Dodaj do ulubionych

Matki - współmorderczynie

25.06.04, 12:44
Nie wiem czy czytałyście, ale powrócono ostatnio w mediach do sprawy morderców dzieci z beczek. Ta straszna sprawa skończyła się skazaniem ojca na dożywocie za te morderstwa i matkę na 25 lat za zaniechanie - uznaną ją za współwinną. W takich sprawach (zabójstwa dzieci, molestowanie) najbardziej zawsze bulwersują mnie postawy matek. Rozumiem, że są chorzy ludzie - potwory zdolne do takich czynów, ale matek, zdrowych psychicznie kobiet zdolnych do działania i jeszcze raz - MATEK tych dzieci, które nie bronią ich przed ojcami, konkubentami psychopatami... nie jestem w stanie. Nigdy nie uwierzę, że ktoś może być w takim stopniu zniewolony. One są moim zdaniem winne jeszcze bardziej - są zdrowe, wiedzą, że czyny partnerów to czyste ZŁO i co? I nic. Pozwalają na to. Moim zdanie to one zasługują na najgorsze piekło.
Za zbrodnie przeciw macierzyństwu.

Sakada
Oskarek:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13590923&a=13637510
Obserwuj wątek
    • bzeebze Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 12:51
      > Rozumiem, że są chorzy ludzie - potwory zdolne
      >do takich czynów, ale matek, zdrowych psychicznie kobiet zdolnych do działania
      >i jeszcze raz - MATEK tych dzieci, które nie bronią
      >ich przed ojcami, konkubentami psychopatami... nie jestem w stanie. Nigdy nie
      >uwierzę, że ktoś może być w takim stopniu
      >zniewolony. One są moim zdaniem winne jeszcze bardziej - są zdrowe, wiedzą, że
      >czyny partnerów to czyste ZŁO i co? I nic.
      >Pozwalają na to. Moim zdanie to one zasługują na najgorsze piekło.

      no nie wiem jak z tym piekłem, ponoć na każde święta kładli opłatek na beczuszce
      pamiętam, że to ną wstrząsnęło i do dzisiaj trzęsie...
    • wio_sna Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 13:07
      Mnie też zastanawiała postawa takich matek. Ale one nie są takie jak przecietny człowiek, one cierpią na współuzależnienie, podlegają długotrwałej, permanentnej przemocy, stresowi, nie są zdolne do działania, nawet do postrzegania wszystkiego co się wokół dzieje, prawidłowego wartościowania. Same potrzebują pomocy dlatego nie potrafią pomóc.
      Oczywiście to wszystko tylko tłumaczy bierność, NIe usprawiedliwia jej.
      Wiosna
      • sakada Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 13:20
        Wybacz, ale nie przekonuje mnie to. Podlegają długiemy stresowi, przemocy? Nie są bezwolne - mogą wziąść dzieci i wyjść z domu. Nie są kalekami. Trzeba mieć na to tylko siłę. A widok krzywdzonych własnych dzieci powinien każdemu dać taką siłę.
        • renka000 Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 16:36
          sakada napisała:

          Nie
          > są bezwolne - mogą wziąść dzieci i wyjść z domu. Nie są kalekami.

          Sakada, jestem psychologiem i zapewniam cię, ze takie osoby własnie sa
          kalekami. Nie zrozum mnie opacznie, ja też potepiam i trzęsie aż mnie z
          bezsilnosci, ale wiem też że czasami życie nie jest takie proste, a nam bardzo
          łatwo osadzać innych.
          Dlaczego "normalne" kobiety zostają ze swoimi mężami alkoholikami którzy
          znęcają sie nad nimi i wspólnymi dziećmi? przecież też wystarczy wyjść.. To
          jest m.in. współuzaleznienie i postawa ofiary.
          • sakada Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 22:15
            "Dlaczego "normalne" kobiety zostają ze swoimi mężami alkoholikami którzy
            znęcają sie nad nimi i wspólnymi dziećmi?"

            ...szczerze mówiąc nie mam pojęcia.
            Jesteś psychologiem - nie chcę kwestionować twojej wiedzy, ale naprawdę nie potrafię sobie tego wyobrazić.
            • renka000 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 11:20
              sakada napisała:

              >, ale naprawdę nie pot
              > rafię sobie tego wyobrazić.

              Bo to jest właśnie patologia. Cos innego niż choroba psychiczna
              (niepoczytalność), ale równie groźna. Dlatego np. w rodzinach gdzie jest jeden
              alkoholik terapia powinna objąć wszystkich członków rodziny, a nie tylko tego,
              który pije. Córki alkoholików bardzo częśto wiążą się z alkoholikami, choć na
              zdrowy rozum właśnie one tym bardziej powinny od takich uciekac jak najdalej.
    • bubab Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 16:11
      witam,
      zastanawiam sie dlaczego niektorzy w inny sposob postrzegaja matke i ojca. dla
      mnie tak samo nie do pojecia jest zachowanie matki jak i ojca tych dzieci.
      wydaje mi sie, ze wedlug niektorych ojciec 'moze' byc zly; mam na mysli, jest
      to bardziej zrozumiale i do przyjecia, i nie oczekuje sie od niego ochrony
      dziecka z narazeniem wlasnego zycia/zdrowia czy chociazby spokoju w taki sposob
      jak oczekuje sie tego od matki.
      pzdr,
      aska
      • rendziak Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 16:28
        wybaczcie, może to kogoś zbulwersuje...ale.......
        ja straciłam swoje dziecko .córeczkę....i powiem jedno tych ludzi powinna
        spotkać kara śmierci.....cóż zdania nie zmienie - dzieciobójstwo to
        najpotowrniejsza zbrodnia - dziecko nie ma szans na obrone - brak mi słów......
        aga
      • sakada Re: Matki - współmorderczynie 25.06.04, 22:18
        Można także odwrócić sytuację i wspomnieć o ojcach tolerujących matki katujące własne dzieci, ale słyszymy o takich sytuacjach? Ja jakoś nie słyszałam. Ale masz rację - to również byłoby bulwersujące.
        • valerie77 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 08:26
          Ojciec mojego męża znęcał się nad nim w dzieciństwie psychicznie i
          fizycznie.Nie był alkoholikiem i nie znęcał się nad całą rodziną.Ale często bił
          syna,właściwie lał,oraz upokarzał go w obecności innych (np.kazał sobie
          przynosić kapcie w zębach).Mam w głębokiej pogardzie matkę męża,która się temu
          ostro nie przeciwstawiła.Jej rolą było obronić dziecko.Kropka.
    • icha74 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 08:40
      Kiedy miałam 11 lat molestował mnie brat mojego ojca. Moja mama nie tylko nie
      uwierzyła mi w to co jej opowiadam, ale uderzyła mnie w twarz i wyzwała od k...
      i wrednych bachorów, bo "on przecież zawsze Cię tak kochał...". Za to
      nienawidzę jej do tej pory... Amen
      • sakada Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 12:12
        Bardzo mi przykro, że spotkało Cię coś tak strasznego. A Twoja "matka"? Na takie zachowanie brak słów po prostu. Przykre. Cholernie przykre.
    • anik801 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 09:24
      Ja jestem za karą śmierci dla ludzi którzy świadomie(chorzy psychicznie nie
      byli)zabili swoje dzieci.Nie można ich nawet porównać do zwierząt bo obraziłoby
      się zwierzęta(suka,czy kotka ile by miała młodych tyle odchowa).A takie potwory
      które tak po prostu zabijają własne dzieci na życie nie zasługują.Zresztą to
      samo dotyczy tych którzy zabijają dzieci innym ludziom!Dla mnie nie ma żadnego
      usprawiedliwienia!Jesli dla kobiety(matki)ważniejszy jest mąż,konkubent czy
      ktoś tam jeszcze od własnych dzieci,to co z niej za matka?!Sama jestem mamą i
      moje dziecko jest dla mnie najważniejsze,jestem gotowa za swoją córkę oddać
      życie i nie ma nikogo od niej ważniejszego!!!
      • sakada Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 12:07
        Właśnie to miałam na myśli. Dla matki najważniesze powinno być dziecko. Nie facet. Własne dziecko.
    • anik801 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 14:30
      Dla mnie to nienormalne jesli dla kobiety(matki)ważniejszy jest facet!Ja mam
      cudownego,kochanego męża.Jednak jeśli miałabym jakieś podejrzenia,że on chce
      skrzywdzić nasze maleństwo to od razu bym się wyprowadziła!nie czekałabym aż
      stanie sie tragedia!Wolałabym iść do domu samotnej matki,albo do przytułka niż
      mieszkać z kimś kto zagraża mojemu dziecku!Przeciez moje dziecko to część
      mnie,to ciało z mojego ciała!Chroniłam je w swoim łonie nim przyszło na świat i
      będę chronić do końca swojego życia,a jak ktoś skrzywdzi moją kruszynkę to go
      zabiję!
      • martelia1 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 15:31
        Zgadzam sie z przedmówczyniami. Powinno sie eliminowac takie potwory, ktore krzywdza wlasne dzieci, zeby juz wiecej nie stwarzaly zadnego zagrozenia. Choc za znecanie sie nad niewinnymi dziecmi to i tak smierc jest mala kara. Jakby wprowadzono kodeks Hammurabiego z pewnoscia zmniejszyla by sie ilosc zabojstw, katowanych dzieci. Oko za oko, zab za zab - uwazam ze kazdy powinien tak samo cierpiec jak jego ofiara, jesli nie bardziej. Mnie strasznie raza takie rzeczy i gdybym miala do czynienia z kims takim osobiscie to chyba wbilabym mu noz w plecy z wielka przyjemnoscia. A matki, dla ktorych wazniejszy jest facet nie nadaja sie na matki! Dziecko jest takie bezbronne, naiwne, szczere, plakac mi sie chce jak mysle o tym ile jest cierpienia przez jakis psychopatow, pedofilow. Sterylizowac takich i juz, byloby mniej problemow na tym swiecie.
        Marta
        • kassik Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 16:47
          Ja również uważm, że w pewnych sytuacjach sterylizacja powinna być przymusowa.
          Co powiecie o "matkach", które wydają ente dziecko na świat tylko po to by
          trafiło ono (jak jego starsze rodzeństwo) do domu dziecka?
          W przypadku gdy rodzice (lub ktoś inny) zabija dziecko jestem za karą śmierci i
          w nosie mam humanitaryzm. Dlaczego nikt nie pomyśli o dzieciach zabitych w
          niehumanitarny sposób tylko chroni się zbrodniarzy?????????
          Jestem zbulwersowana tą sytuacją.
          Kasia
    • anik801 Re: Matki - współmorderczynie 26.06.04, 17:34
      ja też jestem za przymusową sterylizacją!!!Są kobiety(znam takie)które rodzą
      tylko po to żeby miały z czego żyć,a raczej za co pić!Mieszkają z
      komkubentem,ale widnieją jako samotne matki.Dostają zasiłki ,zapomogi i
      dodatki.Ale dzieci i tak chodzą głodne.Kolejne dziecko to kolejna kasa z opieki
      za poród no i potem przez jakiś czas,a potem kolejne rodzinne(za każde następne
      dziecko większe).A taka baba prezerwatywy nie kupi,bo woli wino kupić!
    • anek.anek miałaś mało do czynienia... 27.06.04, 22:39
      .. z osobami o zachwianej równowadze psychicznej. Poza tym to jest wyłącznie
      stereotyp, że matka musi kochać, bo wcale NIE MUSI!
    • bea.bea Re: Matki - współmorderczynie 28.06.04, 07:54
      Psychika ludzka jest bardzo skomplikowana, wiec daleka byłabym od tak łatwo
      wypowiadanych tu sadów.
      Równiez uważam , że każda krzywda wyżądzona dziecku to zbrodnia, ale nie
      oceniałabym tak szybko i łatwo matek...
      Jesteśmy w większości tu na forum kobietami o silnych osobowościach, więc
      trudno zrozumieć na słabe wpewnym sensie bezbronne kobiety , bite czy
      molestowane przez swoich mężów czy konkubentów. Mówiąc krzywdzone mamy zwykle
      na myśli patologie, picie, menelstwo...
      A co powiedzieć mają kobiety bite, nieżadko w obecności dzieci, albo wraz z
      nimi....żony wyksztauconych panów na stanowiskach... słyszałam kiedyś audycje w
      radio kiedy jedna z takich pań powiedziała, że jej to nawet nikt nie da
      rozwodu , ponieważ jaj mąż jest wziętym sędzią..
      Mysle ,że najbardziej słuszne zdanie ma koleżanka psycholog, bo przecież ona ma
      praktyczną wiedze na ten temat , zgadzam się również z moja przedmówczynią ,
      nie każda matka kocha dzieci...
      tak juz niestety jest na tym świecie....mozna również podjac temat na ile my
      krzywdzimy nasze dzieci nadmiarem matczynej miłośći ( wiele tu postów o
      teściowych i mamisynkach)
      • marchewa3 Re: Matki - współmorderczynie 28.06.04, 12:01
        A ja może was zaskoczę. jestem przeciko karze śmierci. Dlatego bo śmierć dla
        takich potworów byłaby tylko łaską. Oni muszą żyć z piętnem. Muszą być te 20-30
        lat cwelowani. Muszą dzień w dzień o tych potwornych czynach pamiętać. Jeśli
        kiedykolwiek wyszliby na wolność powinni mieć np. w dokumencie wpis
        DZIECIOBÓJCA. A na stare lata gdy będą chorzy i niedołężni będą mogli cierpieć
        jeszcze bardziej mając świadomość, iż jedyne osoby które mogłyby im pomóc
        zostały przez nich zabite. To jest najlepsza kara. Kobiety obowiązkowo
        sterylizować i kazać im z tym żyć. Psycholi zabijać bo tacy stanowią
        zagrożenie.
        • bea.bea Re: Matki - współmorderczynie 28.06.04, 12:05
          Pewnie masz racje, ale myśle ,ze na ludziach którzy trupy swoich dzieci
          trzymali w domu nie zrobi to żadnego wrażenia, patrz wypowiedż iju
    • iju Re: Matki - współmorderczynie 28.06.04, 12:01
      Wracając do pytań z pierwszego postu; o rodzicach zamordowanych dzieci
      psycholog wyraził się, że są pozbawieni uczuć wyższych. Oznacza to, że obce im
      były takie uczucia jak: miłość, współczucie, itp. Nie chcę ich bronić próbuję
      tylko odpowiedzieć na zadane pytania.
      • sakada Re: Matki - współmorderczynie 28.06.04, 12:28
        Ja też nie popieram kary śmierci. Dla mnie śmierć nie jest żadną karą. I możecie mnie potępiać, że nie rozumiem tych ludzi, nie znam patologii. Owszem nie rozumiem jak matka może nie kochać własnego dziecka. I nie zrozumiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka