paliwodaj
18.12.12, 01:56
to na podstawie tragicznych wydarzen w szkole w Newtown.
Nauczycielka muzyki gdy zebrala swoich uczniow w szafie (?) mowila ze jedno dziecko zaproponowalo zeby sie modlic. Nie wiem jakie to byly modlitwy, ale na pewno pozwolily dzieciom byc cicho i przyniosly to psychiczne ukojenie , ze gdzies tam jest ktos, kogo mozna prosic o pomoc. W takiej chwili zdezorganizowane mogly rownie dobrze biegac w histerii i przerazone po korytarzu.
Ludzie tlumnie przybyli juz w piatek do miejcowego kosciola ( chyba katolickiego, ale nie jestem pewna) bo tam szukali jakiegos pokrzepienia, moze wyjasnienia pewnie tam byli tez ludzie ktorzy w kosciele nie byli od dawna. Jakby nie bylo to wg. wielu bylo miejsce gdzie chcili sie udac po tak wstrzasajacym wydarzeniu.
No i dzien wczorajszy. Przedstawiciele roznych religii, razem z prezydentem Obama, przeprowadzili cudowny obrzed modlitweny. Wszyscy po trochu, sluchajac siebie wzajemnie z szacunkiem i skupieniem, spiewajac piesni. Tak wlasnie powinny dzialac religie, nie wchodzac sobie w droge, a jednoczyc sie w potrzebie
Szkoda tylko ze glowy kosciola moga siebie tolerowac tylko w obliczu takich tragedii.
Dlatego mysle ze czlowiek potrzebuje miec poczucie ze "ktos" nad nim czuwa, ze ma sie do kogo zwrocic, czuje sie bezpieczniejszy , "ktos" kto wyznacza jakies granice, poucza, ale kocha zawsze bezgranicznie. Jakkolwiek ten "ktos" jest nazywany w poszczegolnej wierze