mehil.dam
01.11.12, 09:46
Opowiem, pożalę się.
Ogólnie to jeżdżę autem kombi, więc wyjeżdżanie z jakiś parkingów osiedlowych czy pod marketami to niekiedy na 3 razy trzeba, żeby nic dookoła nie uszkodzić. Tak sobie kręcę i kombinuje tył - przód a tu nagle za autem 2 kobitki otwierają swój bagażnik i jak gdyby nigdy nic wśród pogaduszek spokojnie wyjmują sobie zakupy do bagażnika. Ja do przodu już nie mogę, bo prawie dotykam zderzakiem innego auta, z tyłu mi stoją zaraz za autem, czujnik parkowania się drze. Pomyślałam, że poczekam chwilę, ale czekam i czekam, baby sobie układają w bagażniku, później jedna poszła zawieść koszyk, a druga stoi dalej. Wtedy się dowiedziałam, że mi w aucie klakson nie działa, więc otworzyłam okno i grzecznie wołam "przepraszam" żeby zwrócić uwagę. Nie wiem czy zostałam olana, czy moich wołań nie usłyszano. Sytuacja komiczna, ludzie się patrzą na kobity jak na debilki, że stoją zaraz za autem, które próbuje tyłem wyjechać, a one jakby tego nie zauważały, już miałam z auta wysiadać, ale na szczęście wsiadły i miałam miejsce, żeby wyjechać. Sytuacja trwała kilka minut, a ludzie czekali, żeby zając jakieś miejsca parkingowe, bo tłoczno było.
Nie wiem czy to była ślepota, czy po prostu czyste chamstwo...