Mi mąż mówi, lepiej nie mów, bo od razu będą ci do tyłka wchodzić. Na kartotece dziecka w panstwowej przychodni jest napisane: tata lekarz. Jest ołówkiem, myślałam o tym aby zgumować.
      • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:09
        co racja to racja i naprawdę żałuję że napisałam cokolwiek bo zamiast się wygadac to czuję się jak bym zbrodnię popełniła sad
        • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:12
          no i pisałam to z myślą że jak sama w fachu pracowałam i będę pracowac (kończę naukę) to "zmienię wszystko" bynajmniej zacznę od siebie.... i innych tak nie będę traktowac uncertain jak byłam na stażu takie coś było dla mnie nie do pomyślenia... no ale jak mówiłam się uczę (postępowania z pacjentami uncertain)
        • przystanek_tramwajowy Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:21
          malwisul napisała:

          > co racja to racja i naprawdę żałuję że napisałam cokolwiek bo zamiast się wygad
          > ac to czuję się jak bym zbrodnię popełniła sad

          Nie wymagamy, żebyś się od razu czuła jak zbrodniarz. Sądzę, że większości zupełnie wystarczy, jeśli poczujesz się jak najpodlejszy gatunek wieprzowiny.
          • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:23
            przystanek_tramwajowy napisał:

            > Nie wymagamy, żebyś się od razu czuła jak zbrodniarz. Sądzę, że większości zupe
            > łnie wystarczy, jeśli poczujesz się jak najpodlejszy gatunek wieprzowiny.
            He he he, dobre wink
      • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:22
        nandadevir napisała:
        myślałam o tym aby zgumować
        he, he nie ma co zmazywac...
        teraz to wiem :-0
        dobrze jest że większości takie traktowanie nie przeszkadza, przyzwyczajenie;
        nauczyłam się na błędach, jednak nie na darmo na stażu kilka razy słyszałam tekst że to pacjent uczy postępowania... nie rozumiałam prawdę mówiąc wtedy o co chodzi
      • dorek3 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 11:35
        tak się znakuje przemądrzałych rodziców. Moje dziecka na karcie u laryngologa ma wpisane matka-farmaceutka. Wszystko fajnie, tylko ,że to nieprawda big_grin
    • 7kaktus do mawisul 12.03.12, 21:30
      www.polskatimes.pl/artykul/528641,lekarze-chca-walczyc-z-oszczerstwami-w-sieci,id,t.html
      • malwisul Re: do mawisul 12.03.12, 21:40
        7kaktus napisała:

        > rel="nofollow">www.polskatimes.pl/artykul/528641,lekarze-chca-walczyc-z-oszczerstwami-w-sieci,id,t.html

        ech... myślisz że mi o danego lekarza chodziło?? z jakiej racji te wnioski?? (nazwisko, szpital, miejscowośc; konkrety??) Mówiłam ogólnikowo ale już przestało mi to przeszkadzac, bo ja tak traktowana byc nie chcę i nie muszę, jak inni chcą......
        • 7kaktus Re: do mawisul 12.03.12, 21:44
          no nie podałaś konkretów ale, ze akurat przegladalam wiadomosci i sie natknełam to skopiowałam
          • malwisul Re: do mawisul 12.03.12, 21:58
            niedługo rozpocznę moją pracę w tym że środowisku, moja mama jest w tym środowisku od lat... nie naraziła bym siebie ani rodziny na konsekwencje chodź by typu to ta... piszę ogólnikowo bo według mnie był to problem (no i np. osób czekających których było mi okropnie żal sad ) Miałam dużo sytuacji gdzie z czystej chęci pomocy i ułatwienia pacjentowi pobytu w szpitalu pomagałam, tracąc przy tym... kilka osób chciało mi dziękowac wręczając coś tam ale dla mnie to było normom i nie przyjmowałam bo miałam z tego samą radośc, zadowolenie... ale teraz doszłam do wniosku że faktycznie pacjenci uczą i z latami pewnie prawdziwego stażu doświadczę i nie będę się dziwiła tak jak teraz DLACZEGO tak jest a nie inaczej uncertain To trochę przerażające... bo idę z powołaniem i mam nadzieję że mi nie minie
            • malwisul Re: do mawisul 12.03.12, 22:08
              no właśnie jak czytam te niektóre posty to jak bym widziała tych ludzi czekających razem ze mną, tego faceta o którego jak by był moją rodziną to bym robiła awanturę, tą panią z którą dzieliłam pokój skarżącą się na to i owo; kurcze mam trochę inne wyobrażenie co do leczenie i pomagania pacjentom... dużą rolę też gra nastawienie pielęgniarek, lekarzy itp. wiem że pewnie systemu nie z mienie ale na takie traktowanie zwyczajnie bym się nie godziła i traktowac tak bym nie chciała bo wtedy moje zapędy by nie były nic warte...
              • malgosiek2 Re: do mawisul 12.03.12, 22:09
                Po kliku latach pracy w być może spasujesz.
                Bo sie nie da.
                Pacjenci też nie są tacy cacy.
                • malgosiek2 Re: do mawisul 12.03.12, 22:14
                  Jak tak będziesz chciała postępować jak piszesz, to albo szybko wypalisz się zawodowo albo się uodpornisz.
                  Bo zwariujesz zawodowo szybciej niż myślisz.
                  Jak w każdym zawodzie wskazana odporność na czynniki stresogenne.
                  • malwisul Re: do mawisul 12.03.12, 22:37
                    malgosiek2 napisała:

