barbibarbi
31.08.12, 11:51
Moje dziecko jest alergikiem, co kilka tygodni zostawiam w aptece 50 - 150 zł na leki antyhistaminowe. Do tego dochodzą częste infekcje na tle alergicznym, zapalenie oskrzeli itd, kolejne 100 zł - antybiotyki, syropy, osłona. W sumie przez kilka lat to sumy idące w tysiące złotych.
Gdy mieszkaliśmy w innym kraju, nie wiedziałam nawet ile kosztują lekarstwa, bo wszystkie koszty pokrywało ubezpieczenie zdrowotne, leki dla dziecka były BEZPŁATNE, tak samo jak rozszerzone szczepienia na pneumokoki i meningokoki, rotawirusy a także HPV i WZW A (standardowo bezpłatne, moje dziecko się nie zalapało z powodu wieku). W Polsce aby zaszczepić się na te choroby trzeba przygotować się na baaaardzo wysokie koszty.
A i jeszcze taka ciekawostka, oczywiście za wizytę do alergologa trzeba było zapłacić prywatnie, bo normalnie trzeba czekać co najmniej 3 miesiące, natomiast na wizytę do endokrynologa jestem zapisana za............ pół roku. Na USG tarczycy czeka się 9 miesięcy, prywatnie zrobiłam w tym samym gabinecie dosłownie z dnia na dzień. I tak, z jednej strony płacę co miesiąc ubezpieczenie zdrowotne w ZUS, a z drugiej płacę za leczenie prywatnie, bo inaczej można prędzej zdechnąć niż się wyleczyć.
I jak tu nie współczuć polskim matkom.