Dodaj do ulubionych

Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum Warsz

05.09.12, 22:15
Nowa właścicielka kamienicy przy ul. Hożej 1 po jej przejęciu drastycznie podniosła czynsze i wielu dotychczasowych lokatorów musiało się wyprowadzić. Została m.in. pani Teresa i jej syn. Zajmują trzypokojowe mieszkanie. Kobieta od jakiegoś czasu nie płaciła jednak czynszu, dlatego sąd wydał nakaz eksmisji.

Inne zdanie ma pani Teresa oraz członkowie organizacji lokatorskich, które stanęły w jej obronie. Protestujący uważają, że eksmisja w tym momencie jest bezprawna. – Ta pani zaskarżyła decyzję sądu. Pozew nie został jeszcze rozpatrzony, ma to się stać dopiero w grudniu. Dlaczego więc eksmituje się lokatorów, skoro postępowanie nie zostało jeszcze zakończone? – pyta Marek Jasiński, szef Komitetu Obrony Lokatorów, którego członkowie biorą udział w proteście. – Kolejnym kruczkiem prawnym, który próbuje wykorzystać miasto, jest fakt, że ta pani ma zostać eksmitowana do lokalu socjalnego, a nie komunalnego. Tym samym straci prawo do lokalu komunalnego i wypadnie z kolejki. A w tym momencie, o ile dobrze pamiętam, jest szósta. To bardzo niekorzystna sytuacja dla tej rodziny. Nie wspomnę już o standardzie mieszkania, które jej zaproponowano. Schorowana kobieta z dorosłym synem musieliby się gnieździć w jednym pomieszczeniu – dodaje Jasiński.

Ot, polska rzeczywistość sad Sprawa w sądzie nie została jeszcze zakończona, a kobieta została wyrzucona z mieszkania.
Obserwuj wątek
    • isa1001 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 05.09.12, 22:32
      A ten syn to inwalida, że się nie może do czynszu mamusi dołożyć? No i faktycznie - straszne warunki jej zaproponowali! Olaboga! 30 m.kw.! No bida z nędza, pani moja, bida z nędzą!
      • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 05.09.12, 23:01
        Zostało złamane prawo na niekorzyść tej kobiet, ale tego oczywiście nie widzisz, bo ci 30m2 rozum odebrało uncertain
    • sueellen Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 05.09.12, 23:10
      Mam mieszkanie w Polsce. W moim mieszka Babcia a mieszkanie Babci stoi puste od kilku lat bo BOI SIE JE WYNAJAC. Sprzedac tez nie chce, bo trzyma dla wnukow. Wpada raz w tygodniu przewietrzyc, wypije herbatke, zetrze kurze. I kiedy czytam o takich cyrkach to sie jej nie dziwie.

      Kobieta nie placi czynszu, nie jest eksmitowana na bruk tylko do mieszkania socjalnego wiec O CO CHODZI DO CHOLERY??? Ze jej sie standard mieszkania obnizy? No sorry, niech sie synek do roboty wezmie.
      • isa1001 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 05.09.12, 23:16
        sueellen napisała:

        >
        > Kobieta nie placi czynszu, nie jest eksmitowana na bruk tylko do mieszkania soc
        > jalnego wiec O CO CHODZI DO CHOLERY??? Ze jej sie standard mieszkania obnizy? N
        > o sorry, niech sie synek do roboty wezmie.

        Standard jej się obniży, no i podobno mieszkanie uznała za "nieustawne". Po 3 pokojach w starej kamienicy, raczej nie małych, to nic nie będzie ustawne. Nóż się w kieszeni otwiera na takie pasożytnictwo! Wielka krzywda się pani stała i dorosłemu synalkowi, no już by się nie ośmieszali obrońcy tej pani.
      • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 05.09.12, 23:17
        Może niech wynajmie studentom? Nad studentami nikt się nie zlituje jak przestaną płacić za czynsz tylko wylotka.
        • ciociacesia nawet stfudenci 06.09.12, 09:18
          potrafia sie rozmnozyc i zagniezdzic na dobre. nie mowiac o tm ze potrafia mocno zdewastowac lokal jak zle trafisz
          • gazeta_mi_placi Re: nawet stfudenci 06.09.12, 11:59
            W jaki sposób może się rozmnożyć np. dwójka studentów płci męskiej?
            • ciociacesia przez pączkowanie 06.09.12, 12:39
              tongue_out
              • amonette Re: przez pączkowanie 06.09.12, 12:40
                Co ty na studiach nie byłaś? Przecież studenci właśnie się tak rozmnażają - wynajmuje dwóch, mieszka sześciu wink
      • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 01:43
        A skąd wiesz, cz synek nie pracuje? Może renta tej inwalidki plus dochód synka nie są wystarczające na horrendalnie wysoki czynsz? Kobieta jest liście oczekujących na mieszkanie komunalne, jest szósta w kolejce, a polskie prawo stanowi, że jeśli przyjmie mieszkanie socjalne, to straci miejsce w tej kolejce i prawo do wynajmu mieszkania komunalnego. To jedna kwestia, druga jest taka, że inwalidka zaskarżała wyrok i kolejna sprawa o eksmisję na się odbyć DOPIERO w grudniu! Złamano więc prawo i to prawo złamało miasto, nie inwalidka. Życzę jej, żeby dostała lepsze mieszkanie i jeszcze odszkodowanie od miasta.
        • joanekjoanek Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 04:11
          rosapulchra-0 napisała:

          > A skąd wiesz, cz synek nie pracuje? Może renta tej inwalidki plus dochód synka
          > nie są wystarczające na horrendalnie wysoki czynsz?

          Mnie też nie stać. W związku z tym nie mieszkam w centrum Warszawy, to chyba oczywiste.

          > Kobieta jest liście oczekuj
          > ących na mieszkanie komunalne, jest szósta w kolejce, a polskie prawo stanowi,
          > że jeśli przyjmie mieszkanie socjalne, to straci miejsce w tej kolejce i prawo
          > do wynajmu mieszkania komunalnego.

          No to trudno.
          Chyba się nie napracowała jakoś wielce w tej kolejce, żeby uznać ją za pokrzywdzoną z tego powodu?

          > Złamano więc prawo i to prawo złamało miasto, nie inwalidka.

          Jaaasne. Bo niepłacenie czynszu w sumie to żadne złamanie prawa.

          Jak ci się złodziej włamie do domu, to też poczekasz, aż sąd rozpatrzy wszystkie zażalenia złodzieja, zanim ci policja tego złodzieja z domu usunie i/lub aresztuje?

          > Życzę jej, żeby
          > dostała lepsze mieszkanie i jeszcze odszkodowanie od miasta.

          No no. Bo "miasto" ma pieniądze z księżyca. Drukuje je sobie, żeby rozdawać ludziom niepłacącym czynszów.

          Nawiasem mówiąc, "inwalidka z synem eksmitowana" brzmi cokolwiek inaczej niż "dorosły, pełnosprawny facet z mamusią eksmitowany" (bo czynszu nie płacił).
        • default Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 13:01
          rosapulchra-0 napisała:

          > Może renta tej inwalidki plus dochód synka
          > nie są wystarczające na horrendalnie wysoki czynsz?

          Jaki ??? Czynsz w proponowanym jej mieszkaniu wynosi 1,27 zł/m2 !!! To śmiech na sali a nie czynsz za pełnowartościowe mieszkanie w centrum stolicy.
          -----------------------------------
          Ciemność pędzi ku mnie/ Łagodnie / Ciemność jest cicha, miękka i ciepła/ Paraliżuje/ Jak strach : co będzie jeśli się obudzę ? (kjz, „Zasypianie” )
    • krejzimama zapodaj jakis artykuł po angielsku 06.09.12, 06:34
      Napisz potem swoją opinię. Podyskutujemy, poćwiczymy język, pisownie.
      • arwena_11 Re: zapodaj jakis artykuł po angielsku 06.09.12, 07:18
        No biedna, nie stać ją na 3 pokoje, to niech mieszka w 1. 30m to dużo, bo mogła dostać 15 i też byłoby zgodne z prawem ( art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy o ochronie praw lokatorów. ) przysługuje im 5m/2 na osobę.
        A właścicielka to z czego ma przeprowadzić remonty? Jak znam życie to tam sie wszystko sypie, bo nikt nic nie robił. Właścicielka to nie organizacja charytatywna, ona ma zarabiać na lokatorach a nie do nich dopłacać.
        Ile ma czekać na zapłatę? rok dwa, a może i dziesięć, bo nie wiadomo, jak ta kolejka idzie.

        I tak zrobiła przysługę dając lokal socjalny, bo mogła tak jak w Poznaniu robi miasto. Wynajmują na 1-2 miesiące burse lub jakiś tani hotel, opłacają, a potem lokatorzy muszą się sami martwić gdzie będą mieszkać.
        • madziulec Re: zapodaj jakis artykuł po angielsku 06.09.12, 15:23
          Osobie niepełnosprawnej zgodnie z przytaczaną przez Ciebie ustawą nalezy się 10 m2 powierzchni pokoju.
          • arwena_11 Re: zapodaj jakis artykuł po angielsku 06.09.12, 15:40
            No to napisałam, ze zgodnie z prawem mogła dostać i 15 m/2. 10 na siebie i 5 na syna.
            Teraz zerknęłam, że napisałam skrót myślowy.
    • a.va Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 07:52
      Jeśli chodzi o właścicieli warszawskich kamienic, to mam o nich jak najgorsze zdanie, za dużo się naoglądałam specjalnie niszczonych mieszkań, żeby kamienica była do rozbiórki i żeby można było sprzedać developerowi atrakcyjny teren. Nie macie pojęcia, co ci ludzie potrafią zrobić lokatorom, włącznie z umyślnym zalewaniem mieszkań, otwieraniem okien zimą w pustych mieszkaniach, żeby w tych jeszcze zamieszkałych zrobić grzyb, wrzucanie zdechłych zwierząt do szybów wentylacyjnych itd. Skoro ta właścicielka drastycznie podniosła czynsze, to należy do tej samej kategorii i z całą pewnością nie warta jest naszego współczucia.

      Wredne jest, że miasto zawsze stoi po stronie takich ludzi.
      • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 07:57
        No ale chyba są właścicielami i maja prawo dysponować SWOIM majątkiem. A jak znam życie to lokatorzy nie płacą, albo płacą grosze. Ja sie nie dziwię właścicielom, że pozbywają sie lokatorów. Lepiej sprzedać kamienicę i mieć kasę, niż użerać się z roszczeniowymi lokatorami.
        • a.va Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:13
          To nie wygląda tak ładnie, jak ci się wydaje. Większość znanych mi właścicieli kamienic odkupiła udziały w nich od prawdziwych spadkobierców za grosze, wykorzystując swoje układy lub kiepską sytuację życiową osób, od których kupowali. To jest gruby biznes robiony przez ludzi, którzy mają kolosalne pieniądze.
          • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:03
            Tylko po pierwsze, jak sie ma pretensje, że udziały sa odkupywane od spadkobierców, to może należało uczciwie zwrócić im (i dac narzędzia do zarządzania, a nie groszowy i niepodwyższalny czynsz) ich własność wcześniej?
            A po drugie, nie widzę powodu, by na państwo płaciło z budżety za wynajmowanie fantastycznych nieruchomości w najlepszym punkcie centrum.
        • jagienka75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:15
          arwena_11 napisała:

          > No ale chyba są właścicielami i maja prawo dysponować SWOIM majątkiem. A jak zn
          > am życie to lokatorzy nie płacą, albo płacą grosze.


          Oczywiście, że mogą nim dysponować, ale w taki sposób?
          Dziwę się, że na takich bydlaków nie ma sposobu. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i gdyby taki właściciel majątku podniesł Ci czynsz o 100-200%, szybciutko zmieniłabyś zdanie.
          Nasze państwo już dawno powinno zrobić porządek z takimi cwaniaczkami.
          • joa66 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:22
            Ale czy czynsz nie powinien być odzwierciedleniem kosztów utrzymania kamienicy?
            • a.va Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:26
              Ale oni tych kamienic nie utrzymują, nie remontują, tylko je niszczą. Naprawdę niszczą, burzą, zalewają, zarobaczają itd. Chodzi o to, żeby je zburzyć, bo kasa od developera jest o niebo wyższa niż zysk z kamienicy.
              • vivi.bon Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:08
                Nie popieram takich metod wykurzania ludzi z kamienic, ale wyobraź sobie, że moja babcia miała kamienicę, za PRL-u dokwaterowano jej lokatorów. Różnych rodzajów, od profesora, do pijaka przemocowca. Kilkanaście lat temu pozbyła się kamienicy i nie obchodziło jej zupełnie co się stanie z drogimi lokatorami, przypuszczam, że nie wzruszyłoby jej gdyby dostali się w ręce takiego koszmarnego najemcy. Drodzy lokatorzy za 130 metrowe mieszkania płacili śmieszne czynsze, niektórzy nawet tego nie, bo pozbycie się ich drogą prawną było w zasadzie niemożliwe, za to na babci, jako na administratorze spoczywał obowiązek remontowania każdej pierdoły, którą wskazał palcem taki pijaczyna, niepłacący od roku.
                Chyba nie sądzisz, że ktoś, kto wywala ciężkie miliony na kamienicę, mając jeszcze w perspektywie wielomilionowe remonty utrzyma czynsze na poziomie 200 zł za ponadstumetrowe lokale w centrum miasta.
                • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:52
                  Dokładnie tak jest. Moja rodzina też stara sie o odzyskanie swojej własności ( kamienica i plac pod kamienicą, której nie odbudowano po wojnie ) w bardzo dobrych punktach stolicy. I jak odzyskamy, to w 100% pójdzie na sprzedaż bo nikt z nas nie będzie sie użerał z lokatorami
                  • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:56
                    A kto kupi?
                    • vivi.bon Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:11
                      Nie bój się, chętnych nie brakuje.
                      • a.va Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:22
                        No ale przecież dokładnie o tym piszę - spadkobiercy się pozbywają (zwykle za stosunkowo małe pieniądze, bo z reguły nie mają wielkiego wyboru - to kupujący są silniejszą stroną), a potem taki gość, który ma już 40 kamienic, robi wszystko, żeby lokatorów wykurzyć, a kamienicę zburzyć. Trudno się dziwić lokatorom, że się bronią i nie są w stanie płacić 2 tys. zł czynszu miesięcznie. Jeśli mają dokąd pójść, to się wynoszą, jeśli nie mają, to są w ciemnej d.
                        • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:25
                          2000 zł miesięcznie to rynkowy wynajem mieszkania w dużym mieście.
                          • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:33
                            Może niech miasto dopłaca do normalnego czynszu a nie utrzymuje fikcję i przy okazji rudery, których nie ma za co remontować?
                            • e_r_i_n Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:51
                              Pewnie.
                              Niech miasto/państwo dopłaca do kredytów mieszkaniowych jeszcze.
                              I kredytów na samochód.
                              Oraz wizyt w salonach piękności.
                              • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:59
                                Dobra, ale skoro ma "obowiązek" zapewnienia niektórym osobom pomocy mieszkaniowej, niech go realizuje logicznie. Czynsze w mieszkaniach komunalnych są takie, że administratorów nie stać nawet na bieżącą konserwację. Na budowę nowych mieszkań komunalnych czy socjalnych kasy brak. Każdy się przed lokatorem komunalnym czy socjalnym broni jak przed diabłem, bo obecne prawo dyskryminuje właścicieli, "konserwuje" rudery, sprzyja cwaniakom.
                                Dopłaty do czynszu już w sumie funkcjonują - kilka miast wynajmuje mieszkania w zasobach spółdzielni mieszkaniowych. Lokatorzy płacą stawkę "komunalną". I to działa.
                        • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:54
                          U nas nie wyburzą bo to starówka
            • jagienka75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:28
              A czy we wszystkich kamienicach podnosi się czynsz nawet o 200% i robi się wszystko, żeby pozbyć się lokatorów?
              Przecież w artykule pisze, że właścicielka drastycznie podniosła czynsze, więc można sobie wyobrazić, o ile, jeśli wszyscy, prócz tej kobiety i jej syna się wyprowadzili.
              A ten właściciel kamienicy w Poznaniu, ten spaślak Śruba, czy jak mu tam, co wyrabiał, żeby pozbyć się lokatorów, że dziś ma zakaz zbliżania się do swojego MAJĄTKU?
              Szkoda, że nasze państwo nie tępi tych wyzyskiwaczy.
              • naturalna59 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 08:58
                Ech ta tesknota za komuna...

                Nie, nie jestem kamienicznikiem... ale mieszkam w miescie gdzie wiekszosc zabudowy to stare kamienice i wiem jaki element w nich mieszka, jak je dewastuje, wiec taka lzawa histryjka o biednej inwalidce z doroslym synkiem ktora wywalaja z mieszkania ( ale przeciez nie na bruk) jakos do mnie nie przemawia.
                • katus118 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:01
                  Jak się nie płaci czynszu, to sie wyp....... .
                  • kozica111 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:04
                    A jakiej wysokości czynsz, bo nie podali konkretnej kwoty...
                    • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:54
                      Zapewne w normalnej rynkowej cenie, stąd płacz....
          • micha11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:38
            Piszesz,że właściciel oczywiście może dysponować swoim mieszkaniem ale nie w taki sposób. To wg ciebie w jaki ? Jak ma sie pozbyć roszczeniowych, niepłacących lokatorów ze SWOJEGO mieszkania. Co ty byś zrobiła bedąc właścicielką?
            • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:43
              Ci lokatorzy płacili czynsz, ale po starej stawce.
              • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 07:46
                Po prostu ręce opadają. Teraz zmienił się właściciel, z rudery chce zrobić porządną kamienicę i obowiązuje NOWĄ stawkę. Właściciela nie stać na otrzymywanie socjalnego czynszu, bo zainwestował. Socjalnych lokatorów nie stać na mieszkanie w TEJ kamienicy, a skoro tak, muszą zmienić lokal. Co zrobiła większość lokatorów, ale naszej "bohaterce" wydawało się, że z tytułu inwalidztwa i dziecięcia (chi-chi) jest ona mianowicie nietykalna, a płacenie "starej" stawki czyni z niej porządnego człowieka, bo przecież płaci. Owszem, ale nie tyle, ile życzy sobie właścicielka, która wyobraź sobie nie ma wobec tej lokatorki żadnych zobowiązań. Ma je gmina, ale niektórym właściciel budynku i miasto zlały się w jedno. Nawet na zdjęciach jest napis "miasto to nie firma". Może i nie, ale właścicielka już firmę prowadzi i chce na biznesie zarobić. Nie musi dotować niepełnosprawnych emerytek ze swojej kieszeni. Ani biednych alkoholików, cwanych prawników i innych takich miłych ludzi. Teletubisie mówią pa-pa.
                No przepraszam, pójdę do Hiltona, zażyczę sobie apartamentu, ale przy rozliczeniu zapłacę stawkę jak za hostel, bo na tyle mnie stać? A zrobię tak, gdyż zawsze spałam w Hiltonie i dalej chcę bo lubię a zmian nie lubię. I zawsze brałam ten apartament. Nie widzisz w tym paranoi?
                • landora Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:06
                  No dokładnie, jeśli nie stać mnie na mieszkanie w lokalizacji A, to się przeprowadzam do lokalizacji B. Mieszkanie w tym samym miejscu do końca życia to nie jest coś, co się należy jak psu zupa.
                • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:09
                  Dodatkowo o ów pokój w Hiltonie dbałam jak o swój i nic nie zniszczyłam smile A nawet zainwestowałam w nowy papier toaletowy do łazienki.
        • soha2 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:32
          no zaraz, zraz
          ale ja właśnie sobie dobrze postudiowałam temat tu i ówdzie
          pani płaciła normalnie czynsz, do momentu wykupu kamienicy
          nowy własciciel podnosi czynsz o kilkaset procent
          lokatorka płaci stary czynsz, bo tak drastyczna podwyżka przewyższa i jej i syna możliwości finansowe - aha, nie mówimy tu o 600 czy 800 zł tylko o kwocie kilkukrotnie wyższej
          ale to chyba nie jest trudne do zrozumienia
          także dla pana - chyba piszącego wyżej, który mówi, że w centrum nie musi się mieszkać
          rozumiem, że ktoś, kto mieszkał w tym meiszkaniu 50 czy więcej lat, ma tak sobie wyjść z niego i przeprowadzić się do 30 m?
          • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:35
            Jak trzeba - tak. Mało to ludzi zmienia lokum, bo zmieniła się ich sytuacja życiowa?
            Chyba tylko Polacy są tak przyspawani do mieszkań, do tego nie swoich...
            • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:43
              I do tego co to za argument "chcę mieszkać w 3 pokojach w centrum, ale będę płacić tyle, na ile mnie stać". Wynajęłabyś mieszkanie komuś, kto stawia takie warunki? Idiotyzm.
          • beti222 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:55
            > rozumiem, że ktoś, kto mieszkał w tym meiszkaniu 50 czy więcej lat, ma tak sobi
            > e wyjść z niego i przeprowadzić się do 30 m?

            Ktoś tu mieszkał póki mieszkanie należało do miasta, w chwili obecnej mieszkanie oraz cała kamienica należą do prywatnego właściciela. To nie tak, że "ma tak sobie wyjść z niego i przeprowadzić się do 30 m" to jest jedynie propozycja, z której mogą, lecz nie muszą skorzystać. Ot taka pomocna ręka, której cała masa młodych rodzin nie ma i musi lwią część swoich zarobków wydać na kredyt lub wynajem w cenie rynkowej, jeśli chcą gdzieś mieszkać, a uwierz mi, że 3 pokoje na Hożej czy nawet 30 mkw na al. Solidarności to naprawdę fajna sprawa, niejedna rodzina chciałaby otrzymać takie mieszkanie.
          • vivi.bon Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 13:02
            soha2 napisała:
            > rozumiem, że ktoś, kto mieszkał w tym meiszkaniu 50 czy więcej lat, ma tak sobi
            > e wyjść z niego i przeprowadzić się do 30 m?
            A to teraz się zorientowała, że mieszkanie nie jest własnościowe?
            Problem w tym, że te mieszkania są nierzadko zajmowane nawet przez wnuki osób, którym zostały przyznane. Czyli osób, którym parędziesiąt lat temu przyznano lokale wg ówczesnych kryteriów. Rozumiem, że Ty z uśmiechem na ustach pozwoliłabyś pasożytować na swojej własności n-temu pokoleniu? Miasto wywiązało się i względem właściciela, i lokatorki.
          • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:29
            Moja mama (przytaczane artykuły o jej śmierci w wielu dyskusjach o lokatorach, więc sporo moge powiedzieć) mieszkała od 1951 roku w duzym mieszkaniu. 80m.
            Ale... poczatkowo mieszkali tam jej rodzice i 2 siostry. Potem siostry się wyniosły, doszedł mąż i ja.
            Potem moja babcia wyjechała.
            Zostaliśmy we trójkę.
            Tak, duże mieszkanie (choć powiem wam szczerze, że gdyby mi ktos dopłacił, to bym tego mieszkania nie chciała, wielkie pokoje po 25 m i łazienka 4m i kuchnia 4m.., trzymalismy lodówke na przedpokoju...).
            I na koniec moja mama została w mieszkaniu sama. Miała 64 lata. I już miala dośc, sprzątania, mycia wielkich okien (nie wspominam celowo o konflikcie z włascicielem). I marzyła o przeprowadzce do mneijszego meiszkania.
            Ale w Polsce nie ma takiego zwyczaju, nie ma zamian mieszkań na mniejsze, gdy się potrzebuje.
            • sniyg Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:35
              madziulec napisała:

              > Ale w Polsce nie ma takiego zwyczaju, nie ma zamian mieszkań na mniejsze, gdy s
              > ię potrzebuje.

              Możesz to zdanie rozwinąć? Znaczy, ze w Polsce są tylko zamiany na większe, czy że w ogóle
              nie ma zamian?
              • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:08
                Rozwijam temat: chodzi mi o zamiane mieszkań komunalnych. Tu mamy po prostu totalny problem z zamianą czegokolwiek - mniejszych na większe, większych na mniejsze, takich samych na takie same ale w innej dzielnicy.
                Nie wiem dlaczego, ale przerasta to w ogóle mozliwości.
                Stąd sa rodziny gnieżdżace sie w pokoju w 5 osób (symbolicznie podaję) i starsze babcie na 100m.
                Czyli totalny obłęd.
                • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:29
                  madziulec napisała:

                  > Stąd sa rodziny gnieżdżace sie w pokoju w 5 osób (symbolicznie podaję)

                  Jak im źle mogą się wyprowadzić.
                  • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:20
                    Powiem Ci tak - głupia jesteś.
                    I zwykle tak nie pisze.
                    Bo Tobie się wydaje, że każdy może kupić mieszkanie, że każdego stać. Nie, nei każdego.
                    Poza tym.. jak już nawet zakupisz to cholerne mieszkanie za te pieprzone pół bańki (jak się chwalisz) na 40 lat cholernego kredytu, który okazuje się byc kredytem oprocentowanym na 250% (więcej niż lichwa) to moze się okazac, że stracisz pracę. I pewnego pięknego dnia po 3 miesiącach niepłacenia rat - bank zlicytuje Twoje wypieszczone sliczne gniazdko.
                    A! Teraz napiszesz, że Ty akurat nie masz kredytu wink Jasne wink
                    To pomyśl o swojej siostrze, kuzynie itp. I o tym, że oni moga miec taka sytuację. Al enie wink Oni nigdy. Oni zawsze będa mieli prace, zawsze będa zdrowi, urodza im się zdrowe dzieci i w ogóle będą zyc w zdowiu i szcżęściu.

                    Niech trwa idylla.
                    Pozwolisz, że więcej nie będe Ci odpisywać, bo nie chce mi się?

                    PS
                    Swoją drogą ciekawe czy Twój mąż policjant z zimną krwia wczoraj wyciągałby chłopaka podczas tej eksmisji i ciągnąłby go za nogi po schodach?? (chłopak ma wstrząs mózgu). To mój znajomy....
                    • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:33
                      Madziulec, 10/10
                      W pełni popieram twoją wypowiedź.
                    • sueellen Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 01:10
                      Acha, cyli lepiej nie kupować i mieszkać w cudzym, kto być może spłaca ten pieprzony kredyt bo Ciebie z własnego domu wykurzyć nie może?
                    • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 07:49
                      Wspaniale, ale mieszkania dla tych co "nie mogą" niekoniecznie muszą być na Hożej, mieć trzy pokoje i śmieszny czynsz. I być na koszt prywatnego właściciela kamienicy. Takie oczekiwania są śmieszne i straszne zarazem.
                    • kota_marcowa Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:59
                      Madziulec współczułam ci do tego momentu, po przeczytaniu twojego chamskiego, roszczeniowego posta mi przeszło.

                      > Poza tym.. jak już nawet zakupisz to cholerne mieszkanie za te pieprzone pół ba
                      > ńki (jak się chwalisz) na 40 lat cholernego kredytu, który okazuje się byc kred
                      > ytem oprocentowanym na 250% (więcej niż lichwa) to moze się okazac, że stracisz
                      > pracę. I pewnego pięknego dnia po 3 miesiącach niepłacenia rat - bank zlicytuj
                      > e Twoje wypieszczone sliczne gniazdko.

                      Nie, najlepiej kuffa dostać za darmo od miasta i żerować na cudzym. Jak cie nie stać na zakup to, wynajmij uczciwie po rynkowej cenie, jak robi całe mnóstwo ludzi, a jak cie nie stać na 80m metrów w centrum Warszawy, to wynajmij takie na jakie cię stać na obrzeżach.

                      Wasze mieszkanie nie było własnościowe, więc nie dziw się, że znalazł się właściciel, który ma prawo robić ze swoją własnością co mu się podoba, nawet zburzyć i sprzedać grunt. Na rynku jest pełno mieszkań pod wynajem, można przebierać.

                      P.S. Bardzo szanuję osoby, które miały odwagę wziąć ten kredyt zamiast gnieździć się na kupie z rodziną albo żebrać o mieszkanie komunalne, bo to wymaga znacznie więcej odwagi i samozaparcia niż wyciągnięcie łapy i widzę, że byłabyś zachwycona gdyby im się podwinęła noga i "bank by im zlicytował wypieszczone śliczne gniazdko".
                      • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:02
                        > i widzę, że byłabyś zachwycona gdyby im się podwinęła noga i "bank by im zlicytował wypieszczone śliczne gniazdko".

                        To by była wtedy sprawiedliwość wink
                      • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:28
                        nastepna napisała co wie.
                        Od 11 lat spłącam właśnie pieprzony kredyt mieszkaniowy. Dotarło????
                        Bo mieszkanie kuźwa nie było moje.

                        Więc dzieuję, że mnei szanujesz, bo od paru ładnych lat SAMODZIELNIE (bez chłopa) zapewniam mojemu dziecku i sobie spłatę tegoż kredytu bez własnie siedzenia komuś na głowie i postawy roszczeniowej.
                        Szkoda jednak, że nie umiesz zrozumieć pewnych zaszłości historycznych i tego, że każdemu się noga w ciągu 40 lat spłącania kredytu powinie, a komornik go wtedy na bruk wywali bez mieszkań socjalnych, bo własnie ustawe zmienili. I to jest ta roszczeniowość, która będzie kogoś interesowac.
                        • kota_marcowa Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:03
                          Ale na litość boską, jakich zaszłości historycznych? Bo fajnie się mieszkało w nie swoim mieszkaniu za parę groszy, a jak nagle trzeba płacić normalny czynsz, to wielkie halo sralo.
                          Już ci tu sporo osób pisało, że mało kogo stać na wynajem 100m mieszkania w centrum Warszawy i normalni ludzie wynajmują takie na jakie ich stać. Ale skoro samotna osoba chce mieszkać na tych 100 czy 80 m w centrum, to niech płaci uczciwy czynsz, jak nie, to niech idzie do kawalerki na obrzeżach.
                          I tak, roszczeniowe i chamskie jest wypominanie spadkobiercom, że śmieli się zainteresować spadkiem i na dodatek go sprzedać.
                        • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 18:17
                          Madziulec, nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Szkoda zdrowia i urody.
                        • iwles Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 21:53

                          madziulec nie rob z siebie meczennicy. Nie jestes jedyna kobieta, ktora samotnie wychowuje dziecko, ktora musi troszczc sie o zapewnienie dziecku zabezpieczenie i jednoczesnie splacac kredyty.
                    • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:25
                      madziulec napisała:

                      > Swoją drogą ciekawe czy Twój mąż policjant z zimną krwia wczoraj wyciągałby chł
                      > opaka podczas tej eksmisji i ciągnąłby go za nogi po schodach?? (chłopak ma wst
                      > rząs mózgu). To mój znajomy....

                      Ten chłopak powinien zapłacić jeszcze za koniecznosć przeprowadzenia akcji, skoro do tego doprowadził (bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że zanim do takiej akcji dojdzie, mnóstwo czasu i trudu marnuje się na to, żeby wyegzekwować wyrok "po dobroci").
                      • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:35
                        Dziekuje Ci.
                        Jestem patologią.
                        Wiem. Pewnie przez to, że chłopa nie mam wink

                        Bo szkołę skończyłam, fajna pracę mam, super syna.
                        Nie piję, nie pale, nie zażywam narkotyków.
                        No, ale i tak właśnie stwierdziłąś, że jestem patologią wink
                        Zajebiści ewink
                • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:48
                  madziulec napisała:

                  > Rozwijam temat: chodzi mi o zamiane mieszkań komunalnych.

                  A jak to się ma do historii Twojej rodziny? tamto mieszkanie przestało byc komunalne, bo pojawił sie właściciel.
                  A dopoki się nie pojawił, Twoja mama chyba nie próbowała go zamienić i nie była jeszcze sama, prawda?

                  Tu mamy po prostu tot
                  > alny problem z zamianą czegokolwiek - mniejszych na większe, większych na mniej
                  > sze, takich samych na takie same ale w innej dzielnicy.
                  > Nie wiem dlaczego, ale przerasta to w ogóle mozliwości.

                  Nie, nie przerasta skoro juz o tym mówimy.
                  Nie jest łatwe, bo przy przydziale mieszkań komunalnych wciąz obowiązują normy lokalowe plus kryteria dochodów, ktore nie każdy kandydat spełnia. Ale takie zamiany sa, proszę bardzo: pierwszy lepszy link z googla:

                  zgnpragapld.waw.pl/zasady-zamiany/zasady-udzielania-pomocy-w-zamianie-komunalnych-lokali-mieszkalnych-znajduj%C4%85cych-si%C4%99-
                  plus cała masa agencji, które mają podobne transakcje w ofercie


                  > Stąd sa rodziny gnieżdżace sie w pokoju w 5 osób (symbolicznie podaję) i starsz
                  > e babcie na 100m.

                  Problem polega na tym, że 90% tych babć nie chce się wyprowadzac. Bo "starych drzew się nie przesadza". Albo wnuczek zameldowany czeka na mieszkanie za friko.
                  • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:14
                    Przy przydziale owszem. Po czym NIGDY więcej nikt nie sprawdza ile soób i z jakimi dochodami mieszka w danym mieszkaniu komunalnym.
                    Stąd może się okazać, że mieszkanie komunalne zajmuje super sytuowana rodzina, co zresztą dość często się zdarza.

                    Postaraj sie wniknąć w temat. Ma bardzo wiele płaszczyzn wbrew pozorom.
            • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 16:44
              madziulec napisała:

              I marzyła o przeprowadzce do mneijszego meiszkania.
              > Ale w Polsce nie ma takiego zwyczaju, nie ma zamian mieszkań na mniejsze, gdy s
              > ię potrzebuje.

              Żartujesz? Nie dość, ze twoja rodzina miała mieszkanie za darmo, to jeszcze źle im było, bo za duże??? Przecież zawsze można się wyprowadzić, skoro tak źle.
              • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 16:53
                Dżizas.. Jacy niektórzy ludzie są tępi sciana
              • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:13
                WIESZ CO? jakoś nie przypominam sobie, by mieszkanie było za darmo.
                Co więcej:
                1. Zaraz po wojnie mój dziadek "tymi ręcyma" wraz z kolegami odbudował kamienice, którą potem zwrócono właścicielowi (wypłącając mu oczywiście kase za wieloletnie użytkowanie, więc to jest dośc ciekawe)
                2. co miesiąc płaciliśmy czynsz
                3. co roku mój ojciec z niejakim jednak narażeniem zycia z 2 sąsiadami właził n dach i uszczelniał go, bo jakoś dach przeciekał ustawicznie zalewając nasze mieszkanie (administracja nie miała kasy na remont dahu)
                4. mieszkanie utrzymywaliśmy w dobrym stanie (wymianiając nawet na własny koszt rury i sedes, co wybacz, ale chyba nie należy do obowiązków lokatora??? - chyba, że czegos nei wiem)
                • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:27
                  madziulec napisała:

                  > 1. Zaraz po wojnie mój dziadek "tymi ręcyma" wraz z kolegami odbudował kamienic
                  > e,

                  Jak wielu naszych dziadków.

                  > 2. co miesiąc płaciliśmy czynsz

                  Wszyscy płacą - właściciele mieszkań własnościowych również (które sami sobie kupili).

                  > 3. co roku mój ojciec z niejakim jednak narażeniem zycia z 2 sąsiadami właził n
                  > dach i uszczelniał go,

                  Mój mąż też włazi na dach naszego domu, jaki to ma związek ze sprawą?

                  > 4. mieszkanie utrzymywaliśmy w dobrym stanie (wymianiając nawet na własny koszt
                  > rury i sedes, co wybacz, ale chyba nie należy do obowiązków lokatora???

                  Super, ja zapłaciłam za swoje lokum pół bańki i będę je spłacać pół życia, a ty piszesz, że wymieniliście sedes na swój koszt.

                  Dostaliście mieszkanie za darmo. Powinniście je wykupić. Za cenę rynkową oczywiście.

                  • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:11
                    To twój problem, żes naiwna i zapłaciłaś pół bańki. Ja zapłaciłam mniej.
                    To punkt pierwszy.

                    Punkt drugi - zrozum, ze cholera NIKT nie mieszkał za darmo. To, że dawano tak zwane nakazy na mieszkanie było w 1951 roku normalne i jakos w tamtym czasie w Warszawie nie było innych mozliwości pozyskania mieszkania (przykro mi, ale moja rodzina pochodzi z Warszawy a nie z Pcimia Dolnego i nie mogła jak to niektórzy mawiaja sprzedac mórg, by zakupic w odpowiednim czasi emieszkania, tudzież wybudowac domu)
                    • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:43
                      Madziulec, ale komuś tą kamienicę zabrano. Ja też z Warszawy i to od pokoleń i moim dziadkom zabrano kamienice, teraz tam mieszkają tacy, co im dano za darmo. Zobaczymy jeszcze jak długo będzie trwało odzyskanie naszej własności
                      • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 23:08
                        Moge powiedzieć to, co wiem na 100%. ul. nabiela, warszawa i 2 budynki. Nr 9 i nr 11. Przy czym nr 11 odzyskany przez prawdziwych spadkobierców - w stani wspaniałym, dogadują się wspaniale z ludzmi zamieszkałymi.
                        nr 9 - koszmar ludzi, którzy mieszkają,kamienica popada w riunę, a właściciel terenu zażądał 250.000 za postawienie rusztowania z przodu budynku, by ocieplic dom.

                        sa właściciele i spekulanci. w budynku, w którym mieszkała moja mam mielismy do czynienia z osobą, która skupowała roszczenia.
                        • iwoniaw Ile twoim zdaniem kosztuje 07.09.12, 09:45
                          wynajęcie rusztowania na czas potrzebny do przeprowadzenia robót, uzyskanie zgody na zajęcie pasa ruchu na czas j.w., materiały i praca ekipy, a wcześniej wszystkie potrzebne zgody i opinie z wydziału architektury (w tym konserwatora zabytków, jeśli kamienica stara)? Innymi słowy: ile z kwoty, o jakiej piszesz, zostałoby w kieszeni właściciela, gdyby "postawił rusztowanie z przodu budynku" i ocieplił tę jedną, jak rozumiem - frontową - ścianę?
                          • amonette Re: Ile twoim zdaniem kosztuje 07.09.12, 09:49
                            Może trzeba np podbić fundamenty, osuszyć mur i piwnice, zrobić odwodnienie zanim "się zacznie ocieplać" (za pomocą rusztowania wink) )? Bo inaczej sytuację się pogorszy zamiast coś poprawić?
                            Ignorancja niektórych jest naprawdę doskonała... Ale skąd mają to wiedzieć, skoro zawsze takie rzeczy robił "ktoś" za darmo dla nich?
                            • ciociacesia ej no nie gadaj, przeciez 07.09.12, 10:21
                              jej ojciec za własne kibelek wymienił, a wszak jako lokator nie musiał. wiesz jakie to sa koszta? i kto mu za to zwróci?
                              • madziulec Re: ej no nie gadaj, przeciez 07.09.12, 10:31
                                Teraz żadne, bo kible sa w każdym sklepie wink
                                Ale wyobraź sobie, że wtedy kiedy wymienialiśmy kibel to cholera ... zza granicy sprowadzaliśmy. Paranoja, a jednak. Totalna. Takie były paradoksalne czasy i już.
                                Ale mielismy do wyboru zalewać sąsiadów. Bez sensu.
                            • madziulec Re: Ile twoim zdaniem kosztuje 07.09.12, 10:29
                              No to teraz porozważaj, co robi źle wspólnota wink
                              Jak narazie wygrała w sądzie z właścicielem sprawę o to, że ten parę lat nie odprowadzał pieniędzy, które płacili lokatorzy za tzw. media (czyli wode i ścieki) do kasy wspólnej wspólnoty.
                              Ot.. marne 70.000.
                              Potem wygrali, że ma znów przyspawać płot, który wyciął w 2008 roku.
                              Połozyli ponownie za swoje pieniądze chodnik, bo panu właścicielowi się nie podobało, że własciciele mieszkań (część sprzedanych przez niego) przechodzi do budynku, więc pewnej nocy po prostu wywalił płyty chodnikowe i ... postawił "baldachim z desek sosnowych, bez chodnika.

                              Tak niektórzy dbają.
                              Jak pisałam wcześniej - zamknął też przejście na podwórko, dzięki czemu 3 kontenery na śmieci stoją ustawicznie przed budynkiem.

                              I co??? Kto dba a kto niszczy? Kto chce cos zrobić, a kto torpeduje?
                          • madziulec Re: Ile twoim zdaniem kosztuje 07.09.12, 10:25
                            Czy TY wiesz o czym piszesz??? Jaki pas ruchu??? Kto chce płacić za wynajęcie ekipy???

                            Tu jest prosty układ: wspólnota chce przeprowadzić ocieplenie budynku, chce wynając rusztownaie, załatwić WSZYSTKO i za wszystko zapłacić.
                            Ale za samo postawienie (rozstawienie na podwórku) rusztowania właściciel gruntu żąda 250.000. Nie za pozwolenie, nie za ekipę, nei za wykonanie prac.
                            • iwoniaw Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 11:08
                              Masz na myśli właścicieli budynku, którzy od właściciela sąsiedniej posesji chcą wynająć grunt konieczny do przeprowadzenia remontu na ich terenie?
                              • madziulec Re: Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 12:33
                                Nie. Budynek ma mieszkania. Te meiszkania mają właścicieli. Grunt wokół budynku ma innego właściciela.
                                Młaściciele mieszkań tworzą wspólnotę (wg ustawy o własności lokali). Oni chcą przeprowadzić remont budynku, w którym mieszkają i który został przejęty właśnie przez faceta, który ma grunt (to zawiłe, ale da się pojąć).
                                I on teraz żąda kasy za to, by postawić na jego gruncie ich (wynajęte dokłądniej, no ale to nei ma znaczenia) rusztowanie.
                                • iwoniaw Re: Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 12:38
                                  Co ty piszesz?
                                  "Mieszkania mają właścicieli" czy "budynek został przejęty"?
                                  Jeśli mieszkania mają właścicieli, to nic nie zostało przejęte, a jeśli kamienica należy do tego faceta, to ludzie zajmujący mieszkania nie są ich właścicielami. Dlatego pytam, czyja właściwie jest ta kamienica (ew. jej części), tzn. kto jest wpisany w księdze wieczystej/ akcie notarialnym jako właściciel?

                                  Abstrahując od powyższego, co dziwi cię w fakcie, że ktoś "żąda kasy za to, by postawić na jego gruncie" cokolwiek?
                                  • madziulec Re: Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 12:48
                                    Tłumacze więc jeszcze raz: Budynek wybudowany w 1937 roku.
                                    Wojna, wszystko zniszczone.
                                    Po wojnie odbudowane.
                                    Zamieszkali ludzie z jednej firmy ( w tym mój dziadek z rodziną, 5 osób).
                                    Mieszkań w budynku jest 21.
                                    Po ilus latach ludzie mogą wykupic mieszkania komunalne, co robi z tego co kojarzę 9 osób. Czyli 9 mieszkań jest wykupionych, reszta nie.

                                    Zmienia się wszystko. Czyli wchodza jakieś tam ustawy i inne rzeczy. Budynek w 2006 roku zostaje na mocy decyzji administarcyjnej przekazany spadkobiercom, przy czym za lokale sprzedane własciciele dostaja odszkodowanie w wysokości aktualnej ceny rynkowej za metr mieszkania.
                                    Po ok. roku z tego co pamiętam wyrzuconych jest już większośc ludzi z pozostałych mieszkań, zostają chyba 3. 2 sprawy w sądzie. My i sąsiadka na dole.
                                    Sąsiadka dostaje mieszkanie socjalne (zero zwrotu za rzeczy, które zrobiła, z zrobila generalny remont, łącznie z wymianą okien na plastikowe, położeniem pięknych paneli na podłodze, zrobieniem gładzi).
                                    Zostaje moja mama.
                                    Reszt amieszkań jest więc sprzedanych. Czyli mamy wspólnote wg prawa złozoną z 21 mieszkań reprezentowanycych przez 20 włascicieli mieszkań kupionych (czy to wcześniej czy od własciciela budynku przejętego) oraz własciciela 1 mieszkania "wynajętego mojej mamie" (za 3000 zł za miesiąc).
                                    Nie za bardzo wiadomo teraz czyja jest kamienica jako kamienica, bo ostatnio bya pewnego pana, który potem darował ja swojej mamie, gdy wspólnota wytoczyła mu sprawe o nieodprowadzanie skąłdek na wszystkie opłaty (część wspólną) i przegrał.

                                    Nie dziwi mnie nic, że ktoś żąda kasy za postawienie rusztowania. Śmieszne wydaje mi się to tylko, gdyz ma w tym budynku jeszcze mieszkanie na sprzedaż i w slumsach nikt tego za rozsądne pieniądze nie kupi, a w łądnym budynku tak wink
                                    • iwoniaw Acha, czyli ludzie, którzy wykupili mieszkania 07.09.12, 16:53
                                      komunalne zanim zgłosił się właściciel kamienicy, dostali odszkodowania i to w wysokości rynkowej wartości za metr. Pozostały osoby, które miały świadomość, że mieszkają nie w swoim i nie uczyniły nic, aby ten stan zmienić, gdy jeszcze mieli taką możliwość. Większość z nich wyprowadza się dobrowolnie, dwójka czy trójka pieniaczy pozostaje w cudzej kamienicy i jeszcze ma pretensje, że dostając ofertę lokalu socjalnego nie otrzymuje zwrotu malowania ścian, w których mieszkali x lat.
                                      Nie mam więcej pytań.
                                      W tym kontekście coraz bardziej kuriozalnie brzmi obrzucanie przez Rosę inwektywami MIASTA, tak swoją drogą.
                                • miedzymorze Re: Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 12:45
                                  Czyli co, budynek stoi na takiej wysepce gruntu należącego w ułamkowych częściach do włascicieli mieszkań, a wokół wraży grunt innego właściciela ?
                                  Tak bez dostępu do drogi publicznej ?

                                  pozdr,
                                  mi
                                  • madziulec Re: Chwila - jaka "wspólnota"? 07.09.12, 12:50
                                    No mniej więcej. to trzeba by zobaczyć.
                                    W pewnym momencie od nas własciciel żażądał 500 zł miesięcznie za przechodzenie od budynku do chodnika (droga ok. 2m..)
                                    No, ale wg niektórych przeciez miał prawo wink))
                    • stef63 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:49
                      [i]madziulec napisała:


                      > To twój problem, żes naiwna i zapłaciłaś pół bańki. Ja zapłaciłam mniej.
                      > To punkt pierwszy.


                      Ja też zapłaciłam mniej, ale tylko dlatego że mieszkam w mniejszym mieście i mam mniejsze mieszkanie. Za darmo mi nikt nic nie chciał dac. Obok mojego bloku (własnościowego) jest blok komunalny i różni się od mojego tylko tym, że my musieliśmy sobie kupic mieszkania za 100% wartości, a ci z komunalnego dostali za darmo. Standard bloków jest taki sam. Pod blokiem (komunalnym) stoją fajne samochody i ludzie mają piękne, drogie firanki w oknach i biednych tam nie widac.


                      [i]Punkt drugi - zrozum, ze cholera NIKT nie mieszkał za darmo.

                      Jeżeli nie zapłacił za mieszkanie, a tylko dostał - to mieszkał za darmo. Płacił tylko czynsz + media, wszyscy w mieszkaniach własnościowych też płacą czynsz + media + musieli wyłożyc kasę na zakup mieszkania.


                      To, że dawano tak zwane nakazy na mieszkanie było w 1951 roku normalne

                      Moja rodzina nie pochodzi z Warszawy ani z Pcimia Dolnego, a żadnego nakazu na przydział mieszkania nie dostała. Musieli za własne pieniądze budowac mały domek.

                      w tamtym czasie w Warszawie nie było innych mozliwości pozyskania mieszkania (przykro mi, ale moja rodzina pochodzi z Warszawy a nie z Pcimia Dolnego i nie mogła jak to niektórzy mawiaja sprzedac mórg

                      Nie było i nie ma obowiązku mieszkania w Warszawie. Rodzina też mogła wyprowadzic się do Pcimia Dolnego i wybudowac dom.
                      • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 23:13
                        stef63 napisała:

                        > w tamtym czasie w Warszawie nie było innych mozliwości pozyskania mieszkania
                        > (przykro mi, ale moja rodzina pochodzi z Warszawy a nie z Pcimia Dolnego i nie
                        > mogła jak to niektórzy mawiaja sprzedac mórg

                        > Nie było i nie ma obowiązku mieszkania w Warszawie. Rodzina też mogła wyprowadz
                        > ic się do Pcimia Dolnego i wybudowac dom.
                        Gratuluję wiedzy historycznej.

                        Powiedz mi:
                        - od kiedy mozna OFICJALNIE nie za dolary bo w pewnym momencie była taka mozliwość) KUPIĆ mieszkanie na wolnym rynku?
                        - od kiedy można się przeprowadzac bez NAKAZU pracy? i keidy zliwidowano nakazy pracy ??
                        - czy mozna było zapisac sie do spółdzielni mając ważna umowę najmu na mieszkani ekomunalne???


                        dziekuje wink
                        • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 02:42
                          Mieszkania na wolnym rynku kupowano na pewno w latach 70 tych. Za dolary oficjalnie kupowano w paru budynkach w Warszawie, a nieoficjalnie płacono walutą i w transakcjach prywatnych (stąd morze ogłoszeń "powracający kupi mieszkanie".)
                          Nakazy pracy? Za wiki, a ona za słownikiem PRL: ..." Nakaz pracy w Polsce wprowadzała ustawa z 7 marca 1950 roku "o zapobieżeniu płynności kadr pracowników w zawodach lub specjalnościach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej". Administracyjne skierowanie do pracy otrzymywali absolwenci szkół średnich i wyższych. Osoby już pracujące mogły mieć ograniczenia możliwości zmiany pracy. Nakaz pracy w zawodach cywilnych wynikający z powyższej ustawy zniesiono w latach 60. XX w. (oprócz służby zdrowia, gdzie obowiązywał nadal)[1].
                          Nakaz pracy wydawano na 3 lata, po których pracownik uzyskiwał swobodę zmiany pracy.
                          • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:42
                            Bo nakaz pracy to było coś w stylu zwrotu za studia, szkołę. Trzeba było odpracować ileś lat, bo cię za darmo wykształcono.
                    • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:11
                      Jednakowoż nie masz racji. Owszem, w Warszawie i zabrano kamienice prawowitym właścicielom, i stawiano nowe domy komunalne, ale działały też spółdzielnie. I to nie było wyjęcie z kieszeni dzikiej gotówki, ani też wzięcie kredytu hipotecznego. Przeciwnie - płaciło się umiarkowane kwoty, przydział mieszkania następował po uskładaniu kilkunastu procent , resztę spłacło się z czynszem. (Owszem, kolejki były i w miarę postępu absurdalnej gospodarki PRL się wydłużały, fakt). Ale w latach 60 na mieszkanie czekało się kilka lat!
                      Sądzę więc, że spora część ówczesnych najemców komunalnych zwyczajnie nie miała nic przeciwko temu, że mieszka w cudzej kamienicy i płaci zaniżony czynsz. A z biegiem czasu uznali to za swoje niezbywalne prawo, które mogą dalej przekazywać dzieciom i wnukom.
                      O czym cię uprzejmie informuję jako Warszawianka bez kamienicy i bez mórg, długotrwała lokatorka mieszkania spółdzielczego AD 1961.
                      • stef63 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:23
                        Dokładnie olena.s, tak było. Po co płacic kilkanaście procent wartości mieszkania jak można miec za darmo. Nikt nie przewidział, że prawowici właściciele kiedyś będą odzyskiwac swoją własnośc.
                        • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:35
                          Bo ludzie uwielbiają dostawac coś za darmo i myślec przy tym, że im się to należy, jak psu buda - co pokazał niedawny watek o wyprawkachsmile kogo obchodzi, że - żeby dać jednym, trzeba zabrać drugim? najwygodniej myslec, że manna sama spada z nieba
                          • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:46
                            Owszem.
                            Tylko są wydatki, które moim zdaniem są ewidentną inwestycją społeczną, więc przeciwko nim się nie buntuję - na przykład zaliczam do nich wyprawki i w ogóle edukację - i są takie, które stawiają mi włos dęba. Mieszkania komunalne w centrum miasta mi stawiają. Zwłaszcza, jeżeli mieszczą się w prywatnych, zrabowanych kamienicach.
                            Przy czym uważam, że miasto powinno wspierać biedniejszych - na przykład poprzez budowę domów komunalnych, ale po pierwsze, powinni w nich mieszać faktycznie niezamożni ludzie, po drugie, powinni płacić czynsz wystarczający na utrzymanie substancji w dobrym stanie, po trzecie - nie powinni móc mieszkań wykupywać, przekazywać, dziedziczyć, i po czwarte - jednak powinna być jakaś kontrola nad tym, czy najemca nie wzbogacił się na tyle, by przestać mieć prawo do tego typu lokalu.
                            • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:52
                              miasto powinno wspierać biedniejszych - na przykład poprze
                              > z budowę domów komunalnych, ale po pierwsze, powinni w nich mieszać faktycznie
                              > niezamożni ludzie, po drugie, powinni płacić czynsz wystarczający na utrzymanie
                              > substancji w dobrym stanie, po trzecie - nie powinni móc mieszkań wykupywać, p
                              > rzekazywać, dziedziczyć, i po czwarte - jednak powinna być jakaś kontrola nad t
                              > ym, czy najemca nie wzbogacił się na tyle, by przestać mieć prawo do tego typu
                              > lokalu.

                              100% racji.
                            • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 07:56
                              Dokładnie tak. Ewentualnie dopłacać do rynkowych stawek czynszu właścicielom budynków, a nie utrzymywać fikcyjnie dumpingowe ceny. Myślę, że wtedy miasta uważnie by się przyjrzały użytkownikom mieszkań komunalnych. Sama wiem, ile jest przy tym patologii, zamożnych ludzi "trzymających" takie mieszkanie, fikcyjnie w nim zameldowanych, a tak naprawdę wygodnie mieszkających w domu pod Wawą, a w mieszkaniu studenci czy młode wilki. Tymczasem kolejka "po przydział" nie ma końca.
                    • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:15
                      madziulec napisała:

                      > To twój problem, żes naiwna i zapłaciłaś pół bańki. Ja zapłaciłam mniej.
                      > To punkt pierwszy.

                      We Wrocławiu tyle kosztują mieszkania w szeregówkach z ogródkami w fajnej lokalizacji. I nie żałuję, bo nie chciałabym mieszkać w mieszkaniu komunalnym, z patologią za drzwiami, w zapyziałej kamienicy. Tylko wkurza mnie, ze ktoś ma mieszkanie za darmo i jeszcze narzeka Jak mu nie pasuje, niech się wyprowadzi. Moja naiwność polega na tym, ze pracuję i nie jestem patologią, więc mieszkania za darmo nie mam.
                  • czekoladazzurawina Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 05:39
                    Jeszcze nie kupiłaś mieszkania za pół bańki, na razie jest to mieszkanie banku, jak spłacisz ostatnią ratę dopiero będzie twoje.
                    • iwoniaw No więc właśnie - skoro mieszkanie koleżanki wyżej 07.09.12, 11:34
                      należy do banku i będzie całkowicie jej, dopiero, jak je spłaci, pytanie za 100 punktów:
                      czy gdyby przestała radośnie spłacać kredyt, to nadal miałaby prawo tam urzędować, czy też zły bank mógłby ją jednak w jakichś konkretnych okolicznościach stamtąd wywalić?

                      Mała podpowiedź (pisała już o tym w niniejszym wątku bodajże Iwles): jeśli ktoś kupił mieszkanie za gotówkę/spłacił całkowicie kredyt i jest całkowitym i jedynym właścicielem, a nie odprowadza czynszu w wysokości ustalonej większością głosów (przy czym większość oznacza tu większość udziałów w budynku) będącego opłatą za administrowanie budynkiem, wpłatą na fundusz remontowy, wywóz śmieci etc. do wspólnoty/spółdzielni, to tym samym zadłuża swój lokal (do którego to zadłużenia administrator śmiało może naliczyć odsetki ustawowe) i po przekroczeniu pewnej kwoty długu może zostać po prostu z mieszkania wywalony, gdyż przestaje być ono jego własnością z chwilą, gdy nieopłacone usługi świadczone na jego rzecz przekroczyły wartość lokalu.
                    • crises Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:39
                      Interesujące. Mówisz, że w dziale II jej księgi wieczystej figuruje bank?
          • landora Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:07
            >rozumiem, że ktoś, kto mieszkał w tym meiszkaniu 50 czy więcej lat, ma tak sobie wyjść z niego i przeprowadzić się do 30 m?

            Bardzo mnie dziwi Twoje pytanie. Mieszkanie gdzieś przez 50 lat nie czyni z mieszkańca właściciela nieruchomości. Zmiana mieszkania jest czymś normalnym.
    • sumire Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:03
      bardzo jednostronny ten artykuł, obliczony na złamanie serduszek czytelników.
      nie dyskutuję z faktem, że eksmisja to dość dramatyczne wydarzenie, ale takie sytuacje niestety rzadko są wynikiem jedynie niesprawiedliwości społecznej w stylu 'bogaty kapitalista kopie leżących ubogich'. dlatego chętnie przeczytałabym wersję drugiej strony sporu.
    • chipsi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:10
      To może inaczej:
      Budujesz sobie dom. Na kredyt oczywiście. Żeby było Ci go lżej spłacać bierzesz do domu lokatora. Lokator ma Cie w d.pie i nie płaci czynszu, Ty przez to nie możesz spłacić kredytu. Wywalić gnoja nie możesz. Zabierają Ci dom, idziesz pod most. Za to lokator dostaje mieszkanie zastępcze i to na Twój koszt. Fajnie?
      • joa66 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:29
        Niestety podobne problemy nie będą rozwiązywalne dopóki nie poruszy się tematu tabu, a mianowicie komu i kiedy państwo powinno pomagać sprawach mieszkaniowych. Trudności powojenne związane ze znacznymi zniszczeniami a potem radosna polityka mieszkaniowa PRL doprowadziły do tego, że nie ma w tej sprawie jasności.

        Czy na przykład potomkowie rodzin, którzy kiedyś otrzymali mieszkanie komunalne, powinni mieć prawo do jego zatrzymania mieszkania lub płacenia komunalnego a nie komercyjnego czynszu mimo, że ich sytuacja materiala jest znakomita?

        Czy rodziny korzystające z lokali komunalnych mają prawo zostać w tym samym lokalu wtedy kiedy ich sytuacja się zmnieni , np jeden członek rodziny umrze? Czy może powinni wtedy dostać mieszkanie mniejsze, albo powinno im się zwiększyć czynsz?

        Pomoc obywatelom w potrzebie powinno zapewnić państwo a nie prywatny właściciel budynku. A państwu byłoby łatwiej realizować te cele gdyby polityka mieszkaniowa była jasna i sprawiedliwa.
      • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:52
        Jak widzę część osób nie zrozumiała istoty problemu i podaje bezsensowne porównania, rzuca sformowaniami typu "komuny się zachciało" i innymi sloganami.

        Z tego co widzę problemem nie jest niechęć do opuszczenia przez panią lokalu na Hożej, tylko konflikt na linii inwalidka-gmina. Miasto próbuje się wykpić łamiąc prawo (eksmisja mimo niezakończonej sprawy sądowej). Ich celem jest eksmisja kobiety z synem do lokalu socjalnego (o obniżonym standardzie), by straciła prawo do mieszkania komunalnego. Różnice między lokalem socjalnym, a komunalnym są zasadnicze i ja się tej pani nie dziwię, że wolała być wyeksmitowana na bruk i nie stracić miejsca w kolejce, niż na zawsze wylądować w jakimś baraku. Choć tu też nie wiadomo czy na zawsze, w końcu lokal socjalny jest przyznawany tylko na czas określony. Mówimy o schorowanej kobiecie, której miasto wg przyjętego przez siebie prawa jest zobligowane pomóc.
        • joa66 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 09:57
          A czy jest też zobowiązane pomóc jej dorosłemu synowi czy tylko jej?
          • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 10:59
            To pokaż mi przepis mówiący o rozbijaniu rodziny w celu pomocy osobie niepełnosprawnej.
            • chipsi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:06
              Hm, mam niepełnosprawna siostrę. Czyli miasto powinno zapewnić jej mieszkanie oraz moim rodzicom oraz nam, rodzeństwu (nawet tym pełnoletnim jak ten pan)?
            • joa66 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:14
              Rozbijanie rodziny??? To ten syn jest jeszcze dzieckiem?
              • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:50
                Swoje dziecko też zamierzasz wykopać z domu jak skończy 18 lat?
                W całym artykule pominięto sprawę syna. Nie napisano, czy zaproponowano mu miejsce w noclegowni, czy jednak sąd uznał, że ma prawo mieszkać z matką.
                • joa66 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:42
                  Nie nie zamierzam go wykopać, ale jeżeli wyprowadzi się np do innego miasta studiować to nie powiem, że mi państwo rodzinę rozbijasmile

                  Jeżeli pomoc przysługuje matce o dostanie ona np 30 metrów to na pewno ma prawo mieszkać tam z synem.

                  Pytanie czy państwo powinno zapewnić też dodatkowe pomieszczenie dla dorosłego, zdrowego syna? Jeżeli tak, to pewnie młodych ludzi w podobnej sytuacji jest wiele.
                • jagienka75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 13:08
                  > W całym artykule pominięto sprawę syna. Nie napisano, czy zaproponowano mu miej
                  > sce w noclegowni, czy jednak sąd uznał, że ma prawo mieszkać z matką.


                  Pewnie syn opiekował się niepełnosprawną matką, bo jak nie on, to kto?
                  Ematki wiedzą lepiej, jak zawsze zresztąwink
          • wioskowy_glupek Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:11
            Moim zdaniem to nie jest taki prosty problem do rozwiązania...
            Z jednej strony staremu właścicielowi się nie dziwię, bo pewnie nie mógł się legalnie pozbyć najemców, a kto wie co tamci wyczyniali. Niestety często są to środowiska patologiczne, niszczące mienie, albo studenci, jeszcze bardziej niszczący.
            Sama mieszkałam podczas studiów w kamienicy ale nasz "właściciel" wink podpisywał umowy na 1 semestr no i jak nie płaciłeś to wylot. Niemniej facet pozwalał niszczyć nam tam wszystko... Mieszkanie było totalnie zdewastowane, imprezy częste (legalnie mieszkało to 9 osób nielegalnie dochodziło do 14, 15 wink Z perspektywy czasu wiem że mu się to opłacało bo u nas miał od osoby 300 zł a od sąsiadów pewnie tyle za całe mieszkanie. Tak więc pozwalał nam na wszystko, pewnie również po to żeby sąsiadów wykurzyć...

            Z drugiej strony, rozumiem nowego właściciela bo pewnie chce podnieść standart mieszkań i podwyższyć czynsze, dlatego chce wykurzyć poprzednich lokatorów i ma do tego prawo.

            Z trzeciej strony, dzisiaj sytuacja na rynku nieruchomości jest taka, że gdzie Ci ludzie mają iść ? Pewnie przez lata płacili najniższe czynsze, mieszkań komunalnych z dnia na dzień nie dostaną a na własnościowe ich nie stać... Więc się burzą że im się obniża standard na socjalne. Ale z kolei nie może być tak że ktoś z dorosłym synem, który powinien wziąć sie do pracy, nie płaci czynszu, bo nie ! i nie można go wykurzyć...

            W Polsce niestety brakuje dobrego prawa lokatorskiego i problem jest po obu stronach, właściciele boją się wynajmować, bo potem nie da się takiego wykurzyć jak jest zameldowany, a lokatorów nikt nie chroni przed podwyżkami czynszu 200%.
        • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 10:59
          O to to to! Miasto łamie prawo, ale jematki wiedzą lepiej. sciana
        • chipsi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:02
          Jakie znowu slogany o komunie? smile
          Porównaniem rzuciłam jak najbardziej na miejscu. Co innego prawa i obowiązki Państwa wobec obywatela (schorowanego czy też nie) a co innego własność prywatna i prawo właściciela lokalu do jego użytkowania zgodnie z własną wolą (dozwoloną prawem oczywiście). Dlaczego nabywając nieruchomość z lokatorami nabywamy jednocześnie miano organizacji charytatywnej?
          • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:46
            > Dlaczego nabywając nieruchomość z lokatorami nabywamy jednocześnie miano organizacji charytatywnej?

            Przeczytaj jeszcze raz mojego posta wyżej, bo najwyraźniej go nie zrozumiałaś. Konflikt z właścicielką kamienicy, a także eksmisja, jest wynikiem głupiego działania miasta. Miasto poddawało kamienice właścicielom, a jednocześnie dupą się odwróciło od lokatorów, którym ma ustawowy obowiązek pomóc. Pomoc osobom niepełnosprawnym to podstawa polityki społecznej w całym cywilizowanym świecie. Nie wiedziałam, że kraje gdzie pomaga się niepełnosprawnym to komuna. Ciekawe czy np. w Szwecji czy we Francji ludzie wiedzą, że żyją w krajach komunistycznych?
            • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:31
              Dobrze, fajnie, ale miasto nie może realizować swojego obowiązku kosztem prywatnych właścicieli kamienic. Zwykle na ich koszt i utrapienie. Jak jest konflikt, winna jest ta pijawka kamienicznik" i pojawia się Ikonowicz i okupanci "obrońcy lokatorów". Paranoja.
              A może obecny system pomocy mieszkaniowej to taka fikcja jak system emerytalny i zdrowotny? Coś na co nas de facto nie stać, ale udajemy, że działa?
              • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 13:27
                > A może obecny system pomocy mieszkaniowej to taka fikcja jak system emerytalny
                > i zdrowotny? Coś na co nas de facto nie stać, ale udajemy, że działa?

                To jest wina systemu, ale nie wiem na ile finansów, a na ile złej woli i złego zarządzania. Z jednej strony mamy rodziny z dziećmi, inwalidów czekających na przydział mieszkania, z drugiej staruszków mieszkających samotnie w 100 metrowych mieszkaniach. Z jednej strony stać nas na drogie stadiony, z drugiej budownictwo komunalne i socjalne w praktyce u nas nie istnieje.
            • chipsi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:57

              > Przeczytaj jeszcze raz mojego posta wyżej, bo najwyraźniej go nie zrozumiałaś.

              Ależ zrozumiałam i zgadzam się że miasto powinno zadbać o osoby, którym przyczyniło się do utraty mieszkania. Nie jednak kosztem właściciela lokalu.
            • ma_dre Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:04
              we Francji wiedza, a jakze, zowia to socializmem co prawda. Wielu z nich zgrzyta zebami z tego powodu uncertain
          • beti222 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 11:51
            Żal mi tej rodziny, ale właścicielka kamienicy nie może ponosić strat spowodowanych niepłaceniem czynszu. Na niej spoczywa obowiązek utrzymania kamienicy, amortyzacji, wszelkich remontów, na to potrzebne są pieniądze. Wcale się nie dziwię, że prywatny właściciel woli sprzedać swoją nieruchomość pod inwestycje budowlane za duże pieniądze zamiast użerać się z niepłacącymi lokatorami, może to i mało szlachetne, ale szlachetność to nie obowiązek, posiadanie kamienicy w atrakcyjnym miejscu to dobry biznes i zrozumiałe jest to, że właściciel chce z tego skorzystać. 30mkw. w Al. Solidarności to i tak niezły kąsek. Masa młodych ludzi, rodzin z dziećmi, musi zmagać się z 30-letnim kredytem na jakieś nieduże mieszkanko na obrzeżach np. Warszawy, a tu za darmo, może nie duże, ale w dobrym punkcie mieszkanie, kobieta z synem otrzymują. Wiem, że socjalne to nie komunalne, ale każdy by tak chciał za darmo lub za grosze na Hożej w 3 pokojach sobie mieszkać. Historia łzawa, ale bez przesady, nikt tej rodziny na bruk nie wyrzuca, otrzymują mieszkanie zastępcze, a że nie 3 pokoje, a jeden, no cóż.
        • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:46
          Miasto próbuje się wykpić łami
          > ąc prawo (eksmisja mimo niezakończonej sprawy sądowej).

          Jestes pewna, że prawo zostało złamane? może rzuc jakims paragrafem, bo ja przyznaję, ze się na tym nie znam. Wyczytałam tylko, że w sądzie zapadł wyrok o eksmisji. Owszem, pani zaskarżyła ten wyrok, ale mozliwość zaskarżenia wyroku eksmisyjnego obwarowana jest pewnymi warunkami. Czy opisana sytuacja spełnia te warunki? bo zaskarżać można wszystko i w nieskończoność, pytanie tylko - czy zasadnie?
    • kota_marcowa Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:12
      I bardzo dobrze, że eksmitowali niepłacących pasożytów.
      Jak się nie podoba mieszkanie socjalne za darmochę, to niech sobie wynajmą takie jakie chcą po cenie rynkowej. Nikt im nie broni.
      Jak by ktoś wynajmujący mieszkanie na wolnym rynku nie płacił, to nikt by się nie zastanawiał czy go wywalić, czy litościwie pozwolić mieszkać.
      A może te obrończynie niech odstąpią swoje mieszkanie synusiowi i mamusi, w końcu kamienica jest czyjąś prywatną własnością, więc zamiast namawiać złą właścicielkę do goszczenia pasożytów za free, niech dadzą dobry przykład. W końcu są tu ematki, które wynajmują mieszkania, więc może niech zrezygnują z pobierania czynszu i opłat.
    • amonette Eksmisja inwalidki z dzieckiem 06.09.12, 12:22
      Tak wczoraj brzmiał tytuł artykułu. Rzetelność dziennikarska, psia mać suspicious
      Łatwo być Robin Hoodem i rozdawać CZYJEŚ.
      • karola1008 Re: Eksmisja inwalidki z dzieckiem 06.09.12, 13:16
        Faktem jest, że właściciele kamienic chcąc się pozbyć lokatorów będących pozostałością po czasach ustroju niezmierzonej szczęśliwosci, zachowują się czasem jak bydło, a czasem wręcz jak bandyci. Ale szczerze mówiac, jakoś mi tej konkretnej Pani średnio żal. Nie stać jej na mieszkanie w trzypokojowym lokalu w Warszawie - to trudno, nie może w nim mieszkać. Mnie też na to nie stać - więc nie mieszkam. Tej kobiety nie eksmitują na ulicę - a do lokalu socjalnego i to wcale nie malutkiego. Obniży się jej standard, ale ją zdaje się najzwyczajniej w świecie nie stać na to, by mieszkać tak, jak dotychczas. To, ze ona i jej syn nie maja wystarczających dochodów na to by utrzymać status quo, nie jest żadnym argumentem.
        Jak mnie na coś nie stać, nawet przejściowo, to obniżam wymagania, rezygnuję z czegoś i nie oczekuję litości. Jakbym nie mogła mieszkać w swoim obecnym mieszkaniu, bo spółdzielnia podwyższyłaby czynsz, to z bólem, ale sprzedałabym je i kupiła mniejsze.
        Oczywiście najgorsza jest tu postawa miasta, bo zostawiło samych sobie i lokatorów i kamieniczników, każąc im w pewnym sensie haratać się nawzajem. Jakieś dopłaty do czynszu komercyjnego nie byłyby w takiej sytuacji od rzeczy. Zwłaszcza, że to miasto poupychało tam swego czasu tych lokatorów.

        • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z dzieckiem 06.09.12, 15:02
          karola1008 napisała:

          > Faktem jest, że właściciele kamienic chcąc się pozbyć lokatorów będących pozost
          > ałością po czasach ustroju niezmierzonej szczęśliwosci, zachowują się czasem ja
          > k bydło, a czasem wręcz jak bandyci.

          Ciekawe, co by było, gdybyś ty była takim właścicielem. To jest właściciel, kamienica jest jego własnością i może z nią zrobić co chce, również wypowiedzieć umowę lokatorom, wynajmującym u niego mieszkanie, a tym bardziej niepłacącym.
          • karola1008 Re: Eksmisja inwalidki z dzieckiem 07.09.12, 08:06
            anyx27 napisała:

            > karola1008 napisała:
            >
            > > Faktem jest, że właściciele kamienic chcąc się pozbyć lokatorów będących
            > pozost
            > > ałością po czasach ustroju niezmierzonej szczęśliwosci, zachowują się cza
            > sem ja
            > > k bydło, a czasem wręcz jak bandyci.
            >
            > Ciekawe, co by było, gdybyś ty była takim właścicielem. To jest właściciel, kam
            > ienica jest jego własnością i może z nią zrobić co chce, również wypowiedzieć u
            > mowę lokatorom, wynajmującym u niego mieszkanie, a tym bardziej niepłacącym.

            Przeczytaj może do końca moją wypowiedź, co? A poza tym, tak się składa, że też byłam właścicielką, której nie płacono w ogóle albo płacono z opóźnieniem, unikano, nie przychodzono na umówione spotkania i z której robiono wredną sukę itp. Znam dobrze tego typu sprawy od tej strony. Co nie znaczy, że muszę akceptować w czambuł wszystkie zachowania moich "braci i sióstr - właścicieli w niedoli". Pewnych rzeczy, typu zastraszanie najemców przez nasłanych bandytów po prostu się nie robi. Jakbyś sobie doczytała mój post do końca, to może by dotarło do Ciebie, że tej konkretnej osoby z sytuacji opisanej w artykule, której bynajmniej pod most nie eksmitują - wcale mi nie żal.
      • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z dzieckiem 06.09.12, 13:19
        Ale czy wy sobie zdajecie sprawę co to znaczy ta podwyżka czynszu o 200%?
        kiedyś płaciło się w takich mieszkaniach ok 3-4 zł za metr. Ciekawe z czego robić remonty jak za 100m dostawało sie 400 zł. I w takim mieszkaniu mieszkali starsi ludzie, którzy już nie potrzebowali takich przestrzeni.
        Teraz czynsz zrobił się rynkowy, czyli ok 10 zł za metr. I to jest uczciwe. Bo to nie instytucja charytatywna, tylko właściciel mający na swoim majątku ZARABIAĆ. Z tego musi oplacić remonty, podatki, dozorcę, firmę ochroniarska itd.
        Pewnie ja też chętnie zamieszkam w 100m w centrum i zapłacę za to 500-600 zł ( z mediami ). Reka w górę kto by nie chciał.
        Tylko że życie to nie bajka i nikt do mnie nie dołoży. Jak mnie nie stać to wynajmuję mieszkanie na obrzeżach miasta za tyle na ile mnie stac.
    • zuwka Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 12:36
      cyt:
      Nie wspomnę już o standardzie mieszkania, które jej zaproponowano.

      Właśnie widziałam w lokalnej telewizji standard tego mieszkania. Jest bardzo dobry.
    • iwles Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 13:38

      Rosa, źle interpretujesz przepisy prawne. Przecież wyrok sądu był. Kobieta zaskarzyła własnie ten wyrok (który już był prawomocny), więc komornik jak najbardziej mial prawo do egzekucji.
      osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy np. jakiś zabójca czy zboczeniec w nieskończoność składa apelacje i zaskarża wyrok a do tego czasu chodzi sobie na wolności (przykład przesadzony, ale chodziło mi o analogię systemu).


      No i czemu jakoś inni lokatorzy dali radę wcześniej się wyprowadzić ?
      • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 17:10
        W którym miejscu napisano, że wyrok był prawomocny? A kwestia zaskarżenia nie ma żadnego znaczenia? A fakt, że kobiecie zaproponowano mieszkanie socjalne, więc gdyby je przyjęła, to straciłaby prawo do mieszkania komunalnego, na które czeka w kolejce jako numer sześć?
        • k1k2 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 18:32
          > W którym miejscu napisano, że wyrok był prawomocny? A kwestia zaskarżenia nie m
          > a żadnego znaczenia?

          och kaman, kobieta sama zlamala prawo nie placac czynszu, a teraz ewidentnie GRA NA CZAS no bo jaki w koncu moze byc wyrok?

          > A fakt, że kobiecie zaproponowano mieszkanie socjalne, wię
          > c gdyby je przyjęła, to straciłaby prawo do mieszkania komunalnego, na które cz
          > eka w kolejce jako numer sześć?

          To juz nie jest problem wlascicielki kamienicy. Tylko widoczny motyw do kretactwa z odwolaniami.
          • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 18:52
            Krętactwo, powiadasz? suspicious
            Widocznie masz podobne doświadczenia uncertain
            • k1k2 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:09
              Nie wyszla ci inwektywa bo mozna ja dwuznacznie zrozumiec.
              • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:26
                Jak dwuznacznie? Że miasto 'przekręciło' inwalidkę na mieszkanie? O takich twoich doświadczeniach myślałam.
                • iwoniaw Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:31
                  W jaki niby sposób miasto "przekręciło" inwalidkę "na mieszkanie"?
                  Inwalidka nie miała mieszkania, mieszkała w cudzym.
                  Właścicielka podniosła czynsz.
                  Pani przestała płacić.
                  Sąd zadecydował o eksmisji.
                  Miasto zaproponowało lokal socjalny, którym pani nie jest zainteresowana, gdyż chce przekręcić miasto na lokal komunalny.
                  Co masz do miasta w tej sytuacji?

                  --
                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                  • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 20:38
                    Kilka postów niżej lauren napisała:
                    CytatZnalazłam informację, że ta pani płaciła czynsz, ale po starej stawce. Po zapadnięciu wyroku eksmisyjnego zapadł wyrok uznający, że podwyżka czynszu była niezgoda z prawem. Na podstawie tego wyroku zaskarżono wyrok o eksmisji, rozprawa miała odbyć się w grudniu. Tak więc w momencie eksmisji ta pani nie zalegała z żadnym czynszem. W takim wypadku miasto powinno było poczekać na wyrok sądu, ale nie zrobili tego, bo chcieli wywalić kobietę z mieszkania przed nadejściem okresu ochronnego. Poza tym chodziło również o wykpienie jej z mieszkania komunalnego, które w międzyczasie mogło jej zostać przyznane.
                    • ciociacesia ale jaki okres ochronny 07.09.12, 00:57
                      skoro dostala lokal zastepczy?
                      • rosapulchra-0 Re: ale jaki okres ochronny 07.09.12, 01:11
                        No właśnie na tym miasto postanowiło ugrać.
                        • amonette Re: ale jaki okres ochronny 07.09.12, 07:59
                          I miało do tego prawo. Miasto to nie Święty Mikołaj, przyznało to, do czego jest zobowiązane, a nie to, co pani sobie życzy. Powinna się w końcu obudzić i otrzeźwieć. Nikt jej krzywdy nie robił, wręcz przeciwnie.
                          Dlaczego właścicielka podnosząc czynsz niby-to złamała prawo??? To nie jest już mieszkanie komunalne.
                  • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 23:05
                    Jak napisałam w innym poście moja rodzina dostała od państwa mieszkanie w 1951 roku. Za inne, które zreszta jakos zburzono w czasie wojny. Nieważne.
                    Ok.
                    Pewnie powinnismy dociekać czy byli własciciele domu, ale nie dociekaliśmy nigdy, gdyz z domu, ktory jak wczesniej pisałam nie zostało nic (zgodnie ze zdjęciami lotniczymi, które istnieją), a budynek odbudował m.in. mój dziadek.
                    Tak, ludzie tak właśnie funkcjonowali. Owszem, iles osób nie sznaowało, stawalo się menelami.
                    W naszej kamienicy nei było meneli. Tak wyszło, że 21 mieszkań było zadbanych, sąsiedzi dbali o ogródek, dozorczyni przed domem dbała rok rocznie o malwy...

                    Ok. Mozliwwe, że powinnismy pewne rzeczy przewidzieć. Ale gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by się połozył. Nas nei informowano, że podobnie jak niewolników w Ameryce pzekazano nas z budynkiem. Mnie również, wraz z wówczas miesięcznym dzieckiem. Gdybym była młodsza może powinnam pierwszą noc zgodnie z wszystkimi dawnymi zasadami przeznaczyć dla pana właściciela, nei wiem... Ale przyznam, że poczułam sie jak towar.
                    Szczególnei, gdy usłyszałam, że przekazano nas za darmo. A mieszkanie za 10 zł / m2. I nas w pakiecie.
                    Ja rozumiem, że wiele osób tego nie jest w stanie pojąć. ja też nei byłam w stanie.
                    I dotąd nei jestem w stanie pojąć, że pewnego dnia (juz prawie nocy) właściciel meiszkania po prostu zaczął u moich rodziców ciąć diaksem sztaby antywłamaniowe i w asyście policji wszedł do meiszkania. Był zameldowany. I co z tego, że za chciwlkę go wymeldowano, bo nie miał prawa tego uczynić (ponieważ my byliśmy tam zamieszkali)??? Stres sie pogłębiał.
                    Mieliśmy piwnicę. To na klatce schodowej pojawiały sie kartki, że mamy opróżnic piwnice, bo jak nie to wszystko zostanie wywalone z piwnicy...
                    Ile mozna tak zyć???
                    Tak. Wyprowadzić się. Namiot to fajne roziwązanie. Jeden facet zdaje się, że w Gdańsku tak mieszka.
                    Pozdrawiam.
                    • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 02:34
                      Madziulec, rozumiem twoją sytuację i i bardzo, bardzo współczuję z powodu mamy. To po pierwsze.
                      Ale - abstrahując od tego - ta sytuacja jest efektem serii decyzji podjętych przez twoich rodziców, dziadków. Po pierwsze nie było tak, że kwaterunkowe mieszkania przydzielano w zamian za cośkolwiek innego - czy wynajętego, czy cząstkowo posiadanego przed wojną. Nie, dawano go ot tak, bo ktoś potrzebował mieszkania, i wpisał się w kolejkę. Mógł trafić do nowego domu, mógł do starego.
                      I nie jest istotne, czy ktoś menelił czy nie - czynsz jaki płaciliście przez pół wieku nie wystarczał, na utrzymywanie domów komunalnych w przyzwoitym stanie, z wymianami pionów, nowymi kablami elektrycznymi, remontami. A za remonty mieszkań to i spółdzielcy płacili z własnej kieszeni, kochana. I za nowe miski klozetowe też.
                      Czułaś się jak towar? Rozumiem. Współczuję. Ale właściciele przez pół wieku i lepiej czuli się też niekomfortowo, bo zapewne czuli się, wybacz wulgarność, że są dymani przez złodziejskie państwo i paserskich lokatorów.
                      I po drugie: Rozumiem, że w 51 nikomu na myśl nie przyszło, że Stalina szlag trafi, że kamienica jest czyjaś, że ten ktoś może mieć kiedyś prawo ją odzyskać. Rozumiem, że woleli mieszkać w kwaterunku, bo tanio, bo od dawna, bo nie trzeba ścibolić na wkład własny. Rozumiem, że skoro mieli świetne tanie mieszkanie w doskonałym punkcie, to nie szukali innego. Rozumiem nawet, że mimo 1989 i zapadających potem kolejno zmian nie zdecydowali się na rewolucję, bo mieli nadzieję, że nie będą musieli.
                      Ale część decyzji lokatorów była błędna i moim zdaniem, niemoralna. Bo jednak mieszkali w cudzej własności, a właściciel powinien mieć prawo nią dysponować: kupić, sprzedać, podnieść cenę, wypowiedzieć umowę.
                      I masz pretensje, że przekazano was z budynkiem. No sorry, skoro miasto nie ma tylu mieszkań dla ludzi przeciętnie sytuowanych, to była jeszcze opcja wywalenia was na bruk i oddania domu. Tak byłoby lepiej? Byliście najemcami, a to się wiąże jednak z uzależnieniem od decyzji właściciela, prawda? Czyli osoby w waszej sytuacji oczekiwały de facto, aby reszta społeczeństwa, ze swoich pieniędzy, sfinansowała dla nich inne lokum. Dlaczego? Bo i tak mieszkaliście od pokoleń w tanim mieszkaniu? Za które płacili w podatkach ci, którzy ścibolili na własny wkład spółdzielczy, jeździli na saksy, czekali na mieszkanie kwaterunkowe czy socjalne?
                      Mówisz o namiocie. Super. Ale jednak miliony ludzi też średnio sytuowanych, szuka i znajduje rozwiązania. Wyprowadzają się do mniejszych mieszkań, poza centrum, poza Warszawę. Wynajmują u kogoś pokój, wynajmują pokój za opiekę. Nie rozstawiają namiotów.
                      • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:04
                        10/10
                      • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:20
                        Przede wszystkim absolutnie nei mam zamiaru użalac sie nad swoją sytuacją, ale pokazac, że czasem (podkreslam CZASEM) los lokatorów nie jest kolorowy. W przypadku mojej mamy zakończył się znalezieniem spalonych zwłok w podwarszawskim lesie (do dziś nie wiadomo co się stało).
                        Piszesz, że sytuacja jest efektem decyzji podjętych przez moja rodzinę. Chciałam Cie jednak poinformowąć, że cholera, w latach 50-tych nie miało się wiel wyborów. Tzn. dostawało się nakaz (tak, papier miał tytuł "nakaz" mieszkaniowy) i sie zamieszkiwało. Podobnie było z pracą. Nie tak jak teraz. Może mielismy szczęście, że akurat firma mojego dziadka odbudowała ten dom, moze nie. Pewnie nikt sie nei zastanawiał (w końcu cały narówd odbudowywał swoja stolicę).
                        Gdyby był jakis wybór mozliwe, że zostałby podjęty. Nie wiem. I wybacz, ale rozważanie co by było gdyby jest idiotyczne.
                        W latach 50-tych i długo długo potem nei było ŻADNYCH SPÓŁDZIELNI. Te z tego co kojarzę (ale moge sie mylić) powstały cos koło lat 70-tych. Tu jednak był problem - jesli miałas mieszkanie (a za takie uznawano jak to się ładnie dziś mówi tytuł prawny do lokalu czyli meldunek) to sorki, ale nie było mozliwości zapisania sie do spółdzielni. Potem te warunki trochę zluzowano. A nawet dano mozliwość zakupu mieszkań za dolary (dwa tzw. pewexowskie bloki stały zaraz obok, wieżowce z wielkiej płyty).
                        W przypadku właścicieli (a raczej spadkobierców właścicieli) budynku, w którym mieszkaliśmy była dośc fajna sytuacja. Do mieszkania weszli pewnego dnia i zaczęli wydziwiać, że tu były wielkie weneckie okna itp (i mówiły to osoby ok. 70-go roku zycia w 2006 r.). Potem cały dom i w tym ludzi przejął facet, który skupuje spadki. Bo spadkobiercy nei byli zainteresowani swoim spadkiem (więc cały wywód o czuci sie właścicieli jest.. trafiony jak kula w płot).W wielu zresztą przypadkach w Warszawie działaja właśnie gangi skupiające roszczenia do kamienic i tak ten właściciel, który przejął nasza kamienice ma wg moich informacji tychże kamienic.. jakies 60-70... (oczywiście to tylko informacje przez nas zebrane). Na pradze ma dosłownie cały kwartał ulic.
                        Podsumowujesz, że inni płacili podatki. Owszem. MY także. Przez wiele wiele lat. Jesteśmy tacy sami. Nie gorsi, nei lepsi. Tacy sami. Nie wiem jak inni i nie chcę się za nich wypowiadac, ale opowiadanie, że jesteśmy darmozjadami, bo cos dostalismy za darmo jest krzywdzące (bo wiekszośc z was również, tylko o tym nie piszecie, zdążyliscie jednak wasze mieszkania wykupić), płacilismy czynsze, podatki, tak samo jak wy.
                        Czy jesteśmy śmieciami, że nalezy nas wywalić?
                        • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:28
                          Możecie wynająć coś innego od kogoś innego. Niestety na stawki "miejskie" prywatnych właścicieli nie stać, a płacenie "tylko" czynszu lub i tego nie w przypadku domu wymaga dokonania inwestycji w nieruchomość.
                          To nie jest atak na was, tylko postawienie spraw z głowy na nogi. Rozumiem, że jak się komuś zabierze coś dobrego, jest rozżalony. Ale za te przywileje ktoś zawsze płaci. Nie ma nic za darmo. Obecne status quo ma swoją ogromną cenę - dewastacja całych fragmentów miast.
                          Co do transakcji nieruchomościowych wiem na pewno, że w latach 60-tych ich dokonywano. "Przydziały" i spółdzielnie były i wcześniej - nawet jest piosenka o małym mieszkanku na Mariensztacie z lat 50-tych wink
                          • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:17
                            www.spoldzielniemieszkaniowe.pl/main/na-rozdrozu-1956-1989,177,,.html
                            Poczytaj. Może się ciekawych rzeczy dowiesz?
                        • beti222 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:54
                          >Bo spadkobiercy nei byli zainteresowani swoim spadkiem (więc cały w
                          > ywód o czuci sie właścicieli jest.. trafiony jak kula w płot).

                          Byli zainteresowani spadkiem, który można spieniężyć, co w tym dziwnego ? Jakbyś była właścicielką kamienicy w centrum Warszawy nie chciałabyś na tym zarobić ? Wynajmowałabyś za groszowe stawki mieszkania 100 metrowe ? Wiesz ile kosztuje 100 metrowe mieszkanie na Hożej ? Mieszkam niedaleko (mieszkanie własnościowe) i wiem jakie tutaj są ceny, za jedno takie mieszkanie, choćby wynajem, właścicielka może zażyczyć sobie kilka tysi jak wynajmie firmie, której zależy na prestiżowej lokalizacji. Tylko, że zanim wynajmie za taką kasę, musi zainwestować w odnowienie kamienicy, podniesienie standardu, tak aby chętni, choćby firmy, sami się znaleźli na wynajem. Wybacz, ale za groszowe czynsze lokatorów, właścicielka kamienicy nie odnowi. Tutaj jest taka lokalizacja, że mając w tych okolicach kamienicę (bez lokatorów) można nieźle zarobić i wcale się nie dziwię, że właścicielka zamierza to wykorzystać.
                          • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:23
                            Nie wiem jak by to było gdybym była włascicielem kamienicy i czy bym chciała ja spienięzyc.
                            Zestawu porcelanowego mojej babci nie chcę spieniężać (mimo olbrzymich kłopotów finansowych), co więcej, traktuję to jako relikwię. Ale to ja. Nie każdy musi mieć szacunek do historii i swojego pochodzenia.
                            Jak podkreslam, a widze, że to do wielu osób nie dociera, w większości horrendalnie wysokie czynsze zwykle nei są w domach, które są przejęte przez rzeczywistych spadkobierców i przez nich zarządzane.
                            Takie wysokie czynsze obowiązują zwykle w domach sprzedanych spekulantom i róznym podejrzanym spółką, którym wcale nei zależy na zysku jako takim, a jedynie na wywaleniu lokatorów (znam wiele takich przypadków osobiście)
                            • sumire Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:34
                              ale jednak czymś innym są filiżanki, a czymś zgoła innym tysiące metrów kwadratowych. w te pierwsze inwestować raczej nie musisz, prawda?
                              zarzut, że wysoki czynsz to specjalność spekulantów, jest IMHO nieco krzywdzący. owszem, zdarzają się przypadki wynaturzone, ale zarządzanie nieruchomością to nie działalność charytatywna.
                              • beti222 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:39
                                Dokładnie, a poza tym niektórzy sprzedają roszczenia, bo samodzielnie nie potrafią zarządzać kamienicą, więc sprzedają z zyskiem w ręce kogoś, kto poradzi sobie z tym.
                              • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:17
                                Owszem. I dlatego mówimy o tych przypadkach wynaturzonych.
                                Np. Krakowskie Przedmieście w Warszawie, gdzi ewłaściciel wyłączył gaz, potem odciął wode a następnie zażądał 100 zł za metr.

                                Przypadki normalne nie wymagaja omawiania i bicia piany. W normalnym przypadku wszyscy żyja zgodnie i zgodnie pielęgnuja przydomowy ogródek, rozumiejąc, że to dobro wspólne.
                            • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:07
                              do wielu osób nie dociera, w większości horrenda
                              > lnie wysokie czynsze zwykle nei są w domach, które są przejęte przez rzeczywist
                              > ych spadkobierców i przez nich zarządzane. Takie wysokie czynsze obowiązują zwykle w domach sprzedanych spekulantom i rózn
                              > ym podejrzanym spółką,

                              Bez znaczenia. To są legalni właściciele.
                        • olena.s Spółdzielnie mieszkaniowe 07.09.12, 10:50
                          Mylisz się kompletnie.
                          WSM powstał w latach dwudziestych! A i po wojnie spółdzielnie działały intensywnie, acz rozwinęły skrzydła zwłaszcza po październiku:

                          ..."Już w lipcu 1946, w WSM wmurowano kamień węgielny pod budowę pierwszego nowego budynku mieszkalnego w powojennej Warszawie. Prawdziwy rozwój spółdzielni nastąpił po 1956 r. W 1959 r. WSM wybudowała 16% ogólnej liczby mieszkań w Warszawie. W 1960 r. wskaźnik ten wzrósł do 30%[6]. Wraz ze wzrostem liczby mieszkańców WSM w latach siedemdziesiątych została podzielona na Spółdzielnie: „Ochota”, „Rakowiec”, „Koło”, „Mokotów”.
                          Spółdzielnia PAX powstała w 57 (założyli ją ludzie określonych okołokoscielnych środowisk), powstawały też spółdzielenki zakładów pracy, uczelni chyba też...
                          Jak wyglądała sprawa wejścia do spółdzielni z kwaterunku - nie wiem, ale wiem, że kroki takie robiono z różnych względów, głownie związanych z poprawą warunków.
                          Tak, społdzielcy po spłaceniu ratalnym pełni kosztów budowy (rzeczywiście w miarę inflacji realny koszt spadał) mogli mieszkanie wykupić. W przypadku moich dziadków i rodziców, lokatorów spółdzielni od jakiegoś 57 roku nastąpiło to po chyba 30 latach, mam wrażenie, że w pierwszej połowie lat 80tych
                          Proszę, nie pisz o podatkach. Płacili je wszyscy, (tzn nie płacił nikt, ale wszyscy byli rąbani równo przez PRL) ale z 'naszych' dopłacano do 'waszych' mieszkań. W odwrotną stronę to nie szło.
                          I wybacz, ale spadkobiercy dlatego sprzedają roszczenia rekinom, że prywatnym ludziom nie udaje się odzyskać swojej własności i prawda do dysponowania nią. A jak odzyskają, to najemcy mają ich w nosie, podobnie zresztą jak władze i płacą czynsz grubo poniżej wartości odtworzeniowej lokalu. Spadkobiercy nie byli zainteresowani spadkiem... Paradne....
                          A nakaz kwaterunkowy nie był nakazem dla lokatorów - był nakazem dla tych, którzy musieli udostępnić, zwolnić, zameldować.
                          I oczywiście, że płacicie teraz normalne podatki itp. Tylko przy tym usiłujecie zachować przywilej, który moralnie wam się nie należy z tytułu 'zasiedzenia'. Tak, jak tej eksmitowanej pani nie należały sie trzy pokoje na Hożej.
                          • madziulec Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 07.09.12, 12:34
                            Az się wzruszylam.
                            Cholera. Ja nie dostałam żadnego nakazu, więc mnie nie porównuj ok?
                            Moi dzidkowie mieli mieszkanie przed wojną w Warszawie, ul. Puławska.
                            Nie iwem jak Twoi. Mozliwe, że dlatego dostali potem ten nakaz. Nie iwem. Dziadek nei zyje, wieć nie zapytam go. Babci ama lat 93 i też trudno ją o to pytać.
                            Dziadek nei był specjalnie zasłużony, za działanie w AK siedział w więzieniu i tyle.
                            Więc nie opowiadaj kto i co do czego dopłacał.


                            Przy okazji - legalni własciciele .. Wilanowa odzyskają budynek. Zapomnieli, że zastawili go kompletnie na rzecz skarbu Państwa przed wojną wink
                            A wiele ksiąg wieczystych budynków, które teraz są odzyskiwane też w tajemniczy sposób zginęło...
                            • olena.s Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 07.09.12, 12:50
                              Nakazy nie dotyczyły osób szczególnie zasłużonych - poza przodownikami pracy np. na placu Konstytucji i osobach, które się przy tej okazji doczepiły. Nie dotyczyły również osób mających wcześniej mieszkania w Warszawie. Dotyczyły osób, które w pierwszych powojennych latach miały w Warszawie pracę i tyle.
                              Przeszłość twoich dziadków nie ma tu nic do rzeczy - kwaterunek był wtedy rzeczywistością i tyle. Tylko czas mijał, to już pól wieku od lat pięćdziesiątych. A o tym, że sytuacja będzie się zmieniała na korzyść właścicieli wiadomo było od 20 lat.
                              Eksmitowana lokatorka, wówczas młoda matka w sile wieku zwyczajnie miała nadzieję, że nie będzie musiała się sprężać i szukać nowego lokum, pożyczać na pierwszą wpłatę, wstępować do spółdzielni, denerwować się o spłatę długu, przenosić się do kawalerki na Brudnie czy innym Bemowie. Liczyła, że sobie spokojnie domieszka w pięknym mieszkaniu i pewnie zostawi jeszcze dziecku umowę najmu w spadku. No i udawało jej się przez kolejne 22 lata.
                              • madziulec Re: Spółdzielnie mieszkaniowe 07.09.12, 12:53
                                No to ok. Może powinnam miec pretensję do moich rodziców leżących na cmentarzu, że nie mieli lepszej pracy, bo nie stać ich było na wykupienie mieszkania? Nie iwem.
                                Tak się ułozyło i już.

                                Przyznam tak ze swojej strony, że dla mnei akurat sytuacja na Hożej to prtzegięcie.
                        • naturalna59 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:19
                          W 1961 moi rodzice po oczekiwaniu okolo 3 lat dostali przydzial na mieszkanie spoldzielcze w duzym wojewodzkim miescie. Z prostego rachunku wynika ze spoldzielnie mieszkaniowe musialy powstac pod koniec lat 50tych.
                          • heca7 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:01
                            Moi w '68 wprowadzili się do domu szeregowego w Spółdzielni na przedmieściach Wawy. A spółdzielnia ta budowała już od dobrych paru lat.
                        • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:04
                          madziulec napisała:

                          > W latach 50-tych i długo długo potem nei było ŻADNYCH SPÓŁDZIELNI. Te z tego co
                          > kojarzę (ale moge sie mylić) powstały cos koło lat 70-tych. Tu jednak był prob
                          > lem - jesli miałas mieszkanie (a za takie uznawano jak to się ładnie dziś mówi
                          > tytuł prawny do lokalu czyli meldunek) to sorki, ale nie było mozliwości zapisa
                          > nia sie do spółdzielni. Potem te warunki trochę zluzowano. A nawet dano mozliwo
                          > ść zakupu mieszkań za dolary (dwa tzw. pewexowskie bloki stały zaraz obok, wież
                          > owce z wielkiej płyty).

                          madziulec generalnie masz 100% racji w tym co piszesz, ale podkreśliłabym ten fragment Twojej wypowiedzi. Ludzie popełniają kolosalny błąd przekładając obecnie modne neoliberalne myślenie na to co się działo 60-70 lat temu. A prawda taka, że większość tych odzyskiwanych obecnie kamienic to była ruina. Ludzie własnymi rękoma to odbudowywali, przez lata inwestowali pieniądze w swój nowy dom. Wg prawa kamienice zostały wywłaszczone i nikt się nie zastanawiał czy było to słuszne czy nie. Cała Warszawa to były guzy. Wymęczonych wojną, powstaniami, nalotami ludziom trzeba było zapewnić dach nad głową, a nie filozofować nad ideą własności prywatnej. Podejrzewam, że większość w tamtym czasie uznawała taką decyzję za słuszną, służącą ogólnemu dobru.

                          Teraz jeśli państwo chce być hojne i oddawać zawłaszczone kamienice niech to robi, ale z głową, tak by nie mnożyć krzywdy ludzkiej. To co się dzisiaj dzieje w dużych miastach to jest zbydlęcenie przechodzące wszelkie granice. Nie jest to wina lokatorów, że znaleźli się w takiej sytuacji, a nie innej. Nie jest to również wina spadkobierców (prawdziwych), że korzystają z przysługującego im prawa. Wina leży po stronie ludzi, którzy uchwalili złe prawo, które zamiast regulować pewne kwestie szczuje jednych na drugich. To było pozorne załatwienie problemu. Nie zyskują na tym spadkobiercy, pozbywający się nieruchomości za bezcen, nie zyskują prześladowani lokatorzy, a jedynie cwaniaczki, którzy dorabiają się na jednych i drugich. A państwo odwraca się tyłem, bo nie chce mieć z tym problemem nic wspólnego, choć w centrum dużych miast dochodzi do coraz ostrzejszych konfliktów.
                          • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:36
                            Lauren, to co madziulec pisała o spółdzielniach jest nieprawdę - gdzies tam wrzuciłam informację z WIki, że WSM pierwszy dom zaczął stawiąc w 1946 roku, a około 1960 juz co trzeci dom w Wa-wie był WSMowski..
                            Drugi akapit (twój) o innych warunkach w powojniu jest całkowicie słuszny. Tak, warunki były rewolucyjne, plus komuna, plus masowe przymusowe przemieszczenia ludności, która gdzieś trzeba upakować, choćby do kamienicznych kołchozów. Zgadzam się, że nie było wtedy ludzi, którzy pomyśleliby ze współczuciem o włascicielach kamienic - i ci, którzy wchodzili do spółdzielni z kwaterunku, zwyczajnie chcieli lepszych warunków.
                            Ale kompletnie nie zgadzam się z argumentacją płynącą z ostatniego akapitu.
                            Państwo - to my. Budżet państwa - to nasze podatki. Nic sie nie bierze z niczego. Jeżeli państwo musiało (a musiało, i powinno było, i szkoda, że tak późno i tak powoli) zacząć oddawać kamienice, to płacimy za to my wszyscy. I ja się na to z zacinaniem zębów zgadzam, bo uważam to za słuszne. Ale nie uważam za słuszne, by ludzie, którzy dekadami płacili o wiele mniej od innych za mieszkania, mieli prawo je zawłaszczać cudzym kosztem - ganz egal czy moim, czy właścicieli kamienic. Jeżeli na rynku kamienic działają bezwzględne rekiny, to czy nie dzieje się tak dlatego, że państwo oddając kamienice jednocześnie nie dało właścicielom normalnych praw, choćby takich, jakie ma pani Kowalska wynajmująca na wolnym rynku kawalerkę po babci?
                            Jak mówię, osobiście jestem zdania, że najuboższym, najbardziej nieporadnym powinno się pomagać poprzez mieszkania socjalne. Ale - nie na Hożej, nie 80 metrowe. No nie!
                            I nie mam nic przeciwko budowaniu przez miasto mieszkań komunalnych, tańszych w użytkowaniu, dla mniej zamożnych. Ale znów - nie dla cwaniaków, nie za grosze i nie w najbardziej prestiżowych lokalizacjach.
                            • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:02
                              > Państwo - to my. Budżet państwa - to nasze podatki. Nic sie nie bierze z niczeg
                              > o. Jeżeli państwo musiało (a musiało, i powinno było, i szkoda, że tak późno i
                              > tak powoli) zacząć oddawać kamienice, to płacimy za to my wszyscy. I ja się na
                              > to z zacinaniem zębów zgadzam, bo uważam to za słuszne.

                              Owszem, państwo powinno oddawać kamienice (albo jakiś ekwiwalent pieniężny), ale BEZ lokatorów. Człowiek nie jest towarem, niewolnikiem, którego można sprzedać jako gratis do mieszkania.
                              Zamiast bawić się w budowę super drogich stadionów miasto powinno rozwiązać kwestię zbyt małej liczby lokali komunalnych, bo w dobie zwrotu kamienic właścicielom to jest naglący problem społeczny. Wiele mieszkań komunalnych jest źle rozdysponowanych. Bogate rodziny je wynajmują, inni jak ta pani na Hożej mieszkają w 2 osoby na 100 metrach. Miasto może posiadać inne mieszkania komunalne w starym budownictwie w centrum miasta, typu 100 m/3 pokoje. Może powinno się to posprzedawać i zamiast tego kupić mieszkania 2-pokojowe w dalszych dzielnicach, żeby starczyło dla większej ilości rodzin. Myślę, że sytuacja nie jest beznadziejna i przy odrobinie środków oraz dobrej woli dałoby się to rozwiązać. Tylko jak u nas w Polsce, polityka społeczna stoi na ostatnim miejscu. Ważne żeby się pokazać, postaw się a zastaw się.

                              Jak napisałaś państwo to my obywatele, a ja sobie nie życzę, by w moim imieniu, w imię oszczędności na moich podatkach inwalidki lądowały pod mostem lub działo się takie bezprawie jak w przypadku lokatorów wysiedlanych przez chciwych właścicieli kamienic.
                              • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:09
                                Chciwych właścieli kamienic dojono bezwstydnie przez prawie 70 lat. Może wystarczy to, żeby jednak nie nazywać ich "chciwymi"?
                              • iwoniaw No to poczytaj, co madziulec napisała wyżej 07.09.12, 17:07
                                podaje tam przykład kamienicy, w której zakwaterowani przez miasto ludzie, którzy lokale zdążyli wykupić w dobrej wierze zanim pojawił się właściciel dostali normalne odszkodowania w wysokości wartości rynkowej metra i wyprowadzili się. Większość pozostałych też się wyprowadziła. Ale zawsze znajdzie się ktoś taki jak (podawana tam przez m. jako przykład nieszczęsnej, poszkodowanej finansowo osoby!) sąsiadka, która dostała lokal socjalny (więc nikt jej na bruk nie wyrzucał), ale biedaczce nikt za gładzie i panele nie zwrócił, które wszak zainstalowała w zajmowanym przez siebie mieszkaniu...
                                Dlatego jakoś niekoniecznie mnie przekonują hasła o złych właścicielach, a tym bardziej o złym MIEŚCIE, do którego przyczepiła się nie wiedzieć czemu Rosa zakładając ten wątek.
                          • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 14:10
                            To nie prawda, że nie jest to wina też lokatorów.
                            My staramy się odzyskać kamienicę, lokatorzy zostali o tym poinformowani w latach 90tych XXw.
                            No i co? Zaczęli wykupywać mieszkania. Ponieważ mamy zwrotki, że odebrali pisma, to zrobili to w złej wierze i jeżeli odzyskamy wszystko w ciągu 30 lat ( a więc mamy jeszcze jakieś 10-12 lat ) to nawet odszkodowanie im sie nie należy od Skarbu Państwa. I powiedzcie gdzie tu dobra wola lokatorów?
                      • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 17:44
                        olena.s napisała:

                        > Czułaś się jak towar? Rozumiem. Współczuję. Ale właściciele przez pół wieku i l
                        > epiej czuli się też niekomfortowo, bo zapewne czuli się, wybacz wulgarność, że
                        > są dymani przez złodziejskie państwo i paserskich lokatorów.


                        Z jakiej racji właściciele mieliby się tak czuć ? Przecież Madziulec wyraźnie napisała, że:
                        "Pewnie powinnismy dociekać czy byli własciciele domu, ale nie dociekaliśmy nigdy, gdyz z domu, ktory jak wczesniej pisałam nie zostało nic (zgodnie ze zdjęciami lotniczymi, które istnieją), a budynek odbudował m.in. mój dziadek. "

                        ?
                        • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 17:49
                          Ale był plac, w dobrym punkcie. Gdyby właściciel nie został okradziony, to albo sam by odbudował, albo sprzedał plac za duze pieniadze.
                          • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 17:55
                            arwena_11 napisała:

                            > Ale był plac, w dobrym punkcie. Gdyby właściciel nie został okradziony, to albo
                            > sam by odbudował, albo sprzedał plac za duze pieniadze.


                            Jeśli został przez kogoś okradziony, to jedynie przez wojnę. Jak miliony innych ludzi. O ziemię pod kamienicą mógł sobie rościć prawa, ale o budynek jako taki - z jakiej racji ?
                            • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 18:42
                              Jeżeli wiedziona szleństwem postawisz budynek na mojej działce, to będzie on należał do mnie, nie do ciebie.
                              • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 21:59
                                olena.s napisała:

                                > Jeżeli wiedziona szleństwem postawisz budynek na mojej działce, to będzie on na
                                > leżał do mnie, nie do ciebie.

                                Jeżeli grupa ludzi własnymi rękoma stawia sobie dach nad głową w zrujnowanym wojną mieście, to trzeba być szaleńcem, żeby uznać, że budynek ten należy do człowieka, który był w posiadaniu tego kawałka ziemi zanim nastąpił armagedon.
                                • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 23:06
                                  Cóż, jednak należy.
                                  • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 23:09
                                    olena.s napisała:

                                    > Cóż, jednak należy.

                                    A więc należy również oddać Niemcom wygnanym z Polski co ich, a Polacy powinni odebrać co ich za Bugiem. Dobrze rozumiem ?
                                    • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 23:55
                                      O jakim porządku mówimy? Prawnym, czy idealistycznym?
                                      • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 08.09.12, 01:15
                                        olena.s napisała:

                                        > O jakim porządku mówimy? Prawnym, czy idealistycznym?

                                        A jaka - przepraszam bardzo - to różnica dla tych konkretnych ludzi ?

                                        O jakim konkretnie porządku ty mówisz ? Ustalmy to może, ja się dostosuję dla dobra dyskusji.
                        • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 18:33
                          A nie wiesz, że wielu właścicielom zabroniono odbudowywać? Chcili, ale powiedziano im, żeby spadali na drzewo?
                          Albo byli już nowi właściciele i nie mogli się pozbierać - na litość boską, 100 tysięcy ludzi zginęło w powstaniu, sp[rawy spadkowe były zawikłane. Albo komuna. Albo aresztowania. Ucieczki na Zachód. Albo wywózki podejrzanych przez NKWD (wracali, ewentualnie, po 56). Albo powroty z obozów,z emigracji. Sporo ludzi odwazyło się wrócic też dopiero po śmierci Stalina.
                          Tak czy inaczej ktoś, krucha staruszka albo silny jegomość wie, że od siedemdziesięciu lat, od kiedy państwo połozyło łapę na nieruchomościach warszawskich, nie zobaczył z rodzinnego placu czy domu postawionego przez przodków ani grosza.
                          Zaś co do odbudowy, to z całym szacunkiem, niektórzy odbudowywali domy dla innych, nie dla siebie, miałam takich ideowców w rodzinie. I wątpię, aby lokatorzy kamienic kupowali za własne uciułane zaskórniaki cegłę, okna, wapno, papę, drewno, rury, kable, bezpieczniki, drzwi, projekt architektoniczny etc. Nie, dostawali je z przydziału, a płaciła, zapewne, firma, w której byli zgrupowani. Oni włóżyli robociznę, czy jakąś część robocizny, bo sądzę, że jednak pracowali tam również wynajęci fachowcy. Na pewno nie było ono warte tyle, co kamienica w centrum miasta.
                          • gaja78 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 22:07
                            olena.s napisała:

                            > A nie wiesz, że wielu właścicielom zabroniono odbudowywać? Chcili, ale powiedzi
                            > ano im, żeby spadali na drzewo?

                            I co to zmienia ? Tak czy siak nie sfinansowali domu, do którego rościli sobie potem prawo.

                            > Zaś co do odbudowy, to z całym szacunkiem, niektórzy odbudowywali domy dla inny
                            > ch, nie dla siebie, miałam takich ideowców w rodzinie.

                            To już jest absurd, wymagać od zwykłych ludzi, aby byli altruistami, bo jakaś grupa ideowców tak właśnie robi.

                            > I wątpię, aby lokatorzy
                            > kamienic kupowali za własne uciułane zaskórniaki cegłę, okna, wapno, papę, drew
                            > no, rury, kable, bezpieczniki, drzwi, projekt architektoniczny etc. Nie, dostaw
                            > ali je z przydziału, a płaciła, zapewne, firma, w której byli zgrupowani.

                            Czyli kto konkretnie płacił ?

                            > Oni w
                            > łóżyli robociznę, czy jakąś część robocizny, bo sądzę, że jednak pracowali tam
                            > również wynajęci fachowcy. Na pewno nie było ono warte tyle, co kamienica w cen
                            > trum miasta.

                            A ile wtedy była warta kamienica w centrum miasta ? Według jakich kryteriów robiło się wycenę ? Kto tą wycenę robił ?
                            Jaką wagę miał (w zrujnowanym mieście) fakt postawienia dachu nad głową dla iluś rodzin ?
                            • olena.s Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 23:04
                              1. Wybacz. Prawo do spadku istnieje, i nikt go nie odwołał - i tak, człowiek ma prawo do spadku również po pradziadku. Spadkobiercy, których dziadków czy rodziców obdarto z dorobku pokoleń, mają prawo do odzyskania zabranego im - skądinąd, jak pewnie wiesz, z pogwałceniem nawet PRL-owskiego prawa - mienia.
                              2. Konkretnie płacił zapewne państwowy zakład pracy, czyli ostatecznie budżet państwa. Nie osoby, które potem dostały przydziały lokalowe.
                              3. Prawo jest prawem. Co się dzieje, jeżeli prawo własności zostaje podkopane, widzieliśmy w PRL. Efektem jest demoralizacja ludzi, brak poczucia, że coś jest wspólne lub czyjeś, bo wszystko staje się niczyje. Nie ma troski o tę wspólną własność. Paradoks? być może, ale takie były efekty wielkiego skołchozowania własności. To nie jest dobry świat, zapewniam. Jakoś tak jest, że prywatne szanuje się bardziej niż niczyje, a zapłacone bardziej niż darmowe.
                              4. Nie oczekuję od ludzi altruizmu, natomiast szanowania prawa - i owszem.
                              • arwena_11 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 08.09.12, 09:05
                                Za odbudowę Starego miasta płacili Nimcy z kontrybucji wojennych.
                                Dodatkowo cegły pozyskiwało się ze zburzonych kamienic, czyli należały do właścicieli
                                Nasza kamienica jako jedna z dosłownie kilku przetrwała powstanie na Starym mieście. Mury stały, tylko była wypalona ( są zdjęcia ). Została zabrana nawet niezgodnie z dekretem Bieruta.
                            • beti222 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 08.09.12, 12:25
                              Wypowiem się, bo siedzę w temacie akurat. Miasto samo z siebie oddaje ziemię wraz z odbudowaną czy na nowo wybudowaną kamienicą. Spadkobiercy występują o zwrot ziemi lub o odszkodowanie (taka procedura) a miasto samo decyduje czy woli oddać ziemię z kamienicą czy zapłacić, przeważnie woli oddać kamienicę z lokatorami niż płacić. W takiej sytuacji spadkobierca otrzymuje kamienicę plus ekwiwalent za wykupione mieszkania minus koszt budowy kamienicy (z amortyzacją). W praktyce wychodzi na to, że zanim odbierze ziemię (i chcąc nie chcąc odbudowaną kamienicę z lokatorami) najpierw musi zapłacić za tę kamienicę (minus amortyzacja) i dopiero otrzymuje całość. Myślisz, że właściciel chce odzyskać starą, zniszczoną kamienicę z lokatorami zamiast ekwiwalentu ? Myślę, że jednak woli otrzymać pieniądze, ale skoro miasto przeważnie oddaje spadkobiercom ich majątek w naturze, to tak się później dzieje, jak na "załączonym obrazku".
        • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:14
          Nie znam konkretnej sytuacji, ale w wielu przypadkach jest tak, że mieszkanie socjalne przekształcane jest w komunalne i po paru latach nawet można je wykupic. (z bonifikatą, a jakże)
    • sadosia75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 14:01
      Ale wiesz Rosa to nie jest tak prosto jak się Tobie wydaje.
      Zanim sprawa trafiła do sądu to Pani postanowiła nie płacić czynszu bo jej nie stać. Więc sprawa trafiła tam gdzie trafiła nie z racji dokopania niepełnosprawnej a racji tej, że niepełnosprawna ( o ile ma to jakieś znacznie .... ) nie płaciła za korzystanie z lokalu.
      Nie wiem czy tam jakieś dogadywanie się między panią a właścicielami było czy nie ale pani nie postąpiła uczciwie a w stosunku do siebie uczciwości się domaga.
      Mnie nie stać na życie w Malibu w luksusowej willi. No ale mogę zrobić jak pani i wynając taką wille i przestać płacić bo mnie nie stać. a kto wyrzuci matkę z niepełnosprawnym dzieckiem? i tez będę twierdzić, że jestem biedna i pokrzywdzona.
      Fakt jest taki, że pani sobie odrobinkę nagrabiła i teraz zbiera owoce tego co zasiała. a to, że eksmisja jest przeprowadzana zanim sąd wyda ostateczną decyzję no cóż. nie jest to pierwszy i ostatni raz.
      • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:20
        >Mnie nie stać na życie w Malibu w luksusowej willi. No ale mogę zrobić jak pani i wynając taką wille i przestać płacić bo mnie nie stać.


        Na pewno możesz. Przeciez Rosa napisała, że z tą eksmisją to polska rzeczywistość.smile
        • sadosia75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:27
          Ale Malibu do polskiej rzeczywistości się nie załapie sad
          To może na Wawelu sobie zamieszkam? Albo w Pałacu Prezydenckim. z Bronkiem i Anią smile Bronek i tak wiecznie gdzieś jeździ po dożynkach i innych to Aneczce dotrzymam towarzystwa.
          No to się zaczynam pakować !
      • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 17:13
        Cytat eksmisja jest przeprowadzana zanim sąd wyda ostateczną decyzję no cóż. nie jest to pierwszy i ostatni raz.
        O to to to!
        Nie twierdzę, że pani jest niewinna, ale miasto zrobiło wszystko, żeby się pani sytuacją wykpić i to bezprawnie.
      • lauren6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:22
        > Zanim sprawa trafiła do sądu to Pani postanowiła nie płacić czynszu bo jej nie
        > stać.
        Znalazłam informację, że ta pani płaciła czynsz, ale po starej stawce. Po zapadnięciu wyroku eksmisyjnego zapadł wyrok uznający, że podwyżka czynszu była niezgoda z prawem. Na podstawie tego wyroku zaskarżono wyrok o eksmisji, rozprawa miała odbyć się w grudniu. Tak więc w momencie eksmisji ta pani nie zalegała z żadnym czynszem. W takim wypadku miasto powinno było poczekać na wyrok sądu, ale nie zrobili tego, bo chcieli wywalić kobietę z mieszkania przed nadejściem okresu ochronnego. Poza tym chodziło również o wykpienie jej z mieszkania komunalnego, które w międzyczasie mogło jej zostać przyznane.

        O to mniej więcej chodzi w tej historii, a nie o Twoich marzeniach o życiu na Malibu.
        • lady-z-gaga Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 19:34
          W takim wypadku miasto powinno było poczekać na wyrok sądu, ale
          > nie zrobili tego, bo chcieli wywalić kobietę z mieszkania przed nadejściem okr
          > esu ochronnego

          Okres ochronny, o ktorym wspominasz, dotyczy eksmisji na bruk.
          Ponieważ bohaterka artykułu dostała lokal socjalny, temat jej w ogóle nie dotyczy. Osoba, ktorej zapewnia się lokal zastępczy może byc eksmitowana przez cały rok.

        • iwles Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 23:25
          > podwyżka czynszu była niezgoda z prawem.

          właściciel mieszkania/kamienicy/domu ma prawo podwyższyć opłatę za wynajem nawet o 1000 %, więc nie rozumiem, skąd wniosek, że bezprawnie podniósl czynsz.

          > zaskarżono wyrok o eksmisji,

          skoro zaskarżono wyrok, to znaczy, że ten wyrok sąd wydał. Komornik więc zgodnie z prawem realizował postanowienie sądu.


          > ta pani płaciła czynsz, ale po starej stawce.

          Sprobój tak w spóldzielni mieszkaniowej zrobić. W momencie, kiedy uzbiera się pewna kwota zadlużenia prawo zezwala na pozbawienie wlaściela mieszkania wlasnościowego (!) prawa wlasności do jego mieszkania.
          • iwles Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 23:26

            Spróbuj - mialo być smile
          • claudel6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 16:40
            O ile kojarzę, to własciciel nie może sobie dowolnie ustanawiac czynszu, maks. stawki czynszów są regulowane ustawowo.
        • sadosia75 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:21
          No pacz Pani... naprawdę nie chodzi tu o Malibu? Ech.... szkoda.
          A dlaczego podwyższenie czynszu było nie zgodna z prawem ? Jakieś linki?
    • ma_dre Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 15:13
      Tez chce 30m² w centrum Warszawy za 40zl miesiecznie dla mnie i niepelnosprawnego syna, lat kilka... Gdzie mam sie zglosic?
    • negentropia Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 16:34
      Rosa, jako potencjalny beneficjent systemu opieki społecznej każdego państwa, zna się na prawie i wie co pisze...
      • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 17:15
        Napisz pod swoim prawdziwym nickiem, a potem udowodnij, że brałam/biorę zasiłki suspicious
        • stef63 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 06.09.12, 21:16
          Przeczytałam na onecie, że Pani ma ok 60 lat, a syn 22 lata. Nie pisało czy chłopak się uczy, czy pracuje. Póki tego nie przeczytałam to myślałam, że syn jest sporo starszy.
          Nie będę się wypowiadac w tej konkretnej sytuacji, ponieważ mam za małą wiedzę na ten temat (są bardzo sprzeczne doniesienia w mediach), ale generalnie jestem przeciwko takiemu darmowemu mieszkaniu w cudzej własności.
          Ludzie podostawali wiele lat temu przydziały na mieszkania i przez te wszystkie lata nie zrobili nic, aby kupic sobie własne mieszkanie. Dostali i uważają, że to ich mieszkanie - do końca ich życia, ich dzieci, ich wnuków, ich prawnuków itd., a do remontów się specjalnie nie poczuwają.
          Ja i wielu ludzi chciałoby dostac duże mieszkania w centrum miasta.
          Żeby kupic sobie mieszkanie musiałam przez wiele lat pracowac po kilkanaście godzin dziennie, a też wolałabym poleżec na boku.

          Tak samo jestem przeciwko rozdawnictwu nowych mieszkań komunalnych w nowych blokach.
          Uważam, że takie mieszkania nie powinny podlegac dziedziczeniu, i nie powinno byc możliwości po kilku czy kilkunastu latach wykupywania na własnośc tych mieszkań za śmieszne pieniądze.
          • czekoladazzurawina Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 05:54
            Mieszkaliśmy w kamienicy wybudowanej przez naszych dziadków.Budowali ją przez kilka lat,oszczędzając każdy grosz. Było tam siedem mieszkań, my w jednym a resztę zajmowali lokatorzy z kwaterunku. Płacili grosze, nie było z czego robić remontów, dodatkowo jeszcze dewastowali i dom, i ogród. Potrafili np. w ciągu nocy ukraść z grządki warzywa,łamiąc przy okazji krzewy owocowe. Nie wspomnę już o imprezach, imieninach,zwierzętach załatwiających się gdzie popadnie itp.Po zmianie systemu kolejno powyprowadzali się, ale dom przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Trzeba było wymienić wszystko - od instalacji po tynki. A pieniędzy z wynajmu nowym lokatorom nie starczało. Zdecydowaliśmy się sprzedać dom - nowy właściciel musiał w niego włożyć sześćset tysięcy złotych. Jak czytam o "biednych" lokatorach to nóż mi się w kieszeni otwiera. A właściciel to nie biedny, ma zamknąć gębę, trzymać nierobów i pasożytów,robić im remonty,burżuj jeden.
            • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:03
              Właściciel "ma" a "ludzie" nie. I tu jest sedno problemu. Tak samo pracodawca jest wredny z natury, właściciel firmy zbija bąki i śpi na kasie, a "ludziom" słabo płaci. Ech....
            • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:25
              KAZDA sytuacja jest inna. I Twoje opisanie TWOJEJ sytuacji nei oznacza, że od razu wszyscy lokatorzy to złodzieje, imprezowicze itp.
              Tak samo jak opisanie mojej z włamującym się i nękającym właścicielem, że własciciele to szuje.
              Absulutnie nie.
              To ludzie. I nie wolno mierzyć ich tą samą miarką. Mogło być tak, że bys trafiła (w sensie Twoja rodzina) na lokatorów, którzy by o wszystko dbali jak o swoje i narzekaliby na Twoje imprezy.
              A ja mogłabym trafić na właściciela, który odnowiłby budynek, zadbał o otoczenie, a nie ze ślicznej kamienicy zrobił w pare lat ruinę wycinając ogrodzenie, "zwijając" chodnik, wywalając smietnik przed budynek itp.
              • amonette Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 08:29
                Tylko z czego? Z czynszu 1,20 za metr?
                • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:19
                  Z tego co pamietam, to wysokośc czynszu za 1m2 w mieszkaniu komunalnym wynosi jakoś w Warszawie 6,50.
                  Do tego oczywiście zaliczka za media, smieci, winda o ile jest...
                  Jestem ciekawa czy "właściciele" tych zadłuzonych w banku mieszkań tez płacą tak wysokie czynsze wink
                  • miedzymorze Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 10:32
                    płacą po podwyżce kilka lat temu, wcześniej było to mniej.
                    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6416679,Nowe_stawki_czynszow_komunalnych___przewodnik.html
                    pozdr,
                    mi

                  • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:53
                    madziulec napisała:
                    > Jestem ciekawa czy "właściciele" tych zadłuzonych w banku mieszkań tez płacą ta
                    > k wysokie czynsze wink

                    Ja akurat czynszu jako takiego nie płacę, ale wyobraź sobie, że właściciele mieszkań jakichkolwiek (nie tylko komunalnych) czynsze płacą. I dodatkowo spora grupa albo kredyt, albo wynajmującemu.
                    Sama nie mając zdolnosci kredytowej, wynajmowałam mieszkanie przez kilka lat. Popatrz jaka ja głupia byłam, mogłam przecież siedzieć z rodziną mojej mamie na głowie, albo ŻĄDAĆ mieszkania socjalnego/komunalnego, bo mi się NALEŻY.
                    • gazeta_mi_placi Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 11:58
                      Dokładnie, wynajmujący też płacą czynsze oprócz tego że płacą dodatkowe jeszcze nierzadko duże pieniądze za wynajem właścicielowi mieszkania.
                      Płacenie czynszu to nie jest żadne robienie łaski, płacą właściciele prywatnych mieszkań (spłaconych lub w kredycie), płacą osoby wynajmujące mieszkanie od kogoś.


                      > Popatrz jaka ja głupia byłam, mogłam przecież siedzieć z rodziną mojej mamie na
                      > głowie, albo ŻĄDAĆ mieszkania socjalnego/komunalnego, bo mi się NALEŻY.

                      wink
                      • anyx27 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:11
                        Jak wynajmowałam mieszkanie, właściciel mógłby wypowiedzieć mi umowę (powód obojętny) i miałby do tego prawo, bo to JEGO mieszkanie. Tak samo jest z mieszkaniami komunalnymi. Właściciel ma prawo wymówić umowę lokatorom, bo to JEGO mieszkanie. Mało tego, taki lokator MUSI mieć zagwarantowane inne lokum. I mimo, iż to jest chore, to jeszcze niektórzy wybrzydzać będą, bo im nowe lokum nie odpowiada - dzielnica nie ta, ściany krzywe, kolor tapety nie taki...
                      • kota_marcowa Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:16
                        > Płacenie czynszu to nie jest żadne robienie łaski,

                        No jak nie jest, jak jestwink

                        Hmm, a poza tym rosa, która założyła ten wątek i ma w nim najwięcej do powiedzenia, pisała, że ma w Polsce puste, nie użytkowane przez nikogo mieszkanie, to niech da dobry przykład i pozwoli komuś w nim zamieszkać za darmo, albo niech będzie, co łaskatongue_out oczywiście na zawsze, bo próba wypowiedzenia najmu czy eksmisja to złowink

                        Jakoś niektórym zadziwiająco łatwo się dysponuje cudzą własnością i rzuca inwektywami gdy tamci się nie chcą podporządkować.
                        • rosapulchra-0 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 08.09.12, 10:27
                          Odwal się od Rosy, (tu wstaw dowolny przykry epitet, a oficjalnie) trollico.
                    • madziulec Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 12:38
                      Są różni ludzie. Ja z mieszkania socjalnego zrezygnowałam, mimo, że mam wyrok sądowy takie właśnie mieszkanie mi przyznający.
                      Mam gdzi emieszkac i jak narazie czynsz płące, wyobraź sobie. I wiem co to jest czynsz, wiem co to jest fundusz remontowy i wiele innych rzeczy.
                      • ciociacesia niezły przekret 07.09.12, 12:48
                        musiał byc skoro masz mieszkanie a dostałas socjalne.
                        • madziulec Re: niezły przekret 07.09.12, 12:51
                          Nie. nie mam mieszkania.
                          Ja mam gdzie mieszkac. Poza tym, to dość śmieszne, bo ja o to mieszkanie nie wnioskowałam. Nalezy się z urzędu, bo dziecko niepełnosprawne no i dziekco.
                          Ot, kółko graniaste jak dla mnie.
                          • ciociacesia no oczywiscie ze nie masz 07.09.12, 13:03
                            wszak ono jest banku a nie twoje. no i w ogole to przeciez nie twoje, bo zapisane na małoletniego syna. musze koniecznie powiedziec znajomym z niepełnosprawnym dzieckiem co wynajmuja za ciezkie pieniadze ze im sie z urzedu mieszkanie nalezy. to sie ludzie ucieszą
                      • kota_marcowa Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 13:06
                        No skoro wiesz co to czynsz, to czemu się tak bulwersujesz tym, ze od kogoś wymaga się płacenia czynszu adekwatnego do metrażu i lokalizacji.
                  • claudel6 Re: Eksmisja inwalidki z synem. Dramat w centrum 07.09.12, 16:43
                    ja placę ok 9 za m. we własnościowym.
              • iwoniaw Ależ ty nie bierzesz pod uwage jednego: 07.09.12, 09:38
                to, że ktoś wynajmuje lokal od właściciela, nie oznacza, że będzie miał prawo to czynić do końca swych dni i to po stawce początkowej w dodatku.
                Wyobraź sobie, że zanim z mężem kupiliśmy nasze mieszkanie, też musieliśmy gdzieś mieszkać. I wynajmowaliśmy - mieszkanie w dobrym punkcie, w dobrym standardzie, za kwotę, która nas nie zabijała finansowo. Właściciel był miły, kulturalny i poczuwający się do dbania o stan i wyposażenie lokalu.
                Aż któregoś dnia właściciel oświadczył, że za x czasu musimy się wyprowadzić. Sugerujesz, że powinnam mu rzec, by spadał na drzewo, bo wszak ja mam nadal życzenie tam mieszkać, a wszak na jego konto wpływa co miesiąc ustalona kwota i nie zamierzam tego zmieniać? Oczywiście, że zaczęliśmy zaraz szukać innego lokum, choć, wyobraź sobie, nie było to ani specjalnie komfortowe (czas na szukanie/oglądanie różnych mieszkań + przeprowadzka) ani nikt mi nie oferował socjalnego lokum, już nie mówię żeby w al. Solidarności, ale nawet na peryferiach - dlatego nie dziw się, że wiele osób tutaj ma inny pogląd na sytuację tej pani niż Ty. Jak napisała Ci Olena.s - tacy ludzie mieszkali w doskonałym punkcie za małe pieniądze przez dziesiątki lat - naprawdę mieli o wiele lepsze warunki, by myśleć o przyszłości niż miliony innych, którzy mieli mniej szczęścia i musieli się wszystkiego dorabiać sami, żmudnie wpłacając choćby wkłady do spółdzielni i czekając latami na swoje - nie darmowe! - mieszkanie, mieszkając gdzieś kątem, by wreszcie po latach za swoje pieniądze uzyskać często nawet nie coś, czym dziś pani eksmitowana z Hożej gardzi (mieszkanie socjalne w dobrym punkcie - wg prasowych doniesień w czystym, zadbanym budynku z windą).
                • kajmanik Re: zastanawia mnie 08.09.12, 13:37
                  po co niewydolne społeczne i materialnie dwuosobowej rodzinie 3 pokojowe mieszkanie. logiczne ze im wiekszy metraż tym więcej kosztuje. o tym nikt nie pomyślał a teraz lamentują ze właściciel nie ma -i słusznie -ochoty ich utrzymywać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka