Znacie programy/konkursy telewizyjne/prasowe typu
Metamorfozy, prawda? Bierzemy smutnego kaszalota, naprawiamy i wybielamy jej zęby, farbujemy włosy, odchudzamy, prasujemy twarz, wbijamy w bieliznę korygującą, zdejmujemy smutny szary worek i łapcie, ubieramy w dopasowaną sukienkę + szpilki i tadam wychodzi posłanka Kalata, oklaski, sala w zachwycie.
To wszystko nic. Prawdziwe metamorfozy przechodzą mężczyźni - o ile stanowią podatny materiał oczywiście - gdy trafią na kobietę życia. Mowa o panach 30++, a nie obiecujących młodych wilczkach ambitnych i prężnych już w liceum, których posiadanie rodziny zmotywowało i okazali się born to be businessman.
Pan A - enduro, piwo + koledzy, laski, praca lightowa, długie wakacje. 8 lat po ślubie ze stanowczą kobietą - dzieci, prosperująca firma rodzinna, fajowo wykończony dom.
Pan B - rozpadające się trampki, podkoszulek bardzo vintage, etacik na uczelni, jeździ rozpadającym się śmietnikiem, baby dorywczo. W ramach relaksu czasem jedzie z kumplem na jakąś wiochę, piją wódkę i dają komuś w mordę. 5 lat po spotkaniu ukochanej - współwłaściciel znakomicie zarabiającej kliniki w centrum, drugie dziecko w drodze, van, treningi judo rekreacyjnie, zero agresji.
Przykłady z otoczenia oczywiście.

Taki format w tv widzę (i zastrzegam prawa autorskie), mam kandydatów do co najmniej 10 odcinków. Najpierw zdjęcia, filmy i relacje świadków przed + autoprezentacja bohatera, potem prezentacja typu "5 lat po spotkaniu Jadzi", potem bohater skromnie mówi, że wszystko zawdzięcza żonie i gdyby nie ona, to nadal trzymałby rzeczy kartonach, jeździł autobusem, pracował w Tesco i w wolnym czasie pił browar na ławce pod blokiem. Cel programu - edukacyjny i wzorotwórczy.