Mam pytanko do was ematki

jestem katoliczką (nie praktykującą), ale to drugie jest nieistotne w sumie dla problemu. Otóż mam znajomych wśród zielonoświątkowców, ewangelików, świadków Jehowy, jedni bliżsi inni trochę dalsi, ale zdarza mi się brać udział w różnych uroczystościach w ich kościołach.
Jeszcze jako dziecko byłam na konfirmacji u kolegi ewangelika, potem na chrzcie kolegi zielonoświątkowca, następnie na ślubie pewnej pary w tym samym kościele. Przy okazji zwiedzania Częstochowy trafiłam na mszę w cerkwi

Jak bym miała okazję to bym poszła na nabożeństwo w synagodze czy meczecie. Uważam że to ciekawe, a jeśli to jakaś uroczystość ważna dla znajomego to nic w tym złego nie widzę.
Tymczasem zauważyłam, że moi znajomi innej wiary mają jakiś cholerny lęk czy wstręt przed KK. Szłam kiedyś z kolegą ewangelikiem koło kościoła miałam coś załatwić na plebanii, mało apopleksji nie dostał na myśl że miałby wejść do kościoła. Z kolei innym razem szłam po opłatki na Wigilię z kolegą zielonoświątkowcem, to samo za cholerę nie chciał wejść


Nie wiem czy na ślub czy komunię by poszli, ale wydaje mi się to trochę przesadne. Pamiętam też że na niemieckim uczyliśmy się kolęd w tym języku i kolega świadek Jehowy oczywiście odmówił. To do pewnego stopnia akurat rozumiem, też może bym nie śpiewała religijnych pieśni muzułmańskich ale chrześcijańskie czemu nie
Wy też tak macie ? Czy wasza wiara w jakiś sposób wam zabrania wejścia do kościoła katolickiego ?