Dodaj do ulubionych

Już go nie kocham

IP: *.telzas.com.pl / *.com.pl 09.07.04, 14:44
na dnie mojej szafy leży pozew rozowodowy, leży już od 5 miesięcy, nie wiem
na co czekam, bo jestem prawie 100% przekonana, że w moim życiu nic się już
nie zmieni. Dla mojego męża jestem ... (tu mogłabym zacytować takie słowa,
jakie nigdy nie przechodziły mi przez gardło), dodam, że to człowiek
wykształcony, intligentny szkoda tylko, że inteligencja emocjonalna poniżej
normy.
Myślę, że nudę w związku można pokonać, można jej zaradzić i dlatego uważam,
że nie jest to powód dla któego należy podejmować tak radykalny krok jakim
jest rozwód. To byłoby zbyt proste, a poza tym nowy związek również może
okazać się nudny i co wtedy również rozwód?
W moim związku nie wieje nudą wręcz przeciwnie mąż dostarcza mi niemal
codziennie porcji chamstwa, psychicznego wyniszczania, poniżania, stara się
nie powtarzać tych samych epitetów określając moją osobę, urozmaica je jak
może i bardzo się przy tym stara, szkoda tylko, że tego wszystkiego musi
słuchać również nasz synek.
Obiecałam sobie jeszcze jedna taka sytuacja i będę musiał sięgnąc do mojej
szafy, a nastąpi to zapewne dzisiaj.
Obserwuj wątek
    • Gość: tomek Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 03:59
      ważne że rozważasz, ze wiesz co jest na drodze nie do pokonania bez wspólnego
      wysiłku, a moze separacja? jeśli nie wyjdzie, wtedy sąd łatwiej Ci przyzna
      rację. Jeśli jest niedojrzały emocjonalnie, ukrywał to lub sobie nie
      uświadamiał, choć mógł i macie krótki staż, to byłaby i szansa na unieważnienie
      małżeństwa. Ale może spróbuj, odejdz od niego na jakis czas, przeczekaj i
      zobacz czy się zmienia, moze na lepsze, jeśli dostrzezesz szansę , wtedy rozważ
      w zgodzie z samą sobą. Jeśli Ci cokolwiek zrobi, uderzy, koniecznie zgłoś to
      prokuraturze. Przy rozwodziz orzeczeniem o winie, to ważne. Powodzenia Milka
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:06
        Kotek, to jest juz dorosły facet. Jego osobowość jest juz uksztaltowana. jest gówniarzem i gówniarzem pozostanie. Damskim bokserem również. Badźmy realistami, Tomku. Na co ma czekać - aż złamie jej nos? Aż zniszczy dziecku psychikę? Pora na stanowcze dzialanie. Pamietaj - czym skorupka za modu nasiąknie... I mam tu na mysli dziecko, które jest niemym świadkiem przemocy.Pozdrawiam!
      • Gość: jasiek Re: Już go nie kocham IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 12:23
        Wg mnie epikryza jest krótka, - nikt nas w szkole nie uczył
        psychologii: .........., żaden facet nie dorówna kobiecie i odwrotnie, jeśli
        piszesz i myślisz o sprawie to znaczy, że jesteś twórczo młodsza od mężusia, a
        to w myśl zasady, - mądra kobieta, skarb i bogactow rodziny i domu, da dobre
        skutki, czym się więc martwić, uczucia się nie starzeją natomiast młodości
        (uczuć) nie zachowa się dietą i wyczynami fizycznymi, od tego są inne wartości
        przydane kobiecie, na które łasy jest każdy mąż.
    • Gość: Agus Re: Już go nie kocham IP: *.client.comcast.net 12.07.04, 03:58
      Poznalam mojego meza 10 lat temu, jestesmy po slubie 7 lat. Mamy jedno dziecko.
      Ja juz go nie kocham, nie moge z nim wspolzyc, czasami nawet nie moge zniesc
      jak on mnie dotyka. Jestem z nim bo jest mi wygodnie, ale wiem ze tak dlugo nie
      pociagne. Pozatym zdradzam go, wiem ze to dla niektorych straszne. ale
      codziennosc, ta nuda! Jestem kobieta ktora lubi sie zabawic,spedzac czas ze
      znajomymi, a jemu to juz nie odpowiada. Dlatego posunelam sie do zdrady i
      narazie jest mi z tym dobrze. Ale ile tak mozna zyc?sama zadaje sobie to
      pytanie prawie codziennie i wiem ze nawet jakbym wpakowala sie w nastepny
      zwiazek, po jakims czasie bedzie to samo. Czy moze powinnam byc sama?!Napewno
      nie jestem jedyna w takiej sytuacji.Czas pewnie wszystko pokaze. Pozdrawiam!
      • tricolour Re: Już go nie kocham 16.07.04, 09:23
        Jeżeli Twój mąż Cię przesta być partnerem, to odejdź od niego. Tak jest
        uczciwie.
        Pozostając dla wygody, jak piszesz, zachowujesz się kurewsko.

        Pozdrawiam.
        • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:15
          Masz rację. Ale może ta wygoda polega na tym, ze ona nie pracuje i o ja utrzymuje? Może mieszkają w JEGO mieszkaniu? Moze odejść znaczy - mieszkac pod mostem? Za mało mamy danych.
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:11
        Nie jest rozrywkowym facetem?! To nie wiedziałas tego przed slubem?! Widziały galy, co brały. A zycie to nie wesołe miasteczko. jak Ci nudno, ogladaj telewizje albo skacz ze spadochronem. Ale nie żadaj od faceta, aby Cię zabawial jak Drozda. A zresztą... Przyjrzyj się sobie - moze tez jestes nudna dla niego? Często osadzmy innych po sobie, kochaniutka.
    • Gość: yo_oo Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 16:45
      witam.
      jestem po rozwodzie, moje malzenstwo trwalo rok. Ciesze sie jednak z tego kroku
      jakim bylo zaniesienie pozwu do sadu. Od rozwodu ja jestem spokojniejsza a i
      moja córe tez jest wesola. Od roku zyję z innym mezczyzna. Teraz sie
      zastanawiam nad slubem z nim, bo mam wiele obaw. Ale te obawy dotycza mnie, nie
      Jego. On poprostu jest nazbyt wspaniały. Pokochal mnie a co wazne pokochal
      coreczke. Ona juz od pol roku mowi do niego tatussmile Ma niecale 4 lataka i sama
      sie zapyatla Jego o to czy bdzie tatusiem Jej. Cudowne rozczulajace. Ale jako
      ze dzieci sa do bólu szczere i kieruja sie uczuciami i emocjami wiedzialam ze
      jej pytanie to potwierdzenie mojego dobrego wyboru. W kwestiach dobroci ludzi
      bezgranicznie ufam coreczcesmile. Ja na Twom miejscu bym sie rowiodla. Dlaczego ma
      Wasze dziecko na tym tracic? Jaki wzór rodziny pokazujecie dziecku? Przeciez i
      wasz synek bedzie miel problemy kiedyc z okazywaniem uczuc i miejmy nadzieje
      bedzie potrafil kochac. Skoro nie ma szns nawasze wspolne - szczesliwe zycie
      to zamknij ten rozdzail. Nawet wasza nienawisc nie powinna zniszczyc milosci
      Twojego synka do ojca i wzajemnie. Bo jak sama widzisz wspolne zycie to
      sprzeczki i niesympatyczna atmosfera. jak bedziesz nadal jego zona to chociazy
      ten stan bedzie Ci utrudnial poznanie tego kochajacego, wspanialego księcia.
      Zyczę Ci szczesia i radosci... powodzenia.
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:17
        jestes bardzo madra kobietą. Życzę szczęścia!!!
    • Gość: antares Re: Już go nie kocham IP: *.wolow.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 17:53
      Hej, to moja historia! Wiem co czujesz, nie czekaj dłużej bo sytuacja będzie
      się tylko pogarszać. Jeżeli możesz sobie pozwolić na finansową samodzielność ,
      nie czekaj kelejnych 5 mc-y. Jeżeli maluszek ma więcej niż 4 lata dokładnie
      zarejestruje złe wzorce i zapamięta negatywne emocje. Bądź silna! Ja jeszcze
      muszę poczekać, oby króciutko, bo nie wiem co przyniesie jutro... TRZYMAM
      KCIUKI!!!
      • Gość: milka Re: Już go nie kocham IP: *.telzas.com.pl / *.com.pl 14.07.04, 08:23
        wszyscy macie rację co do mnie, mojego męża i synka (2,5 roku), ale boję się
        tej sprawy rozowdowej, tego, że może coś pójść nie tak. Parę miesięcy temu
        kiedy byłam w totalnej rozpaczy powiedziałam mu, że rozważam wzięcie rozwodu,
        usłyszałam tylko, że nie pójdzie mi tak łatwo, że on zrobi wszystko, żeby sąd
        zobaczył we mnie wariatkę, głupią matkę itp. i to wszystko mówi człowiek, który
        4 lata temu zapewniał mnie o swoich gorących uczuciach do mnie.
        Poza tym jestem praktycznie sama z tym problemem, rodzina się tylko domyśla co
        się dzieje, nie mogę im powiedzieć, bo gdybym miała powiedzieć im naprawdę
        wszystko, to chyba by go zlinczowali. Za to zasygnalizowałam problem teściowej
        (która zawsze podkreśla, że jest dobrym psychologiem i jest obiektywna) i
        wiecie co ona na to, że ona do swojego syna nic nie ma, jest dobrym, kochającym
        dzieckiem i jej nigdy nic złego nie zrobił.
        Bardzo dziękuję za wszystkie listy od Was.
    • Gość: Zjawa Re: Już go nie kocham IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.04, 18:35
      Przyzwyczajenie... Monotonia... Szarość dnia... Beznamiętna codzienność...
      Przecież jesteś na tyle silna, żeby pokonać te banały...
      • Gość: anetta Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 15:28
        czy rzeczywiście go nie kochasz ? Szczerze odpowiedz sobie na to pytanie. Ja
        mam za sobą 11 lat małżeństwa, synka 10 letniego, wyczekanego 0,5 rocznego i
        trzecie w drodze. Patrząc w stecz na wszystkie lata związku nie zawsze było
        wspaniale. Nie wiem czy czsem nie przeżywałam jeszcze gorszych chwil niąż twoje
        obecne.Ale wiem, że ta doskonałość w związkach jest nie osiągalna. Trzeba zdać
        sobie sprawę, że tak i mąż jak i ty to dwie odrębne istoty, które muszą pokonać
        pewien wysiłek, aby się nawzajem zrozumieć. Trzeba też chcieć podjąć pewne
        kroki, aby osiągnąć kompromis, iść na ustępstwa. Proponuję, skłonić męża do
        rozmowy, aby odpowiedział na kilka pytań, które zmuszą go do zastanowienia się
        nad Waszą sytuacją. Musisz wybrać w tym celu odpowiedni moment, i nade wszystko
        co kolwiek by się nie działo zachować stoicki spokój i łagodność w głosie. W
        razie wzburzenia drugiej połowy przerwij rozmowę i wróć do niej w dogodnej
        chwili. Jest to trudne, bardzo trudne szczególnie gdy on unika tematu. Tak czy
        inaczej poproś go aby dał ci jasną odpowiedź czy zależy mu jeszcze na Was czy
        już nie. spytaj czy cię jeszcze kocha, czy może ma kogoś, czemu tak cię poniża,
        co takiego jest w tobie co mu przeszkadza, może jak się dowiesz to coś
        zmienisz, jak by chciał, żeby wyglądało wasze życie, co takiego wg niego
        powinnaś uczynić. Mniej więcej da ci to obraz sytuacji i jego uczuć. Jeśli go
        jeszcze kochasz powalcz o niego, jeśli nie - i jesteś tego pewna a z jego
        strony nie będzie woli pojednania może lepiej pomyśleć o separacjichoć to
        ostateczne rozwiązanie. Bez miłośći z Twojej strony wysiłek będzie znacznie
        większy ale i satysfakcja nie taka jakiej powinnaś sie spodziewać,lecz może się
        okazać że go jednak koczhasz. Jeśli ma romans uświadom mu że stan zakochaniea
        wiecznie nie trwa i że w końcu kobieta mu się znudzi i też okaże "pospolita" a
        życie we dwoje to nie randki w doskoku lecz codzienność; to nie bajka i wcale
        lepiej mu w nowym związku nie będzie bo wymaga to od niego, tak czy siak
        pewnego wysiłku. Pamietać warto, że jeśli się dwoje ludzi pobrało to
        prawdopodobnie coś ich łączyło, coś wyjątkowego, przypomnijcie sobie co ? I
        jeśli wspominasz to mile nie można tego przekreślić tak się poddając. Rozwód to
        najprostsze rozwiązanie to ucieczka. A w życiu trzeba walczyć o swoje, nie
        jesteś gorsza od innych, nie poddaj sie łatwo. Ja nie żałuję walczyłam jak
        lwica - nie raz, mężowi przypominam że go kocham i łatwo nie oddam. Opłacało
        się. Jemu teraz głupio na tamte wspomnienia, wstydzi się, udaje że nie pamięta.
        Teraz i jemu zależy, stara się. Skończyło się rumakowanie, dojrzał
        emocjonalnie. Choś ciągle jeszcze chodzi "cycać" do mamusi, ceni mnie za to, że
        tak o niego walczyłam. A drugiej takiej nie znajdzie. Jest nam teraz dobrze.
        Dlatego namawiam Cię do podjęcia próby walki. Nie jest to łatwe jeśli nie wiesz
        jak zacząć poradź się psychologa doświadczonego w sprawach rodzinnych. Wizyta
        nic nie kosztuje jeśli zdecydujesz się na poradę w ramach ubezpieczenia w NFZ.
        jeśli masz ochotę jeszcze ze mną pogadać jestem pod steflik@poczta.onet.pl
        Nie zrażaj się warto spróbować, choć wymaga to czsu. Jeśli nie wyjdzie to się
        rozwiedziesz. powodzenia anetta.
    • Gość: Ania Re: Już go nie kocham IP: *.tvn.pl 15.07.04, 18:54
      a mnie sie wydawalo, ze malzenstwo jest na dobre i na zle i dlatego decydujac
      sie na taki krok powinnam walczyc o nie dopuki nie zabraknie mi sil ... i
      zabraklo, rozchorowalam sie ... bo co po mojej walce kiedy drugiej stronie nie
      chcialo sie kiwnac palcem ? zlozylam pozew, nawet zdazylam sie juz rozwiesc ...
      i nie zaluje ! mam przed soba nowe zycie i nowe zwiazki, ktorys byc moze bedzie
      juz tym na cale zycie ... jestem szczesliwa ! nie bylo latwo podjac decyzje,
      balam sie i potrzebowalam wsparcia , zeby dac sobie rade ... ale warto bylo,
      teraz juz nikt nie zrobi mi krzywdy ... nie warto cierpiec przez cale zycie,
      przez jedna, zle podjeta decyzje !
    • milaydi Re: Już go nie kocham 16.07.04, 09:12
      Droga Milko!
      jestem w podobnej sytuacji, z tym że my nie mamy dziecka. Byliśmy ze sobą 7 lat
      z przerwami na rozstania, po których następowały powroty. Mimo wszystkich
      upokorzeń i krzywd zdecydowałam się na ślub (cywilny), a teraz bardzo tego
      żałuję. Podejrzewam, że w kategorii na epitety określające żonę, to nasi
      mężowie mogliby konkurować ze sobą. Mam tego dość, naprawdę!!! Rozmawialiśmy,
      cały czas rozmawiamy i nic się nie zmienia... Już sama nie wiem, co mam robić.
      On mnie szantażuje, że jak odejdę, to popełni samobójstwo, boję się. Płacze,
      obiecuje poprawę i ciągle jest to samo. Myślałam, że na nic lepszego nie
      zasłużyłam i że nic mnie już w życiu nie spotka. Jak ja się pomyliłam!!!!! A
      teraz wspólne konto, mieszkanie,rodzice....Widzisz, wszyscy mi odradzali ten
      związek, a ja na złość wszystkim zrobiłam to i mam czego chciałam, więc nie
      powinnam mieć do nikogo pretensji tylko do samej siebie, ale mam nadzieję, że
      jeszcze wszystko da się naprawić, tzn. rozpocząć nowe życie w związku, który
      nie jest chory!!!!!!!!!!!!! Życzę Ci powodzenia i wszystkiego co najlepsze w
      życiu!!!!!!!!!! Trzymaj się!!!!!
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:00
        Myslę, że Ty tez powinnas trzymac pozew w szafie. I wyciągnąć go, gdy mąż się podleczy i będzie zdolny do dialogu. Ślub cywilny to jeszcze nie koniec świata. A zycie masz tylko jedno.
    • Gość: oki Re: Już go nie kocham IP: *.isko.net.pl / *.k1.isko.net.pl 16.07.04, 14:42
      niema co czekać,juz dawno zdecydowalas,Skarbie.Nie jest CI juz potrzebny,uwierz
      w siebie-dasz rade napewno.Niema sensu sie dawac ponizac-ten fiut juz nic nie
      naprawi a jesli bedzie probowal,gdy juz zlozysz pozew-BLAGAM,NIE WIERZ MU,co
      najwyzej niech sie stara przez najmniej rok(jesli kocha to wytrzyma)a pozniej
      wezmiesz znow cywilniak.Wiedz ze bedzie sie bal i probowal wszystkiego by to
      odwrocic,ale to bedzie tylko jego wlasna ASEKURACJA. Pieklo przed
      Toba,ale zrob co zamierzasz i zaakceptuj wszystkie nastepstwa tego-
      Pamietaj,gorzej byc nie moze. Dasz rade...wiem to. Pa
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:29
        Spokojnie, po co te emocje? takie sprawy najlepiej załatwiac na zimno, na trzeźwo. Małżeństwo było pomyłką, facet nie nadaje sie do życia w rodzinie - i po co tu się pieklić? Kobieta powinna wziąć rozwód, przetrzymac wszystko. a slub na próbę? Przeczytaj posta milaydi. zapewniam, że cywilniak to tez kula u szyi.
    • Gość: Julia Do Milki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.04, 10:30
      Droga Milko,
      Mam 22 lata. Moja mama żyję dokładnie w takim związku jaki Ty opisujesz. To już
      ponad 25 lat. Jest znerwicowana, wykończona psychicznie, czasami się o nią
      boję. Ma 4 dzieci, ojciec na starość się trochę uspokoił, kidyś był prawdziwym
      tyranem. Jest chamski. Niestety mama całe życie była uzależniona od niego
      finansowo, on to, do dziś, w bardzo perfidny sposób wykorzystywał. Mama aby
      miała pieniądze na jedzenie dla nas musiala się pzred nim płaszczyć. Czasami
      bez skutku. Musiała kupować produkty "na kreskę". Tyle razy mówiła, ze żałuję,
      że kiedyś, jak była młoda i mogła mieć pracę, że go nie rzuciła. MNie to
      denerwuje, PRZECIEŻ MOGŁA TO ZROBIĆ. Nie zrobila jednak, zawsze miała małą
      nadzieję, ze ojciec się zmieni. Nigdy jednak do tego nie doszło i wiem, ze nie
      dojdzie. Teraz jak My jesteśmy już dorośli ( oprócz jednego brata, który jest w
      podstawówce) mama boi się co bedzie jak się wyprowadzimy, ona nie bedzie mieć
      emerytury, niczego. Jest osobą, niestety, mało pzredsiębiorcza. Ojciec stłamsił
      w niej pewność siebie. moi bracia, niestety, pzrejęli kilka cech ojca i tez się
      nad nia znęcają. Nie mogą czasem na to patrzeć. Mama nie umie z tym walczyć.
      Jest osobą bardzo wrażliwą, szybko przebacza i bardzo wszystkich kocha. Była
      wychowana w domu, gdzie za miłość otzrymuje się miłosć. Niestety u nas za
      miłość otzrymuje się oschlość i chamstwo. Bracia i ojciec wykorzystują to , ze
      mama taka jest. Nie umieją odwzajemnić uczucia.
      Mam dosyć tego domu. Nie mogę się doczekać aż się stąd wyprowadzę. Żal mi mamy.
      Ja jestem zupełnie innym czlowiekiem. CHyba dlatego, ze żyłam w takiej
      atmosferze. Wiem, że nigdy nie będę zalezna od faceta. Nigdy się też nie dam
      traktować tak jak mama. Mam 22 lata i poza tym, ze mieszkam z rodzicami nie
      dostaję od nich żadnych pieniędzy. Uczę się zaocznie, pracuję. Sama się
      utrzymuję.
      Czytając Twój post, wydawało mi się, ze to mama opowiada o sobie.
      Wg mnie powinnaś jak najszybciej brać rozwód!!!!!!!!!! Na pewno do tego trzeba
      się przygotować. POczytaj troche na ten temat, postaraj się jakoś zebrać dowody
      przeciwko Niemu!!! Porozmawiaj ze swoja rodzinę- w żadnym wypadku z Jego
      rodziną. U nas bylo podobnie, mimo, że dziadkowie widzieli, ze ojciec jest
      nienormalny to dla nich był najlepszym tatusiem i męzem na świecie bo TO ON
      ZARABIAŁ. Zawsze podkreslali to , ze matka siedzi w domu i nie ma z niej
      pożytku.Tak jak napisałaś, ze Twoja rodzina chętnie by sie z nim rozprawila,
      jesliby tylko wiedziala jaki jest. Znaczy to , ze na pewno pomoga Tobie.
      Uciekaj jak najszybciej bo z biegiem lat będzie coraz trudniej.
      Facet, który jest chamski nie zmieni się!!!! Jestem tego pewna!!!.
      Mój ojciec tez straszył matke, jak była młoda, że jesli będzie chciała się
      rozwieść to zrobi z niej dziwkę i zrobi wszystko, aby dzieci były u niego. Mama
      się bała, że pzregra. Jej rodzina nie była tak zamożna jak ojca.
      Jeśli wiesz, ze masz kogoś kto Ci pomoże, WALCZ!!!!!!!! WARTO!!!!
      Zrób to przede wszystkim dla synka i dla siebie!!!
      pozdrawiam
      i życzę wszystkiego dobrego!!!!!!!!!!!!!!!!!1
      • Gość: Lunar_Agency Re: Do Milki IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:33
        nareszcie kompetentny głos.
    • Gość: wedrowiec Re: Już go nie kocham IP: *.man.bydgoszcz.pl 18.07.04, 15:52
      Jestem 22lata po ślubie.Zdradziłem po 4miesiącach.Mamy wszystko,co chcieliśmy
      mieć.Kocham z wzajemnością.Powinnaś z Nim rozmawiać,akceptować Go.Jeżli kochasz
      Go prawdziwie wybaczysz.Chrystus wybaczył Piotrowi chociaż zaparł się GO
      trzykrotnie.Zyczę Tobie wiele cudownych chwil zmężem.
      • Gość: dr Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 12:47
        psychiczny?
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 14:21
        Ale z kim Ci tak cudownie - z mężem czy z tym kochankiem?????
    • Gość: Anais Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 11:10
      Witaj Milko,
      służę Ci tylko jedną dobrą radą - jeżeli nie jesteś prawnikiem (ani nie jest
      nim Twoja najlepsza koleżanka) nie zabieraj się za rozwód, bo procedura
      sądowego rozwiązania małżeństwa trwać będzie nie krócej niż 1,5 roku. Do tego
      dochodza jeszcze alimenty na dziecko i Ciebie (pewnie nie pracujesz , skoro
      baby ma 2,5 roku) .A nawet gdybyś pracowała - to i tak musisz o nie walczyć ,
      tak samo jak o godne życie, do którego każdy ma prawo. Zatem rozwodu nie
      polecam, natomiast powinnaś zmienić tryb życia i sposób myślenia, czyli
      zacząć od tego , że jego zdanie nie jest wcale dla Ciebie najważniejsze , nie
      jest żadną wyrocznią i punktem odniesienia. Musisz postawić na samodzielność i
      niezależność (tak fiuzyczną jak i psychiczną), a jemu wyznaczyć natomiast
      ścisłe granice ingerencji w życie Twoje i twojego dziecka. Oczywiście , mam
      nadzieję, że nie jest skąpy i nie pozostawia was "bez grosza przy duszy".
      Rozejrzyj sę wokoło, poszukaj nowych przyjaciół z nim nie związanych lub odnów
      stare znajomości , zacznij zwierzać się przyjaciółce. Będzie Ci łatwiej,
      gwarantuję. Zacznij się spotykać z ludzmi; z dzieckiem także można odwiedzić
      wiele miejsc. Nie ograniczaj swojego życia do domu ( w którym jest on). Zacznij
      robić oszczedności , nawet niewielkie. Uświadom sobie , że robisz to także dla
      Twojego dziecka. Zobaczysz , że z czasem poczujesz się bardziej atrakcyjna,
      polubisz siebie , spojrzysz radośniej na świat i - co najważniejsze -
      przestaniesz się nim przejmować. Z czasem nie zaszkodzi Ci mały romansik , ale
      do tego musisz dojrzeć przede wszystkim psychicznie smile. I żadnych zwierzeń
      do teściowej ! Matki zawsze faworyzują swoich synów jakby byli ósmym cudem
      świata i wcale nie są obiektywne. Wiem coś o tym, bo moja teściowa jest
      psychoanalitykiem a przede wszystkim matką mojego męża.
      Wszystkie powyższe metody zastosowałam we własnym przypadku , jakże do
      Twojego podobnym, i jestem nareszcie spokojna , a moja córeczka szczęśliwa.
      Zmieniłam jednakże cały mój system wartości, a dotychczasowy kodeks moralny
      zakopałam głęboko w podświadomości. Jest to cena , jaką zapłaciłam za
      kilkuletnie małżeństwo z miłością mojego życia , które odradzał mi szczerze
      mój Tato.
      pozdrawiam serdecznie
      anais
    • Gość: olany Re: Już go nie kocham-głos faceta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 14:40
      Jakie te życie jest okrutne. Chcecie wrażliwego, pełnego ciepła faceta, który
      będzie na każde wasze zawołanie, który będzie widział w was boginie. Jak któraś
      pozna już takiego, to mu na siłę musi udowodnić, że jest taki jak wszyscy inni.
      Piwko, kumple, zdrady. Same niszczycie to, co miałyście, a potem wielkie żale i
      szlochy czemu się to zepsuło. Podobno to faceci są niedojrzali, zachowuja się
      jak dzieci. Chyba czas najwyższy przestać czytać kolorowe pisemka, oglądac
      głupawe serialiki i żyć tak, jak serce podpowiada.
      • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham-głos faceta IP: *.net.pulawy.pl 22.07.04, 13:50
        Głupi jestes i tyle. To własnie wynika z Twojego posta. Nie masz pojęcia, o czym piszesz. tak - olany to wlasciwy nick.
      • Gość: milka Re: Już go nie kocham-głos faceta IP: *.telzas.com.pl / *.com.pl 22.07.04, 14:47
        jakaś burza się rozpętała.
        no więc mieszkanie jest moje, pracuję i zarabiam na siebie i synka. Mąz zarabia
        dwa razy więcej, ale nie dostaję od niego ani złotówki.
        Wszystko chyba już jest jasne
        • Gość: lara Re: Już go nie kocham- IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.07.04, 10:31
          witaj, mój mąż zostawił mnie w piątym miesiącu ciąży, po tym jak zmienił moje
          życie w piekło. Było mi bardzo ciężko, ale wiedziałam że muszę być silna.Powoli
          zaczęłam wszystko sobie układać.Po dwóch miesiacach, w których to maż nękał
          mnie telefonami i smsami z prośbą o rozmowę zgodziłam się na
          spotkanie.Zachowywał się jak mały zbity piesek ze łzami w oczach zapewniał że
          niczego bardziej nie pragnie od tego by być z nami, ze żałuje i tak
          dalej.Oczywiście po kilku następnych spotkaniach pełnych ciepłych słówek i
          obietnic zgodziłam sie by do mnie wrócił.Dzis mamy miesięczna córeczkę,
          obietnice zostały tylko obietnicami, znów powtarzaja sie stare schematy, a ja
          już nie wierzę że jesteśmy w stanie cos zmienić, tylko odejść jest mi dzis duzo
          trudniej.
          Milko, walcz o siebie i nie zapominaj że Ty i dziecko jestescie najważniejsi.
          Pozdrawiam ciepło
        • Gość: Lunar_Agency Re: Już go nie kocham-głos faceta IP: *.net.pulawy.pl 24.07.04, 16:17
          No to świetnie. Wywal go na zbity pysk, bo po dobroci to się go nie
          pozbedziesz. Niektórzy są trutniami...
    • Gość: hwz33 Re: Już go nie kocham IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.04, 13:00
      chyba najgorsze,co moze spotkać małżeństwo w "kryzysie" to brak komunikacji.
      mój małzonek nie chce ze mna rozmawiac, a jeśli już rozmawiamy to sposób
      prowadzenia dyskusji odbieram jak kompletne ignorowanie i deprecjonowanie mojej
      osoby. Proponowałam terapię i wspólny urlop bez dziecka. Jest mi przykro, że
      rozmawia ze mną jak ze swoim największym wrogiem. Właśnie obchodzilismy naszą
      rocznice slubu - niby ok. ale dlaczego od tygodnia mam regularną depresję?
      nie znajduje możliwości wyjścia z trudnej sytuacji - postanowiłam przeczekać i
      co jakiś czas próbować dotrzec do niego bez emocji ale nie wiem czy jestem w
      stanie zapomnieć, co usłyszałam w nieciekawych momentach, nie wiem czy zwykłe
      przepraszam to nie za proste rozwiązanie? Drodzy Panowie i Panie zastanówcie
      się zanim powiecie sobie coś potwornie przykrego!
    • lala1051 Re: Już go nie kocham 28.07.04, 15:56
      W moim związku nie wieje nudą wręcz przeciwnie mąż dostarcza mi niemal
      > codziennie porcji chamstwa, psychicznego wyniszczania, poniżania, stara się
      > nie powtarzać tych samych epitetów określając moją osobę, urozmaica je jak
      > może i bardzo się przy tym stara, szkoda tylko, że tego wszystkiego musi
      > słuchać również nasz synek.

      Ja przeżywam podobne rozterki tylko mój mąż potrafi mnie czasem pobić.
      Delikatnie bez śladów, potrafi grozić nożem czy jak ostatnio dusić.
      Rozmawiałam z nim o rozwodzie ale on nie przyjmuje tego do wiadomości. Chce bym
      mu kolejny raz (ponoć ostatni) wybaczyła. Że widzi swój błąd, że już dorósł.
      Ale ja go nie kocham, wręcz nienawidzę, że tak zmarnował nam dwojgu życie, że
      zmienił moją psychikę.
      Szukam więc prawnika który by za mnie 'załatwił' formalności bo ja jestem na to
      zbyt słaba.
      Jeśli milko podjęłaś decyzję to jak najszybciej ją zrealizuj. Ja prawie
      odeszłam 4,5 roku temu i zostałam dając mu ostatnią szansę, której nie
      wykorzystał bo prawie 1,5 m-ca temu pokazał co potrafi, omal mnie nie udusił.
      Oczywiście przeprosił na drugi dzień i prosił o wybaczenie a to ja jestem (wg
      niego) ta zła która nie chce przyjąć przeprosin. I to ja 'rozbijam' rodzinęi
      przekreślam wszystko.
      I dlatego niezgadza sięna rozwód bo:
      on nic takiego nie robi
      a poza tym on mnie kocha
      i chce być ze mną.
      Tylko mnie łączy z nim tylko mieszkanie i dziecko. I może jeszcze ten żal o te
      wszystkie lata kiedy cierpiałam w samotności poniżana bita straszona.
      Nie wycofuj się jak bo ja już dawno bym sobie ułożyła życie przez te 4,5 roku
      a teraz bardzo żałuję. I tym większa złość mnie ogarnia (złość do siebie że
      byłam taka głupia i uwierzyłam mu na słowo).
    • Gość: ANNA TRAVEL Re: Już go nie kocham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 19:33
      A JA KOCHAM ANNĘ TRAVEL
      NAMIĘTNOŚĆ TO WIELKA,ODWZAJEMNIONA
      PONADCZASOWA
      PA,PA
    • Gość: Marta Re: Już go nie kocham IP: *.elomza.pl / *.elomza.pl 01.08.04, 16:09
      Droga Milko
      Twoja sytuacja jakżesz podobna jest do mojej.Jesteśmy z męzem nie całe dwa lata
      po ślubie,mamy rocznego synka.To była wielka miłośc.Opowiadał,że nigdy w życiu
      jeszcze tak nie kochał,że nie wierzył w takie uczucie.Jest o 10latstarszy ode
      mnie.Ja na początku(do ślubu)czułam sie przy niem tak bezpiecznie,wydawał sie
      taki dojrzały emocjonalnie,spokojny,kochający.Poblemy zaczynały sie
      stopniowo.Najpierw nieporozumienia,dawał mi do zrozumienia ze jestem
      guwniarą,ze sie liczy moje zdanie.Teraz wieczna
      krytyka,poniżanie,wyzwiska.Ostatnio nawet mocno wykręcił mi rękę,za co ja sie
      obwiniam bo go uderzyłam w twarz za te wszystkie okropne słowa i epitety.Mecze
      sie juz od roku,jestem w ciągłym napięciu.Najgosze jest to,że on obrażasie za
      wszystko,nigdy nie wiem czy coś robie dobrze czy żle,czy to co mówie nie
      doprowadzi go do furii.Niszczy mnie z każdym dniem,nie mam czasami siły
      opiekować sie synkiem.Ja nie pracuje,studiuje zaocznie.Studia są płatne,nie
      stać mnie by było opłacać czesne.Wiem,że bez wykształcenia nie dam sobie w
      przyszłości sama z dzeckiem rady.Datego trwam w tym piekle.Rodzice wiedzą
      prawie wszystko o tym co sie dzieje,sa za mna.Ale nie byliby w stanie pomagać
      mi finansowo na tyle abym skończyła szkołe.Próbowałam powiedzieć teściowej co
      obróciło sie przeciwko mnie.Wybaczałam wiele razy,miało być
      inaczej...Zastanawiałam sie wiele razy jak mogłam być taka ślepa.Ale to nie
      tylko ja nie moge uwierzyć.Cała moja rodzina ma gozawspaniałego faceta,dobrego
      męza.Mówią:on jest taki elegancki,na poziomie,musisz być szczęsliwa.
      Boje sie ,że prawo do opieki nad synem dostanie on,je nie mam ani dochodów ze
      stalego zatrudnienia,ani mieszkania,jak udowodnię co sie dzeje w domu?Najgorsze
      jest to że sie łudze jeszcze.Korzystaliśmy z pomocy psychologa,niestety on
      zajął sie leczeniem jego chorej duszy wynikającej z dzieciństwa,mówił mu że
      nie powinien sie obwiniać zato co robi,bo to nie jego wina!Co robić?Gdyby jemu
      przyznali prawo do opieki umarła bym z żalu i tęsknoty.Synek jest jeszcze za
      mały aby mógł być w przedszkolu gdy ja bym pracowała.Co robić?Potrzebuje
      przyjaciół.
    • Gość: Thor Re: Już go nie kocham IP: *.acn.waw.pl 01.08.04, 16:45
      Glosy, ktore tu widze daja sie zgrupowac w trzy stanowiska. Pierwsze jest
      symptomem straszliwego zdziczenia facetow. Ale jest i rewers - niektorym paniom
      wydaje sie, ze wspolne zycie nie jest wysilkiem, tylko nagroda w teleturnieju -
      wyjazdem w podroz dookola swiata z lokajem i trefnisiem. Bardzo dobrze, ze sie
      panie rozczarowaly, bo moze nad wlasna inteligencja emocjonalna trzeba
      popracowac. Na szczescie sa tu osoby kobiety, ktore dostrzegaja, ze facet nie
      jest klocem drewna. Chociaz na pozor - prawie zawsze. Szacunek dla tych pan.
    • Gość: monitka Re: Już go nie kocham IP: *.imgw.pl 04.08.04, 07:58
      Witam wszystkich serdecznie, pisze po raz pierwszy na forum bo nie mam pojęcia
      co robic,jestem rozbita jak.....(no własnie jak można byc rozbitym...?) Mam
      nadzije ze czegoś sie dowiem od was.Moj problem jest taki: jestem z facetem 6,5
      roku, za rok mieliśmy brac slub, wszystko było cudownie- kraina miodem
      płynąca!!! a wczoraj od słowa do słowa i on powiedział mi ze nie chce ślubu, ze
      właściwie nie wiem czy mnie kocha i ze chyba boi sie ode mnie
      odejść ....Zwariowałam , czułąm sie tak jak ktoś kto dostaje obuchem włeb...
      siedze dzis w pracy i nie wiem co mama myslec, pomózecie, Co to do jasnej
      cholery znaczy KOCHAC bo juz sam nie wiem, moze to przyzwyczajenie nasz łaczy,
      moze strach ze zostaniemy sami......Błagam co wy o tym myslicie, dzieki, buźka,
      cmok,cmok
    • Gość: ulkaa Do Marty IP: *.stk.pl / 193.19.104.* 06.08.04, 22:43
      Marto , rozumiem Cie , naprawde. Jestem starsza od Ciebie , przezylam cos
      zupelnie podobnego. Moze bede potrafila Ci pomoc, doradzic. Napisz do mnie , na
      pewno Ci odpisze. ulkaa@gazeta.pl
    • Gość: Marysia B. Re: Już go nie kocham IP: *.012-2013-73746f36.cust.bredbandsbolaget.se 25.08.04, 21:21
      Nie oszukuj sie,bo na pewno nie bedzie lepiej..Uwierz w to co czujesz,ze juz
      nie ma milosci i zostaw to zycie poza soba.Pamietaj,ze zycie masz tylko jedno i
      to jest wielki dar,nie trac swojego zycia na tkwienie w zwiazku,ktory nic ci
      nie daje.Lepiej byc sama bo to daje przynajmniej poczucie wolnosci,wiem z
      wlasnego doswiadczenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka