Dodaj do ulubionych

Mama zadbana - bez żadnej pomocy...?

15.05.12, 13:35
Mama zadbana, czyli zawsze ułożona elegancka fryzura, idealny makijaż, manicure i pedicure, modne ubrania, czyściutkie, wyprasowane, wysportowana zgrabna sylwetka. Do tego dziecko i mąż jak wyżej (bez fryzur i zrobionych paznokci wink). W domu czysto i pachnąco, obiad ugotowany. Czy można to wszystko mieć i zorganizować, nie mając żadnej pomocy z zewnątrz typu niania, babcia itp? Znacie takie przypadki? Jak to w praktyce wygląda? Ile snu, jak sobie to zorganizować?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:38
      Zapomniałaś o pracy zawodowej.
      • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:42
        w wąskiej specjalistycznej dziedzinie.
        I nie mieszkanie, a 200m2 apartament i nie dom, a 400m2 willa miejska, tudzież wiejska posiadłosc
        • sanciasancia Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:16
          I piękny ogród.
          • wuika Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:18
            A było o bidecie?
            • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 18:56
              I jest z rodziny o szlacheckich korzeniach i nazwisku, chodziła do najlepszego liceum w mieście gdzie stawiano na kreatywność, przy okazji ma "miastowe" znajomości więc lepiej jej nie podskakiwać wink
              Wszystkie jej koleżanki zarabiają minimum 10000zł miesięcznie, a jedna nawet ponad 20000zł.
              I oczywiście wygląda na 15 lat mniej wink
              O kim mowa? big_grin
              • yenna_m Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 20:15
                zapomniałas powiedzieć: NETTO! tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 16.05.12, 09:26
                  Ok, wygląda na 15 lat netto big_grin
    • mdro Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:42
      "Do tego dziecko mąż jak wyżej (bez fryzur i zrobionych paznokci)"

      A dlaczego nie mają mieć fryzury? Łysi mają być?
    • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:43
      Sześć godzin snu wystarczy.
    • chipsi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:43
      Moja mama big_grin
      W domu zawsze wszystko na błysk, obiadek pod nos każdemu, 4 dzieci pod opieką w tym jedno niepełnosprawne i starsi rodzice wymagający opieki. Do tego moja córka zanim poszła do przedszkola. Oczywiście po domu w makijażu nie biega ale i fartucha brudnego nie nosi. Za to nawet po zakupy idzie elegancko ubrana i umalowana. Gdy zmarli jej rodzice a młoda poszła do przedszkola wolny czas spędza na bieganiu po lesie. Sypia normalnie chociaż wstaje wcześnie. Ogląda 1 serial, poza tym nie wysiaduje przed TV. Tyle że nie pracuje zawodowo. Ja po pracy nie mam ochoty na nic, ale i tak ją podziwiam.
      • patronka.slonka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:47
        No właśnie. Jak coś takiego osiągnąć pracując? Czy to w ogóle realne? Tak bez pomocy? Ja też po powrocie z pracy i zrobieniu obiadu padam, a tu jeszcze pranie trzeba wstawić, młodego potulić, ogarnąć w domu i...wieczór. A gdzie tu zadbać o siebie, wyfiokować się, umalować paznokcie, nalożyć maseczkę, wyjść na siłownie?
        • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:48
          patronka.slonka napisała:

          > No właśnie. Jak coś takiego osiągnąć pracując? Czy to w ogóle realne? Tak bez p
          > omocy? Ja też po powrocie z pracy i zrobieniu obiadu padam, a tu jeszcze pranie
          > trzeba wstawić, młodego potulić, ogarnąć w domu i...wieczór. A gdzie tu zadbać
          > o siebie, wyfiokować się, umalować paznokcie, nalożyć maseczkę, wyjść na siłow
          > nie?

          włosy staram się w miarę możliwości ogarniać, paznokcie również, ale chatka na tym tracitongue_out
          wóz albo przewóz w moim przypadku.
        • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:14
          Jak robisz tipsy to spokojnie wystarczy raz na trzy tygodnie na ok 1.h udać się do stylistki paznokci, w między czasie (jak tips dobrze zrobiony) nic się nie odpryskuje i nie niszczy, powstaje najwyżej "odrost".
      • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:47
        pracująca zawodowo?
        jeśli tak - nie znam takiejwink jeśli nie pracująca - tak, kilka przykładów by się znalazło.
    • agao_72 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:47
      ale po co? życie nie obraca się tylko wokół podłogi, garnka i zadbanej pięty.
      a jakieś hobby, zainteresowania? wyjście do teatru, kina, koncert? wyjazd na festiwal? basen.
    • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:51
      Ależ piszesz dokładnie o mnie wink
      Mąż i dwoje przedszkolaków i pies. Wszyscy czyściutcy i wyprasowani, pies wyczesany. Dom czysty, bo bałaganu nie znoszę. Fryzjer raz w miesiącu, fryzura łatwa do ułożenia, makijaż do pracy obowiązkowy, po pracy zmywany. Wieczorem, gdy mąż kładzie dzieci ja biegam z koleżanką, więc sylwetka też się zgadza. Obiady jemy w pracy lub przedszkolu, więc też są. Kolacje zawsze gorące, bo jedyne wspólne. Wszystko pięknie ładnie, tylko czasu brak, bo zanim wrócimy z pracy i odbierając po drodze dzieci dotrzemy z zakupami do domu jest koło 19. A, o śnie zapomniałam - jest, 6 godzin średnio.
      Ciężko być idealnym wink
      • patronka.slonka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:55
        grouse1 napisała:

        > Ależ piszesz dokładnie o mnie wink
        > Mąż i dwoje przedszkolaków i pies. Wszyscy czyściutcy i wyprasowani, pies wycze
        > sany. Dom czysty, bo bałaganu nie znoszę. Fryzjer raz w miesiącu, fryzura łatwa
        > do ułożenia, makijaż do pracy obowiązkowy, po pracy zmywany. Wieczorem, gdy mą
        > ż kładzie dzieci ja biegam z koleżanką, więc sylwetka też się zgadza. Obiady je
        > my w pracy lub przedszkolu, więc też są. Kolacje zawsze gorące, bo jedyne wspól
        > ne. Wszystko pięknie ładnie, tylko czasu brak, bo zanim wrócimy z pracy i odbie
        > rając po drodze dzieci dotrzemy z zakupami do domu jest koło 19. A, o śnie zapo
        > mniałam - jest, 6 godzin średnio.
        > Ciężko być idealnym wink

        No to Tobie podobnych szukam wink Jak chodzisz do pracy ubrana: elegancko, czy sportowo? Co gotujesz na te cieple kolacje? Ile czasu biegasz? Kiedy malujesz paznokcie, prasujesz, sprzątasz w mieszkaniu? Jaki jest Twój system? Czy pijesz alkohol?
        P.S. Proszę, nie dziw się tym pytaniom, tylko odpowiedz.
        • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:17
          1. Ubranie pracowe - eleganckie, po pracowe bez żakietów, ale też nie dresy (no chyba, że w domu)
          2. Kolacje to np. wczoraj łosoś z warzywami z piekarnika. Pizza robiona nie kupiona, spaghetti, chińszczyzna lub meksykańszczyzna - bo szybko i lubimy. No nie robię gołąbków czy pierogów w tygodniu, bo nie ma na to czasu.
          3. Biegam ok. godziny.
          4. Prasuję raz w tygodniu, zazwyczaj w czwartki, sprzątam codziennie po jednym pomieszczeniu, tak w kółko (szybko idzie, bo syf się nie zdąży zrobić), plus obowiązkowe codzienne odkurzanie i wytarcie kurzu - bo pies się kudli. O siebie dbam w soboty wieczór. Dzieci do spania a mama do łazienki i 2 godziny dla mnie - w tygodniu czasami trzeba np. nogi dogolić czy paznokcie przemalować, ale to pikuś.
          5. System dniowy:
          -wstaję rano, obecnie o 4.30 - łazienka, włosy, makijaż, ubranie, kanapki, budzenie dzieci i takie tam
          -o 6 najpóźniej wyjazd do pracy, mąż po drodze odwozi dzieci do przedszkola
          -praca do 15 w teorii, w praktyce różnie bywa, po drodze do domu zakupy
          -mąż odbiera dzieci wracając z pracy i bawi się z nimi zanim wrócę
          -wracam, robię kolację przejmując tym samym dzieci, bo pomagają, a mąż ma czas dla siebie, angażuję dzieci w ścieranie kurzu mokrymi szmatkami (uwielbiają to smile )
          -kolacja
          -dzieci i mąż bajka, mama porządki (idzie naprawdę szybko)
          -mąż myje dzieci i kładzie spać, mam biega,
          - czas wolny rodziców
          -spanie
          W soboty mąż prace ogrodowe z dziećmi, mama prace domowe różne, po południu czas wolny. Niedziela czas wolny.

          6. Alkohol piję, czasami mam ochotę na lampkę wina wieczorem, ale żeby często i dużo to nie.
          5.
          • mozambique Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:15
            o ktorej to twoje spanie ?

            bo wstajesz jak do dojenia krów mniej wiecej
            • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:54
              zazwyczaj przed 23.00 jestem w łóżeczku w celach spalniczych też wink
              • tezee Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:52
                OJEZU ja po kilku tygodniach takiego funkcjonowania i wstawania jak do dojenia krów miałabym na bank wypalenie i 0 chęci do życia uncertain
    • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:53
      ja tak mam, jak internet nie dziala wink
    • shellerka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:53
      można, ale się człowiek trochę zmęczy smile))
      osobiście zaprzestałam się stresować fryzurą i błogosławię gumki i grzywkę - zadbana grzywka + kucyk = zadbana fryzurawink
      modne ubrania to raczej nie kwestia dzieci, ale dobrego smaku. odkryłam prostotę. proste + wyprasowane = schludne, a proste + wyprasowane + dodatki = eleganckie.
      wysportowana sylwetka to moje marzenie na razie wink
      obiadów nienawidzę gotować, ale odkryłam tu znowu: prostota = szybkość i jakość i smak
      o dziwo kalafior + ziemniaki + kefir i koperkiem to posypane = szczęśliwy mąż i dzieci
      ziemniaki + biały ser + jogurt + cebulka = mąż oblizujący się i głaszczący po brzuchu
      rosół = włożyć mięcho, iść na ematkę, zdjąć szumy, iść na ematkę, zdjąć szumy, włożyć włoszczyznę, iść na ematkę i następnie podać obiad (po drodze gdzieś makaron ugotować)
      są też pierogi w paczkach, po rosole można pomidorówkę zrobić itd itp.

      co do czystego domu - jak jest czysto w kuchni i kibelkach, to reszta to pikuś.

      poza tym błogosławię chusteczki nawilżane do mebli, do kibla, do kuchni i antybakteryjne wink

      świeczki zapachowe oraz saszetki takowe sprawiają, że dom pachnie.

      muszę spać co najmniej 6 godzin dziennie. inaczej jestem zombie.

      i moje motto : nikt nie jest idealny i niczego nikomu udowadniać nie muszę wink

      i tego się trzymam
      • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 13:56
        Oh tak tak !!!! Niech żyją "ułatwiacze" życia !!!
      • lily-evans01 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:00
        Męża też trzeba pielęgnować i odszykować? Sam nie potrafi?
        Ten punkt jakoś mi dziwnie zazgrzytał w tym wątku...
        Wszystko inne to chyba po pierwsze kwestai organizacji, po drugie dzielenia prac domowych (zwłaszcza, jeśli oboje pracujecie!).
        Harmonogram, co kiedy robić, kto jest odpowiedzialny za daną działkę.
        Pomyśl, że jeśli zostawicie rano porządek, to przez te ileś godzin, gdy Was nie ma, wracacie do czyściutkiego mieszkania...
        Maseczki, odżywki itp. cuda? Może w weekend rano godzinka tylko dla mamy w łazience?

        Moi znajomi żyją w ten sposób, ale robią bardzo proste obiady, jednodaniowe w weekendy, ciasto ewentualnie kupują. Na codzień córka je w szkole, oni gdzieś tam w bufetach. W abonamencie to czasem są niewielkie pieniądze, a zestawy wartościowe odżywczo.
        • kolpik124 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:02
          Z takich bufetów i stołówek rośnie nam pokolenie fastfoodowców,którzy nie wiedzą czym jest wspólny rodzinny posiłek
          • lily-evans01 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:23
            Kolpik, to nie całkiem tak.
            Kiedy jeszcze byłam w ciąży, zanim miałam zwolnienie, po pracy w drodze do domu szłam na obiad do bufetu naszej izby skarbowej. A tam... wszystko, 4-5 tradycyjnych zup do wyboru, 2 drugie do wyboru. Nie fast food, raczej tradycja typu udko + ziemniaki + zurówka, klopsiki + kasza + warzywa, ryba, pierogi itp.
            Ceny śmieszne, zwłaszcza w porównaniu do szkolnej stołówki mojej córki.
            Zresztą nawet stołując się na mieście, gdy pracowałam, nigdy nie jadłam fast foodów.
            Wspólne celebrowane posiłki w dzień powszedni są nierealne, gdy jeden rodzic pracuje do 16, drugi do 18 itp. Dzieci powinny zjeść o normalnej porze, więc i ta stołówka szkolna lepsza niż obiad o 17 w domu.
            A w weekendy można gotować prosto, ale nie fast foody.
            U mnie jest np. często rosół z, niego pomidorowa, ogórkowa, kalafiorowa. Zupa krem z pomidorów - łatwizna.
            Drugie z parowaru, kwestii obierania niestety nie da się pokonać. Brokuł, kalafior, brukselka, marchew, ziemniaki, udko, filet rybny, ryż... itp. Jedna zaleta - znikają obierki, a do wymycia mam tylko 1 urządzenie.
            Albo zapiekanka z mielonym + co mi przyjdzie do głowy - makaron, ziemniaki, ser kozi, bakłażan, papryka, pieczarki itd. Znowu jeden pojemnik do mycia, a nie stado garów wink.
            Znajomi, o których piszę, żywią się podobnie, unikają przetworzonej żywności nie wiadomego pochodzenia. Dużo jeżdżą do lasu, razem, to też jest życie rodzinne bądź co bądź.
            Nie wyobrażam sobie doglądania godzinami jakiejś wymyślnej potrawy, wolę wyjść z córką na spacer, mamy z tego o wiele więcej korzyści.
            Zresztą u mnie nikt nie pichcił w rodzinie wielogodzinnie i wymyślnie, oprócz jednej ciotki, którą córka krytykuje i opowiada, że jak była dzieckiem, to jej matka nic poza garami nie widziała wink.
        • shellerka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:05
          no ja akurat domowa jestem kobieta, więc o męża dbam - tzn. koszule mu gotuję i karmię smile))

          ale paznokcie sobie sam obcina i goli też sam. brodę.

          smile))

          jak małżonkowi powiedziałam, że niedługo oboje będziemy pracować i będziemy musieli podzielić nasze obowiązki domowe na pół, to oznajmił, że po prostu pani sprzątająca wróci na rejon wink
          • lily-evans01 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:26
            Eeee, karmisz koszulami ? wink
    • kolpik124 mam pytanie 15.05.12, 13:57
      Czy w tej eleganckiej fryzurze, idealnym makijażu, modna i wyprasowana mam sadzić kwiatki w ogrodzie i wieczorem sączyć drinka do ulubionego filmu?
      • lily-evans01 Re: mam pytanie 15.05.12, 14:01
        Właśnie takwink
        A potem, świeża i w najmniejszym stopniu nie wybrudzona ziemią wskoczyć małżonkowi do łóżka!
      • patronka.slonka Re: mam pytanie 15.05.12, 14:02
        Tak!! Taka mama zadbana, zawsze jest odprasowana, nie ma ciuchów, ma ubrania, nawet do ogrodu - czyste, schludne, żadne tam stare tshirty. Plus oczywiście rękawice. Mama zadbana po pracy w ogrodzie idzie się umyć i przebrać, podczas sączenia drinków kremuje ręce, a następnie prasuje ubrania....
        • kolpik124 Re: mam pytanie 15.05.12, 14:03
          Takie rzeczy to tylko w tefałenie big_grin
          • sta-fraszka Re: mam pytanie 15.05.12, 16:46
            I w "American Beauty" z rekawicami kolorystycznie dopasowanymi do raczek sekatora.
        • grouse1 Re: mam pytanie 15.05.12, 14:36
          Bo życie trzeba sobie ułatwiać. Ja nie prasuję bawełnianych podkoszulków, dżinsów, skarpet, pościeli i ręczników. Prasuję to co trzeba wyprasować li i jedynie. Do ogrodu owszem zakładam rękawiczki, bo po chwastach trudno domyć zielone ręce, szybciej będzie założyć rękawiczki niż szorować paluchy.
          A poza tym wszystkie prace robię w kolejności zajmowania czasu, bo zawsze jest już więcej za mną niż przede mną wink
      • shellerka Re: mam pytanie 15.05.12, 14:03
        no, a jak myślisz? gotowych na wszystko nie oglądasz? Bree!!! Bree to moje guru smile)) nawet jak przycina róże, robi zakupy, czy nawet jak się puszcza i pije na umór to wszystko w super odprasowanych kieckach i idealnie zrobioną fryzurą!

        grunt to odpowiednie wzorce tongue_out
        • nutka07 Re: mam pytanie 15.05.12, 17:16
          Bo Bree to prawdziwa dama wink

          Uwielbiam ja smile
    • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:04
      ja tak mam bez pomocy
      co to za filozofia?
      • agnieszka.z.lodzi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:14
        18_lipcowa1 napisała:

        > ja tak mam bez pomocy
        > co to za filozofia?

        No to napisz, co po czym robisz, kiedy sprzątasz, prasujesz, gotujesz, w między czasie chodząc do pracy, ćwiczysz, chodzisz do kosmetyczki i fryzjera. Napisz z praktyki, a nie ogólne farmazony prawisz.
        • kolpik124 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:26
          Drugie dziecko też urodzi modna, pachnąca i wyprasowana big_grin
          • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:30
            kolpik124 napisała:

            > Drugie dziecko też urodzi modna, pachnąca i wyprasowana big_grin

            do drugiego porodu szlam z makijazem, swiezym paznokciem, w spodnicy i na obcasach
            po odlezalam przepisowe 2 godzinki i poszlam pod prysznic z usmiechem na ustach
            nie rozumiem tej ironii
            • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:42
              moofka napisała:

              > do drugiego porodu szlam z makijazem, swiezym paznokciem, w spodnicy i na obcas
              > ach
              > po odlezalam przepisowe 2 godzinki i poszlam pod prysznic z usmiechem na ustach

              usmialam sie....
              jak szłas na cesarke, to tak jakby do fryzjera albo na manicure. A pończochy samonosne tez mialas i stringi z koronki?

              Jak idziesz ze skurczami co 2 minuty i z rozwarciem 10 cm, to makijaż i swiezy paznokiec masz gdzieś. I nie w spódnicy i obcasach, tylko w dresach i kapciach, bo ci za 5 minut odejda wody.
              • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:46

                nie wiem, moze
                nie mialam cesarki
                • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:51
                  domyslam sie, że ani jednego, ani drugiego.
                  • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:54
                    kamelia04.08.2007 napisała:

                    > domyslam sie, że ani jednego, ani drugiego.

                    a drugie to co?
                  • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:11
                    no niestety dla do porodu jedzie sie tak jak sie wyglada na codzien
                    ja tez byłam ubrana, uczesana, mialam pedicure
                    ogolona i głowa umyta o ze 3 kapiele brałam w celu lagodzenia skurczy to i sie umyłam
                    a ze ktos w drechach jechał zaniedbany to wiesz, no trudno.....
                    skoro tak na codzien chodzi
                    • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:30
                      z reguly ci nie odpowiadam, bo nie traktuje cię poważnie. Tym razem odpowiem ci w twoim stylu.


                      Moje kochanie, pewnie nie wiesz o tym, ale kobiety, ktore tylko do porodu ida w spodniach dresowych, to tez sie myją.
                      Paznokcie mialam obciete i wyczyszczone, a nie zamalowane, by brudu nie było widać.
                      Prysznic wystarczyl mi jeden, bo w końcu rano po wstaniu sie prysznicowałam - nie musze 3 kapielami sie doszorowaywać. Na skurcze mi nie pomogł ten prysznic, mial tylko odswiezyć, bo jeszcze nie wiedzialam, że urodze w 35 minut po przyjsciu do szpitala.

                      Zdąrzyłam jeszcze umyc po obiedzie, uprasować, wyprysznicowac, wlozyc czyste ciuchy, pogadac przez telefon z matka i koleżanka, podogladać dziecko juz urodzone, i tak sobie rozchodzilam skurcze do 10 cm.

                      Kosmetyczka depilacje TAM zrobila mi tydzień wczesniej. Nie wyobrażaj wiec sobie, ze ty tylko jestes taka zadbana*.
                      • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:35

                        > Prysznic wystarczyl mi jeden, bo w końcu rano po wstaniu sie prysznicowałam - n
                        > ie musze 3 kapielami sie doszorowaywać. Na skurcze mi nie pomogł ten prysznic,
                        > mial tylko odswiezyć, bo jeszcze nie wiedzialam, że urodze w 35 minut po przyjs
                        > ciu do szpitala.



                        doczytaj złoto po co brałam te kąpiele



                        > Kosmetyczka depilacje TAM zrobila mi tydzień wczesniej. Nie wyobrażaj wiec sobi
                        > e, ze ty tylko jestes taka zadbana*.

                        ty tez jestes przeca
                      • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:38
                        10/10
                    • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 16.05.12, 10:52
                      18_lipcowa1 napisała:


                      > a ze ktos w drechach jechał zaniedbany to wiesz,


                      a jesli ktos jechał w dzinsach z golfem ciążowym, to jest juz fleja czy nie jest?
                      odpowiesz mi ty arbitro elegancji i zadbania?
              • edelstein Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:03
                Bylam swiezo po fryzjerze i kosmetyczce(paznokcie,brwi),bylam w spodnicy i mialam makijaz.Jak zaczelam miec skurcze bylam akurat na zakupach,szukalam wygodnych ciuchow na wyjscie ze szpitala i zdazylam kupic.Tak mi sie trafilo,mam plakac?wink
                • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:15
                  no, wlasnie, jak słusznie zauważylas - trafiło ci się.
                  A mogło ci sie trafic w pizamie, bo by cie skórcze i plama wód z krwia wypedzila z lózka. Czy tez bys wtedy szła malować paznokcie i układac wlosy suszarka i szczotka? Czy raczej bys zasuwala do szpitala tak jak stoisz?
                  Z drugiem dzieckiem tez bym pojechala ufryzowana, bo miałam fryzjera umówionego na 10.00, ale sie tak trafiło, ze urodziłam dzień wczesniej o 19.00 z hakiem.

                  Kontekst jest taki, ze jedna pani opowiada, jak to sie na rodzenie umalowala i ufryzowała, do tego wlozyla spodnice i jeszcze cos tam i ona taka zadbana* pojechala sobie rodzic. Śmieszne to jest, jak jedna z druga się przechwala. A tak na prawde, to połozna nie oglada czy jest manicure i makijaz, tylko zaglada wiadomo gdzie i sprawdza, czy jest tetno dziecka


                  *słowo wytrych
                  • moofka [...] 15.05.12, 15:19
                    Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                    • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:26
                      > jakoby nie dalo sie dziecka w ludzkim wygladzie urodzic
                      > otusz da sie jak ktos lubi wink

                      Jak ktoś ma szczęście.W środku nocy nie silisz się na obcasy i leciuchny makijaż.
                      I jak masz siły rzecz jasna,bo nie zawsze urodzenia to przyj i już dziecina na świecie.
                      • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:34
                        gryzelda71 napisała:

                        > > jakoby nie dalo sie dziecka w ludzkim wygladzie urodzic
                        > > otusz da sie jak ktos lubi wink
                        >
                        > Jak ktoś ma szczęście.W środku nocy nie silisz się na obcasy i leciuchny makija
                        > ż.
                        > I jak masz siły rzecz jasna,bo nie zawsze urodzenia to przyj i już dziecina na
                        > świecie.

                        tak
                        jak ma szczescie tez
                        niemniej jednak da sie wink
                        • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:38
                          Da się.Tak jak i da się w totka wygraćsmile
                          • 18_lipcowa1 całe sedno w tym 15.05.12, 15:41
                            ze jak sie o siebie dba cały czas
                            to w dzien porodu nie trzeba siadac i malowac paznokci

                            ja manicure i pedicure robiłam regularnie
                            tak samo jak brwi henne i regulacje oraz włosy- fryzjer + farba

                            depilacja tez co jakis czas, mycie głowy nornalna sprawa co 2 dzien albo codziennie

                            ciuchy miałam ładne, dopasowane a nie jakies namioty babci

                            wiec to nie sztuka jechac do porodu tak jak stałam bo taka zadbana byłam na codzien
                            i przed ciaza i w trakcjie i po


                            a jak ktos fleja to sie nie dziwie ze go takie teskty wkurzają
                            • gryzelda71 Re: całe sedno w tym 15.05.12, 15:49
                              Nie wiem jak ty,ale ja mam rosnące paznokcie które co chwila trzeba piłowac,malowac i przycinać.
                              I wystarczy,że jestem przed tym piłowaniam to już nie są super perfekcyjne.Tak jak i depilacja.żeby zgolić,wyrwać, obciąć musi odrosnąć.Jak cię chwyci skurcz 0 12 a na 13 byłaś umówiona na zabieg,albo miałas sama depilatorem to nie ma zmiłuj,masz zarośnięte połacie.
                              Ale zaraz przeczytam,że zaciskasz żeby,robisz depilację a potem dopiero myślisz o porodziesmile
                          • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:43
                            gryzelda71 napisała:

                            > Da się.Tak jak i da się w totka wygraćsmile

                            no tak
                            ale niektorzy tak maja
                            pierwsze przyszlo na swiat koszmarnie i to byla rzeznia w pokrwawionym kaftanie
                            (dostalam takie szpitalne wdzianko z trokiem na plecach big_grin)
                            drugie szybko, lekko i na pachnąco
                            mam oglad z dwoch stron
                            jakby mi kto po pierwszym takie rzeczy mowil, to tez by mnie szlag trafil big_grin
                            • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:52
                              A widzisz,a tu się czyta jak to pańcie wchodzą na szpilakach od Prady na porodówkę dwa wdech,dwa stęknięcia i juz siedzą nózia na nózie i przez tel opowiadają jak to rodziłysmile
                              I dodają,że jak się CHCE TO SIĘ TAK MA.
                              • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:55
                                Gryz, nadinterpretujesz
                                o pradzie nic nie bylo
                                o porodzie, nie o pradzie big_grin
                              • mimi_chicago Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 17.05.12, 19:01
                                gryzelda71 napisała:

                                > A widzisz,a tu się czyta jak to pańcie wchodzą na szpilakach od Prady na porodó
                                > wkę dwa wdech,dwa stęknięcia i juz siedzą nózia na nózie i przez tel opowiadają
                                > jak to rodziłysmile
                                > I dodają,że jak się CHCE TO SIĘ TAK MA.
                                Cos w tym stylu 1:25 www.youtube.com/watch?v=U-GXLjihi2c
                            • nanuk24 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:54
                              O, to tak jak ja. tez mialam takie porody.
                              ps myslalam o Tobie przy drugim porodzie.
                    • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:45
                      moofka napisała:


                      > jakoby nie dalo sie dziecka w ludzkim wygladzie urodzic


                      czasami sie da, a czasami sie nie da mieć ten "ludzki wygląd". Trafilo ci sie, to super. Podkreślam, że ci sie trafiło. Czy przez to jestes góra, nad ta, której sie "nie trafiło" (bo może po prostu nie zdąrzyła)?

                      Jedne urodziły w czerwcu i mogly sobie miec pedicure i spodnice, a inne w grudniu i styczniu.
                      Jedne złapało w nocy, po północy (wytrzymalam w domu do trzeciej w nocy próbując rozejśc skurcze), inne w dzień po fryzjerze.
                      Zreszta, robisz to tylko dla siebie, bo w szpitalu polozna ogląda co innego, niz paznokcie i makijaz.


                      > kazdy ma inne priorytety

                      no własnie, jak bedziemy sie przekrzykiwac, która byla bardziej ufryzowana i umalowana, która miala obcasy i spodnice, to zejdziemy na poziom mentalny gimnazjalistki, czyli lipcowej.
                      • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:50
                        tak tak
                        mnie sie trafilo
                        i do tego rodzilam w czerwcu wlasnie big_grin
                        czy ja sie przekrzykuje?
                        to ty mi mowisz ze niemozliwe wink
                        a i jeszcze balsam mialam na nogach brazujacy big_grin
                        • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:25
                          moofka napisała:

                          > tak tak
                          > mnie sie trafilo

                          twoje szczescie. Choc nie wiem, czy to takie ważne.


                          > czy ja sie przekrzykuje?

                          troche tak


                          > to ty mi mowisz ze niemozliwe wink


                          no, dobrze, trafiło ci sie, tym lepiej, ale chyba rozumiesz kontekst wypowiedzi.
                          Czy jak zaczynasz rodzic, to idziesz do szpitala w stanie prawie jak stoisz? Czy zaczynasz depilacje, makijaz?
                          Dyskusja zeszła to tego, że sie mysli o rózach, jak plonie las.

                          Zreszta juz z jedna dziewczyn opisala, jak mozna z depilacja nie zdążyc i miec zarosniete połacie. Jesli nawet, to co?

                          Czy na prawde przy rodzeniu jest ważne, by miec te paznokcie pomalowane, tusz na rzesach? Czy może wazniejsze jest urodzic zdrowe dziecko, wyjśc z nie pocietym kroczem czy brzuchem i w miare bez bólu przejśc?
                          Priorytety sie gdzies pogubiły.


                          > a i jeszcze balsam mialam na nogach brazujacy big_grin

                          no i swietnie
                      • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:05
                        Ale miałyście eleganckie porody, szczególnie lipcowa. Pewnie była też makijażystka, która poty obcierała i makijaż poprawiała aby dobrze przed nowo narodzonym wypaść wink
                        Ja tam przed wielkim dniem leżałam od 2 tyg w szpitalu w super extra pidżamie i bawełnianych skarpetach, włosy miałam czyste, ale nie ułożone, ot zwykły kucyk, makijażu zero,a i goliłam się w szpitalu sama, więc zapewne niedokładnie, bo nie widziałam pewnych części ciała wink Ale wstyd przed dzieckiem i lekarzami i położnymi i innymi zadbanymi matkami polkami. Na trzeci raz zamówię kosmetyczkę i fryzjera na porodówkę smile
                • tezee Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 18:52
                  buahahaha nie widziałam jak zyje ciężarnej w spódnicy no może te które jesszcze testu nie zrobiły albo są w pierwszych tygodniach ...zazwyczaj łążą w zaawansowanej ciąży w tunikach i legginsach albo specjalnych portkach a tu kolejna w spódnicy i to jeszcze w drodze na porodówkę , napisz jeszcze że w 9 miechu się zapakowałaś w ołówkową ;-D
                  • littleblue Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 16.05.12, 10:31
                    eee, no nie przesadzaj. Zalezy. W pierwszej ciazy puchlam okropnie i kostki przestalam ogladac w okolicach 7 mca. A w drugiej ciazy, mimo ze przytylam relatywnie wiecej i caly czas walcze zeby do konca zgubic, to do szpitala jechalam w spodnicy ( olowkowej dla ciezarnych wlasnie) i sandalach na obcasie, bo nogi tym razem nie puchly mi w ogole...Wiec zdarza sie, a ja wcale do jakis specjalnie waskodupiastych nie naleze.
                  • imasumak Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 16.05.12, 11:47
                    A co w tym śmiesznego? Dla mnie trudniejsze technicznie jest noszenie spodni w ciąży niż spódnic.
            • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:10
              A zmywałaś makijaż przed wejściem na salębig_grin
              • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:14
                gryzelda71 napisała:

                > A zmywałaś makijaż przed wejściem na salębig_grin

                nie wink
                to byl bardzo leciutki makijaz
                woodoodporny oczywiscie, wiedzialam czego sie spodziewac, bo pierwsze rodzilam 20 godzin
                drugi chwile tylko (w miedzyczasie obiad zjadlam ze smakiem na 7 centymerze wink
                wie sie nawet nie rozmazalam big_grin
                • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:18
                  No ja na 7 to do szpitala dotarłam.
                  W nocy,a i ematką jeszcze nie byłam,wiec brak makijażu usprawiedliwionysmile
                  • tezee Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:02
                    ja rodziłam w jedna z najbardziej imprezowych nocy w roku ( nie , nie był to sylwester) ale że nie balowałam wyszłam z domu jak wcześnej leżałam a i tak wyglądałam lepiej niż niejedna z picunkiem bo ja jestem ładna hyhyhy
            • nanuk24 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:32
              Poprawcie mnie, wstajecie pozno w nocy ze skurczami jak jasna cholera i co/ Robicie sobie manicure, prasujecie kiecke, dobieracie bizuterie i buty(koniecznie na obcasie), robicie sobie modna fryzurke i jeszcze 100 razy przegladcie w lustrze/
              Paradne.
              • moofka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:40

                nanuk24 napisała:

                > Poprawcie mnie, wstajecie pozno w nocy ze skurczami jak jasna cholera i co/ Rob
                > icie sobie manicure, prasujecie kiecke, dobieracie bizuterie i buty(koniecznie
                > na obcasie), robicie sobie modna fryzurke i jeszcze 100 razy przegladcie w lust
                > rze/
                > Paradne.
                >

                nie
                ja wstalam rano wyspana, wyprawilam dziecko do przedszkola i zrobilam paznokcie
                potem wypilam kawe i sie umalowalam
                i pojszlam na 11,00 bo tak sie z polozna umowilam
                skurcze mialam od 2 dni i lazlam na porodowke z 5
                bo doktór dzien wczesniej powiedzial, ze to juz glupio takim porozwieranym chodzic i zeby jednak pojsc i dokonczyc w bezpiecznym miejscu wink
                • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:45
                  ja z kolei po wizycie o 15stej, na której gin z przychodni przy IP stwierdził rozwarcie 2cm, pojechałam do domu, wzięłam prysznic, ubrałam się, podmalowałam rzęsy (wodoodpornym) i na 20 mąż mnie zawiózł do szpitala. Sam na polecenie lekarza wrócił do domu zjeść kolację i wrócił ok22 (dobrze, że zdążył na partetongue_out)
                • nanuk24 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:50
                  Mnie jeden prod zlapal w nocy, drugi o 4 rano(obudzily mnie regularne skurcze) i na mysl mi nie przyszlo, zeby sie malowac, czy obcasy zakladac
              • jagienka75 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:19
                nanuk24 napisała:

                > Poprawcie mnie, wstajecie pozno w nocy ze skurczami jak jasna cholera i co/ Rob
                > icie sobie manicure, prasujecie kiecke, dobieracie bizuterie i buty(koniecznie
                > na obcasie), robicie sobie modna fryzurke i jeszcze 100 razy przegladcie w lust
                > rze/
                > Paradne.


                Dziwne, że na porodówce takich modnych kobiet nigdy nie widziałamsmile
                Jak zwykle co niektóre klepią, jak potłuczone a rzeczywistość skrzeczy.
              • franczii Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 21:18
                Moje porody sie zaczynaly wieczorem i w nocy. Nie robilam manicure ani depilacji ze skurczami. Robilam na biezaco. makijazu nie robilam, nie musze w podkladzie i z tuszem na porodowce wystepowac. Nie jechalam tez w szpilkach bo w 9tym miesiacu juz w szpilkach nie chodzilam. Wlosy mam dlugie proste i nie trzeba ukladac, same w sobie wygladaja porzadnie. Ale za to przy pierwszym porodzie, ktory zaczal sie tuz po kolacji z pierwszymi skurczami i saczacymi wodami konczylam i wysylalam tlumaczenie.
          • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:30
            A potem dietetyk, bo brzuch wielki poprzecinany rozstępami, cycki do pasa lub poniżej, ramiona tłuste i obwisłe, uda jak kolumny betonowe, grube, posiekane żyłkami i żylakami, ale jakby co nie powie o sobie inaczej, jak piękna. Tylko, że piękna inaczej po prostu.
          • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:52
            kolpik124 napisała:

            > Drugie dziecko też urodzi modna, pachnąca i wyprasowana big_grin


            zazdroscisz?
          • kamelia04.08.2007 ta dyskusja jest absurdalna 15.05.12, 16:13
            kolpik124 napisała:

            > Drugie dziecko też urodzi modna, pachnąca i wyprasowana big_grin


            dyskusja doszła, to tego, że ematka na porodówke idzie pachnąca, z makijazem, manicure/pedicure, w spodnicy i w szpilkach, bo inaczej jest fleją i kocmołuchem.

            A to jest jakis absurd, jedna drugiej udowadnia, że można byc taka piekna i zadbaną*.
            Można, ale po co?
            A jesli nie, to co?

            Do szpitala jedzie sie wydobyvc z siebie dziecko, a nie na parade.

            Kobiety, wyluzujcie.
            • nanuk24 Re: ta dyskusja jest absurdalna 15.05.12, 16:59
              zgadzam sie.
            • rosapulchra-0 Re: ta dyskusja jest absurdalna 15.05.12, 17:06
              Trzy razy rodziłam, ani razu nie poszłam umalowana do porodu, paznokcie też miałam czyste, bo kiedyś jedna doktorka mi powiedziała, że pomalowane paznokcie więcej krzywdy mogą zrobić, niż niepomalowane. Podobnie z makijażem. I tak - pierwszą córkę rodziłam 8 godzin w nocy, nad ranem ją miałam już przy sobie, piękną, zdrową i bardzo spokojną. Drugą córkę.. - to był horror. Dziecko pośladkowe, bolało tak, że brakowało mi tchu, mąż mi oczy zasłaniał i głowę przy klatce trzymał, żebym wytrzeszczu z bólu nie dostała. Urodziła się po 4 godzinach, dostała tylko 8 punktów, miała czarną pupę od siniaków. Trzecia - środek nocy, gdy zgłosiłam się do szpitala. Pani pielęgniarka nie chciała mnie przyjąć, ja się uparłam, mąż mój z notesu elektronicznego zapuścił drukowanie, a pani pielęgniarka omal na zawał ze strachu nie zeszła, a z tego strachu wezwała lekarza, a ten stwierdził, że rodzę, urodziłam półtorej godziny później. O 2.40. I na co mi ten makijaż miałby się przydać??
          • jagienka75 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:16
            kolpik124 napisała:

            > Drugie dziecko też urodzi modna, pachnąca i wyprasowana big_grin


            No nie wiem, czy ona taka pachnąca, skoro co chwila sika albo co gorsze s.rasmile
            Ktoś taki pachnący być nie może, jeno śmierdzący.
            • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:18
              Słuszna uwaga. Bardzo słuszna.
              • jagienka75 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:22
                Jestem pewna, że na porodówce ją zapamiętają. Takiego śmierdzielas ( czyt zaszczańca i obsrańca), ze swięcą na porodówkach szukaćbig_grin
                Zle jej nie życzę, ale ona wciąż o tym sraniu i sikaniu pisze, więc wnioski nasuwają się same.
        • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:52
          sprzatamy na bieząco, mam pralke i zmywarke
          prasuje przed załozeniem
          pracuje, po pracy robie obiad na 2 dni najczesciej

          wieczorem chodze do kosmetyczki i na aerobik


          co to za filozofia?
          • shellerka wow! 15.05.12, 14:57
            pralka! zmywarka!
            a bidet?
          • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:13
            18_lipcowa1 napisała:

            > sprzatamy na bieząco, mam pralke i zmywarke

            jaki metraż mieszkania?
            bo z doświadczenia - 40m2 sprzątałam również na bieżąco, 200m2 już nie mam jak.
            • shellerka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:19
              dokładniesmile
              • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:20
                Jak to dobrze, że mi dzieci urosły i sprzątają tongue_out
                big_grin
                • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:24
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Jak to dobrze, że mi dzieci urosły i sprzątają tongue_out
                  > big_grin

                  noo...mój tylko bałaganitongue_out ale przynajmniej naczynia do kuchni brudne zanosi (jakaś faza chyba) więc my je tylko ładujemy do zmywarki, ale co racja, to racja - trzeba dziecko powoli uczyć sprzątania.
                  • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:32
                    Moje córki, droga Tabakierko, nauczyły się w trybie przyspieszonym sprzątać i gotować, gdy mnie zabrakło, bo leżałam kilka miesięcy w szpitalu, a ich ojciec pracował podwójnie, żeby utrzymać cały dom. Dziewczyny z miejsca wiedziały do czego służy mop, środki czystości, żelazko i wiele innych domowych sprzętów. Gotowały razem ze mną przez telefon, albo gdy byłam w domu to pod moje dyktando. Najlepsza szkoła życia, choć nikomu takiej nie życzę.
                    • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:36
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Moje córki, droga Tabakierko, nauczyły się w trybie przyspieszonym sprzątać i g
                      > otować, gdy mnie zabrakło, bo leżałam kilka miesięcy w szpitalu, a ich ojciec p
                      > racował podwójnie, żeby utrzymać cały dom. Dziewczyny z miejsca wiedziały do cz
                      > ego służy mop, środki czystości, żelazko i wiele innych domowych sprzętów. Goto
                      > wały razem ze mną przez telefon, albo gdy byłam w domu to pod moje dyktando. Na
                      > jlepsza szkoła życia, choć nikomu takiej nie życzę.

                      no, sytuacja faktycznie nie do pozazdroszczeniauncertain współczuję. Mam nadzieję, że ze zdrowiem wyszłaś na prostą.
                      • rosapulchra-0 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:40
                        Żyję i to się liczy smile
            • 18_lipcowa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:29
              60 ale mam chłopa ktory sie umie ogarnąc a nie faję

              a do 200 to moje kolezanki panią biorą
              • gryzelda71 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:37
                a moje koleżanki to w na 200 maja garderoby.Ojej pocieszna jesteś.
                Dla mnie to żadna filozofia mieć czysto i pachnąco,oraz nie straszyć wyglądem.
                Ale nie zawsze mam perfekcyjny makijaż,lakier bez odprysków i wydepilowana grażynkesmile,tak jak nie zawsze błysk w chałupie.
                I nie znam osób o których autorka wątku pisze.No poza niektórymi ematkami oczywiscie.
                • tezee Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:15
                  Musiałoby mnie poje***ać mocno żeby tak się męczyć na co dzień w celu osiągnięcia perfekcji ja muszę mieć luz , wygodę i normalne 8 godzin snu. dziękuje za homonto....
          • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:20
            Codziennie do kosmetyczki wieczorem?
            • mala-mila Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 20:10
              gazeto jestem twoją idolkąsmile
    • guderianka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:05
      Elegancka fryzura,idealny makijaż, modne ubrania mają świadczyć o zadbaniu?
      hm
      No to nie jestem zadbana ani na jotę

      Co do dalszej cześci :w domu czysto i pachnąco-kwestia poczucia estetyki, obiad ugotowany-prawie zawsze. Nie mam niani, babci,cioci, siostry-zdani jesteśmy sami na siebie. Ale nawet gdybyśmy mieli-to i tak nie miałabym eleganckiej fryzury, idealnego makijażu itd
      • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:36
        a mnie wnerwia takie wzajemne napedzanie sie jedna przez drugą, a ja mam dwoje dzieci (bo 3, to już "patologia"), a ja po ciąży wróciłam do dawnej wagi po 2 tygodniach, a ja nosze rozmiar 38, a ja jestem zawsze umalowana i ufryzowana, a ja w szpilkach nigdzie ie nie ruszam, a ja mam zawsze posprzatane i ugotowane z 3 dań, a ja pracuje zawodowo (w waskiej dziedzinie), itd, itp.

        To taka jest ematka, ale nie ja i czesto o tym pisze, ze mam tu i tam tyły, choc tez jestem ematka (tylko dlatego, że sie na tym forum udzielam).
    • nabakier Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:30
      A na co komu taka perfekcja? Chyba chorej osobie...
      Makijaż mam tylko w te dni, w których wychodzę na uczelnię, na insze spotkani oficjalne lub imprezę. W domu, na spacerze, gdy wychodzę z psem, na wakacjach- nie. Bo i po co?
      Gotowanie,. zakupy- mąż.
      Sprzątanie - owszem, ale nie perfekcyjne, bo po co- i tak dzieci z psem naświnią big_grin
      Pranie- pralka pierze.
      Manicure, pedicure, fryzura- to akurat zawsze, bo mnie to bawi. Ale, gdyby mnie nie bawiło...luz tongue_out

      Żadnej pomocy niani, babci, sprzataczki nigdy nie potrzebowałam i nie potrzebuję smile
      • nabakier Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:06
        ps. Widzę, że jesteście dokładne w opisach wink No to ja też się dołożę:

        - Spać lubię i śpię 7-8 h, wstaję ok. 7. lub później (jak dziecię idzie później do szkoły).
        - Sprzątam jak trzeba, nie mam reguł: odkurzam co 2-3 dni, kurze mycie podłóg też, balkon sprząta mąż.
        - Fryzjer: raz na dwa miesiące, choć jak obecnie zapuszczam włosy to pewnie będzie rzadziej (chyba), manicure robię sama, do kosmetyczki nie chodzę.
        - Biegi (od kilku dni)-codziennie rano, po wyjściu dziecka do szkoły (poza dniami, kiedy rano wychodzę, czyli dwoma w tygodniu).
    • ryza_malpa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:40
      mam jedno pytanie: po co to wszystko? Czy naprawdę manicure w porównaniu ze ślniącym domem daje szczęście?
      "Czysty dom jest oznaką zmarnowanego życia " - jak dla mnie chyba, że ma się pomoc do sprzątania.

      A co do meritum: tak, to możliwe . Po wygraniu kumulacji w totka i zostaniu rentierką, czego sobie i wam życzę. Wtedy można zatrudnić siedem osób ( w tym fryzjera i kosmetyczkę) i tak własnie sie prowadzić.
      • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:51
        ryza_malpa1 napisała:


        > "Czysty dom jest oznaką zmarnowanego życia " - jak dla mnie chyba, że ma się po
        > moc do sprzątania.
        >

        też tak sobie myślałam, dopóki nie zauważyłam, że moja szwagierka mając większy metraż do ogarnięcia niż ja, troje dzieci (ja póki co jedno) i która pracuje w szpitalu (dr n.med będąc) ma zawsze zawsze czysto, a i sama super atrakcyjnie się prezentujeuncertain no i mąż w domu palcem nie kiwnietongue_out ale...różnica między nami polega na długości snu - ja kładę się najpóźniej o 23, ona czasami koło 1, dopóki nie ogarnie domu. Ja wolę posiedzieć z mężem na kanapie, ona wtedy sprząta...Chyba wolę nasz niedoskonały domtongue_out
        • ryza_malpa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:11
          No właśnie. Ja wolę sobie poczytać albo pójść na piwko ze znajomymi ( których jakoś mi nie brakuje pomimo braku wypicowania - zresztą wypicowanie trzy razy bardziej niż okazja wymaga jest żenujące.....).
    • stukostrach-jeden Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:43
      Tak, jasne smile
      chyba że mama jest niepracująca a dziecko chodzi do przedszkola/ szkoły i mama cały swój czas moze poświęcać dbaniu o ogólnie pojęte doznania estetyczne.
    • kamelia04.08.2007 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:49
      z reguły wybór mam taki w sobote czy niedzielę.
      Albo szoruje chałupe, bo "przecież musi byc posprzatane", albo wychodze z dziecmi na basen/spacer lub jade na wycieczke.

      Mam w dupie takie cotygodniowe sprzatanie, bo "przeciez trzeba posprzatac", bo mi w ten sposób przeleci weekend, i jest to prosta recepta do nie lubienia weekendów.


      Makijaz tez mam gdzies i nie obchodzi mnie co sobie jedna z druga w sklepie, czy na ulicy o mnie pomysli - "zaniedbana" matka Francuzka (to tak dopóki sie nie odezwe, bo potem jest "jakas cudzoziemka")
      • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:09
        W innym poście piszesz, że jesteś szpetna zatem i makijaż by Ci raczej nie pomógł, więc faktycznie w Twoim przypadku dbanie o urodę to czysta strata czasu big_grin
    • alfabetta Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 14:51
      Może ideały istnieją, kto wie?
      W moim przypadku wygląda to tak - do fryzjera chodzę w trakcie przerwy na lunch, na manicure też.
      Prasuje niania, obiady robi babcia, sprząta mąż. Biegam wieczorami, jak dzieci pójdą spać. Moja rola polega na tym, żeby to wszystko spiąć i skoordynować. Tylko tyle i aż tyle. Nie obnoszę się z tym, jak zorganizowane mam życie, więc dla niektórych pewnie jestem "idealna pani domu". Prawda jest taka - cudów nie ma, niestety.
      • ryza_malpa1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:13
        To nie jest "ideał".
        Gdy spotykam takie panie widzę raczej "spiętą dupkę" i nie chce mi się ich naśladować.
        Kobity, wyluzujcie....
      • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:00
        Ile w Twojej pracy wynosi przerwa na lunch i jak daleko masz do kosmetyczki/fryzjera, jak długie masz włosy?
        Samo schnięcie lakieru to minimum 30 minut.
        Skoro korzystasz w trakcie przerwy na lunch z fryzjera i kosmetyczki kiedy coś jesz? Bo chyba nie spożywasz posiłku przy stanowisku fryzjerskim?
        • franczii Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:08
          Moze nie spozywa wcale i w ten sposob oprocz zabiegu upiekszajacego dba o szczupla sylwetketongue_out Takie dwa w jednym. a tak na serio to gdybym pracowala na pelny etat to mialabym co najmniej godzinna przerwe obiadowa i wtedy bym w niej chodzila na fitnes. Wiele osob tak robi. Znam nawet takich co na basen sa w stanie wyskoczyc w przerwie obiadowej.
          • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:10
            Ja bym wolała godzinę wcześniej wyjść.
            • franczii Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 20:58
              A to chyba nie wszedzie jest mozliwe. Nawet pracujac w zachodniej firmie na polskim zadupiu mialam godzinna przerwe obiadowa. Takie godziny pracy obowiazywaly. W sumie nie bylo tak zle. na poczatku sie ludzie burzyli ale w przerwie mozna bylo sobie pozalatwiac rozne sprawy urzedowe, "na miescie", zakupy zrobic na spokojnie bo to nie byly godziny szczytu zwazywszy, ze wiekszosc firm pracuje bez przerwy.
              • alfabetta Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 21:52
                Godzinna przerwa na lunch. Można iść na siłownię (też mi się czasem zdaża), na zakupy, akurat biuro w centrum miasta więc wszystko mam w zasięgu ręki. Można też popisać na emamie zagryzając kanapką z pasztetówką, heh. Fryzjer to gdzieś 40 minut, manicure podobnie więc jeszcze na ogół zdążę coś zjeść po drodze.
    • bella_roza Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:01
      ja tam wolę dłużej pospać smile
      • mozambique Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:22
        spoko - w takim M jak MIłosc niejaka MArysia tez urodziła wielkie dziecko przez zapiete dżinsy

        i nawet nie zgrzała sie pzry tym zbytnio - peruka sie nie i pzrekrzywiła i szminka perfekt prosto od makijazystki byla

        widac mozna a te które tak nie mają to pewnie gupie som
        • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:25
          mozambique napisała:

          > spoko - w takim M jak MIłosc niejaka MArysia tez urodziła wielkie dziecko przez
          > zapiete dżinsy
          >

          big_grin
          ale ona nie musiała do szpitala jechać, bo mąż odbierał, jeśli dobrze pamiętamsmile
          • mozambique Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:32
            no to fachura musial byc = dziecko rodzone w dżinsach przyjąć
            • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:37
              mozambique napisała:

              > no to fachura musial byc = dziecko rodzone w dżinsach przyjąć

              smile
              wiadomosuspicious
          • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:11
            Nie Marysia, tylko Hanka, poród odbierał Marek, no chyba że u Marysi też tak było.
            • tabakierka2 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 16.05.12, 11:03
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Nie Marysia, tylko Hanka, poród odbierał Marek, no chyba że u Marysi też tak by
              > ło.

              Marysia w dżinsach rodziłasmile na kanapie w saloonie, a mąż lekarz odbierał poród.
              O Hance zapomnialam, a ona chyba w stodole rodziłatongue_out
    • agao_72 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:33
      a! przypomniało mi się. jestem wysportowana. nikt nie ćwiczy za mnie, a nawet mi w tym nie pomaga. liczy się?
      bo tym, że sama książki inne takie tam czytam, sama tj. samodzielnie, to chwalić się nie będę.
    • xxe-lka Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:47
      Szczerze mówiąc nie pociąga mnie ani trochę wizja bycia panią idealną z idealnym domem
      Mam zupełnie inne priorytety w życiu
      I nie oznacza to od razu, że jestem zapuszczonym kocmołuchem, żyjącym w chlewie wink
      • mozambique Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 15:50
        mne nikt nei zmusil by do wstania o 4.30 zeby miec wylizaną chałupę i wyszykowanego męza
        • kub-ma Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:54
          Wstając tak wcześnie to niewyspana jesteś i oczy podkrążone i wtedy nie taka zadbana smile
        • grouse1 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:07
          Niektórzy ludzie chodzą do pracy na 7.00 i nie mają do niej dwóch przystanków autobusem, tylko muszą przejechać kupę kilometrów, więc wyjścia nie ma, trzeba wstać z kurami.
    • nanuk24 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:07
      Nie znam i sama taka nie jestem.
      Lubie byc umalowana, uczesana i ladnie ubrana, ale nie zawsze tak jest.
      Dom tez nie zawsze lsni.
      I maz nie jest zawsze szczesliwytongue_out A i mnie zadrza sie spalic kotleta. Ba! Ugotowac niezjadliwy obiad.
      • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:05
        Nie rozumiem jak można spalić kotleta, średnio kumaty 10-latek potrafi zrobić to danie.
    • kub-ma Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:49
      I pracująca zawodowo, i realuzująca chociaż w minimalnym stopniu swoje hobby? Nie ma szans.
    • sadosia75 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 16:57
      Znam jedną taką mamę. I szczerze mówiąc nie wiem jakich czarów do tego używa ale jakoś jej to wżyciu wychodzi.
      Dom zawsze zadbany, dzieci zawsze czyste i miłe, ona zawsze dobre ubrana, fajnie zrobione włosy. Kobieta,którą z chęcią bym pobyła przez jakiś czas smile
      I dziewczyna naprawdę daje radę choć jest wdową z trójką dzieci. I teoretycznie powinna mieć pod górkę.
    • kropkacom Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:14
      Znam jedną idealną big_grin Ma trójkę dzieci (prawie rok po roku). Jest śliczna (nie, nie jak Lipiec), zgrabna, zawsze jak ją widzę uśmiechnięta i miła kiedy rozmawiamy. Modnie ubrana, uczesana. Dobry samochód, którym rano rozwozi dzieci po placówkach. Dzieci też bajka big_grin Możecie mi nie wierzyć...
      • mdmaj2371 Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:34
        Jesli szanowny malozonek choc troche garnie sie do pomocy a wykapanie , nakarmienie dzieci I np umycie podlogi nie przerasta jego mozliwosci (czynnosci wykonane jednego wieczoru) to owszem wszystko sie da.
        • kropkacom Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:38
          Jak się ma ambicje być ideałem to nawet jak małżonek się nie angażuje można nim być. Tylko kasę trzeba mieć.
      • gazeta_mi_placi Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 19:04
        Ja widziałam raz taką parę w sklepie akwarystycznym, przyszli po rybki.
        On wysoki przystojny, ona śliczna szczupła blondynka, towarzyszyła im trójka dzieci, nie hałaśliwych wink, śliczna blondwłosa niebieskooka dziewczynka na oko 7-8 lat, chłopczyk - ok 4 latek śliczny niebieskooki blondynek jak z obrazka i ładne (jak na niemowlę) niemowlę na rękach u ojca, też jasnowłosne i niebieskookie.
        Wyglądali jak z reklamy familijnej, i dzieci dobrze wychowane nie rozwydrzone i głośne jak niektóre dzieciaki które widuję po sklepach.
        • kub-ma Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 20:39
          Taaaaak. takie rzeczy tylko w erze smile
    • sanciasancia Re: Mama zadbana - bez żadnej pomocy...? 15.05.12, 17:53
      >Czy można to wszystko mieć i zorganiz
      > ować, nie mając żadnej pomocy z zewnątrz typu niania, babcia itp? Znacie takie
      > przypadki? Jak to w praktyce wygląda? Ile snu, jak sobie to zorganizować?
      Mam inne hobby niż wychuchany wygląd, dom i mąż, więc nie jestem w stanie odpowiedzieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka