Dodaj do ulubionych

Najgorsza randka w życiu

03.05.12, 23:42
A wy, kobiałki, macie w swoich doświadczeniach takie najgorsze randki w życiu?
Opowiedzcie o swoich doświadczeniach, może i mnie się coś przypomni? wink
Obserwuj wątek
    • dzoaann Re: Najgorsza randka w życiu 03.05.12, 23:52
      coz, meza poznalam majac lat 19scie, ale cos tam przedtem randkowalam. Najgorzej wspominam jednego, ktory zabral mnie na piekna randke, fajny film w kinie, potem lody w "Palmiarni", super sie bawilismy, gadalismy i w ogole, potem mnie odprowadzil pod dom i bardzo sie zdiwil, ze nia zaliczy, bo przeciez fundowal....
      • gazeta_mi_placi Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 11:04
        No wiesz, chłopak wydał prawie 100 zł na Ciebie to i na coś liczył.
    • aurelia_demette Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 18:06
      najbeznadziejniejsze spotkanie ever. wyobraź sobie, że na niego czekałam, po czym przyszedł z kumplem sic! (umówiliśmy się we dwójkę, oczywiście) kumpel wyglądał jak totalny hipster z warkoczem i brodą, oczywiście powiedziałam, że nie chcę z nim iść na ... no sory, ale z 2 nieznanymi facetami nie pójdę w totalnie nieoświetlone miejsce, tym bardziej, że ten koleś mi się nawet nie przedstawił, później chodziliśmy bezsensownie na pewną ulicę, okazało się, że koleś jest albo dilerem albo pośrednikiem dilera. w końcu dotarliśmy na tą pieprzoną ..., a on zaczął sobie robić skręta. jeszcze mnie później oszukał, że pali zwykłego papierosa.Okazało się , że pali marychę od końca podstawówki, tak samo tak samo papierosy i nie może rzucić, przy mnie wypalił 2 i jednego skręta. był niemiły dla mnie, śmiał się z moich odpowiedzi, a na moje opowieści/żarty odp tylko ale ... i zapomniałam jeszcze dodać, że jego kumpel miał nóż przyczepiony do przedramienia. surprised
      • memphis90 Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 13:20
        A nie dałoby się jeszcze raz, za to z sensem? Nic z tego zrozumieć nie można.
    • maslova Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 18:26
      Umówiłam się kiedyś z jednym facetem w chorzowskim parku. Chłopak miał przy soboe jakiś wypasiony aparat fotograficzny. Trochę pospacerowaliśmy, pogadaliśmy, było nawet dość względnie. W pewnej chwili znaleźliśmy się przy jakiejś knajpie i facet pyta, czy nie będzie mi przeszkadzało, jak NA CHWILKĘ wejdzie do tej knajpy, bo robi jakiś projekt i musi wykonać jedno zdjęcie. Po 15 minutach czekania zebrałam się i poszłam do domu.
    • redheadfreaq Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 18:53
      Przez dłuższą chwilę nie mogłam sobie przypomnieć żadnej szczególnie katastrofalnej, aż w końcu przypomniała mi się jedna - zeszłoroczna smile

      Byłam zapisana na pewnym portalu randkowym, którego integralną częścią był test z pierdylionem pytań z każdej możliwej dziedziny, mający określić twoje dopasowanie do innych użytkowników. Nie pamiętam, ile ich rozwiązałam, ale była to jakaś obrzydliwie duża liczba (500? 600? Nie pamiętam, ale ten rząd wielkości). Innych użytkowników można było wyszukiwać między innymi pod względem dopasowania - i oto jest! Niezwykłe, facet, z którym (wedle testów) miałam 99% "zgodność". Na zdjęciu - no, całkiem smile W wymianie wiadomości również okazał się całkiem interesujący, umówiliśmy się więc.

      Przede wszystkim umiarkowanie przypominał siebie ze zdjęcia. Przysiedliśmy najpierw w jednym lokalu, potem drugim. Przez dwie godziny słuchałam opinii "na każdy temat", a właściwie tyrad - każda próba przebicia się ze swoim zdaniem była natychmiastowo gaszona. Gdy minęły te dwie godziny, po których miałam szczere i głęboko dość, pan szanowny najwyraźniej uznał, że jestem już zakochana na zabój, kaszlnął, zamaszyście objął mnie ramieniem, a następnie ujął pod brodę i próbował pocałować.

      Moja mina musiała wyglądać podobnie:
      https://i3.kym-cdn.com/photos/images/original/000/086/266/disgust.jpg

      Oczywiście odmówiłam kooperacji, "porozmawialiśmy" jeszcze pół godziny, po której pan podjął ponowną (!) próbę fizycznego zbliżenia. Szybko się pożegnałam i musiałam bardzo mocno walczyć ze sobą, żeby nie biec.

      Do dziś zastanawiam się czasem, czy jestem w obyciu równie upiorna, co ten koleś... wszak 99% zgodności...
      • ponis1990 Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 19:44
        Umówiłam się raz z jednym gostkiem przez net. Jak z nim pisałam, wydawał się sensowny, dogadywaliśmy się , z fotki też moze być. No to drałuję w umówione miejsce, przychodzę spóźniona z pięć minut, on na to: o, przyszłaś! ,,No a czemu miałabym nie przyjść, umówiliśmy się przecież'' - ,,No ja też przyszłem, bo w końcu i tak nie miałem nic lepszego do roboty''. Yyy... Połaziliśmy z dwie godziny, cośtam ględził, ja słuchałam. Na koniec powiedziałam mu że nic z tego nie będzie, a on był zdziwiony bo był przekonany że wywarł na mnie piorunujące wrażeniebig_grin
          • kk345 Re: 15.08.14, 20:07
            Jeżeli 1990 w nicku to data urodzenia, to i klasyki kina nie zna...
        • obrus_w_paski Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 21:24
          Ciekawe czy ten nieszczęsny absztyfikant tez wspomina randkowanie z dziewczyna bez poczucia humoruwink w kategorii najgorszej randki Everwink
          Biedny zażartował sobie miło a tu zonksmile
      • goodnightmoon redheadfreaq 20.08.14, 20:07
        Bardzo ciebie przepraszam, ale nie mogłam powstrzymać się od śmiechu big_grin

        A tobie się dziwię, że nie zakochałaś się na zabój ... Taki wygadany pan wink
    • yeerba Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 20:09
      moja najgorsza nie była tak spektakularna...
      Bardzo, ale to bardzo podobał mi się jeden chłopak, ale nie miałam odwagi na inicjatywę wprost. Robiłam więc rozmaite podchody, żeby być bliżej ale też żeby się nie narzucać, np. wstąpiłam do osiedlowego klubu ping-ponga i grałam nawet całkiem całkiem (on też tam grywał).
      Mówiliśmy sobie "cześć" i właściwie tyle.
      Wszyscy jego koledzy stali się moimi dobrymi kumplami, ale on zawsze był jakoś poza moim zasięgiem.
      Aż w końcu jakimś cudem umówiliśmy się. Atmosfera była strasznie napięta - nikt nic nie mówił, tzn. ja próbowałam ale potem grzecznie chciałam dać się wypowiedzieć a tu cisza... Taka totalnie niezręczna. I tak sobie siedzieliśmy w ciszy dobre 1,5 h.... Jakaś masakra.
      Innym razem zabrał mnie na Sylwestra - marzyłam o pocałunku, zwłaszcza że zostawaliśmy na noc i spał obok mnie. Nic z tego. Nie dość, że prawie wcale nie tańczył to potem tylko oddychał mi na szyję i tylko gładził opuszkami palców (udawałam, że śpię).
      Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że to zupełnie nie to. On był tak delikatny i wrażliwy, że aż niemęski. Taki rozmemłany. Zero inicjatywy.
      Między nami nigdy nic nie było, za to zostaliśmy przyjaciółmi. Teraz możemy gadać o wszystkim a dla mnie stał się całkowicie aseksualny. Nie jest już rozmemłany ale przy okazji wyszła na jaw jego bardzo brzydka cecha - jest niesłowny, co jako koleżankę denerwuje mnie niezmiernie, nie wiem jakby to było, gdyby sprawy kiedyś potoczyły się inaczej.
    • ira_07 Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 20:18
      "Nie wykluczam pójścia do seminarium" big_grin
    • tryggia Re: Najgorsza randka w życiu 14.08.14, 21:07
      W liceum bardzo podobał mi się jeden chłopak. Na jakieś szkolnej imprezie zatańczyliśmy jedną piosenkę i, o, rany, chciał się ze mną umówić.
      Był jakiś późny październik, spotykamy się na Starym Mieście, romantycznie.
      I on mówi, że w sumie nie ma kasy, więc się przejdźmy.
      Dość przytomnie pokierowałam się więc w drogę powrotną do domu.
      Idziemy, idziemy, a on całą drogę pieprzył o tym jak się upijali z kolegami i jakie kreskówki lubi.
      Pamiętam, że szłam bardzo, bardzo szybko, że niby zimno, byleby prędzej zakończyć ten dramat.
      A potem nawet w szkole nie mówił mi cześć.
    • melancho_lia Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 11:11
      Nie moja, ale kumpeli. Z tego co opowiadała - gosc najpierw zgubił się w drodze na umówione spotkanie (umówili sie pod kolumna Zygmunta w Warszawie, gosc tez z Wawy), potem marudzil, ze w knajpach drogo, a na koniec zaproponowal spacer, podczas którego znowu się zgubil ( jej sugestii w którą stronę iść nie slucham)...
      • gazeta_mi_placi Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 11:20
        Faktycznie na starówce warszawskiej bardzo drogo sad
    • antychreza Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 12:37
      Druga randka z tym samym facetem. Na pierwszej było bez zachwytu, ale całkiem miło, stwierdziłam, że może warto dać szansę (no głupia siksa na I roku studiów byłam). Gość opowiedział dokładnie te same historyjki i kawały, co na pierwszej randce, w dokładnie takiej samej kolejności. Stwierdziłam, że trzeci raz słuchać o rzyganiu do śpiwora osiemnastce jakiegoś tam Pawła nie będę i odmówiłam kiedy próbował umówić się jeszcze raz.
      Lepsze jazdy przeżyłam nie na randce. Tzn. ja nie uważałam tego za randkę, co myślała druga strona do tej pory nie wiem. W liceum byłam pilna uczennicą i startowałam w olimpiadach. Środkowy etap jednej z nich był na takiej zasadzie, że rano pisało się pracę, sprawdzali ją w ciągu kilku godzin i kwalifikowali do części ustnej popołudniu. Poza mną z mojego liceum startował jeszcze 1 chłopak, którego kojarzyłam mnie więcej, co prawda jako szkolnego dziwaka, ale zawsze lepiej pogadać o głupotach, niż stać jak kołek i się denerwować. Po pisemnym stwierdziłam, że nie będę wracał do domu, tylko przejdę się na spacer. Gość zabrał się ze mną. Ze 3 godziny łaziliśmy po Krakowie i wysłuchiwałam jego prawackich teoryjek. Dla mnie absolutnie nie do przyjęcia, co zazwyczaj oznajmiam na wstępie, kończę rozmowę i idę w swoja stronę. Nie potraktowałam go wtedy tak jak powinnam, bo myślami byłam przy osobie sprawdzającej moją pracę i słyszałam piąte przez dziesiąte. Okazało się, że oboje przeszliśmy dalej, odpowiedzieliśmy dobrze na ustnym i jedziemy na etap centralny, pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domów. Jaja zaczęły się w poniedziałek w szkole kiedy przywitał mnie radosnym "cześć K....." (jedno ze zdrobnień mojego imienia, jak je słyszę, to chce mi się mordować) i zaczął opowiadać dalej te swoje teoryjki. Lekko przerażona przystąpiłam do zniechęcania, nie podziałało, a nawet wzmogło zainteresowanie. Do końca liceum i pierwsze 3 semestry studiów miałam wrażenie, że trafiłam do kreskówki z Pepe le Skunksem. Jako ta kotka/suczka z paskiem białej farby na grzbiecie.
      Po latach dowiedziałam się od wspólnego znajomego, że byłam miłością jego życia i nie rozumie co takiego się stało, że go nie chciałam, a on mnie już widział matką swoich dzieci gotującą rosół na niedzielę po kościele...
      • gazeta_mi_placi Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 19:37
        Mogłaś go zmienić na solidnego lewaka sad
    • ruscello Re: Najgorsza randka w życiu 16.08.14, 13:54
      2 randka, miałam 18 lat, chłopak rok starszy. Odprowadza mnie do domu, miły nastrój. Mówi coś w stylu: "mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze, by coś z tego wyszło". Ja, mając na myśli kolejne randki, odpowiedziałam, że z pewnością. A on na to: "tak się cieszę, że założymy rodzinę".

      Nie zrozumiał, dlaczego uciekłam. Ciężko obrażony do tej pory się nie odzywa i patrzy na mnie z wrogością, gdy się przypadkiem mijamy.
    • rosapulchra-0 Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 18:29
      Jeden raz spaliłam randkę okrutnie. Przyszedł mnie przystojniak, elokwentny z rozległą wiedzą. I wszystko byłoby OK, gdyby koleś nie przyznał się do posiadania protez w obu nogach. Naprawdę nie, wiem, co we mnie stąpiło, ale w trybie błyskawicznym zakończyłam tę znajomość..
      • bei Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 19:46
        Umówiłam się z kolegą nie na randkę, tylko na spędzenie adnrzejkowego wieczoru na imprezie z pracy.
        Kolega przystojniak i bardzo elokwentny, szybko zostal otoczony wianuszkiem moich koleżanek.
        Nie mogłam dopchac się do niego smile, więc usiadłam nieco dalej i konwersowalam ze znajomym małzeństwem. I nagle kolega zrobił mi awanturę, że go zostawiłam smile, ze flirtuję z mężczyzną smile i tak w tym stylu tyradował z 15 min smile i nie wiem kiedy zdążyl zażyć tyle alkoholu, że przestal być sobą.
        Szczęściem nie byla to randka, byłam jednak bardzo zdziwiona, że miły koleś z pracy zaskoczył nas tak bardzo cechami, które śmiało można nazwać wadami smile
        Ech....blondyn o niebieskich oczach smile
    • goodnightmoon Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 20:04
      Do randki w realu, na szczęście nie doszło, ale podałam kiedyś swój adres E-Mail panu z portalu randkowego.

      Zgrzyt nastąpił, kiedy po 2-ch dniach dostałam upomnienie "Dlaczego nie odpowiadasz? Wysłałem list na adres XY@costam". Taktownie odpisałam, że pewnie źle mu podałam adres, bo mój to XYZ@costam (a podałam mu dobry, tylko sierota nie potrafił skopiować, a przepisywał), po czym dostałam reprymendę, że jak można być tak nieuważną uncertain

      No i się zaczęło ... Ten dziwak wysyłał do mnie po 4-5 listów dziennie (lub raczej nocnie), każdy, gdyby wydrukować, zająłby ze 3 kartki A4. Opisywał mi swoje wrażenia ze spacerów, zdanie o politykach, plany na przyszłość, wspomnienia z dzieciństwa, na to wszystko oczekiwał rozległych odpowiedzi z komentarzem.

      Nie bez znaczenia jest fakt, że kilka lat pracowałam w dziale obsługi klienta, zgłoszenia dostawałam przede wszystkim e-mailem, więc same rozumiesz ... smile

      Napisałam mu, że wydaje się być sympatycznym człowiekiem, ale po pierwsze, nie czuję z nim pokrewieństwa dusz smile a po drugie, właśnie poznałam kogoś innego. Na to też dostałam odpowiedź na ok. 6 stron A4 ze szczegółowym wyliczeniem, jaka jestem nielojalna, ile ran zrobiłam w jego sercu, duszy i umyśle i t.d. BRRRRRRRRRRRRRRRRRR
    • duveen Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 20:33
      Super przystojny ,wysoki (ponad 190cm) , brunet, dobrze zbudowany. Wesoly, wygadany, inteligentny.. no poprostu moj typ w kazdym calu.
      Bylam z nim na kilku randkach , imprezach wiekszych lub mniejszych.
      No i ktoregos dnia doszlo do pocalunkow, pojechalismy do mnie.
      Facet sypie komplementami, caluje jak szalony i juz tuz tuz, wkadam reke w jego spodnie a on ma pisiora wielkosci kredki swiecowej. Zmrozilo mnie w sekunde. Zesztywnialam. Ucieklam. Z wlasnego domu ucieklam big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 20:38
        A to feler sad
      • naomi19 Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 22:16
        ja tez tak kiedys mialam
        tylko ze ja nie ucieklam tongue_out zaryzykowalam (no moze z wielkoscia nie bylo az tak zle)
        i nie zalowalam big_grin
    • agaja5b Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 21:00
      Jezu, jak sobie przypomnę jaki makaron niektórzy nawijali na uszy, to mysle, że kiedyś byłam bardzo wyrozumiałą osobą. Najgorsza randka to była z takim jednym, ogólnie fajnym gościem, który sie nie odzywał, co zagaję na jakis temat, ten jedno zdanie i koniec tematu. MĘKA. Potem mnie na studniówke zapraszał ale powiedziała "no way". Nie lubiłam też tych przekonanych o swojej atrakcyjności pt. "no co nie podobam ci się, przeciez jestem taki zaje..."
    • naomi19 Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 22:08
      jedna
      chlopak nie dal mi dojsc do slowa przez kilka godzin
      jak bardzo chcialam wracac do domu
      ale jak tylko otwieralam usta, to on zaczynal mowic
      w polowie zrobilo i sie slabo
      i chcialo mi sie plakac
      ale bylam mloda, nieasertywna
      teraz takiego bym chyba smiechem zabila i olala po 4 minutach
    • rosapulchra-0 Re: Najgorsza randka w życiu 20.08.14, 22:31
      Miałam tego takiego kumpla, który zawsze, ale to zawsze nadskakiwał mi podczas każdego spotkania towarzyskiego. Inna sprawa, że my się, powiedzmy mocno kolegowaliśmy i spotykaliśmy się również poza towarzysko. Niejedna pani z towarzystwa próbowała zagiąć na niego parol, zawsze bez skutku. Ale w towarzystwie krążyły bardzo często na nasz temat plotki znacznie niezgodnie z prawdą. Jednak to był wyjątek - każde spotkanie z nim był urocze i pełne przygód.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka