27.07.12, 11:16
Skończyłam studia i zastanawiam sie nad emigracją. Jest tylko problem bo nie znam języka obcego. To znaczy znam jezyk angielski na poziomie podstawowym i francuski również na takim poziomie. Zrozumiem co kto mówi tak piate przez dziesiate i sama tez coś powiem ale nigdy nie miałam zdolności jezykowych. Nie mam pojecia jak sprobować wyjechać z taka znajomością języków. Mój polski dyplom jest uznawany w krajach unii europejskiej. Przeglądam forum dotyczace mojego zawodu i sporo osob wyemigrowało ale trzeba znac jezyk. Nie wiem co w tej sytuacji zrobić? Jechac "na zmywak" i popracowac na miejscu i nauczyc sie jezyka w ten sposob? Bo w Polsce nie jestem w stanie nauczyc sie jezyka nie mam i zdolnosci i nie ma zbyt dobrych szkol jezykowych. Chodzilam do kilku i ciagle szkolili gramatykę, a malo nastawiali sie na konwersację. Poza tym i dalej w las tym ciezej mi bedzie wyjechac. Teraz nic mnie nie wiaze ani kredyt na dom ani dzieci ani rodzina. Wczoraj jechałam w przedziale z dziewczyną w moim wieku która pracowała rok na umowe smieciową w Polsce, miała dość. Na studiach juz dwa razy była w Portugalii jako kelnerka w restauracji, porozumiewała sie po angielsku i nauczyła sie całkiem sporo po portugalsku. Wczoraj jechała na samolot załatwiała sobie pracę na 2 miesiace ale z zamiarem przedłuzenie umowy i chce juz zostac na stałe w Lizbonie. Szczesliwa, zadowolona, mowi zebym sie nie bała bo to najgorsze ale smialo podbijala swiat, jeszcze z uznawanym dyplomem. Mowiła, ze portugalczycy lubia polakow, ze dobrze sie tam czuje. I zaczelam odczuwac pozytywna zazdroscsmile. Tez chce sprobowac. Tylko bez znajomosc jezykow?
Obserwuj wątek
    • grandan Re: emigracja 27.07.12, 11:29
      Bez znajomości języka bym nie próbowała, bo niby jak? Pracy w zawodzie raczej nie znajdziesz, bo bariera komunikacyjna, bo na tę samą posadę jest kilku innych kandydatów, którzy mówią biegle w języku tubylców. No chyba, że jesteś wybitnym ekspertem w niszowej dziedzinie, o którego headhunterzy się zabijają. Wtedy owszem, przyszły pracodawca zapewni ci i mieszkanie i intensywny kurs języka.

      Ze zmywakiem bym uważała. Znam paru takich, którzy po studiach pojechali na chwilę właśnie na zmywak z docelowym zamiarem szukania pracy w zawodzie albo chociaż w biurze. I się ostali na tym zmywaku. Bo problem z dyplomem, brakiem doświadczenia, zaklęty krąg.

      Na twoim miejscu szukałabym póki co pracy w zawodzie w Polsce, ew. przeprowadziła się do miasta, gdzie na taką pracę będziesz miała większe szanse. I szukała dobrej szkoły językowej, bo takie są. I wcale nie polegają na tłuczeniu w koło gramatyki. Jest metoda Callana choćby, zajęcia z native speakerami i multum innych, które opierają się na gadaniu i przyswajaniu słownictwa.
    • jamesonwhiskey Re: emigracja 27.07.12, 11:32
      na poczatek to przestan sie emocjonowac swoim uznawanym w swiecie dyplomem
      chyba ze to cos ciekawego chociaz watpe
      a pomysl generanie ok, tyle ze nie do portugalii
      powiedzmy ze masz jeszcze pare rzeczy do przemyslenia
    • feel_good_inc Re: emigracja 27.07.12, 11:33
      1sumersby napisała:
      > Skończyłam studia

      Jakie? Coś sensownego czy zarządzanie poziomem wysmażenia skrzydełek w KFC?

      > Mój polski dyplom jest u
      > znawany w krajach unii europejskiej. Przeglądam forum dotyczace mojego zawodu i
      > sporo osob wyemigrowało ale trzeba znac jezyk.

      No to chyba akurat normalne.

      > Nie wiem co w tej sytuacji zrob
      > ić? Jechac "na zmywak" i popracowac na miejscu i nauczyc sie jezyka w ten sposo
      > b?

      Na zmywaku w Lądku to się prędzej ukraińskiego nauczysz.

      > Bo w Polsce nie jestem w stanie nauczyc sie jezyka nie mam i zdolnosci i nie
      > ma zbyt dobrych szkol jezykowych. Chodzilam do kilku i ciagle szkolili gramaty
      > kę, a malo nastawiali sie na konwersację. Poza tym i dalej w las tym ciezej mi
      > bedzie wyjechac.

      To znaczy po prostu tyle, że nie potrafiłaś sobie szkoły wybrać. Trzeba się było zapisać na kolanach... khem znaczy na Callana, bo tam w zasadzie tylko gadanie jest.

      > Teraz nic mnie nie wiaze ani kredyt na dom ani dzieci ani rodz
      > ina. Wczoraj jechałam w przedziale z dziewczyną w moim wieku która pracowała ro
      > k na umowe smieciową w Polsce, miała dość. Na studiach juz dwa razy była w Port
      > ugalii jako kelnerka w restauracji, porozumiewała sie po angielsku i nauczyła s
      > ie całkiem sporo po portugalsku. Wczoraj jechała na samolot załatwiała sobie pr
      > acę na 2 miesiace ale z zamiarem przedłuzenie umowy i chce juz zostac na stałe
      > w Lizbonie. Szczesliwa, zadowolona, mowi zebym sie nie bała bo to najgorsze ale
      > smialo podbijala swiat, jeszcze z uznawanym dyplomem. Mowiła, ze portugalczycy
      > lubia polakow, ze dobrze sie tam czuje. I zaczelam odczuwac pozytywna zazdrosc
      > smile. Tez chce sprobowac. Tylko bez znajomosc jezykow?

      No jeżeli się nie wybrało z głową kierunku studiów to trzeba teraz zacisnąć poślady i szkolić język. W kraju w którym nie ma aż tak wielu imigrantów nauka na miejscu może być łatwiejsza, bo cały czas będziesz stykać się z tym językiem. No i tubylcy nie będą cię traktować jako stopnia przejściowego pomiędzy sprzętem kuchennym a służbą, jak ma to miejsce w UK.
      • sumersby Re: emigracja 27.07.12, 11:38
        Skonczyłam stomatologię na Collegium Medicum UJ w Krakowie. Do jezykow nigdy nie mialam zdolnosc i basta. Jeszcze w liceum calkiem, calkiem radzilam sobie z angielskim. Teraz zapomnialam jezyk bo go praktycznie przez 5lat nie uzywalam.
        • grandan Re: emigracja 27.07.12, 11:46
          A wy po kierunkach medycznych przypadkiem nie musicie odbębniać jakiegoś stażu? Czy to już za tobą? Jeśli nie, to bierz się za staż, zapisz się na porządnego Callana i działaj.

          Mówię to z perspektywy osoby, która do końca swojej edukacji z angielskim nie miała za wiele do czynienia, bo tłukło się dwa inne języki obce. Robota mnie przymusiła do intensywnej nauki i w ciągu dwóch lat ogarnęłam się na tyle, że i piszę w miarę sprawnie i pogadam o wszystkim.
          • sumersby Re: emigracja 27.07.12, 11:52
            We wrzesniu zdaję LDEP i odbywam roczny staz. Tylko czy przez rok dam rade nauczyc sie jezyk w stopniu komunikatywnym? w Polsce?. No nic, sprobuje. Dziękuję za radysmile
            • olena.s Re: emigracja 27.07.12, 14:38
              Dasz radę: tv po angielsku, książki po angielsku, kurs, radio - wszystko w ległidżu.
        • rosapulchra-0 Re: emigracja 27.07.12, 17:44
          Polecam metodę Callana. Mnie bardzo dużo dała nauką tą metodą, a nie jestem uzdolniona, jeśli chodzi o języki obce. Bardzo dużo się rozmawia, uczą całych zdań i sformułowań. Gramatyki jest niewiele, za to gada się cały czas.
    • platki_sniadaniowe jak osoba po studiach 27.07.12, 11:37

      może być taka tępa, żeby sie zastanawiać nad emigracją nie znając języka.

      Nie możesz pracować w swoim zawodzie zagranicą bo sie nie dogadasz.

      Najpierw zapisz sie na kurs językowy, na taki w jakim sie komunikuje w kraju gdzie chcesz się udać , naucz sie w stopniu chociaż komunikatywnym i wtedy myśl o wyjeździe.

      Możesz teraz wyjechac na zmywak albo sprzatać , tak też język podszkolisz.
      • platki_sniadaniowe Po studiach nie znać języka 27.07.12, 11:38

        nawet w stopniu komunikatywnym?
        żadnego?

        tragedia
        • sumersby Re: Po studiach nie znać języka 27.07.12, 11:43
          Moze zbyt surowo siebie oceniam ale tak słabo znam jezyki obce.
        • lineczkaa Re: Po studiach nie znać języka 27.07.12, 11:44
          platki_sniadaniowe napisała:

          >
          > nawet w stopniu komunikatywnym?
          > żadnego?
          >
          > tragedia

          Mnie to nie dziwi. Prowadziłam korepetycje z angielskiego. Poziom tych nastoletnich i naprawdę mądrych dziewczynek był żenująco niski. Wina szkoły, a nie każdego stać na dodatkowe lekcje.
          • sumersby Re: Po studiach nie znać języka 27.07.12, 11:50
            Dokładnie. Moich rodziców nie było stac na prywatne kursy. W liceum rzeczywiscie podciagnełam znajomosc jezyka. Jednak jezyk trzeba uzywac. Przez 5lat byłam skupiona na studiach, nauce zawodowych przedmiotow. AJezyk obcy i był na studiach ale prawie jakby go nie było. Nigdy wczesniej emigracji nie brałam pod uwagę.
      • sumersby Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 11:42
        Wolałabym na miejscu uczyc sie jezyka. Myślę, ze byloby to efektywniejsza nauka. Myślałam, ze dostane moze jakies rady czy sie da jakos ominac nieznajmomosci jezyka i uczyc sie po prostu w pracy przez kontakt z ludzmi. No cóżsmile trzeba wziac sie za naukę jezyka i poszukac sensownych szkol jezykowych.
        • grandan Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 11:48
          Ale czego ty się nauczysz pracując na zmywaku w UK? Mieszanki polsko-ukraińsko-pakistańskiej, a nie angielskiego.
        • platki_sniadaniowe Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 11:49
          bo zycie jest brutalne
          tam nikt nie czeka na Ciebie z otwartymi ramionami
          konkurencja jest duża a ludzi znających język jest jednak dużo

          chcesz pracować na dobrych warunkach musisz byc w czymś dobra
          jak sobie wyobrażasz rozmowę kwalifikacyjną?
          • hermion-a Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 12:06
            Skontaktuj sie z firma Medena lub Paragona w Warszawie (jesli skandynawia Cie interesuje). Oni zapewniaja wszystko.
            • sumersby Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 12:12
              Serdecznie dziękuję za trop.
              • azjaodkuchni Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 12:28
                Z osobistego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że bez języka na początku jest bardzo trudno. Sprawy prozaiczne typu kupno leku na biegunkę, wizyta u lekarza są wyczynem. Ja wyjechałam z mężem ( mówiącym świetnie i dzieckiem) bardzo szybko poszłam na intensywny kurs językowy, ale i tak łatwo nie było. Ja bym się bardzo nad decyzją zastanowiła i próbowała nauczyć się języka ile się da. Za granicą przez osmozę nie nauczysz się niczego a pracując na tzw. zmywaku nie będziesz miała ani czasu ani chęci.
                • bi_scotti Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 15:16
                  azjaodkuchni napisała:

                  > Ja bym się ba
                  > rdzo nad decyzją zastanowiła i próbowała nauczyć się języka ile się da. Za gran
                  > icą przez osmozę nie nauczysz się niczego a pracując na tzw. zmywaku nie będzie
                  > sz miała ani czasu ani chęci.

                  Znam dziesiatki ludzi, ktorzy przyjechali do Kanady "bez jezyka", przeszli wszystkie etapy pracy po 10-12 hr dziennie + klasy ESL wieczorami i w soboty, po 2-3 czasem wiecej latach podorabiali kursy zawodowe i dzies sa czym chca i czym byli z wyksztalcenia ... nauczycielami, inzynierami, dentystami (!) etc. etc. Jest to jak najbardziej mozliwe i wciaz ma miejsce. Pytanie tylko czy konieczne. Rozumiem, ze kogos "gna" w swiat i chce zaznac przygody - wtedy OK, pakuje sie i jedzie dokadkolwiek z zalozeniem, ze najprostsza praca zarobi na chleb, dach nad glowa i bilet w dalsza droge. Ale do takich dzialan przydaje sie jednak nie tyle sama znajomosc jezyka co odpowiednie personality - otwarcie na swiat, chec pracy fizycznej, brak zahamowan w kontaktach z innymi ludzmi przy uzyciu "rak i nog" etc. etc. Jesli jednak stomatolog planuje taka emigracje na powaznie to dla mnie to jest jednak troche zagadka. Nie znam biednego dentysty - w zadnym kraju na swiecie big_grin Oczywiscie, poziom zarobkow jest rozny w roznych krajach ale ogolnie to jest akurat zawod dajacy pewny chleb no matter where. Czy faktycznie wyjazd w swiat i poddanie sie tym 2-3-4 latom ogromnego wysilku fizycznego i intelektualnego jest az tak konieczne w tzw. dzisiejszych czasach? Jeszcze raz podkresle, ze wyjazd just for fun i po przygode rozumiem i popieram zawsze, w kazdych okolicznosciach smile Ale rozwazanie emigracji przy posiadaniu okreslonego dyplomu a jednoczesnie braku znajomosci jezyka, pomyslu na siebie i jakiegos oparcia tem dokad chce sie jechac wydaje mi sie jakims takim desperackim krokiem bez wiekszego uzasadnienia.
                  • jamesonwhiskey Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 16:10
                    Znam dziesiatki ludzi, ktorzy przyjechali do Kanady "bez jezyka", przeszli wszystkie etapy pracy po 10-12 hr dziennie + klasy ESL wieczorami i w soboty, po 2-3 czasem wiecej latach podorabiali kursy zawodowe i dzies sa czym chca i czym byli z wyksztalcenia .


                    a na koncu zostali kierowcami taksowki
                    kanada , kraj z najwiekszym odsetkiem taksowkarzy z PhD
                    • duzeq Re: jak osoba po studiach 28.07.12, 22:00
                      "dzies sa czym chca i czym byli z wyksztalcenia"

                      To za trudne zdanie do zrozumienia, whiskacz?

        • bonamibo Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 15:42
          Jeśli języka się już uczyłaś przez kilka lat i możesz jeszcze przez rok się intensywnie pouczyć, to (moim zdaniem) próbuj. Słownictwo profesjonalne zapewne już znasz, zapisz się do porządnej szkoły albo wręcz na same konwersacje. Tylko weź pod uwagę, że wyjazd do kraju nieangielskojęzycznego spowoduje, że będziesz musiała nauczyć się jeszcze jednego języka. Powiedzmy, znając dość dobrze angielski, wyjedziesz do Portugalii. I tam jednocześnie będziesz podciągać ang. i uczyć się (pewnie od podstaw) portugalskiego. Plus - pracować w nowym miejscu, być może szukać mieszkania. Więc to trochę męczące może być. Ale na pewno do zrobienia. Aha - nie startuj na zmywak, szkoda czasu. Aplikuj od razu do dobrej pracy.
        • rosapulchra-0 Re: jak osoba po studiach 27.07.12, 17:47
          Zapewniam cię, że w UK są prowadzone kursy metodą Callana.
    • kamelia04.08.2007 Re: emigracja 27.07.12, 12:22
      zalezy jakie sa te studia.
      Jesli jestes inzynierem, czy masz jakis poważny fach, to czemu nie? mozna próbowac szczescia, pod jednym warunkiem
      -musisz sie porzadnie nauczyc jezyka angielskiego, nie na poziomie komunikacujnym, ale zawodowym - w ramach swojego wykształcenia. Musisz tez sie nauczyc jezyka kraju, do którego sie wybierasz - na takim poziomie, byc potrafila załatwic rzeczy z zycia codziennego. Potem sie douczysz jezyka miejscowych.


      Polecam wyjazd na stanowisko mniej więcej w zawodzie. Nie do obierania kartofli w restauracji, czy do myscia podłóg w burzuazyjnych domach - to jest dla osób, które szukaja na gwałt srodków na utrzymanie.


      Nie polecam wyjazdu z podstawowym angielskim i podstawowym francuskim. To nic nie da.
      • wpak Re: emigracja 27.07.12, 12:31
        po tych studiach znajdziesz na pewno pracę w zawodzie. Nawet bez super języka.
        • gazeta_mi_placi Re: emigracja 27.07.12, 14:44
          Nawet w Polsce i za konkretną kasę, pokażcie mi ubogiego stomatologa.
    • odzim22 Re: emigracja 27.07.12, 12:35
      Szanse na sukces niewielkie. W osławionym jukeju dyplomy egzotycznych uczelni z Europy wschodniej na nikim nie robią wrażenia, a Ty jeszcze niespecjalnie radzisz sobie z językiem. Jak chcesz przejść przez rozmowę kwalifikacyjną, której nie masz szans uniknąć nawet w przypadku zmywania garów? Ale powiedzmy dostaniesz jakiś zmywak i nauczysz się języka w jakimś stopniu (może to zająć nawet kilka lat, sama piszesz że nie masz zdolności), dlaczego sądzisz że pracodawcy będą się zabijać o kogoś z dyplomem uczelni, której nazwy nie potrafią wymówić, i to jeszcze bez praktyki zawodowej? Spróbuj spojrzeć na sprawy z drugiej strony, zatrudniłabyś jakiegoś Gruzina, z dyplomem Uniwersytetu im Javakhishviliego, który nie ma praktyki w zawodzie, a ostatni rok czy dwa spędził przy taśmie w fabryce zabawek albo zmywaku? Zaufałabyś mu?
      • olena.s Re: emigracja 27.07.12, 14:54
        Nie wiem jak w Jukeju, ale w co poniektórych krajach dyplom jagiellonki jest uznawany.
        • karolinek Re: emigracja 27.07.12, 15:47
          > Nie wiem jak w Jukeju, ale w co poniektórych krajach dyplom jagiellonki jest uz
          > nawany.
          To jakieś nowe, zachodnie zwyczaje uznawanie dyplomów nieistniejącej uczelni?
          No chyba, że biblioteka sama zaczęła je wydawać.
    • starobrno Re: emigracja 27.07.12, 13:18
      Nie musisz zapisywac sie do szkoly jezykowej. Mozesz isc na prywatne lekcje/ konwersacje. Ja w czasie studiow tak sie uczylam jezyka - za godzine z prywatnym nauczycielem sie nauczylam wiecej niz przez 4 na kursie.
    • gazeta_mi_placi Re: emigracja 27.07.12, 14:25
      Akurat w tym zawodzie ludzie w Polsce żyją jak pączki w maśle, po co Ci wyjeżdżać na zmywak? Nie znam żadnego ubogiego stomatologa.
    • ola33333 Re: emigracja 27.07.12, 17:32
      ja potrzebowalam roku na nauczenie sie jezyka (niemieckiego) na tyle zeby poradzic sobie w pracy biurowej, w handlu zagranicznym. Niemieckiego nie umialam w ogole przed przyjazdem, w pracy uzywam glownie angielski. Rozmowa kwalifikacyjna byla po niemiecku.
    • hermenegilda_zenia Re: emigracja 27.07.12, 21:15
      Przez rok można wiele zdziałać, jeśli chodzi o naukę języka. Przede wszystkim Polska nie jest już pustynią, jeżeli chodzi o mieszkających tu native speakerów innych języków i można w każdym większym mieście poszukać sobie kogoś anglojęzycznego i na zasadzie wymiany, ty go uczysz polskiego on cię angielskiego, nauczyć się więcej, bo w sposób praktyczny, tego co przez lata wałkuje się w szkółkach językowych z bożej łaski.
    • mruwa9 Re: emigracja 27.07.12, 22:20
      nie wyglupiaj sie z tym zmywakiem po takich studiach. Ugrzezniesz na mieliznie i zmarnujesz swoje wyksztalcenie.
      Zabierz sie za sprawe metodycznie. Zastanow sie, do jakiego kraju chcilabys wyemigrowac i zacznij sie uczyc jezyka . Jednoczesnie pracuj zawodowo i zdobywaj doswiadczenie, wyrabiaj staz, bo kazdy rok pracy to atut w CV. Jesli wybierzesz kraj docelowy, zorientuj sie, czy istnieja w Polsce firmy rekrutujace do pracy w wybranym kraju (albo jeszcze lepiej, wybrac taki kierunek emigracji, do ktorego mozna wyjechac za posrednictwem firm rekrutujacych).
      O medenie i paragonie ktos juz wyzej napisal (one rekrutuja do Skandynawii, a zaleta jest to, ze osoby starajace sie o wyjazd rowniez najczesciej nie znaa jezyka, wiec wszyscy z nauka startuja od zera. Wada, to taka, ze firmy rekrutuja pracowniko do regionow malo atrakcyjnych, w ktorych nikt inny nie chce pracowac, ale jest to bardzo dobra odskocznia, trampolina, po po przeniesieniu sie do kraju przeznaczenia przeprowadka i znalezienie pracy w bardziej atrakcyjnym regionie, juz na wlasna reke, to pryszcz).
      Do UK znalazlam cos takiego : www.dentystawanglii.pl/
      mavero.co.uk/
      • hermion-a Re: emigracja 28.07.12, 11:16
        To prawda co mruwa pisze. Praca w malo atrakcyjnym regionie ma te zalete ze bardzo sie z toba cackaja i ida na reke, bo chca, zebys zostala. Pacjenci sa bardzo tolerancyjni, nikomu nie przeszkadza ze czlowiek ledwo moze sie wyslowic. Natomiast po pewnym czasie kiedy sie opanuje dobrze jezyk i "obrosnie nieco w piora" zawodowo nalezy sie przeniesc w bardziej atrakcyjne miejsce. Nie jest to absolutnie zaden problem, mozna przebierac w ofertach jesli sie pracuje w branzy medycznej.
    • thorgalla Re: emigracja 30.07.12, 15:09
      Ty się nie angielskiego ucz tylko któregoś ze skandynawskich.
      Pracę dostaniesz na pewno i to za porządną płacę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka