Dodaj do ulubionych

moje markowe przemyślenia

03.12.12, 11:35
nie mam obsesji i nie miałam marek. kupuję to co mi się podoba. niewazne dla mnie, czy kupione u chińczyka, w lumpeksie, czy sieciówce. jak jestem w tk maxx, tez nie patrzę na metki, tylko na ciuch.

tym samym kieruję się w wyborze ciuchów dla dzieci. no i ceną rzecz jasna. ubranie ma być ładne (obiektywnie rzecz biorąc oczywiście) i niedrogie (też obiektywnie), bo chodzi o odpowiedni stosunek jakości do ceny.

znam natomiast osoby, które zachwycone swoim sprytem, ubierają dzieciaki tylko w hilfigera i lacoste i tłumacza, ze w lumpeksie kupione, ale przynajmniej markowe.

no i dobrze. tylko tak sobie myślę, że dziecko takie przyzwyczajone do tego, że w markowych ciuchach tylko biega (znam dziewczynę obsesyjnie wręcz dbającą o metkę) , za kilka lat (powiedzmy tak w trzeciej klasie sp) stwierdzi, że co tam matka ogłupiała? w lumpeksie mu kupuje ubrania? i zapragnie nowych. a przyzwyczajone do metek, nie będzie chciało się przebrandować na no name wink

po co zaszczepiać w dzieciakach taki "szacunek" wręcz do metek, marek? po co? bo ja tego nie kumam. no nie pojmuje. i błagam... tłumaczenia, że taki ciuch wytrzymuje dłużej.... bo markowy... why?

nie lepiej dziecku po prostu estetykę zaszczepić?
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:36
      i żeby nie było. jak kogoś stac, niech kupuje baby diora.
    • nutka07 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:42
      Masz jakis chinski ten suwak, koniec swiata jest 20 grudnia.
    • princesswhitewolf Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:42
      po co zaszczepiać w dzieciakach taki "szacunek" wręcz do metek, marek? po co? bo ja tego nie kumam. no nie pojmuje.

      ale to chyba mniejszosc takie cos "zaszczepia". Mniejszosc jakichs wyglodnialych ludzi ktorych nagle zaczelo byc na cos stac. W wielu przypadkach dzieci po prostu pod presja grupy rowiesniczej jakos dostaja swira na tle marek. Pozniej z tego wyrastaja.

    • gryzelda71 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:42
      Bo te z metką najlepiej na zewnątrz sa zawsze estetyczne i co najważniejsze można je latami nosić.Latami bo nie rozciągają się,nie bledną,nie plamią i najważniejsze,tak skrojone ,że dekadami modne
      • xika_da_selva Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:50
        tak, np ww. lacoste czy th, tak klasycznie skrojony, ze wiecznie "niemodne" ciuchy maja.
        fakt, ze istnieja marki ktorych produkty sa naprawde dobrej jakosci. niestety istnieja tez takie, ktorych jakosc nie rozni sie od tych bazarkowych, zreszta znaczna wiekszosc Wielkich Marek ma fabryki w Bangladeszu, itp. swoja droga, kiedys bylam w "fabryce" dzinsow, te same panie, naprzemiennie produkowaly levis z dzinsami no namesmile btw, moj chlopak byl dzieckiem marek, przezyl szok po pierwszej wlasnej wyplaciewink
        • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:55
          Marka Lacoste spowodowała u mnie ranę w sercu (i w szafie) to był w zasadzie jedyny mój tak drogi ciuch (sweter za około 800 zł), dokładnie taki o jakim marzyłam, z bardzo przyjemnego dla skóry materiału (to dla mnie ważne). Któregoś dnia wyprałam go wraz z innymi ciuchami na normalnym programie sad sad
      • myelegans Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:08
        [quote] Bo te z metką najlepiej na zewnątrz sa zawsze estetyczne i co najważniejsze można je latami nosić. [/qoute] szczegolnie przydatne w przypadku dzieci, to noszenie latami
    • mw144 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:43
      Moim dzieciom wisi, czy firmowe czy nie, natomiast w firmowej bluzie chodziło: moje dziecko (ok 1 rok), dziecko brata (ok 1 rok), moje nastepne dziecko (rok) po czym sprzedałam na Allegro w stanie dobrym. Podobną wizualnie bluzę zakupioną w pepco dziecko używało jakieś 3-4 tygodnie, potem skończyła jako ścierka do podłogi przy remoncie.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:48
        ale moje też mają jakieś zdobyczne lumpeksowe ciuchy z wyższej niż zara półki, ale to na zasadzie "o jaka fajna bluza", nie na zasadzie ide do lumpa i patrzę tylko na metkę.

        marek aureliusz chwilowo został zastąpiony przez macdusię musierowiczowej - pierwszy raz książkę jezycjadową czytałam ponad tydzień - MA SA KRA. choć tak pod koniec odnioslam wrazenie, że autorka przejęła pióro od ghostwritera i pociągnęła już sama.
    • tosterowa Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:44
      A już zaczynałaś czytać Marka Aureliusza, co się przydarzyło? sad
    • lelija05 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:49
      Kiedyś byłam świadkiem rozmowy w second handzie. Starsza pani tłumaczyła ekspedientce: bo wie pani, moja synowa, to tylko markowe uznaje, jak niemarkowe to wyrzuci, o proszę, to jest z Zary, to jej się spodoba.
      Przyjrzałam się - miała w ręku jakąś burą, porozciąganą szmatę.
      No ale markową.
      • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:01
        Juz kolejny raz czytam o Zarze jako o markowej.Przeciez Zara to sieciowka jest z tej samej polki co Orsay,Name it czy Esprit.Teraz juz wiem,ze jednsk wszystko markowe mam,skoro Zara to tez marka.
        • lelija05 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:04
          Nie wiem, czy zauważyłaś, ale cytowałam starszą panią, mnie nie musisz tłumaczyć.
          • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:09
            Ja sie ogolnie nad ta Zara zastanawiam.Ciagle czytam Zara,Zara i nie pojmuje zjawiska.Osobiscie kupuje tam malo,bo a)wiekszosc to szmaty b)ceny bez sensu. Czasem Guess wychodzi taniej niz Zara.
            • lelija05 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:23
              Też nie rozumiem, nie podobają mi się ich ciuchy, nie wiem skąd ten zachwyt, nic specjalnego.
              • lauren6 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:33
                Mam z Zary dwie bluzki, też nie rozumiem fenomenu tej marki. Cena bardzo wysoka w stosunku do takiej sobie jakości, wzornictwo nieciekawe. Drugą taką sieciówką jest H&M. Niedawno przeterminowała mi się karta podarunkowa z tej sieciówki. Kilka razy tam przychodziłam i nie byłam w stanie nic sobie wybrać z tamtejszych ciuchów.
                • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:49
                  W H&M kupilam raz bluzke,wypralam,poszedl nap,bluzka rozciagnela sie niemilosiernie.To byl ostatni raz gdy cos tam kupilam dla siebie.Wchodze,bo czasem mozna cos upolowac dla syna,ale jakosc spada i jest co raz czesciej.To juz C&A ma lepsza jakosctongue_out
                  • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:56
                    mnie rozwalił ham w zeszłą środę. byłam w kinie w plazie i po drodze weszłam. wieki nie byłam. i co? i na samym wejściu wisi płaszczyk, który kupiłam w zeszłym roku za niecałe 150 zł. patrzę, a tu cena 230 złociszy.
                    no padłam.
                    to jest dla mnie czyste chamstwo. wpychać ludziom ciuchy sprzed trzech sezonów za większą kwotę.
                    • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:56
                      płaszczyka nie kupowałam na wyprzedaży.
                      • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:09
                        Takie sztuczne zawyzanie to jedno,drugie wiekszosc tych rzeczy jakosciowo jest tak kiepska,ze 5euro nie jest warta.Jesli mam zaplacic 230za plaszczyk z h&m to lepiej pojde do outletu i kupie tam.Tez bedzie sprzed sezonu,a nawet nie,bo rzucaja tez z nowych kolekcji.Patrze na jakosc,a ze jakosc czesto gesto z metka jest lepsza to kupuje.Imho nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych.
                        • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:22
                          edel, ale to jest rozsądek. ja naprwadę nie patrzę dzieciakom na metki. gie mnie obchodzi co kto nosi. odnoszę się tu do osób, których nie stac na outlety, za to wydają kasę na uzywane ciuchy z widocznym logo.

                          naprawdę nie razi mnie oprawka raybana u pięciolatka, jeśli wiem, ze rodzic ją kupił, bo taka mu się podobała, czy po prostu bo poszedł i ją kupil. ta sama oprawka u dziecka, którego rodzice pobierają zasiłki, czy nie wiem.... mają widoczne braki w powiedzmy reszcie ubioru typu za mała kurtka, zepsute zęby, brak drugiego śnaidania, albo niemożność posłania dziecka na zajęcia dodatkowe już u mnie wywołuje jakis wewnętrzny sprzeciw, choć tłumaczę sobie to np. prezentem od dziadków.

                          ale już jawne epatowanie miłością do "obrendowania" wzbudza we mnie złość.
                          • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:41
                            Ciezko mi cos napisac,bo takowych ludzi nie znam.Raczej nie jest normalne kupic tshirt TH a na wierzch za mala kurtka,bo no name nie kupi.Gdzie ty shell sie obracasz?wink
    • lewapinger Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:49
      Mój mąż miał taki okres, że ciuchów z niższej półki nie kupował, sweterek od Armaniego za 1200zł, spodnie za 900zł, kurteczka za minimum 1500zł, ja zawsze z tego się śmiałam. Nigdy nie wydałam za buty więcej niż 400zł, kupuję co mi się podoba, nie patrzę na metkę, patrzę na jakość i cenę chociaż stać mnie na te droższe ubrania.
      Przed dwoma miesiącami po raz pierwszy w życiu pojechaliśmy do ogromnego lumpeksu, córka jest na etapie poszukiwania własnego stylu i prosiła o lumpeks. Mężowi kopara opadła. Kupił kilka swetrów, koszulek i jest zaskoczony. Córa również się obkupiła, ja nic bo mam wszystko.
    • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 11:56
      Najpozniej i tak w podstawowce sie dowie co to sa markowe ciuchy.
      Ja kupuje zwykle i markowe,z przewaga markowych,bo a)sa dobrze wykonane,b)plamy latwo sie spieraja,c)sprzedajac za polowe ceny i tak jestem do przodu.
      Ja nigdy nie mialam ani jednej markowej rzeczy,a bardzo chcialam miec i domagalam sie(jak do sciany,rodzenstwo mialo,ja nie).Co inni sadza na ten temat srednio mnie interesuje,za swoje kupuje.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:11
        edel, ja mam może specyficzne podejście do tego tematu, bo mnie moja mama ubierała po prostu w to co było w sklepach. mój brat o trzy lata młodszy jest już dzieckiem konsumpcjonizmu. od czasów podstawówki MUSIAŁ mieć orginalne buty sportowe czyli adidasy, pumy, reeboki. ja biegałam w zwykłych no name i kompletnie mi to wisiało.
        on sweterki tylko z 4 u (taka wtedy dosć popularna marka była), koszulki fishbone (wtedy szał), levis itp. itd. dżinsy to samo - ja szukałam takich, które dobrze lezaly na tyłku, on zeby były levisy, albo wranglery.
        i pamiętam jak się mój ówczesny chłopak zdziwił i wręcz mi zrobil wyklad jaka jestem głupiutka, bo przed wyjazdem na wakacje na południe europy, mój tato zabrał mnie do ciszaka i uparł się, że muszę mieć porzadne okulary sloneczne, a nie jakieś tam bazarowe bez filtra, bo o oczy trzeba dbać. i kupił mi takie jak mi się podobały. a że kosztowały wtedy kilka stów, to chłopak powiedział, że jestem walnięta, bo zamiast dżinsów firmy cross mogłam sobie kupić jakieś porzadne, a przyoszczędzić na okularach, bo przeciez i tak nikt nie wie ile one kosztowały, a po dżinsach od razu widać.

        po wakacjach z nim zerwałam wink ale do dziś tą sytuację pamiętam, bo wtedy pierwszy raz uświadomiłam sobie pojęcie słowa "snobizm".
        • phantomka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:18
          Stoi grupka dzieciaków, wiek 13-14 lat. Znam ich, wszyscy z bogatych domów. Jeden z chłopaków zaczyna czytać napis na koszuli koleżanki i przekręca nazwę. Wszyscy w śmiech, poprawiają go "hilfiger" a on na to "a co to za marka?" Wszyscy w śmiech, natomiast po nim spłynęło to jak po kaczce. I to jest prawidłowa reakcja na metkowca.
          Znam osoby, które potrafią na osobie widzianej z odległości 300 metrów, rozpoznać metkę, w jakiej się nosi. Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby masmile
          • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:44
            A jak się to czyta? Tak samo jak pisze?
        • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:04
          A mi nie wisialo,bo dzieki podejsciu mojej matki mialam przerabane.Nawet nie chodzi o metke,tylko o to,ze chodzilam jak ostatnia sierota dzieki takiemu postrzegania swiata przez moja m... .U fryzjera bylam 1raz po 18tongue_out.Co najgorsze jak jeszcze ja widywalam,to ciagle mi wytykala,ze dlaczego takie drogie dziecku kupuje.Przeciez to ja placetongue_out nie przeszkadzalo to w dalszym kupowaniu marek mojemu rodzenstwu.
          Mi nie jest wszystko jedno jak moj syn ubrany chodzi.Ma nie odstawac od grupy rowiesniczej i tyle.
      • dziennik-niecodziennik Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:18
        > Ja nigdy nie mialam ani jednej markowej rzeczy,a bardzo chcialam miec i domagal
        > am sie(jak do sciany,rodzenstwo mialo,ja nie)

        i wszystko jasne smile
        • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:57
          Co jest jasne?
      • aneta-skarpeta Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:28
        mój mąz był wychowywany tak, ze cicuhy to takie aby porzadne i trwałe- nie musza byc specjalnie ładne, a juz napewno nie markowe

        dopiero jako nastolatek dostawał na gwiazde wymarzona bluzę etc

        ja zawsze byłam ubierana ładnie i czesto dosc drogo - nie szokuje mnie 700 zł za torbę, 500 za buty etc

        i teraz mój mąz bardzo lubi droższe rzeczy- buty TYLKO z wyższej półki, spodnie też- ale nie pogardzi lumpem, aletez wybiera firmowe

        a mi wszystko jedno- i podoba mi sie cos za 300 i za 20 no name
        buty mam i bardzo drogie i takie po 70

        tak wiec róznie bywa
    • dziennik-niecodziennik Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:16
      ja tez nie rozumiem.
      moja kuzynka uznaje tylko rzeczy "metkowe" i modne. jak cos nie jest obowiązującym trendem w danym sezonie - nie włoży (no, poza klasykami typu biały t-shirt, ale tez musi byc firmowy!).
      jak dla mnie to chore.
      • zuzanna56 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:28
        Mówicie markowe ubrania dla dzieci i młodzieży. Jakie marki macie na myśli?
        • jamesonwhiskey Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:31
          > Mówicie markowe ubrania dla dzieci i młodzieży. Jakie marki macie na myśli?
          >


          nie wiem jakie maja na mysli ale malolaty szaleja za

          A&F , hollister , superdry
    • jamesonwhiskey Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:29
      a ja wczoraj w firmowym outlecie kupilem
      t shirt RL jezen za 10 EUro drugi za 15,
      TH t shirt za 15 ,cos w rodzaju rugby shirt za 30 E
      ciuchy pierwszej jakosci w cenie szmat z HaMa
    • marcelina4 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:48
      sądzę, że większość osób wielbiących metki chce pokazać, że ich na nie stać, taki sposób lansowania się, podniesienia swojego statusu, w sumie mnie to kompletnie zwisa, bo zarówno wielkie jak i nieznane marki robią ciuchy ładne i okropne i żadna metka nie daje gwarancji rewelacyjnego wyglądu, czy niepowtarzalnego stylu
      prawdą natomiast bywa to, że dobre marki szyją ciuchy lepszej jakości niż sieciówki, piszę lepszej, bo i wielkim firmom zdarzają się szmatławe rzeczy, jednak na własnej skórze przekonałam się, że droższe często jednak bywa lepsze
      sama nie kupuję w TH czy Lacoste regularnie, bo mnie zwyczajnie na to nie stać, co nie znaczy, że chętnie bym nie kupowała, owszem jak najbardziej, bo uważam te rzeczy za porządne, ale ekonomia ma swoje prawa i ich nie przeskoczę

      co do ubierania dzieci w markowe ciuchy, to nie widzę w tym nic złego, małym dzieciom to wisi, starsze i tak kiedyś przejdą okres fascynacji metkami, najważniejsze to jednak zaszczepić dziecku szacunek do ludzi, żeby ich nie oceniali po metkach, bo same metki choć złe nie są, to już postrzeganie ludzi "ometkowanych" jako lepszych, mądrzejszym i fajniejszych jak najbardziej tak
      • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:55
        Mam outlety nao okolo,czemu mam kupic koszulke z h&m watpliwej jakosci skoro za ta cene mam ciuch z wyzszej polki?
        • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:00
          edel, ale ja nie mówię o outletach i nowych ciuchach. sama jestem zdania, ze lepiej kupić coś lepszego na wyprzedaży, niż w sieciówce. zresztą nawet w sieciówkach wolę wyprzedaze.

          oszczędna jestem.

          ale powiedz.. mając do wyboru kupno nei wiem ciucha nowego, tylko że z wyprzedaży sieciówki takiej jak zara, albo ciucha lacoste z lumpeksu, co byś wybrała?

          albo inaczej, idziesz do sklepu z używanymi ciuchami. kupujesz wg marki, czy patrzysz na ciuch? czy ci się podoba, czy dobrze leży, z jakiego materiału. czy tylko metka metka metka?
          o to mi chodzi.
          • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:16
            Kupuje ten co mi sie podoba.Tylko dziwnym trafem to co mi sie podoba zawsze jest drogietongue_outzdarza sie,ze marki nie znam,podoba sie bardzo,a tam cena 4cyfrowatongue_out
          • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:17
            > albo inaczej, idziesz do sklepu z używanymi ciuchami. kupujesz wg marki, czy p
            > atrzysz na ciuch?

            Ale jakiz to niemarkowy ciuch w lumpeksie bedzie super jakosci? Mam obok siebie charity shop, do ktorego czasem zagladam (choc nigdy jeszcze nic nie kupilam) i owszem zagladam tylko na wierzak z ciuchami od designers.

            Jak ide do outletu to owszem, ide tam tylko po to aby kupic tanio te rzeczy, ktore znam, czyli markowe. Po cholere mam szukac jakichs ciuchow no-name i przewalac pol sklepu?
            • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:26
              dosia do diaska. też piszę, że jak jestem w outlecie - a takim jest dla mnie tk maxx, to patrzę na ciuch.
              znajomą mam, co patrzy na metki. nie na rozmiar na przykład, tylko metkę.

              i to. własnie to. jest dla mnie nie pojęte.
              • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:31
                > znajomą mam, co patrzy na metki. nie na rozmiar na przykład, tylko metkę.

                I chcesz powiedziec, ze lapie za ta metke i kupuje np. dwa razy za duza bluzke? Bzdury gadasz.
                A moze po prostu najpierw lustruje po metkach - zeby odrzucic 90% badziewia i dopiero wtedy patrzy czy jej sie podoba czy nie. Ja tak robie - nad rzeczami no-name sie nawet nie zastanawiam bo inaczej musialabym chyba w takim tkmaxie spedzic pol soboty. A jak ide na normalne zakupy to do sklepow no-name nawet nie zachodze, bo po co??
                • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:37
                  sorry, ale w lumpeksie, a tam robi zakupy moja znajoma, bo tk maxx dla niej za daleko i za drogo..., łatwiej jest wg mnie oceniać ciuchy wg tego jak wyglądają, niż wg metki.

                  jeśi tego nie wiesz, to dawno w lumpeksie nie byłaś....

                  pozdrawiam i naprawdę nie zamierzam dalej brnąć w tą dyskusję. zycze miłego trwania w przekonaniu o wyższości rajstop ck nad tymi z merylin, czy innej calzedonii.

                  a jak już tak kochasz ten powiew wielkiego świata na czterech literach to polecam wollforda, bezapelacyjnie najprzyjemniejszą w noszeniu firmę rajstopową.
                  • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:43
                    > jeśi tego nie wiesz, to dawno w lumpeksie nie byłaś....

                    Ja znam tylko jeden charity shop w moim sasiedztwie.

                    > ania w przekonaniu o wyższości rajstop ck nad tymi z merylin, czy innej calzedo
                    > nii.

                    Kurcze, shellerka, nie wiem o co Ci chodzi. Powywalalam calzedonie, bo mi z tylka spadala i byla nieprzyjemna w dotyku. Rajstopy ck sa fantastyczne. Jezeli dla Ciebie calzedonia to szal szalow, to sobie nos do woli. Ja pozostaje przy ck i bede trwala w przekonaniu o ich wyzszosci, przykro mi.
                    • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:08
                      calzedonia to dla mnie fajna rajstopowa marka, która jako jedna z nielicznych szyje rajstopy, które mi z kolei nie spadają z tyłka, a nie sięgają przy tym biustu - cudowna wersja biodrówek.
                      rajstopy ck to po prostu to samo co oprawki diora - czyli produkt robiony w chinach "na licencji"
                      • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:35
                        > zyje rajstopy, które mi z kolei nie spadają z tyłka, a nie sięgają przy tym biu
                        > stu

                        a ja lubie takie do biustu! Kurde, czy to tak trudno zrozumiec?

                        > rajstopy ck to po prostu to samo co oprawki diora - czyli produkt robiony w chi
                        > nach "na licencji"

                        Moga sie nazywac i "Gucio", wazne, ze nosi mi sie je super i zadna Calzedonia do stop im nie dorasta.
                        • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:42
                          dosia. problem masz. bo nie chcesz się ze mna zgodzić, a masz takie samo zdanie jak ja. nie patrzysz na marki. (chybawink ) tylko na jakość i czy coś ci się podoba.

                          watek założyłam o ludziach, którzy patrzą tylko na markę.

                          pozdrawiam cieplutko

                          shell

                          ps. ostatnio naprawde trudno mi tu dopieprzyć
                          • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:55
                            > dosia. problem masz. bo nie chcesz się ze mna zgodzić, a masz takie samo zdanie
                            > jak ja. nie patrzysz na marki. (chybawink ) tylko na jakość i czy coś ci się pod
                            > oba.

                            To ty nie potrafisz przyjac do wiadomosci, ze w 99% marka=jakosc, dlatego ludzie patrza w pierwszej kolejnosci na marke, bo po prostu wiedza, ze maja wtedy wieksza gwarancje znalezienia rzeczy dobrej jakosciowo, niz grzebiac w tonie ciuchow no-name. Tak jest po prostu efektywniej.

                            Wchodzac do lumpeksu szukalabym tylko markowych rzeczy i to diorow i chanelow bo po prostu lumpeks sluzy w moim mniemaniu do polowania na okazje, jakies ciuchy vintage itp. a nie do normalnych zakupow.

                            Ja patrze najpierw na marke, w drugiej kolejnosci na jakosc. Chyba, ze badam sklep, ktorego nie znam, wtedy patrze jaka jakosc reprezentuje i kupuje cos na probe, potem jesli mi sie podoba to juz szukam po marce.
    • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 12:58
      Uwielbiam tematy zakładane przez naszą lokalną Jolantę Rutowicz (lub lokalną Dodę co kto woli).
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:48
        już kufa wolę być chyba paris hilton uncertain
        jolantą rutowicz poczułam się obrazona i to dogłębnie
      • tezee Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:14
        Przynajmniej jest jakaś
        , na pewno bezpretensjonalna , ja lubię jej wątki bo mam wrazenie ze jest wyjątkowo otwarta w pisaniu o sobie.
    • beverly1985 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 13:02
      Osoby, które stac na kupwanie dzieciom nowych droższych ciuchów nie opowiadają raczej o ich markach. Natomiast te kupujace w lumpeksach maja jakąs obsesje metek. Nie mam nic przeciwko kupowaniu używanych rzeczy i czasem sama to robię, ale dziwi mnie to przechwalanie się "kupiłam prawie nowe spodnie zaraz, koszulkę h&m i pasek lacoste za 3 zł". Sama raczej powiedziałabym "kupilam porządne spodnie, koszulkę 100% i modny pasek".
    • wies-baden Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 13:49
      Wszystko jest kwestią możliwości finansowych. W normalnych krajach ( Polska to jeszcze dziki kraj, jak mawiał klasyk) masz kasę, przenosisz się do lepszej dzielnicy, kupujesz lepsze mieszkanie, w lodówce lepsze jedzenie , w garderobie markowe ciuchy i buty. Proste.
      • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 13:55
        Jak Polska to dziki kraj co powiesz o krajach afrykańskich lub np. na wschód od naszej granicy, że tak spytam?
        Wymiotować mi się chcę gdy czytam tego rodzaju wypociny, w którym wieku o Polsce tak mawiał ów klasyk? W średniowieczu? Może wtedy akurat by się zgadzało....
        • patunki Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:15
          Wolę kupić ciuchy te troszkę lepsze,bo potem mogę je jeszcze odsprzedać. Po lumpkach nie chodzę, nie mam zwyczajnie cierpliwości - moje zakupy trwają maksymalnie dwadzieścia minut (w jednym sklepie) potem mnie diabli biorą.
        • wies-baden Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:15
          Całkiem niedawno , niejaki Drzewiecki i wiesz bardzo dużo ludzi cytuje jego wypowiedź, nie mów, że się z nią ( tą wypowiedzią) nie spotkałaś. Może nie trzeba szukać daleko: to co wyprawiało CBA i agent Tomek, średnio rozgarnięty chłoptyś , który od roku w wieku 35 lat jest już na emeryturze! Koniecznie przeczytaj na gazeta.pl, jakie to wszystko nieprofesjonalne (ocena Czempińskiego), kilku nawiedzonych dorwało się do kasy, normalnie jak dzikusy, niczym małpa z nożem.
          • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:42
            Tego rodzaju przypadki zdarzają się na całym świecie, w parlamencie we Włoszech doszło nawet kiedyś do rękoczynów, Portugalia długie lata chroniła "swoich" pedofilów wysoko postawionych, w Irlandii i Hiszpanii była głośna sprawa z handlem adopcyjnymi dziećmi, we Włoszech nikt nie może poradzić sobie od lat z tamtejszą mafią włoską, a Szwecji nawiedzony czystej krwi Szwed nie tak dawno rozwalił kilkadziesiąt niczemu nie winnych młodych ludzi, grozi zaś mu maksymalnie 21 lat więzienia w całkiem przyjemnej celi (widziałam zdjęcia) z telewizją i internetem.
            • wies-baden Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:07
              ....ten szaleniec to chyba z Norwegii...
              • claudel6 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 23:11
                to na pewno szwedzki agent..wink
    • kropkacom Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:21
      Zawsze patrze na metki. Tych hilfigerów i lacostów nie znam praktycznie. Za to lubię sieciówki popularne i w lumpku tez szukałam "moich" marek. Dziękuje za uwagę tongue_out
      • kropkacom Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:22
        A moje dzieci marek nie kojarzą i tak big_grin Chyba, że chodzi o zabawki.
    • barbibarbi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:36
      ja nie założę znowu nic na czym jest widoczny napis z nazwą marki. Mam spodnie Dolce gabbana, nic nadzwyczajnego, metkę z tyłu zaslaniam paskiem. Mój mąż jesienią wybrał kilka kurtek z szafy których już nie będzie chodził, jedna nieużywana kurtka prady, nie będzie tego nosił bo za bardzo szpanerska - sprzedał na all, za kilka stówek.
      Mam sąsiadkę, która dumnie nosi przykrótkie koszulki z napisem armani, napis otoczony cekinami, koszulka w jaskrawym kolorze i na kilometr widać ten napis - dla mnie to wiocha i już. Nie będę sponsorować wypasionych marek, kupuję to co mi wpadnie w oko, nie będzie mi żaden armani czy chanel drenować kieszeni.
      • tezee Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:52
        Uwazam ze ubieranie małych dzieci w luksusowe marki jest nonsensem , jesli jest sie celebrytką i regularnie pojawia w magazynach /bulwarówkach , mediach pracuje sie na wizerunek od rana do nocy to moze miało by to jeszcze jakis sens ...natomiast jesli robi to lepiej sytuowany kowalski wyrzuca kase w błoto i tyle.
        A tak apropos ubran dla dzieci nie wiem dlaczego istnieje przekonanie ze w sieciowkach rzeczy dla dzieci są drogie , wiekszosc ludzi mimo wszystko obchodzi szerokim łukiem sklepy takie jak zara ,ale jednoczesnie kupuje dzieciom w jakis no name butikach w CH gdzie tez trzeba dac w okolicach 80-90 zł za portki a są siermieznie wykonane i brzydkie. tego nie rozumiem.
        • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:01
          ha! zara to moje tegoroczne odkrycie w zakresie ciuchów dla dzieciaków. sukienki mają w tej samej cenie, co jakieś takie szmatławe trochę c&a, a jakość zdecydowanie lepsza i wzornictwo bardziej mi odpowiada. do niedawna omijałam dział dziecięcy z daleka, bo wydawalo mi się, że drożyzna. jakże się myliłam.
          acha i fajne buty mają dla dzieciaków i w cenach, w których kupowałam w ccc, czy deichmanie. a wzornictwo naprawde fajniejsze.
          • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:23
            Zara buty dla dzieci ma fajne,za cene deichmannowych,a lepiej wykonane.Kupuje tam glownie jeansy synowi.Nosil pol roku i wygladaja jak nowe,a za male sie zrobily.Nacielam sie na sweterki Zarowe dla chlopca,ale byly z wyprzedazy,wiec mala strata.
            • edelstein Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:25
              Nie wiem co c&a rzuca na Pl,ale jeansy z najnowszej kolekcji podwojne na kolanach 35eurotongue_out fakt widac dobra jakosc,ale za ta cene mam dwie pary z outletu.
    • kobieta_z_polnocy Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 14:58
      Akurat aż tak na markach się nie znam, ale zauważyłam, że te kilka markowych rzeczy, które posiadam, są naprawdę nieporównywalnej jakości do wszelkich bluzko-ściereczek z sieciówek. Przyznam, że nie potrafię powiedzieć, jak się ma jakość Dolce&Gabbana do Hilfigera, bo aż takiego rozeznania nie znam, ale tłumaczenie, że ta sama chińska fabryka szyje dla Gucciego i H&M zawsze mnie śmieszy. Nawet jeśli, materiał, krój i standardy są całkowicie różne.
      • tezee Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:02
        a ja uwazam ze jest bardzo roznie , czasami jest realcja jakosc cena czasami jej nie ma.
        Dzis spadl snieg i wyciagnelam z szafy zakupiony w poprzednim sezonie sweter armaniego z kaszmiry kur.. mac! jest potargany a nie chce pisac ile kosztował....
    • aquarianna Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:04
      Nie patrzę na markę, patrzę na jakość. Jeśli coś jest dobre i ładne, to po prostu to kupuję, niezależnie czy to Big Star czy Diesel. Niemniej jednak są sytuacje, że chodząc po sklepach i szukając czegoś porządnego, kupuję z premedytacją ciuch/buty z wyższej półki, a co za tym idzie markowy (choć bynajmniej nie o samą markę mi chodzi), ponieważ nie jestem w stanie kupić niczego równie porządnego z półki średniej czy niższej. Np. buty zimowe (a jednocześnie trekkingowe) dla syna znalazłam dopiero w Ecco. Wydałam majątek, ale wiem, że są ciepłe, wodoodporne, porządnie wykonane (choć też w państwach azjatyckich) i takie, jakie mu odpowiadają. On nawet nie wie, czy to drogi czy tani but i czy Ecco to marka czy nie, więc na "metkowe" dziecko z pewnością nie wyrośnie.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:08
        mam podobnie. ale co w takim razie powiesz o osobach, które płacą po dwie, trzy stówy za używane ecco i geoxy ? tylko po to, zeby buty ich dzieci miały metkę, mimo że moga w tej cenie kupić nowe tylko mniej znanej firmy?

        a wystarczy spojrzeć jakie ceny osiągają na allegro takie buty w nienajlepszym wcale stanie...
        • aquarianna Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:20
          shellerka napisała:

          > mam podobnie. ale co w takim razie powiesz o osobach, które płacą po dwie, trzy
          > stówy za używane ecco i geoxy ? tylko po to, zeby buty ich dzieci miały metkę,
          > mimo że moga w tej cenie kupić nowe tylko mniej znanej firmy?

          Myślę, że kupują używane na tej samej zasadzie, jak Ci, którzy uważają, że lepiej kupić używane BMW niż używaną Skodę smile Po prostu niektóre firmowe ubrania czy buty są w istocie LEPSZE niż pozostały chłam. Więc nie stawiają na markę, lecz na jakość. Ale dziwi mnie, gdy dają aż tyle kasy za używki.
          Chyba 2 lata temu wystawiłam Geoxy po synu na All za 20 zł (były praktycznie w idealnym stanie, bo syn nie niszczy obuwia, ale nie chciałam dawać wyższej ceny, bo sądziłam, że nikt nawet nie zalicytuje). Poszły po zażartej licytacji za ... 300 zł. Takie same, ale nówki były wówczas po 400 zł. Szczęka mi opadła.
          • gazeta_mi_placi Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:55
            Licytacja rządzi się swoimi prawami, mnie kiedyś też poniosło i dałam cenę którą na zdrowy rozsądek bym nie dała (np. gdyby produkt był w opcji Kup Teraz z podaną taką właśnie ceną), na szczęście dla mnie i mojego portfela ktoś inny mnie przebił.
            Na tym forum jedna forumka się chwaliła, że używane autko (niedużą zabawkę) poszło w licytacji za prawie 80 zł, a nowe kosztowało zdaje się mniej.
            Licytacje to licytacje.
          • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:10
            chyba raczej na zasadzie korelacji "nowe bmw używana skoda" (nie mówię o 10 czy 15 letnim) tylko, ze jeśli chodzi o samochody, to akurat nowa skoda, nie ma takich rozwiązań technologicznych, systemów i innych udogodnień jak trzyletnie bmw.

            i często zdarza się prawdziwa okazja. natomiast kupno używanych butów w cenie zaledwie 25 procent mniejsza niż nowy but tej samej marki, a tym samym za dwukrotność ceny nowego w sieciówce - no sorry - auto ma służyć kilka lat - but dziecku góra dwa sezony.
            • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:12
              miało być "nowa skoda, uzywane bmw" oczywizda
        • kropkacom Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:23
          Akurat jeśli chodzi o tę markę ludzie kupują iluzję super buta dla kochanego dziecka. Nie stać ich na nowe. Kupią używane. Przypomina mi się "afera" z forum Zakupy, gdzie okazało się dlaczego wielu dzieciom w jednym modelu zimowych Ecco butów marzną nogi. Firma sprzedawała w Polsce buty zimowe, które de facto nie były na zimę.
    • baltycki Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:06
      shellerka napisała:

      > ubranie ma być ładne (obiektywnie rzecz biorąc oczywiście)
      Obiektywna "ładność" nie istnieje.
      > i niedrogie (też obiektywnie),
      Obiektywna "niedrogość" nie istnieje.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:10
        oczywiście, że istnieje. to taka kwota, którą wydaję bez poczucia ze muszę rezygnowac z czegos innego, albo bez poczucia winy. dla każdego ta kwota bedzie inna. dla jednej osoby esprit będzie niedrogi, a dla drugiej będzie luksusem, dla jednej tańsza linie dg będzie o.k. a dla drugiej będzie już mega super hiper drogą rzecza, dla jednej okazją będzie kiecka mochino za pół ceny, a dla drugiego to zbytek.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:11
        tfu subiektywna big_grin
    • kamelia04.08.2007 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 15:37
      no, po prostu głębia refleksji powalająca.

      "Szeleczko" przemyslenia masz niczym "lipcówka" - to co ja robie to jest dobrze, bo jak tak robie, inni to głuptasy, bo robią inaczej niż ja.
    • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:01
      Kupuje tylko i wylacznie rzeczy markowe. Nie rozumiem Twoich dylematow, bo nie udaje mi sie raczej znalezc dobrogatunkowych rzeczy, ktore nie bylyby markowe. Kupic cos z welny, jedwabiu, czy modalu w sklepach niemarkowych? - chetnie bym kupowala, ale gdzie??

      Najczesniej kupuje na wyprzedazach i promocjach, albo w outletach. Np. Idac do TKMaxu wyszukuje rajstopy Calvina Kleina, ktore uwielbiam za jakosc wlasnie i zadnych innych nie zaloze.

      Dla wyjasnienia: Zara nie jest dla mnie marka.
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:17
        big_grin rajstopy calvina kleina? smile ty z tych?
        musiałabyś zobaczyć pierwszy lepszy market w tokio i te półki pełne ck, dkny itp. w cenie o połowę niższej niż wolford smile
        błagam cię....
        te rajstopy nie róznią się niczym od takich z calzedoniii.
        wolford... o.k.,... oni się specjalizują w tej dziedzinie i nie ukrywam, że lubię ich rajstopy, chociaz uważam że są za drogie i kupuję je bardziej jako dopieszczenie samej siebie, ale ck, czy dk? no please....
        • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:54
          No sorki, ale calzedonia nie dla mnie. fatalnie sie nosi ich rajstopy. Jak odkrylam rajstopy ck z microfibry, z wysokim stanem, to w mig powyrzucalam te badziewiaste calzedonie spadajace wiecznie z tylka. W tkmaxie kupuje ck za 5 funtow za pare, czyli taniej niz calEdonia...
      • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:21
        a co do ubrań z dobrych materiałów. zgodzę się. ale w takim massimo duti, które jest nieco wyszą linią zary tez uświadczysz dobre materiały w rozsądnej cenie, zwłaszcza na wyprzedażach, a szukając i znając się na materiałach, nie musisz patrzyć na metkę. wystarczy że dotkniesz ubrania i wiesz...
        chyba że się nie znasz i dopiero jak zerkniesz to wiesz ze mozesz kupowac.
        to znaczy że dopiero dorastasz do znajomości materiałów i jakości i wcale się tym nie kierujesz

        w takim tk maxx nie patrzę wogóle na metkę, tylko na materiał, na jakość szwów, wykonania, a przede wszystkim na to, czy dana rzecz mi się podoba i czy dobrze leży. w ten sposób kupiłam parę fajnych ciuchów od znanych marek (nie, nie zary, która jest po prostu sieciówką), ale i od producentów, o których wczesniej nie słyszałam.

        a już najbardziej bawią mnie kobiety, które piszą posty pt.: "kupiłam płaszcz marki...... czy to dobra marka?" big_grin
        • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:02
          Massimo Dutti lubie za swietna relacje jakosci do ceny. Ale co do rozpoznawania materialu przez dotyk to od razu widac, ze poczatkujaca jestes. Nie kazdy dobr w dotyku material to od razu jakosc, podobnie jak nie wszystkie dobre materialy sa przyjemne w dotyku. Zaloze sie ze nie odroznilabys nowej generacji poliestru od jedwabiu.
          • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:14
            nie wiem czy wiesz, ale dzisiejsze dobre poliestry nie mają nic wspólnego z poliestrem poliesterem i dla mnie osóbki, które na modzie pierwsze co robią po wrzuceniu fotki jakiejś kiecki, piszą bleeeh poliester, bedziesz się pocić, sa takimi neofitami zabawnymi.

            uważam, że jedwab jest przeceniany.

            kaszmir - za ten jestem w stanie dać dużo, ale wełna? proszę cię... tylko kłopot, żaden pożytek. mówię tu o składzie sukienek konkretnie.
            to już wolę dobry poliester z domieszką czegoś fajnego.

            ja patrzę i widzę i wiem, co się spierze, co rozciągnie itp. itd.
            pomyliłam się raz. kupiłam top niby z kaszmirem firmy dkny. wyprałam go zgodnie z zaleceniami z metki. i co? po jednym praniu zmechacił się i skurczył.

            za to na przykład golfik z RL mam już trzeci rok i nic sie z nim nie dzieje, mimo ze bezlitośnie piorę go w 40 stopniach w programie mix ( na metce miał pranie ręczne)
            • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:23
              > nie wiem czy wiesz, ale dzisiejsze dobre poliestry nie mają nic wspólnego z pol
              > iestrem poliesterem


              Alez ja to wiem, ale odroznic go od jedwabiu jest bardzo trudno, dlatego ja... patrze na metke, zeby potwierdzic odbior organoleptyczny z tym co napisali na metce.

              > uważam, że jedwab jest przeceniany

              tjaaa... Nie bede tego komentowac pozwolisz wink

              > kaszmir - za ten jestem w stanie dać dużo, ale wełna? proszę cię... tylko kłopo
              > t, żaden pożytek.

              A kaszmir to nie welna? A ile gatunkow welny w ogole znasz, skoro twierdzisz, ze to zaden pozytek? Sorry, ale to co piszesz pokazuje jak malo wiesz o materialach smile

              > za to na przykład golfik z RL mam już trzeci rok i nic sie z nim nie dzieje, mi
              > mo ze bezlitośnie piorę go w 40 stopniach w programie mix

              Ale wiesz, ze najlepiej sie piora wszelkie sztucznosci? O materialy naturalne trzeba bardzo dbac, wiec to co piszesz to jakies takie zupelnie nie wiadomo o czym. To czy mozesz cos bezlitosnie prac akurat nie swiadczy o jakosci tego czegos.
              • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:33
                dla mnie akurat świadczy, bo świadczy to również o tym, jak długo ciuch mi posłuży. i sorry, ale w czterech literach mam kieckę z jedwabiu z domieszką wełny, jeśli po kazdej imprezie muszę płacić 3 dychy za jej pranie, bo nie mogę jej po prostu wrzucić do pralki, albo choćby wyprać ręcznie, a mam takie w szafie i tylko we mnie wewnętrzny sprzeciw wywołują.

                w życiu swoim nie spociłam się bardziej w kiecce z poliestru niż w tej z jedwabiu.

                mam do porównania ciuchy mojej matki sprzed 30 lat - z poliestru własnie i moje i widzę, że pojęcie "poliester" nieco się zmieniło na przestrrzeni tych "kilku lat"

                kaszmir to dla mnie kaszmir. jest milsza odmianą wełny. bardziej luksusową, ciepła i milszą.

                to nie jest dla mnie "zwykła" wełna.

                za to kocham kaszmir.

                wełna może być owszem luksusowa, ale też i pospolita, jak ta w swetrach sprzedawanych pod poznańskim okrąglakiem.

                dla mnie liczy się jakość i czy to będzie jakość kaszmiru, czy jakość poliestru... doesn't matter at all... nie jestem snobką. lubię dobrą jakość i tyle.
                • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:40
                  > dla mnie akurat świadczy, bo świadczy to również o tym, jak długo ciuch mi posł
                  > uży. i sorry, ale w czterech literach mam kieckę z jedwabiu z domieszką wełny,
                  > jeśli po kazdej imprezie muszę płacić 3 dychy za jej pranie,

                  No, ale to tylko pokazuje, ze wcale w rzeczach wysokiej jakosci nie chodzisz, bo rzecz wysokiej jakosci nie rowna sie "moge wrzucic do pralki na program mix". Tylko tak Ci sie wydaje. A jest dokladnie przeciwnie - z wyjatkiem bawelny o takie rzeczy trzeba wyjatkowo dbac.
                  I w zasadzie dyskusja bezprzedmiotowa, bo widocznie lubimy co innego. Na marginesie - oprocz plaszczow zimowych niczego nie piore chemicznie. Wszystkie rzeczy jedwabne i welniane piore na delikatnym programie w pralce.

                  > to nie jest dla mnie "zwykła" wełna.

                  Ale "zwykla" welna tez moze byc mila w dotyku. Tekst o poznanskim okraglaku potwierdza, ze nie wiesz o czym piszesz.

                  > dla mnie liczy się jakość

                  To juz zesmy ustalily, ze dla Ciebie jakosc=mozliwosc prania w programie mix. Idac tym tokiem rozumowania lepszej jakosci bedzie chinska koszulka bawelniana niz welniany plaszcz wink
                  • shellerka Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:05
                    rzecz "wysokiej jakości" - chodzi ci o channel i dior?
                    no nie. nie nosze takich marek, bo mnie na nie nie stać. gdyby mnie było stac na kieckę do pracy za cztery tysiące, stac by mnie było również na pralnię chemiczną dla takiej.
                    • d.o.s.i.a Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 18:38
                      > rzecz "wysokiej jakości" - chodzi ci o channel i dior?

                      Nie. Chodzi mi o normalne marki dostepne dla smiertelnika: Massimo Dutti, Banana Republic, Hobbs, Jigsaw. NIe ubieram sie w Diory, ale wysmienitej jakosci i swietnie uszyte rzeczy mozna kupic takze w markach, ktore wymienilam. Do tego stopnia, ze kupuje w nich praktycznie na slepo i prawie zawsze online, bo nawet nie musze ich dotykac, ani patrzec na jakosc wykonczenia, ani przymierzac bo wiem, ze beda zrobione i uszyte fantastycznie.
    • aandzia43 Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 16:28
      > po co zaszczepiać w dzieciakach taki "szacunek" wręcz do metek, marek? po co? b
      > o ja tego nie kumam. no nie pojmuje. i błagam... tłumaczenia, że taki ciuch wyt
      > rzymuje dłużej.... bo markowy... why?

      Spokojnie, bez nerwów. Zaszczepiłam dziecku umiłowanie do dobrej jakości (materiał, szycie, wykończenie). Niezależnie od metki. Chociaż nader często dobra marka łączy się z dobrą jakością.
    • jematkajakichmalo Re: moje markowe przemyślenia 03.12.12, 17:50
      Ja kupuje markowe rzeczy, ale tylko takie ktroe jest sens kupowac. Po pierwsze nie kupie mojemu 4-letniemu dziecku ciuchow prady czy podobnych jak wiem, ze prawie codziennie pwarca z przedszkola z dziura czy niespieralnymi plamami. Nie kupuje tez typowej "chinszczyzny", ale wlasnie ciuchy z sieciowek, ktore sa w miare dobrej jakosci i w przystepnej cenie. Jedynie istotne jest dla mnie to jakiej marki sa buty (zarowno dzieciece jak i dla mnie). Corka juz miala problem ze stopkami wiec tu praktycznie nie patrze na cene.

      Jesli chodzi o rzeczy dla mnie to roznie, jak wiem, ze cos dluzej ponosze (np. kurtke czy plaszcz) to tez wole cos lepszej jakosci i jestem w stanie sporo wydac. Jesli wiem, ze cos zaloze 2 x to szkoda mi pieniedzy (no chyba, zeby bylo w mega super rewelacyjnej przecenie) wink

      Podsumowajac, to czy kupuje markowe czy nie nie ma raczej zadnego wplywu na to co "zaszczepie" mojemu dziecku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka