Witam
-na wstępie wyjaśniam, że nie jestem trollem, nick powstał na potrzeby opisania tej sytuacji, e matkę czytam i udzielam się od dawna ale wolę pozostać w tej kwestii anonimowa.
-A, że Wy tak ładnie potraficie obiektywnie zjechać od stóp do głów do czekam na komentarze
Od pół roku nie rozmawiam ze szwagierką mimo, iż widujemy się na rodzinnych uroczystościach a powód wygląda tak:
Pół roku temu szwagierka miła przyjść z bratem męża na męża imieniny. Zapowiadała się od tygodnia, dzień przed jeszcze rozmawiałyśmy a że całą moja rodzina była po grypie jelitowej to spytała się czy, aby na pewno maja Nas nawiedzić:p, odpowiedziałam, że tak, najwyżej wódką się wyleczę i będzie git. Umówiłyśmy się, że dotrą około 19.
Co ważne dla tej sprawy mój mąż z pracy wraca około 22, a że był to dzień tygodnia nie weekend, przyszedł do domu o 19 bo o tej porze mieli pojawić się goście. Ja odwołałam dentystę z 16.30 bo po pierwsze uznałam, że nie dam rady po tym grypsku się tam bujać a po za tym uznałam, że nie zdążę przygotować kolacji imieninowej. Zatem kolację przygotowałam na tip top, mieszkanie wysprzątane, i od 19 czekamy na gości. Zaznaczam, że brat męża ze szwagierką mieli być jedynymi gości tego dnia, bo reszta rodziny ma maluchy i uprzedziliśmy, iż jesteśmy po grypie jelitowej i nie chcemy zarażać.
I dalej sytuacja rozwijała się tak: dzieciom zapowiedziałam, że czekamy na gości zatem muszą wstrzymać swe żarłoczne zapędy do czasu, gdy goście się pojawią i tak czekamy...
O 19.30 ich nie ma , o 19.45 też około 20 dzwonię do szwagierki z zapytaniem kiedy dotrą na co ta rozchachanym głosem informuje mnie, że jeszcze są w markecie i że za około 10 min będą. Żadnego przepraszam, żadnego wytłumaczenia. Ok., ale już jesteśmy mocno wkurzeni z małżem, dzieci wyją bo są głodne, 20.15 nadal ich nie ma zatem robię wyjcom kolację, o 20.30 wysyłam ponownego sms-a z zapytaniem czy w ogóle dotrą – cisza.
Zaczynamy szykował dzieci do spania bo zmęczone, atmosfera wkurzenia osiąga górny pułap.
Około 21 dzwonek, wchodzą i na dzień dobry ani przepraszam ani nic i zabierają się za wręczanie prezentu. Ja, że akurat była w pokoju z dziećmi ubranymi już piżamy a otworzył im mąż na to dictum nie zdzierżyłam i rzuciła hasło nie wstając z łóżka i nie wychodząc z pokoju: Szkoda, że o 7 rano nie dotarliście! Na co moja szwagierka taki tekst: Ciesz się, w ogóle dotarliśmy... Na co ja, że nie wyjdę z pokoju bo nie mam ochoty w taki razie a nimi gadać a ona na to: Ale o co Ci chodzi przecież co masz do roboty i tak siedzisz w domu!
Mój mąż jako ten poukładany przyjął życzenia składane w przedpokoju i pro forma zaprosiła ich jednak choć widziałam jak jest zły ale obrażeni podziękowali i wyszli.
I teraz clue – czy moje zachowanie było chamskie w kontekście tej sytuacji, bo ona przy następnym rodzinnym spotkaniu odciągnęła mojego męża na bok i wyartykułowała mu, że przegięłam i że ona nie wie jak teraz będzie po czym na tym spotkaniu nie przywitała się ze mną, mało tego jej córka, która wówczas była tego felernego wieczoru również. I tak od tej pory nie witam ani nie gadam z nią i jej córką na każdym spotkaniu rodzinnym, szwagier gada ze mną normalnie. Żeby jeszcze dodać smaczku w dniu moich urodzin niezapowiedzianie pojawiła się w moim domu ze szwagrem i demonstracyjnie złożyła życzenia mojemu dziecku, którego jest chrzestną mnie zaś nie choć obchodzimy z synem urodziny w tym samym dniu, ja dostałam załącznik i życzenia od szwagra.
Generalnie cała sytuacja jest dla mnie żenująca a Wy co o tym myślicie drogie e-matki?
Czekam na komentarze :p