swaska79
07.12.12, 01:04
Pisząc ten post, zwyczajnie w świecie się wyżalam. Jest mi ciężko.
Od jakiegoś czasu wszyswtko zaczyna mi sie powoli walić. Zaczęło się w sumie od tego, jak straciłam pracę. Nagle. Nie spodziewałam się, i to był dla mnie cios. I od tego czasu nie mogę znaleźć pracy w zawodzie, mimo że zawód raczej na czasie i ciągle się rozwijający. Miałam rózne dorywcze prace, ale to jednak nie to. Próbowałam też załozyć własny biznes - w sumie pieniądze miałam, plan dobry (a przynajmniej tak mi się wydawało) - niestety nie wypaliło, a jeszcze miałam w związku z tym kilka innych problemów. Ale to bym jeszcze jakoś przebolała.
Ale zaczyna się tez źle dziać w moim małżeństwie. Pewnie niektore osoby popukają się w głowe, jak to przeczyatają, ale chce to wyrzucić z siebie. Związałam się z byłym hazardzistą - wiedziałam o tym (dowiedziałam się od współnych znajomych, zresztą on to sam przyznał), więc byłam świadoma, że to zawsze jakies ryzyko, ale zdecydowałam się na małżeństwo. I, niestety, chyba zaczynam tego coraz bardziej żałować. Zdaje się, że po kilku latach, wracają zmory z przeszłości - wiadomo. Mąż niby pracuje, ale coraz więcej czasu spędza poza domem, pieniądze coraz bardziej topnieją, ale maż ma na to rozmaite wymówki - a to musiał pożyczyć koledze, a to ktoś potrzebuje pomocy, a to musi coś tam kupić it. itd. Już nawet nie chce mi się tego słuchać. Dotychczas nikomu nie musiał pożyczać, nie musiał nagle czwgoś tka kupować - nagle zaszła taka ,,konieczność''. Mało tego - coraz częściej się kłócimy, on jest nerwowy, coraz bardziej unika mnie, prawie w ogóle się nie widujemy - ostatnio mieliśmy jechac do znjaomych - i nagle zmienił zdanie, bo mu cos wypdało. Ale to nie jedyna taka sytuacja. Już kilka razy podobnie było, i zaczynam się martwić, że wróciło swoje uzależnienie, chociaż mam nadzieję, że to nie to.
Jeszcze martwię się o swoją przyjaciółkę- od dłuższego czasu źle się czuje, była u kilku specjalistów, nie ma za dobrych ogólnych wyników badań, czekają ją jeszcze bardziej szczegółowe. Jest, niestety, podejrzenie nowotworu.
Wiem, że marudze i się żale, ale nie mam sil już czasami. Powoli przytłacza mnie to wszystko.
Więc przepraszam za narzekanie, ale chciałam to chociaż wirtualnie wyrzucić.