Dodaj do ulubionych

Ślubne wpadki

10.07.04, 08:51
Hej, na pewno każdy miał jakąś mniejszą lub większą wpadkę na ślubie.
Towarzyską lub też organizacyjną... napiszcie, może dzięki temu ktoś uniknie
podobnej sytuacji, no i może też będzie wesoło :o)
Obserwuj wątek
    • aga173 Re: Ślubne wpadki 10.07.04, 20:47
      He,He.....ja miałam.
      1.Ubrana w sukienkę czekałam już na meża i gości,tuż przed 10 przypomniałam
      sobie że nie pomalowałam sobie paznokci i zrobiłam to na sukience.
      2.Drugi incydent był w kosciele:ksiądz po nałożeniu obraczek powiedział abym
      pocałowała męża w rękę(chodziło o obrączkę) a ja ze NIE ZROBIĘ TEGO i w
      śmiech,dopiero po 3-4 minutach udało się księdzu mnie przekonać a goście się
      denerwowali co sie stało....

      Jak sobie jeszcze coś przypomne to wrócę tu.....

      Pozdrawiam Aga
      • aniaop Re: Ślubne wpadki 13.07.04, 10:38
        Moja owczesna szefowa skladajac mi zyczenia pod kosciolem powiedziala "zycze
        pani, zeby codzien w pracy wygladala pani tak ladnie jak dzisiajsmile

        No i mojej swiadkowej nogi sie troche plataly jak szla za nami w kosciele.
        Biedaczka napila sie wina przed ceremonia, aby sie wyluzowac no i sie troszke
        wstawila.
        Z tego chyba tez powodu pomylila sie i odwrotnie staneli w kosciele, tzn ona za
        moim narzeczonym a za mna swiadek i tylko do niego szeptala "Suknia, suknia",
        wiec on mi suknie ukladal i poprawial, co jest uwidocznione na kasecie, hihi.
        • aniaop Re: Ślubne wpadki 15.07.04, 13:58
          Jeszcze mi sie cos przypomnialo. Mialam welon z woalka na twarz, ktory to moj
          przyszly maz mial podniesc, jak staniemy przed oltarzem (ot taki rytulal- tata
          mnie prowadzil, potem przekazal narzeczonemu- tez bylo smiesznie, bo obaj
          panowie nie wiedzieli co zrobic i malo brakowalo, aby Jacek tate buchmal w
          rekawsmile no i podniesienie welonu). No i on o tym nieszczesnym welonie
          zapomnial. Musialam ze 3 razy wysyczec "welon", zeby przypomnial sobie, co ma
          zrobic.
    • xerius Re: Ślubne wpadki 11.07.04, 04:19
      Podczas ceremonii w Kosciele kolezance rozwiazala sie halka (to z fiszbinami).
      Wstala a maz nadepnal niechcacy na te halke i zostala na podlodze...
      Kasia
    • agacz2905 Re: Ślubne wpadki 11.07.04, 15:56
      Niewątpliwą wpadką podczas mojej mszy ślubnej było...zaśpiewanie przeze mnie
      psalmu w stanie totalnego stresu i ze ściśniętym gardłem. Tylko Opatrzności
      zawdzięczam, że obyło się bez fałszusmile) Więcej wpadek nie było, bo i wesele
      skromne było, więc może i okazji mniej do gaf i niedopatrzeń.
      Pozdrawiam'
      Agnieszka
    • truskawkam73 Re: Ślubne wpadki 11.07.04, 19:58
      A ja się cieszyłam jak jaka głupia, że kieliszki się nam rozbiły po toaście smile
      Widać to na kasecie i jest to tak komiczny moment, że zalewam się łzami ze
      śmiechu oglądając to (chociaż mój mąż twierdzi, że to wzruszające) smile)))
      • emma.12 Re: Ślubne wpadki 12.07.04, 07:01
        Ja idąc do ołtarza potknęłam się na schodach i o mały włos nie wpadłabym
        księdzu w ramiona.A poza tym przez cały czas dyndały mi pod pachami szlufki z
        sukni do powieszenia.Wygladalo to strasznie a ja zorientowałam sie dopiero u
        fotografa.Pozdrawiam
    • mamaszyma Re: Ślubne wpadki 12.07.04, 09:13
      Ja miałam tak mocno zawiązany gorset, że nie mogłam zjeść obiadu, ani nawet się
      napić... Dopiero koło 22 sobie poluzowałam... a jak byłam głodna!!!
    • dorotka.marcelek Re: Ślubne wpadki 12.07.04, 10:34
      1. W usc czekamy już na rozpoczęcie a okazało się że świadek nie ma dowodu
      osobistego, więc 10 minut poślizgu bo musiał do domu wracać,
      2. w kościeleświadkowa nie mała aktu ślubu z urzędu i znów zaczęły się
      poszukiwania
      3. w klubie gdzie było wesele powitano nas tradycyjnie a ja bałam się że w
      kieliszkach jest wódka, której nie znoszę i długo trwało aż sprawdziłam a
      wszyscy się śmiali że tchórz jestem
      • yellow1 Re: Ślubne wpadki 12.07.04, 21:20
        W ostatniej chwili robilam paznokcie, a mialam przyklejane tipsy, kupilam
        jakies strasznie kiepskie, wiec sie ciagle odklejaly. Moja siostra nosila za
        mna klej do tipsow i zapasowe paznokcie smile))) Na slubnych zdjeciach widac te
        brakujace pazury smile
        No i jeszcze pobrudzilam suknie wsiadajac do auta, na drzwiach byl smar.
        Biegiem wrocilysmy z mama do domu to zaprac, ale plama zostala. Staralam sie
        tak chodzic, zeby jakos mniej ja bylo widac, a goscie potem mowili "jak ona sie
        do tego meza tulila" smile))
        • olenka-45 Re: Ślubne wpadki 14.07.04, 07:43
          a u nas było tak ze ksiadz nam nie powiedział kiedy mamy sie pocałowac no i
          wogóle tego nie zrobilismy.maz nie chciał mnie całowac na mszy bo nie
          chci9ałbyc natretny,ale z tego wyszło ze wogóle nie pocałowalismy sie.
    • szymanka Re: Ślubne wpadki 12.07.04, 23:31
      Na cywilny zapomniałam zabrać dowód osobisty. Najgorsze było to, że za Chiny
      nie pamietałam gdzie go mam. Brat dostał jakieś mętne tłumaczenia typu: zobacz
      w torebce, na półce z butami, w drugiej szafce od góry, w książeczce
      zdrowia... smile Pojechał, przetrząsnął całe mieszkanie i znalazł smile uff... Za
      to jaki ubaw mieli goście, kiedy przyszli po cywilnym na przyjęcie do domu i
      zobaczyli to wybebeszone mieszkanie...

      Natomiast na kościelnym tekst przysięgi nie powtarzaliśmy za księdzem jak to
      często jest w zwyczaju, tylko mówiliśmy sami z pamięci. I ja powiedziałam na
      koniec:
      W imię Ojca i Ducha... i Ojca Świętego...
      Ksiądz się uśmiechnął i dokończył za mnie AMEN, a mój mąż z radości, że się
      pomyliłam aż mnie pocałował smile Bo podobno ślub bez wpadki to nie ślub smile
    • rimajka Re: Ślubne wpadki 13.07.04, 12:11
      Hej!
      Miłam suknię z halką ma kole i wysiadając z samochodu przed kościołem
      zahaczyłam o nią obcasem buta i za nic nie mogłam się wyplątać. Prawie wypadłam
      z tego samochodu. Mój mąż musiał interweniować i w końcu udało mi się
      bezpiecznie wysiąść. Uff...
      Pozdrawiam, Joanna
      • xerius Re: Ślubne wpadki 20.07.04, 04:57
        przypomniala mi sie moja wpadka:
        wsiadajac do limuzyny ( na koncu ,jako dziesiata osoba ), usiadlam z takim
        impetem na siedzeniu ze kolko pod sukienka tak sie przekrecilo ze wszystkim
        ukazala sie moja "dolna" czesc bielizny. Na szczescie dla mnie zalozylam
        koronkowe "spodenki" wiec w sumie sporo zaslanialy. Nie obylo sie bez
        komentarzy...
        Kasia
    • sly11 Re: Ślubne wpadki 13.07.04, 21:50
      Ale się uśmiałam...

      A na moim weselu bawiliśmy się tak dobrze, że zapomnieliśmy podać tort
      weselny wink)). Przypomniał nam o nim gość, który wychodził nad ranem.
      Tort podaliśmy następnego dnia na poprawinach.

      Aha moja bratowa kręciła film z cywilnego - szło jej bardzo dobrze, ale okazało
      się, że zapomniała włączyć play, ona w wizjerze widziała wszystko tylko nie
      nagrywała.
    • betif Re: Ślubne wpadki 13.07.04, 22:16
      Przy wyjściu z kościoła zjechała mi z nogi podwiązka smile
      • larenata Re: Ślubne wpadki 14.07.04, 12:04
        A mi przy ubieraniu sukienki rozwalił się zamek... Narzeczony z rodziną jechali
        już po mnie, a mnie, tzn oczywiście suknię... zszywano. )))))) Oj nie chciało
        mi się wtedy śmiać...))))))))
    • netka334 Re: Ślubne wpadki 14.07.04, 12:56
      Cześc, no to ja też napiszę o swojej wpadce.Kiedy już złożyliśmy przysięgę
      przed ołtarzem i wracaliśmy na swoje miejsca zsunęła mi się podwiązka z nogi,
      ale dosłownie do samej kostki, a więc drobnymi kroczkami dotarłam do krzesła,
      usiadłam i nie wiedziałam co zrobić.Nachyliłam się włożyłam ręce pod sukienkę i
      podciągnęłam do kolana, a potem już przez sukienkę podciągnęłam wyżej. Nikt się
      nie zorientował oprócz mojej świadkowej że coś się tak kręcę, a ona poprawiała
      mi welon cały czas żebym go sobie nie przysiadła.Gdybym jej nie podciągnęła to
      zgubiłabym ją wychodząc z kościoła, a wtedy to byłby większy wstyd i śmiech.
      Pozdrawiam
    • summerdays Re: Ślubne wpadki 14.07.04, 21:20
      Slubna wpadka nr 1 smile makijaz slubny okazal sie za ciemny poniewaz ten probny
      byl robiony jeszcze zanim opalalam sie na solarium... w efekcie zostala
      nawiazana goraca linia z moim ojcem (ktory jechal samochodem z moimi przyszlymi
      tesciami) i narzeczonym, ze musza przyjechac pol godziny pozniej na
      blogoslawienstwo do domu, bo panna mloda (ja) jeszcze nie gotowa. W koncu jak
      juz wchodzili po schodach to mi jeszcze siostra (swiadkowa) na szybko upinala
      welon smile)

      Slubna wpadka nr 2: Pod kosciolem jako pierwszy z samochodu slubnego wysiadl...
      moj bukiet smile po prostu wypadl mi z reki, no coz stres... na szczescie nie
      pokiereszowal sie zbytnio i na zdjeciach nic nie widac smile)

      Slubna wpadka nr 3: Mialam dosc dlugi welon, ktory w chwili wejscia do kosciola
      i podczas ceremonii miala pilnowac swiadkowa (tzn. zeby ladnie sie ukladal
      etc.) Najpierw zapomniala i musialam ja wolac juz z kosciola, zeby go
      rozprostowala, potem jak juz szczesliwie dotarlismy do oltarza i ukleklismy to
      tylko slyszalam (podobnie jak pewnie polowa zebranych w kosciele gosci) moja
      Mame teatralnym szeptem napominajaca "welon, welon..." smile)

      Wpadek bylo jeszcze pare podczas wesela - nie wspominam tu o deszczu lejacym z
      nieba, bo to podobno na szczescie smile) - ani o innych drobiazgach w stylu
      zapomnianego bukietu w drodze juz od oltarza czy zamianie stron... ot takie
      drobiazgi, ktore teraz po blisko miesiacu wspominam z westchnieniem
      wzruszenia...

      Wszystkie mlode mezatki serdecznie pozdrawiam
      Summer
      • rlena Re: Ślubne wpadki 15.07.04, 04:00
        Dwie godziny przed slubem zapomnialam odebrac suknie slubna, ktora pani
        poprawiala. Zadzwonila z pytaniem, czy zamierzam ja odebrac,bo ona wlasnie
        zamyka sklep. Nie wyobrazam sobie co by bylo, gdyby zamknela i nie
        zadzwonila...

        Pozdrawiam,
        Marlena
        • aggu Re: Ślubne wpadki 15.07.04, 23:01
          hahaha, dziewczyny, nie mogę, muszę się dopisać, bo nasz ślub i wesele to była
          cała sterta super wpadek, z których teraz sikamy ze śmiechu, ale wtedy mi
          przynajmniej do śmiechu nie było...wink

          1. Ksiądz przy ołtarzu okazał się innym księdzem niż ten, z którym wszystko
          ustalaliśmy miesiącami... Cała ceremonia odbyła się zupełnie inaczej, ja połowę
          prawie przeryczałam z tego powodu (co widać na filmie)!wink W końcu pół roku
          poświęciłam na przygotowywanie tego dnia... Mąż cały czas się śmiał, głaskał
          mnie, całował, przytulał, jednym słowem wierciliśmy się jak w kinie i
          całowaliśmy non stopwink

          2. Po pierwsze, my umieliśmy na pamięć hymn do miłości, ksiądz nie wiedział (bo
          skąd? pierwszy raz w życiu nas widział!) i przeczytał sam. Czytanie przeczytał
          zupełnie inne niż to, które sobie wybraliśmy po półrocznym czytaniu Bibliiwink No
          i ogólnie nie było żadnego z gestów, które ustaliliśmy z tamtym księdzem.

          3. Kupiłam za fortunę kieliszki weselne dla nas i dałam do wygrawerowania nasze
          imiona i datę ślubu - kieliszki zostały w domu.

          4. W domu też została płytka CD z walcem, do jakiego mieliśmy ułożony układ
          walca... DJ nie miał żadnego walca!!! I znalazł jakiś kawałek grany na trąbce w
          rytmie walca, więc tańczyliśmy do trąbkiwink

          5. Moja babcia raniutko jechała na działkę obskubać piwonię, żeby nas posypać.
          Koniec końcem siatka z płatkami piwonii została w jej ręce, z przejęcia
          zapomniała nas posypaćwink

          6. Mój tata miał rozdać dzieciakom buteleczki do robienia baniek mydlanych,
          żeby się nie nudziły przed kościołem i puszczały fajne bańki, ale buteleczki
          zostały w aucie tatywink

          7. Ja robiłam pół roku księgę gości z opisem nas, naszych znaków zodiaku,
          wklejonym zamówionym horoskopem partnerskim, itd. Zapomnieliśmy puścić księgę w
          obieg i takim to cudem nikt się nie wpisał. Księga jest pusta do dzisiajwink

          8. Zrobiliśmy setki zdjęć, ale zapomnieliśmy zrobić choćby jednego z
          rodzicami... Dlatego w rocznicę ślubu wszyscy ubraliśmy się jeszcze raz tak
          samo i na nowo zamówiliśmy fotografawink

          9. Tak długo szukałam podwiązki i miałam ich tyle do wyboru, że w końcu nie
          założyłam żadnej...wink oczywiście, przeoczenie.

          Oj, ja tak mogę wymieniać jeszcze z 10 punktów, ale to chyba starczy...wink

          buziaki,
          a.
          • agnesp76 Aggu - co za miła niespodzianka :)) 16.07.04, 11:22
            Nie wiedziałam, że tutaj Cię znajdę smile)

            Z mojego ślubu pamiętam, jak przy poświęceniu obrączek pan Jasio (kościelny)
            podała księdzu kropidło - zanurzył w wodzie święconej, wyjął i podał księdzu. I
            jak podawał to woda się lała - wszystko się działo wolno, spokojnie. Pamiętam,
            ze wtedy pomyślałam: "żeby tylko nas nie święcił". Na kasiecie nie ma ujęcia
            pana kościelnego, ale są nasze coraz bardziej przejęte buźki, mąż nawet szyję
            wyciągnął i zrobił wielkie przerażone oczka smile)

            Po wyjściu z kościoła były pieniążki i ryż. Po ryżu garnitur mojego męża
            wyglądał jakby wyszedł z młyna - musieliśmy jechać do domciu się wyczyścić no i
            nie mógł znaleźć szczotki do ubrań (ja siedziałam w samochodzie - cała
            dzieciarnia z podwórka przyleciala mnie oglądać smile to było nawet miłe, bo
            dzieciaczki się uśmiechały i szczerze życzyły wszystkiego najlepszego)

            może mi się cosik jeszcze przypomni, to wpiszę
            • jagasz ślubne wpadki 16.07.04, 14:13
              U mnie największą gafę popełniła moja teściowacrying.
              Przyjechała do nas na błogosławieństwo, ja już w sukni slubnej, mąż w
              garniturze, przejęci, zestresowani, a ona mówi: Agnieszko, może zrobiłabyś mi
              makijaż????" I co?? Agnisia w białej sukni skakała wokół "mamusi". Wtedy
              chcialam się jej jeszcze przypodobać, teraz by to nie przeszło.

              aga
            • agnesp76 Re: Aggu - co za miła niespodzianka :)) 16.07.04, 14:25
              Jeszcze mi się przypomniało - choć to nie moja wpadka, ale z moim ślubem
              związana. Jedna z koleżanek przyszła z osobą towarzyszącą - przystojnych
              Javierem z Hiszpanii, który nie umiał ani słowa po polsku (no może dzień dobry
              i dziękuję). Wię ona nauczyła go jak składa się życzenie - krótkie ale
              odpowiednie na ślub w języku polskim. Podchodzą do nas z kwiatami, ona
              zapowiada: A teraz Javier specjajnie dla Was. A Javier uśmiechnięty: Duzio
              dzieci!!! My ryknęliśmy śmiechem, a Javierkowi mina zrzedłasad(

              I jeszcze jedno - tego dnia przed południa ta sama koleżanka spędzała czas z
              kolegą Hiszpanem w podmiejskim parku (lesie), gdzie zrywała polne kwiatki, z
              których uwiła wianek i zrobiła bukiet (bukiet dostaliśmy z życzeniami).
              Wyjaśniła przy tym, że u nas w Polsce koleżanki panny młodej wiją wianki i
              zakładają je na ślub. Potem w kościele Javier rozgląda się i mówi: słuchaj tu
              jesteś jedyna z wiankiem na głowie.
              wink)

              Po ślubie, trzeba było przewieźć gości (tych niezmotoryzowanych) na przyjęcie
              weselne. Jakież było zdziwienie w centrali, jak moja siostra zadzwoniła i
              powiedziała: Dzień dobry, moje nazwisko xxx, chciałabym zamówić 10 taksówek na
              ulicę yyy. Chwila ciszy i pytanie: ILE????
              • ejdz Re: Aggu - co za miła niespodzianka :)) 16.07.04, 15:51
                Cześć aggu i agnespsmile
                Ja też tutajsmile)

                Ciekawy temat wpadek ślubnych - gratuluję założycielce!

                A oto moje wpadki:
                Moja mama pomagała mi założyć suknię - wiadomo, że nie da się samemusmile
                Oczywiście była już pomalowana, bo suknie zakładałam jak najpóźniej, żeby się
                nie wybrudziła ( o ironio!!!) i nie wygniotła. No i moja wspaniała mamusia
                miała pomalowane również ustasmile No więc pomagając mi się ubrać w to cudo
                dotknęła ustami do sukni i to oczywiście z przodu... Myślałam, że się ropłaczę.
                Na szczęście jak odetchnęłam - okazało się, że akurat w tym miejscu mam
                zagięcie i nic nie było widaćsmile)))

                Druga wpadka dotyczy welonu. Był długi aż za suknięsmile Zanim usiadłam do stołu
                musiałam go podpiąć (czytajcie - moja mama musiała to zrobić). Sądziłam, że
                jakoś z gustem i będzie to wyglądać podobnie tylko, że krócejsad(( O Matko
                Boska! Jak ja to zobaczyłam na kasecie to myślałam, że się ropłaczę. Chodziłam
                jak sierotka do północy! Spieła mi welon tylko tak, żeby był krótszy i już.
                Sądziłam, że skoro suknie tyle razy i tak długo upinała na troczki, żeby było
                pięknie to tak samo podeszła do tematu welonu... Niestety.... Także uczulam te
                panny, które mają wszystko przed sobąsmile)

                Kolejną wpadką był przyjazd pod kościół, a nawet nie tyle przyjazd, co godzina
                przyjazdusmile Mój prawie mąż w ostatniej chwili pomylił godzinę ślubu i prawie
                się spóźniliśmysmile
                • mag7714 Re: Ślubne wpadki 16.07.04, 16:43
                  U mnie nie bylo najgorzej no ale bez wpadek oczywiscie sie nie obylo.
                  1)Potknęlam sie idac juz po ceremonii do obrazu Matki Boskiej położyc wiązankę.
                  Pieknie widac owo potknięcie na kasecie a i goscie mieli niezly ubaw.
                  2)Świadkowa zapomniala mi oddac mojej wianki (przy obrazie kladlam jej
                  wiazanke, wtedy sie wymienilysmy)Tak wiec szczesliwa i usmiechnieta wychodzilam
                  z kosciola z pustymi rekami - na szczescie mialam u boku mojego meza wink

                  To tyle, moze jeszcze sobie cos przypomne wink
                  Ale chyba nie bylo tak zle....

                  pozdrawiam
                  Magda
                • aggu Re: Aggu - co za miła niespodzianka :)) 16.07.04, 16:44
                  hahaha, to ja jeszcze jedno.

                  Tego samego dnia, co nasz ślub, był w Gdyni zjazd Harleyowców, o którym nie
                  mieliśmy zielonego pojęcia. Stoimy więc na zablokowanym przez policję
                  skrzyżowaniu, pan młody powoli drapie się w brodę, ja zaczynam krzyczeć i
                  machać rękami, a Harleye jadą i jadą i końca nie widać. Wysiedliśmy z auta,
                  polecieliśmy do policjantów i krzyczymy, że my na ślub się spóźnimy, a oni, że
                  teraz nic nie mogą zrobić... Po 20minutach, jak do rozpoczęcia mszy zostały nam
                  2 minuty, wjechaliśmy z rozpędem w 3 policjantów, którzy się rozbiegli na boki
                  i pod prąd cali spoceni zajechaliśmy pod kościół, w którym grały już
                  organy... wink
      • mazepina Re: Ślubne wpadki 22.07.04, 22:56
        Mialam wiazanke z bialych rozyczek z granatowymi 'ozdobkami'. Otoz biale
        rozyczki byly dwudniowe, bo dzisiejsze sa za dwa dnismile, no i koncowki platkow
        leciutko zbrazowialy. Obcinalam pracowicie nozyczkami do paznokcismile)). Na
        zdjeciach nie widacsmile.
        A suknie slubna kupowalam 3 miesiace przed slubem, po czym zachcialo mi sie
        dziecka... Mierze suknie dzien przed uroczystoscia, trzy miesiace w ciazy, a tu
        halce brakuje 8 cm, zeby sie zapiela!! No ladnie. Blady strach padl na mnie i
        na mame bo co bedzie jak i spodnica sie nie dopnie. Na szczescie kiecka byla
        luzniejsza, halka poszla troche do gory i bylo ok. No, gorset sie
        lekko 'rozlazil". To tak ku przestrodzesmile).
    • sabina74 Re: Ślubne wpadki 16.07.04, 16:56
      A u nas było tak: przy zakładaniu obrączek w kościele mąż zamiast wziąć z tacy
      mniejszą by mi założyć na palec wziął większą swoją i gdy miał mi już ją
      nałożyć ksiądz szepnął "nie ta orączka".
      • justynafx Re: Ślubne wpadki 16.07.04, 20:05
        Cześć dziewczynki nie omieszkam również się wpisać big_grin
        Uśmiałam się strasznie z waszych wpadek big_grin

        Pierwsza wpadka, była taka, że przed ślubem jechaliśmy do zdjęć, a mój M
        założył przez roztargnienie buty teścia czyli swojego taty. Dodam, że buty były
        o numer mniejsze smile Teściu jak się szykował, zaczął szukać swoich butów i nie
        mógł ich znaleźć więc latał i krzyczał, że nie mogły przecież się pod ziemie
        zapaść big_grin Mój M był tak zestresowany, że nawet nie zauważył, że go buty
        upijają. Dopiero jak wrócił po zdjęciach rodzice mu to uświadomili big_grin

        Druga wpadka pod kościołem. Wybraliśmy śliczny kościółek na obrzeżach miasta.
        Podjeżdżamy autem a tu...WIELKIE RUSZTOWANIA zaraz na ścianie wejściowej. Razem
        z rusztowaniem, jakieś folie, a zaprawy murarskie obok...Okazało się, że dwa
        dni wcześniej rozłożyli te rusztowania, bo kościół miał być od nowego tygodnia
        tynkowany ;D Byłam wyluzowana kompletnie, ale przez moment oczyma wyobraźni
        widziałam rusztowania także w środku...big_grin W środku było całe szczęście
        cudownie smile

        Trzecia wpadka była na sali, na przyjęciu. W sukni miałam piękny podpinany
        tren. Był podpinany na maluśkie guziczki których wytrzymałość była dalece
        wątpliwa. Naszykowałam sobie trzy małe agraweczki, bo nie ufałam guzikom wink
        Oczywiście agraweczki zostały w domciu...i tak jak myślałam po północy guziczki
        nie dały rady i odpadły. Zawijałam i zamiatałam terenem oczywiście po całej
        sali...ale to nie był problem...najlepsze było to, że wszyscy się ślizgali na
        tym moim trenie big_grin Trzy osoby zaliczyły pupami parkiet smile a niezliczona ilość
        tańczących omijała mnie wielkim kołem. Widać nawet na kasecie kilka upadków
        oraz mnie tańcząca z kimś lub samą, a wokół mnie pustki big_grin Zostałam postrachem
        parkietów big_grin

        Wpadek było jeszcze dużo mniej znaczących albo śmiesznych tylko dla nas big_grin Moje
        życie jest usłane samymi różnymi prześmiesznymi lub mniej śmiesznymi
        historiami big_grin Raz biegnąc z tzw „wężem” na weselu u koleżanki, byłam na samym
        końcu i nie wyrobiłam na zakręcie i walnęłam głową w słup...czoło rozcięte,
        krew, zawroty głowy...ale nic się nie bójcie przebalowałam do końca wesele,
        tylko z wielkim strupem i siniakiem na czole wink

        Pozdrawiam
        Rozpisana Justi wink))
        • aga173 Re: Właśnie mi się przypomniało:) 16.07.04, 22:06
          Na weselu zaraz przy wyjściu z sali była duża miska z naszymi kwiatami od gosci
          i wodą.Nasz super rozrywkowy wójek właśnie wychodził na papierosa,pośliznął się
          i wpadł do tej miski z kwiatami.Myslałam ze umrę ze śmiechu a wujek wstał i
          powiedział "ale zmoczyłem d..."
    • klarek Re: Ślubne wpadki 16.07.04, 21:17
      W połowie wesela podeszłam do grona romawiających w kole wujków chcąc pokazać
      im, jak od nieustannego tańca popękały mi pantofelki. Uniosłam nieco suknię, a
      na kostce dynda podwiązka... Cóż, nogi chude miałam.
    • agnesp76 Tłuczenie kieliszków na szczęście 16.07.04, 22:27
      My tłukliśmy 2 razy:
      1. Moi rodzice + teściowa podeszli do nas za raz powejściu na salę z chlebem i
      solą i z kieliszkami (z wódką nibywink). Kieliszki były związane wstążeczką i po
      wypiciu na trzy-czte-ry rzucamy za siebie - ja puściłam, a mój luby mocno
      trzymał, więc dostał w głowę moim kieliszkiem. Drugi raz wyszło nam w miarę równo.
      2. Po powitaniu orkiestra zaczęła grać 100 LAT, goście z szampanem, my też i na
      koniec pan z orkiestry mówi: teraz para młoda rzuca kieliszki za siebie.
      Rzuciliśmy. I w tym momencie zza filara wyłonił się tata mojej koleżnki i o mały
      włos mój kieliszek by go skasował :o. Całe szczęście zdążył zrobić unik. Pięknie
      to widać na kasecie.

      Pozdrawiam.
    • mamaszyma Re: Ślubne wpadki 19.07.04, 11:31
      Jeszcze mi się przypomniało. Założyłam mężowi obraczke na lewa rękę... Pod
      koniec mszy się zosrientowalismy i dopiero wtedy przełozył. N i jeszcze jedna
      wpadka. zpapomniałam o nakruciu dla kamerzystyi po obiedzie jak już bidulek wił
      się z głodu kazałam kelnerkom dostawić mu krzesło do stolika orkiesrty. Teraz
      to juz chyba wszystkowink
      • aroska Re: Ślubne wpadki 19.07.04, 13:26
        he he...uśmiałam się nieźlesmile))))))))...najbardziej chyba jak mąż Agnes dostał
        kieliszkiemwink)))))
        U nas wydawałoby się, nie było wpadek..chociaż jak zaczynam sobie przypominać
        to coś znajduję...
        1. Robiąc zdjęcia w plenerze jeszcze przed ślubem mój M. chciał mnie wziąć na
        ręce...nagle coś trachnęło (dzięki Bogu ja tego nie słyszałam, ale wszyscy
        pozostali, czyli M., świadkowie, fotograf, kamerzystka, znajomi..). M. postawił
        mnie z powrotem na ziemi, a wszyscy w panice rzucili się oglądać mój
        strój...myśleli, że M. przydepnął welon (bo miałam do ziemi)...okazało się, że
        faktycznie przydepnął, ale kawałek tiulu z wewnętrznej strony sukni...tak więc
        urwałam go do końca i było okwink))...ale od tej pory uważaliśmy na welonwink))
        2. Po ubraniu mnie w cały strój...jeszcze przed wyjazdem z domu...zrobiło mi
        się słabo (z wrażenia oczywiście..he he) i mama poluzowała mi gorset..potem na
        zdjęciach przytrzymywałam go, bo się zsuwałwink...dopiero w połowie zdjęć
        uświadomiłam sobie, że trzeba go mocniej związaćwink))
        3. Zapomnieliśmy przyczepić świadkowi kwiatka do
        butonierkiwink))...przypomnieliśmy sobie jak już wchodziliśmy do Kościoła..
        4. Źle załozyłam halkę i cały czas druty z halki zaczepiały mi o
        pończochy...oczywiście nie wiedzialam o tym, że źle ją założyłam, tylko, że
        taka jej uroda...dopiero jak pojechaliśmy w nocy robić zdjęcia w plenerze
        (godz. 22) ściagnęłam halkę, bo do kilku zdjęć nie mogłam mieć sukni na kole i
        potem jak ją założyłam (przez przypadek inaczej) poczulam ulgę...nic mi się już
        nie czepiało..he hewink))
        5. Jak nas rodzice witali chlebem i solą i mieliśmy wypić przysłowiowy
        kieliszek to ja cały czas pytałam czy to wódka czy woda (co oczywiście widać na
        filmie)...ktoś chyba powiedział, że wódka, więc ja tylko umoczyłam usta i na
        filmie widać moje zdziwienie, że to jednak woda...ale już nie wypadało wypić do
        końca..rzuciliśmy tylko kieliszki za siebie...rozbiły się, ale przy okazji
        zrobiła się wielka mokra plama...
        6. Mieliśmy mieć podanego pieczonego prosiaczka...niestety restauracja, która
        go przygotowywała schrzaniła sprawę i prosiak się zepsuł...głupie kucharki już
        miały go podać...na szczęście ja zobaczyłam (a raczej stwierdzialam w inny
        sposób), że on jest po prostu zepsuty (choć ślicznie wyglądał)...tak więc
        wypadło nam jedno danie i zrobił się mały młyn...

        i pewnie znalazłoby się tego jeszcze trochęwink))
        • aggu Re: Ślubne wpadki 19.07.04, 13:36
          Aroska, genialne!
          TO ja jeszcze jedno - bo przypomina mi się cała masa co chwilęwink

          Już po mszy przespacerowaliśmy się do Matki Boskiej zostawić bukiecik, ale
          zrobiliśmy to w tempie błyskawicznym, za długo nie klęczeliśmy, tylko od razu
          do ołtarzyka i wychodzimy w kościoła. I tak sobie idziemy tym czerwonym
          dywanem, idziemy cali szczęśliwi i uśmiechnięci i pani organistka dopiero jak
          wychodziliśmy z kościoła się zorientowała, że my już wychodzimy i zaczęła grać
          hymn weselny!!! Zostały nam całe 2 kroki do wyjścia i na filmie widać, jak
          przystanęliśmy cali zdziwieni w drzwiach kościoła i zaczęliśmy sikać ze
          śmiechu, bo nawet się nie zorientowaliśmy, że to grało coś innego...
          • aroska Re: Ślubne wpadki 19.07.04, 14:23
            Nieźle Agguś.wink))..mu mieliśmy coś podobnego tzn...ksiądz składa nam życzenia,
            organista zaczyna grać marsza...mu odwracamy się od ołtarza, a tu pusty
            Kościół, bo wszyscy już wyszli, zeby nas powitać przed..he he...nie wiem czy
            tak powinno być, ale dziwnie to wyglądałowink)))))))))))
          • agnesp76 Re: Ślubne wpadki - wychodzenie 19.07.04, 14:33
            Moja siostra to się śmieje z naszego wychodzenia - do ołtarza wolno, od ołtarza
            biegiem smile))
            Jak wychodziliśmy, zrobiliśmy kilka kroków i zatrzymaliśmy się - żeby sobie
            złożyć wzajemnie życzenia (tzn. ja z mężem) widząc to świadkowa i świadek też
            postanowili złożyć nam zyczenia - no i stoimy na środku kościoła, buzi buzi. Aż
            moja mama podeszła do nas i mówi: "może byście najpierw wyszli z kościoła?"
    • paulina.p-m Re: Ślubne wpadki 22.07.04, 14:26
      Fotograf był umówiony na 16.30 przed kościołem (ślub o 17.00). 16.50 minęła, a
      fotografa ani śladu! Dzwonimy do jego zakładu - obiecują zaraz oddzwonić. Za
      chwilę widzimy, ze facet kilka metrow przed nami (ktory od dluzszego czasu
      szwendal sie w okolicy i nerwowo rozgladal) rozmawia przez komórke, po czym
      zawiesza wzrok na nas... W tym samym momencie dostajemy telefon, ze fotograf
      czeka pod kosciolem... Szkopul w tym, ze on szukal panny w bieli i faceta w
      gajerze, wiec nie zwrocil uwagi na dziewczyne w czarnych glanach i zlotej sukni
      oraz faceta w koszuli a'la Golec Orkiestra... smile
      Nie bylo czasu na zdjecia "przed", bo trzeba bylo wchodzic do srodka. Za to
      te "w trakcie" sa extra!
    • mazepina Re: Ślubne wpadki 22.07.04, 23:59
      Jeszcze jedno mi sie przypomnialo, tez ladna wpadka.
      Po slubie poszlismy do oltarza Matki Boskiej, ukleklismy, przezegnalismy sie i
      dopiero w tym momencie doszedl kamerzysta. A przed slubem uczulal, zeby na
      niego czekac. Wiec (nie zaczyna sie zdania od wiecsmile) zeby ladnie bylo widac na
      kasecie, przezegnalam sie jeszcze raz. Na co moj swiezo poslubiony maz
      przezegnal sie rowniez i prawie wstal, uznajac, ze dosc tej modlitwy, no bo
      skoro jasie znowu zegnam to widocznie juz idziemy dalej, a on sie w sumie nie
      orientowal co i jak i patrzyl na mniesmile. Zebym go nie przytrzymala za
      marynarke, to by mnie tam zostawil pod oltarzem, a co... Pieknie to widac na
      kasecie, udalo mi siebig_grinDD.
    • aaaaaaaa atak śmiechu 26.07.04, 14:24
      podczas składania przysięgi moja bratowa dostała takiego ataku śmiechu ze sie
      nie mogła uspokic.jakos to w koncu wydukała. a ja stałam prawie obok niej bo
      byłam kamerzystką a kościółek był bardzo mały.a ona co popatrezyła w kamere to
      znow sie smiała
    • tatimati Re: Ślubne wpadki 26.07.04, 21:43
      Mój ślub był dość nietypowy, nietypowo też przystroilismy samochód, niestety
      nietypowo to wszystko do samochodu było przyczepione i w rezultacie po
      rozwinięciu predkości do ok.60km/h jechalismy juz praktycznie bez dekaracji,
      efektownie gubiąc balony, białe piórka, tiulowe obłoczki zamówione u bardzo
      drogiej "pani artystki". Miało nie być tak beznamiętnie, na zamówienie, z
      katalogu - i było, pod kościałem już nasz samochód wyglądał jak tysiące innych.
      Nie miałam typowej sukni ślubnej, ale jasnobłękitne cudeńko, bez welonu, w ręce
      tylko róża, mój małżonek miał garminur, ale był w tzw. tiszercie, w martensach
      czrnych, taka nietypowa para. Na tyle nietypowa para, że gdy wszyscy byli juz w
      kościele, a my czekaliśmy na "wielkie wejście" podbiegł do nas zziajany
      fotograf i panicznie zaczął pytać, gdzie ta młoda para, bo juz się zaczyna, a
      ich nie ma. To samo z powitaniem młodej pary, gospodarze lokalu stoją w holu,
      wszyscy goście też i my mw. na środku, a ci ludzie z chlebem i solą coraz
      bardziej nerwowo na drzwi spodlądali a my do nich :to my, można nas już witać.
      Dziwne mieli miny.
    • greglis Re: Ślubne wpadki 30.07.04, 23:05
      Ja miałam tylko jedną malutką,
      Miałam ślub w USC ,gdy wchodziliśmy do sali zagrali na utwór z Wesołej Wdówki.
      Fakt ten nas tak rozśmieszył że przez całą uroczystość nie mogliśmy się
      uspokoić i chichraliśmy się cały czas co pięknie widać na kasecie
      • ewa2233 Re: Ślubne wpadki 02.08.04, 12:22
        mamaszyma napisała:
        zapomniałam o nakruciu dla kamerzysty i po obiedzie jak już bidulek wił się z
        głodu kazałam kelnerkom dostawić mu krzesło do stolika orkiesrty


        Mnie akurat nie do śmiechu w takich wypadkach!
        Mamy firmę Foto - Video i czujemy się BARDZO niezręcznie,
        gdy ktoś wynajmując nas na ślub i wesele, nie pomyśli o nakryciu dla nas!
        A nie jest to wcale takie rzadkie !!!
        Nie wiadomo wtedy czy stać pod ścianą z całym ekwipunkiem, czy wracać do domu...
        Zwykle w takim dniu jesteśmy od rana na nogach i określenie
        "bidulek wił się z głodu" nie bardzo mnie śmieszy.
        Obsługa wesela, to TACY SAMI LUDZIE jak i goście!
        Czy byłoby Ci do śmiechu, gdybyś jako osoba zaproszona (wynajęta)
        nie miała gdzie usiąść?
        PS. Znajoma orkiestra spisując umowę, "zaklepuje" sobie w niej ciepły posiłek,
        bo zdarzyło się, że go nie dostała! To się nazywa oszczędność i elegancja!
    • aga_rn Re: Ślubne wpadki 03.08.04, 08:08
      A ja w trakcie skladania przysiegi powiedzialam do meza "biore Ciebie za zone".
      Ksiadz co prawda czytal przysiege ktora my po nim powtarzalismy, ale
      rownoczesnie trzymal przed naszymi oczyma ksiege z jej tekstem. Nie zauwazylam
      ze czytam przysiege dla pana mlodego, kompletnie nie zwracajac uwagi na slowa
      ksiedza ...
      W kosciele zapanowala totalna cisza, obok maz krztusil sie ze smiechu. Ja
      slabym glosem poprawilam "yyy, za meza" a potem wszelkie sily skoncentrowalam
      na niewybuchnieciu gromkim smiechem. Obawialam sie ze jezeli zaczne sie smiac
      to ceremonii juz do konca nie da sie przeprowadzic.
      • wordshop Re: Ślubne wpadki 03.08.04, 14:08
        1. rozśmieszyło mnie, jak mój mąż składał przysięgę, patrząc ufnie w oczy...
        księdzu. na szczęście dość szybko przerzucił się na mnie smile
        2. po ślubie na zdjęcia w plenerze jechaliśmy "nieślubnym" autem naszego
        fotografa (i mojego Taty zarazemsmile. ślubne, udekorowane jechało do dworku,
        gdzie miało być wesele. jakie było zaskoczenie "bramkarzy", kiedy zobaczyli
        pustą brykę, bez pary młodej. chyba mieliśmy jednak czuje, bo ślubne auto
        zepsuło się zanim dojechało do celu. dzięki wyborowi nieślubnej Toyoty (która,
        jak wiemy, nigdy się nie psuje wink mamy piękne zdjęcia z pleneru. inaczej nie
        zdążylibyśmy przed zmrokiem.
    • edzia73 Re: Ślubne wpadki- ku przestrodze 03.08.04, 13:47
      Dziewczyny!! Czytałam wszystkie i płakałm ze śmiechu;-D Dobrze, że moje
      maluszki śpią.
      Ja zaliczyłam tylko a może na szczęście jedną wpadkę. Dwa dni przed ślubem źle
      się poczułam. W nocy dostałam temperatury 39*, piżamka zmieniana co godzine.
      Rano wlekę się do mojego lekarza. On mi mówi, że zastrzyki i tydzień
      bezwarunkowego lerzenia w łóżku. Ja na to ,że jutro bawię się na weselu.
      Wkurzył się pan doktor, powiedział, że jestem nieodpowiedzialna i że to moja
      sprawa. Po jego przemowie ledwie żywa dodałm, że jestem panną młodą. Lekarz się
      zaczął śmiać i dostałam silne antybiotyki. Było dobrze, na kontroli byłam
      tydzień później.
      Wyleczyć się i doleczyć przed weselemwink
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka