Jest babcia i dwie wnuczki.
Babcia kupuje prezenty mikołajowo-gwiadkowe obu: bierze starszą na te zakupy, starsza (przedszkolak) dostaje b.drogie (my nie mamy w tej cenie

), markowe buty i górę drobiazgów. Młodsza (dwulatka) dwie koszulki z informacją dla mnie, że jak mi się nie podobają, to mogę wymienić (plus paragon). Wcześniej pytanie ze strony babci (do taty dziewczynek) co kupić młodszej. O starszą babcia nie pytała. Paragonu na buty nie dała

I teraz garść faktów: tak, tak to teściowa

starsza wnuczka jest z poprzedniego małżenstwa syna, nie jest moją corką biologiczną, ale ją wychowuję (matka straciła władzę rodziecielską). Młodsza moja biologiczna. Tak, z teściową się nie lubimy..:] Przed nielubieniem prezenty dla obu wnuczek podobne.
Starsza ma teraz 4 pasry butów na zimę. Te, czwrte były kompletnie niepotrzebner. Babcia widziała, że dziecko ma przynajmniej 2 pary. Ale chyba nie dość dobre były...
Mam obsesję czy trochę racji (jest zła, jest mi przykro)?