Dodaj do ulubionych

niepracujące mamy

09.11.12, 12:24
Dziewczyny czy jesteście zadowolone ze swojego życia? Nie pracując zawodowo tylko zajmując się domem i dziećmi? Czy był to Wasz wybór czy poprostu tak zmusiło zycie?

Jestem mamą 2 dzieci. Przedszkolaka i niemowlaka na chwilke obecną. Nie pracuję. Jak ur się pierwszy syn to nie wróciłam do pracy, bo nie miałam go z kim zostawic. Mama moja pracuje a teściowa nie wyrażała chęci. Maż zarabia w miarę nieźle, więc finansowo sobie radzimy. Niania jakoś do mnie nie przemawia. Obca kobieta zajmująca się moim dzieckiem, sama w moim domuuncertain wiem, ze to normalne w innych domach, ale mi jakos trudnno to zaakceptowac.

Tylko, ze te siedzenie w domu jest deko przytłaczającesad jak Wy sobie z tym rdzicie? Gdy maluch pójdzie do przedszkola zamierzam wrócic do pracy, ale to jeszcze 3 latauncertain

staram się cieszyc każdym dniem moich dzieci, bo wiem, ze to się juz nie powtórzy ale ta pustka jest jednak.....
Obserwuj wątek
    • lewapinger Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:30
      Ja w swoim życiu miałam tak, że nie musiałam pracować, robiłam to bo chciałam i nie miałam problemów z pracą, nie mam wyższego wykształcenia a zawsze miałam stanowisko albo kierownicze albo samodzielne, nigdy w sklepie czy w fabryce.
      Teraz pracuję u siebie, więc pełna swoboda.
      Jak nie pracowałam to oczywiście brakowało mi takiej wewnętrznej samodyscypliny, że trzeba wstać o określonej godzinie, zrobić wszystkie obowiązki w domu, albo mi się nie chciało albo nie miałam czasu. Oczywiście nuda, mąż opowiadał co u niego w pracy a ja? Ile można jeździć na zakupy, wycieczki? Kursy kosmetyczne czy inne mnie nie interesowały.
      Od ponad roku pracuję u siebie i to jest właśnie to, jestem niezależna, bardziej spełniona, rozwijam się, nawiązuję nowe znajomości.

      • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:40
        wiesz ja pracuję i moj mąz tez, ale zebysmy z wielkim zainteresowaniem sluchali co u drugiego w pracy to nie powiem

        wiadomo- opowiada się, ze przeciez nawet zajmujac sie aktywnie dziekciem jest co opowiadac- a to bylysmy tu, a to zrobilismy to

        wydaje mi się, że problem tkwi gdzie indziej- w nas samych- uwazamy ze osoba pracująca zawodowo jest ciekawsza, bo pracuje- a to nie jest prawdą, bo czy ciekawą osobą jest pani z miesnego, czy z poczty tylko dlatego ze pracuje? a pan z korpo? budowlaniec?
        naprawde takie pasjonujące jest zasluchiwanie sie co kto i po co w pracy?

        jesli cieszysz sie czasem z dziecmi czy kursami to energia płynąca z Ciebie udziela sie innym, oczywiscie lepiej nie opowiadac o tym non stop

        ale jak sobie pomysle jak to u nas wygląda, gdy mąż pyta co w pracy , to mówie" nic ciekawego", bo o czym mam mu opowiadac? dla niego to nudne

        bo i dla mnie praca jest tylko środkiem,a nie celem

        problem jest w glowie , naszej głowie i brak zainteresowań- chocby mozna czytac ciekawe rzeczy, ogladac fajne filmy...cokolwiek- tylko aby była nic porozumienia
        • lewapinger Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:09
          Masz rację ale ile można rozmawiać o dzieciach, pieluchach, kaszkach?
          Mąż opowiadał mi co u niego, gdzie nie był, co nie widział, kogo nie poznał a na końcu pytanie: a co u Ciebie? A ja: pomidorowa na obiad, bitki na drugie, młoda się zżygała, z psem trzeba do weta.
          Tak się czułam, w pracy odżyłam i mam swoje pieniądze.
          • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:46
            a czemu nie powiedziałas
            a wiesz przeczytalam dzisiaj fajna rzecz w necie, a widzialam sie z Kaską, a oni planują to czy tamto, moze pojedziemy w weekend do zamku, na piknik, na wystawe, bo oglądałam w necie ...


            i popatrz sama w negatywnym swietlle stawiasz to co Ty robilas, a w pozytywnym to co on robił

            on mówi ciekawe rzeczy o kolegach z pracy, a ty o rzyganiu, weciewink

            a przeciez mozesz opowiedziec ze byliście na wycieczce, zrobiliscie ludzika z kasztanów, nakreciłas film komórką jak dziecko cos zrobiło

            i wtedy sa to ciekawsze rzeczy- szczególnie dla męża
            • shellerka dokładnie aneta 09.11.12, 16:04
              mnie czasami wydaje się, że mam ciekawsze życie, niż mój pracujący mąż, bo on ciągle te same twarze i problemy, a ja nie. zresztą, kiedy pracowałam nie chciało mi się po pracy na nowo rozwlekac pracowych wątków.
              współczuję parom, dla których jedynym tematem po powrocie do domów jest praca...

              kwestia podejścia do tematu.

              ja tam lubię i lubiłam te 3 lata wychowawczego z młodszym dzieckiem.
              zresztą to widać w różnicy między moją dwójką dzieci, jednym wychowanym przez moją babcię, bo poleciałam do pracy po 4 m-cach macierzyńskiego i jednym chowanym całkowicie przeze mnie, bo zostałam w domu.

              i jakbyśmy się nie oszukiwały - kontakt z dzieckiem jest zdecydowanie lepszy, kieidy ten kontakt się ma.
              kiedy dziecko widzi się popołudniami przez 2 godzinki (praca do 16.30, czasem dłużej) bo dziecko o 19 -20 idzie spać, trudno mówić tu o jakimkolwiek kontakcie i znajomości własnego dziecka.

              nie twierdzę, że pozostanie w domu jest jedynie słuszną koncepcją, bo przy pierwszym dziecku a) nie stać mnie było, żeby sobie na to pozwolić zarówno ze względów finansowych, jak i zawodowych, b) są matki, które rodzą dzieci nie wiadomo dlaczego, bo ich zwyczajnie nie lubią i wolą pracę. i gucio. taki lajf.

              nie czuję się stłamszona, samotna, czy znudzona.
              robię to co lubię, poznaję nowych ludzi, dla męża nadal jestem ciekawa, chyba to on chętniej słucha co u mnie, niż ja co u niego.

              mam czas na bibliotekę, na dokształcanie, na rozmowy z dziećmi, na zapewnienie im odpowiednich bodźców, rozrywki, edukacji. i przy tym jestem z nimi - więc znają mnie lepiej niż panią bożenkę ze żłobka czy ciocię cesię - opiekunkę wink
              • mysia-mysia Re: dokładnie aneta 10.11.12, 23:48
                Wiesz shellerka, nie obraź się
                Nie jestem mamą, ale miałam w życiu dłuższy okres kiedy to byłam utrzymywana przez mojego ówczesnego, dobrze zarabiającego partnera

                I powiem tak: praca, zwłaszcza ta połączona z walką o byt (czyli gdy się trzeba utrzymać a nie tylko zapełnić sobie czas) wyrabia asertywność, czyli to, czego tobie brakuje

                W pracy nieustannie spotykam się z sytuacjami, kiedy ktoś próbuje wejść mi na głowę, a ponieważ wiem, że nie mogę odejść ot tak sobie, to musiałam nauczyć się sobie z tym radzić. Musiałam też nauczyć się współpracować z osobami, których nie lubię. Ty nie musisz, więc albo pozwalasz sobie wejść na głowę albo odsuwasz się. A twoje dzieci od ciebie mogą nauczyć się takiej samej reakcji
                • goodnightmoon Re: dokładnie aneta 11.11.12, 00:24
                  mysia-mysia napisała:

                  > A twoje dzieci od ciebie mogą nauczyć się takiej samej reakcji

                  Boszzzz ... przepraszam, ale dawno już nie przeczytałam czegoś tak ... hmmmm .... pozbawionego sensu uncertain
                • shellerka Re: dokładnie aneta 12.11.12, 14:40
                  mysia-mysia napisała:

                  > Wiesz shellerka, nie obraź się
                  > Nie jestem mamą, ale miałam w życiu dłuższy okres kiedy to byłam utrzymywana pr
                  > zez mojego ówczesnego, dobrze zarabiającego partnera

                  wiesz... bycie matką, a bycie na utrzymaniu sponsora to dwie zasadniczo różne sprawy... choćbyś nie wiem jak sobie to tłumaczyła... a wiem o czym mówię, believe me....

                  > I powiem tak: praca, zwłaszcza ta połączona z walką o byt (czyli gdy się trzeba
                  > utrzymać a nie tylko zapełnić sobie czas) wyrabia asertywność, czyli to, czego
                  > tobie brakuje

                  nie, nie brakuje mi asertywności. po prostu nad niefortunnie pojmowaną przez wiele osób asertywność, przedstawiam kulturę osobistą i klasę.

                  > W pracy nieustannie spotykam się z sytuacjami, kiedy ktoś próbuje wejść mi na g
                  > łowę, a ponieważ wiem, że nie mogę odejść ot tak sobie, to musiałam nauczyć się
                  > sobie z tym radzić. Musiałam też nauczyć się współpracować z osobami, których
                  > nie lubię. Ty nie musisz, więc albo pozwalasz sobie wejść na głowę albo odsuwas
                  > z się. A twoje dzieci od ciebie mogą nauczyć się takiej samej reakcji

                  skarbie... żeby pozwolić sobie na 3 letnią przerwę w karierze zawodowej, pracowałam na to ponad 10 lat. ponad 10 lat doświadczenia zawodowego... masz tyle? wątpię...
                  i to nie jakiś darmowych praktyk w wolontariacie. tylko po prostu.. pracy zawodowej.
                  w trakcie której moja droga zapewniam cię, że radziłam sobie zarówno z kontrahentami ( z całego świata, nie tylko z ue, jak i z dostawcami oraz co zapewne wymagało największej dozy asertywności, zgodnej z definicją większości ematek - z urzędami smile)))

                  i zapewniam cię moja droga, ze moi przełożeni byli wręcz zafascynowani (mam kilka nagrań rozmów telefonicznych - nauczyłam się sporo od swojego szefa hehehehhehe) , tym moim poziomem asertywności (dla mnie... cieńka zaprawdę jest granica takiej asertywności i bezczelności)

                  więc bądź tak miła.. usuń mnie ze swoich nieprzyjaciół i nie podążaj więcej śladem moich wątków, bo dostaniesz obsesji...

                  pozdrawiam i całuję

                  Shelly
                • shellerka Re: dokładnie aneta 12.11.12, 14:52
                  i jeszcze jedno szara myszo. bo odpowiedziałam ci najpierw merytorycznie na twojego posta.
                  mam pytanie, dlaczego równie merytorycznie nie odniosłaś się do mojego?
                  tylko wykorzystałaś moją wypowiedź (odnoszę wrażenie, ze nawet nie bardzo w nią wnikając) do zrobienia mi przykrości? od do s ra nia? tak po prostu?

                  chcesz? wysle ci moje zdjecie, ty zrobisz z niego demota i bedziesz szczesliwsza.
                  bedziesz?

                  bedziesz szczesliwsza? kiedy mi bedzie gorzej? bedziesz ?....
          • kamelia04.08.2007 błąd w założeniu 09.11.12, 14:39
            lewapinger napisała:

            > Masz rację ale ile można rozmawiać o dzieciach, pieluchach, kaszkach?


            bo dlaczego opieke nad własnym dzieckiem uwazasz za nudna, jałowa i nierozwojową, ze to pieluchy, kaszki, kupy?

            na karuzele z dzieckiem nie chodzisz? na wystawy (samochodowe, albo zwierzece) nie chodzisz? z ludxmi sie nie spotykasz, nie rysujesz z dzieckeim?



            > Mąż opowiadał mi co u niego, gdzie nie był, co nie widział, kogo nie poznał a
            > na końcu pytanie: a co u Ciebie? A ja: pomidorowa na obiad, bitki na drugie, mł
            > oda się zżygała, z psem trzeba do weta.


            a co może byc ciekawego w pracy? W 85% sa to czynnosci powtarzalne, rutynowe.
            No co w pracy? sprzedałam 150 znaczków, wysłałam 45 paczek, 43 za pobraniem, wydałam 18 awizo.
            Przyjełam dzisiaj 35 pacjentów: 5 zgag, 17 gryp, 5 hipohondryków, a i jeszcze 2 tasiemce.
            Przejechałam dzisiaj trase 8 razy. na pierwszym przystanku wsiadły 2 osoby, a nastepnym 4, na kolejnym 3 wsiadły, 2 wysiadły.
            No i ile mozna gadac o tym gadac?


            Uwazasz, że dyskusja o tym jest dowartosciowujaca i stawiajaca czlowieka moralnie wyżej, niz matke wychowująca własne dzieko.
            • lewapinger Re: błąd w założeniu 09.11.12, 18:35
              nigdy nie miałam i nie mam pieluchowego zmiękczenia mòzgu, wolałam i teraz wolę inne tematy. Odchowałam dziecko, jak miała 4 lata wròciłam do pracy. Dałam jej ciepło i miłość, wszystko co dziecko potrzebuje.
              Wolę inne tematy a że wykonuję ciekawy zawòd to spotykam naprawdę ciekawych ludzi i odwiedzam mnòstwo ciekawych miejsc, mòj màż podobnie.

              Nie każda lubi pogadanki o kasztanach w parku, biegunce dziecka czy najnowszych plotkach z parku. My z mężem mamy specyficzny tryb życia, komunikacji. Mnie samá nudziło zdawanie relacji domowego dnia, kròtkie komunikaty, podział obowiàzkòw owszem ale nie wykonujàc pracy zawodowej dusiłam sie. Teraz jest super, dzielę czas między dom a pracę, ròwnowaga zachowana.
            • agaja5b Re: błąd w założeniu 09.11.12, 20:20
              kamelia04.08.2007 napisała:

              > Uwazasz, że dyskusja o tym jest dowartosciowujaca i stawiajaca czlowieka moraln
              > ie wyżej, niz matke wychowująca własne dzieko.
              >
              > Mysle że sporo ematek taka postawe reprezentuje, na pewno nie wszystkie wracające do pracy po macierzyńskim sie cieszą, jak i nie wszystkie siedzące w domu z dzieckiem mają poczucie że robią coś więcej niż "siedzenie w domu". To jednak tkwi w głowie, w poczuciu własnej wartości, warto sie doceniać.
              >
              >
              >
              >
        • k1k2 Re: niepracujące mamy 10.11.12, 23:23
          > wydaje mi się, że problem tkwi gdzie indziej- w nas samych- uwazamy ze osoba pr
          > acująca zawodowo jest ciekawsza, bo pracuje- a to nie jest prawdą, bo czy cieka
          > wą osobą jest pani z miesnego, czy z poczty tylko dlatego ze pracuje? a pan z k
          > orpo? budowlaniec?
          chyba wole rozmawiac z budowlancem niz z matka o dzieciach wink poza tym istnieja tez prace stawiajace wyzwania i ciekawe

          > bo i dla mnie praca jest tylko środkiem,a nie celem

          no wlasnie. dla ciebie jest tylko srodkiem a nie celem; tak mozna tez patrzec na obowiazek "odchowania" maluchow. no po prostu trzeba; nie zeby to byla tragedia ale cymes tez nie

          praca jak najbardziej moze byc celem, a dochody z niej rzecza drugorzedna (czyli nie: "pracuje TYLKO dlatego ze potrzebuje kase"). Rozwoj w swojej wybranej dziedzinie to bardzo przyjemna sprawa. I ciekawy temat do rozmow.
      • angie_angie Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:40
        lewapinger napisała:

        > Ja w swoim życiu miałam tak, że nie musiałam pracować, robiłam to bo chciałam
        > i nie miałam problemów z pracą, nie mam wyższego wykształcenia a zawsze miałam
        > stanowisko albo kierownicze albo samodzielne, nigdy w sklepie czy w fabryce.
        > Teraz pracuję u siebie, więc pełna swoboda.
        > Jak nie pracowałam to oczywiście brakowało mi takiej wewnętrznej samodyscypliny
        > , że trzeba wstać o określonej godzinie, zrobić wszystkie obowiązki w domu, alb
        > o mi się nie chciało albo nie miałam czasu. Oczywiście nuda, mąż opowiadał co u
        > niego w pracy a ja? Ile można jeździć na zakupy, wycieczki? Kursy kosmetyczne
        > czy inne mnie nie interesowały.
        > Od ponad roku pracuję u siebie i to jest właśnie to, jestem niezależna, bardzie
        > j spełniona, rozwijam się, nawiązuję nowe znajomości.
        >
        A czym zajmujesz się jeśli można zdradzić, czy wolisz to zostawic dla siebie?
        • lewapinger Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:06
          Przez kilka lat zasuwałam dla amerykańskiej korporacji finansowej.
          Teraz podpisałam umowę z ogólnopolskim brokerem i robię dla siebie, też finanse, tłumaczenia, ubezpieczenia.
          Idzie z tego wyżyć.
          Pracuję od 9 do 15 od poniedz do piątku, urlop mam kiedy chcę, kiedy mam lenia to wywieszam kartkę "jestem u klienta" z numerem tel do mnie i idę do domku. Klient sam dzwoni jak mocno potrzebujący. Bazuję na poleceniach, one przynoszą korzyści.
    • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:34
      zakładam ustabilizowaną sytuację finansową, ze Wam nie brakuje, zyjecie na akceptowalnym poziomie

      non stop slysze od znajomych, na forum, ze czujecie pustkę, bo nie chodzicie do pracy

      przeciez mozecie robic tyle ciekawych rzeczy- z dziecmi, bez dzieci, korzystaj z tego czasu- spotykaj sie z kolezankami, organizujcie cos- dziewczyny jednoczą sie na forach, zaprzyjazniaja, organizuja rózne akcje charytatywne np dla domów dziecka

      tak było np na grono.net

      np dziewczyny chustowe spotykały sie na wartsztaach z innymi, w tym wszystkim były dzieci- dzieci miały kupe zabawy

      korzystaj z tego czasu
      • angie_angie Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:38
        spotykam się z koleżankamismile nie mam depresji, doła wielkiegosmile ale brakuje mi pracy zawodowej....aj tak mnie dziś wzięło na rozmyslanie...
        • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:41
          brakuje Ci pracy bo brakuje CI niezaleznosci finansowej czy zajęcia bez dzieci, albo moze zajecia niezwiazanego z dziećmi?
          może bytnio skupiasz sie na obowiazkach domowych, dzieciowych, a wtedy łatwo sie dobić- nic tylko dom, pieluchy, zabawki...wink
      • dziennik-niecodziennik Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:40
        to zalezy gdzie sie mieszka wiesz.
        na mojej prowincji nie dzieje się NIC.
        • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:46
          a moze masz np rodzicow w miescie, zey wpasc do nich na 2 dni i zazyc troche wielkiego swiata?wink
          moze gdzies w sąsiedniej miejscowosci cos sie organizuje? mozna tez samemu np czegos sie uczyc, robic cos dla siebie- szczególnie jak ma sie net i nie trzeba liczyc sie z każdą złotówką
          • dziennik-niecodziennik Re: niepracujące mamy 09.11.12, 14:13
            rodziców mam w tym samym mieście smile
            w sąsiednim mam teściów, ale tam trzeba dojechac. bez samochodu - tyłek zbity. tzn samochód mamy ale jeździ nim mój mąż do pracy. wszyscy znajomi bliscy także w sąsiednim mieście, nikt ot tak po drodze z pracy nie wpadnie. oczywiscie od czasu do czasu nocujemy u tesciów i wtedy nadrabiamy braki w życiu towarzyskim, ale to - własnie - od czasu do czasu.
            dla siebie robie sporo, mam swoje hobby (co prawda mało czasu na nie, ale daję radę) i mam jednak pracę, ktora dużo mi daje, wiec tak właściwie to nie mam co narzekac. tym niemniej warto udzielając porad wziąc pod uwagę że nei wszystkie tutaj mieszkamy w Warszawie albo innym dużym mieście i nasze rzeczywistości są różne. moja rzeczywistość to nieduże miasto, brak młodych ludzi, place zabaw i wątpliwej jakości "sala z kulkami" w roli największej atrakcji dla dzieci, JEDNA kawiarnia, dwie pizzerie, zero CH. koniec. tyle dobrego że zieleni dużo, ale cóz to daje. po blisko dwóch latach spacerów we wciąż te same miejsca zbliżam sie do wyrzygu.
            • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:41
              mysle, ze dałam tak ogólne rady, dając rózne furtki, ze kazdy, niezaleznie od miejsca zamieszkania moze znalesc cos dla siebie

              w warszawie tez mozna siedziec w domu i "nic nie robic"
              w małym miescie mozna miec net, mozna miec sąsiadke z pasjami, mozna miec dom kultury

              znam dziewczyny z totalnych zadupi, które zajmuja sie szyciem, dequpagem, roslinami, - akurat ja sie obracam w dziecinie rękodzieła, ale pewnie w innych dziedzinach tez jest podobnie

              moja mama praktycznie z domu nie wychodzi, a nauczyła sie przez internet photoshopa i bawiła sie elektornicznym scrapbookingiem, dzierga, szyje.

              miejsce jest drugorzędne

              jak odbijasz się od ściany, bo sasiadki z wioski nie są zainteresowane spotykaniem się w damskim gronie to robisz cos sama- jest internet- mozliwosci niemal nieograniczone, tylko trzeba znalesc cos co Cie zainteresuje

              i tu jest pies pogrzebany, bo wiekszosc ludzi nie widzi potrzeby rozwijania pasji

              matko, mozna nawet miec aparat i rozwijac pasje fotograficzną- to mozna robic wszędzie,a wrecz czym dziksze tereny tym lepiej
              • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:43
                pisałam per Ty, ale nie miałam konkretnie Ciebie na myśli, tylko anonimową kobietę

                smile
                • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:44
                  aha

                  ja jezdze na kurs rękodzieła na zadupie i do tej babki przyjezdzają kobiety z wielu dziwnych miejscowosci z polski- np 200-300km , z totalnych dziur, np pani ktora zajmuje sie hodowaniem owiec, bo chec zrobienia czegos dla siebie jest dla nich tak silna
      • totorotot Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:50
        > np dziewczyny chustowe
        spotykały sie na wartsztaach z
        innymi, w tym wszystkim b
        > yły dzieci- dzieci miały kupe
        zabawy
        >


        Sorry, ale takie spotkania są badziewne. Wszyscy się ciągle uśmiechają i mówią słodkimi głosami na tematy kup i dup ich płodów rolnych. No ileż można znieść tych pasteli i waty zamiast mózgu, ludzie.
        • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:47
          ale one sie dobrze bawią, skoro sie spotykają i to jest w tym najwazniejsze

          ja nie uczeszczalam na te spotkania, ale znalam te dziewczyny i wiem ze im sie podobało, relaksowało je to

          a tego kogo nie bawilo szukał swojej piaskownicy
    • dorotakatarzyna Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:41
      To chyba masz bardzo grzeczne dzieci smile Pozazdrościć smile
      Moje były takie, że nigdy się nie nudziłam, wręcz brakowało czasu na wszystko. Tak, siedzę w domu, nigdy nie udało mi się pójść do pracy. Najpierw nikt nie chciał mnie przyjąć, bo miałam małe dzieci, a potem, bo nie miałam doświadczenia.
      Naprawdę, z dziećmi można tyle robić, tyle jest obowiązków w domu, że nie ma miejsca na pustkę czy nudę.
      • angie_angie Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:49
        Nie są aż takie grzecznesmile starszy jest na chwilke obecną w przedszkolu a maluch śpismile ogólnie mam ciągle coś do robienia tymbardziej, ze mieszkamy w domu.

        Ale tak jak chyba napisała aneta brakuje mi pracy, niezaleznosci finansowej i zajęcia bez dzieci, albo zajecia niezwiazanego z dziećmi. Chyba dokładnie tak jest. Może poprostu dorwała mnie zwykła monotonia.
        • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:51
          to w takim razie, az młodsze nie podrośnie znajdz cos tylko dla siebie, co mozesz zrobic jak małe śpi, albo popołudnio wieczorami, weekendami

          najgorzej w pasc w ten wir- dzieci, sprzatanie i gotowanie bo to robi mleko z mózgu
      • drzewachmuryziemia Re: niepracujące mamy 10.11.12, 00:57
        a ja własnie tez czuję pustke i nudę, bo wolałabym czasem sama cos porobic, a nie ciagle z dzieckiem, no ile mozna...polezałabym sobie i poczytała ksiązke, pospała dłuzej, porozmyslała, a młody cigle co chce, a nadaje tak, ze nie słysze własnych mysli - gdybym nie chodziła do pracy choc w niewielkim wymiarze, to bym chyba zwariowała będąc ciągle w tej jednej roli, roli matki, opiekunki domowego ognia czy jak to nazwac
        • drzewachmuryziemia Re: niepracujące mamy 10.11.12, 00:58
          ogniskawink
    • iwoniaw Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, których 09.11.12, 12:51
      "przytłacza" fakt, iż sami muszą sobie ułożyć grafik i znaleźć zajęcie nie mając przymusu ekonomicznego pt. zarabianie na chleb.
      W życiu pracując na etacie/na zlecenia/nie pracując/jako bezdzietna/z dzieckiem/dziećmi nie miałam momentu pt. "ach, cóż by tu ze sobą począć, szukam jakiejś myśli w głowie, a tu pustka, tylko echo". W zaciszu domowym i w szerokim świecie jest tyle rzeczy do zrobienia/zobaczenia/przeczytania/nauczenia się, że i tak mi życia nie starczy, choćbym do setki nic nie musiała i wszystko mogła. Jakim więc cudem są na tym świecie osoby, które mając swobodę ruchów czują "przytłaczającą pustkę"?
      • angie_angie Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 09.11.12, 12:54
        najwidoczniej jestem cudemsmile o cholera ale mi się trafiłowink
        • notoczo Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 09.11.12, 13:41
          'cud' to raczej nie to slowo, bardziej 'zadziwiajacy przypadek'
      • lilka69 Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 09.11.12, 20:15
        tez sie dziwie. ja tej pustki nie czuje. w "najgorszym " wypadku mozna czytac ksiazki.
      • drzewachmuryziemia Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 10.11.12, 20:02
        ja tam nie wiem, jakie Ty masz dzieci, ale przy moim dziecku i w zaawansowanej ciązy nie czuję swobody ruchów
        • iwoniaw Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 10.11.12, 23:27
          Teraz to już starsze, ale z małymi/w ciąży czułam jednak większą swobodę ruchów bez pracy niż z wink
          • drzewachmuryziemia Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 11.11.12, 00:03
            no własnie, bo nie wiadomo jak z tego wybrnac- jak sie chodzi do pracy to jet kołowrotek, ale chociaz ma sie jakąs odskocznie, a jak sie nie chodzi, to wpraqwdzie dom sie ogarnia, ale jak ktos nie lubi zajec domowych to tez moze łeb dostac. Dla mnie optimum to chodzic do pracy od czasu do czasuwink
            • nanuk24 Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 11.11.12, 19:52
              Nie pracuje, dwojka dzieci na glowie, dwa psy i kot i maz na wyjazdach, a jednak sobie znalazlam ciekawe zajeciawink
              • drzewachmuryziemia Re: Przyznam, że w ogóle nie rozumiem ludzi, któr 11.11.12, 22:49
                ale praca to jest jednak cos innego niz ciekawe zajęcia, to jest jakies zobowiązanie, koniecznosc bycia w innej roli - ja wiem, ze moze byc wiele innych rzeczy stymulujacych intelektualnie, sama jak nie pracuję w pełnym wymiarze korzystałam z jakis tam kursów, podyplomówek, ale sensowna praca daje cos jeszcze (zabiera tez niestety rózne rzeczy)
    • majenkir Re: niepracujące mamy 09.11.12, 12:54
      angie_angie napisała:
      > Dziewczyny czy jesteście zadowolone ze swojego życia? Nie pracując zawodowo tylko zajmując się domem i dziećmi? Czy był to Wasz wybór czy poprostu tak zmusiło zycie?


      Jestem bardzo zadowolona, do roboty sie nie wybieram i byl to moj wybor.
      smile
      • amy.27 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:19
        ja wróciłam na pół etatu jak mały miał pół roku i na cały jak miał rok. Teraz jestem w 9 miesiącu ciąży i dalej pracuję i nie zamierzam przestać do porodu.
        Muszę pracować. Bez pracy fiksuję i kocham moje dziecko ale nie ogarnę 12 godzin zabaw w domek/pociąg/malowanie/lego itd. Muszę robić coś ludzkiego bo inaczej dostanę do głowy więc jak drugi mały skończy pół roku powtarzam schemat.

        Domem nie mam potrzeby się zajmować - robię co muszę ale czysta podłoga czy wyborna zupa jakoś nie sprawiają że mam lepsze samopoczucie, czuję się doceniana i potrzebna temu światu.
    • e-kasia27 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:29
      Nie pracuję zawodowo i bardzo jestem z tego zadowolona.
      Zraz po skończeniu studiów pracowałam, ale jak urodziłam drugie dziecko, to przestałam i zostałam w domu na stałe.
      To był mój wybór.
      Pracy nigdy mi nie brakowało, ale ja lubię siedzieć w domu i robić to, na co akurat mam ochotę.

      Jak tobie siedzenie w domu nie odpowiada, to idź do pracy - na razie może tylko na część etatu, gdy mąż, albo babcia zajmą się dziećmi.
      A jak nie praca, to może studia, albo jakiś kurs, żebyś potem mogła łatwiej pracę znaleźć?
      Też wtedy pobędziesz poza domem z ludźmi, i bez dzieci, i lepiej się poczujesz.
    • kosmitka06 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 13:38
      Pracowałam przez jakiś czas po urodzeniu dziecka, pozniej także kiedy poszło do przedszkola. Dla mnie to był koszmar. Oczywiście wiedziałam, że mąż ma taką pracę i osobiście (sama) nie dam sobie rady. Teściowa za daleko, moi rodzice oboje pracują- w razie czego nie mam nikogo do opieki nad małą. I tak było kiedy pracowałam... nagła awaria w przedszkolu/choroba dziecka/wolne dni a ja panika "co teraz", oczywiście są też opiekunki ale pomijam tę opcję. Nie raz dostawałam tel z przedszkola że dziecko zle się czuję itp., i ponownie panika.

      Teraz siedzę w domu, może czasami ponarzekam ale raczej nie jest zle. Zawsze jest coś do zrobienia, można zająć się czymś dodatkowym np. sprzedaż na all., szydełkowanie, nauka języków, czytanie, dorabianiem sobie w różnoraki sposób. Wypad do koleżanki czy na zakupy, nikt Cie nie goni... a dla mnie najważniejsze że zawsze jestem do dyspozycji (dziecka).
      • azjaodkuchni Re: niepracujące mamy 09.11.12, 14:18
        Bycie Kurą domową jest super fajne. smile i na powrót do pracy nie mam najmniejszej ochoty.
      • lafiorka2 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 16:07
        kosmitka06 napisała:

        >
        > Teraz siedzę w domu, może czasami ponarzekam ale raczej nie jest zle. Zawsze je
        > st coś do zrobienia, można zająć się czymś dodatkowym np. sprzedaż na all., szy
        > dełkowanie, nauka języków, czytanie, dorabianiem sobie w różnoraki sposób. Wypa
        > d do koleżanki czy na zakupy, nikt Cie nie goni... a dla mnie najważniejsze że
        > zawsze jestem do dyspozycji (dziecka).


        Naprawdę taką radośc daje wam sprzatanie"coś tam zrobienie" w domu,łażenie po CH, i kawki ze znajomymi?
        Ja się cieszyłam,ale przez pierwszy rok,może 1,5.
        Ale nie wpadłam na genialny pomysł jak przy drugim dziecku.Pierwsze dziecko długo KP i nie pomyślałam nawet o powrocie do pracy.A trzeba było....
        Z drugim jak miał roczek wróciłam do pracy...I też długo KP ,ale dało się...I ciesze się.Bo ilez mozna chodzić na spacery,na place zabaw,do małpiego gaju czy choćby do CH?Słuchanie tych wszystkich mamuś a jak śpi,a jak je,a jak pierdzi?Niestety przyjaciółki zostawiłam w miejscu zamieszkania,a znajome z tego miejsca zamieszkania ciągle zabiegane...
        A teraz jest lepiej.Pracuję,ale dla siebie,żeby nie zwariować.Mam na wacikismileale zawsze już częściej wyjdę z koleżankami na miasto czy spotkania na kawe zdarzają się częściej.Jest inaczej.I nie musze gadać wciąz o dzieciach.Kocham je,ale to nie jedyny temat.Poza tym uwielbiam czytać książki...ale na to miałam czas zawszesmile
        • iwoniaw Kolejno z dwójką dzieci spędzałam okres niemowlęco 09.11.12, 16:28
          - wczesnodziecięcy nie pracując zawodowo i nie przypominam sobie, żeby moją główną aktywnością, a tym bardziej źródłem radości, było "sprzątanie, CH i kawki z koleżankami". Natomiast naprawdę nadgoniłam wówczas masę zaległych lektur, projektów rękodzielniczych, obejrzałam tony niewidzianych filmów, odwiedziłam masę miejsc w moim mieście i okolicach, które otwarte są w dzień, gdy większość populacji siedzi w pracy (i o niektórych nawet nie wiedziałam wcześniej, że są i to takie fajne) poznałam mnóstwo ludzi, z którymi pewnie inaczej bym się minęła.
          BTW - durnych gadek o dzieciach, teściowych i szwagierkach nigdzie człowiek nie jest zmuszony słuchać tak, jak w pracy, skąd - w odróżnieniu od przypadkowych znajomości na placu zabaw - nie może sobie ot tak iść i od następnego dnia zmienić miejsca pobytu i towarzystwa, więc nie generalizowałabym. Dla mnie bycie matką domową to nie brak atrakcji, a więcej czasu na takowe. No nie, nie rozumiem tej "pustki", co innego lubić pracę zawodową, a co innego niemożność zajęcia się samą sobą w satysfakcjonujący sposób bez wsparcia tejże pracy.
          • lafiorka2 Re: Kolejno z dwójką dzieci spędzałam okres niemo 09.11.12, 16:37
            iwoniaw napisała:
            . Natomiast naprawdę nadgoniłam wówczas masę zaległych lektur, pro
            > jektów rękodzielniczych, obejrzałam tony niewidzianych filmów, odwiedziłam masę
            > miejsc w moim mieście i okolicach, które otwarte są w dzień, gdy większość pop
            > ulacji siedzi w pracy (i o niektórych nawet nie wiedziałam wcześniej, że są i t
            > o takie fajne) poznałam mnóstwo ludzi, z którymi pewnie inaczej bym się minęła


            No ale?robiłam dokładnie to samo...ale chciałam wrócić tez do pracy.Może nie napisałam,że ja byłam 4 lata w domu z dziećmi...Więc chyba był czas najwyższy na powrót do pracy.Ale tez nie neguję kobiet,które sobie chwalą siedzenie w domu z dziećmi i bycie gospodynią domową.

            • iwoniaw Re: Kolejno z dwójką dzieci spędzałam okres niemo 09.11.12, 16:52
              No dobra, jedna wraca do pracy od razu, druga po dłuższej przerwie, trzecia w ogóle nie bierze pod uwagę takiej opcji - ale wyobrażasz sobie siedzieć w domu z myślą "ale pustka, żywcem nie mam co robić, no zupełnie nic mi do głowy nie przychodzi"? No common, co to w ogóle za człowiek, co sobie NIC ciekawego znaleźć nie umie mając oceany wolnego czasu i nie musząc się martwić o kasę? I jednocześnie nie bierze pod uwagę jednak pójścia do tej pracy, bo "niania nie bo nie"?
              • lafiorka2 Re: Kolejno z dwójką dzieci spędzałam okres niemo 09.11.12, 17:12
                no coś w tym jest....Bo jeżeli nie chcodze do pracy,bo nie stać mnie na nańkę a mąż zarabia tyle co na rachunki i przeżycie to ok...rozumiem,że może czuć pustkę,ale jeżeli stac mnie na wyjście,to dlaczego nie?
                Filmy,kasiążki,net i w zależności co tam można jeszcze...No nawet 1 x w tyg aerobiksmile
              • drzewachmuryziemia Re: Kolejno z dwójką dzieci spędzałam okres niemo 11.11.12, 00:09
                kurcze skad wy macie te oceany wolnego czasu bedac z dziecmi w domu?? chyba jakies naprawde spokojne egzemplarze Wam sie trafiłysmile
        • dana2012 Re: niepracujące mamy 12.11.12, 10:10
          To nie tak. Każda z nas ma jakieś swoje preferencje a czasem musi realizować scenariusz napisany jej przez życie.
          Ja w pewnym sensie poświęciłam pracę karierze męża. Darujcie sobie uwagi o wymianie na młodszy egzemplarz. Raczej i z róznych względów tego nie zrobi.
          CZy żałuję decyzji? Nie do końca choć czasem zazdroszczę kolegom ze studiów ich ścieżki zawodowej. Moja droga życiowa była inna.
    • thea19 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 14:20
      ja zdychalam z nudow. mam wolny zawod i do pracy potrzebny mi glownie komputer. na macierzynskim zaczelam na nowo pracowac bo sie sezon zaczal i jakos rok pociagnelam jezdzac z mlodym do klientow i od czasu do czasu zerknac na realizacje. po roku ucieklam z domu otwierajac sobie sklep. mlody spedza 8h z moja mama przez 5dni w tyg, czasem mniej. dziecko mialam grzeczne i naprawde sie nudzilam bo ile mozna gotowac, prac, robic zakupy i siedziec w necie? teraz w domu kompa prawie nie uzywam bo projekty i oferty przygotowuje w sklepie. ja lubie kontakt z ludzmi i siedzenia w chalupie nie wytrzymuje na dluzsza mete. nie bedac na etacie moge robic co chce ale tez nie musze wyciagac od meza pieniedzy na nowe gadzety ani tlumaczyc sie z zakupu kolejnego drogiego wozka, butow, zabawki dla mlodego czy czego tam mi sie zachce bez wzgledu na uklady w rodzinie.
      tak na marginesie to pomyslcie o tym z czego bedziecie zyc, jak maz znajdzie sobie nowa zone
      • notoczo Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:16
        a co ty z ta nowa zona? uraz masz jakis? wink

        ja piernicze teraz to wychodzi na to ze nie ma juz niezdradzajacych mezow, nieporzucajacych, lojalnych i uczciwych. wszedzie zdrada, klamstwo spiski i zamachy...

        prosze wyjdzie poza swoje horyzonty myslowe i zaakceptujcie ze sa NORMALNI DOBRZY faceci. poprostu SA. i z takimi mozna tworzyc DOM a nie partnerski uklad na czas gdy jest nam ze soba dobrze a jak nie to 'hasta la vista baby'
        • thea19 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 17:10
          nie mam urazu ale moj maz (zupelnie normalny maz i ojciec) jest obciazony genetycznie rozwodami i to wielokrotnymi przez oboje rodzicow a takze wujki i ciotki. poza tym patrzac na liczbe rozwodow w mojej grupie wiekowej ciezko o optymizm w tej materii. nie wychodzilam za maz z mysla o rozwodzie ale nie moge myslec, ze nas to na pewno nie spotka. pewnie, ze trzeba sie starac ale czasem to nie wystarczy gdy ktorejs ze stron zaczyna czegos brakowac.
          w zyciu tez bym nie rezygnowala z rozwoju zawodowego i niezaleznosci finansowej. ja nie lubie byc zalezna, lubie cos robic dla wlasnej chocby satysfakcji. nie po to tez studiowalam by siedziec w chalupie. mam szczescie pracujac w zawodzie i ciesze sie z tego.
          jestem z natury leniwcem ale miesiac bez zajecia to dla mnie max.
          jak komus dobrze siedzac w domu to prosze bardzo, mnie nie zalezy na innych, kazdy sam sobie wybiera droge. jakos nie chce mi sie na starosc miec poczucia niespelnienia i zalu, ze tylko domem sie zajmowalam, niczego nie osiagnelam i jestem zalezna finansowo od innych. za duzo takich kobiet w rodzinie mam.
          no i jakos wstyd mi by bylo gdyby moje dziecko nie wiedzialo co powiedziec nt czym zajmuje sie mama
          • notoczo Re: niepracujące mamy 09.11.12, 17:51
            obciazenie genetyczne rozwodami? pierwsze slysze. u mnie w rodzinie rowodow brak, ja bylam pierwsza smile ale nie z powodu genow a glupoty pierwszego zauroczenia 20latki. z tego co wiem u mojego ex tez brak historii rozwodowych. teraz gdy faceta wybralam glowa a nie dupa mam pewnosc ze to do grobowej deski. jego lub mojej wink
            uzaleznienie finansowe nie jest fajne zgoda ale tylko wtedy gdy pan i wladca dysponuje kasa i wydziela jak psu karme, znam takie prypadki. ale gdy kasa jest dobra a facet przelewa czesc na konto zony lub maja dostep do wspolnego konta i nie truje co na co poszlo to mysle moze byc git.
            ja jestem po studiach, mam prace z nimi zwiazana, nie przynosi mi jednak satysfakcji i sie w niej nie rozwijam. wiecej teraz robie dla siebie na macierzynskim.
            dla mnie satysfakcjonujaca praca to praca spoleczna, charytatywna marze by sobie kiedys na nia pozwolic jak finanse pozwola. oby oby... wsrod moich znajomych blizszych i dalszych okolo 30letnich tylko ja jestem po rozwodzie wiec pewnie razem nie wyszlaby nam taka makabryczna statystyka jak tobie big_grin
          • kotobala Re: niepracujące mamy 11.11.12, 00:09
            > nie mam urazu ale moj maz (zupelnie normalny maz i ojciec) jest obciazony genet
            > ycznie rozwodami i to wielokrotnymi przez oboje rodzicow a takze wujki i ciotki

            Tak, faktycznie jest obciążony genetycznie...
      • nanuk24 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 16:08
        dziecko mialam grzeczne i naprawde sie nudzilam
        > bo ile mozna gotowac, prac, robic zakupy i siedziec w necie?


        Chrystusiepaniusie, maz cie w domu zamknal i klucz polknal? Bo mnie , na przyklad, mozna z domu wychodzic i nie tylko po to, by zrobic zakupy spozywczetongue_out
    • nanuk24 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 15:57
      Nie. Nie czuje sie przytloczona i nie czuje pustki zadnej, wrecz przeciwnie. Nie rozumiem, jak mozna sobie ciekawego zajecia nie znalezc, majac do dyspozycji tyle wolnych dni. Zyc nie umierac.
      • nanuk24 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 16:01
        Moje niepracowanie jest wspolnym wyborem. maz duzo pracuje, w domu mam szkolniaka i 15 miesieczniaka i inny zwierzyniec, ktory trzeba ogarnac.
    • anika772 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 17:00
      Byłam z dziećmi około 4 lata, ciurkiem. Fajny czas, bardzo, ale cały czas wiedziałam, że wracam do pracy. Czasami bywało przytłaczająco, głównie chodzi o kontakt z dorosłymi ludźmi. Ja to sobie zapewniałam, więc przez większość czasu było w porządku.
      • hugo43 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 17:37
        teoretycznie mam dzialalnosc gospodarcza,a w praktyce moja aktywnosc zawodowa konczy sie na wizycie u ksiegowej 1xmiesiac i jakies 4x mies zakupy w makro,no jeszcze piwo zamowie do knajpysmilemaz od pewnego czasu wrzucil na luz,tj, chodzi tam jeszcze ,ale na zasadzie posiedze,postoje za barem w weekend,w miedzyczasie wyskoczy do innej knajpy mecz poogladac,na silownie pojdzie,no ogolnie ma wszystko pod kontrola.czasu mamy sporo,ksiazki czytamy,do silowni chodzimy,jakos nieszczesliwi nie jestesmy.przeraza mnie wyscig szczurow,srednia krajowa ,czekanie na urlop itd.i dla dziecka sporo czasu mamy,bo chodzi do przedszkola tylko do godz 13(do prywatnego,zeby nie bylo ,ze miejsce potrzebujacym blokujesmile)
        • notoczo Re: niepracujące mamy 09.11.12, 18:03
          taaa no wlasnie wyscig szczurow, zwlaszcza jak sie nawet sredniej krajowej nie zarabia... ale sie czlowiek rozwija: na kasie, z mopem, walcujac asfalt, kopiac rowy, przy biurku przerzucajac papiery i wypisujac nty bezsensowy biurokratyczny papir, dzwoniac i zagajajac pincetny raz 'czy chcialaby pani poznac nasza nowa oferte?' itp nie czarujmy sie wiekszosc z nas chodzi do pracy jak roboty - przyjsc, odwalic i wyjsc. to jest rozwoj? powolanie?

          zadajmy sobie pytanie: mam milion zl, nie nie milion to ledwo na dom starcz wink mam 30/40 milionow lub wiecej i co robie? zapierdzielam jutro na 7/8 do zakladu? smile no raczej przypuszczam wiekszosc powie nie. i tyle. wtedy widac ze robota nam dla kasy potrzebna nie dla innych okoloroboczych pie... znajomych doroslych mozna znalezc nie tylko w pracy no naprawde.
          • nanuk24 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 18:15

            > taaa no wlasnie wyscig szczurow, zwlaszcza jak sie nawet sredniej krajowej nie
            > zarabia... ale sie czlowiek rozwija: na kasie, z mopem, walcujac asfalt, kopiac
            > rowy, przy biurku przerzucajac papiery i wypisujac nty bezsensowy biurokratycz
            > ny papir, dzwoniac i zagajajac pincetny raz 'czy chcialaby pani poznac nasza no
            > wa oferte?' itp nie czarujmy sie wiekszosc z nas chodzi do pracy jak roboty - p
            > rzyjsc, odwalic i wyjsc. to jest rozwoj? powolanie?


            Zarty sobie robisz? Ematka!?tongue_out


            > zadajmy sobie pytanie: mam milion zl, nie nie milion to ledwo na dom starcz wink
            > mam 30/40 milionow lub wiecej i co robie? zapierdzielam jutro na 7/8 do zakladu
            > ? smile no raczej przypuszczam wiekszosc powie nie. i tyle. wtedy widac ze robota
            > nam dla kasy potrzebna nie dla innych okoloroboczych pie... znajomych doroslych
            > mozna znalezc nie tylko w pracy no naprawde.


            Juz byl taki watek. Ematka poszlaby do pracy!
            • notoczo Re: niepracujące mamy 09.11.12, 20:11
              czytalam ten watek i te bzdury wypisane. no coz jak sie takiej kasy nie ma to niektorym ciezko sobie to wyobrazic. ot ulomnosc wyobrazni i tyle.
              pomijam fakt ze wiele forumowych ematek wstydzi sie przyznac ze praca wcale im szczescia nie daje bo wyjda w swoim mniemaniu na jakies ulomne czy cos...
              uwierze za to ze ktos moglby chciec pomnazac te swoje miliony, no taka natura skapopazera ale hmmm no wiecie toz to juz inna perspektywa, inna praca (raczej zarzadzenie/kierowanie/bycie panem i wladca ematkowym) niz na tasmie/w szkole czy w innej zarzynaczce za 2tysie brutto.
    • jak_matrioszka Re: niepracujące mamy 09.11.12, 18:26
      Kwestia bardzo osobista, ja po dwoch latach w domu bylam gotowa przyjac sie do kopania rowow przy autostradzie, byleby cos zaczac robic poza domem wink
      • notoczo Re: niepracujące mamy 09.11.12, 20:05
        znaczy to dom wariatow byl(nie chodzi o psychiatrykwink)... z dobrego domu uciekac nie trzeba i sie nie chce
        • drzewachmuryziemia Re: niepracujące mamy 11.11.12, 00:05
          dla mnie dom z małym dzieckiem to poniekąd dom wariatówwink tez mi sie chce z niego czasami uciekac
    • lilka69 skoro piszesz, ze finansowo sobie radzicie to 09.11.12, 20:13
      zatrudnij nianie do mlodszego na 2- 3 dni w tygodniu po pare godzin a w tym czasie rob to , co lubisz. ja z moja niania jestem umowiona, ze rowniez bierze dziecko do siebie ( drugie starsze w szkole) i dzieku temu mam czas na lubianie i obowaizkowe zajecia. w ten sposob jestem zadowolona z zycia. nie wyobrazam sobie powrotu do pracy. a i lepiej moge dopilnowac starsze dziecko wracajace ze szkoly i lekcje. mlodsze jest stesknione , ja jestem i wszystkim wychodzi to na dobre. poza tym moge starsze nadal traktowac jak jedynaka i wychodzic z nim sama nie zabierajac ze soba malego ogona.
    • joxanna Re: niepracujące mamy 09.11.12, 22:14
      Pracuję, ale miałam dość duże przerwy na wychowawcze. I czułam się bardzo dobrze, ale dzięki temu, że jedna z przerw była za granicą, gdzie inspirowała mnie okolica, inny język, inne realia, codziennie jakieś odkrycia. A w innej znalazłam sobie super fajną przyjaciółkę niedaleko i miałyśmy akurat taki kontakt, jaki chciałyśmy - nie narzucałyśmy się, ale widziałyśmy się dość często.

      Bardzo było mi dobrze, miałam poczucie, że dzieci są odpowiednio zaopiekowane, w domu świeże jedzenie codziennie, miałam czas codziennie być na bazarze (a fajny mam bazar i bardzo lubię kupować warzywa na bazarzesmile).

      Ale spokój czerpałam z tego, że praca na mnie czekała. I kiedy z pracy zaczęły się sygnały, że praca w końcu może przestać na mnie czekać, to wróciłam szybko. Cały czas miałam w głowie lęk, że wypadek, czy coś i ja bez pracy będę musiała utrzymać dzieci, dom. Nawet z pracą byłoby raczej kiepsko, ale bez pracy to był mój koszmar.
    • kamelia04.08.2007 Re: niepracujące mamy 09.11.12, 23:14
      chyba sobie gdzies umieszcze na afiszu ten watek.

      jeszcze nigdy w jednym miejscu nie bylo tylu tekstów pochwalnych nt. "siedzenia" z dzieciem w domu, z reguły było wyzywanie tych nie pracujaych od garkotłukow, nieudacznic, leniwych, albo wynies, przynies, pozamiataj i " a ja to chciałam jak najszybciej wrócic do pracy".

      Ach, te ematki....
      • drzewachmuryziemia Re: niepracujące mamy 10.11.12, 20:06
        no własnie tez jestem zdziwionawink
        • notoczo Re: niepracujące mamy 11.11.12, 19:31
          nie ma co sie dziwic, podejrzewam ze poprostu coraz wiecej ematek potrafi przyznac ze praca nie jest dla nich priorytetem i tyle. nie celem a srodkiem. i jak nie trzeba to milo zaopiekowac sie domowym ogniskiem smile
    • pibelle Re: niepracujące mamy 10.11.12, 21:58
      Nie jestem w stanie nie pracować i brak zajęcia zawodowego mnie wykańcza.
      Pracuję na pół etatu i tyle jest mi właśnie potrzebne do pełnego szczęścia.
      Niestety samorealizacja w samotności oraz wyłącznie rodzina mi go nie dają.
      Być może chodzi zwyczajnie o niezależność, którą praca daje mi tak dobitnie na talerzu. Ale na pewno też o kontakt z dorosłymi ludźmi, różne odcienie towarzyskie takiego kontaktu, jakąś taką dynamikę codziennego dnia, której nie znajduję w rutynie życia domowego, a mnie do tego życia właśnie nakręca i wtedy wszystko gra.
      Gdy sobie myślę o wygraniu kumulacji w totka, to nie bardzo mogę sobie wyobrazić co bym niby miała robić na co dzień, bo teoretycznie trzeba by rzucić pracę i wtedy co?
      Wyobrażam sobie jedynie, że wtedy zorganizowałabym sobie też pracę tylko jakąś wypasioną smile
    • goodnightmoon Re: niepracujące mamy 11.11.12, 00:15
      angie_angie napisała:

      > jak Wy sobie z tym radzicie?

      Zwyczajnie - 2 ścieżki rano, 2 ścieżki na noc i jest OK wink

      A poważnie, po prostu cieszę się, że mam taką możliwość i już. Poza lekkim zdziczeniem wink jest cała masa plusów takiej sytuacji, korzystaj!!! smile
    • guderianka Re: niepracujące mamy 11.11.12, 08:42
      Miałam/mam w swoim życiu okresy niepracowania związane z macierzyństwem. Częściowo wymuszone (choroba dziecka)częściowo z wyboru. Nie czułam przytłoczenia, poza obowiązkami domowymi miałam swoje zajęcia, czas dla siebie, dysponowałam nim jak chciałam, nigdzie sie nie spieszyłam , odpoczywalam. Na myśl o pracy dostawałam gęsiej skórki. Jednakże pracując czułam sie równie dobrze- ergo-naucz sie cieszyć tym co masz a jak Cię to nie cieszy to zmień rzeczywistosc :idz do pracy, zapisz sie na jakis kurs,zajmij jakim rekodziełem, zacznij uprawiac sport itp
    • yoko0202 nie każdy się nadaje do siedzenia w domu 11.11.12, 20:00
      i peany pochwalne na temat tego cudownego wolnego od pracy czasu, gdy tyle można zrobić, i tyle można zobaczyć, do niektórych nie docierają, i to jest normalne
      osobiście chyba bym się pocięła, gdybym miała perspektywę 3 lat "zajmowania się domem i dziećmi".
      również nie każda kobieta jest w stanie na luzie zaakceptować sytuację, gdy nie zarabia własnych pieniędzy i nie spełnia się zawodowo.
      i między bajki można sobie wsadzić historie, jak to każda młoda matka niemowlaka i przedszkolaka w sposób naturalny prowadzi niezmiernie intensywne życie towarzyskie, chodzi na kursy garncarstwa i karate kyokushin, udziela się w schronisku dla zwierząt, co czwartek zarzuca niemowlę na plecy i uprawia wspinaczkę na ściance, i obowiązkowo jest zawsze wypoczęta, piękna i pełna energii.
      sorry ja tego nie kupuję, bo prawda jest taka, że zanim się ogarnie ten cały booordel domem zwany z krótką przerwą na prysznic gdy najmłodszy owoc miłości będzie uprzejmy odbyć drzemkę, to przychodzi godzina odbioru przedszkolaka i należałoby zacząć mięso tłuc na kotlety bo zaraz chłop z roboty wróci. I takie są realia.
      nie każdemu to pasuje, i nie ma co się oszukiwać.
      autorce proponowałabym powrót do pracy + rozejrzenie się za jakimś prywatnym żłobkiem plus ewentualnie panią na krótkie popołudnia (odbiór dzieci i przyprowadzenie do domu, żeby poczekać na rodziców jeżeli takie mają godziny pracy).
    • undoo Re: niepracujące mamy 11.11.12, 22:37
      Ojej, nie. Nie pracuje, ale czasu mi nie starcza na wszystko, co bym chciala robic z dziecmi i ze soba. Dobrze mi, zycie jest ciekawe, ale skutkiem ubocznym jest to, ze zaczynam padac na twarz, bo wszystko jest takie fascynujace i czasu mi brak na sen.
      Ciesze sie luksusem bycia mama domowa.
      • tezee Re: niepracujące mamy 12.11.12, 07:48
        Nalezy zadac sobie pytanie jak duzy odsetek ludzi w PL ma faktycznie prawdziwą satysfakcje z pracy i dobrze sie w niej czuje ? Obawiam sie że tych osob jednak nie jest wielu. Wiekszosc ludzi praca tłamsi psychicznie poniewaz stara zasada jest taka ze tam nie szuka sie przyjaciól absolutnie zwsze znajdzie sie ktos kto ci mniej lub bardziej uprzykszy zycie bo trafiasz w przypadkowe grono dla ktorych wazne sa tylko ich inetesy gdyz przyszli tam przede wszystkim zarabiać ,
        ztem ludzie chodza zestresowani , zmeczeni ,maja dosc i taka jest rzeczywistosc.
    • ibiska Re: niepracujące mamy 12.11.12, 08:55
      Szukasz pracy lub w Twojej obecnej nie zarabiasz tyle, na ile zasługujesz ? Spotkaj się ze mną ,opowiem Ci o możliwościach biznesowych i kariery w firmie kosmetycznej, elastycznym czasie pracy ,o wspaniałych kosmetykach,które kobiety kochają!!!Nie odbieraj sobie szansy na lepsze życie!!!
      Zadzwoń :666 898 783
      • ibiska Re: niepracujące mamy 12.11.12, 14:26
        ibiska napisała: jestem mama trójki dzieci i byłą nauczycielką, od 1,5 roku mam prace, która daje mi satysfakcję i nie jestem od nikogo uzalezniona, zapraszam na rozmowę, chetnie podzielę się swoją wiedzą na ten temat. pozdrawiam


        > Szukasz pracy lub w Twojej obecnej nie zarabiasz tyle, na ile zasługujesz ? Spo
        > tkaj się ze mną ,opowiem Ci o możliwościach biznesowych i kariery w firmie kosm
        > etycznej, elastycznym czasie pracy ,o wspaniałych kosmetykach,które kobiety koc
        > hają!!!Nie odbieraj sobie szansy na lepsze życie!!!
        > Zadzwoń :666 898 783
        • aneta-skarpeta Re: niepracujące mamy 12.11.12, 15:04
          avon, oriflame?
          • ibiska Re: niepracujące mamy 12.11.12, 20:46
            mary kay
    • dana2012 Re: niepracujące mamy 12.11.12, 10:01
      Ja mimo dobrego i poszukiwanego zawodu i wyższego wykształcenia przez kilka lat nie pracowałam zawodowo. Miałam jednak mnóstwo zajęć związanych z pracą męża, które niekoniecznie zaspakajały moje ambicje i na początku zainteresowania. Ale tak musiało być.
      Oprócz zajęć związanych z pracą mężą ( a to zajmowało mi kilka godzin dziennie) uczyłam się intensywnie 2 języków obcych ( w tym jednego dość egzotycznego) i w myśl zasady "w zdrowym ciele zdrowy duch" dbałam o ciało. No i jeszcze cała gama zajęć związanych z dziećmi. Nie nudziłam się. Do pracy takiej zaspakajającej moje ambicje już nie wróciłam. Pracuję 3 razy w tygodniu popołudniami 3 godziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka