Dodaj do ulubionych

Społeczeństwo oszczędne czy biedne?

17.01.13, 11:50
Zastanawiam się ostatnio coraz czesciej czy nasze społeczenstwo jest takie chytre/oszczędne czy jednak rzeczywiście biedne że niemal wszystko jest dla niego za drogie, ciągle tylko slysze nie dałbym tyle tyle , nie kupiabym za tyle.I dotyczy to prawie wszystkiego.Prawie nikt z moich znajomych nie wyda na ciucha kilka stów, nie kupi gara zaprzykładowe 200 zł bo to sa jakies mega sumy , juz nie mowie o necie gdzie absolutnie pierwszym komentarzem zawsze jest OMG jaka cena, nawet tu na gazecie wystarczy ze pokazesz jakies lepsze dzinsy...
Jestesmy biedni czy oszczędni i na pewne rzeczy poprpstu nie wydajemy bo taką mamy mentalność?
Obserwuj wątek
    • koza_w_rajtuzach Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 11:56
      Biedni.
      • melancho_lia Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 11:59
        biedni
        • agaja5b Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 18:24
          Ubodzy mentalnie?
    • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:03
      I jedno i drugie.
      Jeśli mogę kupić ten sam produkt taniej, to po uj mam przepłacać?
      Kilka stów na ciuch? Zależy jaki. Niedawno kupiłam drogi bdb. jakościowo, ocieplany płaszcz z alpaki, kosztował więcej niż kilka stów, ale będę z niego korzystać przez kilka sezonów. Kilku stów na jeansy czy bluzkę bym nie wydała.
    • karra-mia Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:03
      biedni
      oczywiście nie wszyscy, ale większość, która znam tak.
    • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:06
      Biedni. Jak ktoś zarabia 2000 zł i ma np. 1000 zł stałych wydatków, to nie kupi gara za 200 zł. Bo coś jeść jeszcze trzeba, za coś dojechać do pracy, czasem kupić nowe buty i tak dalej. A odkładać nie ma z czego.
      • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:11
        IMO dość istotna jest też hierarchia potrzeb. Spokojnie wydam na bilety do teatru 140 zł (2x70, to taka średnia cena dla dorosłych) ale np. prędzej mi ręka odpadnie niż wydam tyle na garnek czy ubranko dla półtorarocznej córki.
        • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:16
          Zgadzam się. Też bym w życiu tyle nie dała za garnek. Nawet jakby mnie było stać, to wolałabym kupić tańszy i dorzucić pozostałą kwotę do czegoś innego, albo i nie dorzucać ale nie mieć poczucia wywalonych dwóch stów.
          • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:56
            girl.anachronism napisała:

            > Zgadzam się. Też bym w życiu tyle nie dała za garnek. Nawet jakby mnie było sta
            > ć, to wolałabym kupić tańszy i dorzucić pozostałą kwotę do czegoś innego, albo
            > i nie dorzucać ale nie mieć poczucia wywalonych dwóch stów.

            To dlaczego piszesz, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest bieda??
            • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:11
              Bo w większości wypadków tak właśnie jest. Jak ktoś ma do wyboru garnek albo bilet do teatru to super, niech wybierze co dla niego jest ważniejsze. Gorzej jak ma do wyboru garnek albo buty na zimę, albo garnek albo rachunek za prąd.
              • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:28
                girl.anachronism napisała:

                > Bo w większości wypadków tak właśnie jest.

                A skąd Ty wiesz, że w większości przypadków?
                Zwłaszcza, że sama kierujesz się kompletnie innymi kryteriami.
                • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:56
                  No cóż, biorę pod uwagę średnie zarobki w moim otoczeniu. To chyba oczywiste, że nie mam na myśli prezesów koncernów i właścicieli rewelacyjnie prosperujących firm, prawda?
                  • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:11
                    girl.anachronism napisała:

                    > No cóż, biorę pod uwagę średnie zarobki w moim otoczeniu.

                    Wykluczając z tego siebie. Zaskakujące.
                    • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:27
                      A w którym miejscu ja wykluczyłam siebie?
                      • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 17:56
                        Tezee:
                        Prawie nikt z moich znajomych[...] nie kupi gara zaprzykładowe 200 zł bo to sa jakies mega pieniądze […]Jestesmy biedni?
                        Ty:
                        Biedni.
                        Po czym za chwilę również Ty.
                        Też bym w życiu tyle nie dała za garnek. Nawet jakby mnie było stać, to wolałabym kupić tańszy.

                        Plączesz się po prostu w zeznaniach wink
                        Najpierw piszesz, że jak ktoś nie kupuje garnka za 200 zł, to powodem jest bieda. Po chwili piszesz, że sama byś nie dała 200 zł za garnek, nawet jakby Cię było stać.
                        Więc w końcu rybka czy pipka? Powodem jest bieda czy uznanie, że bez sensu kupować taki drogi garnek?
                        • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 20:58
                          Nie wierzę że nie rozumiesz o co mi chodzi, ale ok, wyjaśnię łopatologicznie.

                          Mojego otoczenia - bliższego i dalszego - w 99% przypadków na garnek za 200 zł nie stać. Na podstawie własnych doświadczeń uznaję więc, że głównym powodem takich a nie innych komentarzy traktujących o cenach poszczególnych produktów jest bieda. Natomiast są w społeczeństwie jednostki zamożniejsze, które mają wybór: mogą kupić lub nie. Dla niektórych 200 zł za garnek to przegięcie, toteż nie kupują. Ale to jest - według moich obserwacji - bardzo niewielki procent. Na tyle niewielki, że pozwoliłam sobie uogólnić i wskazać na biedę.

                          Voila.
                          • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 22:42
                            > Mojego otoczenia - bliższego i dalszego - w 99% przypadków na garnek za 200 zł
                            > nie stać.

                            Ale skąd to wiesz? Może kierują się takimi samymi pobudkami, jak Ty - stać ich, ale nie kupią, bo to zbytek.
                            Aż tak dobrze znasz dokładne dochody i wydatki całego Twojego otoczenia bliższego i dalszego? No chyba, że znasz.
                            • girl.anachronism Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 14:47
                              Tak, znam sytuację finansową bliskich i znajomych ludzi. Nie wiem co w tym dziwnego, nie po jednym garnku się widzi, jaki ktoś ma status majątkowy.
                              Widzę że naprawdę czujesz nieposkromioną chęć udowodnienia mi, że nie mam racji, ale coś ci nie wychodzi, także... odpuść.
        • karra-mia Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:16
          triss ale czasem nawet hierarchia potrzeb schodzi na dalszy plan. po prostu nie wydam 150 zł na coś, czego nie potrzebuję na już teraz natychmiast, bo muszę tak rozplanowac wydatki, żeby na starczyło do 10go, już nawet nie myślę o odłożeniu czegokolwiek.
          • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:49
            To oczywiste. Chociaż nadal to jest hierarchia potrzeb: opłaty stałe, spożywcze, chemia, komunikacja, zdrowie itd. a potem rekreacja, wypoczynek, przyjemności.
        • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:24
          Jest coś w tym, z jednej strony jest bieda wielu ludzi chciałoby ale zwyczajnie nie ma za co, jednak jak juz ktoś moze sobie pozwolić na wiecej to predzej bedzie trzymał /oszczedzal kase w skarpecie lub na koncie albo wyda na wakacje, na pewno nie na ciuchy i kosmetyki.One moga byc najtasze Ziaja H&M
          • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:44
            H&M nie jest najtańsze i ma fatalną jakość, bronią się tylko ubranka dla młodszych dzieci.
            Tak, na wakacje wydam ale na kosmetyki? Zależy na co - podkład mogę kupić porządniejszy, perfumy tak, krem do 100 zł tak, emolienty dla dziecka tak. Ciuchy? Litości, dorosła pracująca kobieta zwykle ma jakąś solidną bazę ciuchową, którą uzupełnia. Niewiele osób widzi sens w wymianie zawartości szafy co sezon.
            • hanna26 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:48
              Nie jestem ani biedna, ani oszczędna, a też nie wydałabym kilku stów na ciuch albo 200 zł na garnek.
              • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:58
                Tak bo bys oszczedzała ewentualnie kupiła wczasy albo usługe u kosmetyczki tongue_out
                • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:01
                  Nie, bo uważam taką cenę za garnek za absurdalną.
              • gato.domestico Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 21:03
                kilka stów czyli ile 200 300...900?jest roznica...kup ladne buty ponizej 300... kurtke, plaszcz - porzadne zaczynaja sie powyzej 800zl
          • attiya Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 16:33
            h&m najtańsze??
            że jakość najgorsza, to ok ale ceny raczej z tych niemal z macys uncertain
            tshirt a la szmata do podłogi i kosztuje 30 zeta - po przecenie
            faktycznie - taniocha
        • echtom Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:28
          Czasem się zgadzamy smile Lekką ręką wydam 1000 zł na fajną wycieczkę, nie wydam 100 na spodnie, skoro mogę kupić porządne w lumpeksie za 10-20. Nienawidzę wydawać pieniędzy na ciuchy niezależnie od aktualnego stanu konta. A czasem nie wydaję na coś, co lubię, bo akurat nie mam kasy. Czyli przeważnie kwestia i kasy, i potrzeb. Tym najbiedniejszym często wystarcza na papierosy i alkohol.
          • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:42
            No więc jestes jak większosc , ciekawa jestem czy takze jak wiekszosc nie wydasz wiecej na pojedynczy kosmetyk ale bez problemu zaplacisz jednorazowo 150-200 zł na jakis zabieg u kosmetyczki, ktory swoja droga wiadomo że nie przyniesie widocznych efektow ale twierdzi się że to jest relaks i warto dla poprawy samopoczucia wink
            • triss_merigold6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:50
              Bo płacisz za 2 godziny spokoju i relaksu. To odpręża znacznie lepiej niż codzienne wklepywanie kremu w analogicznej cenie.
              • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:56
                Tutaj tez mozna powiedziec co kto lubi i jakie ma priorytety, bo przeciez pomijając sam koszt usługi nie kazdego mizianie po twarzy przez inna babe relaksuje a efektow wizualnych i tak brak.
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:01
                  tezee napisał:

                  > Tutaj tez mozna powiedziec co kto lubi i jakie ma priorytety, bo przeciez pomij
                  > ając sam koszt usługi nie kazdego mizianie po twarzy przez inna babe relaksuje
                  > a efektow wizualnych i tak brak.

                  Ale co Ty pitolisz kochanie? smile Chyba nie byłaś nigdy w życiu u porządnej kosmetyczki.
                  Zachęcam i mówię to całkowicie poważnie.
                  No chyba, że Ty oczekujesz efektów jak po operacji plastycznej.
            • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:59
              > zabieg u kosmetyczki, ktory swoja droga wiadomo że nie przyniesie w
              > idocznych efektow

              Proponuję więc zmienić kosmetyczkę.
              • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:05
                Litości ... przeciez jednorazowy zabieg pielegnacyjny( a ceny takich to z reguły własnie te 150-250 zł) za cholere nie przyniesie efektow, co innego jesli mowimy o medycynie estetycznej ok to jest roznica ale to sa inne ceny, jestes w rekach lekarza itd Na pewno wiecej w tym sensu niz polozenie sie na lezance i mizianie przy spiewie skowronka , nawet przy uzyciu 4 preparatow + dwoch masek
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:10
                  tezee napisał:

                  > Litości ... przeciez jednorazowy zabieg pielegnacyjny( a ceny takich to z reguł
                  > y własnie te 150-250 zł) za cholere nie przyniesie efektow,

                  Litości! A o jakie efekty Ci chodzi?
                  Zmiana twarzy na twarz Natalii Siwiec?

