modra.kapusta
18.06.12, 15:05
Od tego roku mamy w klasie dwóch chłopców ( bracia, ale nie blizniacy, urodzeni rok po roku, poszli do szkoły jako 6 i 7 latek), których rodzice przez cały rok nie wpłacili na fundusz ani złotówki. Nie przychodza na zebrania, nie zgłasają, czy maja trudną sytuacje, przez cały rok nie zapłacili nawet jednaj złotówki, skarbnik klasowy próbował z nimi rozmawiac, ze moze przynajmniej częsciowo dokładaliby sie do funduszu ( np płacąc ustaloną stawke na jedno - za dwójkę) - bez szans. Rodzice stwrierdzili, ze płacic nie bedą, chłopcy nie musza isc do kina/dostawac upominku. W ostatnim tygodniu szkoły nasza klasa ma planowaną całodzienna wycieczkę ( koszt za os to 48 zł), chłopcy juz zgłosili ( jeden prawie płakał), ze nie jada, bo rodzice nie mają za co zapłacic. ZAproponowalismy, zeby zapłacicli chociaz za 1 jedno dziecko, za drugie dołozymy z funduszu klasowego, oni, ze nie i ze chłopcy jechac nie musza. Kurcze, no szkoda dzieci, ale nie bardzo mozemy finansowac wycieczke im obojgu... CHłopcy do tej pory byli juz na 2 wycieczkach finansowanych ze srodków klasowych dostali prezenty gwiazdkowe, na koniec roku tez ksiązki dostana, no ale...? Koniec końców dwie mamy zaofiarowały sie, ze zapłacą za chłopców po 30 zł, reszta pojdzie z funduszu, no ale to dopiero druga klasa, przed nami jeszcze 4 lata, jesli ich teraz przyzyczaimy, ze wszystko dostaja, to raczej potem nie beda skłonni do zmiany tej sytuacji...Do tego zgłosiła sie jedna mama, z pretensjami ( i w sumie ją rozumiem), ze ona tez ma bardzo ciężko ( sama z 2 dzieci) i moze jej tez ktos zapłaci za wycieczke córki, bo dla niej to tez bardzo duza kwota...
Dzieciaków szkoda, ale zaczynam sie zastanawiac, co zrobic z tym problemem w przyszłym roku - kazdy płaci za siebie a jak nie, to nie jedzie/nie dostaje? Jasne, fundusz klasowy nie
jest obowiązkowy, ale co dziecko winne, ze rocdzice nie płacą - ma nie dostac prezentu na MIkołajki, gdy inne dostaja?