Dodaj do ulubionych

Jak mam się uspokoić?

24.03.12, 23:42
jak mam się uspokoić, wiedząc, że mąż najprawdopodobniej poszedł na podryw z kolegą? Przed wyjściem wypił kilka drinków, wyperfumował się, zabrał ze sobą pełną piersiówkę.
Na moje pytania, gdzie wychodzi, mówi, że nie musi mnie informować.
Tydzień temu, jak wrócił z dyskoteki, koszula była w pudrze i szmince.
Nie układa nam się i on chodzi i szuka wrażeń.
Chciałabym rozwodu i boję się. chciałabym żeby się rozpłynął......
Dlaczego się tak denerwuję, kiedy on wychodzi?
Wzięłam już Hydroxisinę na uspokojenie. Ale nie działa. Boli mnie brzuch ze zdenerwowania.
I znów będę czekać do rana, aż wróci.
Może drinka powinnam sobie strzelic/
Poratujcie
Obserwuj wątek
    • marta_mamamaciunia Re: Jak mam się uspokoić? 24.03.12, 23:51
      może to odpowiednia pora na zrobienie bilansu ??
      pewnie masz swoje powody, dla których czekasz na niego, pytanie czy warto??!!
      zrób sobie drinka, weź kartkę, podziel na pół i pisz...
      ja nie miałabym wątpliwości, ale to ja...
      powodzenia
    • empirical Re: Jak mam się uspokoić? 24.03.12, 23:53
      Wyjedz gdzies. Nie zostawiaj informacji, gdzie jestes, wylacz telefon.
      Wroc po 2-3 dniach.
      Jak przerazony zapyta, gdzie bylas, powiedz ze "nie musisz go informowac".
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 24.03.12, 23:58
        ja już wiem, że bilans wychodzi na minus.
        Tylko nie potrafię odejść sad i łudzę się, wciąż się łudzę.....
        Nie mogę wyjechać na kilka dni. Mam dzieci.
        • empirical Re: Jak mam się uspokoić? 24.03.12, 23:58
          Wyjedz z dziecmi.
          • jowita771 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 09:33
            Dlaczego z dziećmi? Pan na dyskotekę zabiera dzieci?
        • marta_mamamaciunia Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:10
          Chciałabym Ci pomóc, moja koleżanka była w bardzo podobnej sytuacji,
          byłam przy niej, kiedy po raz n-ty chciała mu wybaczyć i pozwolić wrócić, dzwoniła do mnie o każdej porze dnia i nocy, płakała i błagała, żebym powtarzała jej dlaczego od niego odeszła, trwało to jakieś pół roku. Minęło 6 lat, dziewczyna jest jak nowo narodzona, długo by pisać... Temat jest bardzo trudny, tam też były dzieci, dużo innych problemów (finansowych, konflikty z prawem, dziwki).
          Podstawa to szacunek do samej siebie, nie pozwól się tak traktować (pomyśl jak to widzą Twoje dzieci).
        • policjawkrainieczarow Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 14:54
          > Nie mogę wyjechać na kilka dni. Mam dzieci.

          Możesz. Pan tez ma dzieci, a dzieci maja ojca.
    • anna11921 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:01
      jestem po rozstaniu z bardzo podobnym typem, mój szukał "prawdziwej miłości" , z doświadczenia mówię : daj spokój- wykończysz się a nic nie zdziałasz, ja walczyłam prawie 2 lata- dla synka właściwie - rezultat? żadnego szacunku do siebie i depresja... pewnie nie posłuchasz ale - UCIEKAJ DZIEWCZYNO! zostaw go , dla tego typu faceta nic nie jest ważne oprócz niego, niestety ta wiedza jest okupiona upokorzeniami i takim bólem którego nikomu nie życzę.. powodzenia iwalcz o siebie nie o niego.
    • estelka1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:05
      Z całego serca współczuję Ci sytuacji. Przechodziłam przez to 3 lata temu. Też było chodzenie po knajpach, na imprezy, wypady ze znajomymi (bynajmniej nie wspólnymi) itp. Z bolącym żołądkiem czekałam na jego powroty. Dziś już jestem po rozwodzie. I dziwię się sobie, że tyle czasu bez sensu się szarpałam. Pozwalałam się tak traktować licząc, że się jakoś ułoży. W desperacji, żeby mu dowalić, zwrócić na siebie uwagę, czy też poprawić sobie samopoczucie, popełniłam sporo głupot, których się wstydzę sama przed sobą. Nie warto było. Dziś jestem o wiele szczęśliwsza, mimo że problemów nie brakuje. Ale nikt mnie nie poniża. Życzę Ci podjęcia mądrej decyzji
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:10
        Dzięki dziewczyny. Jest mi głupio i wstyd, że nie potrafię się z nim rozstać.
        Nie wiem, dlaczego jestem taka słaba.
        Wiem, że macie rację. powinnam uciekać...
        A teraz ryczę, chodzę po domu i zastanawiam się; a może zadzwonić do niego? Zapytać dlaczego mi to robi? Wiem, że nie powinnam....

        • anna11921 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:17
          sama dzwoniłam to wiem jak to jest, ale tylko słyszałam kłamstwa, albo ze jestem wariatką a na końcu sporo podłych i nieprawdziwych rzeczy na własny temat - nie warto, naprawdę . zamiast uspokajaczy weź tabletkę nasenną -JEDNĄ! , jutro będziesz wyspana a dla niego twoja obojętność da więcej do myślenia niz tysiąc telefonów, ale nie oszukuj sie - niestety nie pomoze
        • marta_mamamaciunia Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:19
          przytulam Cię mocno,
          współczuje Ci z całego serca, popatrz ile obcych osób martwi się o Ciebie tylko nie Twój mąż...
          te decyzje są bardzo trudne, i bardzo bolesne
          telefon do niego raczej nic nie da, bo to chyba nie pora na poważne rozmowy
          pisz, jak mogę Ci pomóc
          wypłacz się, to pomoże i zbieraj siły,
          Dziewczyny dobrze piszą, żeby uciekać
          szkoda życia i wyobrażam sobie, że nie widzisz żadnych perspektyw życia jako samodzielna Mama ale zobacz, można,
          ja na własne oczy widziałam tragedię i rozpacz w najczystszej postaci
          teraz widzę szczęście
        • estelka1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:26
          Ewka, nie jest łatwo podjąć decyzję o rozstaniu. Kto wie, jak by u mnie było, gdyby ex sam nie zapragnął odejść. A ja po prostu już nie miałam siły ani ochoty zatrzymywać go, mimo że bolało jak diabli. Za to ku własnemu zaskoczeniu, postawiłam mu bardzo konkretne warunki rozstania, żeby jak najmniej ucierpieć na tym. Trzymaj się dziewczyno, bo trochę ciężkich chwil przed Tobą.
    • nabakier Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:14
      Z serca radzę: szukać pomocy u psychologa. Na NFZ- bez skierowania jest. Pomoże opanować emocje, zrobić bilans, poradzi jak być silniejszą i bardziej asertywną, pomoże dojrzeć w czym leżą przyczyny kryzysu.
      Po co się męczyć samemu, skoro można uzyskać fachową pomoc. Idź też do psychiatry po odpowiednie leki- też będzie Ci łatwiej.

      Z mężem w takiej sytuacji na razie nie rozmawiać- wygląda na to, że nie ma u Was szacunku i partnerstwa. Jesteś teraz za słaba psychicznie, by znosić z jego strony upokorzenia. Najpierw się wzmocnij, a potem zobaczysz, że poradzisz sobie.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:35
        Bardzo Wam dziękuję. Same Wasze wypowiedzi dużo mi dają.
        Wypiłam drinka. Minął ból brzucha. Przestałam ryczeć.
        Na terapię już się zapisałam. Startuję już niedługo.
        Co do męża, on mówi, że ja go ograniczam, ze ma ze mną złe wspomnienia.
        A jak idzie na dyskotekę, to czuje się wspaniale. Czuje, że zyje. Czuje się szczęsliwy.
        Tylko dlaczego wciąż ze mną mieszka? Dlaczego, jest pomocny w codziennym życiu, dlaczego bywa miły (np. prezenty i wyjście do mojej ulubionej restuaracji na urodziny). Po co to robi? Chce mi oczy zamydlić?
        • anna11921 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:41
          mój jak był miły to znaczyło że przeleciał jakąś laskę, albo wdał się w dłuższy romans, podsłuchałam kiedyś jak do kumpla mówił ze jak z ta swoją... to dla mnie jest nawet lepszy!!!
          to takie chore myślenie durnego , niedorosłego chłopaczka. jak już dojrzejesz do odejścia to powiedz palantowi ze cie ograniczał...
        • marta_mamamaciunia Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:43
          bo mu wygodnie??
          bo ma wyprane, wyprasowane, obiad, itepe (czyli jest "zaopiekowany")
          to zrobi od czasu do czasu coś dla Ciebie, oczy Ci zamydli i już...
          przepraszam za szczerość ale ja tak to widzę
          • marta_mamamaciunia Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:52
            jeszcze jedno,
            jedna z pierwszych myśli , to uważaj na choroby,
            kto wie, co do domu może przynieść
        • paulixs1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 00:52
          Bo tak mu wygodnie. A jak pomocny bywa w normalnym zyciu?
          • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 01:00
            Potwierdza się, to co piszecie.
            kiedy znalazłam szminkę i puder na koszuli (a on o tym jeszcze nie wiedzial) - następnego dnia po imprezie był nadzwyczaj uczynny i miły.... Jak już mu powiedziałam, co znalazlam, wypierał się, ze to tylko od tańca. Pokazywał jak obracał dziewczyny i wtedy własnie mu ten ktoś slad szminki i pudru zostawił. A potem jeszcze za kilka dni powiedział, że zaczęłam gierki z jego koszulami........
            Co do chorób. Kilka dni temu,podczas zbliżenia, sam zapytał czy mam prezerwatywę. Nigdy wcześniej tego nie robił. Nie lubi prezerwatyw. Jednak i tak nie doszło do pełnego stosunku, bo oklapł mu penis w międzyczasie.....
            • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 01:04
              pytacie jak bywa pomocny:
              sprząta, robi zakupy, tankuje mi samochód, wymiennie ze mną odwozi/przywozi dzieci, płaci rachunki za mieszkanie, za kredyt....
              sam sobie prasuje
        • lonely.stoner Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 15:06
          > Co do męża, on mówi, że ja go ograniczam, ze ma ze mną złe wspomnienia.

          no, moj eks mowil to samo, i ze mam urojenia, ze on ma kolezanki...

          w sumie - w pewnym momencie stwierdzilam ze nie wazne juz czy to kolezanki czy nie, wazne ze ja sie tak czuje i dalam noge. Bylo ciezko, tym bardziej ze on mnie nigdy nie zdradzil. Ale jakbym miala juz cos w stylu- koszula w szmince, czy jakis konkretny dowod to nie dzialoby sie tak spokojnie jak wtedy, pewnie bym pociela wszystkie jego rzeczy i wyrzucila przez okno a dopiero potem odeszla smile
          • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 16:03
            lonely.stoner napisała:

            Ale jakbym miala juz cos w stylu- koszula w szmince, czy
            > jakis konkretny dowod to nie dzialoby sie tak spokojnie jak wtedy, pewnie bym
            > pociela wszystkie jego rzeczy i wyrzucila przez okno a dopiero potem odeszla smile

            Tylko własnie to jest moja wielka głupota, że ja chcę wierzyć, że ta szminka naprawdę znalazłaza się na jego koszuli, prze przypadek, w szybkim tańcu...
            Jak to on mówi: nie czepiaj się, rąk pod majtki jej nie wsadzałem
            wiec o co mi właściwie chodzi?
    • borys314 Re: 25.03.12, 00:35
      A rzuć go w cholerę! Rada od serca.
    • d.o.s.i.a Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 01:06
      Skad u Ciebie tak niskie poczucie wartosci? Pomysl sobie, ze sa kobiety, ktore nigdy nie pozwolilaby sobie, zeby ktos je tak traktowal. Facet nie mialby szans wykrecic im chocby pol takiego numeru bo by wylecial z domu na kopach z predkoscia swiatla. Dlaczego Ty sobie pozwalasz na takie traktowanie? Nie masz do siebie ani odrobiny szacunku? A Twoje dzieci? Czego ich uczysz. Ze mozna po Tobie jezdzic jak po lysej kobyle?
      Przykro mi, ale faceci to taki troche podgatunek - dasz im palec zezra cala reke, i jeszcze na kosciach zatancza. JESLI SIE IM POZWOLI. A Ty, niestety, pozwalasz.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 01:08
        Wiem Dosiu i zgadzam się z Tobą.
        Jestem dda, poza tym mąż jest przemocowcem psychicznym. Może to już uzależnienie?
        Sama nie czuję do siebie szacunku, że na to wszystko pozwalam....
        • ruda_henryka Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 07:42
          Kobieto, sama sobie odpowiedz na pytanie czy taki gość jest wart tego, żebyś przez niego płakała i nie spała po nocach jak on ma cię w d.... Czy ciebie nie szkoda, żeby sobie tak nerwy marnować?
          Trzymaj lepiej kciuki, żeby coś poderwał skutecznie, będziesz miała problem z głowy a jakaś inna chętna weźmie sobie problem na głowę smile
    • feniks_z_popiolu Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 08:26
      Ty patrzysz na swój związek w perspektywie kilku dni, miesiąca.
      A pomyślałaś jak on będzie wyglądał za lat kilka?.
      Pomyślałaś co Ty fundujesz swojej psychice i psychice swoich dzieci na najbliższe lata?
      Zdradzone ideały - to na pewno baaardzo boli.
      Jednak moim zdaniem im szybciej wycofasz się z sytuacji beznadziejnej tzn. nie dającej nadziei na zmiany tym prędzej będziesz mogła sobie poukładać życie na nowo. Po co ciągle rozdrapywać rany, trzeba dać im się zabliźnić!

    • joanna35 wRe: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 09:22
      Ewa, a dlaczego nie chcesz/nie potrafisz się z nim rozstać?Kochasz go? Boisz się, ze sobie nie poradzisz logistycznie/finansowo? Jakieś inne powody?
      • ewka8797 wRe: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 10:12
        joanna35 napisała:

        > Ewa, a dlaczego nie chcesz/nie potrafisz się z nim rozstać?Kochasz go? Boisz si
        > ę, ze sobie nie poradzisz logistycznie/finansowo? Jakieś inne powody?
        /
        Nie wiem, dlaczego nie potrafię się z nim rozstac? Nie wiem dlaczego wciąż go zatrzymuję.
        Czy ko kocham? Nie wiem. Chyba nie, skoro marzę o tym, aby się rozpłynął i zniknął.
        Na pewno boję się, że mogę sobie nie poradzić. Boję się samotności.
        Przede wszystkim boję się, jak to na dzieciach się odbije. Boję się też tego, że będzie wyznaczony termin wizyty u ojca a dzieci nie będą chciały iść. Albo będą święta, które będą miały spędzić u ojca, a będą chciały zostać ze mną....
        Finansowo, by było bardzo słabo ale bym dała radę. Pod warunkiem, że pracy nie stracę, bo coraz częściej mówi się w mojej firmie o zwolnieniach.
        • kosher_ninja wRe: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 10:35
          > Przede wszystkim boję się, jak to na dzieciach się odbije.

          Prędzej czy później odbije się tak, że w końcu będą czuły spokój. Twoje nerwy to ich nerwy. Wasze kłótnie to ich kłótnie. Nie wiem dlaczego dorosłym się wydaje, że dzieci nie kojarzą, nie wiedzą, nie rozumieją. Rozumieją aż za dobrze. Słyszą i rozumieją, jak matka po cichu przyjaciółce mówi, że mąż ją chyba zdradza. I matce się wydaje, że to jeszcze dzieci, a dzieci wiedzą i cierpią. Boli jest strach, niepewność, boli je to, że nie wiedzą co mają czuć do ojca. I boją się tak samo jak matka, kiedy ojciec wieczorem, wyperfumowany wychodzi na imprezy. Boją się kiedy wróci, jak wróci i jaka będzie atmosfera w domu.

          A kiedy po rozstaniu mieszkają tylko z matką - w końcu często wiedzą, na czym stoją. I w końcu mają spokój. Oczywiście - nie zawsze tak jest. Mam jednak kilku znajomych po terapii. I wiesz co? Wielu z nich ma pretensje właśnie do matek (wcale nie do ojców), że nie zdecydowały się odejść lub zrobiły to za późno.
          • estelka1 wRe: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 11:32
            Na swoim własnym przykładzie mogę przyznać Ci 100% racji. A moja córka sama mi powiedziała, że w życiu nie chciałaby, abyśmy z jej ojcem znów byli razem
    • morgen_stern Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 09:22
      Nie naskakujcie na nią tak bardzo, wziąć i odejść jest łatwo chyba tylko na forum. Wiem, że jest ci trudno, że się boisz i że znajdziesz wkrótce w sobie siłę, oby jak najszybciej, bo potem będziesz żałować każdego dnia spędzonego na zamartwianiu się.
      • estelka1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 11:40
        Dokładnie. I bardzo jestem ciekawa, ile z tych "dobrze radzących" było w takiej sytuacji i tak sobie łatwo odeszło od męża. Sama po sobie wiem, że podjęcie takiej decyzji jest trudne mimo, że się jest bardzo nieszczęśliwym w związku. Mnie uratowało to, że ex sam podjął decyzję o rozstaniu, bo gdyby tego nie zrobił kto wie, jak byłoby do tej pory
        • morgen_stern Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 22:15
          Ja nie miałam dzieci, wspólnego kredytu ani żadnych wspólnych zobowiązań, a i tak bałam się jak cholera. Na forum same bohaterki, które błyskawicznie mężowi walizki za drzwi wystawiają.
          • nabakier Re: Jak mam się uspokoić?P 29.03.12, 09:07
            co Ty opowiadywasz...zaraz tam wszystkie na forum. My sie dwa lata rozstawaliśmy i wystawiana walizek, za to ze wspólnym pomieszkiwianiem PO rozwodzie i PO moim drugim ślubie.
    • timetotime Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 10:38
      Uciekaj, będzie gorzej.
      • myelegans Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 11:40
        Dzieci jeszcze maja to do siebie, ze zaczna siebie obwiniac, za to co sie dzieje miedzy rodzicami, zaraz to bedzie ich wina, ze mama placze, a tata wychodzi, i ze sie kloca.... Wiesz co to robi z ich poczuciem wartosci?
        Powodzenia, to nigdy nie sa latwe decyzje, dobrze byloby gdybys miala jakies oparcie w kimkolwiek:przyjaciolce, matce, kuzynce, kogos kto potrzymalby za reke.
    • fly_away1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 20:46
      Ewka... Wiem, że jest Ci ciężko. Ale wiesz dobrze co będzie dla Ciebie najlepsze i trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej znalazła w sobie siłęwink Wiesz, że w tym związku nie czeka nic dobrego, jedynie ból, upokorzenie, żal.

      Przede wszystkim nie masz powodu czuć się głupio, winna, że nie potrafisz odejść- jest to bardzo trudne, potrzeba na to czasu.

      Boisz się o dzieci... Powiem Ci tylko tyle- niezależnie od wieku- dzieci widzą i czują więcej niż się wydaje! I to bardzo przeżywają. Poza tym wynoszą z domu wzorce. Jesteś DDA, więc pewnie w domu lekko nie miałaś- chcesz, żeby Twoje dzieci wyrastały w podobnej atmosferze (choć problemy inne)? Jako dziecko rozwiedzionych rodziców powiem Ci, że mimo, iż bolało, że rodzice się rozstali to czułam dużą ulgę i wiem, że gdyby nie to byłoby gorzej.

      Trzymaj się, nie daj się, z czasem będzie lepiej, jak już zrobisz ten najcięższy krok. A póki co życzę Ci dużo siły!
    • fifiriffi Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 21:21
      Dlaczego się tak denerwuję, kiedy on wychodzi?

      big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
    • poppy_pi Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 21:24
      Bardzo Ci współczuję sad Ale chyba jest tak jak dziewczyny pisały-facet ma do w którym czeka kochająca żona a do tego panienki kiedy chce. Niedojrzały gó...arz. Moim zdaniem się nie zmieni, powinnaś odejść. Kiedyś taki nie był?
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 22:04
        poppy_pi napisała:

        > Bardzo Ci współczuję sad Ale chyba jest tak jak dziewczyny pisały-facet ma do w
        > którym czeka kochająca żona a do tego panienki kiedy chce. Niedojrzały gó...arz
        > . Moim zdaniem się nie zmieni, powinnaś odejść. Kiedyś taki nie był?

        Zawsze lubił tańczyć, chodzić na dyskoteki. Tylko, że robiliśmy to razem.
        Od jakiegoś czasu zaczął wychodzić sam. Twierdzi, że w moim towarzystwie nie czuje się tak fajnie i swobodnie. Ja go ograniczam....
        Twierdzi, że zrozumiał, ze jego życie ze mną jest nieszczęśliwe. Ma dwoje wspaniałych, mądrych dzieci, spokojny dom, nie ma większych problemów. Ja nie jestem ani dobrą żoną ani kochanką. Jedynie co dobrze robię to gotuję i opiekuję się dziećmi... I on chce być w końcu szczęśliwy, potrzebuje się realizować. Zapisał się na kurs nurkowy. Pojechał sam do egiptu. Kursu nie ukończył. Zrobił prawo jazdy na motocykl.
        Pomyslalam, ze może faktycznie nudne życie ma ze mną. Rodzinne spacery, raz na jakiś czas kino, raz na jakiś czas dyskoteka, raz na jakis czas wspólny wypad gdzie bez dzieci. No więc stwierdziłam, ze trzeba mu adrenaliny. /kupiłam w prezencie skok na bungee. Nie skorzystał.
        kupiłam kurs jazdy extremalnej - nie skorzystał. Wiec już wiem, że to nie o adrenalinę chodzi....
    • hermenegilda_zenia Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 21:45
      Coż, jesteś klasycznym typem ofiary. Nie ma takiej rzeczy i podłości, którą zrobiłby twój mąż, a której ty nie przełknęłabyś. On to wie i będzie pozwalał sobie na więcej i więcej. Dziwne jest to, że uważasz, że takie życie i sztuczne utrzymywanie pozorów życia rodzinnego w jakikolwiek sposób przysłuży się twoim dzieciom.One z pewności nie tylko bardzo dobrze zdają sobie sprawę, że między wami jest źle, ale też co gorsza wyniosą z domu takie porąbane wzorce i będą je powielać w swoim życiu. Jeżeli nie potrafisz uciekać dla siebie, zrób to dla swoich dzieci.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 22:06
        hermenegilda_zenia napisała:

        > Coż, jesteś klasycznym typem ofiary. Nie ma takiej rzeczy i podłości, którą zro
        > biłby twój mąż, a której ty nie przełknęłabyś. On to wie i będzie pozwalał sobi
        > e na więcej i więcej. Dziwne jest to, że uważasz, że takie życie i sztuczne utr
        > zymywanie pozorów życia rodzinnego w jakikolwiek sposób przysłuży się twoim dzi
        > eciom.One z pewności nie tylko bardzo dobrze zdają sobie sprawę, że między wami
        > jest źle, ale też co gorsza wyniosą z domu takie porąbane wzorce i będą je pow
        > ielać w swoim życiu. Jeżeli nie potrafisz uciekać dla siebie, zrób to dla swoic
        > h dzieci.

        Jest dokładnie tak, jak napisalas. Bardzo się boję, czy będę to potrafiła zmienić.
        • marzeka1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 22:13
          To nie rób tego dla siebie, ale zrób DLA DZIECKA, bo zwyczajnie także ono jest krzywdzone.
    • kroliczyca80 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 21:49
      Fuj, olej dziada.
      • ewka8797 Re: a najgorsze 25.03.12, 22:24
        najsłabsze jest chyba we mnie to, że w każdym jego dobrym geście - doszukuję się ręki wyciągniętej do zgody, i sama sobie wmawiam, że on mnie kocha, tylko jakoś się pogubił, ale już zaraz zrozumie, co w życiu jest najważniejsze...i już będzie dobrze.... a jego zachowanie się zmieni, bo to tylko taki chwilowy kryzys wieku dojrzałego
        Głupia jestem wiem.
        • wronka30 Re: a najgorsze 26.03.12, 09:46
          ewka8797 napisała:

          > najsłabsze jest chyba we mnie to, że w każdym jego dobrym geście - doszukuję si
          > ę ręki wyciągniętej do zgody, i sama sobie wmawiam, że on mnie kocha, tylko jak
          > oś się pogubił, ale już zaraz zrozumie, co w życiu jest najważniejsze...

          Takie sciemy wmawiala sobie moja kuzynka, ktorej maz zmienial kochanki jak rekawiczki, wprowadzal i wyprowadzal sie z domu srednio raz na dwa miesiace (jak go kochanki wyrzucaly) a kuzynka chciala ratowac biedaka z lap bezwglednych zmij. Efekt taki, ze po 5 latach szarpaniny on zlozyl pozew o rozwod, w ktorym za powod rozstania podal sytuacje, w ktorej zastal zone we wlasnym lozku z kochankiem uncertain I jeszcze ja straszy, ze ma na to swiadka i lepiej zeby nie chciala w sadzie orzekania winy.
          Inna sytuacja to znajoma mojej mamy, ktora uzera sie z pijokiem juz z 15 lat. Corka do 10 roku zycia moczyla lozko. Blagala matke, zeby odeszla od ojca. I nic, kobieta zdziadziala calkowicie i w wieku 36 lat wyglada jak staruszka.
          Wiem, ze rozstanie jest trudno, decyzja trudna. Ja na Twoim miejscu najpierw zaczelabym od terapii, zebys stanela na nogi, emocjonalnie sie od niego uniezaleznila, przekonala siebie sama, ze poradzisz sobie bez niego i jego gaci w domu, ze twoje dzieci zasluguja na cieply dom bez wiecznie zmartwionej mamy. Jesli emocjonalnie dojrzejesz do rozstania to juz pozniej powinno byc z gorki.
          Zycze ci duzo duzo sily. Otaczaj sie cieplymi ludzmi, ktorym na tobie zalezy. Pozdrawiam mocno.
          Monika
    • anorektycznazdzira Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 23:06
      Strzelić drinka, a następnie się wyfiokować, strzelić jeszcze jednego i wrócić jutro z rana zajeżdżając męską woda kolońską. Ucz się od mistrza. Dyskusje i pytania ucinać, stwierdzając, że "nie ma o czym mówić" i "przesadzasz". Hydroxisinę zostawić mężowi na okres po swoim powrocie.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 23:14
        anorektycznazdzira napisała:

        > Strzelić drinka, a następnie się wyfiokować, strzelić jeszcze jednego i wrócić
        > jutro z rana zajeżdżając męską woda kolońską. Ucz się od mistrza. Dyskusje i py
        > tania ucinać, stwierdzając, że "nie ma o czym mówić" i "przesadzasz". Hydroxisi
        > nę zostawić mężowi na okres po swoim powrocie.

        Dziękuję, ale na niego to nie działa. Nie jest zazdrosny i nigdy nie był.
    • edorka1 Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 23:44
      Nie pij alkoholu po hydroksyzynie.
      Idź spać, ranek bywa mądrzejszy od wieczora.

    • haudrey Re: Jak mam się uspokoić? 25.03.12, 23:56
      czy mąz Ci wprost mówi, to wszystko co tu piszesz? ze przy Tobie mu źle, ze bez Ciebie szczesliwy itd? A jesli tak, to czego oczekuje? chce się rozstac? pytałas?

      wspólczuję Ci, rozumiem jak Ci cięzko. Porozmawiaj z męzem, wyjasnij wszystko. Dla dzieci nie jest lepsze to co teraz sie dzieje, chyba, ze oboje chcecie pracowac nad zmiana na lepsze. Dysfunkcyjna rodzina odbije się na dzieciach bardzo negatywnie, duzo bardziej niz rozwod rodzicow.
      duzo sily zyczę.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 09:20
        haudrey napisała:

        > czy mąz Ci wprost mówi, to wszystko co tu piszesz? ze przy Tobie mu źle, ze bez
        > Ciebie szczesliwy itd? A jesli tak, to czego oczekuje? chce się rozstac? pyta
        > łas?
        >
        > wspólczuję Ci, rozumiem jak Ci cięzko. Porozmawiaj z męzem, wyjasnij wszystko.
        > Dla dzieci nie jest lepsze to co teraz sie dzieje, chyba, ze oboje chcecie prac
        > owac nad zmiana na lepsze. Dysfunkcyjna rodzina odbije się na dzieciach bardzo
        > negatywnie, duzo bardziej niz rozwod rodzicow.
        > duzo sily zyczę.
        Mąż mówi a właściwie to napisał do mnie tak; cytuję:
        Nie ma drugiego życia. Jest tylko jedno. Jak je przeżyjemy nieszczęśliwi to tak już zostanie, nie drugiego aby pierwsze nadrobić. Nie ma alternatywy do nieszczęśliwego życia.

        Zastanawiam się nad rozmową z mężem, tylko boję się, że to nic nie zmieni. Mąż już po ostatniej akcji ze szminką na koszuli był gotów się wyprowadzać. Tylko obawiał się, że nie bardzo teraz może, bo nie ma pieniędzy na mieszkanie, a chciałby zachować standard taki jak ma teraz. No i lojalnie uprzedził, że cały sprzęt grający zabiera wink
        Tylko ja znów męża uprosiłam, żebyśmy jeszcze spróbowali, że ja się zmienię....... Zgodził się.
        Ale jednoczesnie postanowił być szczęśliwy. I imprezuje. Bo to chyba jest dla niego to szczęście.



        • odnawialna Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 10:04
          Ewa, też jestem dda i miałam podobną sytuację do Twojej. Postępowałam i myslałam podobnie do Ciebie. Tak jak sama napisałaś, bałam się. Moim zyciem kierował lęk i brak wiary w siebie. Mnie pomogła terapia dda. Może Cię zdziwi, ale Twoje myśli o dzieciach to zasłona dymna, racjonalizowanie. Znalazłaś świetną wymówkę, żeby usprawiedliwić brak działań. Nie namawiam Cię na jakieś szybkie rozwiązania typu rozstanie, rozwód itd. Myślę, że nie jesteś gotowa, tak jak ja nie byłam. Decyzje podejmowane w skrajnych emocjach, nawet jeśli dobre, nie są do końca "nasze" i często trudno się z nimi pogodzić.
          Namawiam Cię gorąco na poszukanie pomocy dla siebie, chocby u psychologa, a najlepiej na terapii dda. Odnajdziesz siebie, poukładasz w odpowiednich szufladkach i wtedy zdecydujesz, co robić dalej. Teraz masz prawo być zagubiona, rozchwiana, zdenerwowana.
          Z perspektywy czasu jedyne, czego żałuję, to że pozwalałam się upokarzać i sama się upokarzałam. Najlepsze co zrobiłam, to odcięłam się od tego, co robi mój mąż. Nie odeszłam, nie byłam gotowa, ale przestałam myśleć o mężu, a zaczęłam mysleć wyłącznie o sobie tak, jakby go nie było. Zajęłam się sobą i swoim samopoczuciem. Na koniec napiszę Ci, że moje małżeństwo przetrwało i bynajmniej nie dlatego, że ja o to prosiłam.
          • ewka8797 Re: odnawialna 26.03.12, 10:48
            odnawialna napisała:

            > Ewa, też jestem dda i miałam podobną sytuację do Twojej. Postępowałam i myslała
            > m podobnie do Ciebie. Tak jak sama napisałaś, bałam się. Moim zyciem kierował
            > lęk i brak wiary w siebie. Mnie pomogła terapia dda.>
            Namawiam Cię gorąco na poszukanie pomocy dla siebie, chocby u psychologa, a naj
            > lepiej na terapii dda. Odnajdziesz siebie, poukładasz w odpowiednich szufladkac
            > h i wtedy zdecydujesz, co robić dalej. Teraz masz prawo być zagubiona, rozchwia
            > na, zdenerwowana.
            > Z perspektywy czasu jedyne, czego żałuję, to że pozwalałam się upokarzać i sama
            > się upokarzałam. Najlepsze co zrobiłam, to odcięłam się od tego, co robi mój m
            > ąż. Nie odeszłam, nie byłam gotowa, ale przestałam myśleć o mężu, a zaczęłam my
            > sleć wyłącznie o sobie tak, jakby go nie było. Zajęłam się sobą i swoim samopoc
            > zuciem. Na koniec napiszę Ci, że moje małżeństwo przetrwało i bynajmniej nie dl
            > atego, że ja o to prosiłam.
            Dziękuję, za to co napisałaś. Zapisałam się na terapię. Co prawda nie dda, ale taką zwykłą.
            Ja własnie próbowałam przyjąć taką taktykę. Czyli odcinam się od męża, żyję po swojemu, zapisałam się na aerobic, spotykam z koleżankami. I jest mi dobrze. A potem nagle, mój mąż wyciąga rękę: pyta w czym mi pomóc? czy gdzieś mnie podwieźć? przytula się, organizuje miłe urodziny z niespodziankami. I ja doznaję po raz setny olśnienia, że mu zależy, że chce się zmienić. Więc się po raz kolejny otwieram, zaczynam znowu ufac, po czym bach! wychodzę, nie Twoja sprawa gdzie. Przecież mówiłem, że będę wychodzić jak najczęściej.
            I wraca o 5 nad ranem.... a ja znowu liżę rany
            • odnawialna Re: odnawialna 26.03.12, 14:59
              Widzisz, bo to nie ma być taktyka, tylko zmiana w Tobie, ale to nie takie łatwe i samej trudno zmienić tok myślenia. Zapytaj siebie czego chcesz?
              I jeśli w odpowiedziach pojawia się "żeby on", to wcale się nie odcinasz, tylko myslisz o sposobach wpływania na męża. Ten areobic, koleżanki - wszystko ok, ale czy motywacją wyjść nie był on? żeby on zobaczył, żeby sobie pomyslał/ nie pomyslał?
              Nie o to chodzi. TY masz być na pierwszym miejscu, Ty i Twoje szczęście ma być najważniejsze dla Ciebie, bez względu na to, czy on będzie, czy nie będzie obok Ciebie. Tym bardziej, że zachowanie Twojego męża pachnie mi manipulacją.
              Fakty są takie, że obecnie dla Twojego męża jest wiele rzeczy ważniejszych od Ciebie. Dla Ciebie natomiast najważniejszy jest mąż. To nie jest dobry układ, a najbardziej chore jest to, że w nim tkwisz z własnego wyboru. I ja to rozumiem, też tak miałam, bo nie umiałam inaczej. Terapia pomogła mi poczuć, jak ważna jestem sama dla siebie i wtedy to, co robił mój mąż zaczęło mi powiewać.
              Pamiętaj, że ktoś może Cię zranić tylko w takim stopniu, na jaki mu pozwolisz.
              Fajnie, że poszukałaś pomocy dla siebie, to mądry krok.
              Trzymam kciuki i ściskam wirtualnie smile
              • ewka8797 Re: odnawialna 28.03.12, 11:42
                Aerobic i koleżanki raczej - tu motywacją nie był mąż.
                Myślę, że gdybym zaczęła wychodzić tak jak on, żeby utrzeć mu nosa - to by pewnie była ta motywacja, którą był mąż. I wiele koleżanek mi tak radzi. Wyjdź, nie mów gdzie, wróć nad ranem. Ale mi jest dobrze w domu z dziećmi. Nie mam siły na dyskoteki dwa razy w tygodniu..
                Zgadzam się jednak, że dla mojego męża, wiele rzeczy jest ważniejszych odemnie, a ja z kolei nie potrafię się od niego odciąć...
                Nie wiem jak nie udawać, a NAPRAWDĘ nie interesować się gdzie idzie i z kim? Jak nie zastanawiać się czy jak go nie ma o 20 w domu to jest w pracy czy też podrywa dziewczyny?
                Jak spowodować, żeby nie było mi żal, kiedy informuje dzieci (tak, żebym słyszała) że był w tej nowej restauracji (mieliśmy iść do niej razem) i żebym nie zastanawiała się, z kim tam był.
                To jest dla mnie nie do ogarnięcia, że oddycha mi się lżej, kiedy go nie ma w pobliżu, a tak nie potrafię się od niego odciąć i tak to przezywam. budzę się w nocy kilka razy ze skręconym żołądkiem, nie wysypiam się, chodzę nieprzytomna.
        • kosmitka06 Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 10:20
          ewka8797 napisała:
          ...
          > Tylko ja znów męża uprosiłam, żebyśmy jeszcze spróbowali, że ja się zmienię....
          Wybacz że tak wyrwane z kontekstu ale ujęły mnie te słowa. Nie obraz się ale Ty chyba sama siebie nie słyszysz! Mówiąc tak do niego dałaś mu przyzwolenie na wszystko... Ty się zmienisz i będziesz tolerowała jego wyjścia, podrywy itp. Widzi że ma z Tobą dobrze, że jesteś za nim i chcesz aby ten związek trwał więc robi to właśnie dlatego, bo wie że nawet jeżeli Cię zdradził/zdradza to Ty i tak mu to wybaczysz.
          Ujmij się honorem- zacznij szanować, wezwij na rozmowę i postaw sprawę jasno. Bądz twarda i obojętna (możesz dodać dla równowagi że poznałaś kogoś). Może wtedy zauważy co traci, że nie będzie tak kolorowo itp. W takiej sytuacji jak zagrywasz teraz on jeszcze bardziej będzie latał za kobietami a z Ciebie jedynie zrobi w ten sposób wariatkę. Nie mówię abyś się już z nim rozwodziła (bo Ci zależy) wez go po prostu na stracha.
          • ewka8797 Re: kosmitko 26.03.12, 10:41
            kosmitka06 napisała:

            > ewka8797 napisała:
            > ...
            > > Tylko ja znów męża uprosiłam, żebyśmy jeszcze spróbowali, że ja się zmien
            > ię....
            > Wybacz że tak wyrwane z kontekstu ale ujęły mnie te słowa. Nie obraz się ale Ty
            > chyba sama siebie nie słyszysz! Mówiąc tak do niego dałaś mu przyzwolenie na w
            > szystko... Ty się zmienisz i będziesz tolerowała jego wyjścia, podrywy itp. Wid
            > zi że ma z Tobą dobrze, że jesteś za nim i chcesz aby ten związek trwał więc ro
            > bi to właśnie dlatego, bo wie że nawet jeżeli Cię zdradził/zdradza to Ty i tak
            > mu to wybaczysz.

            Kosmitko, ja mu po tej rozmowie napisałam list, w którym napisałam: że, "nie zgadzam się jednak, dopóki jesteśmy razem, żeby organizował sobie życie rozrywkowo - towarzyskie, tak jak byś był singlem. Uderza to w moją godność i moją kobiecość."

            Wiesz co mi odpisał?
            że nie zgadza się z kilkoma innymi rzeczami o których mówił o 100 razy za dużo więc już nie będzie powtórzać. Poza tym, że nie uczestniczę w jego życiu towarzyskim ani samo go nie organizuję ani nie podtrzymuję ani nie akceptuję.
            I Obie powyższe rzeczy godzą w jego godność i męskość.





            • kosmitka06 Re: kosmitko 28.03.12, 18:03
              ewka8797 napisała:

              > Wiesz co mi odpisał?
              > że nie zgadza się z kilkoma innymi rzeczami o których mówił o 100 razy za dużo
              > więc już nie będzie powtórzać. Poza tym, że nie uczestniczę w jego życiu towar
              > zyskim ani samo go nie organizuję ani nie podtrzymuję ani nie akceptuję.
              > I Obie powyższe rzeczy godzą w jego godność i męskość.

              Tak naprawdę to my tu nie wiemy nawet połowy jakie są relacje między Wami. To tak jak by czytać książkę i wyobrażać sobie konkretne sytuacje, niekiedy bardzo mylnie.
              Znam podobną sytuację, moi znajomi (tyle że nie małżeństwo) można by rzec iż zachowują się podobnie. On ma swoje towarzystwo, ona swoje. On w lewo ona w prawo. Na początku żal mi jej było, bo co prawda my z mężem się nie ograniczamy ale nie wyobrażałam sobie codziennych wyjść osobno, nawet kiedy przypadkiem wpadli na siebie w jednym lokalu ona postanowiła zmienić miejsce zabawy. Jednak po rozmowie z Nim dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy... on postawił jej warunek- przestań się włóczyć po nocach, zerwij kontakt z koleżankami które mają na nią zły wpływ (w tym przypadku chłopak ma rację) i zacznijmy wychodzić gdzieś razem (on miał ograniczyć kontakty ze swoimi znajomymi). Usłyszał od niej że za dużo od niej wymaga, że jest niesprawiedliwy i że kiedy ma szaleć jak nie teraz? (panna ma lat 29). A mi się wydawało że to ona ma z nim przechlapane, tymczasem wyszło na jaw że raz zorganizował zaręczyny w ustronnym miejscu to spozniła się 5h- miała być o 20-ej a wróciła zdrowo po 1 w nocy nawalona w trupa. Innym razem chciał wyjechać na weekend to odmówiła bo miała imieniny koleżanki i tych przykładów można by mnożyć.

              Ja nie wiem jakie są te Twoje sprawy których Twój mężczyzna nie akceptuje ale może faktycznie powinnaś cos przemyśleć, oboje na spokojnie dojść do jakiegoś porozumienia. Inaczej wykończycie się na wzajem a w przyszłości Wasz związek nie będzie opierał się na zaufaniu i szczerości tylko na ciągłym podejrzeniu o coś, sprzeczkach z byle powodu. Zastanów się czego Ty chcesz, co Ciebie tak naprawdę jest w stanie uszczęśliwić.

    • bea.bea Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 10:14
      Jak to ? Zawsze powiesz że został zgwałcony i w tym przypadku, sam się prosiłsmile
      Bo przecież to on jest zwierzyną a inna go upoluje smile
    • sarling Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 10:52

      Rany, jeśli jakikolwiek człowiek (mąż, matka, przyjaciółka, sąsiadka) wywołuje w Tobie taki niepokój, tyle nerwów, taki lęk przed porzuceniem - to ta osoba nie jest warta Twoich uczuć.
    • edelstein Re: Jak mam się uspokoić? 26.03.12, 15:11
      Kopnij go w d... i odejdz.Tak,to bedzie bolalo,tak,dzieci beda tesknic i tak bedziesz miala duzo wiecej problemow.Tylko,ze kiedys bedziesz wolna,a siedzac z nim bedziesz dalej ew tym samym punkcie lub sie cofniesz jeszcze bardziej.Gdybym miala ta wiedze kilka lat temu byloby mi teraz duzo prosciej,a ze nie mialam i bylam glupia i naiwna to w efekcie zmarnowalam pare lat na idiote.
      • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 11:43
        edelstein napisała:

        > Kopnij go w d... i odejdz.Tak,to bedzie bolalo,tak,dzieci beda tesknic i tak be
        > dziesz miala duzo wiecej problemow.Tylko,ze kiedys bedziesz wolna,a siedzac z n
        > im bedziesz dalej ew tym samym punkcie lub sie cofniesz jeszcze bardziej.Gdybym
        > miala ta wiedze kilka lat temu byloby mi teraz duzo prosciej,a ze nie mialam i
        > bylam glupia i naiwna to w efekcie zmarnowalam pare lat na idiote.
        Na pewno masz rację i wierzę, w to co piszesz. Tylko nie potrafię odejsc.
        • lucilla0 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 16:41
          Pomyśl, ze Ty i dzieci też macie 1 życie, 2 nie będzie. I potem będziesz żałować tych lat.
        • pulcino3 Re: też 28.03.12, 20:35
          ewka jesteś mną sprzed kilku lat, czytając ciebie widzę siebie, czuję twój ból ten sam który wypalał mi wnętrzności kilka lat temu, to samo zerowe poczucie wartości najgorszego śmiecia, żebranie o każdy ochłap uczucia, błaganie by tylko był, bo tylko dzięki powietrzu które on wydychał ja mogłam żyć, pamiętam ta ciągłą walkę wewn. między tym to ...
          tak mi się wydawało w tym czasie, zanurzona po uszy w gó...e marzyłam jakie to piękne życie będę mieć u jego boku- KIEDYŚ
          na szczęście w którymś momencie się opamiętałam
          ewka uwierz można żyć inaczej



          ps. w jednej kwestii twój maż ma rację - Życie masz tylko jedno i od ciebie zależy jak je przeżyjesz
          • ewka8797 Re: też 28.03.12, 22:34
            pulcino3 napisała:

            > ewka jesteś mną sprzed kilku lat, czytając ciebie widzę siebie,
            > na szczęście w którymś momencie się opamiętałam
            > ewka uwierz można żyć inaczej
            >
            Pulcino, napisz jeśli możesz, jak Ci się udało opamiętać? Co się stało, że udało Ci się powiedzieć "dość"
    • renia_84 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 22:51
      Cytuję: Jak to on mówi: nie czepiaj się, rąk pod majtki jej nie wsadzałem
      Chyba w ogóle ciężko być z kimś kto takimi tekstami operuje.............



      • renia_84 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 22:52
        renia_84 napisała:

        > Jak to on mówi: nie czepiaj się, rąk pod majtki jej nie wsadzałem

        Chyba w ogóle ciężko być z kimś kto takimi tekstami operuje.............



        • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 28.03.12, 23:02
          renia_84 napisała:

          > renia_84 napisała:
          >
          > > Jak to on mówi: nie czepiaj się, rąk pod majtki jej nie wsadzałem
          >
          > Chyba w ogóle ciężko być z kimś kto takimi tekstami operuje.............
          >
          Reniu, bardzo cięzko....
          >
          • kowalka33 Re: Jak mam się uspokoić? 29.03.12, 09:03
            wiesz nie był zazdrosny bo pewnie nie musiał tudzież wiedział że to taka ściema z twojej strony lub nie dopuszczał myśli że ty możesz go w wała robić lub co gorsza ktoś by cie chciał....
            Coś chorego jest w dorosłym dzieciatym facecie że chadza na dyskotyki wyrywać gó...ary. Cóż wyrywanie dziewczat nie byłoby tak słodkie gdyby mieszkał sam, bulił alimenty , kupa lasek na dzwięk słow, alimenty , dwoje dzieci zrobiło by odwrót. Może pogadaj z teściami, w końcu niedojrzały chłopiec ma pewnie mocne więzi z mamusią. I wiesz co znajdz sobie kogoś a on niech siedzi z dziećmi...
            • ewka8797 Re: Jak mam się uspokoić? 29.03.12, 11:26
              kowalka33 napisała:

              Może pogadaj z teściami, w końcu niedojrzały chłopiec ma pewnie mocne więz
              > i z mamusią. I wiesz co znajdz sobie kogoś a on niech siedzi z dziećmi...
              Teściowa 30 lat temu rozwiodła się. Tereaz ma innego męża. Nie mieszka w tym samym mieście co my. Widujemy się bardzo rzadko.
              Ma mocne więzi z mamusią - to prawda. Rozmawiają ze sobą codziennie, skarzył jej się, że nam się nie układa w małżeństwie.
              Teściowa przyjeżdża do nas na święta. Myślałam o tym, żeby z nią porozmawiać. Tylko czy to ma sens? Przeciez ona i tak zawsze będzie po jego stronie. To po pierwsze. A po drugie, chyba nie chcę się jeszcze bardziej poniżać i prosić ją o pomoc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka