Wiem, temat oklepany, ale - byc moze - okolicznosci inne

Jest zaproszenie na wesele. To nie jest nikt z rodziny, ani zadni tam bliscy, ani nawet dalsi przyjaciele. Ot, wypada na nim byc. Dzieci mile widziane(wiadomosc z pierwszej reki) i tych dzieci bedzie nawet niemalo, jednak nie jestem pewna, czy akurat niemowleta beda. Stolik bedziemy dzielic z tymi samymi osobami, co zawsze(czyli "swoimi"), dzieciatymi - powyzej 5 lat. Wychodzi, ze ja jedna przy stoliku mam 10 miesieczniaka.
Na upartego znalazalabym kogos do opieki nad nim, ale nie chce, bo: po pierwsze, nigdy w zyciu nie zostawal pod czyjakolwiek opieka na noc- z wyjatkiem jednego nieszczesliwego razu na dwie godziny w ciagu dnia. Ma lek separacyjny, a osoba, ktora by sie nim zajela jest dla niego zupelnie obca osoba, wiec juz sobie wyobrazam, jakby ta noc wygladala. Nie, juz wole nie isc, niz go na noc podrzucac.
Wiec to zbrodnia, gdybym jednak wziela niemowle na impreze?
Podkreslam, ze organizatorzy(czyt. panstwo mlodzi i rodzice mlodych nie maja nic przeciw temu).