mancipi
13.03.12, 09:28
ok, może było tak, że pani nie o wszystko dopytała; może zapomniała wspomnieć, że mąż ni w ząb po polsku-też tak mogło być. no ale chyba nie wymagam za dużo aby radosne panie z ROPS ruszyły swe szacowne tyłki i postarały się znaleźć jak najszybciej jakieś rozwiązania z uwagi na dobro dziecka. tak byłoby w normalnym kraju, gdzie wychodzi się z założenia, że urzędnik jest dla ludzi i aby im pomóc. ale po co, przecież nic się nie dzieje, a jedna z drugą nie mogą sie za bardzo angażowac, bo przecież jeszcze ludzie zauważą że można, że urzędnik też człowiek.
po prostu wszystko opada jak się czyta o takim "niedasie"
a i gratuluję wszystkim w tej zacnej organizacji, którzy uważają, że pobyt dziecka w domu dziecka jest dla niego wskazany
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11331685,problem_z_adopcja__Polskie_dziecko_tylko_dla_Polakow_.html?lokale=wroclaw