                    > Jak tak będziesz chciała postępować jak piszesz, to albo szybko wypalisz się za
                    > wodowo albo się uodpornisz.
                    > Bo zwariujesz zawodowo szybciej niż myślisz.
                    > Jak w każdym zawodzie wskazana odporność na czynniki stresogenne.

                    wiem może jestem za młoda i mam za wielkie wyobrażenia które pewnie z czasem zaczną niknąc... W końcu osoby na stałe już będące w szpitalu do wszystkiego są przyzwyczajone i na wszystko uodpornione, to zauważyłam, ja że ze środowiska się wywodzę to naturalnie chciałam inaczej :-0
                    • malgosiek2 Re: do mawisul 12.03.12, 23:05
                      malwisul napisała:

                      >W końcu osoby na stałe już będące w szpitalu do wszystkiego są przyzwyczajone i na wszystko uodpornione, to zauważyłam, ja że ze środowiska się wywodzę to naturalnie chciałam inaczej :-0

                      Czasami nie ma lekkiego wyjścia i na niektóre sytuacje jakie będą miały miejsca trzeba się przyzwyczaić.
                  • yenna_m Re: do mawisul 12.03.12, 23:02
                    troche wtedy niefajnie będzie nam, pacjentom wink tongue_out
                  • kosa.bar Re: do mawisul 13.03.12, 10:33
                    Świete słowa, zgadzam sie z Tobą całkowicie smile
                    • malgosiek2 Re: Do kosa.bar 13.03.12, 16:25
                      Jak mogę się z Tobą skontaktować?
                      Może być mail i napisać na gazetowy.
                      Z góry dziękujęsmile
                      • kosa.bar Re: Do kosa.bar 14.03.12, 16:02
                        Nie mam pojęcia dlaczego nie idzie na gazetowy smile Podaję Tobie tu namiary : kuleczka2009@wp.pl Mail i tak rozpowszechniony wink
                        • malgosiek2 Re: Do kosa.bar 14.03.12, 17:21
                          O dzięki serdeczne.
                          Odezwę się wieczorkiem teraz idę na zajęcia taneczne smile
    • yenna_m Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:50
      jest niestety w tym dużo prawdy
      niestety - bardzo źle jest być w szpitalu anonimowym sad
    • kobieta306 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 21:53
      bardzo dobrze Ciebie rozumiem, bo sama niedawno miałam podobne przyjęcie do szpitala. Badania, które można było zrobić w ciągu jednego dnia, trwały trzy dni, bo zdaje się, że fundusz wtedy płaci. Doszło do absurdu, że ostatniego dnia nie działo się zupełnie nic, a my leżałyśmy i zajmowałyśmy miejsca. Chwila rozmowy z 'lekarzem prowadzącym" graniczyła z cudem.
      • czar_bajry Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 22:14
        O matko i córko co za żałosny troll....
        Na dodatek taki jakiś niedouczony, a jeśli jakimś cudem to nie troll to strzeż mnie Boże przed takim lekarzami jak autorka ( wnioskuję to po stażu w szpitalu, salowe zdaje się staż nie obowiązuje). Poszła na kardiologię, mdlała z powodu głodu i cukrzycy ale fajka jej pomogła a o stylu wypowiedzi nawet nie wspomnętongue_out
      • kosa.bar Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 10:35
        No cóż, tak właśnie fundusz płaci, co ma zrobić szpital? Popaść w długi?
    • woman_in_love ciesz się znajomościami i nie marudź :) 12.03.12, 22:07
      w Somalii jest gorzej!
    • malgosiek2 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 12.03.12, 22:08
      Niestety, ale nikomu nikt nigdy nie dogodził i nie dogodzi.
      I co byś nie z/robiła i tak zawsze będzie źle.
      Taka nasza narodowa mentalność.
      A winni są wszyscy.
    • amandaas Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 00:03
      Opowiem Ci ze strony osoby która obecnie jest "służbą zdrowia", ale zanim się nią stała swoje przechorowała.
      Da się normalnie, bez wejść. Ja wiem, że wszystko powinno się dziać płynnie bez czekania i proszących uśmiechów. Ale tak nie jest, o czym wszyscy wiemy, z różnych względów.
      W czasie praktyk napatrzyłam się na reakcje lekarzy i ich komentarze za zamkniętymi drzwiami pokoju lekarskiego. Jeżeli pacjent/ka podejdzie i z uśmiechem powie że czuje się źle/słabo, że karmi piersią i że rozumie że wszystko zajmuje czas, ale naprawde już za chwilę odpłynie to nikt nie odmówi/odburknie czegoś. W kazdym razie przez lata w wielu ośrodkach się z tym nie spotkałam. Ale jeśli przyjdzie paniunia przewracająca oczami i trzmająca się ściany, dodatkowo burcząca pod nosem na służbę zdrowia, to niestety od razu odechciewa się być miłym.

      Ja wiem, że tak nie powinno być. Ze człowiek chory nie zawsze ma siłę być milutki. Ale to taka drobna rada od tego maluczkiego, na samym końcu lancucha po drugiej stronie lady. Uśmiech i podejście "panie są najmądrzejsze i najwspanialsze, ja nie wiem nic, proszę o pomoc" zawsze działasmile Niestety.
      • bloopsar Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 04:48
        > Jeżeli pacjent/ka podejdzie i z uśmiechem powie że czuje się źle/słabo, że karmi
        > piersią i że rozumie że wszystko zajmuje czas, ale naprawde już za chwilę odpłynie
        > to nikt nie odmówi/odburknie czegoś.
        > Ale jeśli przyjdzie paniunia przewracająca oczami i trzmająca się ściany, dodatkowo
        > burcząca pod nosem na służbę zdrowia, to niestety od razu odechciewa się być miłym.

        Ech ci bezczelni roszczeniowi pacjenci: nie mogą zrozumieć, że fakt, iż jest im słabo i za chwilę odpłyną nie usprawiedliwia trzymania się ściany czy braku uśmiechu. A lekarze tak by chcieli z sercem na dłoni, z empatią, no ale da się?? Banda chorych gburów, zamiast kwiaty i podanie w trzech egzemplarzach z uzasadnieniem dlaczego niby mają być traktowani jak ludzie, to oni śmią wymagać! Trudny jest los lekarza, oj trudny...

        Droga, "obecna służbo zdrowia", podziel się z nami niegodnymi wspomnieniem ze studiów medycznych: to tam uczą was chamstwa i odczłowieczenia? Czy nabywacie to już w ramach nauki u boku starszych, bardziej doświadczonych w tej materii kolegów?
        • kosa.bar Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 11:10
          Jako "obecny" lekarz odpowiem-nie, na studiach uczą ideałów, które mają niewiele wspólnego z szarą rzeczywistością. Niestety to zachowanie pacjentów powoduje zniechęcenie do nich i wypalenie. Po studiach i w pierwszych latach mojej pracy dałam pacjentom moje serce i szacunek, w zamian natomiast otrzymałam kompletny brak zrozumienia,że lekarz to tylko człowiek, nie robot. Moi pacjenci nie pozwalają mi zjeść, skorzystać z toalety i wyjść o czasie do domu. Wydzwaniają całą dobę o bzdury, nie stosują sie do zaleceń-bo bioenergoterapeuta kazał odrzucić lek,włażą z gotową diagnozą i listą życzeń. Nie obchodzi ich,że źle się czuję, powinnam siedzieć w przychodni całą dobę i przyjmować, jednocześnie odbierając telefony.
          Tak, trudny jest ten zawód, nie masz o tym zielonego pojęcia,ale potrafisz ładnie sie wymądrzać.
        • memphis90 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 17:39
          Jakoś ta słaniająca się kobieta doczłapała się na fajkę...
          • malwisul Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 19:56
            memphis90 napisała:

            > Jakoś ta słaniająca się kobieta doczłapała się na fajkę...

            a żem się doczłapała bo na to zawsze się doczłapie wink a lekarz pierwsze co to pytał się czy palę komentarzy żadnych nie było... ech te faje, muszę rzucic tylko jakoś zabrac się nie mogę, a nie palę tylko przy grypie.... jak mi jest słabo to z reguły też nie, na czczo też unikam, ale jak mnie coś bardzo zdenerwuje- łoo, nie ma siły żebym zrezygnowała :-0 heh co będę się tłumaczyc dużo.... nałóg robi swoje, a komentarze w tym kierunku za bardzo mnie nie ruszają bo mój nałóg= mój problem... i tyle odnośnie palenia.
      • kobieta306 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 09:10
        amandaas napisała:
        > Ja wiem, że tak nie powinno być. Ze człowiek chory nie zawsze ma siłę być milut
        > ki. Ale to taka drobna rada od tego maluczkiego, na samym końcu lancucha po dru
        > giej stronie lady. Uśmiech i podejście "panie są najmądrzejsze i najwspanialsze
        > , ja nie wiem nic, proszę o pomoc" zawsze działasmile Niestety.

        rada udawania głupka "ja nie wiem nic prosze o pomoc" to jest napędzanie tej chorej machiny, gdzie pacjenta traktuje się jak gó.... Przoduje w tym niższy personel medyczny choćby zwracając się per "ty" do pacjenta. Był niedawno w gazecie artykuł jak pielęgniarki zwracaja sie do matek na oddziałach z dziećmi. Mówią per"mama trzymaj kroplówke" itd. Sami uczymy naszą służbę medyczną, że moga nas tak traktować, bo się boimy , bo mamy wiele do stracenia (zdrowie!!!!), bo zwyczajnie nie mamy wyjścia. Tymczasem jest to praca, jak każda inna i wymaga tego, by petentów traktować jak ludzi. Sklepowa też nie powie "weź sobie z półki".
    • zabulin Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 08:21
      .... denerwuje mn
      > ie to strasznie bo tak powinno się traktowac wszystkich i to bez znaczenia czy
      > ktoś ma "wejścia" uncertain



      Denerwuje cie to, ale skorzystalas skwapliwie ze "znajomosci" smile smile Uwielbiam hipokryzje


      a ja miałam staż 6 miesię
      > czny w innym bardzo renomowanym szpitalu w naszym mieście (do którego dostanie
      > się bez rodziny w nim pracującej graniczy z cudem)


      E, no jak dostaja się tam tylko rodziny pracownikow, to nieduzy on musi byc ....
    • stukostrach-jeden Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 08:27
      Nie wiem po co pisałaś ten post, troll?
      - kłamiesz
      -idziesz do szpitala i nie chcesz w nim być
      - paliłaś na czczo i się dziwiłaś że "mdlejesz"
      - czekałaś 2-3 godziny na planową diagnostykę, bez stanu zagrożenia życia czy zdrowia
      - inteligencja zdecydowanie nie grzeszysz
    • kosa.bar Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 11:19
      Tak z ciekawości, poinformowałaś lekarza o wypalonym papierosie, czy robisz z niego idiotę? Masz świadomość,że to wpłynęło na wyniki Twoich badań? Powiem jeszcze,że w piątek byłam na diagnostyce onkologicznej, stałam grzecznie przed rejestracją, a potem normalnie w kolejce do lekarza. Nie weszłam bez kolejki,nie poruszyłam znajomości, zwyczajnie w tym dniu byłam normalną pacjentką...też mam małą córeczkę.
    • to_ja_tola Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 11:56
      Miałam tak samo....W drugiej ciązy,po 2tyg po terminie łaskawie przyjęli mnie na oddział,po dwukrotnym oddelegowaniu mnie do domu.
      Przyjęli i leżałam kolejne 3dni.I nic...tylko ktg,podstawowe (skąpe) badania i nic.
      Na 3dzień już nie wytrzymałam i sobie popłakałam.Wtedy zadzwonił kolega z zapytaniem jak się czuje i co się dzieje?To mu powiedziałam,że leżę bezczynnie itp.Na co on,że przecież ma kolegę,który ma zonę połozną i że zadzwoni.
      Okazało się,że tej połoznej nie ma na zmianie ,ale zadzwoniła do kolezanki,która jest na zmianie i nagle....po 3dniach panie przyszły we dwie po mnie,od wejścia już wołały po nazwisku i taakie milutkie i w ogóle...
      I dało sie?Dało.Wieczorem juz lezałam na porodówce.


      Podobnie miałam jak syn miał zapalenie płuc.Zaczynalismy zycie w nowym mieście i mielismy znajomych,do których zadzwoniłam do jakiego szpitala jechać z dzieckiem w tym mieście.Powiedzieli,ale za chwilę zadzwoniła pani,że mam iść tam i tam i powołac się na nią,że przyjmie nas lekarz taki a taki.Podjechałam i po 10min byliśmy już na oddziale.Bez stania w kolejkach...nic.
      Czyli niestety -znajomości.A szkoda.
    • shellerka Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 12:04
      świetnie Cię rozumiem. przy pierwszej ciąży posługiwałam się książeczką ubezpieczeniową, w której była pieczątka zakładu pracy - jednego z większych szpitali klinicznych.
      zaraz po tym, jak przy wypełnianiu dokumentów, spostrzeżono ową pieczątkę, następował zwrot zachowania i pojawiał się uśmiech i życzliwość. nie mówię tu o lekarzach, ale o personelu pielęgniarskim.

      nie wspomnę już o tym, że przez tydzień próbowałam umówić się do lekarza specjalisty i za chiny ludowe nie mogłam się dodzwonić, jak się dodzwoniłam to już terminów nie było, więc koniec końców uruchomiłam swoje dawne znajomości i tadam... termin się znalazł od ręki.

      i też mnie to wkur wia nieziemsko, bo ja to ja, mogę sobie dzwonić, wystawać w kolejkach i aktualnie mam na to czas i siłę, a co ma powiedzieć starsza, albo pracująca osoba????
      • melancho_lia Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 13.03.12, 12:22
        Obrazek z przychodni przyszpitalnej, dzień zapisów do specjalistów, tłumek ludzi, głównie starszych.
        -Chciałbym się zapisać do kardiologa.
        - o prosze pana, termin za cztery miesiące najwczesniej
        - ale ja mam skierowanie, na cito
        - przykro mi za cztery m-ce
        Podchodzi kolejna osoba, wsuwa dyskretnie paczkę z kawą, którą to kawę pani w rejestracji sprawnym ruchem wrzuca do szuflady
        - chciałbym się zapisać do kardiologa
        - o mam termin w przyszłym tygodniu w środę...

        Tak to wygląda...
        • malwisul no i właśnie o to mi chodzi... 13.03.12, 13:15
          o takie traktowanie, nie o to że źle wykonują swoją pracę tylko o stosunek w jaki się odnoszą do ludzi... sad swoją drogą dzisiaj miałam badanie na innym zupełnie piętrze, babka mnie nie znała, badanie trwało 50minut, babka-super smile całe badanie się śmiałam i w ogóle mi się wychodzic nie chciało smile Da radę jak się chce... dodam że widac było że długo tam pracuje
        • memphis90 Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 17:42
          >
          > Tak to wygląda...
          G... prawda, są listy kolejkowe kontrolowane przez NIK i NFZ. A rejestratorki naprawdę mają w nosie jakąś tam kawę.
          • melancho_lia Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 18:37
            Nie rozbawiaj mnie. Listy kolejkowe to czysta teoria.
          • shellerka Re: to co się dzieje w szpitalach to tragedia.... 14.03.12, 19:42
            buahahahahhaha smile to powiedz mi dlaczego, kiedy dzwonisz do szpitala pod poznaniem i chcesz zoperowac zacme, to nie ma juz miejsc, a jak idziesz prywatnie na wizyte do pani profesor, ktora w owym szpitalu operuje, to nagle jakims cudem miejsce na nfz sie znajduje ?

            pisałam nawet skargę w tym temacie do nfz, ale gie to dało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka