Dodaj do ulubionych

"zadowolony niewolnik" wg prof. Środy

15.09.12, 15:11
Kobiety niepracujące zawodowo - czerpiące satysfakcję z dobrego wychowania dzieci i organizacji życia rodziny - są wg prof. Środy "zadowolonymi niewolnikami". Znowu ktoś się lewicowo pochyla nad kobietami, żesz kurka. Tylko dlaczego pod płaszczykiem feminizmu? Dlaczego ona tak pogardza kobietami, jeżeli nie wpisują się w jej jedynie słuszną wizję? Pomijam już język - kobieta niewolnik to wszak niewolnica.
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:14
      Bo mierzy innych swoją miarą.
      Czy słusznie - to już inna rzecz.
      • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:21
        Bo często to są niewolnice. Chociaż ja akurat sadzę, że niewolnice chodzą także do pracy. Po powrocie do pracy biegną do kuchni, mopa i pralki. Do lekarza chłop z dzieckiem nie pójdzie i tak dalej...
        • jagienka75 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:32
          Chociaż ja akurat sadzę, że niewolnice chodzą także
          > do pracy. Po powrocie do pracy biegną do kuchni, mopa i pralki. Do lekarza chł
          > op z dzieckiem nie pójdzie i tak dalej...


          Bo tak naprawdę nie gra roli, czy kobieta pracuje, czy nie.
          Pracowałam z kobietą, która po pracy szybciutko biegła do domu, żeby o określonej godzinie podać mężowi obiad. Opowiadała nawet, co się działo w domu, kiedy nie zdążyła-miała armagedon. Jej dorosłe dzieci pytały ją, jak ona wytrzymuje z ich ojcem pod jednym dachem tyle lat.
          Inna, matka 3 dzieci po powrocie z pracy do domu, nie mogła nawet usiąść i w spokoju napić się kawy, ponieważ mąż robił jej wymówki, że nic nie robi a w w domu robota czeka. Byłam świadkiem tych wymówek, ja dziękuję za taką przyjemność. Chłopu rozwaliłabym talerz na łbie albo chlusnęłabym mu kawą w gębę po takich tekstach, jakie on jej posyłał.
        • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:37
          > Bo często to są niewolnice. Chociaż ja akurat sadzę, że niewolnice chodzą także
          > do pracy.
          Te, co robią na 2 etaty (pełnoetatowo praca, pełnoetatowo dom+dzieci) to są te niezadowolonewink A pani profesor pije do zadowolonych owieczek, do których trzeba z kagankiem oświaty, żeby się ocknęły.
          • zona_mi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:50
            > A pani profesor pije do zadowolonych owieczek, do których trzeba z kagankiem oświaty, żeby się ocknęły.

            Bo nie rozumie, że komuś może odpowiadać taka wersja życia.
            • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 16:26
              Mnie się właśnie o te zadowolone rozchodzi.
              Feminizm zajmuje się likwidacją opresji kobiet, prawda? Jeśli dana osoba jest zadowolona, nie występuje opresja tylko uszczęśliwianie na siłę.
              • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 16:32
                Dokładnie!!!
              • to_nie_my_toniemy Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 02:52
                No i jak zwykle media mi zrobiły w.ódę z mózgu. Byłam zadowolona, teraz odkryto przede mną nowe strefy niezadowolenia. Teraz dopiero zrobię wam rewolucjęsmileZa to cholerne uszcześliwianie na siłę.
              • nangaparbat3 zadowolenie nie ma nic do rzeczy 16.09.12, 09:50
                To nie tak. Mozna byc zadowoloną niewolnicą i nizadowoloną samodzielną. Rzecz w dochodach - jesli kobieta ma wlasne, jest w stanie sama sie utrzymać - aktualnie lub w razie czego - nie ma znaczenia, czy pracuje czy nie. Jednak będąc calkowicie zależną od męża finansowo jest niewolnicą - bez wzgledu na to, jak zadowoloną z życia. Oby trafiła na chłopa na z taką klasą, że będzie traktowana jak prawdziwa partnerka. Znam taką parę, po ponad 20 latach wciąż szczęśliwą - ale pan jest naprawdę wyjatkowy.
                • zona_mi Re: zadowolenie nie ma nic do rzeczy 16.09.12, 12:10
                  Dlatego nie można wszystkich układów mierzyć jedną miarą.
                  Czym innym jest uświadomienie niezdającej sobie ze swojej sytuacji/praw/istnienia rozwiązań kobiecie np. maltretowanej, która też jest "szczęśliwa" - przez te wszystkie chwile, kiedy akurat nie obrywa, a czymś zupełnie innym jest wmawianie komuś, że relacja - każda, finansowa także - jaką ma ze swoim partnerem przez rok, 10, 20, to samo zło, bo pani Środa tak uważa.
    • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:44
      helufpi napisał(a):

      > Kobiety niepracujące zawodowo - czerpiące satysfakcję z dobrego wychowania dzie
      > ci i organizacji życia rodziny - są wg prof. Środy "zadowolonymi niewolnikami".

      Przesadzasz, gdzie w tym artykule Środa wspomina, że chodzi o niepracujące żony?
      Wprost pada hasło o "dorobieniu do domowego budżetu" więc skąd masz takie wnioski?
      • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 00:50
        Zacytuję:
        "Czyż jest coś lepszego niż tradycyjna żona, czyli zadowolony niewolnik, który posprząta, wychowa dzieci, zadba o siebie, dorobi do domowego budżetu, na nic nie narzeka (nawet na lanie) i uważa, że światem zgodnie z wolą bożą powinni rządzić mężczyźni?"
        • nanuk24 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 16:35
          No? I gdzie tu o kobetach niepracujacych?
          • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 19:11
            No właśnie nigdzie.
    • marianna1970 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 15:45
      Najlepsza odpowiedź na głupotę feministek dał Misiek Koterski
      www.youtube.com/watch?v=JlSC6oeMzA4
      • sundry Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 08:54
        To ma być najlepsza odpowiedź? Raczej dorabianie ideologii do braku kultury.
    • aagnes Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 16:07
      Zapewne chodzi o kobiety, ktore nie maja wyboru i w kieracie domowym kapcanieją z dnia na dzień, dajac "swietny" przyklad swoim jakże zaopiekowanym dzieciom pod wzgledem wiktu i opierunku, jakby to bylo w zyciu najwazniejsze. znam kilka takich, czesc z nich twierdzi, ze to ich wybór (nie wiem, jak do konca jest), kolejne zalewaja sie łzami co wieczor, ze marnuja zycie w imie realizowania jedynej slusznej wizji rodziny prezentowanej przez pana męża.
      • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:06
        Czemu ci ciężko uwierzyć, że to ich wybór? Tym narzekającym wierzysz bez zastrzeżeń.

        Nigdy nie pojmowałam, czemu opieka nad cudzymi dziećmi, sprzątanie cudzego domu lub pracy lub gotowanie innym ludziom to realizowanie się, a robienie tego samego we własnym domu to "kapcanienie". W większości pracy też można skapcanieć.

        Rozumiem argument, że praca obydwojga zapewnia większe bezpieczeństwo finansowe (zwłaszcza, jeśli pracują w różnych miejscach, bo jak w jednym, to argument częściowo upada). Ale tego argumentu o rozwoju nigdy nie chwytałam - tak jakby regularne wpływy na konto automatycznie rozwijały.
        • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:12
          W domu sie najczesciej kapcanieje.I mozna przytaczas przyklady wyjatkow- co nie zmieni faktu,ze to tylko wyjatki.Kapcanieje sie na wychowawczym i kapcanieje na emeryturze.Dzien podobny do dnia, spedzanie wiekszosci czasu w domu,brakj innych obowiazkow niz domowe- to prowadzi do powolnego separowania sie od swiata.Po prostu.Praca to przede wszystkim kontakt z ludzmi,dodatkowe doswiadczenia,w zyciu dzieje sie wiecej.
          No i pytanie- co w przypadku,gdy tego meza zabraknie? Budza sie z reka w nocniku.
          • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:25
            Zgadzam się z argumentem o tym, że jak zabraknie męża niepracująca kobieta zostaje bez dochodu(o ile nie wykupi polisy). Natomiast z tym kapcanieniem, jest naprawdę bardzo różniesmileJa na przykład nie pracuje, a kilka razy w tygodniu wychodzę do ludzismileDużo widuję się z przyjaciółmi, chodzę na próby chóru, chodzimy z mężem na lekcje angielskiego itd. Na pewno część kapcanieje. Znam sporo osób, które są aktywne zawodowo i mówią,że przybija je rutyna w pracy,że codziennie muszą tam iść, codziennie to samo itd...Znam też oczywiście osoby, które uwielbiają swoją pracę, realizują się w niej i bardzo rozwijają. Tak więc moim zdaniem bywa w życiu bardzo różnie. Dlatego uważam,że nie ma sensu uogólniać.Niech każdy żyje jak chce i oczywiście, niech każdy ponosi konsekwencje swojego wyboru.
            • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:59
              To są takie polisy na wypadek porzucenia i ukrycia przez bylego męża dochodow (lub zaprzestania dzialalnosci dochod przynoszącej, bo i takie przypadki znam, byle nie płacic alimentow, gotowi na wszystko - i uzywaja argumentu, ze zona "przez dziesięc lat nic nie robila)?
              • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:03
                Takiej pewnie nie ma, no ale- pewnie wyjdę na naiwną-ufam swojemu mężowiwink
                • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:29
                  Mężowi nalezy ufać, inaczej małżeństwo nie ma sensu.
                  Serio.
                  Ja do dzisiaj ufam nawet mojemu exowi, i w zasadniczych, naprawdę waznych sprawach i najtrudniejszych sytuacjach nigdy mnie nie zawiódł.
                  Z drugiej jednak strony budowanie wlasnej (i dzieci) przyszlości wyłącznie na zaufaniu, jakim darzym drugą osobę, wydaje mi sie nieco lekkomyślne.
                  • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:48
                    To ja będę druga lekkomyślna - pod względem ukrycia dochodów mojemu mężowi ufam całkowicie, że nie ukryje. I uważam, że są tacy ludzie, którym rzeczywiście można tak zaufać. Nie ufam mu natomiast, że na pewno nie straci pracy, nie zachoruje i nie umrze, i dlatego jakoś finansowo zabezpieczyć się trzeba - pracą albo w inny sposób.
                    • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 15:53
                      Pewnie, ze zdarzają sie tacy ludzie, sama o tym piszę nieco wyżej, cieszę się, że z takim jesteś i modle, żeby na takiego trafiła moja corka. Niestety z wielu opowieści i historii wynika, że to traf, i nie taki czesty.
                  • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 14:10
                    Mi się wydaje,że to nie jest lekkomyślne, jeśli się kogoś dobrze zna. Jak sama napisałaś Twój były mąż w fundamentalnych sprawach nigdy Cię nie zawiódł. Ja głęboko wierzę,że mój też by mnie nie zawiódł. A jeżeli chodzi o sprawy finansowe, ja sobie po prostu nie wyobrażam, żeby mój mąż kogokolwiek tak potraktował.Wiem, że to brzmi naiwnie,ale piszę prawdę. Zgadzam się natomiast z tym co napisała Asia poniżej. Biorę pod uwagę,że mąż może umrzeć lub ciężko zachorowaćsadDlatego naprawdę warto będzie zainwestować w polisy, lub inne tego typu zabezpieczeniasmile
                    • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:23
                      Wystarczy,ze maz straci prace.Nie ma co liczyc, ze wowczas jego zyciowa partnerka na jakis czas przejmie stery w rodzinie, w koncu ona nie ma pojecia o zarabianiu pieniedzy.
                      • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:34
                        Tu się zgadzam,że jest to ryzyko i że na pewno jest jej wtedy nieporównywalnie trudniej zaistnieć na rynku pracy niż osobie, która pracowała zawodowo cały czas.
          • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:44
            Podajesz swoje przekonania jako fakty. Wyjątki nagromadzone w odpowiedniej liczbie przestają być jednak wyjątkami.

            Moim zdaniem kapcanienie jest stanem umysłu, który równie dobrze można osiągnąć w pracy. W domu też są ludzie - mniej niż poza nim, ale bardziej znani, więc bardziej skomplikowani. Praca to kontakt z ludźmi, ale nie każdy kontakt coś daje - urzędniczka czy kasjerka, która obsługuje kolejnych interesantów - naprawdę uważasz, że wchodzi z nimi w głębsze kontakty, które ją bardziej rozwijają, niż gospodyni domowa ze swoimi sąsiadami, domownikami, kolegami z wolontariatu czy grupy zainteresowań? Z definicji kontakty pracowe są lepsze?

            To, że dzieje się więcej w życiu, nie znaczy, że więcej dzieje się w głowie, sercu i duszy. Pracą rzeczywiście łatwiej jest zapchać pustkę - ale sztuka polega na tym, żeby niezależnie w domu czy w pracy tej pustki nie było. Jak dla mnie, nie o to chodzi, żeby nie mieć czasu na poczucie, że nie robię tego, co chcę i nic się nie zmienia, tylko żeby - pracując lub nie - robić to, co chcę i zmieniać to, co chcę.

            Drugi argument przyjmuję. Praca albo solidne zabezpieczenie finansowe (zróżnicowane najlepiej - czyli i nieruchomości/oszczędności i ubezpieczenie + wykształcenie i utrzymanie wystarczającego kontaktu z zawodem, żeby możliwy był powrót) to byłyby dla mnie warunki, żeby czuć się bezpiecznie.
            • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:48
              Sprawa jest dosc prosta- "siedzac" w domu skapcaniec duzo łatwiej.Nie kazdy sie temu procesowi podda, ale wielu tak.Obserwacje z zycia wziete.
              • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:59
                Nic nie jest takie proste, jak się wydaje. wink
                Po pierwsze:
                - czy ci, którzy w domu "kapcanieją", w pracy się rozwijają? ci sami ludzie? czy tylko zapychają czas, mają więcej biegania i mają wrażenie, że coś się dzieje?
                Po drugie:
                - co dokładnie rozumiesz przez pojęcie skapcanienie? czy jeśli, ucieknijmy tu od przykładów kobiecych, mój mąż spędza w domu wieczór czytając Hawkinga, to kapcanieje w porównaniu z kolegą, który poszedł do klubu?
                Po trzecie:
                - jak dobrze znasz obserwowanych? ile wiesz o ich życiu? - bo jak się patrzy z daleka sporo można przeoczyć.

                I w końcu tak się zastanawiam - czy Emily Dickinson, zwariowana stara panna, która nie opuściła swojego pokoju przez kilka lat, była skapcaniała? a te trzy dziewczyny prowadzące wzorowo dom na plebani, siostry Bronte? - i czy w porównaniu z nimi taka Paris Hilton, Britney Spears czy Pamela Anderson, w końcu kręcące się pomiędzy ludźmi, są bardziej interesujące?

                Znałam i znam kilka gospodyń domowych i naprawdę jest z nimi o czym pogadać. Jak się na moment oderwać od swojej jedynie słusznej umysłowości i zainteresowań, to się ze zdziwieniem odkrywa, że w zasadzie z każdym jest o czym pogadać i każdy może cię w jakimś kierunku rozwinąć. Jeśli mu się przyjrzeć bliżej zamiast przystawiać do jedynie słusznego wzorca rozwiniętego człowieka.
                • zona_mi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 12:13
                  Zgadzam się z Tobą w zupełności.

                  A Twój Tata jest moim idolem smile
                  • karola1008 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 09:58
                    zona_mi napisała:

                    > Zgadzam się z Tobą w zupełności.
                    >
                    > A Twój Tata jest moim idolem smile
                    Ja też się z Asią zgadzam w 100% big_grin. I Jej Tata też jest moim idolem big_grin big_grin.
                • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 14:15
                  asia_i_p napisała:

                  > Nic nie jest takie proste, jak się wydaje. wink
                  > Po pierwsze:
                  > - czy ci, którzy w domu "kapcanieją", w pracy się rozwijają? ci sami ludzie? cz
                  > y tylko zapychają czas, mają więcej biegania i mają wrażenie, że coś się dzieje
                  > ?

                  Właśnie dokładnie o tym dzisiaj myślałam!!!smilesmile Typ ludzi bardzo aktywnych, często lubi chodzić do pracysmileA jak ktoś jest zamulaczem, to zamula też chodząc do pracywinkwink
                • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 21:42
                  Sam fakt,ze ktos woli pedzic zywot czlowieka domowego zamiast rozwijac sie zawodowo jest dla mnie znakiem,ze cos z nim nie halo.Albo leniwy albo bez ambicji.Wyjatkowo moze to byc jakas wybitna jednostka realizujaca swoje pasje,majaca z czego zyc,wiec z pracy zawodowej mogaca zrezygnowac.No niestety, ale w zyciu tych wybitnych jest sporo mnie, reszta to zwykle szaraki pasjami zabijajace czas ogladaniem seriali.
                  • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:05
                    > Sam fakt,ze ktos woli pedzic zywot czlowieka domowego zamiast rozwijac sie zawo
                    > dowo jest dla mnie znakiem,ze cos z nim nie halo.
                    Chyba taki właśnie pogląd reprezentuje prof. Środa. I ja się z tym właśnie nie zgadzam.
                    Po pierwsze - do wychowywania dzieci można podejść bardzo ambitnie, a praca zawodowa może być nierozwijająca (śmiem twierdzić, że rutyna zakrada się do niej równie często, jak do pracy wychowawczej). A po drugie ludzie są różni i różniąc się - wszyscy mogą być halo. Najbardziej niehalo jest z tymi, którzy wyzywają innych spełniających swoje powołanie życiowe od niewolników (lub korponiewolników).
                  • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:10
                    A co z kobietą, która ma ambicję być wzorową panią domu i matką poświęcającą dużo czasu dzieciom?I realizującą się kulinarnie? Robiącą przetwory, piekącą ciasta. A poza tym mającą czas na długie dyskusje z dziećmi, czytanie im książek? Nadzorującą wizyty innych dzieci w domu(bo np. pięciolatek nie może jeszcze przyjmować gości sam itp.
                    I co jest z nią "nie halo" jeśli jej samej i jej mężowi to odpowiada?
                    • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:20
                      Ty masz na mysli kobiety majace male dzieci,a ja te które cale swoje dorosłe zycie najchetniej przesiedziałyby w chałupie.
                      • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:31
                        Nie, mam koniecznie na myśli kobiet, które mają dzieci wymagające bardzo intensywnej(głupio to brzmi w tym kontekściewink ) opieki. Nim pojawią się dzieci, lub wtedy gdy już się usamodzielnią, lub nawet w przypadku kobiety, która po prostu dzieci nie chce mieć nie widzę nic złego jeśli woli być panią domu, lub jak kto woli kurą domową. I nie uważam,że musi być wybitna,żeby jej niepójście do pracy było zasadne. Po prostu jeżeli ludzie w związku umówią się,że jedno pracuje, a drugie zajmuje się domem to uważam,że z obojgiem z nich może być jak najbardziej oksmile
                        • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:36
                          Czyli mamy inne zdanie.Dla mnie ktos, kto z wlasnej woli cale zycie nie zarabia pieniedzy jest jednostka pozbawiona ambicji.
                          • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:41
                            No mamy inne, ale im więcej opinii tym dyskusja ciekawsza. Więc dzięki za miłą wymianę zdańwink
                          • zona_mi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 23:34
                            > Dla mnie ktos, kto z wlasnej woli cale zycie nie zarabia pieniedzy jest jednostka pozbawiona ambicji.

                            A dla mnie ktoś taki, to (jeśli rzeczywiście nie leń) osoba, która ma inne ambicje, niż zarabianie pieniędzy.
                            • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 09:22
                              Chetnie poznam te wszystkie ambitne niepracujace zawodowo zony.
                              Do tej pory mialam okazje poobserwowac w wiekszosci takie, ktore najchetniej spedzałyby cale dnie przed tv lub w galeriach handlowych.
                              • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 09:29
                                Ile lat Lola byłaś w domu? Chodziłaś po galeriach?
                                • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:29
                                  2 lata, przy czym w miedzyczasie pisalam prace i sie broniłam.W sumie to nie pamietam sytuacji w moim dorosłym zyciu, bym mniej lub wiecej nie zarabiała.
                              • aneta-skarpeta Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 15:31
                                ja znam rózne osoby, ale znam bardzo duzo osob, ktore maja mało wymagającą prace zawodową, ktora nijak ich nie rozwija- bo rozwijała 5 lat temu
                                a po pracy
                                zakupy,obiad, dzieci, serial i spac

                                ja z racji zainteresowań - kursów, spotkań poznaję mnostwo kobiet z pasjami

                                jest całe mnostwo kobiet na emeryturze, ktore dzieci maja odchowane, wnukami nie musza sie zajmowac, mają spokojne zycie finansowe- nie bogactwo, ale na wszytsko starcza
                                i zaczynaja szukac- a to decoupage, a to druty, a to szycie, filcowanie, scrapbooking

                                i tych kobiet jest mnostwo, ktorym chce sie uczyc, cos robic gł. dla siebie

                                jest tez mnostwo mlodych koebit, ktore szukają czegos fajnego , ucza sie przy tym bardzo wielu rzeczy

                                i ja powiem szczerze- ja sie bardziej rozwijam w kwestiach swojego hobby etc niz w pracy

                                i znam tak samo osoby ciekawe, ktore pracuja jak i takie, ktore nie pracują

                                natomiast najbardziej drażnią mnie karierowicze, z którymi o niczym innym, niz o pracy nie porozmawiasz- bo innego zycia nie mają
                                • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:24
                                  Ja caly czas mam na mysli kobiety, ktore nigdy sie praca nie skalały i ich pomysl na zycie to bycie na czyims utrzymaniu.
    • hunkis Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 15.09.12, 16:31
      A ja myślałam, że będzie o szarych ludzikach tyrających na firmowych etatach którym dano jednak podwyżkę sad
    • yuka12 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 00:18
      Bo kobieta często jest niewolnicą- tradycji, wychowania, stylu życia. Nawet jeżeli sobie tego nie uświadamia. Nie jest niewolnicą, jeżeli sprawy domowo-zawodowe są częścią życia, a nie obowiązkiem spoczywającym na jej kobiecych barkach. W przypadku dzieci obowiązek powinien również spoczywać na barkach ojców i częściowo społeczeństwa (państwa).
      • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:12
        "Nikt nie jest wolny, kto ma tysiąc przodków" jak mówił prosty Jimmy Murray. Ale przypisywanie tego rodzaju niewolnictwa jednej płci lub jednemu stylowi życia to ideologiczne uproszczenie. I przekłamanie rzeczywistości - wychodzi na to, że jeżeli w celu przestania być niewolnicą pójdziesz do nielubianej pracy i skręcisz sobie kostkę w szczerze nielubianych szpilkach, to jest to wolność.
    • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 00:59
      Zdaje się, że terminu "zadowolony niewolnik" w konteksćie polskich kobiet użył jako pierwszy prof. Domański, a nie ta straszna i oczywiście-że-opowiadająca-bzdury-i-tak-strasznie-o-jak-strasznie-durna Środa.
      • to_nie_my_toniemy Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 02:48
        Zdaje ci się czy wiesz "na pewność". Bo jak ci się zdaje to zamilcz a jak wiesz to powiedz to wprost. Bo nijak nie umiem rozczytać sarkazmu w twoim poście.
        • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 19:13
          > Bo jak ci się zdaje to zamilcz

          A nie bo ty.
    • graue_zone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 08:38
      Pani Środa ma przede wszystkim problem ze sobą, ponieważ wydaje jej się, ze jeśli ktoś jest szczęśliwy i spełniony w innym modelu życia, to tak naprawdę nie jest szczęśliwy i spełniony, tylko sobie wmawia. Bo szczęśliwym można być tylko i wyłącznie żyjąc według modelu Środy. Inaczej jest nieważne.
    • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 08:47
      Chyba nie zrozumialyscie o co w tym tekscie chodzi.Gdzie tam jest wysmiewanie sie z kur domowych?
      Mowa jest po tradycyjnej rodzinie, gdzie kobieta tyra i sie nie wychyla.Moze warto by bylo spokojnie przeczytac i zlapac sens zamiast cos sobie dopowiadac?
      • graue_zone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 08:57
        Ja nie mówię o konkretnym tekście, ale o całokształcie wypowiedzi pani Środy.
        • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 09:03
          Kazdy interpretuje po swojemu.
          • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:24
            Po pierwsze żadna się nie przyzna że jest niewolnicą, bo to niewygodne. Lepiej zrzucić winę na Środę, że wygaduje głupoty. Wiele pań podstawia mężowi żarcie pod nos i sprząta po nim, poleruje jednoosobowo chatę, sprząta po dzieciach, bo nienauczone aby ruszyć palcem w bucie. I na dodatek pracuje, bo ilu facetów jest w stanie samodzielnie utrzymać rodzinę. I trzyma buzię na kłódkę. W domu dziewczynki wychowywało się na gospodynie domowe, chłopców do wyższych celów dokładnie nie wiadomo jakich, co prawda, ale taki jest model polskiej tradycyjnej rodziny.
            • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 12:06
              Ale powiedz mi, czy kobieta, która obsługuje rodzinę a po nocach myśli, co by o jej życiu powiedziały sąsiadki i ksiądz proboszcz jest naprawdę bardziej zniewolona niż ta, która obsługuje szefa/klientów a po nocach myśli, co by o jej życiu powiedziały koleżanki z pracy i profesor Środa? Czy naprawdę chcemy zmienić wychowywanie dobrych gospodyń na wychowywanie świadomych swojej seksualności czytelniczek Vogue?

              Wolność to stan umysłu i nie da się jej zorganizować odgórnie, każdy musi znaleźć swoją sam. A wmawianie ludziom, że ona leży w takim a nie innym trybie życia czy innych atrybutach zewnętrznych, jest szkodliwe.
              • vocativa Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 14:00
                10/10, Lubię to i szkoda,że za długie na sygnaturkęsmile
              • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 16:24
                Wg mnie przeciętna polska kobieta pracuje zawodowo i zajmuje się domem przy zerowym lub minimalnym udziale męża i dzieci. Nie wiem na ile obchodzi ją co o niej myślą inni, ale na pewno jest zatyrana, uważa, że nie może nic od nikogo wymagać i że tak powinno być.
              • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 19:21
                asia_i_p napisała:

                > Ale powiedz mi, czy kobieta, która obsługuje rodzinę a po nocach myśli, co by o
                > jej życiu powiedziały sąsiadki i ksiądz proboszcz jest naprawdę bardziej zniew
                > olona niż ta, która obsługuje szefa/klientów a po nocach myśli, co by o jej życ
                > iu powiedziały koleżanki z pracy i profesor Środa?

                Nie, nie jest, ale rzecz w tym, że po pierwsze kobiety na rynku pracy to wynalazek dość świezy i kobiety cały czas (jako grupa) odnajdują tam swoje miejsce, a kobieta jako udomowiona ścierka na dwóch nogach to "taka uświęcona tradycja", więc trochę więcej pracy trzeba włozyć w zmianę tego stanu rzeczy. A po drugie zdolność do odnalezienia se wolności jako stanu umyslu zalezy w dużym stopniu od tego, co się wyniosło w domu. W domu, nie w pracy, bo do racy to się idzie jak się ma prawie dwie dekady wychowania domowego za sobą. Dlatego tak ważne jest, żeby dzieci nie oglądały modelu matki zniewolonej w domu.
                Co to ma wspólnego z seksualnością czytelniczek Vogue to nie wiem, więc się do tego nie odniosę.
                • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 19:48
                  Chodziło mi o to, że jeżeli jeden model obowiązkowy zastąpimy innym modelem obowiązkowym (a w tym kierunku działalność niektórych publicystek feministycznych zmierza), to do wolności nie zbliżyliśmy się ani na jotę.
                  Tylko kiedyś kobieta była zimną suką, jeśli szła do pracy, a teraz będzie głupią krową, jeśli do niej nie pójdzie. To jest zmiana, ale nie postęp. Postęp byłby, gdyby nagle niektórzy dziennikarze, etycy, filozofowie itd. nagle doszli do wniosku, że może wybrać, co chce, a im nic do tego.
                  • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 20:39
                    > Tylko kiedyś kobieta była zimną suką, jeśli szła do pracy, a teraz będzie głupi
                    > ą krową, jeśli do niej nie pójdzie.

                    Większość kobiet w Polsce nie chodzi do pracy. Od dwudziestu lat poziom aktywizacji zawodowej Polek spada, wbrew gadaniu o emancypacji i takich tam. Uwzględniając ten kontekst, stwierdzam, że przesadzasz.
                    • kolpik124 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 21:23
                      Podaj dane potwierdzające twoje "rewelacje".
                      • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 23:21
                        Sprawdź sobie na stronie GUS-u, nie chce mi się teraz szukać, ale na 100% tam jest.
                    • asia_i_p Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:18
                      Ale większość w wieku produkcyjnym? Czy większość wliczając w to licealistki i emerytki?
                      • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 00:22
                        Do wskaźnika aktywności zawodowej chyba faktycznie wlicza się emerytki oraz licealistki, ale też bezrobotne.
    • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:22
      Nieporozumienie - Środa nie pisze wcale o niepracujących zawodowo, tylko o "tradycyjnych".
      Zamiast dyskutować, zwierzę się.
      Od lat jestem sama z corką, i juz dawno zorientowałam się, ze - chcialabym mieć żonę. Taką tradycyjną, co to śniadanie zrobi, posprząta, czeka z obiadem, wypierze, i jeszcze miła bedzie. A ja mogę od świtu do nocy harować - byle poza domem - prosze bardzo.
      A potem obejrzalam film "Agora" i pomyślałam, ze moim marzeniem jest niewolnik - inteligentny, wyksztalcony, z ktorym z pozytkiem pogadam o problemach w pracy, polityce czy literaturze, ktory kąpiel przygotuje i kolację poda.
      Czytając dyskusję wywolaną felietonem Środy przypomniałam sobie o tych dwoch marzeniach, o tym ze "niewolnik" zastąpil w nim "żonę", że ewidentnie pelnią oni tę samą funkcję.
      • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:25
        Środa uderzyła w stół i nożyce się odezwały.
        • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 10:50
          kol.3 napisała:

          > Środa uderzyła w stół i nożyce się odezwały.<

          A jak mam to rozumieć?
          • lady-z-gaga Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:02
            Tak, jak wiele innych wypowiedzi na forum: że kolezanka powyżej nie wie, co to drzewko big_grin
            • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:09
              Koleżanka wie co to drzewko. Moja wypowiedź była do Nangaprabat3, choć jej bezpośrednio nie dotyczyła.
          • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:07
            Chodzi mi o gwaltowne wypowiedzi forumek na temat Środy. Nie wiem dlaczego poczuły się zbulwersowane, Środa powiedziała prawdę. O nich?
            • nangaparbat3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:13
              Acha, bo przestraszylam się, że wziełaś mnie za mężczyznę.
      • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:30
        > Od lat jestem sama z corką, i juz dawno zorientowałam się, ze - chcialabym mieć żonę. Taką tradycyjną, co to śniadanie zrobi, posprząta, czeka z obiadem, wypierze, i jeszcze miła bedzie. A ja mogę od świtu do nocy harować - byle poza domem - prosze bardzo.

        Też potrzebuję takiej żony, co dowodzi, że podział zadań, w którym jedna osoba ogarnia zarabianie na dom, a druga codzienną logistykę, wcale nie jest głupi. Co do niewolnika - nie wypowiem się, bo nie widziałam filmu wink
    • sakeeone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:25
      Dzień dobry! Właśnie przypomniała mi się inna wypowiedź pani Środy. Dotyczyła ona ukazania pani Anny Komorowskiej w spocie wyborczym pana Bronisława Komorowskiego. Pamiętam, jak pani profesor była zbulwersowana faktem, że żona ówczesnego marszałka sejmu podaje do stołu zupę (a może to była kolacja)!
      Wydaje mi się, że takie radykalne opinie, przez które rzeczowa dyskusja traci sens oddając miejsce agresywnej polemice, powstają tylko po to aby prowokować, aby dzięki prowokacji przypomnieć o osobie je wypowiadającej, a może o wydarzeniach, w których aktualnie owa persona uczestniczy.
      • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 11:29
        Akurat wowczas miala racje.
        Ten spot ugruntowywal nic innego tylko wlasnie ów tradycyjny podział ról, ktory kobiety sprowadza do usługiwaczek.
        • amonette Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 15:25
          Też mnie zirytował.
        • graue_zone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 16:02
          Kompleksy jakieś się odzywają?
          • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:01
            Nic innego niz kompleksy nie przychodzi ci do głowy?
            • graue_zone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:11
              Przychodzi, ale reakcje na akurat ten spot wydają mi się histeryczne.
              • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:17
                Ja nie histeryzuje.Wyrazam jedynie swoje zdanie na temat tego spotu, który idealnie wkomponowuje sie w polski klimat,gdzie czyms oczywistym jest sprowadzenie kobiety do roli domowej usługiwaczki.
                • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:29
                  Sama masz bardzo tradycyjny stosunek do roli ojca w wychowaniu córki akurat.
                  • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:37
                    Tobie sie tak tylko wydaje, bo wysnuwasz bledne wnioski na podstawie moich wpisów.
                    • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:43
                      Nie, ja po prostu czytam to co piszesz. Może nie umiesz przekazać odpowiednio tego co masz na myśli.
                      • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:47
                        Inni rozumieja.
                        Problemem jest twoja interpretacja.
    • amonette Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 14:07
      Środa ma skłonność do wyskoków, ale akurat ten felieton mi się podobał. Trafny i zwięzły. Tylko by się przydało przeczytać pełny tekst, a nie coś wyrwanego z kontekstu.
    • vesper_lynd_1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 17:14

      Cóż jakbyś przeczytała dokładniej to by może Ci wyszło, że ona mówi o pewnym modelu, niezależnie od tego, czy kobieta pracuje czy nie a tak naprawdę porusza problem tych co po pracy zawodowej( lepiej lub gorzej płatnej) biegną na drugi, domowy i całkiem bezpłatny etat, uważając się jednocześnie za "prawdziwe" kobiety - rozumiem, że ty uważasz, że to słuszny model życia rodzinnego i że z niewolnictwem mentalnym ma mało do czynienia?
    • undoo Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 18:41
      Ze smutkiem stwierdzam, ze prof. Sroda, jak i wielu przedstawicieli naszego spoleczenstwa, zapomina o podstawowym elemencie zycia w rodzinie, czyli o milosci. A milosc wiaze sie z tym, ze wyzbywamy sie czesci naszego egoizmu i bezinteresownie i radosnie robimy cos dla innych, tych, ktorych kochamy. Malzenstwo i rodzina to nie sa byty oparte na wyrachowaniu i wyliczeniu w wiekszosci przypadkow. A zycie nie poleha na lezeniu w labedzim puchu i byciu obslugiwanym, do czego, mam wrazenie, obecnie zaczynaja sie sprowadzac postulaty 'feministek.' Lepiej byc niewolnica korporacyjna niz zajmowac sie wychowaniem wlasnych dzieci przez tych kilka lat, gdy najbardziej potrzebuja obecnego rodzica. Bo maz moze puscic w trabe, a korporacja nie pusci w trabe? Ile kobiet szuka pracy i jej nie ma? Ciekawe, czy ich odsetek jest rowny odsetkowi porzuconych przez meza? I ciekawe, czy szef w pracy nigdy sie nie zneca i nie oczekuje wysilku ponad mozliwosci i darmowej pracy po godzinach?

      Nie, naturalnie w imie czczenia mamony trzeba do fabryki. Zeby zarabiac, wydawac, ladowac sie w kredyty, ktore finalnie mocno ograniczaja nasza wolnosc (czesto bardziej niz wspolmalzonek) i splacac odsetki... Z tej strony tez mozna na to spojrzec - najwazniejsze prawo fizyki - punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
      • dilmahh Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:45
        Amen. I dlatego ja podaje, z miłością, zupę swojemu mężowi. Nie uwłacza mi to. Podobnie jak jemu jeżdżenie z moim samochodem do przeglądu i wymiana klocków hamulcowych. A także podawanie mi zupy, kiedy ja wracam później z pracy. Małżeństwo to nie wojna (a tak widzą je najczęściej feministki), ale pełna miłości i poświęcenia współpraca.
        • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:50
          Tak trzymac.
          Tylko dlaczego w przytoczonym tu spocie to nie Komorowski te zupe rodzinie podawał?
          Bo to by było nie do pomyslenia- w polskiej rodzinie tradycyjnie kuchnia jest królestwem kobiet.Czy chca czy nie chca, one głownie musza dbac o napełnianie zoładkow bliskich.
          • dilmahh Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 22:56
            Bo to taki, rzec można, kod kulturowy. Spot odwoływał się do tego, co znane i zrozumiałe. Muszą minąć lata, by społeczna świadomość uległa przekształceniu. Ale bez wątpienia to nastąpi.
            • lola211 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 23:04
              Ano własnie.I o to prof. Środa walczy-o przeksztalcenie swiadomosci.
          • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 23:06
            Czy chca czy nie chca, one głownie musza dbac o napełnianie zo
            > ładkow bliskich.
            3/4 znanych mi kobiet UWIELBIA dbać o napełnianie żołądków bliskich. Spotu nie widziałam, ale z takim rytuałem, jak nalewanie zupy nie ma żartów. Kobiecie z chochlą i garem zupy nikt nie podskoczy.
          • graue_zone Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 16.09.12, 23:54
            Bo rozumiem, ze powinien być grafik. W poniedziałki, środy i piątki podaje żona, a we wtorki, czwartki, soboty mąż. A co z niedzielą? Czy jeśli kobieta chce i lubi gotować, to coś złego? Czy jeśli chce i lubi zajmować się domem, to na siłę powinna przestać, bo nie spełnia warunków bycia kobietą szczęśliwą? I na odwrót. Znam małżeństwa, które funkcjonują w układzie "tradycyjnym", ale znam i takie, gdzie domem zajmuje się mąż. I jesli obie strony sa zadowolone, to po co wmawiać ludziom, ze jeden z wzorców jest nieprawidłowy?
            • undoo Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 00:23
              No bo nie ma jednego slusznego wzorca i jakos prof. Sroda, mimo profesury nie jest w stanie tego pojac. To nie sprowadza sie do podawania zupy czy tez nie, ale do tego, czy w danym zwiazku obie osoby sa traktowane z szacunkiem i jak rownorzedni partnerzy. A pieniadze sa tylko pretekstem do walki o wladze i brzydkich zachowan i nie mozna ich traktowac jako przyczyny, bo ta siedzi glebiej, w czlowieku. Jesli jakis maz bedzie mial w naturze traktowanie kobiet jako gorszego sortu czlowieka, to nawet jesli to zona bedzie wiecej zarabiac, bedzie nia pomiatal.

              A 'feministki,' bo kolo feministek to moze one lezaly chca sytuacji, w ktorej ucierpi rodzina i dzieci, bo panstwowy zlobek nie wychowa dziecka lepiej niz matka. I nie kazdy maz jest z definicji patentowym leniem do wyzszych celow stworzonym i nie kazdy uwaza, ze kobieta jest istota gorsza. Sa i tacy, a jest ich naprawde wielu, ktorzy kochaja swoje zony i dzieci, i nieba by im przychylili.
              • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 06:22
                Wszystko prawda, tylko, że Środzie chodzi o kobietę, która rano podaje mężowi śniadanie przed pójściem do pracy (mimo, że mogłaby jeszcze pospać, bo idzie do pracy później), sprząta po nim, zmywa, po południu podaje mu ugotowany przez siebie obiad, zmywa, potem - kolację i znowu zmywa, pierze, sprząta, myje okna, zajmuje się dziećmi, chodzi na wywiadówki. Mąż w tym nie uczestniczy, bo wszystko zostało ustawione tak, że to kobieta jest do spraw domowych. Kobieta została wytresowana do pracy.Takich domów jest nadal dużo. Kobieta robi to z miłości? A gdzie miłość męża? Jaki przykład dla dzieci? Słusznie że z tym walczą.
                Najśmieszniejsze jest to że ulegają temu kobiety wykształcone i pracujące, które dają się wpuścić w taki kanał.
              • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 08:43
                To wszystko o miłości brzmi pięknie jak życzenia w laurce, ale pieniądze to też przede wszystkim wolność ekonomiczna. Mając własne pieniądze, własną pracę masz znacznie większą swobodę wyboru, żyjąc za pieniądze, które zarabia mąż, zawsze jest się od niego zależnym.
                I tak, pan mąż może być dobry, kochający i czuły, z paskiem w zębach przynosić pieniądze, ale tak naprawdę on ma wybór, może, ale nie musi, a ona jest zdana na niego, wyboru nie ma.
                Pracując w domu nie odkładają się jej składki emerytalne, jak zachoruje nikt jej nie wypłaci zasiłku chorobowego, nie może zarejestrować się by otrzymać zasiłek dla bezrobotnych, nic.

                Pół biedy jeśli jeszcze mąż dobrze zarabia i dorobią się jakiegoś majątku, ale co z tymi, gdzie mąż zarabia na tyle, by starczyło do 1-go?

                > A pieniadze sa tylko pretekstem do walki o wladze i brzydkic
                > h zachowan i nie mozna ich traktowac jako przyczyny, bo ta siedzi glebiej, w cz
                > lowieku. Jesli jakis maz bedzie mial w naturze traktowanie kobiet jako gorszego
                > sortu czlowieka, to nawet jesli to zona bedzie wiecej zarabiac, bedzie nia pom
                > iatal.

                O ciekawe czy ta sama zasada dotyczy kobiet? Dziwne, że tak wiele kieruje się w wyborze
                na partnera życiowego faceta, który dobrze zarabia lub przynajmniej rokuje, że będzie dobrze zarabiał. Myślisz, że coś brzydkiego siedzi w ich głębi?

                • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:45
                  zasilek zawszae jest tymczasowy
                  i chorobowy, i dla bezrobotnych

                  w razie draki ze zdrowiem - czy pracujesz, czy nie pracujesz, możesz zostać na lodzie, zwlaszcza, gdy z powodu choroby zawodowej nie zostajesz dopuszczona do pracy

                  cos na ten temat wiem....

                  zycie nie jest proste, niestety
              • amonette Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 08:53
                Sztywny podział ról w tradycyjnej rodzinie wcale nie jest taki bezpieczny dla kobiety. Zajęcia "służebne", do tego bezpłatne bardzo rzadko spotykają sie z wdzięcznością i szacunkiem. Najczęściej obdarowywani taką pracą niestety przyjmują jej efekty za coś normalnego, a narzekają, jak ich nie ma. Poza tym osoba w takiej roli ma dużo mniejsze pole manewru, jak najbardziej kochanego męża na świecie trafi szlag przysłowiowy.
                Niestety, wspomniany kod kulturowy jest taki, że "służba" jest domeną osób gorszych, głupszych, mniej wartych. Mówię o kodach, nie faktach. Gorszy służy lepszemu. To niestety mamy jako gatunek głębiej zakodowane niż uczucia wyższe...
                Miłość jest rzeczą piękną, ale bardzo trudno jej nauczyć, bardzo ciężko trzeba pracować w związku, żeby sie utrzymywała. Nie można jej sobie założyć.
                Oczywiście, ze nie ma jednego modelu, a przyniesienie czy zrobienie zupy nikomu osobiście nie uwłacza. Tylko nawet tutaj rozmawiając, musimy się zdecydować na jakim poziomie ogólności to robimy - czy mówimy o stereotypach kulturowych, czy rozwiązaniach indywidualnych.
                Mówienie brzydkiej prawdy o stereotypach i patologiach najczęściej stosowanych rozwiązań "życiowych" jest potrzebne.
                • kropkacom Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 09:02
                  Miłości i odpowiedzialności za drugiego człowieka po prostu jest mało w prawdziwym życiu. Właściwie model gdzie kobieta nie pracuje zawodowo dobrze sprawdza się rzadko. Jeśli nie pracuje to automatycznie spychana jest do roli służącej i niani dzieci. Spychana przez wszystkich zresztą. Zwłaszcza, co boli, inne kobiety.
                  • triss_merigold6 Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 10:04
                    Bo pieniądze dają władzę i lepszą pozycję do negocjowania podziału praw i obowiązków.
                    W tym kraju niewiele kobiet jest tak zamożnych z domu i tak dobrze zabezpieczonych, że mogą sobie pozwolić na bardzo długie okresy bez pracy.
                    • kropkacom Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 10:17
                      Tak patrząc na życie można dojść do wniosku, że niewiele kobiet ma w ogóle szanse dobrego ustawienia się w związku. Kobiety nadal zarabiają mniej od mężczyzn. Oczywiscie są wyjątki.

                      Ja myślę, że winą jest to, że nadal założenie rodziny nie jest czymś przemyślanym. Potem wmawianie, że "garkotłuk" nie ma żadnych praw. Ten kto przynosi pieniądze rządzi. No i mit kariery. Potem samorealizacji kosztem odpowiedzialności.
                      • triss_merigold6 Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 10:36
                        Jeśli patrzeć tylko na czynnik finansowy, to tak, niewiele kobiet może się dobrze ustawić. Na szczęście czynnik finansowy nie jest jedyny.smile
                        IMO ani panowie, ani panie nie czytają dokładnie KRiO w którym stoi, że oboje małżonkowie mają obowiązki wobec siebie i rodziny i że ów garkotłuk ma pełne prawo do życia na takim samym poziomie jak zarabiający mąż, do wsparcia i do dzielenia się pracą w domu i przy dzieciach.
                        • riki_i Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 12:56
                          To szczęście dla kobiet, że Panowie nie czytają KRiO. Jakby poczytali, to żaden nie brałby ślubu. Nikt dobrowolnie nie kładzie głowy pod topór finansowy.

                          Zresztą, IMHO upadek instytucji małżeństwa jest nieuchronny. Wcześniej czy później wyprą je związki typu francuski PACS. Większość populacji w nadchodzących latach będzie BIEDNIEĆ, stała praca awansuje do rangi białego nosorożca, a gros mężczyzn nie będzie stać na kosztowne podziały majątku przy rozwodzie, oznaczające coraz częściej dożywotnią ruinę finansową. A w monogamię nie wierzę.
                          • triss_merigold6 Re: Tiaa, miłość ;-) 17.09.12, 13:07
                            Qrczę jakie Ty widzisz podziały majątku po rozwodzie? Majątek przedślubny się nie dzieli, a po ślubie często para niewiele się dorabia poza agd, rtv i starym samochodem. Teraz moi znajomi się rozwodzą, muszą sprzedać mieszkanie z kredytem na 300 tysięcy, oboje z tego wyjdą goli jak święci tureccy. Oboje pracowali, ona w korporacji zarabiała więcej ale dzielą na pół.
      • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:00
        Bardzo to piekne z to miloscio i wyzbywaniem sie egoizmu, tylko, ze w praktyce ten model czest wyglada tak, ze kobieta pozbywa sie egoizmu i z milosci zmieszanej z poczuciem obowiazku i wstretem do egoizmu usluguje, a chlop i rodzina z tego korzysta, niekoniecznie dajac tyle samo w zamian. I o to Srodzie chodzi.
    • dilmahh Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 11:07
      No więc właśnie o tym piszę. Jeśli wychowujemy dzieci w małżeństwie, w którym toczy się wojna, to wychowamy ludzi, którzy będą wszystko w życiu "wyszarpywać". Jesli zaś w małżeństwie dzialającym na zasadzie milości i chęci służenia drugiemu czlowiekowi, to mamy sporą szansę na to, że i one takie właśnie małżenstwo stworzą. Dotyczy to obu stron - i męża i żony. Dla Środy nie istnieje miłość, jest tylko wojna płci. I tego właśnie w tym dyskursie znieść nie mogę.
      • triss_merigold6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 11:12
        Ja u Środy nie mogę znieść tego, że czuję się spychana na pozycje konserwatywne.
        • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:51
          Ja u Środy nie mogę znieść jej zafiksowania na punkcie PRACY, przez którą rozumie oczywiście wyłącznie pracę zarobkową. I właściwie nie wiadomo, kto miałby się zajmować takimi pie.dołami jak gotowanie obiadów czy wychowanie dzieci, żeby prawdziwy człowiek mógł się realizowac w PRACY, która jest miarą jego wartości. Może krasnoludki?
          • czarnaalineczka Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 13:06
            jak ty nic nie kumasz big_grin
            to powinno byc tak ja przychodze do ciebie i piore twoje skarpetki i podcieram tylki twoim dzieciom a ty mi za to placisz
            potem ty przychodzisz do mnie i pierzesz moje skarpetki i podcierasz tylki moim dzieciom a ja ci za to place

            pod koniec bedziemy mialy dokladnie tyle kasy i dokladnie to zrobione jakby kazda prala wlasne skarpetki i podcierala tylki wlasnym dzieciom

            no ale jesli robimy to same to kacapiejemy i jestesmy niewolnikami
            jesli tak jak podalam w pierwszym przykladzie to obie jesytesmy wyzwolone i sie rozwijamy tongue_out
            • czarnaalineczka Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 13:06
              a nie czekaj nie bedziemy mialy tyle kasy bo jeszcze podatek zaplacimy big_grin
              • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 13:18
                big_grin
        • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 14:25
          Skoro jesteś spychana na pozycje konserwatywne (przeciwieństwo rewolucjonizmu jako metody inżynierii społecznej, bynajmniej nie przeciwieństwo liberalizmu) - znak, że jesteś w miarę zadowolona z życia. Nieoburzona. Co w tym złego? Oburzeni takim jak Ty zazdroszcząwink
      • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 11:41
        dilmahh napisała:

        > Dla Środy nie istnieje miłość, jest tylko wojna płci. I tego właśnie w tym dyskursie znieść nie mogę.

        Środa gdzieś tak napisała, czy to tylko Twoje domysły?

        Ja Środę cenię właśnie za to, że o pewnych sprawach mówi wprost, bez upiększeń, bez bajania o miłości wali prawdę prosto w oczy. Kobiety mają tendencję do idealizowania, do zatracania się w wizji białego domku pełnego roześmianych dzieci. Potrzebny jest ktoś taki jak Środa, kto wyleje im kubeł zimnej wody na głowę. To nie znaczy, że prof. Środa jest zimną s*ką niezdolną do wyższych uczuć. To znaczy, że czasami trzeba przesadzić, krzyczeć, wbijać wiedzę młotkiem do głowy, by coś tam pozostało.

        A fakty są nieubłagane. Sytuacja kobiet w Polsce jest zła, statystyki są nieubłagane. Bardzo dużo kobiet jest ofiarami przemocy fizycznej, psychicznej, emocjonalnej. Polska nie ma skutecznych programów do walki z przemocą, ofiary często są zdane same na siebie i pomoc dobrych ludzi. Aktywizacja zawodowa kobiet w PL na tle UE jest kiepska, młode matki poprzez brak żłobków przedszkoli są często pozbawione możliwości powrotu do pracy. Nie ma programu skutecznej pomocy kobietom, które na trwałe wypadły z rynku pracy. Kobietom odmawia się podstawowych praw jakim jest np. prawo o decydowania o własnym ciele, własnej rodzinie. Znieczulenie do porodu to fanaberia, aborcja morderstwo, antykoncepcja też morderstwo, trzeba zabronić sprzedaży itd. Macierzyństwo i matki też są spostrzegane negatywnie, roszczeniowo. Do tego dodajmy zachłyśnięcie się Polaków ideologią neoliberalną i co za tym idzie dzikim kapitalizmie panującym na rynku pracy itd.

        To są warunki w jakich przychodzi żyć. Jest grupa kobiet, która świetnie daje sobie radę w takich warunkach, nie przeczę. Pewnie dużo takich siedzi na forum. Jest jednak duża grupa pań żyjąca w świecie złudzeń, który nie ma nic wspólnego z tym co jest za oknem. Wystarczy jakieś zachwianie i ich cały świat legnie w gruzach. Współczesna kobieta musi twardo stąpać po świecie, mieć twardy tyłek, by umieć się podnieść, dla dobra swojego i własnych dzieci.
        • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:41
          Należy mówić kobietom, że jeżeli zdarzy się nieplanowana ciąża to nie musi ona (kobieta) od razu biec do ołtarza z szanownym tatusiem "fasolki". Czasami lepiej być samotnym rodzicem niż ładować się w związek i kolejne dzieci z często nie wiadomo kim. W normalnym kraju można nawet rozważać aborcję. Bo ja naprawdę twierdzę, ze te nieciekawe sytuacje kobiet matek to wina tak pochopnego zakładania rodziny. Oczywiscie nie sądzę, że któraś z ematek przyzna mi rację. Co do sytuacji ogólnej kobiet to wiadomo, ze nadal jest o co walczyć.
          • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:48
            Bo macierzyństwo dla obojga rodziców zawsze może oznaczać, ze jedno z nich będzie musiało zrezygnować z pracy zarobkowej.
            • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:57
              Wiesz, ja nie potępiam ludzi, którzy celowo nie pracują zawodowo by zająć się dziećmi i domem. Dla mnie opieka nad małym dzieckiem jest niedocenianą, ale jak najbardziej pracą. Często ciężką, bo męczącą psychicznie.
              Wszystko trzeba jednak robić z głową i mając na względzie, że różnie może się ułożyć w życiu. Zaufanie w związku: tak, ale nie życie na takiej zasadzie, że jeden partner staje się całkowicie uzależniony od drugiego.
              • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 13:05
                >Zaufanie w związku: tak, ale nie życie na takiej zasadzie, że je
                > den partner staje się całkowicie uzależniony od drugiego.
                Dlatego nie należy traktować faceta jako bankomatu. On musi być ojcem, mężem. W normalnym związku wszyscy sa równo od siebie uzależnieni. Stety/niestety.
                • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:13
                  I o to Środzie chodziło w tym felietonie. Tylko nie wiem skąd ten foch i oburzenie gospodyń domowych, które rzekomo zostały zaatakowane.
                  • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:24
                    ja wiem, czy oburzenie?
                    a bo to on a pierwsza na ten temat pisze?

                    sprawa jest jakby szersza - bo kazda kobieta może w pewnym momencie swojego życia zostać bez środków do życia

                    mąż może każdą (potencjalnie) zostawić
                    a i z faktu, że się na razie pracuje, nie wynika, że w momencie, gdy będzie się palił grunt pod nogami, ten pracodawca kobiecie nie podziękuje za współpracę
                    i może stać się i tak, że pomimo fajnej kariery zawodowej i tak się nie będzie miało za co żyć (bo jeszcze nie osiągnęło się wieku emerytalnego, jeść coś trzeba a właśnie straciło się pracę w dość niekorzystnym dla kobiety wieku)

                    generalnie polski rynek pracy jest naprawdę bardzo specyficzny, więc nie bardzo bym się podniecała samym faktem kurakowania domowego

                    teoretycznie z kurakowania zawsze można zrezygnować
                    ale fakt rezygnacji z kwoczenia nie daje mi gwarancji, że praca będzie do emerytury, na zawsze
          • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 12:53
            > Bo ja naprawdę twierdzę, ze te nieciekawe sytuacje kobiet matek to wina tak pochopnego zakładani
            > a rodziny. Oczywiscie nie sądzę, że któraś z ematek przyzna mi rację.

            Częściowo przyznam Ci rację. Wielu tragedii rodzinnych dałoby się uniknąć, gdyby kobiety rozważniej wybierały kandydatów na ojców swoich dzieci. Kłania się brak rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach, tradycyjny model rodziny, który wkłada się dziewczynkom od małego do głowy, a który mówi, że lepszy mąż pijak i przemocowiec od braku męża.
            Zdarza się również, że związek po latach się zmienia. Zdarzają się panowie, którym np. odbija w trakcie kryzysu wieku średniego. Zdarzają się tragedie w rodzinie, śmierć, kalectwo. Ilu wydawałoby się rozsądnych i odpowiedzialny ojców uciekło od rodziny, gdy urodziło się niepełnosprawne dziecko?
            Nie ma jednej sprawdzonej recepty na udane życie, nie mniej jednak należy być świadomym na jakim świecie się żyje i jakie się ma opcje do wyboru.
            • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 13:00
              Tak, faceci to często "cieniasy". Jednak zastanówmy się ilu w ogóle nie było gotowych na macierzyństwo?
              > Ilu wydawałoby się rozsądnych i odpowiedzialny ojców uci
              > ekło od rodziny, gdy urodziło się niepełnosprawne dziecko?

              Trzeba wybierać świadomie.
              > Nie ma jednej sprawdzonej recepty na udane życie, nie mniej jednak należy być ś
              > wiadomym na jakim świecie się żyje i jakie się ma opcje do wyboru.
        • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 14:05
          Bardzo dużo kobiet jest ofiarami przemocy fizycznej, psychicznej, emocjo
          > nalnej. Polska nie ma skutecznych programów do walki z przemocą, ofiary często
          > są zdane same na siebie i pomoc dobrych ludzi. Aktywizacja zawodowa kobiet w PL
          > na tle UE jest kiepska
          Przemoc wobec kobiet to typowa opresja, z którą trzeba walczyć. Pełna zgoda. Ale niestety nie jest tak łatwo, że tę przemoc da się skorelować z jakimiś cechami społecznymi, zawodowymi, nawet finansowymi. Przemocowcy i ich ofiary występują w zadziwiający sposób we wszystkich kategoriach społecznych, to jest skorelowane z osobniczymi cechami psychicznymi. Nadużyciem jest łączenie przemocy z brakiem aktywizacji zawodowej kobiet, taka korelacja ładnie wygląda medialnie (znaleźliśmy lek na całe zło!), ale nie istnieje.
          To tak jak by powiedzieć "dajmy pracę Mietkowi to przestanie pić" - w to chyba nikt już nie wierzy.
        • undoo Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:11
          No dobrze, ale to tez jest wina niewydolnosci polskiego ustawodawstwa. To jak sie spolecznie w Polsce patrzy na kobiete jest karygodne. Mnie zawsze bawilo, ze za te sama prace, ktora mialam wykonac ja, mezczyzna dostawal 3 razy tyle tylko i wylacznie z powodu dziwnej wyzszosci swojej plci, a ja potem po nim robote poprawialam.
          Dlaczego taka dyskryminacja prof. Srody nie oburza, tylko tak zacheca do korponiewolnictwa? Bo dla mnie to zadna wolnosc finansowa za 1800zl miesiecznie. To jest smieszna suma.

          I wlasciwie, ja tez sie czuje spychana na pozycje konserwatywna w odniesieniu do pogladow prezentowanych przez pania profesor.
    • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 14:29
      Poniekad rozumiem, o co chodzi Srodzie, ale drazni mnie ciagle jezdzenie po kobietach zajmujacych sie domem. Bo poza domem to tylko spelnienie, kariera, rozwoj, sukcesy (nawet jesli jest sie sekretarka czy sklepowa). A w domu kierat, nuda i odmozdzenie. Ja akurat lubie pracowac, cenie sobie rownowage praca - dom, ale doskonale rozumiem kobiety, ktore bedac matkami malych dzieci decyduja sie na skoncentrowanie sie na rodzinie. Tak samo w sytuacji, kiedy maz robi duza, wymagajaca czasu i energii kariere, a zona decyduje sie (nie jest zmuszona) przejac wiekszosc obowiazkow domowych i zwiazanych z opieka nad dziecmi, aby mu to uniemozliwic. Nasi znajomi, oboje juz po 60, przyjeli wlasnie ten model. Ona zrezygnowala z pracy nauczycielki, aby wesprzec kariere meza kompozytora. Wychowali 4 dzieci, wiekszosc czasu zona towarzyszyla mu na wyjazdach wraz z cala rodzina. Sa szczesliwym, oddanym malzenstwem, on bardzo szanuje zone i zawsze powtarza, ze jego sukces nigdy nie mialby miejsca, gdyby nie oddanie zony i jej wielki wklad w ich zycie. Szkoda, ze taki model jest z gory traktowany jak przegrana kobiety i wspolczesne niewolnictwo sad(
      • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 15:13
        ashraf napisała:

        > Nasi znajomi, oboje juz po 60, przyjeli wlasnie ten model. Ona zr
        > ezygnowala z pracy nauczycielki, aby wesprzec kariere meza kompozytora. Wychowa
        > li 4 dzieci, wiekszosc czasu zona towarzyszyla mu na wyjazdach wraz z cala rodz
        > ina. Sa szczesliwym, oddanym malzenstwem, on bardzo szanuje zone i zawsze powta
        > rza, ze jego sukces nigdy nie mialby miejsca, gdyby nie oddanie zony i jej wiel
        > ki wklad w ich zycie. Szkoda, ze taki model jest z gory traktowany jak przegran
        > a kobiety i wspolczesne niewolnictwo sad(

        Może chodzi o to, że w większości przypadków to ONA rezygnuje w własnej pracy czy kariery, żeby to ON mógł zrobić swoją. Jakoś odwrotny model jest niesłychanie rzadki.
        • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 15:17
          Ale co w tym zlego, jezeli oboje sie tak dogadali? Czy na sile trzeba wszedzie szukac proporcji 50 na 50, jezeli jakis model dla danej pary dobrze funkcjonuje? My nie mamy takiej potrzeby, ale tez predzej wyobrazam sobie, ze to ja rezygnuje z pracy zawodowej, chocby dlatego, ze lubie male dzieci, szybko i dobrze gotuje itd., potrafie sobie tez zorganizowac czas w domu (studia w e-learningu, kursy jezykowe). Nie rozumiem problemu uncertain
          • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:31
            ashraf napisała:

            > Nie rozumiem problemu uncertain

            ashraf rozumiałabyś problem, gdybyś miała w swoim otoczeniu rodziny, którym się nie udało.

            W swoim otoczeniu nie znam ani jednej rodziny, w której po 89 roku tradycyjny model rodziny by wypalił. W rodzinie mam 2 przypadki pań, które zdecydowały się na życie gospodyni domowej i z powodu różnych zdarzeń losowych obie te panie oraz ich dzieci znalazły się na utrzymaniu mopsu, dziadków bądź dalszych krewnych. Nigdy nie pracowały zawodowo, więc o pracy w wyuczonym zawodzie mogą zapomnieć. Pozostają nisko płatne prace dorywcze, ale za to dzieci się w dzisiejszych czasach nie utrzyma. Wierzę, że jest dużo rodzin gdzie taki układ może być udany, ale ryzyko jest bardzo duże.

            Ja zdaje sobie sprawę, że to szalenie okrutne rozumowanie, ale w dzisiejszych czasach naszą pracę, wysiłek ocenia się tylko i wyłącznie pod kątem tego ile ktoś nam za to zapłaci. Decydując się na sprowadzenie dzieci na ten świat każda matka musi mieć gdzieś z tyłu głowy myśl, że pewnego dnia jej mąż może rozpłynąć się w powietrzu i utrzymanie dzieci spadnie tylko i wyłącznie na jej barki. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie jak jest zabezpieczona na taką ewentualność. Jeśli mąż przepisał na nią firmę, dwa mieszkania to nie ma problemu, polisę na życie to ryzyko jest małe. Jeśli jednak oszczędności starczają na kilka lat skromnego życia a pani nie ma żadnego zawodu, w którym mogłaby zarobić więcej niż płaca minimalna powinno się zapalić czerwone światło.
            • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:36
              Posiadanie zawodu, ktory bedzie mozna w sytuacji awaryjnej podjac i utrzymac sie chociaz w stopniu podstawowym uwazam za obowiazek kazdego doroslego czlowieka, w koncu maz nie musi odejsc do mlodszej, wystarczy wypadek czy nagla smierc. Jezeli rodzina podejmuje decyzje, ze ona dluzszy czas nie pracuje, a dodatkowo dzieci jest wiecej, to trzeba sie zabezpieczyc - polisy, nieruchomosci itd. Modelu typu: maz z jaka-taka pensja, zona + 5 dzieci i zadnych oszczednosci (zycie z dnia na dzien) i "wyjsc awaryjnych" nie popieram.
          • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:33
            50 na 50? Chyba sobie żarty stroisz? Żeby choć się zbliżyło do 90 na 10.

            > My nie mamy takiej potrzeby, ale tez predzej wyobrazam sobie, ze to ja rezygn
            > uje z pracy zawodowej, chocby dlatego, ze lubie male dzieci, szybko i dobrze go
            > tuje itd., potrafie sobie tez zorganizowac czas w domu

            No właśnie, zawsze mnie zastanawia, jak to szybko i dobrze w domach gotują kobiety
            a w tv Małkowicz w podróży, po prostu gotuj z Pascalem, albo kuchnia z Okrasą.

            > Nie rozumiem problemu uncertain

            Może słowa "presja", "tradycja", "stereotyp", "oczekiwania" coś rozjaśni.
            • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:40
              Nie ingeruje w wybory innych ludzi, nie mam tez cisnienia na parytety, rowne proporcje itd. Zycie samo rozwiazuje problem podzialu obowiazkow, jezeli dobierze sie para ludzi o podobnych oczekiwaniach od zycia i priorytetach. A z tym gotowaniem, to chyba jakis zart... czyli to, ze ja lepiej gotuje, a M naprawia kran i dzwiga zakupy, to kwestia stereotypow i tradycji? Acha, oboje nie czujemy zadnej presji. Nikt nam w domu nie wmawial, ze kobieta tylko do garow, a facet do roboty. Po prostu kazdy robi to, co lepiej mu wychodzi, no ale widac zeby zadoscuczynic zadaniom pseudofeministek powinnam zrobic kurs naprawy auta, a M isc do szkoly gospodyn domowych...
              • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:51
                Och te naprawy kranów i wnoszenie zakupów z auta do domu...

                Ile razy w roku psuje ci się kran? Bo mnie w tym roku jeszcze żaden się nie zepsuł.
                W zeszłym zresztą też.
                Wniesienie zakupów z auta do domu zajmuje z 10 minut, no niech nawet będzie 15.
                Raz w tygodniu.

                Policz teraz ile czasu zajmuje gotowanie obiadów, niech nawet będzie co drugi dzień.

                Porównaj teraz z czasem poświęconym na naprawę kranu, auta czy wbicie gwoździa.

                Ale skoro nie masz parcia na równe proporcje, to może faktycznie nie ma to dla ciebie znaczenia, że Polki zapierniczają w domu około 6 godzin, podczas gdy ich kochający małżonkowie 2.

                • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:03
                  No to wyobraz sobie, ze kiedy ja gotuje (co lubie robic), sprzatam czy prasuje, nie lezy z piwem przed telewizorem, tylko zapie...a w dodatkowych pracach, miedzy innymi na moje studia, ciuchy i buty... skandal, prawda? No tak, moze ja tez powinnam wziac dodatkowa prace oprocz tej, ktora juz mam i powinnismy zatrudnic sprzataczke. Czy tak byloby juz w zgodzie z twoja wizja zycia? Juz pomijajac fakt, ze nie rozliczam M z grafikiem w reku z czasu poswieconego domowi, po prostu ja robie jedno, a on drugie. Nie ma tak, ze jedno sie byczy, a drugie szoruje podlogi. Zreszta odkad jestem w ciazy i tak 90% prac domowych wykonuje M i jakos korona mu z glowy z tego powodu nie spadla. Podobnie jak w czasie jego wakacji czy kiedy tylko ma wolna chwile, lub gdy jestem zmeczona/nie chce mi sie czegos robic. Nie trzeba kazdego dobrze funkcjonujacego ukladu sprowadzac do niewolnictwa, tylko dlatego, ze dla kogos podanie mezowi wlasnorecznie ugotowanej zupy to ujma.
                  I jezeli ktos w naszej rodzinie powinien sie czuc wedlug norm 50 na 50 poszkodowany, to chyba M, bo mnie zajmowanie sie domem zajmuje mniej czasu niz jego dodatkowe prace, wyjazdy itd., a wydatkami bynajmniej nie dzielimy sie po rowno. M tez moglby mi powiedziec, ze jak chce mi sie leciec do Wenezueli, to moge sama sobie na to zarobic... Czyli wykorzystuje go finansowo? Uklad sponsor - robot domowy?
                  • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:14
                    Cudownie, gratuluję, ale chyba nie zrozumiałaś o co chodzi w tym wątku, ani o czym pisze Środa.

                    Dopiszę, że ani nie chodzi o rozliczanie z grafikiem, ani o podanie zupy, ani o dodatkowe prace by opłacić żonie ciuchy czy buty, ani o buchalterskie rozliczenia 50/50.

                    Przeczytaj ten artykuł jeszcze raz bo wygląda na to, że rozmawiasz ze swoimi "chochołami".
                    • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 22:18
                      Zrozumialam (po raz kolejny) przede wszystkim to, ze kobieta decydujaca sie na pozostanie w domu ciagle musi komus udowadniac, ze nie jest jeleniem i garkotlukiem, tlumaczyc ile czasu zajmuje mieszanie w garnku versus naprawianie kranu itd. I nie mow, ze nie o to chodzilo Srodzie, bo jej przeszkadzala nawet Komorowska podajaca mezowi zupe w tv. Tak jakby matce 5 dzieci i zonie aktywnego polityka uwlaczalo dbanie o rodzine i dom. Ale to albo sie rozumie, albo w skrytosci uwaza sie zawsze za gorszy, ponizajacy kobiete wybor i szuka na sile argumentow przeciw.
                      A z posiadania "zadowolonego niewolnika" moga byc tez zadowolone niektore niepracujace zony, ktorych maz zasuwa na cala rodzine + wynajeta nianke i sprzataczko-kucharke, podczas gdy ona jezdzi z jednego salonu pieknosci do drugiego. Ale jakos o tym nigdy pseudofeministki nie wspomna, bo jakze to pokazac, ze i kobieta moze zerowac a mezczyznie.
                      • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 18.09.12, 00:17
                        Nie, zonie polityka nie uwlacza dbanie o dom. Natomiast jesli ktos chce zjesc ciastko i miec ciastko, to znaczy machnac komus piatke dzieci, a jednoczesnie bawic sie w harcerzykowanie, podziemie, internowanie, polityke, to potrzebuje niewolnika (zony), ktora zapewni owocom ledzwi byt w takzwanym miedzyczasie.
                        • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 18.09.12, 13:26
                          Nie jestem fanka Komorowskiego, ale nie wyglada na menela spod sklepu, ktory po pijaku machnal zonie piatke dzieci. Raczej ona tez miala cos do powiedzenia, jak widac odpowiadal jej taki model rodziny i dawala sobie rade w okresie, kiedy maz byl internowany. Moge sie natomiast zgodzic, ze decyzje co do ew. zaangazowania sie w polityke opozycyjna w krajach niedomokratycznych powinno byc przemyslane, jesli ma sie male dzieci i czasem lepiej poczekac przynajmniej az do momentu, kiedy beda w miare samodzielne. Ciekawe tylko, ze kiedy podnioslam te teze w watku o Pussy Riot, zostalam zakrzyczana, ze poglady, ze walka o wolnosc, ze dzieci maja ojca itd.
                          • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 18.09.12, 15:00
                            No miala cos do powiedzenia albo nie miala, albo uwazala, ze nie powinna miec, bo - i o to sie rozchodzi - sprawy menza to sprawy naprawde wazne, a ona powinna sie im z zadowoleniem podporzadkowac. I nawet, jesli sama sobie wymarzyla taki los, ze ona samotnie opiekuje sie piatka dzieci, to komor w spocie wyborczym powinien jasno zaznaczyc, ze poslubil aliena a nie udawac, ze rodzina jest dla niego wazna.
                            • ashraf Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 18.09.12, 15:03
                              Czyli z gory zakladasz, ze to potulna owca, ktorej misja zyciowa jest latanie z mopem i rodzenie dzieci. W glowie Ci sie nie miesci, ze dla niektorych wychowywanie wlasnych dzieci w ilosci wiekszej niz 1 moze byc rownie wazne, jak dla innych pilotowanie szybowca lub kariera prezesa spolki gieldowej. Ale to juz Twoj problem, ktory projektujesz na inne kobiety.
                              • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 19.09.12, 09:57
                                Tak OT, żywię autentyczny podziw dla wielodzietnych z wyboru, dla których dzieci są priorytetem (choć postępowa część społeczeństwa przykleja im etykietkę katolickich oszołomów). Jeszcze większy dla tych, dla których celem życia stało się wychowanie gromadki dzieci cudzych.
                              • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 19.09.12, 15:21
                                Czytaj uchem a nie brzuchem, co? Ostatni raz: w glowie mi sie nie miesci, ze mozna KOMUS zrobic piatke dzieci i zwiac sie bawic w podziemie, a caly majdan domowy (plus dodatkowe atrakcje w postaci wizyt w wiezieniu) zostawic drugiej osobie na glowie. To jest zwyczajne, a, nie powiem co, bo mnie mod wytnie. Wierze w to, ze sa kobiety majace z wyboru wielodzietne rodziny. Nie wierze, ze sa kobiety sprawne na umysle, z wyboru majace wielodzietne rodziny bez ojca.
                                • yenna_m zupelnie OT :D 19.09.12, 16:18
                                  policjawkrainieczarow napisała:

                                  > Czytaj uchem a nie brzuchem, co?

                                  se wyobraziłam to czytanie uchem wink big_grin
              • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:55
                Prace domowe są do wykonania codziennie a kran się psuje przy dobrych bateriach naprawdę raz na 10 lat. Poza tym nie każdy facet umie naprawić kran i auto, po prostu wzywa się hyraulika a auto odprowadza do mechanika. Często robi to żona.
        • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 15:34
          > Może chodzi o to, że w większości przypadków to ONA rezygnuje w własnej pracy czy kariery, żeby to ON mógł zrobić swoją. Jakoś odwrotny model jest niesłychanie rzadki.

          Może w większości przypadków JEGO praca jest bardziej absorbująca i lepiej płatna i taki uklad po prostu rodzinie się opłaca. Przypadek odwrotny kojarzę jeden - rodzina zastępcza z 6 dzieci, urzędnik i nauczycielka, on został pełnoetatowym "kurem domowym", ona dalej pracuje.
          • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:34
            Też znam przypadek "kura domowego", na placu zabaw w ciągu dnia roboczego też widywałam panów z dziećmi, więc nie jest to niespotykane zjawisko. Po prostu przeważają argumenty ekonomiczne, a panie w Polsce z reguły zarabiają mniej od swoich mężów.
          • nenia1 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 16:58
            echtom napisała:

            > Może w większości przypadków JEGO praca jest bardziej absorbująca i lepiej płat
            > na

            Jak myślisz, dlaczego?
            • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 22:58
              Bo, statystycznie rzecz biorąc, mężczyźni mają większe parcie na karierę zawodową niż kobiety.
              • echtom cd 17.09.12, 23:24
                Feminizm swoje, a wiele kobiet nadal by wolało związać się z dobrze zarabiającym facetem i chodzić do pracy tylko po to, by "wyjść do ludzi" i zarobić na waciki. Na forum też to widać wink
      • policjawkrainieczarow Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:12
        Nie, taki model jak pracujacy maz, szanujacy wspierajaca go zone nie jest z gory traktowany jako wspolvzesne niewolnictwo. Taki model ma ogromna szanse na przeksztalcenie sie w niewolnictwo, gdy tylko pan poczuje, ze ma przewage ekonomiczna i zacznie to wykorzystywac. Malo to wontow bylo pisanych przez kobiety, ze chlop sobie kupuje drogie ubrania i ma kosztowne hobby, a ona, jako, ze "nie pracuje", to ubiera sie w ciucholandach (no bo na co jej lepsze ubrania do sprzatania) i musi prosic o kase na podpaski? I nie jezdzi na wyprawy z mezem, bo na wyjazdach pan maz posuwa sekretarke, a pani sie nie rozwodzi, bo ani nie ma kasy na adwokata, ani na przeprowadzke?
        • kol.3 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 17:59
          Zgadzam się że jak facet poczuje przewagę finansową natychmiast zaczyna to wykorzystywać.
          W sumie nie atakujcie feministek. Gdyby nie ich praprzodkinie sufrażystki dziś nie mogłybyście głosować. Ruch kobiecy trzeba popierać.
          • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:04
            Nie każdy wykorzystuje. Na pewno każdy rezygnuje z tego co z czego go żona wyręcza.
          • helufpi Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:25
            > W sumie nie atakujcie feministek. Gdyby nie ich praprzodkinie sufrażystki dziś
            > nie mogłybyście głosować.
            Mnie to właśnie złości - że feminizm jest zawłaszczany przez osoby pogardzające kobietami, które wybrały taką, a nie inną drogę życiową. Zamiast aktywnie walczyć z opresją kobiet, w tym ze szkodliwymi stereotypami (jednym z nich jest stereotyp, że niepracująca etatowo matka małych dzieci to leniwa baba, która głównie ogląda seriale i jak jest niezadowolona to sama sobie winna, czemu nie pójdzie do pracy, a jak zadowolona - to też źle, bo nie pasuje profesorce do teorii).
            Naprawdę, taka matka domowa więcej robi dla feminizmu ucząc synków sprzątać klocki niż niejedna zaangażowana ideowo felietonistka.
            • triss_merigold6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:31
              Mnie do białego zapienia, że przekaz feministyczny prezentują w mass mediach w sposób możliwie najgorszy Madzia Środa i Kazia Szczuka. Robią to w taki sposób, że odrzuca niestety.
              • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:07
                Co do Szczuki się zgodzę, jej osoba stanowi zaprzeczenie feminizmu. Natomiast jeśli chodzi o Środę to zauważyłam, że bardzo dużo osób zarzuca jej coś czego nigdy nie powiedziała. Podejrzewam, że chodzi głównie o to, że wrogiem nr 1 prof Środy jest KK i to mocno rzutuje na jej wizerunek oraz odbiór u innych kobiet.
              • ally Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:24
                > Mnie do białego zapienia, że przekaz feministyczny prezentują w mass mediach w
                > sposób możliwie najgorszy Madzia Środa i Kazia Szczuka.

                No i właśnie dlatego Szczuka i Środa występują jako modelowe reprezentantki feministek - bo budzą emocje. W polskich paramediach nie chodzi przecież o merytoryczną dyskusję wink
              • echtom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 23:28
                Środa tak mnie wpienia całokształtem, że nawet jak jej się zdarzy powiedzieć coś sensownego, trudno mi to od niej przyjąć.
        • el-an Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:09
          Gdyby w PL rozwody były zakazane, to kobiety mogłyby być całkowicie na utrzymaniu męża. Najwyżej groziłoby im tylko wejście w rolę ubogiej wdowy z gromadką drobiazgu. Los kobiet porzuconych przez męża koło 50 jest okropny. Odpowiedź ematki na takie posty jest zawsze taka sama – wiedziała na co się decyduje i mogła przewidzieć zły los. Było kiedyś parę wątków, w których młode ematki pisały, że pomaganie czy utrzymanie starej matki zostawionej bez środków przez ojca nie wchodzi w rachubę – przecież wiedziała, co robi nie pracując i koncentrując się tylko na wyprasowanych koszulach. Kolejne zdumienie – „ ja ufam swojemu mężowi” . Sądzicie, że te które dzisiaj są z ręką w nocniku nie ufały swoim mężom?
          • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:18
            Kobieta może wywalczyć alimenty dla siebie.
            • triss_merigold6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:21
              I zwykle są one groszowe. Kropka, obudź się, w tym kraju pół miliona śmieci jest nieściągalnych alimentacyjnie - na własne dzieci nie płacą. Sądzisz, że płaciliby na żony?!
              • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:34
                Ja sobie z tego doskonale zdaje sprawę triss. Co nie zmienia tego, ze może o takie alimenty wystąpić, prawda? Oczywiście nie chciałabym żyć myślą, ze w razie czego pana pozwę.
                • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:35
                  Dodałabym jeszcze, ze Polski rozwodnik ma czterdzieści lat i groszowe dochody. Taki jest przeciętny pan rozwodnik.
                  • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:09
                    Przeciętny rozwodnik zabierze te swoje dochody i młodą dupencję na podróż dookoła świata i szukaj wiatru w polu. Jak ktoś ucieknie za granicę alimenty praktycznie są nie do wyegzekwowania.
                • lusitania2 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:51
                  kropkacom napisała:

                  > JaCo nie zmienia tego, ze może o ta
                  > kie alimenty wystąpić, prawda?

                  Prawda.
                  Oprawisz sobie w ramkę takie postanowienie sądu i będziesz dookoła niego wygryzała tynk ze ściany.
                  Smacznego!
                  • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:03
                    Specjalnie weszłaś w ten wątek aby pokazać jaka jesteś sarkastyczna? Gratuluje zadowolenia z życia.

                    Wszystkie ematki wiedzą, ze pan po rozwodzie może się uchylać do usranej śmierci. Za przeproszeniem.
                  • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:26
                    to samo se można zrobić z umową o pracę, jeśli pracodawca posunie ze stanowiska taką kobietę w wieku, w którym ona nie nabyła jeszcze prawa do emerytury, a przestała być jakkolwiek atrakcyjna dla potencjalnego pracodawcy

                    życie nie jest jednoznacznie czarne lub białe
                    nie ma jednoznacznie złych lub dobrych wyborów życiowych

                    wszędzie masz plusy i minusy

                    jeśli tego nie dostrzegasz, to coz - współczuć tylko pozostaje wink
    • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:06
      Może pani Środa ma wizję, żeby nas, te wszystkie domowe, zadowolone niewolnice, wyzwolić, pędząc na ratunek, jak ten bohaterski don Kichot, na białym rumaku? wink

      W tej chwili właśnie walczy z obrzymami. Widzicie? wink
      • lusitania2 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 18:48
        yenna_m napisała:

        >
        > W tej chwili właśnie walczy z obrzymami. Widzicie? wink

        Nie.
        Za to doskonale silnie znerwicowane ptactwo domowe występujące pod twoim nickiem.
        • lusitania2 Re: 'doskonale widzimy' ma być w poście. 17.09.12, 18:53
        • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:22
          ptactwo domowe generalnie panią Środę na w poważaniu (dość głębokim) wink

          Natomiast Ciebie strasznie boli to, że ktos se na kilka lat fundnął odrobinę luksusu w życiu wink i zawiesił zarobkowanie z wywalonym jęzorem na plecy wink
          • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 19:24
            ma w poważaniu big_grin

            lusi, Ty jakieś kompleksy masz na moim punkcie, że się czepiasz w każdym poście?
            bo normalnie zaczynam podejrzewać, że coś jest na rzeczy wink tongue_out
          • lauren6 Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:10
            Żeby jeszcze było czego zazdrościć...
            • kropkacom Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:14
              Czemu każda dyskusja na ematce to wysyp złośliwostki?
            • yenna_m Re: "zadowolony niewolnik" wg prof. Środy 17.09.12, 20:36
              no nie wiem, czy jest czego, czy też nie jest czego zazdroscic

              jesli ktos na kogos napada z powodu wyboru stylu zycia, to widocznie ma z czyms problem wink

              bo mnie kalafiorem lata, czy ktos robi wspaniala kariere i tak sie realizuje, czy tez uszczesliwia go roztkliwianie się nad wytartym właśnie gilem wink oraz mieszanie w garnku wink

              bo rozumiem, że jesli kobieta jest w domu/jest w pracy, to jest na podstawie jakiejs tam umowy malzenskiej obejmujacej wizję modelu rodziny, prawda?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka