Dodaj do ulubionych

Pies ugryzł mojego syna...długie

14.10.12, 01:10
Dziś moje dziecko ugryzł pies sąsiadki.
Syn z kolegą czekali na klatce na jeszcze jednego kolegę i mieli iść na boisko, nie zaprzeczam iż pewnie cicho nie byli, sąsiadka otworzyła drzwi z zamiarem uciszenia dzieciarni bo pies szalał i skakał na drzwi, pies wyskoczył i dziabnął mojego syna w łydkę, wbił mu dwa zęby i przeciął skórę. Idę do właścicieli psa i proszę o okazanie szczepienia i tu zonk... laska lat 20 wyskakuje na mnie z ryjem że dziecko psa drażniło i ona tylko zrobiła z tym porządek,mówię jej że jak ma zastrzeżenia co do zachowania dziecka to powinna się zwrócić do jego rodziców a nie psa wypuszczać. Naprawdę nie należę do osób co nie widzą wad swoich dzieci jeśli ktoś mi zwraca uwagę na temat zachowania dziecka to moje dziecko przeprasza i więcej tego samego już nie zrobi,nie jest aniołkiem to normalny ośmiolatek co ma milin pomysłów na minutę a jak ma u boku kumpla to i dwa miliony.
Jeszcze raz proszę o okazanie książeczki z aktualnym szczepieniem na co usłyszałam iż ona dla mojej przyjemności nie będzie teraz książeczki szukała i trzasła mi drzwiami przed nosem.
Nie mając innego wyjścia zadzwoniłam na policję, nawet długo nie czekałam jak przyjechali,jeden miły a drugi wściekły i niezadowolony. Poszli do sąsiadów i w niedługim czasie jeden przyniósł mi książeczkę a tam same kwiatki,książeczka niepodpisana i diabli wiedzą czyja, w środku jedno odrobaczenie i jedno szczepienie podstawowe ze stycznia 2011r
Tłumaczę policjantowi iż nie ma szczepienia na wściekliznę a te które są to już nieaktualne. Policjant jakiś niegramotny bo musiałam czarno na białym pokazać co gdzie być powinno a on na to czy ja lekarz weterynarii jestem... mówię że nie, ale od 15 lat mam hodowlę kotów a na dokładkę psy od zawsze i nie jestem w tym temacie laikiem i orientuję się dość dobrze jak powinna wyglądać książeczka i aktualne wpisy. Wyszedł właściciel psa i zaczął mnie przekonywać iż w poniedziałek przyniesie aktualne szczepienie bo to pewnie przez pomyłkę nie jest wpisanebig_grin
Tak jak lubię policję tak tym razem trafiłam na beton...
Zadzwoniłam na pogotowie, opisałam sytuację na co pani dyspozytor zapytała czy policja była, mówię że tak ona na to iż właściciel psa musi okazać aktualny dokument tu i teraz a nie w poniedziałek, dała namiary na doraźną pomoc medyczną dla mojej dzielnicy, tam połączono mnie z chirurgiem dziecięcym i pani doktór poinformowała mnie dokładnie jakie jest prawo, otóż jeśli doszło do przecięcia skóry to wyściele muszą iść z psem do weta powiedzieć co się stało, muszą to powtórzyć jeszcze trzy razy co pięć dni a następnie przynieść mi zaświadczenie iż pies jest zdrowy i nie ma tu żadnego znaczenia czy ma aktualne szczepienie czy też nie- takie przepisy.
Jak nie będę miała tego zaświadczenia to syn trafia do szpitala zakaźnego na serię zastrzykówsad
Kazała zrobić okład z sody i obserwować miejsce ugryzienia.
Poszłam do nich i sąsiad obiecał iż jutro pójdą z psem do weta, mam nadzieję że to zrobią...
I teraz kilka wyjaśnień hurtowych...
rzecz miała miejsce trzy piętra wyżej i nie słyszałam jak dziecko hałasowało tym samym nie mogłam zwrócić mu uwagi żeby ucichł, mogła to zrobić moja koleżanka a mama chłopca po którego poszli jednak nie zrobiła tego, podobno było ok.
Nie mogłam pojechać od razu do lekarza gdyż byłam sama z dwójką dzieci w tym jednym przeziębionym ośmiomiesięcznym bąblem.
Generalnie nie miałam pretensji ale uważam iż osoba dorosła powinna odpowiadać za to co robi ona i jej zwierzę a jeśli już coś się stało to potraktować sprawę poważnie a nie jeszcze mieć pretensje.
I dziś pojadę z młodym do lekarza tak na wszelki wypadek bo jednak dwie ranki są.
A jeszcze dodam iż pies podobno wcale z domu nie wychodzi załatwia się w mieszkaniu.
Mam tą info od mojej córki i od koleżanki co mieszka z psem i jego właścicielami na jednym piętrze ja mogę tylko powiedzieć iż nigdy tego psa nie widziałam - serio nawet dziś, słyszałam tylko jak rzucał się na drzwi kiedy obok przechodziłam i ja nie hałasowałamsmile
Uf ale długaśne.
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 01:19
      współczuję
      jakiś strasznie niepoważnych sąsiadów masz
      przytul syna ode mnie
    • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 01:25
      W kazdym razie nie denerwuj się, w znaczeniu nie martw sie o dziecko, rob co trzeba, ale wścieklizny bac sie nie musisz, skoro pies nie wychodzi.
      Jakieś 10 lat temu mój pies ugryzl dziecko, ojciec dziewczynki zadowolił się moim zapewnieniem, że szczepiony, wracam do domu, sprawdzam, a tam szczepienie sprzed 3 lat. Mało zawalu nie dostałam, przerażona zadzwonilam do kolezanki weterynarki, uspokoiła mnie, ze w naszym miescie od kilkudziesięciu lat nie odnotowano przypadku wscieklizny. Przez pol nocy zastanawialam się, czy powiedziec rodzicom dziewczynki prawdę - doszlam do wniosku ze nie, Rano pojechałam z psem do weta, opowiedziałam wszystko, zaczęla sie procedura obserwacji kundla, jeździlismy przez jakieś 10 dni codziennie. Ostatniego dnia dostalam zaświadczenie, ze pies zdrowy, a dzien póxniej znalazlam w szufladzie drugą książeczkę, z waznym szczepieniem.
      • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 01:45
        Dzięki dziewczynysmile
        Ja od początku wiedziałam, że szczepienia nie zobaczę.
        Moja córka jakiś czas temu kolegowała się z tą dziewczyną i powiedziała mi że żadnych szczepień nie ma, szkoda mi tego psa już od samego siedzenie w domu i braku ruchu można się wściec. Jakoś wcześniej nie zwróciłam uwagi na to że nigdy nie widziałam tego psa na spacerze a mają go ponad rok ale faktycznie znam wszystkie psy z bloku i sporo z osiedla a tego niesmile- dziwne.
        Mam nadzieję że wszystko ładnie się zagoi, najpierw były to dwa wgłębienia takie dziurki a teraz noga spuchła i jest sina tzn siniaki są i widać przeciętą skórę,niby nic ale wolę dmuchać na zimne i pokazać to lekarzowi zresztą chcę się dowiedzieć czy na basen może chodzić i grać w piłkę ( trenuje a teraz kończy się liga jesienna)
        • ola33333 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 05:57
          wspolczuje, na pocieszenie tylko napisze, ze teraz juz sa inne szczepionki niz kiedys.
          Ja sie szczepilam na wscieklizne 3 dawkami Rabipur przed podroza egzotyczna w maju. Ugryzieni, nie szczepieni wczesniej, dostaja 5 dawek. Mnie w pierwszy dzien po szczepieniu troche ramie bolalo (ale tylko przy ucisku), poza tym 0 skutow ubocznych. Rabipur nie zawiera rteci i sama szczepionka nie jest bolesna (no takie lekkie uklucie jak zawsze przy zastrzyku) ale na pewno nie sa to te bolesne zastrzyki w brzuch o ktorych bylo kiedys glosno w przeszlosci.
        • gato.domestico Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:19
          pociesz sie ze wscieklizna u psów jest baaardzo rzadka ...wiekszosc przyp. wsciekliny (odnotowanych) to wscieklizna u lisów, myszy etc...
        • minor.revisions Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 08.01.18, 02:49
          Pies nie ma wscieklizny skoro nie wychodzi ale z dzieckiem do lekarza bo psie rany się lubią zainfekować, paskudzić i ropieć.
      • ada1214 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 09:23
        Przez pol nocy zastanawialam się, czy powiedziec rod
        > zicom dziewczynki prawdę - doszlam do wniosku ze nie,

        Ale kana. TWoj pies pogryzl, nie mial szczepienia a Ty zatailas ten fakt przed poszkodowanym. Czy na to nie ma jakiegos paragrafu? Chetnie bym Cie zameldowala.
        • piekielna-diablica Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 09:29
          leć lemingu najpierw doczytać cały post a potem goń z wywieszonym jęzorem zawiadomić wszystkie służby sanitarne - na pewno w poniedziałek sprawisz, że będą mieli dobry humor
          • ada1214 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:19
            piekielna-diablica napisała:

            > leć lemingu najpierw doczytać cały post a potem goń z wywieszonym jęzorem zawia
            > domić wszystkie służby sanitarne - na pewno w poniedziałek sprawisz, że będą mi
            > eli dobry humor


            W ogole nie czaisz. Chodzi o zasady- a ze jest to czas zaprzeszly i ze sie dobrze skonczylo to oczywiste- w przeciwnym razie by nie pisala o tym na forum (przynajmniej mam taka nadzieje, ze takiego tupetu by nie miala)
            • angelfree Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:30
              UMIESZ CZYTAĆ?
        • missmiriam1 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 10:54
          ada1214 napisał(a):

          > Przez pol nocy zastanawialam się, czy powiedziec rod
          > > zicom dziewczynki prawdę - doszlam do wniosku ze nie,
          >
          > Ale kana. TWoj pies pogryzl, nie mial szczepienia a Ty zatailas ten fakt przed
          > poszkodowanym. Czy na to nie ma jakiegos paragrafu? Chetnie bym Cie zameldowala
          > .

          Eeee... a to doczytałaś? ''dzien póxniej znalazlam w szufladzie drugą książeczkę, z waznym szczepieniem.''
          • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:11
            Wcale sie nie dziwię oburzeniu, sama nigdy nie bylam pewna sluszności tej decyzji, przecież podejmujac ją miałam przekonanie, że zapomnialam o zasczepieniu psa. I dlatego natychmiast zglosilam się z nim na obserwację.
            Natomiast zawiadomienie rodzicow niczego by nie zmienilo poza tym, ze poza mna jeszcze oni nie spaliby po nocach, przynajmniej do zakończenia obserwacji.
            I tez - nie tyle chce bronić siebie, co kundla - to bylo otarcie naskorka, nie ugryzienie takie jak w przypadku syna Snu Bajry. Kundel (zszedl był lata t
            • nangaparbat3 cd 14.10.12, 11:12
              Kundel (zszedł byl lata temu) byl naprawde przyzwoity i nie gryzl, otarcie przypadkowe podczas zabawy.
            • ada1214 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:17
              > Natomiast zawiadomienie rodzicow niczego by nie zmienilo poza tym, ze poza mna
              > jeszcze oni nie spaliby po nocach,

              Zawiadomienie o braku szczepienia z pewnoscia spowodowalo by jakies dzialanie . W tym wypadku sie udalo, pies byl zdrowy, ale gdyby nie byl, to miala bys na sumieniu czyjas chorobe. Byc moze. Ze tez Ci sumienie na to pozwolilo. Ja sie dziwie.
              • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:46
                Nie masz racji. Działanie zostało podjete - pies przeszedl pelny cykl obserwacji, dostałam zaświadczenie, ze nie jest zdrowy, więc nie mogł zakazic dziecka. Rodzice nic wiecej nie mogli zrobić.
                Gdyby pies był zakazony, a raczej mial objawy wscieklizny (tylko wtedy ugryzienie skutkuje zakażeniem) natychmiast zawiadomilabym rodzicow i dziecko zostaloby zaszczepione - wcześniejsze szczepienie i tak nie mialoby sensu i nikt by go dziecku nie zaaplikował.
                • nangaparbat3 errata 14.10.12, 12:09
                  oczywiście: dostałam zaświadczenie, ze pies jest zdrowy
                  • czar_bajry Re: errata 14.10.12, 12:23
                    tak też pomyślałam i dlatego nie chciało mi się wypunktować zdania z błędembig_grin
                    • nangaparbat3 Re: errata 14.10.12, 12:54
                      I przepraszam za Sen Bajry - swoja droga i tak zawsze kojarzysz mi się z tym:
                      Już wstążkę pawilonu wiatr zaledwie muśnie,

                      Cichymi gra piersiami rozjaśniona woda;

                      Jak marząca o szczęściu narzeczona młoda

                      Zbudzi się, aby westchnąć, i wnet znowu uśnie.
                      (To jakos tak bylo Bajra - Bachczysaraj - i dalej smile
                      • czar_bajry Re: errata 14.10.12, 14:52
                        big_grin super
                • ada1214 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:47
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Nie masz racji. Działanie zostało podjete - pies przeszedl pelny cykl obserwacj
                  > i, dostałam zaświadczenie, ze nie jest zdrowy, więc nie mogł zakazic dziecka. R
                  > odzice nic wiecej nie mogli zrobić.
                  > Gdyby pies był zakazony, a raczej mial objawy wscieklizny (tylko wtedy ugryzien
                  > ie skutkuje zakażeniem) natychmiast zawiadomilabym rodzicow i dziecko zostaloby
                  > zaszczepione - wcześniejsze szczepienie i tak nie mialoby sensu i nikt by go d
                  > ziecku nie zaaplikował.

                  Nie znam sie na psach i szczepieniach wiec pozostaje mi miec nadzieje, ze jest tak jak piszesz. Niemniej jednak zatajanie czegokolwiek- w tym wypadku braku aktualnych szczepien, bo do tego sie zdarzenie sprowadza; wszak przez 10 dni bylas przekonana ze szczepienia nie bylo- przed pogryzionym jest ...w porzadku, wedlug Ciebie? Mam pytanie. Dzis postapilabys tak samo?
                  • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 14:12
                    Ada, nie powiedzialabym i teraz (chociaz szczepień i książeczek pilnuję jak świętości).
                    W moim pierwszym poscie pisalam, ze pierwsze co zrobilam to telefon do weterynarza, dowiedzialam się, jakie jest zagrozenie, co mam zrobić, co grozi dziecku. Potem pojechalam do przychodni weterynaryjnej, najlepszej w miescie, opowiedziałam wszystko po kolei. Weterynarz nie powiedzial mi, ze moim obowiazkiem jest powiadomienie rodziców - nie wiem czy jest. Na pewno by było, gdyby dziecko należalo zaszczepić, gdyby zachodzila jakakolwiek obawa, że może zachorować. Ale nie zachodziła. Moim bezwzglednym obowiazkiem bylo poddanie psa obserwacji - i to zrobiłam natychmiast, przez kilka dni codziennie dowożąc psa na obserwację.
                    Co daloby rodzicom informowanie ich, ze nie mam szczepienia? tylko ja moglam "coś" zrobic, i to zrobilam.
                    • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 14:15
                      Tu lekko zawalil sprawę tato dziewczynki, ze nie domagal sie pokazania zaświadczenia. I nie polecam nikomu naśladowania go, na odwrot, trzeba sie domagac okazania, nawet z pomocą policji.
                    • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 15:12
                      W momencie jeśli doszło do przecięcia powłoki skórytongue_out to właściciel psa ma obowiązek udać się do przychodni wet i poddać psa obserwacji a następnie dostarczyć osobie poszkodowanej zaświadczenie o stanie zdrowia psa.
                      Nie ma znaczenia czy pies ma aktualne szczepienie czy też nie, szczepiony także może być chory...
                      Takie są przepisysmile
                      Tylko tak się zastanawiam co mam zrobić jak właściciele sprawę oleją i do weta nie pójdą?
                      • nangaparbat3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 15:40
                        Hm.
                        Ja bym chyba zażądala jakiegos dowodu, że rozpoczęli procedury. Powinni jutro powiedzieć gdzie byli i co zalatwili, i gdyby chodzilo o moje dziecko, zadzwoniłabym do tego weta, zeby mieć pewność.
                        • jowita771 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 15:55
                          Ja też A jeśli nie podjęli żadnych kroków, to należy ich zmobilizować, łaski nie robią, to obowiązek właściciela zwierzęcia, nawet, jeśli mają aktualną książeczkę szczepień.
              • annajustyna Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 12:57
                A Ty bedziesz miala zaraz mnie na sumieniu - nie nauczyli w podstawowce, jak sie pisze partykule -by z czasownikami? Czy moze rosyjski jest Twoim ojczystym?
          • makacjam25 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 16:08
            > Eeee... a to doczytałaś? ''dzien póxniej znalazlam w szufladzie drugą książec
            > zkę, z waznym szczepieniem.''
            A gdybys nie znalazla?
            • asia_i_p Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 16:48
              To by zadzwoniła do rodziców dziecka?
              Albo i nie, bo pies bo badaniach okazał się zdrowy?
        • sadosia75 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:21
          Że niby byś ją u siebie w dom zameldowała czy jak?
      • aaa-aaa-pl Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 11:45
        Nie rozumiem- DLACZEGO zdecydowałaś się NIE INFORMOWAĆ
        rodziców dziewczynki o braku szczepień ?Skąd te dylematy ? Wszak książeczkę znalazłaś DOPIERO po 11 dniach !!!
        • thea19 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 19:32
          a dlaczego wywlekasz po 6 latach watki?????
          • aaa-aaa-pl Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 21:35
            Ja?? To nie ja!Nie wygrzebałam tego wątku !" Plocia 1124" - była pierwsza ze swoim wpisem ( godz. 11.29).Nawet nie spojrzałam na datę- że to taki " dinozaur".
    • guderianka Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 07:35
      To, ze nie wychodzi moze byc szansa na brak tężca i innych syfów

      Wspołczuje bardzo, jak czuje się synek? Kilka la temu pies znajomych pogryzl mojego M w twarz.byl potem kilka dni u weta na obserwacji mimo szczepien

      mozesz synowi zrobic obdukcje w zakładzie medycyny sadowej-koszt ok.200-300zl-i załozyc sprawe z powództwa cywilnego o odszkodowanie, straty moralne itp
      • melancho_lia Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 07:58
        Ja bym wszelkimi kosztami leczenia obarczyła właścicieli psa (rachunki za lekarza, z apteki itp.).
        Psa moich rodziców pogryzł kiedyś inny pies- jego właściciele najpierw się sadzili, ale po wizycie policji nagle im rura zmiękła. \leczenie naszego psa kosztowało ponad 1000zł- zapłacili wszystko.
    • kropkacom Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 08:26
      A dajmy ludziom w łapę pistolety to będą nimi uciszać dzieciaki na klatkach...

      Nie odpuść kochana. Ty masz sprawę do końca traktować śmiertelnie poważnie.
    • kamelia04.08.2007 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 09:44
      mójego brata dziabnął jego własny pies, był na pogotowiu, ale potem (jako własciciel psa) musiał sie tłumaczyc i okazywac książeczki, ze szczepienia sa na bieżąco.

      Współczuje ci, mojego brata jak ugryzł kundel w dzieciństwie, to ma uraz do psów do tej pory.
      Ja nie odpusciłabym ze wzgledu na chamskie zachowanie baby, że jak to dzieci hałasuja, to ona ich psem ucisza, a dalej jeszcze, że szczepienie jest, ale nie wpisane - toz to robienie z ludzi głupków.
      Ksiązeczka ma byc tu i teraz, a nie w poniedziałek, wiadaomo jak to bedzie, pójda do weterynarza, dorzuca dostkowo stówe, a ten zaszczepi kundla z antydatą.


      Do lekarza idzie sie od razu - tego samego dnia. Wiem, że miałas osmiomiesieczne chore i o ile na wsi nie ieszkasza, to trzeba iśc na pogotowie.
    • klubgogo Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 09:48
      Współczuję, ale chyba nic z tym nie zrobisz.
      Wczoraj wychodzę z córką za rękę spokojnie z klatki, przed blokiem przechodzi kobitka w moim wieku (więc nie 20-latka) z rasą typu pitbulterier albo i jakiś amstaff, nie znam się bez kagańca, pies pierwsze co rzut okiem na dziecko, więc ja ciągnę dziecko mocno za siebie i mówię do córki: uważaj, taki pies powinien byc w kagańcu. A laska odwraca się wystawiając psa centralnie na mnie i ryczy: JESZCZE COŚ!!!??? I co takiej zrobisz? Najwyżej psem poszczuje, ale kagańca nie założy, bo przecież to kochany łagodny piesek jest.
      • plocia1124 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 11:29
        Uważam iż pies był na smyczy i szedł spokojnie z jakiej racji miał mieć kaganiec, sama mam takiego psa i nie raz spotkałam się z taką uwaga" ten pies powinien mieć kaganiec" a baba która to mówi z papierosem a jej kundel biega luzem i obszczekuje mojego.. No problem najwyżej ugryźie, mój pies jest na smyczy.
        • rysiowa85 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 13:27
          i po to odkopałaś wątek sprzed 6 lat?
    • dzika41 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 09:55
      Czy właściciele psa dostali mandat? Nie? Wzywać policję jeszcze raz, natychmiast! Nieszczepienie przeciwko wściekliźnie jest karalne z urzędu!

      Powiadomić o zdarzeniu Inspekcję weterynaryjną i Sanepid - natychmiast!

      Właściciel ma obowiązek przez 2 tyg chodzić z psem na obserwację do IW.

      Przechodziłam to samo 4 lata temu kiedy duży pies (jakiś kundel) zaatakował mojego Ślubnego.
    • 18lipcowa3 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:01
      Nieważne co zrobil twoj syn, ta rura nie miala prawa.
      Zatrulabym im zycie, a najchetniej otruła psa po prostu. Nie trawie takich zachowan, a juz najbardziej nie trawie takich psiarzy.
      • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 11:22
        To jakaś totalnie głupia laska bo trudno nazwać psiarzem kogoś kto nie wyprowadza psa na spacer. Nie odpuszczę, policja tak naprawdę mnie olała, ten niezadowolony co koniecznie chciał mi udowodnić że szczepienia pies ma w pewnym momencie stwierdził iż on też miał psa i rozumie co to znaczy jak dzieci drażnią zwierzę???????? no kopara mi opadła i zapytałam czy w takim wypadku szczuł dzieci psem, bo może rozminął się z powołaniem i nie ten zawód wybrałtongue_out
        • jowita771 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:03
          Policjant idiota. To, że miał psa i jakieś dzieci go drażniły ma się nijak do jego obowiązków. W pracy to on sobie swoje opowieści może wsadzić w buty i ma robić to, za co mu płacą.
        • kosher_ninja Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:12
          ten niezadowo
          > lony co koniecznie chciał mi udowodnić że szczepienia pies ma w pewnym momencie
          > stwierdził iż on też miał psa i rozumie co to znaczy jak dzieci drażnią zwierz
          > ę???????? no kopara mi opadła i zapytałam czy w takim wypadku szczuł dzieci ps
          > em, bo może rozminął się z powołaniem i nie ten zawód wybrałtongue_out

          Na twoim miejscu napisałabym skargę na takiego palanta
        • anorektycznazdzira Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:19
          Policjant- kretyn, składałbym skargę. Co do rury wyskakującej z mordą- za te mordę pociagnęłabym sprawę dalej. Nie tyko patrole policji przyjmują zgłoszenia.
        • jola-kotka Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 08.01.18, 02:30
          Dobra ale moze bez zatruwania zycia ,trucia psa i absolutnie nie jest prawda,ze nie ma znaczenia co zrobil twoj syn. Tu akurat nic i wina lezy po stronie wlascicieli,ale takie podejscie nie wazne jest chore ,jakby psa kopnal lipcowa by uznala ze pies do zabicia a wlasciciele do odstrzalu.
      • anonim1178 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 20:43
        szkoda jednak wyżywać się na psu, za zwierzę i jego wychowanie zawsze odpowiada właściciel, żaden nie jest z natury zły. Jednak sprawę warto doprowadzić do końca, jeszcze jakieś kruczki na końcu wyjdą i okaże się że pies w złych warunkach trzymany i będzie płacz dopiero.
      • jola-kotka Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 08.01.18, 02:27
        Ty to jestes jednak glupsza od tego psa.
    • konik-galopek Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 12:03
      Ja na Twoim miejscu byl tego tak nie zostawila. Z tego co opisujesz widac, ze o psa nikt nie dba i nie wiadomo czy nie jest chory. Najprawdopodobniej nic synowi nie bedzie ale lepiej dmuchac na zimne. Wiem, ze teraz chodzi Ci glownie o syna i donoszenie w Polsce nie jest zbyt popularne, ale jesli nie jest Ci obojetny los psa zglos sie do strazy dla zwierzat - www.sdz.org.pl/

      Trzymam kciuki za syna i za psa.
    • boo-boo Tak czy siak. 14.10.12, 12:56
      Syn mógł nawet na przysłowiowej lampie się na korytarzu bujać ale sąsiadka jako osoba dorosła nie miała prawa psa na dzieciaki wypuścić. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji- sama mam psy od lat i do głowy by mi coś takiego nie przyszło. Jak się wie, że się ma agresywnego-porąbanego psa co może zaatakować to się zachowuje wszelkie środki ostrożności. A gdyby miała dobermana lub jakiegoś większego psa ?
      Powinna porozmawiać z tobą jako rodzicem, mamą kolegi twojego syna, a w najgorszej sytuacji wezwać straż miejską lub policję skoro to taki problem dzieci hałasujące na klatce.

      Książeczkę czy zaświadczenie o szczepieniu to się okazuje od razu, a nie za kilka dni jak się komuś w "łapę da" za wsteczny wpis o szczepieniu.

      Ja bym na twoim miejscu nie odpuściła- jak się ma psa to chyba trzeba być odpowiedzialnym i ponosić konsekwencje swoich czynów. Jak ja to mówię, "z dziećmi to trzeba mieć oczy w doopie- a z psem tym bardziej".
    • angelfree Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:32
      Jesli, jak piszesz, noga spuchła, to konieczny jest antybiotyk.
    • erdbeere40 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 13:50
      Nie czytałam postów poniżej Twojego, sama też zostałam w podobny sposób ugryziona przez psa- buldog francuski. Sytuacja podobna, pies skoczył na mnie na podwórku, był na tej wyciąganej smyczy, też brak szczepienia, brak kagańca ( podobno tak twierdził właściciel, te psy nie muszą mieć kagańca). Złożyłam sprawę z powództwa cywilnego i wygrałam 30 000 zł. Facet do tej pory mi spłaca w ratach, abyło to w 2004 roku. Składaj sprawę, niech się ludzie nauczą. Tylko trochę czasu i nerwów to kosztuje.
      • jowita771 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 14:33
        > wództwa cywilnego i wygrałam 30 000 zł. Facet do tej pory mi spłaca w ratach, a
        > było to w 2004 roku.

        Uuuu, ciekawe, czy jego pies nadal łazi bez kagańca.
        • erdbeere40 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 14:46
          Łazi, łazi, tylko jak mnie widzą, to omijają z daleko. Tak samo pozostałych członków mojej rodziny. Może naprawdę na buldogi francuskie nie ma kagańców, ale mnie to nie interesowało. To ich obowiązek pilnować swojego pupila.
          • jowita771 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 14:52
            Założę się, że właściciele ogólnie zrobili się bardziej uważni, od kiedy usłyszeli kwotę. Dobrze zrobiłaś.
          • zebra12 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 16:09
            A to ugryzienie za 30 000 było poważne? Bo kwota po prostu astronomiczna.
            Jestem gotowa nadstawić goleń psiej szczęce za takie odszkodowanie wink
            • gazeta_mi_placi Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 12:01
              A straty psychiczne? Nie śmiej się, wiele osób po jednorazowym ugryzieniu przez psa ma potem długie lata fobię.
            • rosapulchra-0 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:08
              Zebra, moje dziecko miało 5 lat, gdy ugryzł ją dog w twarz. Tuż pod okiem ma całkiem sporą bliznę. A uraz do zwierząt ma taki, że pojęcia nie masz.
          • mallard Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 11:34
            erdbeere40 napisała:

            > Łazi, łazi, tylko jak mnie widzą, to omijają z daleko. Tak samo pozostałych członków mojej > rodziny. Może naprawdę na buldogi francuskie nie ma kagańców, ale mnie to
            > nie interesowało. To ich obowiązek pilnować swojego pupila.

            A mnie ciekawi taka rzecz:
            Od razu postanowiłaś, że stukniesz faceta na kasę, czy zrobiłaś to dlatego, bo po zdarzeniu był na tyle bezczelny, że postanowiłaś dać mu nauczkę?
            • alinawk Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 11:55
              > Od razu postanowiłaś, że stukniesz faceta na kasę

              Tak, specjalnie się zaczaiła za rogiem i włożyła psu rekę do pyska żeby ją użarł big_grin
              Byleby faceta obedrzeć z kasy tongue_out
              Miała go pewnie na oku od dłuzszego czasu bo jeżdził wypasioną bryką smile
              • mallard Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 12:54
                alinawk napisała:

                > Tak, specjalnie się zaczaiła za rogiem i włożyła psu rekę do pyska żeby ją użar
                > ł big_grin
                > Byleby faceta obedrzeć z kasy tongue_out
                > Miała go pewnie na oku od dłuzszego czasu bo jeżdził wypasioną bryką smile

                Cóż, - błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa...
                • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:02
                  Byłam u lekarza, wszystko ok mam obserwować czy nic się złego nie dzieje i nadal robić okłady z sody oraz obserwacja psa w dobie 0,5,10 i 15.
                  Syn najbardziej nieszczęśliwy z powodu przerwy tyg. w treningach i pływaniu.
                  Sąsiedzi wczoraj przyszli pokazać iż byli już na pierwszej obserwacji.
                  A najlepsze zostawiam na koniec dziś rano spotkałam sąsiada jak wracał z psem ze spacerusmile
                  • mallard Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:22
                    czar_bajry napisała:

                    > Sąsiedzi wczoraj przyszli pokazać iż byli już na pierwszej obserwacji.

                    Czyli raczej "rura im zmiękła"?

                    P.S. - Przypomniałem sobie zdarzenie sprzed kilkunastu lat, jak mojego syna ugryzł głaskany przez niego kot. W zasadzie z tego, co pamiętam śladu ugryzienia raczej nie było, ale żeśmy spanikowali trochę i poszedłem do właścicielki, starszej pani, która aczkolwiek ze zrozumieniem odniosła się do sytuacji i uznała swoją odpowiedzialność, to powiedziała mi, że ona jako starsza osoba nie ma siły jeździć z wielkim kocurem do weterynarza i bardzo mnie prosi o to, abym to robił ja. Jako człek wyrozumiały i łagodny zgodziłem się i zaczęło się jeżdżenie, jeszcze wtedy tramwajem z kilkukilogramowym kociskiem imieniem Zyga w torbie, bardzo łagodnym skądinąd (syna ugryzł dlatego, że miał jakieś bolesne miejsce, o czym syn nie wiedział). Na koniec weterynarz wydał werdykt, iż jest ok i sprawa skończyła się pozytywnie
                    • imasumak Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 15:19
                      A mnie się przypomniało, że gdy byłam kiedyś w czasie ferii zimowych w Bukowinie Tatrzańskiej, ugryzł mnie w łydkę jakiś burek. Wprawdzie miałam na sobie spodnie narciarskie, ale i tak zrobił mi małą rankę. Pamiętam, że wychowawczyni nasze grupy jak jej o tym powiedziałam, zaśmiała się tylko i powiedziała, że szybko wyjdę za mąż (co się niestety sprawdziło tongue_out)), bo ponoć ugryzienie w łydkę gwarantuje szybkie zamążpójście wink. Zero żadnej akcji, powiadamiania rodziców itp.
                      A ja z kolei byłam tak głupia (ale czego się spodziewać po 10latce), że nie przyznałam się rodzicom, bo bałam się zastrzyków.
                      Teraz jak sobie myślę o tym, to miałam sporo szczęścia.
            • gazeta_mi_placi Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:48
              Za niedopilnowanie swojego zwierzaka się płaci i tyle, chciała to poszła i wygrała, gdyby więcej osób pogryzionych przez psy pozywały właścicieli na konkretną kasę więcej osób poświęcało by czas swoim psom na naukę dobrego wychowania.
              Co w tym złego (o ile wcześnie w co wątpię celowo nie drażniła psa)?
      • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 15:14
        Zapamiętam to sobiesmile
      • gato.domestico Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:22
        wyobrazasz sobie buldoga francuskiego w kagancu??
        • mona_mayfair Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 13:22
          img233.imageshack.us/img233/4016/zzzzzzzzzzzzzzx.jpg
    • grave_digger Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 14.10.12, 15:00
      dodałam do ulubionych, by wiedzieć jak postępować, gdyby jakiś pies ugryzł moje dziecko.
    • esr-esr Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 11:47
      policja i pogotowie to jedno, ale kurczę żal strasznie zwierzaka. nigdy nie jest wyprowadzany? przecież agresja w nim musi niesamowicie narastać. może poza oczywistymi krokami (zadbanie o zdrowie dziecka) warto potem zainteresować sprawą straż miejską? niech sprawdzą czy pies jest trzymany w odpowiednich warunkach. to nie chomik, żeby go zamykać w klatce.
    • lilly_about Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 11:49
      Współczuję sąsiadów. Bo to ani wina psa, ani dziecka. Tyle że ja bym z dzieckiem mimo wszystko poszła do lekarza.
    • gazeta_mi_placi Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 11:58
      Sąsiadka powinna uważać na własnego psa i bezwzględnie powinna pokazać aktualne świadectwa szczepień oraz przeprosić.
      Zaś Twój z syn z kolegami nie powinni hałasować obcym ludziom pod drzwiami, klatka schodowa to nie plac zabaw ani boisko.
    • rosapulchra-0 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:06
      Bardzo dobrze zrobiłaś. Postępowanie sąsiadki jest.. delikatnie mówiąc, naganne suspicious
      Miałam podobną sytuację. Mnie ugryzł pies sąsiadki, która jeszcze tegoż poszczuła na mnie. W zasadzie nie ugryzł, ale uszczypnął, nie zdążył zatopić kłów w moim pośladku tylko dlatego, że rozdarłam się niemiłosiernie, odwróciłam i walnęłam go torebką. A pies wielki, więc myślę, że miałam więcej szczęścia niż rozumu.
      Skończyło się wezwaniem policji, mandatem dla owej sąsiadki i kupieniem psu kagańca. O tm, że została ona i jej cała rodzina moim śmiertelnym wrogiem wspominać nie muszę? wink
      • easyblue Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:13
        Czyli nie chciał cię ugryźć - mój pies tak szczypał młodą, ot, wymyślił sobie taką zabawę. Ale co innego własny pies, a co innego cudzy zabawiający się cudzymi pośladkamismile
        • rosapulchra-0 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 18:39
          Nie, wcale nie chciał mnie ugryźć suspicious Wyskoczył, poszczuty przez swoją właścicielkę i rzucił się na mnie. No po prostu chciał tylko uszczypnąć sciana
    • moguer Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 13:17
      Bardzo współczuje bo wiem co czujesz, parę lat temu moje dziecko dostało pogryzione przez psa sąsiadki-amstafa.Tylko u nas niestety był szpital , szycie, długie leczenie, zwłaszcza psychologiczne.Policja w moim przypadku stwierdziła...... pogryzienie chce Pani zgłosic? Wiedziałam, że z ich podejściem to ja nic nie zrobie, zwróciłam się do prokuratury, w tym samym dniu pojawił się dzielnicowy, sąsiedzi dostali mandat 300 zł i dzielnicowy powiedział, ze jeżeli z psem nie pójda do weterynarza to prokuratura się tym zajmie i będą miec problemy. Zaświadczenie musiałam pokazac lekarzowi córki. Na szczescie było wszystko w porządku. Po 6 latach od wypadku wygrałam sprawę cywilną , wczesniej sąsiadka miała sprawę z urzedu dostała jakąs grzywne.Ja odzyskałam 7 tys kosztów leczenia i 40 tys córka dostała odszkodowania.Sąsiadka się odwoływała ale zawsze przegrywała, jeden sędzia mi powiedział, ze za mało wnioskowałam, ze to powinno byc 100 tys, może wtedy właściciele by się zastanowili.Moja córka będzie miała do końca życia blizne niestety, u Ciebie na szczescie nie jest poważnie, ale nie powinnas odpuszczac, zwłaszcza jak Cie potraktowała sąsiadka.
      Twoja sąsiadka powinna dostac mandat za niedopilnowanie psa , to jest obowiazek każdego własciciela.
    • default Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:14
      czar_bajry napisała:

      > pies wyskoczył i dziabnął
      > mojego syna w łydkę, wbił mu dwa zęby i przeciął skórę

      O mamuniu, i z tego powodu tyle zamieszania ? Policja ? Pogotowie ? Lekarze, weterynarze ?
      Podziwiam, mnie by się nie chciało. Awanturę sąsiadce zrobiłabym osobiście, bez pomocy policji i to chyba bardziej z powodu dręczenia psa niż dwóch dziurek w nodze.
      • amoreska Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:22
        CytatAwanturę sąsiadce zrobiłabym osobiście, bez
        > pomocy policji i to chyba bardziej z powodu dręczenia psa niż dwóch dziurek w
        > nodze.

        Dziwię się ogromnie, że ważniejszy byłby dla ciebie cudzy pies niż własne dziecko.
      • hellulah Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:47
        Chyba nie doczytałaś albo ja już nie wiem co.

        Nie chodziło o poszarpaną kurtkę czy ubrudzony psimi łapami płaszcz z wielbłądziej wełny.

        Teraz się skup: wścieklizna. Występuje rzadko. Bardzo rzadko. Ale jak już wystąpi i nie będzie leczona (w sensie podania szczepionki na czas) jest - uwaga, skup się mocniej - 100% śmiertelna.

        Masz z jednej strony ryzyko choroby 100% śmiertelnej, a z drugiej dyskomfort paniusi-nieodpowiedzialnie-trzymającej w domu psa. Sorry ale ja nie pojmuję twojego zdumienia. Nawet jeśli ryzyko choroby jest jak 1:10.000 czy więcej, ja bym tego ryzyka nie podjęła. O płaszcz czy kurtkę bym się nie paszczała, ale z powodu śmiertelnej choroby owszem i.
        • default Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 15:15
          Wścieklizna występuje u lisów, a i to coraz rzadziej. A już podejrzewanie o wściekliznę miastowego, blokowego psa, w dodatku zbrodniczo nie wyprowadzanego na spacery jest całkowicie irracjonalne.
          Ja broń Boże nikogo nie krytykuję - raczej podziwiam, bo mnie by się nie chciało robić takiego rabanu wokół tego incydentu.
          • thegimel Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 17:29
            Fakt, ryzyko jest minimalne, ale nie zerowe, a na wściekliznę się umiera. I to zawsze. Jest chyba 5 udokumentowanych przypadków, że chory przeżył. Ogniska wścieklizny się zdarzają wciąż i choć ryzyko małe, to lepiej chuchać na zimne w takiej sytuacji. Mnie ucięła w palec mysz kiedyś (leśna) i choć ryzyko było minimalne - wolałam się zaszczepić.
          • hellulah Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 09:24
            Sorry, ale w przypadku szczepień i herd immunity (że pojadę jak biszkopcik) nie ma odpuść. Można (?) się bawić w przepychanki w przypadku dzieci i chorób jednak wyleczalnych (odra, błonica) ale nie w przypadku wścieklizny i moim zdaniem nie w przypadku zwierząt (których nieszczepienie zagrozi ludziom, a jakie ma pozytywne skutki dla samych zwierząt?).

            Owszem, trzeba podejrzewać każdego psa, także mieszkającego w mieście, ponieważ:
            1. potencjalnie mógł mieć kontakt z wściekłym ssakiem;
            2. nie można tolerować właścicieli, którzy olewają szczepienia.
      • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 16:22
        O mamuniu, i z tego powodu tyle zamieszania ? Policja ? Pogotowie ? Lekarze, we
        > terynarze ?
        > Podziwiam, mnie by się nie chciało.

        Czy TY umiesz czytać, czy tez mój post był na tyle długi że nie dałaś rady doczytać do końca?
        Policja była nie dlatego że pies ugryzł mojego syna tylko że sąsiadka której pies ugryzł mojego syna nie chciała pokazać szczepienia tegoż psa.
        Jeśli Tobie by się nie chciało zadbać o zdrowie własnego dziecka to nie pozostaje mi nic innego jak tylko współczuć rzeczonemu dziecku.
    • sadosia75 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 14:26
      Szkoda syna ! Bo co by dziecko nie robiło to szczucie psem jest niedopuszczalne.
      Nie odpuszczaj tym sąsiadom. Ciągnij sprawę do samego końca. Zgłoś się do dyżurnego i poproś o dane policjantów będących na zgłoszeniu, napisz informację z przebiegu zdarzenia do naczelnika prewencji ( bo pewnie z prewencji byli ) i poproś o ksero notatki służbowej ew. o odpowiedź na pismo. bo to jak zachował się policjant zasługuje na wpis do akt osobowych.
      Sąsiadom daj dwa wyjścia. Albo opłacają cały rachunek za leczenie ( zbieraj faktury itp ) albo idziecie do sądu.
      No i niestety ale takim ludziom nie można popuszczać. Raz im odpuścisz i będą wiedzieli, ze nic im nie zrobisz i mogą dosłownie wszystko. Dobrze, ze skończyło się jedynie na dwóch zębach psich w nodze dziecka. Mogło skończyć się gorzej uncertain
      Mam nadzieję, że z dzieckiem wszytko w porządku. I skończy się na strachu wyłacznie.
    • gato.domestico moja suka... 15.10.12, 14:28
      smile to bardzo zrownowazony pies...uwielbiana na naszym osiedlu...ale ale
      od jakiegos czasu dzieciarnia urzadza sobie zabawe...
      mieszkamy na parterze i mamy ogrodek..na czesci ogrodka jest wysoki na 180plot a na czesci nizszy okolo 90cm ......Pies jest duzy (wyzel) i czesto stoi sobie na 2 lapach opierajac sie o plotek wiec dzieciarnia zachecona tym ze suka jest spokojna zaczyna ja draznic, straszyc typu jakies z zaskoczenia "UUUU..."
      Bylam swiadkiem kiedy stojac po str wyzeszego ogrodzenia (bylam miewidoczna) jak dziewczynka okolo 4-5 letnia wykonywala to swoje "uuu" i suka warknela i klapnela...nie miala szans na ugryzienie ale...teraz bachory lataja po osiedlu (male 3 bloki) i wolaja ze moj pies gryzie...
      i co jak kiedys ugryzie bedac na smyczy to bede miec problem? zawsze chmara dzieciakow nas otacza gdy wychodzimy na spacer...pchaja sie , glaskaja a pies lekko osaczony...
      • gryzelda71 Re: moja suka... 15.10.12, 14:34
        > i co jak kiedys ugryzie bedac na smyczy to bede miec problem?

        Załóż kaganiec,nie ugryzie i nie będzie problemu.
        • gato.domestico Re: moja suka... 15.10.12, 14:37
          po ogrodku...moim prywatnym ma w kagancu chodzic? dzieciarnia lapy wklada jej prawie do pyska sad
          • gryzelda71 Re: moja suka... 15.10.12, 14:45
            Odniosłam się do tej twojej wypowiedzi:
            i co jak kiedys ugryzie bedac na smyczy to bede miec problem?
            • phantomka Re: moja suka... 15.10.12, 14:54
              Miałam dość podobną sytuację, z tym, że przyszła do mnie koleżanka, która na widok psa na moich rękach, zaczęła krzyczeć i uciekać. Pies się wyrwał z rąk i dorwał koleżankę 3 piętra niżej. Efekt: ugryzienie i dziura od łapy. Masakra. Oczywiście pies był pod kontrolą weta przez co najmniej 2 tyg. Co kilka dni zgłaszaliśmy się z nim na obserwację. A koleżanka dostawała jakieś zastrzyki w brzuch. Nie wyobrażam sobie rzucać się w tej sytuacji, chociaż winna do końca nie byłam, bo jej reakcja była niewspółmierna do sytuacji. No ale w końcu to nasz obowiązek udowodnić, że pies nie ma chorób.
              • gato.domestico Re: moja suka... 15.10.12, 15:00
                jasne ale nie chodzi mi o udowodnienie ze peis nie jest noisicielem czegos...to oczywiste ze mam jakies obowiazki jako wlasciciel psa. raczej chodzi mi o skutki prawne (odszkodowanei) w teorii - mam nadzije ze nie dowiem sie w praktyce, w sytuacji gdyby moj pies ukasil zapalonych malych milosników psa smile


              • pole_koniczyny Re: moja suka... 15.10.12, 15:10
                Powiem krótko: w takiej sytuacji zalazłabym właścicielom psa za skórę tak mocno jak tylko by się dało.
                Nienawidzę nieodpowiedzialnych właścicieli psów, nie lubię ich pupili biegających bez kagańca na teleskopowej smyczy albo samopas po osiedlu. Pies to tylko zwierzę, nie wiadomi kiedy mu coś odstrzeli ze strachu i zaatakuje. A ludzie się nie nauczą póki nie dostaną porządnie po łapach.
                • julita165 Re: moja suka... 15.10.12, 15:36
                  Ja też nienawidzę nieodpowiedzialności właścicieli psów i ich lekceważenia innych ludzi. Nie każdy psy lubi a już na pewno nie ma obowiązku znoszenia zainteresowania ze strony cudzych zwierząt. Moim zdaniem w miejscu publicznym pies nie ma nawet prawa podejść do mnie a obowiązkiem właściciela jest mi to zapewnić, jak inaczej się nie da to na krótkiej smyczy i w kagańcu. Strasznie dużo psów pęta się swobodnie po ulicach, parkach i właściciele nie widzą nic złego w tym, że podbiega, obwąchuje albo nawet obszczekuje postronne osoby. U mnie w okolicy mieszka taka sobie super wyluzowana parka z trójką dzieci i psem, owczarkiem chyba to się nazywa collie, niestety nie szarpnęli się na płotek i piesek sobie luzem po ulicy lata, a że do dzieci pewnie przyzwyczajony to to wielkie psisko podbiega też do mojego rocznego synka co się na spacerze ledwo na nogach trzyma. Ostatnio pofatygowałam się do tych ludzi i proszę grzecznie żeby swojego psa byli uprzejmi trzymać w zamknięciu i ewentualnie wyprowadzać na spacery w ich towarzystwie bo nie mam przyjemności w odganianiu go od mojego dziecka i siebie. Oni na to wielkie oczy, że piesek jest łagodny i towarzyski itp, itd. Ja dalej grzecznie, że mnie nie interesuje jakie to walory posiada ich pupilek tylko nie życzę sobie żeby się zbliżał do mnie. Na co ci ludzie zaczęli robić się niemili więc powiedzialam, że nie przyszłam tu się wykłócać tylko grzecznie zwrócić im uwagę ale jeśli nie dociera to uprzedzam lojalnie że jeśli jeszcze raz zobaczę tego pieska latającego po okolicy to zadzwonię po straż miejską albo policję i zgłoszę że grasuje bezpański, agresywny, duży pies żeby go jakiś hycel złapał i odwiózł do schroniska
      • anorektycznazdzira Re: moja suka... 15.10.12, 15:50
        gato.domestico napisała:
        > i co jak kiedys ugryzie bedac na smyczy to bede miec problem?

        a nie jest tak, ze pies wyprowadzany "na osiedle" ma być na smyczy I W KAGAŃCU?
        O ile wiem, to tak, więc będziesz mieć problem. Niestety enigmatyczni "gó...arze" drażniący psa nie sa tu żadnym wytłumaczeniem, musiałabyś udowodnić związek pomiędzy drażnieniem przez tego konkretnego gó...arza i konkretnym ugryzieniem. Nie jest tak, że gó...arze podlegają odpowiedzialności zbiorowej.
        • sadosia75 Re: moja suka... 15.10.12, 15:57
          Nie ma takiego prawa o ile się orientuję,które nakazuje wyprowadzanie psa w smyczy i w kagańcu.
          Istniejące prawo nakazuje zachowanie środków ostrożności ale nic nie mówi co to ma być konkretnie.
          Obowiązek kagańcowy nakłada Rada Miasta zazwyczaj. więc trzeba by było się dowiadywać co ustaliła RM z naszego miasta.
          Oddzielnym tematem powinno być to jaki kaganiec psu zakładać . Bo nie każdy kaganiec daje gwarancję , że pies krzywdy nie zrobi. Np. w żelaznym kagańcu pies może polamać żebra.
        • julita165 Re: moja suka... 15.10.12, 16:02
          Racja. Jak Twój pies ugryzie dziecko to Ty będziesz musiała udowodnić, że dołożyłaś należytej staranności żeby nie dopuścić do sytuacji w której powstało zagrożenie. Niski płotek wręcz może działać na Twoją niekorzyść - masz dużego psa, powinnaś mieć wyższy płot. Co innego gdyby dziecko weszło na Twoją działkę ( przy założeniu że płot jest zabezpieczony np. nie ma dziur i przeszlo górą ) ale jeśli pies jest w stanie zrobić krzywdę "przez płot" to jest to Twoja wina
          • esr-esr Re: moja suka... 15.10.12, 19:33
            płot 1,80 metra to dosyć wysoki płot. tyle mają standardowe siatki. ma dziewczyna na tego wyżła budować klatkę jak wybieg dla szympansów?
            ja bym dzieciaki podczas takiego zbiorowego wyprowadzania uświadomiła jak nie należy zachowywać się przy psie i zabroniła bym głaskania bez rodziców.
            • julita165 Re: moja suka... 15.10.12, 19:55
              Chyba nie ma wyżła sięgającego ponad płot 1,8 m ? Dziewczyna pisze że część ogrodzenia ma tylko 90 cm i to chyba na tej części jest problem.
              Oczywiście drażnienie psów jest rzeczą naganną i dzieci trzeba uczyć żeby tego nie robiły ale dzieci to tylko dzieci, podobnie jak pies to tylko zwierze, nie ma co oczekiwać cudów i ten kto jest w tym towarzystwie dorosłym człowiekiem musi to brać pod uwagę i stosownie postępować
              • hanna26 Re: moja suka... 15.10.12, 22:58
                Czy miał szczepienie, czy nie miał, nie ma znaczenia, i tak trzeba z psem jeździć przez trzy tygodnie na obserwację.
                To nie jest tak, że każde szczepienie na sto procent działa, dlatego trzeba przez te tygodnie obserwować, czy zwierzę nie zachoruje. Nie odpuszczaj tego, bo to bardzo ważne. Kilka lat temu moją córkę ugryzł pies teściowej, więc jestem oblatana w temacie. Piesek teściowej był oczywiście szczepiony, a jednak lekarze ze szpitala zakaźnego oświadczyli, że obserwacja jest konieczna u każdego psa, bez względu na szczepienie. Mąż jeździł z psem na wydział weterynarii SGGW chyba ze trzy razy w tygodniu.
              • esr-esr Re: moja suka... 16.10.12, 10:36
                zgoda - należy uczyć i dzieci i psa. jak pies będzie chciał to żadne ogrodzenie nie będzie dla niego przeszkodą (wystarczy zapytać właścicieli huskich) - mojego psa nie zatrzymuje nawet pastuch elektryczny jak ma "potrzebę" wyjścia.
                • pole_koniczyny Re: moja suka... 16.10.12, 11:51
                  esr-esr napisała:

                  > zgoda - należy uczyć i dzieci i psa. jak pies będzie chciał to żadne ogrodzenie
                  > nie będzie dla niego przeszkodą (wystarczy zapytać właścicieli huskich) - moje
                  > go psa nie zatrzymuje nawet pastuch elektryczny jak ma "potrzebę" wyjścia.

                  Tylko jeśli psa nic nie powstrzymuje od wyjścia, to może i nic go nie powstrzyma od pogryzienia kogoś. Sam fakt, że się nie drażni psa jeszcze nie gwarantuje, że pies nic nie zrobi.
                  Na wsi na której moja ciotka ma działkę znajdowała się posesja na której mieszkały trzy wielkie wilczury czy jakieś mieszańce wilczurów, bardzo agresywne. Nawet jak ktoś przechodził drogą z dala od siatki, to rzucały się na siatkę i szczekaly jak oszalałe. Kiedyś właściciele wzieli je na spacer po dalej położonych łąkach, traf chciał, że była tam na wycieczce rodzina z małym dzieckiem. Psy zobaczyły te osoby i praktycznie się na nie rzuciły, otoczyły je z trzech stron, szczekając i szczerząc zęby. Właściciele na szczęście szybko dobiegli i je przepędzili, nic się nikomu nie stało, ale od tamtej pory skonczyły się tłumaczenia "wystarczy ich nie drażnić, przecież są za siatką". Były prośby, potem awantury o to, żeby teren zabezpieczyć czymś więcej niż zwykłą siatką, bo te psy łatwo są w stanie ją przerwać. Któregoś dnia oczywiście uciekły, na szczęście tego dnia właściciele byli na miejscu i zorientowali się zanim komuś stała sie krzywda. Niestety parę dni później te psy ktoś otruł. I jakkolwiek nie uważam, że zabicie zwierzęcia to jest dobry sposób rozwiązywania takich problemów to nie dziwię się komuś, kto mieszkał w okolicy i to zrobił.
                  • jowita771 Re: moja suka... 16.10.12, 12:37
                    Ja tez się nie dziwię, ludzie się bali po prostu. Była nie tak dawno, rok, czy dwa lata temu, taka sytuacja, że psy zagryzły kobietę, która rano czekała na przystanku na autobus.
                  • esr-esr Re: moja suka... 17.10.12, 10:11
                    źle mnie zrozumiałaś - psa nic nie powstrzymuje, ale ja nie nie ustaję w wymyślaniu tych przeszkód. zdaję sobie sprawę że ta rasa ma ogromny terytorializm i będzie próbować uciekać. nie macham ręką tylko montuję dodatkowe zabezpieczenia na ogrodzeniu (współczesne siatki tak łatwo można rozplątać, że to psa nigdy nie powstrzyma). jest pastuch, jest dodatkowa siatka, jest wyłączona fotokomórka do bramy bo nauczyła się machać łbem żeby brama się nie domknęła, pies jest pilnowany i nie biega bez nadzoru. jeśli wykombinuje nową drogę ucieczki to natychmiast jest ona zamykana. co nie zmienia faktu, że co kilka miesięcy bestia wpadnie na nowy pomysł. po sterylizacji i przejściu do wieku dojrzałego suka się uspokoiła i (odpukać) dawno już nie było ucieczki.
            • tsaria Re: moja suka... 07.01.18, 17:03
              Mój znajomy miała taką sytuację, szedł chodnikiem, a chodnik graniczył bezpośrednio z posesją. Na posesji był pies i przełożył pysk przez ogrodzenie i go dziabnął. Była policja, pogotowie, kilka dni zwolnienia, bo noga napuchła. Dodatkowo pies nie miał potrzebnych szczepień.Właściciel psa twierdził, że wina kolegi, bo po co tak blisko płatu chodził. Sprawa skończyła się w sądzie, kolega wygrał, dostając 35tys. odszkodowania.
        • gazeta_mi_placi Re: moja suka... 15.10.12, 18:36
          Wszystko zależy od miasta, w niektórych pies musi być na smyczy, ale niekoniecznie w kagańcu, w innych musi być i smycz i kaganiec.
    • amonette Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 15:20
      Oni POSZCZULI syna psem? Czy jest to w policyjnej notatce?
      • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 16:32
        Nie w policyjnej notatce jest najprawdopodobniej : pies wyślizgnął się pomiędzy nogamismile o le notatka została sporządzona....
        • gazeta_mi_placi Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 15.10.12, 18:33
          To pewnie tak było, po co ktoś miałby celowo (nie będąc anonimowym) poszczuć celowo bachory psem? Wiadomo, że z tego tylko kłopoty, akurat wierzę, że pies po prostu wybiegł z mieszkania.
        • bea.bea Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 12:32
          on mógł sie wyczołgac, on mógł siedzieć z panią i być na smyczy ...on mógł być u niej na rekach...znaczenie ma że jego zęby przebiły skórę twojego dziecka....KONIEC..!!!
    • glanaber Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 09:34
      czar_bajry, nie odpuszczaj, wiedz, że policja, weterynarz, lekarze, sanepid Ci nie pomogą. Miałam podobną historię. Mój syn wracał (niecodziennie) sam piechotą ze szkoły ok. 1,5 km przez wieś, tzn. chodnikiem wzdłuż wiejskiej ulicy, obok nielicznych zabudowań i nieużytków. I w jednej posesji był dziurawy płot, przez który wybiegały na ulicę 3 burki, małe, ale agresywne, poza tym 3 psy to już sfora i zachowują się inaczej niż każdy z nich w pojedynkę. Zawsze niemiłosiernie obszczekiwały Młodego, skakały do niego. Dzieciak nie był już mały, 6 klasa, ale bał się ich, a np. zimą nie miał innej możliwości przejścia, po drugiej stronie ulicy chodnika nie ma, a w zimie są potworne zaspy. Dzwoniliśmy na Straż Gminną, przyjeżdżali, pouczali właścicielkę, mnie tłumaczyli, że to niedołężna, chorowita starowinka, która nie ma siły pilnować psów (po co jej zatem aż 3 ?!) etc. (Dziwne, że u starowinki na posesji ciągle pojawiały się różne samochody, więc chyba bywał tam ktoś "dołężny" smile ) Aż w końcu stało się - ugryzły go, tzn. 1 ugryzł (z przecięciem skóry, spodnie rozdarł, była ranka w nodze), ale nie wiadomo który. Wezwaliśmy policję, spisali zeznania, pojechali do "starowinki" i oczywiście okazało się, że żaden z kundli nie był NIGDY szczepiony. W okolicy jest dużo lisów i innych dzikich zwierząt, więc o wściekliznę u biegających samopas psów nie tak trudno. Policja obiecała zawiadomić weterynarza, ale to ja go zawiadomiłam. Weterynarz poinstruował mnie, że lekarz w przychodni ma obowiązek poinformować Sanepid każdorazowo, gdy zetknie się z przypadkiem ugryzienia przez zwierzę. Pojechałam z synem do przychodni, lekarz nie miał pojęcia o procedurze z Sanepidem - to ja go instruowałam, sprawdzał to telefonicznie u swoich przełożonych, dopiero gdy oni potwierdzili, zgłosił sprawę do Sanepidu (dopilnuj tego, bo prawdopodobnie w Waszym przypadku też nikt tego nie zrobił). Mój syn dostał zastrzyk przeciwtężcowy - sprawdź czy Twój nie powinien takiego dostać!
      Do Sanepidu też sama wydzwaniałam, od nich dowiedziałam się, że wszystkie 3 psy muszą zostać poddane obserwacji weterynaryjnej przez 2 tygodnie, dopiero wtedy będzie wiadomo, czy syn musi zostać zaszczepiony czy nie. Obserwacji też ja musiałam pilnować - weterynarz liczył, że właściciele psy do niego dowiozą, oczywiście "starowinka" miała to gdzieś (mimo że faktycznie mieszka z nią podobno zmotoryzowany wnuczek albo i kilku wnuczków), więc ja wręcz zmusiłam weterynarza do wizyty u "piesków" (dosłownie jeździłam pod tą posesję co kilka dni sprawdzać, czy weterynarz tam jest tak jak obiecał). Policja zresztą tuż po wezwaniu się strasznie przejęła, iż ta "starsza pani" jak się dowiedziała, że jej "pieski" kogoś pogryzły, to"prawie zasłabła", ojej! To że moje dziecko było zagrożone śmiertelną chorobą do czasu udowodnienia, iż "pieski" są zdrowe, nikogo nie wzruszyło. Tylko mnie zależało na zdrowiu dziecka, tylko ja wszystkiego pilnowałam. Sprawy cywilnej nie założyłam, bo nie miałam już na to siły, zresztą skądinąd miałam złe doświadczenia ze skutecznością wymiaru sprawiedliwości. Z urzędu babsko podobno dostało mandat. Pieski nadal biegają luzem po tej ulicy, mam prawie 100% pewności, że nie zostaly zaszczepione, tylko mój syn już tamtędy nie chodzi, bo w międzyczasie zmienił szkołę.
      • jowita771 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 11:45
        Cwana starowinka. Jakby była potrzeba, np. z powodu procesu, to gotowa mieć i zawał. Albo raczej "zawał".
    • bea.bea Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 12:27
      nie ma nad czym dywagowac, pies ugryzł i czy pani jest sympatyczna, czy dziecko drazniło, czy pies sika w domu czy na balkonie czy miałas prawo czy nie...to nie ma znaczenia...
      znaczenie ma, że pies ugryzł i gdyby pani pokazała zaswiadczenie które powinna mieć przy sobie gdy idzie na spacer bo weterynarz wpisuje do ksiażeczki i zaświadczenie dodatkowe daje ( mam dwa psy) to nie było by problemu...a teraz to niech w gacie robi i tyle...
      • sadosia75 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 14:02
        Nosisz zaświadczenie o szczepieniu od wścieklizny ze sobą na spacer?
        Ile masz tych zaświadczeń ? ksero sobie robisz?
        ja tam w kieszeniach mam smaczki, torebki na kupsztale, w taką pogodę też rękawiczki i chusteczki, telefon, klucze do mieszkania, czasem pomadkę ochronną. Ale zaświadczeń nie nosiłam i raczej nosić nie mam zamiaru. I nie poczuwam się do tego, ze powinnam je nosić.
        • hellulah Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 01:13
          Tak trochę na marginesie: znajomy z psem-przewodnikiem owszem nosi, wszystkie te papierki nosi przy sobie. Zawsze.
        • bea.bea Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 08:02
          moje noszenie to dla ciebie jakis problem...??? zawsze dostaje wpis do książeczki zdrowia psa i zaświadczenie które wkładam do dokumentów które mam w torebce, plecaku czy kieszeni ( w zależności od wyprawy) wiec szczepienie tez...to jakaś problem, ujma, powinnam sie wstydzić..???
      • gato.domestico Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 16.10.12, 14:28
        taaa i jeszcze metryke wypada nosic i xero wpisów o szczepieniach na choroby zakazne smile w razie ukaszenia przedstawia sie aktualne zaswiadczenie o szczepieniu p/wsciekliznie.

        wychodzac z psem zabieram psa, smycz i worki na kupy smile

        • czar_bajry Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 01:06
          Nad ugryzieniem pojawiła się wysypka wygląda jak pokrzywka jutro znowu lekarz tak na wszelki wypadeksad
          • yenna_m Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 01:12
            trzymam kciuki za syna
            trzymaj sie, czar
            sciskam
          • gazeta_mi_placi Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 08:05
            Wyluzuj, to zwykłe małe pogryzienie, nie umrze od tego ani ciężko się nie pochoruje, mam nadzieję że nie podkręcasz dzieciaka swoją histerią.
            Ileż za moich czasów było tego rodzaju niegroźnych pogryzień, o połowie nawet rodzicom się nie mówiło bo i po co...
            • default Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 17.10.12, 09:27
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Wyluzuj, to zwykłe małe pogryzienie, nie umrze od tego ani ciężko się nie pocho
              > ruje, mam nadzieję że nie podkręcasz dzieciaka swoją histerią.

              Otóż to! Zgadzam się całkowicie, dla mnie histeria przelewająca się w tym wątku jest niepojęta, o czym pisałam powyżej, ale mnie zbesztano w klasycznym duchu: "współczuję twoim dziecią" wink

              > Ileż za moich czasów było tego rodzaju niegroźnych pogryzień, o połowie nawet r
              > odzicom się nie mówiło bo i po co...

              Mnie kiedyś, jako dziecko ok. 6-letnie, ugryzł królik, niemal odgryzł mi czubek palca. Nie przyznałam się rodzicom, bo uznałam że to moja wina - bo zakazano mi karmić króliki i wtykać palce przez szczebelki klatek, a ja to zrobiłam smile Sprawa i tak się wydała, bo poplamiłam krwią całe ubranie, ale poza opatrzeniem palca i zbesztaniem mnie nic więcej nie zrobiono w sprawie smile
              • anonim1178 Re: Pies ugryzł mojego syna...długie 07.01.18, 21:12
                gdybyś wsadzała rękę między pręty ogrodzenia za którym byłby pies żeby szyneczką (o zgrozo!) nakarmić psa, przy fali lisów w okolicy (np. osiedli) to też a) była by to twoja wina b) ktoś by się tym przejął. Nawet po ugryzieniu KOTa (zwłaszcza nie wychodzącego) nie było by takiego problemu (mimo tego że zwykle pojawia się koszmarna opuchlizna), ponieważ może nieść to za sobą chorobę śmiertelną. W ogóle czyja miała by to być wina ? królika ? zawsze jest to wina właściciela - złe wychowanie, zabezpieczenie zwierzęcia lub drażniącej drugiej osoby (chyba że jest to kwestia przypadku - dane zwierze (i to nie rotwailer ale królik) nie gryzie (tak się wydawało) nigdy lub gdy go coś boli. A mnie boli właśnie winienie zwierząt za agresję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka