Dziś moje dziecko ugryzł pies sąsiadki.
Syn z kolegą czekali na klatce na jeszcze jednego kolegę i mieli iść na boisko, nie zaprzeczam iż pewnie cicho nie byli, sąsiadka otworzyła drzwi z zamiarem uciszenia dzieciarni bo pies szalał i skakał na drzwi, pies wyskoczył i dziabnął mojego syna w łydkę, wbił mu dwa zęby i przeciął skórę. Idę do właścicieli psa i proszę o okazanie szczepienia i tu zonk... laska lat 20 wyskakuje na mnie z ryjem że dziecko psa drażniło i ona tylko zrobiła z tym porządek,mówię jej że jak ma zastrzeżenia co do zachowania dziecka to powinna się zwrócić do jego rodziców a nie psa wypuszczać. Naprawdę nie należę do osób co nie widzą wad swoich dzieci jeśli ktoś mi zwraca uwagę na temat zachowania dziecka to moje dziecko przeprasza i więcej tego samego już nie zrobi,nie jest aniołkiem to normalny ośmiolatek co ma milin pomysłów na minutę a jak ma u boku kumpla to i dwa miliony.
Jeszcze raz proszę o okazanie książeczki z aktualnym szczepieniem na co usłyszałam iż ona dla mojej przyjemności nie będzie teraz książeczki szukała i trzasła mi drzwiami przed nosem.
Nie mając innego wyjścia zadzwoniłam na policję, nawet długo nie czekałam jak przyjechali,jeden miły a drugi wściekły i niezadowolony. Poszli do sąsiadów i w niedługim czasie jeden przyniósł mi książeczkę a tam same kwiatki,książeczka niepodpisana i diabli wiedzą czyja, w środku jedno odrobaczenie i jedno szczepienie podstawowe ze stycznia 2011r
Tłumaczę policjantowi iż nie ma szczepienia na wściekliznę a te które są to już nieaktualne. Policjant jakiś niegramotny bo musiałam czarno na białym pokazać co gdzie być powinno a on na to czy ja lekarz weterynarii jestem... mówię że nie, ale od 15 lat mam hodowlę kotów a na dokładkę psy od zawsze i nie jestem w tym temacie laikiem i orientuję się dość dobrze jak powinna wyglądać książeczka i aktualne wpisy. Wyszedł właściciel psa i zaczął mnie przekonywać iż w poniedziałek przyniesie aktualne szczepienie bo to pewnie przez pomyłkę nie jest wpisane

Tak jak lubię policję tak tym razem trafiłam na beton...
Zadzwoniłam na pogotowie, opisałam sytuację na co pani dyspozytor zapytała czy policja była, mówię że tak ona na to iż właściciel psa musi okazać aktualny dokument tu i teraz a nie w poniedziałek, dała namiary na doraźną pomoc medyczną dla mojej dzielnicy, tam połączono mnie z chirurgiem dziecięcym i pani doktór poinformowała mnie dokładnie jakie jest prawo, otóż jeśli doszło do przecięcia skóry to wyściele muszą iść z psem do weta powiedzieć co się stało, muszą to powtórzyć jeszcze trzy razy co pięć dni a następnie przynieść mi zaświadczenie iż pies jest zdrowy i nie ma tu żadnego znaczenia czy ma aktualne szczepienie czy też nie- takie przepisy.
Jak nie będę miała tego zaświadczenia to syn trafia do szpitala zakaźnego na serię zastrzyków

Kazała zrobić okład z sody i obserwować miejsce ugryzienia.
Poszłam do nich i sąsiad obiecał iż jutro pójdą z psem do weta, mam nadzieję że to zrobią...
I teraz kilka wyjaśnień hurtowych...
rzecz miała miejsce trzy piętra wyżej i nie słyszałam jak dziecko hałasowało tym samym nie mogłam zwrócić mu uwagi żeby ucichł, mogła to zrobić moja koleżanka a mama chłopca po którego poszli jednak nie zrobiła tego, podobno było ok.
Nie mogłam pojechać od razu do lekarza gdyż byłam sama z dwójką dzieci w tym jednym przeziębionym ośmiomiesięcznym bąblem.
Generalnie nie miałam pretensji ale uważam iż osoba dorosła powinna odpowiadać za to co robi ona i jej zwierzę a jeśli już coś się stało to potraktować sprawę poważnie a nie jeszcze mieć pretensje.
I dziś pojadę z młodym do lekarza tak na wszelki wypadek bo jednak dwie ranki są.
A jeszcze dodam iż pies podobno wcale z domu nie wychodzi załatwia się w mieszkaniu.
Mam tą info od mojej córki i od koleżanki co mieszka z psem i jego właścicielami na jednym piętrze ja mogę tylko powiedzieć iż
nigdy tego psa nie widziałam - serio nawet dziś, słyszałam tylko jak rzucał się na drzwi kiedy obok przechodziłam i ja nie hałasowałam

Uf ale długaśne.