Po raz kolejny moja mama przestrzegła mnie przed jakimś w miarę asertywnym działaniem.
Kopletnie nie rozumiem tej bojaźliwej postawy. Mama, w miarę młoda babka, ustawiona zyciowo, a taka z niej Kassandra, że aż niedobrze się robi.
Zmianiam pracę - "nie rób tego, szefowa cię znajdzie i zniszczy"
Rezygnuję z dziwnego i niewypłacalnego klienta - "nie rób tego, zniszczy ci opinię"
Stawiam plotek na balkonie - "nie rób tego, sąsiedzi pomyślą, że ich nie lubisz i będziesz mieć nieprzyjemności"
Itd, itd.
Oczywiście nie mam zwyczaju konsultować z mamą swoich decyzji, bo wtedy pewnie wszyscy mogliby mi nasr... na głowę, tylko, że ten defetyzm mnie osłabia

A najlepsze jest to, że w stosunku do najbliższych - nie boi się konsekwencji i szarżuje sobie w najlepsze.
A Wy, też tak boicie się zemsty i omijacie konflikty jak tylko się da?