Dodaj do ulubionych

Nie zdrabniajmy każdego słowa:-))

13.07.04, 20:50
Witam! Pewnie zaraz mi sie oberwię ale już nie daję rady!! Dziewczyny czy nie
wydaje Wam sie,że nasz język infantylnieje? Słabo mi sie robi jak czytam te
wszystkie kręgosłupiki,istotki,spacerki,obiadki,dietki i setki innych
koszmarnych zdrobnieńsad Ja naprawdę rozumiem ogrom uczuć jakie się w nas
kłębia ale litości...tego się nie da czytać na dłuższą metę.A nasz język jest
taki ładnysmile I pomału nie dziwię się,że ludzie z zewnątrz myslą o matkach
jak o zdziecinniałych głuptasach. Apeluję-posługujmy się normalnymi
okresleniamismile Pozdrawiam serdecznie Zuza
Obserwuj wątek
    • mamania Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 20:58
      niczego takiego nie zauważyłam
      może za mało siedzę na forumie?

      ---------------

      ja jestem stara, tylko nick mam nowy smile
      • skarolina Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 21:25
        mamania napisała:

        > niczego takiego nie zauważyłam
        > może za mało siedzę na forumie?

        To zajrzyj na "Wszystko o jedzeniu" -zaczynając od jedzonka, przez mleczka,
        zupki, chlebusie z masełkiem, kisielki, marcheweczki, jabłuszka, morelki,
        warzywka soczki, jajeczniczkę, szyneczkę, kanapeczki pokrojone na kawałeczki,
        krupniczek - to wszystko z jednego, wcale nie długiego wątku. Mdło się robi od
        samego czytania.
    • donatta Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 21:12
      Niech zgadnę: jesteś z tak zwanej prowincjiwink))
      Jakiś czas temu mój kumpel - dziennikarz i dobry obserwator ludzi - przeniósł
      się do Warszawy. To on mi uświadomił, że warszawiacy zdrabniają większość słów,
      co dla ludzi z całej reszty kraju wydaje się śmieszne albo denerwujące. A na
      edziecku dominują mamy z Warszawy...
      Traktuję to jako swoisty folklorsmile))
    • mama_olgi Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 21:24
      tak zgodzę się z tobą,ja jestem na to uczulona albo inaczej często zwracam na
      to uwagę, tylko w moim przypadku jest to "zboczenie zawodowe", otóż jako że
      pracuje w firmie "X", uczestnicze bardzo czesto w rozmaitych szkoleniach z
      zakresu różnych zagadnień np.handlowych i podstawową zasadą jaka obowiązuje
      powszechnie w kontaktach służbowych jest właśnie niezdrabnianie, bo świadczy to
      o braku profesjonalizmu etc, ale... wydaje mi się, że między nami,tu na forum
      możemy sobie pozwolić na używanie zdrobnień i owszem mamy piękny język ale
      dlaczego od czasu do czasu nie powiedzieć spacerek, obiadek etc., a to co inni
      o nas myślą to naprawdę mnie nie interesuje, najważniejsze co każda z nas myśli
      o sobie samejsmile))" każdy sądzi swoja miarką"
      pozdrawiam serdecznie
      • joasiiik25 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 21:47
        nie widze nic zlego w zdrabnianiu i uzywaniu tych zdrobnien w potocznym
        slownictwie....na okolo otacza nas szara rzeczywistosc,przeciez codziennie
        robimy te same rzeczy i wykonujemy te same czynnosci:pielegnujemy nasze
        dzieci,spacerujemy,gotujemy,sprzatamy...wkladamy tak duzo serca i milosci w
        wychowanie naszych pociech dlatego uzywamy zdrobnien bo przeciez obiad dla
        doroslego natomiast obiadek dla naszego dziecka...


        po co zaraz tak powaznie?zdrobnienia sa fajnym wynalazkiem jezyka smile i ja sama
        czesto posluguje sie nimi


        asia mama 11tyg Kacperka
        • kubusala Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 21:56
          Hmmmm a o co chodzi..? bo nie rozumiem w czym problem, nie używaj zdrobnień
          skoro ich nie trawisz. Ja do synka mówię: chodź zjeśc zupkę i co w tym złego?
        • fringilla Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 22:10
          Oczywiście że nie ma niczego złego w zdrabnianiu, ale co za dużo to niezdrowo.
          Nie wpadajmy w skrajności. Te wszystkie obiadki, kanapeczki, kręgosłupiki i
          istotki, brr, mdło się od tego robi. Rozumiem, że gdy się rozmawia z dzieckiem,
          zdrobniałe formy same cisną się na usta wink Ale tu przecież rozmawiamy w
          dorosłym gronie, a chyba często o tym zapominamy (co w sumie zrozumiałe -
          zwłaszcza po całym dniu z dzieckiem wink).

          Aha, i ja, i autorka wątku jesteśmy rodowitymi warszawiankami wink
          • verdana Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 22:44
            No, tak. My zdrabniamy, a potem nasze dziecko musi dwa razy uczyć sie języka.
            Bo nie rozumie, jak ktoś powie "Uważaj, bo spadniesz i będzie cię bolało" - no
            bo ono słyszy" Oj, bedzie bęc i kuku!". Wie, że jest na dworze jest"ziazia", a
            brudne rękawiczki sa "be". Dlaczego nie można mówić do dzieci zwyczajnie -
            przecież dziecku jest wszystko jedno, czy ma zrozumieć "ładne" czy "cacy",
            jedzenie czy "papu"!
            • zuzia_i_werka Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 13.07.04, 22:52
              Ratunku!! Co to jest ziazia?????smile Nie-tak naprawdę to chyba wcale nie chcę
              wiedziećsmile)
            • evee1 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 03:24
              Mnie moze zdrabnianie nie irytuje tak bardzo, ale sama nie jestem
              zwolenniczka (mimo, ze jestem z Warszawy smile)) i jezeli uzywam
              zdobnienie, to tylko w rozmowie z malutkimi dziecmi i juz nie
              ze swoimi, bo trudno 9-letnia panne prosic, zeby zalozyla buciki
              w rozmiarze 36 smile))).
              Ale jestem uczulona na mowienie do dziecka w jezyku "dzidzi" i
              do naszych dzieci w domu mowilo sie zawsze normalnie jak do doroslego,
              skomplikowanymi zdaniami i duzo. Moze zaczely pozniej mowic (co prawda
              sa teorie, ze to przez dwujezycznosc), ale jakos szybciutko rozumialy
              o co nam chodzi. Hm, tylko teraz jak sie o cos prosi, to trzeba cztery
              razy powtorzyc glosno i wyraznie i na dodatek w najprostrzych slowach,
              a najlepiej to huknac, bo to gluche jakies sie zrobilo. Za to bardzo
              dobrze slysza wyszeptane "chcesz czekoladke?" smile))).
              • koleandra Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 09:04
                He he, nie przejmuj się tak kochanieńka, wszystko jest w najlepszym
                porządeczku wink
                Ja się ostatnio złapałam na tym, że u lekarza powiedziałam, że mnie boli buźka.
                • asiaasia1 Nie zdrabniajmy każdego słowa:-))pieniążki :(blee 14.07.04, 09:14
                  O ile toleruję zdrabnianie wyrazów w rozmowach z dziećmi ,o tyle ( niestety )
                  mam odruch wymiotny , kiedy słyszę lub widzę napisany wyraz " pieniążki "użyty
                  w relacjach między dorosłymi .Nienawidzę , kiedy dorośli zdrabniają : bilecik ,
                  kawusia , pieniążki , włoski , główka , nóżka , niunia (hehe) i inne tego typu .
                  Niepotrzebne zdrabnianie to błąd językowy .
                  • mamania Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-))pieniążki : 14.07.04, 09:18
                    >Niepotrzebne zdrabnianie to błąd językowy .

                    z waszych postów wynika, że nigdy nie jest potrzebne, no bo skoro już w
                    stosunku do niemowląt źle, to kiedy?

                    śledzę tę dyskusję i chciałam zwrócić uwagę, że jest różnica pomiędzy
                    towrzeniem prawidłowych zdrobnień, a bełkotu w rodzaju "bach" i "zizia" nie
                    wiem dlaczego stawiacie to na równi
                    • omama Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-))pieniążki : 14.07.04, 12:16
                      Do niemowląt - dobrze. O niemowlętach - źle. A jak słyszę, że ktoś wydał
                      dużo "pieniążków" na mercedesa, to mi się zbiera na mdłości. Pieniążki to są
                      drobne monetki, ot co! A dorośli mają usta - nie buzie, na litość boską!
              • koleandra Zdziecinniali bardziej niż dzieci - do evee1 14.07.04, 09:08
                evee1 napisała:
                > Ale jestem uczulona na mowienie do dziecka w jezyku "dzidzi" i
                > do naszych dzieci w domu mowilo sie zawsze normalnie jak do doroslego

                Masz rację. Ostatnio moja córka właziła na łózko i sięgała do kalendarza. Moja
                mama powtarza jej coraz głosniej "nie wchodz bo zrobisz bach" - i tak kilka
                razy. W koncu mówi "ona jest nieposłuszna strasznie".
                Ja powiedziałam do małej "nie wchodz bo spadniesz" - córka zrozumiała od razu i
                zeszła z łóżka.
    • coronella Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 09:27
      Hej smile Zdrobnienia, i te kropne okreslenia, ktore niektorzy mowia do dzieci
      (kompu-kompu, sisi, pać, itp...) to dwie różne rzeczy smile

      Te drugie sa okropne, wypaczają nauke mówienia, i tym kategorycznie mówię
      NIE! smile

      Ale zdrobnienia smile) Nasz język, jako nieliczny, je ma, więc dlaczego ich nie
      uzywac? Oczywiście, w granicach rozsądku, ale czasem? Tak dla podkreslenia
      mniej formalnego języka? smile Angole nie zdrabniaja, Grecy dodaja na końcy -ki,
      Japończycy -cha (do kazdego wyrazu), ale nie brzmi to juz tak swojsko jak nasz
      obiadek smile
      Poza tym nawet w ustach dziecka taka zupka, czy śniadanko brzmi fajniej niż
      nasz dorosły jezyk. I nie uczą sie dwa razy, bo to dokładnie ten sam wyraz.

      Pozdrawiam
      • donatta Dyskusja się nam nieco rozjechała:)) 14.07.04, 09:38
        Bo z tego, co zrozumiałam, założycielce wątku nie chodziło o używanie zdrobnień
        w ogóle, tym bardziej w stosunku do małych dzieci. Po to są żeby w pewnych
        sytuacjach z nich korzystaćsmile)
        Chodzi o używanie zdrobnień w komunikacji pomiędzy dorosłymi. Na przykład tu,
        na forum. Zamiast napisać: "jakie buciczki kupujecie swoim dzidziom"
        zdecydowanie lepiej brzmi "jakie buty kupujecie swoim dzieciom". I tak dalej.
        Niektóre posty składają się wyłącznie ze zdrobnień, a przecież rozmawiają tutaj
        dorośli.
        Widać nie wszystkim to przeszkadza.
        A oto historia z życia wzięta:
        Młodszy (o kilkanaście lat) brat mojego męża ma dziewczynę. Kiedy pierwszy raz
        ją usłyszałam - zwątpiłam. To, że "ciumka" do mojego niespełna rocznego
        dziecka - ok, w końcu niektórzy tak mająsmile) Ale jak do pięciolatka zaczęła
        mówić "I cio powieś? Maś autko?" to już mi szczęka opadła.
        Zrozumiałam, że ona po prostu tak ma, kiedy usłyszałam jak rozmawia ze swoim
        chłopakiem - do niego tez tak się zwraca, a jemu to nie przeszzkadza!! To co ja
        będę świat zmieniaćsmile))
    • mamaszyma Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 09:54
      Wydaje mi się, że bez zdrobnień byłoby ciężko. Mój synek je obiadek ale jakbym
      powiedziała, e mój syn je obiad, to od rau oczywma wyobraźni widzę dużego
      chłopaka przy obiedzie. A on jest przecież jeszcze mały (10 miesięcy), więc je
      obiadek i kanapeczkę. No i chodzi w bucikach i ubrankach. Bo zdrobnienia są po
      to, żeby ich uzywać . Nikt nie ma jakos pretensji o zdrabnianie imion. Ja wole
      byc Kasia niz Katarzyna a to to samo co obiadek i obiad. W rozmowie z dorosłymu
      staram się nie używac zdrobnień, chyba, że mówię o synku (nie o synu). A co do
      mówienia do dzieci po "dzidziowemu" to ja mówię tak: uważaj bo spadniesz i
      bedzie bach. Chcę zeby nauczył się tych kilku okresleń z dziecięcego języka.
      No oczywiście bez przesady, nie idziemy ajci ani papuniać, no ale kilka zwrotów
      dziecku nie zaszkodzi.
    • jokrru Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:01
      Nasz piękny (jak słusznie napisałaś)
      język tym różni się od wielu innych,
      że MA mnóstwo zdrobnień.
      Dlaczego więc mamy tego nie używać zwłaszcza w
      najbardziej właściwej do tego sytuacji,
      tj. w stosunku do dzieci.

      Ważne aby tego nie nadużywać !

      Bo jak każde nadużycie jest czasem śmieszne,
      a czasem drażniące.

      Pozdrawiam,
      Mama Używająca i jak myślę Nienadużywająca.
    • jagusia7 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:08
      Ja popieram, nie przepadam za zdrobnieniami. Mówię do mojego dziecka normalnie
      i widzę, że mu to służy, ludzie dziwią się, że ma takie bogate słownictwo. Za
      to moja teściowa mówi do mojego czterolatka: "moje ty śłonećko najdlośśie",
      albo "sielduśko" i aż wysypki dostaję, kiedy to słyszę. A największe uczulenie
      mam na określenie "dzidzia", nawet, jeśli dotyczy to noworodka ("moja dzidzia",
      brrrwink), szczególnie, jeśli rozmawiają dorosłe osoby.
      Od razu prostuję, że nie mam nic do zdrobnień używanych bez przesady, wiadomo:
      ubranka to małe ubrania, nie rażą mnie rączki, jeżeli ma je małe dziecko, ale
      dorosły już powinien mieć ręcesmile
      Mówię też "synek", ale już "syncio" mnie dobija. No i "Boziunia", którą
      wymyśliła również moja teściowa("Bozia" było zbyt słabo zdrobnione według
      niejsmile)
      • skarolina Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:12
        jagusia7 napisała:
        > A największe uczulenie
        > mam na określenie "dzidzia", nawet, jeśli dotyczy to noworodka ("moja
        dzidzia",
        >
        > brrrwink), szczególnie, jeśli rozmawiają dorosłe osoby.

        Hehe, a co powiesz na używane na tym forum często "moje dzidzi" (mianownik!)

        O ile dzidzię jeszcze zniosę, a nawet czasem sama stosuję, to jak czytam
        np. "kiedy moje dzidzi się urodzi" to dostaję gęsiej skórki.
    • ata_x Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:13
      Mnie ostatnio osłabiła oferta na allegro, gdzie kobieta sprzedająca sukienkę
      czy bluzkę dla dorosłej kobiety (!) napisała w ofercie, że ładnie przylega do c
      i a ł k a. Wrrrrrrrrr
      Natomiast pewno by mnie to nie raziło gdyby była mowa o ubranku dla niemowlaka.
      • kubusala apropos am am i papa itd 14.07.04, 10:22
        Zdrobnienia zdrobnieniami, ale co złego jest w mówieniu do dziecka po
        dziecinnemu. Jasne,że do trzy latka sie nie mówi am am. Ale jak mam roczniaka
        nauczyć,żeby powiedział,że chce jesć? Am am powie i wtedy wiem o co
        chodzi.Nawet psychologowie wypowiedali się, że najwazniejsze to nawiązać z
        dzieckiem kontakt.Nauczyc go krótkich słów sformuowań, żeby mógł nam cos
        przekazać.
        • donatta Re: apropos am am i papa itd 14.07.04, 10:26
          Ty do niego mów normalnie, proste słowa to on już sobie sam wymyśli po
          swojemusmile))))
          • jokrru Re: apropos am am i papa itd 14.07.04, 10:37
            tego akurat nie powinno się robić,
            zwłaszcza w stosunku do dzieci,
            które mają trudności z mową.

            Dzieci na ogół wcale tego nie lubią,
            traktują to jak formę pewnego wyśmiewania.

            Znane z podręczników z zakresu logopedii
            przykłady poprawiania dorosłego przez dziecko:
            "mamo, nie mówi się klowa, tylko kLLLowa".

            Ale ja już na tym punkcie mam uczulenie,
            bo mój syn ciągle ma kłopoty z wymawianiem pewnych głosek
            i musi je ciągle słyszeć aby zaskoczyć,
            więc jak miałby to usłyszeć, gdyby wszyscy,
            mówili do niego, tak jak on ?.

            Ja w każdym razie "po dziecinnemu" nigdy do niego nie mówiłam,
            do córki też nie mówię i nie zamierzam nawet gdyby sama w wieku 10 mies.
            powiedziała "krokodyl".
            A i Wam nie polecam.
            Pozdrawiam,
            K.
            • skarolina Re: apropos am am i papa itd 14.07.04, 11:16
              jokrru napisała:
              > Znane z podręczników z zakresu logopedii
              > przykłady poprawiania dorosłego przez dziecko:
              > "mamo, nie mówi się klowa, tylko kLLLowa".
              >
              Hihihi, moja córka ma dwóch wujków - Arka i Alka. Kiedyś coś nam opowiadała i
              mówi "A wujek Alek powiedział...", na co mąż "Wujek Alek tak mówił?"
              A Gabi:"Tato, nie wujek Alek tylko wujek ALEK!!!"

              Mam podręcznikowe dziecko wink ?
              • jokrru Re: apropos am am i papa itd 14.07.04, 11:30
                smile))

                A mój syn:

                "popatrz tu jest kula"
                "kula ? nie widzę"
                "nie kula tylko kula"

                Pozdrawiam,
                K.
        • skarolina Re: apropos am am i papa itd 14.07.04, 10:32
          kubusala napisała:

          > Zdrobnienia zdrobnieniami, ale co złego jest w mówieniu do dziecka po
          > dziecinnemu. Jasne,że do trzy latka sie nie mówi am am. Ale jak mam roczniaka
          > nauczyć,żeby powiedział,że chce jesć?

          Już Ty się nie martw, mów normalnie, a on sobie wymyśli. A Twoja w tym głowa,
          żeby się połapać.
          Roczna Gabryśka na pieska mówiła "jaja", na ciastko "kuka", choć nigdy nikt jej
          takich rzeczy nie sugerował. Tylko nam parę dni zabrało zorientowanie się, co
          nasze dziecko do nas mówi.
    • ann007 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:32
      Gdy rozmawiam z Krzysiem mówię do niego: chcesz kanapeczkę? (kakałko, misia,
      książeczkę etc.) Nie używam zdziecinniałych form wyrazów typu: dada, pać, usi i
      tym podobnego bełoktu, bo mnie drażni niesamowicie (przeprowadzałam w tej
      sprawie nawet szkoleniesmile w rodzinie mojego męża, która specjalizowała się w
      tego typu neologizmach. Teraz nawet teściowa zwraca uwagę, gdy ktoś tak mówi.
      Na forum drażni mnie jedno (przepraszam ewentualne dotknięte moim
      rozdrażnieniem osoby, ale już nie mogę wytrzymać): określenie ssania piersi
      przez dZiecko jako ssania CYCUSIA. Matko, czy nasze własne części ciała już się
      uwsteczniają? Sama się złapałam, że mówiąc o podnoszeniu dziecka mówiłam, "na
      RĄCZKI". Ale, kurczę, ja mam ręce, a nie łapki, a kobiety nie mają już,
      niestety, cycusiów.
      No, to tyle smile))
    • aluc Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 10:41
      zdrobnienie zdrobnieniu nierówne wink
      jasne, że bogactwo naszego języka to także bogactwo zdrobnień, ale jak słyszę
      takie pieniążki na przykład to mnie cholerka trzęsie smile)))
      ale faktycznie bardziej nerwowo reaguję na spieszczenia, te wszystkie nózie,
      rąsie, dzidzie, niż na zdrobnienia, zwłaszcza typu "wstaw wódkę na herbatkę" wink
    • cisme Za "Niunia" strzał w tył głowy !!!! 14.07.04, 10:57
      Chyba żadne zdrobnienie nie jest w stanie mnie tak wkurzyć jak nazywanie
      swojego dzicka "Niunia", czasem tyle trudu zadajemy sobie żeby wybrać łądne
      imię, więc nie rozumiem skąd ta Niunia. brrrrrrrrrrrrrrrrrrr
      No niech ktoś się tylko tak zwróci do mojego dziecka ;-/
      • zuzia_i_werka Re: Za "Niunia" strzał w tył głowy !!!! 14.07.04, 11:32
        Witam ponowniesmile Chciałam wtrącić małe sprostowanie-może nieco niefortunnie
        zatytułowałam ten wątek,nie mam nic do zdrobnień prawidłowych których używamy w
        rozmowach z dzieckiem jak np zdrobnienia imion czy niektórych zwrotów.Drażni
        mnie bełkot,słowotwórstwo oraz to jak dorośli ludzie posługują sie takimi
        określeniami w rozmowach między sobą-min te nieszczęsne dzieciątka i
        kręgosłupiki oraz wszystkie niunie i dzidziesmile Pozdr!
    • libra.alicja Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 11:23
      1. Jestem przeciwna spieszczaniu mowy w stosunku do dziecka, czyli mówieniu
      np. "ziałozimy piziamke"

      2. Jestem za zdrabnianiem niektórych wyrazów w stosunku do dziecka, oczywiście
      nie non-stop, tylko czasem, więc pytam "czy swędzi cię rączka?", bo to jest
      naprawdę mała rączka i taka biedna, jak ma wysypkę smile.

      3. Zdecydowanie razi mnie zdrabnianie wyrazów w stosunku do dorosłych,
      zwłaszcza obcych osób. Czyli pisanie na forum np. "sprzedam sliczną sukienusię"
      lub "bolą mnie cycusie", "mam już pokaźne brzusio".
      • ann007 O właśnie! Brzusio!!! (i brzuszek!!!) 14.07.04, 11:59
        To jest drugie, zaraz po "cycusiach" zdrobnienie, które każe mi się zastanawiać
        nad dojrzałością osoby je używającej. (Oczywiście w odniesieniu do brzucha
        dorosłej osoby!) Brrr!
      • ania.silenter_exunruzanka zgadzam się z librą.alicją 14.07.04, 12:19
        Dokładnie taksmile. Nic dodać, nic ująć.
        pozdrawiam
    • larenata Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 11:32
      Witam!
      Jeżeli zdrabniamy słowa mówiąc do dziecka, to to jeszcze jest w porządku... Ale
      dziewczyny nic mnie tak nie irytuje jak idę do fryyzjera i tam słyszę: proszę
      pochylić głoweczkę, szyjeczkę, umyjemy zaraz włoski, nałożymy kompresik... No
      może człowieka trafić... Ja mam 176 cm wzrostu, przewyższam tam wszystkich
      fryzjerów, a oni mówią do mnie tak jak ja nie mówię do mojej prawie
      trzymiesięcznej córeczki ))
      Pozdarwiam!
      Renata
      • koleandra Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 11:40
        Nie ma nic złego w zdrabnianiu słow mówiąc do dziecka "daj rączkę" albo "załóż
        buciki". Nie wierzę że ktoś nie mówi do swojego dziecka "choć mój skarbeńku".
        Ja w ten sposób mówię często, ale nie cały czas. Mój mąż mówi do mnie
        per "nunu" albo "choć cię przytulkam" i nie widzę w tym nic złego.

        Ale słów: <pciuniać, pe, bach, ajciu i ziuziu> to nie toleruję.
        • aluc baba aja aja brum brum? 14.07.04, 11:47
          ...co znaczyło prawdopodobnie "chcesz, żeby babcia ci popchała samochód?" smile)))
          usłyszane z rok temu, ale rozwaliło mnie kompletnie smile)))

          a mój syn na bilansie dwulatka na hasło "chodź, zrobimy halo halo" odpowiedział
          pani doktor "ooo, stetoskop do słuchania" smile))
          • kubusala Re: baba aja aja brum brum? 14.07.04, 11:59
            To prawda,że czasami dzieci są mądrzejsze niż nam sie wydaje. Przypomniał mi
            się kawał: 7 latek mówi do pięciolatka: dziś u nas w szkole pod kaloryferem
            leżała prezerwatywa.. Na co pieciolatek: a co to jest kaloryfer?smile)
            Pozdrawiam
    • mamania wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 11:49
      otóż powiem wam super ekstra poprawne mausie, że nawet milej się czyta te
      wszystkie dzidzie, rączki i cycuszki
      niż wasze stękanie, zrzędzenie i warczenie
      mamusie napisały:
      >grrrrrr
      >brrrrrr
      >wrrrrrr
      >strzał w tył głowy
      >mam uczulenie na "dzidzię" ...?
      itd
      o sorry a może nie mamusie, już się poprawiam
      jak poeta pisał - chodzi o to, żeby język giętki powiedział wszystko, co
      pomysli głowa, a jak głowa mysli o czymś maleńkim, to naturalnie dodaje
      końcówki zdrabniające, czy nie
      i jeżeli na forum edziecko mówi się o rzeczach związanych z maleńkimi dziećmi,
      to chyba naturalne jest, że będzie się zdrobnień używało, i trzeba bardzo
      chcieć się czepić, żeby akurat tego się czepić
      • asiaasia1 Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 11:58
        Jasne ,
        Te brzuszki czy fasolki to taki slang edzieckowy i można to w sumie
        zaakceptować ale nazywanie dużej sumy pieniążkami lub zwracanie sie do
        koleżanki niunia to chyba przesada ...
        pozdrawiam
        • mamania Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 12:01
          asiaasia1 napisała:

          >ale nazywanie dużej sumy pieniążkami (...) to chyba przesada ...

          no nie wiem, im większa tym czulej chyba sie na nią mówi, zwłaszcza jak na
          naszym koncie smile))
          tak tylko myślę, niestety ... smile
          pozdrawiam
        • kubusala Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 12:02
          Ja szczerze mówiąc też nie widzę problemu, no ale skoro inni widzą to cos w tym
          musi być. Bardziej razi mnie jak zaśmiecamy nasz język obcojęzycznymi zwrotami.
      • jokrru Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 12:03
        smile)))))

        Znam niesympatyczniejsze.

        Pozdrawiam,
        K.
      • ann007 Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 12:04
        mamania napisała:

        >
        > >> i jeżeli na forum edziecko mówi się o rzeczach związanych z maleńkimi
        dziećmi,
        > to chyba naturalne jest, że będzie się zdrobnień używało, i trzeba bardzo
        > chcieć się czepić, żeby akurat tego się czepić


        Jasne. Zgadzam się w 100 procentach. Ale zwróć uwagę, że większość postów
        dotyczy infantylnych zdrobnień uzywanych z stosunku do osób DOROSŁYCH. A to już
        całkiem inna para kaloszy, bo mało którą mamę można utożsamić z malutkim
        dzieckiem. Pozdrawiam.
        • mamania Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 12:13
          ann07 napisała:
          >Ale zwróć uwagę, że większość postów
          dotyczy infantylnych zdrobnień uzywanych z stosunku do osób DOROSŁYCH.

          tego stosunku nie zauważyłam sad
          mówiło się generalnie o dzieciach, o sprawach związanych z dziećmi i o mówieniu
          do dzieci
          • fringilla Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 15:29
            Przypominam tytuł tego wątku: "Nie zdrabniajmy każdego słowa". KAZDEGO słowa, a
            nie nie zdrabniajmy w ogóle.

            Nawet w tej dyskusji, wydawało by sie niewinnej, popadamy w skrajności

            Ale ja jakaś dziwna jestem, bo częściej niż określenia: dzieciaczki, używam:
            dzieciory. A Niuniek to była kiedyś ksywka mojego męża, chłop jak dąb, łysy i
            ze złamanym nosem... Może dlatego jestem trochę skrzywiona.
            • mamania Re: wyjątkowo niesympatyczny wątek 14.07.04, 18:00
              fringilla napisała:

              > Przypominam tytuł tego wątku: "Nie zdrabniajmy każdego słowa". KAZDEGO słowa,
              a
              >
              > nie nie zdrabniajmy w ogóle.
              >
              > Nawet w tej dyskusji, wydawało by sie niewinnej, popadamy w skrajności
              >

              w takim razie sorry, wątek nie jest niesympatyczny, tylko bardzo - że tak
              powiem - abstrakcyjny
              nie znam nikogo kto zdrabniałby cyt. KAŻDE słowo
              nigdy tez nie natknęłam się na taki post na forum

              > Ale ja jakaś dziwna jestem, bo częściej niż określenia: dzieciaczki, używam:
              > dzieciory.

              to też nie jest wyraz podstawowy, neutralny
              i również jest nacechowany
              w czym lepszy od dzieciaczków?

              >A Niuniek to była kiedyś ksywka mojego męża, chłop jak dąb, łysy i
              > ze złamanym nosem... Może dlatego jestem trochę skrzywiona.

              może ... smile)

              w idolu był taki gigantyczny ochroniarz o ksywie Kruszyna smile
    • kin2 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 17:26
      u nas wygląda to tak ( a raczej brzmi): ja do Kubasa choć idziemy się kąpać a
      on na to : miju miju? dzieci świetnie romumieją dorosłą mowę choć nie potrafią
      się po dorosłemu wyrażać.
      i co to jest ZIAZIA????????????????????????????????????????
      Kinia mama Kuby (12.03.203)
      • tjoanna do Donatty 14.07.04, 17:32
        Olśniło mnie! A raczej - Ty mnie olśniłaś swoją teorią smile Dzięki!
        Mój mąż często zdrabnia, STRASZNIE mnie to irytuje! Zawsze myślałam sobie, że gada jak przekupka na targu, a tu proszę - po prostu jak Warszawiak, którym jest z urodzenia. A ja owszem, na prowincji żem wychowana wink
        • donatta Re: do tjoanny 14.07.04, 17:46
          To nie moja teoria, tylko zaprzyjażnionej osoby, która już dobre 10 lat mieszka
          w Warszawie. I słyszy co nie cosmile)
          Jak każda teoria, to duże uogólnienie, ale się sprawdza. Byłam jesienią parę
          dni w Warszawie (u znajomego notabene) i własnoocznie i własnousznie
          zarejestrowałam wzmożone zdrabnianie, obce mieszkańcom innych miastsmile)
          • verdana Ziazia 14.07.04, 21:35
            Ziazia to jest "zimno" . A ja jedak bede bronic tezy, ze do dziecka nalezy
            mówić z jak najmniejszą iloscią zdrobnień - to bedzie lepiej, szybciej i
            ładniej mówił po polsku. Wpadamy w zaklęte koło - my naśladujemy dziecięcy
            jezyk, a dzieci nasladują nas. Tzn. dla wyjaśnienia "Daj rączkę" jest ok. Ale
            dlaczego zjemy "zupkę, mięsko i marcheweczkę na obiadek" - kiedy to obiad na
            schwał? Krzysiunio i Robercik też sa dobre, póki panowie nie ukońcżą podeszłego
            wieku np. lat trzech? pięciu? - ale już nie w szkole.
            • ann007 Re: Ziazia 14.07.04, 21:41
              Znam panią, która o swoim 40 letnim synu mówi per: Radunio...
            • jagusia7 Re: Ziazia 14.07.04, 22:24
              Verdana, ja się z Tobą zgadzam prawie zawsze, w tej kwestii też, ale Robercika
              to Ty mi się nie czepiajsmile))))))
              Imię to imię, ewoluuje z wiekiem. Akurat mój syn ochrzcił się w wieku jakiegoś
              roku "Bebisiem" i ten Bebiś nieszczęsny uczepił się nas na następny rok...aż
              wreszcie wszyscy wyrośli(akurat Bebisia lansowała z uporem moja mama).
              A na Roberta mówimy najczęściej Robuch(Ropuch w wersji luźniejszej), Robercik
              jak wszyscy mamy dobre humory, Robert jak coś spsocismile.
              I akurat w zdrobnianiu imion nie wiedzę nic złego(o ile nie dotyczy to starego
              konia oczywiście). Sztuczne wydaje mi się, jakbym do mojego dziecka zwracała
              się wyłącznie: Roberciesmile Natomiast w szkole podejrzewam że już Robertem
              będzie, nie Robciem czy Robercikiem...
              A mój mąż mówi do mnie Aga, tak jak mój brat i większość znajomych(lub, o
              zgrozosmile Agusia) i uważam to za przyjemne, "Agnieszko" też lubię, ale w wersji
              bardziej oficjalnej, dla bliskich wolę być Agąsmile)))
              Z tymi zdrobnieniami nie można przesadzać w żadną stronę...
              P.S. Opiekunka mojego dziecka chodziła z nim "aciu" i zawsze dostawałam
              dreszczy... Jakby nie można było użyć słowa spacersmile
              • jagusia7 Re: Ziazia 14.07.04, 22:28
                Co do tego Robercika, to jeszcze mogę dodać, że ja tego nie traktuję jako
                zdrobnienia, a raczej jeko modyfikacjęsmile Bo jeszcze mamy na topie: Robisław,
                Robinson, Robin, Robertino...My po prostu lubimu zabawy z imionamismile Ja też
                bywam Agnieszkiem... W tym chyba nie ma nic złegosmile
    • kajami1 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 14.07.04, 23:03
      Jedna rzecz mnie w tym wątku zaintrygowała szalenie. Chodzi mi o stwierdzenie,
      że gdy mówiąc do dziecka stosuje się zdrobnienia to dziecko to uczy się języka
      dwa razy. No cóż, u mnie w domu nie stosowało się przesadnie zdrobnień a jednak
      nie kojarzę abym musiała uczyć się od nowa ich znaczenia. Raz mówiono do mnie
      śniadanie a drugi raz śniadanko i wiedziałam, że oba te wyrazy oznaczają to
      samo (dane pochodzą od mojej mamy, rzecz jasnasmile).
      Także dziwi mnie oburzenie jakie budzi używanie wyrazów dźwiękonaśladowczych,
      moim zdaniem jeśli dziecko wie, że "titit" czy "brum-brum" to to samo co auto
      czy samochód, to wszystko jest ok.
      Sama osobiście używam wielu zdrobnień mówiąc do dzieci, oczywiście zamiennie z
      formami podstawowym wyrazów, dzięki temu mój synek potrafi psa nazwać zarówno
      psem (jak jest duży) jak i pieskiem (gdy ma do czynienia z jakąś miniaturką)
      czy też psiaczkiem (gdy mamy okazję pozachwycać się szczeniaczkiem). Wydaje mi
      się, że dzięki temu słownictwo mojego dziecka jest bogatsze.
      Neguję tylko i wyłącznie "pieszczenie się" do dzieci a do furii doprowadza mnie
      seplenienie mojej teściowej bo ono nie wzbogaca słownictwa dziecka tylko uczy
      nieprawidłowego brzmienia i wymowy wyrazów.
      A ile zdrobnień można spotkać u klasyków naszej literatury, bo o poetach wolę
      nie wspominać...

      Pozdrawiam
      Katarzyna (zdrobniale: Kasiasmile)
      • fringilla Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 21:15
        kajami1 napisała:

        > > A ile zdrobnień można spotkać u klasyków naszej literatury, bo o poetach
        wolę nie wspominać...


        Przy kośćiołku,
        Mój aniołku,
        Koronka,
        Żonka,
        Pieczonka.

        Przy organku,
        Mój [Boh]danku,
        Szumka
        I dumka.

        Przy klasztorku,
        Mój kaczorku,
        Świętość,
        Wziętość,
        Nadętość.

        Słowacki (Julo) wink)))))

        Ten sam poeta cytowany był na początku, pozwolę sobie dokończyć:

        Chodzi mi o to, aby język giętki
        Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;
        A czasem był jak piorum jasny, prędki,
        A czasem smutny jako pieśń stepowa,
        A czasem jako skarga Nimfy miętki,
        A zasem piękny jak Aniołów mowa...

        Takie skrzywienie zawodowe...
        Pozdrawiam i zachęcam do zabawy językiem wink))))))
      • donatta Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 21:50
        Mylimy dwie rzeczy: zdrobnienia i język na siłę "udziecinniany". To pierwsze to
        nieodłączny element naszego języka, świadczący o jego bogactwie leksykalnym. A
        więc mamy 'dziewczynę', ale także 'dziewczynkę', i 'dziewczyneczkę'. 'Brzuch'
        oraz 'brzuszek', 'brzusio', 'brzuchol' i tak dalej. Negowanie istnienia tychże
        słów to zubożanie własnego słownictwa.
        Z drugiej jednak strony, nieumiejętne posługiwanie się zdrobnieniami może
        bardzo razić. Zdrobnienia zwykle (upraszczam) odnoszą się do rzeczy/osób małych
        (w przeciwieństwie do niezdrobnionych dużych - np. 'mały piesek'), do osób i
        przedmiotów, do których mamy stosunek emocjonalny (są to określenia
        pieszczotliwe - np.' mój psiak'),i wreszcie dla oddania ironii, sarkazmu czy
        innych emocji (mają wtedy znaczenie przenośne - np. 'i przyszedł facet
        z "pieskiem", takie bydlę, wielkości cielaka"). Stosowanie ich zamiennie z
        niezdrobnionymi ekwiwalentami jest rażące. Zwykła rozmowa dorosłych ludzi
        zazwyczaj odbywa się przy użyciu "zwyczajnych" słów i to jest całkowicie
        naturalne. Nienaturalna jest zamiana czego się da na zdrobnienia. Ale, na Boga,
        nie oznacza to, że zdrobnień nie mamy używać!

        Watek rozlazł sie także w stronę języka na siłę udziecinnianego. Chodzi tu o
        wszystkie słowa w rodzaju bam, am-am, papu, tutu, czy co tam jeszcze
        używacie/słyszałyście. I to jest sporym błędem rodziców i opiekunów. Pomyślcie
        tak: uczycie się języka angielskiego (na przykład) i zamiast słowa 'no' (nie)
        nauczyciel ciągle mówi 'yak' (polskie 'be'). I jak Wy macie rozmawiać z ludźmi,
        skoro znacie tylko 'yak'? Zamiast 'dog' (pies) nauczyciel ciągle serwuje
        wam 'woof,woof' (hau, hau). Czy zrozumiecie dorosłych rozmawiających o psach?
        Pewnie nie. Oczywiście po jakimś czasie dziecko zrozumie, że 'hau, hau'
        i 'piesek' to to samo, tylko po co mącić mu w głowie? W tym czasie mogłoby
        nauczyć się zupełnie nowych słów.
        Ponieważ do dzieci wyrazy dźwiękonaśladowcze bardzo przemawiają jestem za ich
        użyciem, ale jako uzupełnienia. Np. zobacz to jest piesek. Piesek szczeka hau,
        hau.
        A już wymyślanie słów, które nijak się mają do dźwięków jest jakimś wielkim
        nieporozumieniem. Ot, na przykład moja bratowa, żeby daleko nie sięgać,
        nauczyła swoje dziecko, że sok to 'tutu'. Co ma piernik do wiatraka? Nie wiem.
        • wawrz Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 22:06
          Mnie jabardziej irytuje jak np.teściowa mówi zdrobniale do mnie!!np.
          zupeczkunie ci ugotowałam,dzieciąteczka wyprasowałam wam ubranka, ide teraz do
          sklepiku i zrobie zakupki póżniej przyjde i obiorę ziemniaczki zrobię sobie
          jajeczniczke, poczytam książeczke itp.itp.
    • poleczka2 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 22:09
      Taki wątek był niedawno na ciąży i porodzie. Osobiście nie używam słów typu
      dzidzia bo mnie drażnią ale nie zamierzam buntować się przeciwko ich używaniu
      przez inne osoby.
    • lensi Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 22:47
      Dziękuję Zuza. Zwróciłaś na coś fajnego uwagę i przez to w pewnym sensie
      naprawłas moje skrzywienie smile

      lensi
    • staramama Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 15.07.04, 22:55
      W zdrabnianiu też trzeba znać miarę. Co innego mówić do córki "córeńko", a co
      innego zobaczyć tekst, w którym matka do innych matek pisze, że "córka ma
      czerwona siśkę". Rany boskie, co to jest? Wiem, że w Warszawie zdrabnia się
      więcej, niż gdzie indziej, czy jak ktoś wyżej napisał "na prowincji". To dzięki
      Bogu, że ja z prowincji (z Krakowa).
      • mopek1 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 16.07.04, 10:06
        hej! Staramamo jestem z tej samej prowincji! Podpisuje się obiema rękami pod
        tym wątkiem, odkąd mam dziecko i zaglądam na to forum, mąż sie skarży, że nie
        sposób się ze mna dogadać, a jak ostatnio w KFC poprosiłam o twisterka to mi
        zrobił awanturę! Błagam oduczmy się tego bo to okropne!!!!!
        • mopek1 Re: Do Staramama! 16.07.04, 10:09
          Od pewnego czasu jakoś "wpadam" na twoje posty i zwykle się z nimi zgadzam,
          poza tym nie jestem pewna ale chba wykonujemy ten sam zawód? Jeśli masz ochote
          zapraszam na pogawędkę na priva, może spotkanko???
          mój gg 8967975
          pozdrawiam
          Marta
    • lolka11 Re: Nie zdrabniajmy każdego słowa:-)) 16.07.04, 12:03
      Hei,

      Fakt, ze zdrabniac niemal, ze wszytsko to jest przesada. Z tymi zupkami,
      odiadkami, spacerkami itp, zgadzam sie, ale...
      Jesli moja corka zrobi mala kupe, to mowimy, ze jest kupka, a jezeli duza, to
      mowimy - ale kupala... I co w tym zlego? Po to mamy stopniowanie...
      Nie uwazam, ze jest to cos strasznego jesli do dziecka mowie "daj raczke
      mamusi", "zalozymy spodenki czy buciki". Raczka jest malutka i tak samo jak
      spodnie czy buty dla dziecka tez sa malutkie.
      Zuza pisze, ze po co zdrabniac jesli nasz jezyk jest taki ladny, no wlasnie, to
      JEST NASZ JEZYK - POLSKI, w ktorym sa zdrobnienia i stopniowania....

      Pozdrawiam
      Dorota
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka