Dodaj do ulubionych

Używacie samoopalaczy?

05.07.04, 12:50
No własnie używacie ich?
Bo tego lata coś nam słonko nie dopisuje no i trzeba by jakoś tą opaleniznę
nadrobić, a jeszcze z codziennymi obowiąkami i przy zajmowaniu się dzieckiem
to też nie zawsze jest czas żeby złapać tych parę promyków słońca nawet jak
już fajnie pogoda dopisuje.

A jeżeli używacie to moze polecicie jakiś?
Mam również czasami problem z nimi , bo niby równomiernie nałoże , czekam aż
wchłonie, a tu potem się okazuje ze wyglądam jak jakiś gepardsmile)
Macie na to jakieś rady albo jakiś sprawdzony sposób?
Qrde, a teraz są różniste samoopalacze to twarzy,szczerze mówiąc to
chciałabym spróbowac ale jakoś się boje tych geparcich cętków!
Nie chcę być postrachem osiedlasmile)))

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • andzia001 Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 13:06
      Hejkasmile)
      Ja używam samoopalaczy już parę ładnych lat, praktycznie przez 12 miesięcy w
      rokusmile)))))
      Najważniejsze by dobrać odpowiedni do własnej karnacji - nie używać mocnego do
      jasnej karnacji bo wtedy efekt jest odwrotny do zamierzonego.
      Osobiście preferuję samoopalacze z firmy Nivea bądź Avon, koniecznie w spray'u,
      bo ułatwiają równomierne nałożenie kosmetykusmile)))))
      Jeśli "ma się" suchą skórę dobrze jest przed nałożeniem samoopalacza nasmarować
      się porządnie balsamem do ciała, wtedy rozprowadzanie samo- jest ułatwione i
      powinien się wchłonąć w miarę równomiernie.
      Są oczywiście na ciele miejsca o nieco bardziej wysuszonym lub nawet
      zrogowaciałym naskórku (np. łokcie, kolana, pięty), wtedy przy smarowaniu
      balsamem wcieramy w nie balsamiku nieco więcejsmile)))))))
      A chyba już najlepszym wyjściem jest mieszanie balsamu z samoopalaczem (tu
      wersja samoopalacza w tubce, nie spray'u) w stosunku 1:1 i taką mieszanką
      smarujemy całe ciałko.

      Życzę powodzenia w samo-opalaniu

      Anka
    • pyziulak Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 13:11
      Witaj!
      Ja używam samoopalacza Kolastyny do ciemnej karanacji (chociaż sama mam jasną)
      daje efekt ładnej opalenizny i co więcej nakłada się równomiernie, tak że nigdy
      jeszcze nie wyszłam w plamy. Jest też w spay'u do całego ciała. Też bardzo
      dobry, testowałam na sobie. Polecam. Ma też korzystną cenę 15 zł. Aha i akóra
      wychodzi naprawdę brązowa a nie zółta.
      Ania
    • magda1711 Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 13:35
      Widziałam ostatnio w sklepie samoopalacz Soraya(spray+osobna tubka specjalnie
      do twarzy).Do wyboru do jasnej i ciemnej karnacji.
      No i właśnie wacham się aby go kupićsmile)
      surprised Trochę się boję smarować twarz!
      smile)

      Andziu ! Dzięki za rade z tym balsamem ! Spróbujęsmile)
      Zobaczymy co mi wyjdziesmile)
    • donatta Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 13:42
      Bardzo rzadko, ale wyłącznie jednego: Express Bronzeur Garniera w sprayu. I to
      tylko tego gęstszego, matowego (jest jeszcze taki bardziej płynny,
      przezroczysty). Póbowałam kiedyś Kolastynę i Soraya, ale ani zapach nie ten,
      ani rezultat, za to efekt geparda murowanysmile
    • anqal Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 17:19
      > Mam również czasami problem z nimi , bo niby równomiernie nałoże , czekam aż
      > wchłonie, a tu potem się okazuje ze wyglądam jak jakiś gepardsmile)

      Znam ten ból smile. Od wielu lat nie udało mi się opanować techniki "bez geparda",
      a podkoloryzowanie przydałoby się, oj przydało.
      W tym roku koleżanka poleciła mi vichy - i tak własnie waham się, bo wydatek
      nie taki mały, a efektów z podanych wyżej powodów nie jestem pewna. Ale Ona
      używa i twierdzi, że jest świetny i super wydajny.
      • magda1711 Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 17:23
        No cóż...
        Poszłam jednak dziś do sklepu i kupiłam ten samoopalacz...
        Wieczorkiem jakMały pójdzie spać to będę wsiebie wcierać opaleniznęsmile
        Zobaczymy jak wyjdzie... surprised

        Najlepsze jest to , ze moja mama też używa samoopalaczy, no i jaki by sobie nie
        kupiła , to nie zdarzyło jej sie jeszcze geparcio wyglądać... Hmmm...
        Naprawdę nie wiem od czego to zależysmile)
        NO ale dziś się przkonam i to na własnej skórzesmile)))
    • mama_agaty Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 17:54
      Polecam balsam brązujący Sopot firmy Ziaja - daje lekką, naturalną opaleniznę,
      bardzo dobrze się rozprowadza, nigdy nie miałam żadnych plam ani przebarwień,
      pięknie pachnie no i jest niedrogi.

      Pozdrowienia.

      Katarzyna
      • bebejot Re: Używacie samoopalaczy -SOPOT 05.07.04, 22:20
        Tak jak mama_agaty chwalę sobie Sopot Ziaji, ale co do zapachu, mam lekko
        odmienne zdaniesmile.
    • igga-81 Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 19:10
      najlepszy efekt miałam po samoopalaczu diora, no ale cena równie "dobra"...
      teraz używam nivea dla jasnej karnacji i nie jestem zadowolona. Soraya jest w
      miare dobra i niedroga, musze koniecznie sie przerzucić! bo na diora w tym
      sezonie nie uciułam ;-(
    • mika2 A plecy!!!??? 05.07.04, 19:14
      A jak smarujecie plecy? Same? Równo sie tam "opalacie"?

      pozdrawiam
    • wegatka Re: Używacie samoopalaczy? 05.07.04, 20:51
      Używam samoopalacza tylko do twarzy i dekoltu - obecnie DAX COSMETICS i jestem
      z niego zadowolona. Nakładam go zawsze przed snem i rano budzę się pięknie
      opalona. Przed nałożeniem robię peeling i dzięki temu nie miewam żadnych plam.
    • magda1711 No właśnie!! PLECY!! 05.07.04, 21:29
      Dokładnie o tym pomyślałam jakies 10 min temusmile)
      Więc jak z tymi plecami? Smarujecie je jakoś?
      • edwo Re: No właśnie!! PLECY!! 06.07.04, 08:19
        Do opalenia samoopalaczem pleców najlepiej użyć męża. Tylko niech potem dobrze
        ręce umyje, bo mój jak raz zapomniał to potem miał ślicznie opalone dłonie od
        środka. He, he, he...
    • banieczka Re: Używacie samoopalaczy? 06.07.04, 20:44
      Ja też z tych bladych... Upiornie bladych. I w dodatku koszmarnie ciężko się
      opalam, słońce po prostu mnie nie zauważa...
      Jakoś specjalnie śmiałości nie mam do samoopalaczy i cały czas szukam swego
      ideału. W ubiegłym sezonie katowałam się Sopotem Ziaji. Kupiłam za namową
      zachwyconych koleżanek i po kilkakrotnym użyciu wyrzuciłam w diabły. Balsam
      brązujący śmierdzi potwornie, brązuje nędznie, b. powoli się wchłania. Krem do
      twarzy: przez pół dnia chodziłam tłusta na buzi (smarowałam rano), a następnego
      dnia - wysyp pryszczy że ho ho! Potem w składzie zobaczyłam, że ma koszmarnie
      dużo isopropyl myristate, słynnego zapychacza porów. No koszmar po prostu. W
      fazie schodzenia koloru moja szyja wyglądała, jakbym jej z miesiąc nie myła...
      Bez ostrego pilingu się nie obyło. Mam nauczkę, że nie każdy kosmetyk, który
      odpowiada koleżankom, musi odpowiadać mi. Tak samo z kolorem opalenizny po
      samoopalaczu - to, co u innych wywołuje piękkny brąz, u innych może zaowocować
      marchewką. No cóż, zależy to od naszej skóry i składu chemicznego jej
      naturalnych wydzielin.

      W to lato "opalam się" samoopalaczem l'oreala (balsam z pompką, chyba sublime
      bronze się nazywa). Kilka razy smarowałam nogi i jestem b. zadowolona. Wchłania
      sie szybko, także spokojnie mogę smarować na noc i spokojnie zasnąć, zanim
      rozwinie się "przepiękny" bukiet zapachowy właściwy każdemu samoopalaczowi.
      Rano wskakuję pod prysznic, nacieram się balsamem nawilżającym (to ważne, bo
      samoopalacze wysuszają) i mam złocistą opaleniznę na kilka dni. Jak zawsze,
      trzeba uważać na kostki i kolana - tam zazwyczaj opalenizna wychodzi bardziej
      intensywna.

      Jeśli chodzi o twarz, to wczoraj skusiłam się na krem, wokół którego chodziłam
      jak jeż od tygodnia. Nazywa się to-to krem nawilżający krem samoopalający i
      matujący, firma Mincer - Mona Liza. Ma składzie retinol (a nie słabszą formę
      wit. A - palmitynian retinylu, jak większość kremów tego typu), wit. C, koenzym
      Q10 i samoopalacz. Czyli wszystko, czego mi teraz potrzeba. O tej firmie
      wcześniej nic nie słyszałam, dlatego taka nieufna jestem. Robią kosmetyki na
      licencji francuskiej firmy Jannell. W tej serii jest jeszcze krem półtłusty na
      noc i parę innych kosmetyków. Mają też niezły patent na wydobywanie kremu ze
      słoiczka: krem przykryty jest specjalną membraną plastikową, z małą dziurką, i
      po naciśnięciu tej membrany wychodzi akurat tyle kremu, ile potrzeba na
      jednorazową aplikację. Czyli odchodzi wkładanie paluchów do kremu, tudzież
      zabawa ze szpatułką. Na razie smarowałam się dwa razy - buzia nabrała takiego
      wypoczętego koloru, lekko przyzłoconego, ale bez chamskiego brązu. Ujednolicił
      mi ten kremik koloryt cery (mam parę przebarwień i blizenek po wypryskach) i
      ogólnie podoba mi się. Zobaczymy za kilka dni, czy na pewno nie wyskoczy mi
      żadna "niespodzianka".
      Tymczasem pozdrawiam,
      B.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka