e-milia1
13.07.12, 14:34
tak sobie mysle i mysle. kiedys matka byla uosobieniem dobra, milosci, ogniska domowego. teraz okazuje sie, ze matki czesto krzywdza swe dzieci, ze z zimna krwia znecja sie nad potomstwem. juz nie mowie o samym biciu. ciagle slyszy sie o takich Katarzynach czy innych paniach zabijajacych swe dzieci. wczoraj ogladalam program w niemieckim TV pt: "przestan mamo" o dzieciach (doroslych juz), ktore wykorzystywane byly seksualnie przez lata przez swoje matki, temat tabu bo to przeciez mezczyzni maja takie predyspozycje, nie kobiety, tym bardziej nie matki. kiedys jeden z emerytowanych policjantow napisal w swej ksiazce (o kobietach morderczyniach), ze najczesciej kobiety zabijaja wlasnie swoje dzieci, ze niezbadane sa tajemnice przydomowych ogrodkow, w ktorych pochowane sa male cialka. co dzieje sie z kobietami? dlaczego potrafia sie zamienic w bestie? czy to, ze wydaly dziecko na swiat upowaznia je do odebrania im zycia? w kocu to moje wiec moge zrobic z tym co chce. czy moze szok poporodowy, choroba psychiczna? takie jakies ciezkie mysli mam dzis. sama jestem mama, jak pisalam nie dawno, moj syn daje mi niezle w kosc, ale jego usmiech, gaworzenie sprawiaja, ze te wszystkie zmartwienia mijaja. nie moglabym skrzywdzic takiego bezbronnego malenstwa.