ania77732
12.12.12, 19:31
Miałam 6 miesieczną córkę przy piersi kiedy musiałam wrócic do pracy na barze.
Bar czynny i płacony mi do 22. Karmilam piersia ale o zadnej godzinie przerwy nie mialam co mowic bo mialam umowe na kilka miesiecy.
Panicze pijaki piji do 23, czyli godzina w plecy nic nie płatna = i buraki chcieli siedziec jeszcze dłużej = gdybym nie postraszyla policją kobiet z ich grona to bym pewnie siedziala tam calą noc - a taka sytuacja zdaza sie co dwa dni,
Zaznaczam, że mieszkam w małej miescinie na podkarpaciu i mam już dosc zycia i tych ciągłych fochow paniczów. Teraz jestem w kolejnej ciąży_zaznaczam, że zagrożonej = ale już teraz boję się jak to będzie po moim powrocie z macierzyńskiego. Teraz szef wymyslil, że jak wróce to normą bedzie praca do 22 ale to niemozliwe bo klienci sie bawia do 22 a potem conajmniej do 22 45 trzeba sprzatac. Nie chce po polnocy wracac dodziecka - z pracy mam 30 km do domu. Dzieki za odzew.
Może znacie sie lepiej ode mnie na prawie = podpowiedzcie co moge zrobic!