11.07.12, 17:03
Opowiadałam wam o kocie, którego próbuję oswoić i podaję mu różne smakołyki. Otóż ten Bandyta, który nadal nie da do siebie podejść, wchodzi na moją werandę, bo tam mu postawiłam miskę. Mało tego, a to akurat uważam za sukces, gdy chce jeść to wskakuje na zewnętrzny parapet w oknie naszego salonu i tak hałasuje, że nie ma bata, żeby go nie usłyszeć. Zdaje się, że to on mnie tresuje, a nie ja jego uncertain Ale podoba mi się to wink Gdy tylko słyszę hałas przy oknie, to lecę do kuchni, by kotkowi o spojrzeniu mordercy podać jakiś przysmak.
Myślę, że jeszcze kilka miesięcy i zaprzyjaźnimy się po mojemu smile
Obserwuj wątek
    • followthesun Re: O kocie. 11.07.12, 17:08
      Zaprzyjaźnicie się na pewno, ale po kociemu. big_grin
      • rosapulchra-0 Re: O kocie. 11.07.12, 17:35
        O tak, to jest przyjaźń na jego warunkach.
    • wuika Re: O kocie. 11.07.12, 18:32
      Co na to mąż alergik? Umiera na werandzie?
      • rosapulchra-0 Re: O kocie. 12.07.12, 06:52
        Męża to ja trzymam w sypialni tongue_out
    • klubgogo Re: O kocie. 11.07.12, 19:25
      I bardzo dobrze, on Tobie warunki, Ty jemu łososia big_grin
      • rosapulchra-0 Re: O kocie. 12.07.12, 06:54
        Dziś dokładnie to samo. Tylko usłyszał, że jestem w kuchni i już w oknie siedział i patrzył na mnie z pretensją, że JESZCZE nie otworzyłam werandy i nie wpuściłam go na śniadanie!
        Już nie czeka aż wyjdę z kuchni, żeby do miski podejść big_grin
        • feleedia Re: O kocie. 12.07.12, 07:20
          To dobrze, przyda ci się się jakiś przyjaciel w realu.

          Nawet kot.

          Bo z mężem z racji uzależnienia sieciowego już nawet nie rozmawiasz....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka