Dodaj do ulubionych

Szkoła ustala skład II śniadania?

    • bartsz Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 13:49
      1 szkoła ustala zasadyjak kazda społecznośc wysyłasz dziecko zasad przestrzegasz nie podobaj sie dziecko zabierasz lub negocjujesz zasady na zebraniu
      2 pani ma 30 dzieci i nie chce ryku tych co nie dostaja a tez chcą, nie chce tez pretensji innych rodziców ze inne dzieci jedzą nie zdrowo a ich pociechom nie wolno nawet ptrzeć
      3 szkoła ma uczyć równiez tego ze słodycze sa nie zdrowe jelsi jedni jedza a inni nie to generuje poczucie niepsprawiedliwości i uprzywillejowanie jesli jest takich dzieci wiecej ok beda sie trzymac razem i być kastą zjadaczy batonów, jesli nie twoja pociech dostanie wpie...po lekcjach i albo wypadnie na margines klasy albo grzecznie bedzie oddawać batoniki silniejszym .

      Wysyłasz dziecko do szkoły tracisz wpływ na nie taka prawda
      • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 13:59
        big_grin
        Nie wiedzialam, ze batonik to takie dobro luksusowe,
        ze moze przyczynic sie do destabilizacji rownowagi spolecznej w klasie :p
      • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 14:27
        > 1 szkoła ustala zasadyjak kazda społecznośc

        Statut szkoły jeszcze nie jest źródłem prawa w Polsce.

        > 2 pani ma 30 dzieci i nie chce ryku tych co nie dostaja a tez chcą, nie chce t
        > ez pretensji innych rodziców ze inne dzieci jedzą nie zdrowo a ich pociechom ni
        > e wolno nawet ptrzeć

        To niech kupi i rozda, a nie kradnie, w czym jest problem?

        > 3 szkoła ma uczyć równiez tego ze słodycze sa nie zdrowe jelsi jedni jedza a in
        > ni nie to generuje poczucie niepsprawiedliwości i uprzywillejowanie jesli jest
        > takich dzieci wiecej ok beda sie trzymac razem i być kastą zjadaczy batonów, je
        > sli nie twoja pociech dostanie wpie...po lekcjach i albo wypadnie na margines k
        > lasy albo grzecznie bedzie oddawać batoniki silniejszym .

        Wstaw zamiast baton "piórnik", "warkocz", "gumka" albo "odpowiedź przy tablicy" i może dojdziesz, jakie brednie wygadujesz.
        A szkoła powinna uczyć *poszanowania dla cudzej własności*, a nie jakiś skomplikowanych filozofii.
    • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:35
      Pani w szkole stara się, w przeciwieństwie do ciebie, wychować dziecko na członka społeczeństwa a nie na egoistyczną świnię. Oczywiście masz prawo wychowywać dziecko tak, żeby wyrosło na egoistyczną świnię ale pomyśl wówczas o specjalnej edukacji dla egoistycznych świń - tzw. tuczenie... tfu, uczenie w domu. Nie ma innych dzieci, jest egoistyczny bachor i dochodzący nauczyciele. Egoizm, niestety, kosztuje.

      Osobiście wolałbym wychować dziecko w taki sposób, żeby nauczyło się takich głupot jak umiejętność dzielenia się z innymi, nie wywyższanie się ponad innych (nawet poprzez przynoszenie lepszych deserów/słodyczy) itd. To nie ma nic wspólnego z komuną. Ale oczywiście jaka mamusia takie dziecko i vice-versa - dziecko nie zrozumiało, mamusia nie zrozumiała a pani, która jest właśnie od nauczenia czegoś (wychodzi na to, że nawet rodzica), dostanie ochrzan, bo przecież mamusia taka mądra. Hmmm, skoro jesteś, pani reproduktorko, taka mądra, to po jaką cholerę wysyłasz dzieci, żeby ich pani w szkole (zapewne bardzo głupia) uczyła?

      Moja rada - weź głęboki oddech, zastanów się, że BYĆ MOŻE nie masz racji, że BYĆ MOŻE ziemia nie kręci się wokół Twojej osoby a Ty nie jesteś centrum wszechświata (nawet gdy Ci się wydaje, że masz na to dowód, bo jadące karetki włączają efekt dopplera dokładnie w momencie, gdy Cię mijają - wszystkie, bez wyjątku). Może jednak jest w tym dzieleniu słodyczy coś więcej, niż tylko zawiść bardzo głupiej (no przecież!) nauczycielki.
      • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:49
        Ten sam rodzaj wychowania na ulicy wprowadza banda dresiarzy: "wyskakuj z fajnych butów, bo nas jest więcej i nam się należy. Jak będziesz stawiać się, dostaniesz w papę".
        To komuna chciała zamordować indywidualizm i jakiekolwiek oznaki wyróżnania się z ciemnej masy proletariatu. Nie uzdrowisz świata w ten sposób, że zamiast szynki do kanapki dasz dziecku pasztetową. Możesz dla idei wyprowadzić się z domu i zamieszkać na blokowisku, żeby nie wyróżniać się. Ale po co?
      • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:54

        jeżeli sa w szkole jakieś głodne, biedne dzieci, to szkoła ma pewną pulę darmowych obiadów. Skoro tamte dzieci dostaną i darmowy obiad, i połowę drugiego sniadania mojego dziecka - to jaki z tego wniosek? Ano taki, że ja pracuję, wydaję pieniądze, a moje dziecko i tak będzie chodzić głodne. A skoro jest głodne, to może powinnam je zgłosić do tych darmowych obiadów, co?
      • luska1973 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:59
        ojp.
        dziecko z batonem czy owocem jest egoistyczną świnią???

        komuś tu dobrze bije jak widzę ...

        Ja bym nie odpuściła nauczycielce takiego zachowania bez wcześniejszego ustalenia z rodzicami, ze dzieci mają nie przynosić słodyczy.

        Tak samo jak nie odpuściłabym gdyby dała mojemu dziecku kawałek czekolady zabranej innemu (moje nie powinno jeść czekolady chociaż ją uwielbia).
      • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 16:03
        Jak zdefiniujesz "lepszy deser"?
        Bo dla jednego lepsze będzie monte firmy zott (bo smaczny), a dla innego- biały, zwykły jogurt (bo zdrowszy). Twoje dziecko ma mieć wiecznie wszystko najgorsze z najgorszych, żeby nie epatować lepszymi butami, lepszą kurtką, lepszym plecakiem czy lepszą szynką w kanapce?

        Ja nie wiem, dlaczego to jest taki problem. Kiedy ja byłam w szkole nikt nikomu w gębę nie zaglądał, każdy jadł swoje śniadanie i tyle. Jak się miało coś lepszego, to się dzieliło z przyjaciółmi. Albo i nie dzieliło...
        • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:10
          Odpowiem Tobie, chociaż równie dobrze mógłbym wszystkim przedmówcom ("przedpiścom"). Tu nie chodzi o to czy ktoś ma lepszy czy gorszy deser, tu chodzi o naukę (tak, szkoła uczy) i wychowanie dzieci do życia w SPOŁECZEŃSTWIE! Społeczeństwo to nie tylko grupa indywidualnych bytów bez relacji międzyludzkich - to również zależności między ludźmi ze wszystkimi tego konsekwencjami. A więc - pani w szkole ustaliła takie a nie inne zasady, o których każdy wie itd. Pani nie wartościuje słodyczy na lepsze czy gorsze - dzieli wszystkie między wszystkie dzieci wychodząc z dobrego założenia, że dziecko nie powinno żreć słodyczy "na obiad" tylko co najwyżej jako deser. Deser nie powinien zaś być czymś co bachory wpieniczają dzień w dzień. Dawniej jak ktoś przyniósł czekoladę albo bombonierkę (np. z okazji urodzin) to częstował innych, bo tak po prostu wypadało. Niestety, pokolenie nic-nie-rozumiejących obecnych mam, zamiast uczyć dziecka dobrego wychowania, pakuje w synalków i córeczki tony fajnych i reklamowanych słodyczy, bo dziecko CHCE.

          Czepiacie się tekstu, zupełnie go nie rozumiejąc! Ja nacisk położyłem nie na rodzaj deseru (ech, znowu te głupie myślenie typu "moje dziecko musi mieć lepiej, więc na pewno ja jestem zazdrosny, bo mój dzieciak dostaje gorsze żarcie" - nic bardziej mylnego!). Położyłem nacisk na relacje międzyludzkie, na umowne ustalenia, na hierarchię, na to w końcu (mówiąc wprost), że to nie PANI MAMA rządzi głupią nauczycielką ale to szkoła uczy dzieci. W szkole pracują pedagodzy, którzy lepiej się znają na wychowywaniu dzieci (wybaczcie, mamusie z osiągnięciem życiowym pt. "urodziiiłam!", które nie raczyły przeczytać zapewne choćby jednej książki o wychowaniu dziecka) i dzieląc głupiego batona na 20 części w bardzo prosty sposób uczą dzieci na przykładzie, że podzielenie się SŁODYCZEM (podkreślam - słodyczem a nie posiłkiem) powinno być czymś naturalnym, żeby nie wychować stada egoistycznych świń!

          Dotarło?
          • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 18:08
            A więc - pani w
            > szkole ustaliła takie a nie inne zasady, o których każdy wie itd.
            No właśnie pani niczego nie ustaliła. Takie rzeczy ustala się z rodzicami. Z naciskiem na ustala, a nie narzuca. Rodzice mogą natomiast przyjąć zasadę robienia wspólnej sałatki owocowej albo zażyczyć sobie, żeby każde dziecko samo zjadało swojego banana czy jabłko.

            Dawniej jak ktoś przyniósł czekoladę albo bombonierkę (
            > np. z okazji urodzin) to częstował innych, bo tak po prostu wypadało.
            Z teg, co wiem, to nadal funkcjonuje częstowanie dzieci podczas urodzin. W moim przedszkolu zaproponowano postawienie na owoce. Ja przyniosłam owoce, ciasteczka bez mleka (alergie), żelki (dla dzieci z alergią na jajo, mleko oraz z celiakią). Każdy mógł więc się czymś poczęstować. Dzieci się nie przeżarły, bo każde zjadło po ciastku, żelce plus owoce.

            Niestety,
            > pokolenie nic-nie-rozumiejących obecnych mam, zamiast uczyć dziecka dobrego wy
            > chowania, pakuje w synalków i córeczki tony fajnych i reklamowanych słodyczy, b
            > o dziecko CHCE.
            Czym innym jest częstowanie dzieci z okazji urodzin, czym innym- zmuszanie do codziennego dzielenia się śniadaniem. Ty też w pracy codziennie dzielisz się wszystkim? Bo ja nie karmię współpracowników moim jogurtem ani nie daję po gryzie sałatki. Rzeczami "luksusowymi" dzielimy się, owszem, ale w swoim gronie, a nie z absolutnie każdym pracownikiem.

            "moje dziecko musi mieć lepiej,
            > więc na pewno ja jestem zazdrosny, bo mój dzieciak dostaje gorsze żarcie"
            Ja tak gdziekolwiek napisałam???

            to nie PANI MAMA rządzi
            > głupią nauczycielką ale to szkoła uczy dzieci. W szkole pracują pedagodzy, któ
            > rzy lepiej się znają na wychowywaniu dzieci
            Wychowywaniu. Natomiast jestem w 100% przekonana, że mam lepsze wykształcenie w dziedzinie dietetyki. W związku z czym o diecie moich dzieci ja decyduję.

            (wybaczcie, mamusie z osiągnięciem
            > życiowym pt. "urodziiiłam!", które nie raczyły przeczytać zapewne choćby jednej
            > książki o wychowaniu dziecka)
            Zignoruję, bo to akurat ewidentnie nie o mnie.

            dzieląc głupiego batona na 20 części w bardzo
            > prosty sposób uczą dzieci na przykładzie, że podzielenie się SŁODYCZEM (podkreś
            > lam - słodyczem a nie posiłkiem) powinno być czymś naturalnym, żeby nie wychowa
            > ć stada egoistycznych świń!
            Nie każdym słodyczem dziecko powinno się dzielić. Lizakiem się nie dzieli, lodami też nie, gumą do żucia również. Tę wiedzę dziecko powinno mieć. Przez wiele lat jeździłam na obozy, kolonie, wycieczki i jakoś zawsze oczywiste było, że dzielić się można cukierkami, czekoladą, ale nie batonikiem (co najwyżej z 1-2 osobami przez połamanie na kilka kawałków), lizakiem, lodami. To są dobra osobiste, jak majtki. Oczywiste też było, że jak koleżanka miała drogie ciastka makrobiotyczne (była na diecie), które sama sobie kupowała, to się tych ciastek nie sępiło, nie podjadało.

            A "słodycz" to też zdrowe owsiane ciastko albo baton z suszonymi owocami. jeśli chcę zjeśc je na drugie śniadanie (albo dać dziecku), to nasza sprawa. Potraktuj to jako posiłek.
            • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 08:15
              Wybacz, osobo wykształcona wszechstronnie, ale nie życzę sobie analizy mojego tekstu zamiast rzeczowej polemiki. Nie napisałem swojego tekstu po to, żeby ktoś mi recenzował jego fragmenty ale po to, żeby sie odnieść do całości. Łaskawe komentowanie wybranych fragmentów przez mędrców jest co najmniej paskudnym zwyczajem - jest to ustawienie się w pozycji samozwańczego recenzenta i rzucanie "celnych" ripost do małych fragmentów tekstu zamiast napisania polemiki do całości.
          • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 19:37
            rekkoon napisał:

            > Tu nie chodzi o to czy ktoś ma lepszy czy gorszy deser, tu chodzi o naukę
            > (tak, szkoła uczy) i wychowanie dzieci do życia w SPOŁECZEŃSTWIE!

            Jakoś dzieci nie spostrzegają tego jako nauki zachowań społecznych, tylko zauważają, że pani zabrała (w domyśle ukradła) banana. To jest nauka zachowań z cyklu: ukryj swojego batona, bo najesz się za darmo cudzych.
            Co innego gdyby rodzice, dzieci i nauczycielka wdrażali program dzielenia się: dziś Jasio przynosi karton jabłek, jutro Małgosia blachę ciasta dla wszystkich. W wykonaniu tej pani nauczycielki zamiast nauki zachowań pro społecznych wyszła nauka kombinowania i cwaniactwa. Chęci może miała dobre, ale wykonanie fatalne.

            Dotarło, czy trzeba napisać wielkimi literami żebyś w końcu zrozumiał?
            • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:00
              I to niby mi trzeba pisać wielkimi literami? "Jakoś dzieci nie spostrzegają tego jako nauki zachowań społecznych"? A niby w jaki sposób mają to "spostrzegać"? Pani przecież nie powie "dzieci, teraz nauczę Was zachowań społecznych, proszę się przygotować!". Co za bzdura. Poza tym oczywiście nauczycielka jest cały czas opisywana jako ktoś, kto zabiera dzieciom jedzenie bez słowa i nie tłumaczy im swoich działań. A wszystko to wiadomo z bardzo dokładnych relacji dzieci, które nigdy nie wyolbrzymiają, nigdy nie kłamią i są absolutnie obiektywne, tak? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby pani tłumaczyła wszystko 10 razy, podczas gdy mały Kaziu, nie będący być może najmądrzejszym dzieckiem w klasie, nie zrozumie z tego nic poza "no bo pani zabrała mi batona!". A nowoczesny rodzic oczywiście w tym momencie, zamiast dopytywać o szczegóły, od razu myśli sobie "co za baba, tak strasznie męczy moje biedne dziecko!". Nie wiesz jakie naprawdę metody stosowała nauczycielka ani jak to tłumaczyła dzieciom ale w swojej wielkiej naiwności (czyżby urazy wyniesione ze szkoły, gdzie nauczyciele się "czepiali" albo "uwzięli"?) zakładasz, że nauczycielka na pewno "fatalnie" podeszła do problemu.

              Wielkie litery do ciebie nie dotrą, nawet gdybym tekst wsparł obrazkami.
              • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:03
                czyli jak ci ukradne samochod ale 10 razy i bardzo dokladnie wytlumacze dlaczego to juz bedzie ok ? big_grin
                • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:24
                  Ha! Ukradzenie 10 razy tego samego auta zakłada oddanie tego auta. Widać, że masz dobre serduszko smile
                  • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:28
                    nie 10 razy ukradne
                    tylko 10 razy dokladnie wytlumacze dlaczego ukradlam
                    • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:35
                      Ja zrozumiałam, że 10 razy i ukradniesz i wytłumaczysz. Ajm sorry za brak zrozumienia.
              • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:35

                A dlaczego uważasz, że postawą prospołeczną jest dzielenie się zawsze, wszystkim ze wszystkimi ?
                Czemu jak ktoś ma więcej, to musi czuć się z tego powodu winny ?
          • 0man Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 20:29
            W ramach postaw prospołecznych podzielisz się ze mną swoją wypłatą?
            • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:00
              Nie, bo to nie jest postawa prospołeczna tylko zachęta do nic-nie-robienia.
              • 0man Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 22:33
                ale to wg. Ciebie jest postawa prospołeczna. Nie ma tu żadnej sprawiedliwości. Dlaczego nie chcesz oddać mi swojej wypłaty, przecież mi JEST PRZYKRO dlatego, że mam mniej niż TY?!
      • 0man Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 20:24
        > Pani w szkole stara się, w przeciwieństwie do ciebie, wychować dziecko na człon
        > ka społeczeństwa a nie na egoistyczną świnię
        No sorry całe społeczeństwo to jeden duży zbiór egoistycznych świń. A jeśli bardzo chcesz wykształcić w dziecku postawę dzielenia się to dla przykładu podziel się ze mną swoją wypłatą.
        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:30
          > dla przykładu podziel się ze mną swoją wypłatą.

          No chyba oszalałeś.
          On jak sądzę wyznaje prostą zasadę nieudacznika społecznego z wyuczoną bezradnością, "co je twoje, to je nasze, a co je moje, to je moje".
        • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:02
          Dzielenie się wypłatą nie jest postawą prospołeczną, ponieważ w ten sposób wykreowałbym kolejnego żebraka nauczonego, że pieniądze otrzymuje się za nic.
          • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:32

            no dobra, nie musisz dzielić się bezpośrednio kasą, ale płacąc rachunki za prąd przeleć się po sąsiadach i pozbieraj też ich faktury.
            • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 14:47
              Na jedno wyjdzie - to tak jakbym rozdawał kasę. Przykłady ekstremalne nigdy nie oddają istoty problemu. To tak jakby mówić o kontroli urodzeń i jako argumentu użyć obozów koncentracyjnych - ekstremalnie dosadnie i ekstremalnie głupio.
              • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 14:49

                drugie śniadanie mojego też na drzewie nie rosło, to też koszty i można je podczepić pod rozdawanie pieniędzy.
                • 0man Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 22:41
                  i tu się zgadzam. Ja też muszę na tego nędznego batonika zarobić, żeby go dziecku dać. I dlatego nie zgadzam się, żeby efekty mojej pracy jakaś baba rozdawała według własnego "widzimisię". W kodeksie karnym to będzie albo: "kradzież" albo "wymuszenie rozbójnicze" albo "przymuszenie do niekorzystnego rozporządzenia się własnym mieniem". Albo wszystko naraz. Zależy jaki prokurator i jakiego prawnika mu zaprowadzisz.
      • hana106 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:35
        czy jesteś niezrównoważony psychicznie????
        czy tylko poplułeś się ze złości, że ludzie nie pozwalają się okradać?????
        • rekkoon Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 14:18
          Wariat piszący 5 znaków zapytania na końcu każdej linijki pyta się mnie czy jestem zrównoważony psychicznie? Niezłe.
    • dora_84 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:55
      Czytam Waszą dyskusję i zastanawiam się czy jest o co robić tyle szumu. Przejdź się do szkoły i porozmawiaj z panią. Masz prawo zapytać o powody jej działań. Jeśli Ci się nie spodobają - powiedz jej to. Z całą pewnością to co robi wychowawczyni Twojego syna, robi w dobrej wierze. Nie zawsze rodzice i nauczyciele się dogadują, ale przecież obie strony chcą dobra dziecka.
    • beatagl Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:21
      to co piszesz rzeczywiście jest skandaliczne i powinno być poruszone na zebraniu albo u dyrektora, u nas w klasie było podobnuie ale z owocami Pani nam to na zebraniu zaproponowała i wszystcy rodzice sie zgodzili, ponieważ czasami dzieci noszą jabłka gruszki i nie zjadają a pani w przerwie w 1 klasie zbierała od dzieci owoce obierała kroiła i kładła na wspólnych dużych tackach i dzieci na przerwie śniadaniowej siadały i wspólnie jadły i wszystko zjadały było bardzo fajnie bo jak jedzą wszyscy to i niejadki sie kuszą i nikt nie nosił w plecaku ukrytego zgniełego jabłka czy czegos tam smile ale to oczywiscie za naszą zgodą.!!!
      • martaformat Moje....moje...moje... 10.09.12, 18:15
        A potem dziwią się niektórzy rodzice, że dziecko nie pomaga, nie umie współpracować, warczy na babcię a z nimi nie rozmawia, tylko patrzy na wyświetlacz telefonu (mój wypasiony telefon). I na sąsiadów nie można liczyć i na uprzejmość ludzi na ulicy. Bo każdy wszystko ma SWOJE.
        A Pani Nauczycielka siedzi i zjada batoniki, które skonfiskowała dzieciomsmile-bo jest jeszcze taka możliwośćsmile
        • robitussin Re: Moje....moje...moje... 10.09.12, 22:17
          martaformat napisała:

          > A potem dziwią się niektórzy rodzice, że dziecko nie pomaga, nie umie współprac
          > ować, warczy na babcię a z nimi nie rozmawia, tylko patrzy na wyświetlacz telef
          > onu (mój wypasiony telefon). I na sąsiadów nie można liczyć i na uprzejmość lud
          > zi na ulicy. Bo każdy wszystko ma SWOJE.

          No popatrz, ja nigdy nie miałam takich problemów z dziećmi, chociaż nigdy nie były zmuszane do dzielenia się z innymi tym, co mają. Robiły to, bo same chciały. Jeśli nie chciały - nie robiły i nikt nie miał prawa olać ich decyzji. Nie ma innej metody na naukę takich zachowań, jak tylko zachęcenie. A nie przymus i janosikowe metody.
          • rekkoon Re: Moje....moje...moje... 11.09.12, 09:04
            Ale my nie wiemy, czy to co piszesz jest prawdą. Piszesz o swoich dzieciach, więc obiektywna to ta wypowiedź nie jest.
    • smartbonnie Nie: zdrowe odżywianie, tylko: pani kradnie. 10.09.12, 19:30
      Poważnie, nikomu nie przeszkadza, że pani zabiera własność dziecka i dysponuje jak swoją?
      Dla was to "tylko baton", ale dziecko odbierze to naprawdę inaczej.
      Pamiętacie, jak same byłyście dziećmi, czym się różniło dobrowolne dzielenie się wymuszonego i jak bardzo dorośli potrafili upokorzyć dziecko "dla jego dobra" (nie za karę, tylko właśnie w ramach różnych pedagogicznych wynalazków).
    • siasiunia1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 20:11
      mnie by osobiscie szlag jasny trafil

      Moje dziecko jest alergikiem i to nie z takich co to wysypką tylko się objawia uczulenie ale równiez problemami oddechowymi.
      Wielu rzeczy jesc nie może, kilku nie lubi, wiele rzeczy do jedzenia jest specjalnie dobierane (bez mleka, kakao, orzechów, miodu etc etc)
      I jest uczona że dobrą rzeczą na "mały głód" jest zjedzenie owoca własnie lub warzywka

      I jak sobie wyobrażam że taka pani zabiera mojemu dziecku jabłko czy banana a młoda dokupic w sklepiku nie może sobie rzeczy bo jednak musi byc cholernie ostrożna z jedzeniem to pierwszą moją reakcją by była duża chęc wydrapania pani oczek.

      czy naprawde dziecko musi tylko i wyłacznie na kanapkach (suchych bez masła) jechac cały dzien w szkole?
    • s.jelly Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 20:49
      Taaaaa,to zupełnie jak w mojej szkole,w tkz.:zerówce",pani poprosiła,żeby nie przynosić słodyczy,bo niektórym dzieciom może być przykro.
      Tylko to był rok szkolny 1981/82.

      Sarling,jak nic,trafiłaś w dziurę czasowąbig_grin
      Pozdrawiam,pozdrawiamwink
    • zona_mi wklejone przez moderatora 10.09.12, 21:06
      wuika 10.09.12, 21:02
      Generalnie omijam wątaski po 300 czy 500 wpisów. Na pewno nie zaczynam takiego czytać, jak się pojawiam, a tam bach - taka kolubryna. Nie zawsze też chce mi się takie czytać, nawet jeśli temat kontrowersyjny, potencjalnie ciekawy czy już się w nim wypowiadałam. Ale przyznam się szczerze, że z dziką satysfakcją czytam wąteczuniek o drugim śniadaniu. To chyba efekt nowości. Wszystko już było. In-vitro milion pięćset razy. Czemu ateiści obchodzą święta milion i dwieście. O teściowych, szwagierkach i bratowych było trzy miliony kilkadziesiąt (po milionie na każdą wink ), a o lewych L4 pewnie jeszcze więcej. A tu nowość! Jak w ładne słowa ubrać niezaradność, wdupiemanie uczciwości i sankcjonowanie kradzieży, bo pani nauczycielka ma rację i prawo do włażenia w cudze życie z butami. Bo ma i już. Naprawdę, zdziwiona jestem okrutnie, bo nie siedzę tutaj może od 10 lat, ale mało co mnie jeszcze dziwi. A tu taki suprajs smile
      • prywatyzacjaxxi Re: wklejone przez moderatora 10.09.12, 21:36
        Ale głupi wątek, o matko, jestem w szoku wink
    • mariastewart75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:06
      Kolejna roszczeniowa mamuśka!!!!!! Lepiej pomóż dziecku w nauce, zamiast szczuć.
    • maria007 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:37
      Popatrzmy na to zgodnie z przepisami.

      Pani moze zabronić przynoszenia do klasy słodyczy, ponieważ moze tak byc ustalony plan wychowawczy klasy - uczymy dzieci niejadania słodyczy. Rodzic musi sie dostosować albo zmienic szkołę.

      Pani w związku z tym może zarekwirować słodycze i schować do szafki danego dziecka, pod koniec dnia oddac lub pod koniec tygodnia., jesli to niepsujące się.

      Pani nie ma prawa rozdawać cudzych słodyczy innym, czyli zabierać cudzej własności.

      Pani nie ma prawa karmic innych dzieci żadnym pozywieniem.
    • ashraf Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:49
      Co moge zrozumiec i poprzec, to odgorne zalecenie, zeby dzieci nie przynosily do szkoly smieciowego jedzenia, w tym slodyczy, napojow gazowanych, jako element nauki zdrowego zywienia. Dziecku nic sie nie stanie, jesli przez te kilka godzin nie zje batona, niemniej powinno to byc od razu jasno powiedziane, a nie wprowadzane z doskoku. Przy czym sens takiego "zarzadzenia" widze tylko wtedy, kiedy jednoczesnie wyeliminuje sie smieciowe jedzenie ze sklepikow szkolnych.
      Nie do przyjecia natomiast jest dla mnie rozporzadzanie wlasnoscia dziecka, ktora jest rzeczone sniadanie. W przypadku jw., tzn. gdyby bylo odgornie ustalone, ze przynosic slodyczy nie wolno, powinny zostac konfiskowane i oddawane po lekcjach, podobnie jak ma to miejsce z komorkami czy grami w niektorych szkolach. Nie podoba mi sie natomiast zabieranie i dzielenie owocow czy czegokolwiek innego pomiedzy inne dzieci. Pomijam juz fakt alergii pokarmowych itd., po prostu uwazam to za niezrozumiale. Owszem, szkola nie tylko uczy, ale i wychowuje, nie powinno to jednak polegac na dysponowaniu cudza wlasnoscia. Dziecko powinno wyniesc z domu przekonanie, ze warto sie dzielic, a nie byc do tego zmuszane. Poza tym drugie sniadanie to po prostu posilek, nie rozumiem, czemu mialby byc konsumowany kolektywnie? Na tej samej zasadzie dzieci powinny zdac rano wszystkie kredki i pobierac je na chybil trafil ze wspolnego pudla uncertain
      • color.one i to najtrafniejsze podsumowanie tego wątku, bo... 10.09.12, 23:35
        do autorki watku:

        idąc tokiem rozumowania niektorych szurnietych mam (bo inaczej nie moge okreslic tego janosikowego rozumowania i wpieprzanie sie w cudze metody wychowawcze), swoje dziecko powinnas posylac do szkoly obdarte, bo a nuz jakiemus innemu biednemu z maslanymi oczkami spodoba sie nowa bluza albo spodenki twojej pociechy, no i obowiazkowo w podartych butach tudziez kapciach, bo jakiemus innemu chlopaczkowi moze byc przykto ze twoje dziecko ma nowe pumy a ono ma stare kierpce.. do tego stary tornister i polamane kredki - absolutnie zadnych nowych kolorowych pomocy naukowych ani pachnacych gumek bo pani nauczycielka sklonna jeszcze obdzielic pol (tej biedniejszej) klasy twoimi zakupami noworocznymi...

        po prostu zalamka jak sie to wszystko czyta, zwlaszcza te oburzone sprawiedliwe spolecznie e-mamy

        przypuszczam ze w twoim przypadku drugie sniadanie jedzone jest w klasie czyli kazde dziecko wyciaga swoj ekwipunek a pani-kapo przechadza sie i patrzy ktore z dzieci ma ponadnormatywne wyposazenie swojego plecaczka...
        pojdz do szkoly, pogadaj stanowczo z nauczycielka i wybij jej ze lba zawlaszczanie cudzych przedmiotow z intencja dzielenia na cala klase.

        p/s zeby nie bylo... nie jestem e-mama tylko e-ojcem i podobna sytuacje lata temu przechodzilem w szkole moich pociech - sprawa zostala wyprostowana i wprowadzono zakaz przynoszenia slodyczy do szkoly, niestety interes wzial gore i od kiedy w szkole pojawil sie sklepik ze slodyczami, cale te szlachetne intencje o zdrowym odzywianiu dzieci, wziely w leb.
        • maghdalena33 Re: i to najtrafniejsze podsumowanie tego wątku, 11.09.12, 09:21
          Moje dziecko jako 6 latek poszło do pierwszej klasy. Ma już tydzień nauki za sobą i tydzień nic nie jedzenia oprócz owoców na śniadanie. Nie je kanapek wobec tego pakuje jej chociaż trochę owoców. Gdyby Pani jej to zabrała i rozdzieliła wówczas moje dziecko nie jadłoby nic. Jest niejadkiem i nawet przeposzczenie przez pół dnia nie skłoni jej do zjedzenia kanapki. Owszem rozumiem zakaz przynoszenia słodyczy, ale zakaz owoców to jakieś nieporozumienie.
    • jutrzenka38 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:06
      Rozumiem jak najlepsze intencje pani nauczycielki, która ma - załóżmy - 20 dzieci pod swoją opieką i musi nad nimi zapanować. Jeśli jest to szkoła publiczna to przychodzą do niej również bardzo biedne dzieci, którym jest najzwyczajniej przykro, że nie mają przysłowiowego batonika. Pani chce tym dzieciom zaoszczędzić tego.
      Do dzisiaj pamiętam (a było to w innych czasach - siermiężnych) jak koleżanka przynosiła bułkę z szynką, a ja tylko chleb. Zazdrościłam jej wtedy.
      Świat jest okrutny, pelen nierówności. Pani - chce dzieciom - choć w minimalnym stopniu tego zaoszczędzić.
      Punkt widzenia rodzica rozumiem, ale rozumiem też nauczycielkę, ktora patrzy na dzieci jak na całość.
      • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 09:11
        skoro pani ma takie dobre serduszko to niech z walsnej kasy kupuje batoniki
        • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:21
          A w następnym kroku niech pani nauczycielka przejdzie się po pokoju nauczycielskim, pozabiera pozostałym nauczycielom ciastka, kawę, cukier, owoce itp., a następnie rozda łupy rodzicom biednych dzieci,
      • shipa Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 11:05
        Jako byla nauczycielkasmile nie moge sie zgodzic z Toba, Jutrzenko.

        Pani nie jest przepelniona dobrymi checiami- pani jest raczej bezmyslna.

        Za brak odpowiedniego (czyli w przypadku tej pani: z owocami) sniadania dziecka odpowiedzialni sa rodzice tego dziecka, a nie Kasia z Franiem, ktorych rodzice akurat wypelnili pudelko sniadaniowe pozadanymi przez ta pania produktami.

        Jesli rzeczywiscie ,,pani" zalezalby na dobrobycie wszystkich dzieci, przeprowadzilaby rozmowe uswiadamiajaca z rodzicami dzieci ,,zle zywionych" i postarliby sie wspolnie zaradzic tej sytuacji. Pani nie zalezy na rozwiazaniu problemu, ale na jego ,,zamaskowaniu", niestety kosztem DZIECI (nie ich rodzicow!), ktorych rodzice bardziej zadbali o zawartosc sniadania.

        Zabranie owocow, a nawet i grosze wartego batonika nauczy:
        - rodzicow olewajacych (wg pani, albo i rzeczywiscie) sniadanie dziecka, ze moga nadal to robic, bo o ich dziecko troszczy sie kto inny, do tego cudzym kosztem, a oni nie musza NIC w tym kierunku robic;
        - dzieci ,,obdarowywane" postawy roszczeniowej (,,bo mi sie nalezy od tych co maja wiecej"- i nie mowie wylacznie o jedzeniu);
        - dzieci pozbawione sniadania postawy: dzielenie sie nie moze byc dobrowolne, ale musi byc wymuszone, do tego warto ukrywac ,,lepsze" rzeczy i wstydzic sie za mame czy tate, ktora dba ( w ich rozumieniu) o uatrakcyjnienie sniadania- bo to przeciez postawa pani pokazuje, ze rodzice zle robia, oraz podwazania autorytetu rodzica , tudziez zmuszania dziecka do wybierania miedzy autorytetem rodzica a ,,pani";

        Tak wiec postawa nauczy-cielki jest dla mnie nie do przyjecia- problem braku sniadania czy jego formy nalezy rozwiazac, ale absolutnie nie kosztem dzieci, bo na razie tak sie to odbywa.
    • floress Ludzie!! 11.09.12, 16:06
      Czy naprawdę z naszym społeczeństwem jest aż tak źle?? Naprawdę aż tak wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem??
      Przeczytałam 300 postów na temat tego, że szkoła powinna dbać o zdrowe żywienie dzieci, a rodzice nie powinni dawać słodyczy na drugie śniadanie. I że słusznie nauczycielka je zabiera. Do końca nie dobrnę.

      W pierwszym poście autorka wyraźnie napisała, że nauczycielka nie tępi złych nawyków żywieniowych. Wręcz przeciwnie, ona je propaguje rozdając wszystkim dzieciom kinderki czy inny syf.
      Czy teraz jest to zrozumiałe?

      A co pytania autorki. Uważam, że nauczyciel nie powinien zabierać dzieciom jedzenia, niezależnie czy to owoc czy słodycze. Może na początku roku szkolnego ustalić, że nie dajemy dzieciom słodyczy, lub że każde dziecko przynosi drugie śniadanie, następnie wykładamy wszystko na stół i dzielimy po równo, czyli wszyscy jedzą wszystko.
      Ja na to drugie rozwiązanie bym się nie zgodziła, ponieważ nie po to zdrowo gotuję, żeby moje dziecko miało wypijać czyjś kompocik z morzem cukru tudzież jeść czyjąś marchewkę ugotowaną z toną soli.
      A gdyby pani zrobiła coś takiego, co się dzieje w szkole dziecka autorki wątku, poszłabym do nauczycielki i wyjaśniła jej, że sobie tego nie życzę.

      I jeszcze jedno. Owszem, szkoła powinna wychowywać. I nauczycielka ma nad dzieckiem pieczę i może podejmować różne decyzje bez porozumienia z rodzicami. Ale, jedzenie batoników to nie jest kwestia zagrożenia życia lub zdrowia tu i teraz. Na ten temat nauczycielka może porozmawiać z rodzicem. A w danym momencie może odebrać nóż, nożyczki lub założyć dziecku szalik, bo może się przeziębić.

      Co do dzielenia ze wszystkimi, zazdrości i różnić materialnych między dziećmi. Takie różnice były, są i będą. i dzieci muszą się tego nauczyć, bo życie jest brutalne i w pracy już nikt wszystkich nie będzie częstował batonikami, ani nie będzie użyczał swojego samochodu, bo sąsiad nie ma. Rodzice powinni tak wychować dziecko, żeby nie obnosiło się ze swoim bogactwem, a raczej bogactwem swoich rodziców, żeby nie traktowało innych w zależności od zasobności ich portfela i żeby samo miało chęci dzielić się z kolegami przyniesionym z domu ciastem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka