duzapanna
23.05.12, 14:45
Potrzebuję trzeźwego spojrzenia. Za rady w stylu: bzykaj się więcej lub rozwiedź się, dziękuję z góry.
Jesteśmy małżeństwem kilka lat. Co jakiś czas wraca problem czatów erotycznych. Tzn wiem, jestem świnia, bo grzebię w "zasobach sieciowych" mojego męża od czasu do czasu i stąd to wszystko wiem.
Moje podejście do tego tematu ewoluowało. Najpierw bardzo mnie to raniło i urządzałam mega awantury. Mąż okazywał skruchę, jakiś czas był spokoj, a poten znów temat powracał. Teraz mam większy dystans do sprawy, ale też nasza relacja jest bardziej "pragmatyczna".
Kiedyś rzucałam się o oglądanie pornoli, bo byliśmy młodym związkiem i uważałam, że jeśli on musi oglądać to coś jest nie tak. Teraz oglądanie mi wisi. Problem w tym, że on nie tyle ogląda, co szuka interakcji. Ma specjalną skrzynkę mailowa i masa maili, zdjęć, filmów. Zobaczyłam dziś jego ostatnią odsłonę i zabolało mnie. Ale najbardziej wku.wiło to, gdy zobaczyłam że wysyłał komuś moje zdjęcia. Oczywiście bez twarzy, ale to były MOJE zdjęcia!
Nie wiem co mam robić, niby mogę olać i udawać że nic się nie dzieje. Ale będzie na tym cierpiał nasz seks i nasza relacja, bo nie zapomnę do końca. Rozmowy - już to wiem - nic nie dadza, awantury tym bardziej.
On nie widzi różnicy między oglądaniem a interakcją. Twierdzi że i tak z żadna z tych kobiet nigdy by się nie spotkał. A już te moje zdjęcia!!!! nosz kur..!
Czuję się taka bezsilna. Właściwie chciałam się tylko komus wygadać.