                  > imy o medycynie estetycznej ok to jest roznica ale to sa inne ceny, jestes w re
                  > kach lekarza itd

                  Nie, nie jestem w rękach lekarza i nie mówię o medycynie estetycznej tylko o wizycie w gab. kosmetycznym.
                  • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:13
                    Wiesz ze mam racje ale mnie obszczekujesz , po co?
                    • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:01
                      tezee napisał:

                      > Wiesz ze mam racje ale mnie obszczekujesz , po co?

                      Nie, nie masz racji. Najwyraźniej albo nie trafiłaś na dobrą kosmetyczką albo oczekiwałaś Bóg wie jakich efektów (nawet nie sprecyzowałaś jakich). Za 250 zł spokojnie jestem w stanie wyjść z idealnie oczyszczoną, odświeżoną, nawilżoną i zrelaksowaną twarzą. JA efekty widzę gołymi okiem. Jeśli Ty u siebie nie, to jak wyżej. I reklamacje składaj w gabinecie, a nie żal się na forum.
                      I to by było na tyle, bo sposób dyskusji, jaki właśnie przyjęłaś każe mi się z Tobą pożegnać.
                    • yuka12 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:30
                      Nie masz racji. Kilka wizyt u profesjonalnej kosmetyczki poprawilo znacznie kondycje skory na mojej twarzy i efekty tych regularnych wizyt utrzymuja sie w jakims stopniu do dzisiaj. Po 10 latach. I wcale nie chodzilo o zabiegi odmladzajace smile.
                      Zmien kosmetyczke.
            • karra-mia Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:07
              bieda to wtedy, że o kosmetyczce nawet nie myśle. Relaksem jest dla mnie spacer, kawa. Kosmetyczka to dla mnie aktualnie zbędna uciecha, bo to, co potrzebuję, robię sobie sama.
              Tak samo jest z siłowną, zumbą i garnkiem czy też kosmetykami.
              Kupuje się to, na co nas stać i wybiera się w tym najtanszym przedziale najlepszy dla nas okaz.
            • echtom Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:15
              > ciekawa jestem czy takze jak wiekszosc nie wydasz wiecej na pojedynczy kosmetyk ale bez problemu zaplacisz jednorazowo 150-200 zł na jakis zabieg u kosmetyczki

              Nigdy nie byłam u kosmetyczki wink
          • reges Echtom 17.01.13, 19:53
            Popłakałam się z Twojej sygnaturki smile
      • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:55
        girl.anachronism napisała:

        > Biedni. Jak ktoś zarabia 2000 zł i ma np. 1000 zł stałych wydatków, to nie kupi
        > gara za 200 zł.

        Zarabiamy łącznie dużo więcej, opłaty stałe to ok. 1/3 naszych dochodów, a nie kupiłabym gara za 200 zł, bo na łeb jeszcze nie upadłam smile
    • rita75 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:13
      Biedne. Polacy są pariasami Europy ( Europy na zach. od nas). Ceny mamy europejskie lub wyzsze a zarobki polskie.
      • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:18
        Apropos internetu,przypomniało mi sie że ostatnio czytałam z nudów komenatrze pod jakims filmem na youtube, dziewucha pokazywała w nim jakies kosmetyki w tym drozszy krem , 2000 komenarzy w tym większosc dot ceny kremu.
    • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 12:53
      tezee napisał:

      > Prawie nikt z moich znajomych nie wyda na ciucha kil
      > ka stów, nie kupi gara zaprzykładowe 200 zł

      Też bym nie kupiła ciucha za kilka stów (pomijam ciuchy, które tyle po prostu kosztują czyli buty albo kurtki) czy gara za 200 zł, a do ubóstwa to mi raczej daleko.
      Nie wiem czy to kwestia oszczędości. Dla mnie to po prostu zbytek.
    • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:19
      jest biedne.
      ale też każdy pojedynczy osobnik w tym społeczeństwie ma osobne kryteria i fakt, że nie wydałby dwustu złotych na garnek czy krem, nie oznacza, że nie byłby w stanie wydać szalonej sumy na inny zbytek, gdyby oczywiście tę sumę miał.
      inna rzecz, że nasze niebogate społeczeństwo ciągle uczy się rozmawiać o pieniądzach, przyznawanie się do wydawania kilkuset złotych na artykuł niekoniecznie pierwszej potrzeby jest postrzegane jako przechwałki i przypuszczam, że część komentarzy z gatunku 'ło rany, ale drogo, ja bym tyle nie dał' bierze się właśnie stąd.
      • laquinta Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:27
        przyznawanie się do wydawania kilkuset złotych na artykuł niekoniecznie
        > pierwszej potrzeby jest postrzegane jako przechwałki

        Przyznawanie sie? Przyznawanie sie, to chyba do winy. A przechwalki to jak najbardziej. Polacy uwielbiaja sie przechwalac.
        • leokadiaxx Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:33
          Ja bym się zastanowiła dlaczego to przyznawanie się do droższych zakupów jest traktowane jako przechwałki, tutaj skłaniam się do opinii że to jednak kwestia tego iż społeczenstwo jest biedne, przykre to.
          • leokadiaxx Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:37
            Wydaje mi się że jesli kogoś stać,to na 100% nie będzie traktował zakupów innego człowieka jakie by one nie były jako przechwałek, taka prawda.
            • laquinta Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:47
              Szpanerstwo to tez rodzaj przechwalki, a szpanowac Polacy uwielbiaja, tylko nie wiedza jacy sa w tym zalosni.
              • leokadiaxx Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:51
                Tylko że ten szpan przechwałki to jest rodzaj pokazywania jestem od ciebie lepszy,przynajmniej tak to jest społecznie odbierane. A człowiek który ma pieniądze raczej nie poczuje sie gorszy od innego i nie będzie miał problemu z tym że tamten kupił patelnie za 200 zł , to na niego nie zadziała i nie bedzie odbierał jego zakupów jako szpan na 100%
                • laquinta Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:03
                  leokadiaxx napisała:

                  A człowiek który ma pieniądz
                  > e raczej nie poczuje sie gorszy od innego i nie będzie miał problemu z tym że
                  > tamten kupił patelnie za 200 zł , to na niego nie zadziała i nie bedzie odbiera
                  > ł jego zakupów jako szpan na 100%

                  Zalezy czy ta patelnia kupiona z mysla o gotowaniu, czy po to, by swiecila pod sufitem ludzom w oczy.
                  Zapewniam Cie, ze nawet najbogatsi odczytuja szpanerstwo bez problemu.
    • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:23
      Jestem zdania, że nasze społeczeństwo trochę dziaduje.
      Jeśli chodzi o odzież lepiej kupować rzeczy mniej, ale wybierać droższe w dobrym gatunku, a nie kupować dużo tanich szmatek. To samo dotyczy bielizny. Co do garnków, to warto zainwestować w ładne, dobre garnki i patelnie, które są prawie niezniszczalne, jedzenie się nie przypala, garnek jest łatwy w utrzymaniu w estetycznym stanie. Znam natomiast osoby zamożne lub wręcz bardzo bogate, które kupują na chińskich ryneczkach, na bazarkach. Dużo tanio, tandetnie i obrzydliwie w smaku jeśli chodzi o produkty spożywcze. Ale mają poczucie że są oszczędne.
      • leokadiaxx Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 13:48
        Ja też uważam że nasze społeczeństwo dziaduje, nie zawsze jest to kwestia braku pieniędzy.
        Poza tym mamy chyba taką mentalność, że szkoda wydać na jedą rzecz więcej ,warto na pięć topów w chińskim centrum.Dziwne jest to, że powyższe dotyczy młodszego pokolenia, które nie pamięta komuny i dziadowania z tamtych czasów.
        • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:30
          leokadiaxx napisała:

          > Ja też uważam że nasze społeczeństwo dziaduje, nie zawsze jest to kwestia braku
          > pieniędzy.

          Dziaduje, bo nie czuje bluesa w kupowaniu gara za 200 zł, skoro można kupić za 50 zł?

          > Poza tym mamy chyba taką mentalność, że szkoda wydać na jedą rzecz więcej ,wart
          > o na pięć topów w chińskim centrum.

          Chodzisz w tej samej bluzce przez cały tydzień?

          > Dziwne jest to, że powyższe dotyczy młodsze
          > go pokolenia, które nie pamięta komuny i dziadowania z tamtych czasów.

          Jeśli dla Ciebie brak konsumpcyjnego podejścia do życia to dziadowanie, to wyrazy współczucia.
          • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:43
            Twoja wypowiedź to nieudolna manipulacja.
            Kupowanie bubli w dużych ilościach bo tanie świadczy o złym gospodarowaniu. Rzeczy droższe gatunkowe dłużej się użytkują i dobrze wyglądają. Proste?
            • bi_scotti Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:47
              kol.3 napisała:

              > Kupowanie bubli w dużych ilościach bo tanie świadczy o złym gospodarowaniu.

              Albo o okreslonej filozofii zyciowej sprowadzajacej sie do Carpe Diem wink

              > Rzeczy droższe gatunkowe dłużej się użytkują i dobrze wyglądają.

              Juz jak to czytam to mnie zniecheca do czegokolwiek, co sie "dluzej uzytkuje" - najgorsze co moze byc to porzadne buty, ktore sluza latami albo szafa kupiona raz na cale zycie ... wrrr ... suspicious
              • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:04
                To jest twoja swobodna interpretacja. Podam Ci przykład:
                Mam 2 kuzynki - jedna bogata kupuje tanie ciuchy na podmiejskim bazarze, są to np. syntetyczne haftowane na kolorowo kożuszki, syntetyczne bluzki w neonowych kolorach, tandetne sweterki. Dużo ciuchów z gatunku wszystko po 15zł. Bo okazja, bo tanio.
                Druga kuzynka sytuowana dużo skromniej kupuje rzeczy wysokogatunkowe czasem markowe np. francuskie wypracowane bluzki po 400 zł., klasyczne doskonale uszyte żakiety, czasem szyje u dobrej krawcowej. Dużo dobrych tkanin, dodatków. Jest zabójczo elegancka. Jej rzeczy są niezniszczalne. ostatnio na imprezie rodzinnej pojawila się w zabójczej szytej na miarę kiecce, okazało się że jest to model sprzed 20 lat, który spokojnie przewisiał w szafie.
                Kuzynka kupuje rzeczy nierzadko, ale rozważnie.
                To czy ktoś jest elegancki czy jest tandeciarzem to trochę kwestia genów.
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:16
                  .
                  > Druga kuzynka sytuowana dużo skromniej kupuje rzeczy wysokogatunkowe czasem mar
                  > kowe np. francuskie wypracowane bluzki po 400 zł.,

                  I co? Ma tę jedną jedyną bluzkę przez pięć lat? Bo skoro nie i stać ją na kupowanie cześciej i więcej, to w ogóle nie ma tematu. Ty byś jednak chciała, żeby człowiek, który ma do dyspozycji skromną kwotę kupił sobie Merca, zamiast Malucha, to Merc starczy na lata. Za co ma go kupić??
                  • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:24
                    Nie zmyślaj czegoś czego ja nie napisałam.
                    • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:10
                      kol.3 napisała:

                      > Nie zmyślaj czegoś czego ja nie napisałam.

                      JP uncertain
                      Napisałaś to innymi słowami.
                      EOT, bo widzę, że zaczynasz odwracać kota ogonem.
                • lauren6 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:11
                  Ale cały Twój przykład dotyczy zainteresowania modą, a nie rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Jak ktoś nie ma gustu odzieżowego i podąża za bazarową modą to niestety musi wydać te 15 zł na allegro na super modną szmatkę w tym sezonie. Zazwyczaj po pół roku te szmatki do niczego już się nie nadają poza ścieraniem nimi kurzu.
              • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:17
                bi_scotti napisała:

                > > Rzeczy droższe gatunkowe dłużej się użytkują i dobrze wyglądają.
                >
                > Juz jak to czytam to mnie zniecheca do czegokolwiek, co sie "dluzej uzytkuje" -
                > najgorsze co moze byc to porzadne buty, ktore sluza latami albo szafa kupiona
                > raz na cale zycie ... wrrr ... suspicious

                Faktycznie nie brzmi to dobrze, ale droższe rzeczy dostarczają nam również czegoś innego.
                Jakości. Nie chodzi o to, żeby pościel służyła 20 lat, ale jest duża różnica jak śpisz w poliestrze, a choćby w bawełnie satynowej. I tak jest z wieloma produktami. Podobnie z wymienionym tu garnkami, czy nożami, jakość kosztuje i jest wyraźnie odczuwalna.
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:09
                  > Jakości. Nie chodzi o to, żeby pościel służyła 20 lat, ale jest duża różnica ja
                  > k śpisz w poliestrze, a choćby w bawełnie satynowej. I tak jest z wieloma produ
                  > ktami. Podobnie z wymienionym tu garnkami, czy nożami, jakość kosztuje i jest w
                  > yraźnie odczuwalna.

                  Alez oczywiście, a teraz powiedz to kobiecinie, która musi kupić 5 pościeli, a do dyspozycji ma kwotę, która ledwo starczy na 1 sztukę dobrego gatunku. Rozumiem, że ma kupić tę jedną, potem zacisnąć zęby i składać sobie na kolejne. Może po kilku latach skompletuje całość. Przez ten czas rodzinka będzie spała pod kocami z Lidla.
                  • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:21
                    Trochę nie łapię o co ci chodzi? Przecież ludzie mają różny poziom zamożności. Pytanie brzmi czy społeczeństwo jest chytre czy biedne.
                    Ty piszesz o przypadku, gdy ktoś jest biedny. Ja gdy ktoś biedny nie jest, ale jest/bywa skąpy.
                    Uważasz, że nie ma skąpych ludzi, dla których najważniejsze jest posiadanie pieniądza?
                    • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 18:05
                      nenia1 napisała:

                      > Trochę nie łapię o co ci chodzi?

                      To wróć do początku tej odnogi.
                      Ktoś rzucił hasło, że głupotą jest kupowanie 5 bluzek tańszych za 100 zł, zamiast jednej dobrej w tej samej cenie. Nie, nie jest to głupota, jeśli ktoś do dyspozycji ma tylko to jedno 100 zł. Bo czy kupując jedną bluzkę faktycznie zrobi dobrze? Będzie chodził dzień w dzień w tej jednej bluzce w myśl zasady, że lepiej kupić mniej, ale porządnie?

                      > Pytanie brzmi czy społeczeństwo jest chytre czy biedne.

                      A to się da tak określić? Przecież społeczeństwo nie jest jednorodne, więc pytanie z gruntu nie ma sensu.

                      > Ty piszesz o przypadku, gdy ktoś jest biedny.

                      Nie, ja odpowiadam na kpiący post kogoś wyżej w drzewku, że głupotą jest kupować większą ilość rzeczy tańszych, jeśli można jedną porządną

                      > Uważasz, że nie ma skąpych ludzi, dla których najważniejsze jest posiadanie pie
                      > niądza?

                      Nie wiem tak naprawdę, co to znaczy skąpy, co Ty przez to rozumiesz. Uważam, że każdy ma prawo dysponować swoimi pieniędzmi tak jak mu się podoba, a innym nic do tego. Jeśli ktoś pokroju Kulczyka ma ochotę ubierać się w tanią chińszycznę to proszę bardzo, jego sprawa.
                      • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 19:32
                        obitussin napisał:

                        > To wróć do początku tej odnogi.
                        > Ktoś rzucił hasło, że głupotą jest kupowanie 5 bluzek tańszych za 100 zł, zamia
                        > st jednej dobrej w tej samej cenie. Nie, nie jest to głupota, jeśli ktoś do dys
                        > pozycji ma tylko to jedno 100 zł. Bo czy kupując jedną bluzkę faktycznie zrobi
                        > dobrze? Będzie chodził dzień w dzień w tej jednej bluzce w myśl zasady, że lepi
                        > ej kupić mniej, ale porządnie?

                        No ok, a ja tworzę kolejną odnogę, cytując dokładnie słowa bi-scotti, gdzie pisze, o trwałości droższych rzeczy. Na co ja stwierdzam, że trwałość trwałością, a jest jeszcze jakość.

                        Taki wtręt do rozmowy, a nie sugerowanie komuś kto nie ma pieniędzy, że ma kupować drogie rzeczy, skoro go nie stać.

                        > Nie, ja odpowiadam na kpiący post kogoś wyżej w drzewku, że głupotą jest kupowa
                        > ć większą ilość rzeczy tańszych, jeśli można jedną porządną

                        No i ok, ale ja nie odpowiadam. Przecież cytuję wcześniej słowa bi-scotti, więc nie mam pojęcia po co mi akurat tłumaczysz oczywistą oczywistość, że biedny nie kupi rzeczy drogiej.

                        > Nie wiem tak naprawdę, co to znaczy skąpy, co Ty przez to rozumiesz. Uważam, że
                        > każdy ma prawo dysponować swoimi pieniędzmi tak jak mu się podoba, a innym nic
                        > do tego. Jeśli ktoś pokroju Kulczyka ma ochotę ubierać się w tanią chińszycznę
                        > to proszę bardzo, jego sprawa.

                        Oczywiście, a to, że kogoś stać na drogie rzeczy chyba też powinno zostać bez komentarza, tymczasem, choćby w tym wątku, kupno garnka o średniej cenie uważane jest za głupotę.

            • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:12
              kol.3 napisała:

              > Twoja wypowiedź to nieudolna manipulacja.
              > Kupowanie bubli w dużych ilościach bo tanie świadczy o złym gospodarowaniu.

              Czego nie rozumiesz?
              Ktoś wyda 100 zł na pięć tańszych bluzek i ma komplet na cały tydzień roboczy.
              Wyrzuci je po roku z małą stratą, kupi nowy tani komplet.
              Ktoś inny te same 100 zł wyda na jedną, dobrą bluzkę.
              Za co kupi cztery pozostałe bluzki jeśli do dyzpozycji ma tylko te 100 zł?

              > Rzeczy droższe gatunkowe dłużej się użytkują i dobrze wyglądają. Proste?

              Jak się nie ma kasy, to się nie kupuje rzeczy droższych gatunkowych, bo się nie ma za co.
              Proste? Zwłaszcza, gdy tych rzeczy potrzeba mieć więcej.
              • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:26
                Tu ma zastosowanie inne przysłowie: biednego nie stać na kupowanie byle czego.
                Jak kupisz jedną wysokogatunkową rzecz to ona Ci służy latami, jeśli nie rozumiesz podstawowych zasad to co ja Ci będę tłumaczyć.
                • leokadiaxx Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:43
                  Jej chyba chodzi o to, że przyjęte jest ogólnie że trzeba mieć jednak dużo ciuchów, źle jest widziane jak ktos ma mało, dlatego kupuje gorsze gatunkowo rzeczy za małą kasę, bo nie wyobraza sobie mieć tylko kilku bluzek choćby były z kaszmiru czy jedwabiu doskonale odszyte.Tak mi się wydaje, bo z tego co widzę myśli tak większość kobiet w polsce.
                  • iwoniaw A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 15:56
                    Jest pewna granica - finansowa - która stanowi rzeczywistą barierę przed nabyciem rzeczy droższej (nawet jeśli lepszej). O "tandeciarstwie" i "docenianiu jakości" można mówić rzeczywiście w kontekście osoby dysponującej 400 zł w zależności od tego, czy zechce je ona wydać raczej na 1-2 doskonałe jakościowo drogie ciuchy, czy 10-20 wdzianek z promocji w sieciówce. Natomiast nawet jeśli ktoś zdaje sobie sprawę, że bluzka za 20 zł po miesiącu będzie jak ze śmietnika, ale nie ma pieniędzy na nic lepszego, to goły chodził nie będzie. Również raczej niepodobieństwem jest posiadać w naszym klimacie (krótkie lato, schnięcie ubrań nie trwa pięciu minut) jednej bluzki chodząc codziennie do pracy (czas na pranie), zwłaszcza będąc osobą niezamożną (brak suszarki bębnowej). Więc przykład, że ktoś mający tylko 100 zł na wszystkie bluzki w danym roku nie kupi za całą kwotę jednej, choćby świetnej, tylko 5 tańszych. I nie ma to nic wspólnego z zamiłowaniem do tandety, tylko z brakiem kasy. I taką też odpowiedź dałabym na tytułowe pytanie całego wątku.
                    • robitussin Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 16:06
                      iwoniaw napisała:

                      > Jest pewna granica - finansowa - która stanowi rzeczywistą barierę przed nabyci
                      > em rzeczy droższej (nawet jeśli lepszej). O "tandeciarstwie" i "docenianiu jako
                      > ści" można mówić rzeczywiście w kontekście osoby dysponującej 400 zł w z
                      > ależności od tego, czy zechce je ona wydać raczej na 1-2 doskonałe jakościowo d
                      > rogie ciuchy, czy 10-20 wdzianek z promocji w sieciówce. Natomiast nawet jeśli
                      > ktoś zdaje sobie sprawę, że bluzka za 20 zł po miesiącu będzie jak ze śmietnika
                      > , ale nie ma pieniędzy na nic lepszego, to goły chodził nie będzie. Równ
                      > ież raczej niepodobieństwem jest posiadać w naszym klimacie (krótkie lato, schn
                      > ięcie ubrań nie trwa pięciu minut) jednej bluzki chodząc codziennie do pracy (c
                      > zas na pranie), zwłaszcza będąc osobą niezamożną (brak suszarki bębnowej). Więc
                      > przykład, że ktoś mający tylko 100 zł na wszystkie bluzki w dany
                      > m roku nie kupi za całą kwotę jednej, choćby świetnej, tylko 5 tańszych. I nie
                      > ma to nic wspólnego z zamiłowaniem do tandety, tylko z brakiem kasy. I taką też
                      > odpowiedź dałabym na tytułowe pytanie całego wątku.

                      No wreszcie ktoś zrozumiał smile
                    • nenia1 Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 16:17
                      iwoniaw napisała:

                      > I nie
                      > ma to nic wspólnego z zamiłowaniem do tandety, tylko z brakiem kasy. I taką też
                      > odpowiedź dałabym na tytułowe pytanie całego wątku.

                      No tak, ale przecież istnieją osoby, które mają pieniądze, ale mentalnie jakiś pułap finansowy, np. ten garnek za 200,- zł jest dla nich nie do przeskoczenia. No nie kupią i już, bo kto to widział tyle wydać na garnek.
                      • robitussin Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 18:11
                        > No tak, ale przecież istnieją osoby, które mają pieniądze, ale mentalnie jakiś
                        > pułap finansowy, np. ten garnek za 200,- zł jest dla nich nie do przeskoczenia.
                        > No nie kupią i już, bo kto to widział tyle wydać na garnek.

                        No dokładnie, ja tak mam. Pewnie, że nie we wszystkim, bo są rzeczy, na które mogłabym wydać fortunę, a ktoś popukałby się w czółko (np. dobre sushi, rower, porządny hotel w podróży). Ale mało jest takich rzeczy. Nie widzę żadnego powodu, żeby trwonić kasę. Bo kupowanie drożej, skoro można taniej, a równie dobrze, uważam właśnie za trwonienie. Pewnie wynika to z mojego wychowania, moi rodzice byli dość zamożni, ale dowiedziałam się o tym dopiero, jak dorosłam wink Całe życie żyliśmy bardzo skromnie i oszczędnie, bo tak z kolei wychowano moich rodziców.
                        • iwoniaw Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 19:00
                          CytatNo dokładnie, ja tak mam. Pewnie, że nie we wszystkim, bo są rzeczy, na które m
                          > ogłabym wydać fortunę, a ktoś popukałby się w czółko


                          I w tym chyba się zawiera odpowiedź - każdy ma ten pułap niżej tam, gdzie nie ma priorytetów. Przez ileś tam postów przewija się przykład z garnkiem, a ja sądzę, że za garnek nie dałyby tyle przede wszystkim osoby, dla których gotowanie nie znajduje się na szczycie listy Pasje i Najważniejsze Rzeczy w Życiu. Jeśli ktoś się w kuchni realizuje, lubi to robić i poświęca na to z własnej woli mnóstwo czasu, to prędzej doceni (albo w ogóle odróżni) lepszą jakość i ułatwienia, jakie ona daje niż ktoś, kto gotuje wodę na herbatę i odgrzewa dania od mamusi, od wielkiego dzwonu gotując makaron z sosem ze słoika. Każdy rozsądny człowiek chyba tak ma, jak Ty - nie wyda większej niż musi kasy na coś, na czym mu nie zależy. A na garnkach zależy chyba nie tak znowu licznym ematkom sądząc po wątkach o gotowaniu i "siedzeniu w kuchni uwsteczniając się"
                          • nenia1 Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 19:54
                            iwoniaw napisała:

                            > I w tym chyba się zawiera odpowiedź - każdy ma ten pułap niżej tam, gdzie nie m
                            > a priorytetów. Przez ileś tam postów przewija się przykład z garnkiem, a ja sąd
                            > zę, że za garnek nie dałyby tyle przede wszystkim osoby, dla których gotowanie
                            > nie znajduje się na szczycie listy Pasje i Najważniejsze Rzeczy w Życiu.

                            Poniekąd masz racje, ale ja np. prawie wcale nie gotuję, a mimo to wydam sporo na dobre garnki, bo raz płacę za wzornictwo (mam fizia na punkcie estetyki) a dwa płacę za wygodę i jakość wyrobu. No niestety nie przekonują mnie twierdzenia, że za 50,- zł. kupi się garnek równie dobry za 500,- zł. To są zupełnie inne technologie, i za nie się płaci.
                            Podobnie, jak pisałam wcześniej o pościeli, dotknij pościeli z poliestru za 50,- zł. a dotknij jedwabnej za 500,- zł. od razu poczujesz różnicę. I nie trzeba być wcale miłośnikiem spania.
                            To samo dotyczy np. ręczników.
                            • robitussin Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 17.01.13, 22:58
                              > Poniekąd masz racje, ale ja np. prawie wcale nie gotuję, a mimo to wydam sporo
                              > na dobre garnki, bo raz płacę za wzornictwo (mam fizia na punkcie estetyki)

                              No więc Ty zapłacisz więcej, bo dla Ciebie priorytetem jest akurat estetyka.
                              Ja za garnek nie dam więcej, niż 50 zł, bo estetyka garnków mi zwisa, nie jestem mistrzem kulinarnym, nie robię obiadów czterodaniowych, więc te garnki, które mam, całkowicie i w pełni mi wystarczają.

                              > No niestety nie przekonują mnie twierdzenia
                              > , że za 50,- zł. kupi się garnek równie dobry za 500,- zł.

                              Dla mnie są równie dobre. Albo inaczej - ten za 50 zł całkowicie spełnia moje kryteria:
                              - nic się w nim nie przypala
                              - łatwo się myje, można w zmywarce
                              - nie niszczy się (stal nierdzewna, ale dobrej jakości)
                              - da się w nim ugotować wszystko
                              - no nie wiem - czego chcieć więcej od granka? ja nie mam pomysłów

                              > To są zupełnie inne technologie, i za nie się płaci.

                              A jaką inną technologię prezentuje taki garnek za 500 zł?
                              Poważnie pytam, bo szczerze mówiąc nawet takich za 200 zł nie widziałam.
                              Co on takiego robi, czego nie robi tańszy garnek?

                              > Podobnie, jak pisałam wcześniej o pościeli, dotknij pościeli z poliestru za 50,
                              > - zł. a dotknij jedwabnej za 500,- zł. od razu poczujesz różnicę.

                              Pościel z poliestru? Poważnie jest coś takiego?
                              Ja kocham pościel flanelową lub bawełnianą, taką tradycyjną.

                              > To samo dotyczy np. ręczników.

                              Ręczniki kupiłam na rynku 20 lat temu, jeszcze przed ślubem, więc grosze za nie dałam, bo byłam jeszcze bidną studencinką wink Używamy je częściowo do dzisiaj. Po narodzinach dzieci dokupowałam kolejne, ale też w najzwyklejszych sklepach, za tanie pieniądze. Od teściowej dostaliśmy kiedyś w prezencie komplet ręczników, podobno ę i ą, nie omieszkała się powiedzieć, ile kosztowały (masakrycznie, bo w setkach złotych). Niczym się nie różniły od tych "chińskich", ze studenckich czasów.
                            • franczii Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 18.01.13, 05:15
                              No niestety nie przekonują mnie twierdzenia
                              > , że za 50,- zł. kupi się garnek równie dobry za 500,- zł. To są zupełnie inne
                              > technologie, i za nie się płaci.

                              Ja tez nie wierze, ze w cenie 50 zl mozna miec taki sam garnek jak w cenie 500 ale wierze, ze za 150 juz mozna miec bardzo dobra (wystarczajaca) jakosc i estetyke.
                              Posciel za 50 nie ale za 250 mozna miec jak najbardziej.
                      • franczii Re: A ja myślę, że chodzi jednak o co innego 18.01.13, 05:07
                        Wiesz Nenia, jeszcze jest swiadomosc, ze ten garnek ktory widze za 200 moglabym miec za polowe ceny gdyby tylko mi sie chcialo postarac, poszperac w necie i poczekac na odpowiednia okazje. I ta swiadomosc, ze wydaje 200 a moglabym przy niewielkim wysilku miec to samo za 100 bywa nie do przeskoczenia.
                  • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:04
                    leokadiaxx napisała:

                    > Jej chyba chodzi o to, że przyjęte jest ogólnie że trzeba mieć jednak dużo ciuc
                    > hów,

                    Nie dużo tylko tyle, by ciągle nie chodzić w tej jednej wysokogatunkowej bluzce, której przykład padł na początku. To samo tyczy się skarpet i gaci. I ogólnie ubrań. Mam w rodzinie takiego osobnika, który kupuje tylko markowe ciuchy. Tzn. inaczej - ma jeden komplet markowych ciuchów. Codziennie go pierze i na drugi dzień znów wkłada. Można i tak, choć dla mnie to jakaś pomyłka.

                    > źle jest widziane jak ktos ma mało, dlatego kupuje gorsze gatunkowo rzecz
                    > y za małą kasę, bo nie wyobraza sobie mieć tylko kilku bluzek choćby były z kas
                    > zmiru czy jedwabiu doskonale odszyte.

                    Za co kupisz te kilka markowych bluzek, jeśli stać Cię tylko na kilka tanich albo jedną drogą? No litości kobieto, pomyśl chwilę smile
                • bi_scotti Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:52
                  kol.3 napisała:

                  > Jak kupisz jedną wysokogatunkową rzecz to ona Ci służy latami

                  Ale to Ty nie chcesz zrozumiec, ze nie wszyscy chca kupowac rzeczy na lata! I z gustem akurat ma to niewiele wspolnego. Mam jakies wysoko-gatunkowe rzeczy, ktore sie znudzily i leza - nie chca sie, kurcze zniszczyc i pewnie w koncu powedruja do Goodwill, bo chocby byly najtrwalsze i najelegantsze to ja juz ich nosic nie chce! Taka fantazja wink Wole "badziewie" za $5.00 w duzych ilosciach, ktore po praniu sluzy za scierke ale mam przynajmniej fun w czestych wymianach i ciaglym poczuciu noszenia czegos nowego. Co kto lubi. Live and let live smile
                • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:55
                  owszem.
                  ale trzeba od czegoś zacząć. jeśli nie mam 500 zyli na pantofelki, to kupuję pantofelki za 100, a nie czekam sobie, aż uzbieram, chodząc w tym czasie boso. żeby kupić tę jedną wysokogatunkową rzecz, muszę mieć na nią forsę. jeśli nie mam, sięgam po półśrodki. to nie dziadowanie, tylko prosta zasada - 'jak się nie ma, co się lubi...'.
                  • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:01
                    sumire napisała:

                    > owszem.
                    > ale trzeba od czegoś zacząć. jeśli nie mam 500 zyli na pantofelki, to kupuję pa
                    > ntofelki za 100, a nie czekam sobie, aż uzbieram, chodząc w tym czasie boso.

                    No dokładnie o to chodzi.
                  • iwoniaw Otóż to. I dlatego paradoksalnie 17.01.13, 16:04
                    na rzeczy droższe i lepszej jakości prędzej będzie mógł pozwolić sobie ktoś, kto zaczyna z "lepszego pułapu", gdyż mając np. 5 par pantofelków (albo 1 niezniszczalną) może spokojnie odkładać na te drogie i doskonałej jakości. Ten, kto od zawsze żyje "od pierwszego do pierwszego" natomiast ma problem odłożyć cokolwiek i gdy jego obuwie się rozpadnie, kupi znów najtańsze i nietrwałe, bo co niby ma zrobić?
                    I ja jednak stawiam na to, że ogólnie społeczeństwo w PL nie jest jeszcze tak zamożne, by sobie zwyczajnie mogło pozwalać na kosztowniejsze rzeczy i życie na wyższym poziomie. A umiejętność gospodarowania finansami oczywiście się z tym wiąże, ale to jest jakby obok tego wątku - bo generalnie ta umiejętność nie jest u nas taka znów rzadka, tak myślę.
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:00
                  kol.3 napisała:

                  > Tu ma zastosowanie inne przysłowie: biednego nie stać na kupowanie byle czego.
                  > Jak kupisz jedną wysokogatunkową rzecz to ona Ci służy latami,

                  Dziewczyno, skup się i przeczytaj jeszcze raz, co napisałam.
                  Cały tydzień chodzisz w jednej, wysokogatunkowej bluzce?
                  Czy wolisz kupić kilka tańszych, na zmianę?
                  Zakładając, że masz do dyspozycji te samą kwotę.
                  Pieluchy dla dziecka kupisz jedną paczkę droższych (i będzie posuwał cały dzień w jednej) czy kilka paczek tańszych?

                  Ja nie twierdzę, że kupowanie taniochy to jedyne możliwe wyjście. Ja twierdzę, że jeśli ktoś potrzebuje czegoś w większej ilości, a nie ma wystarczająco dużo kasy, to kupi tańszą rzecz.
              • kol.3 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 19:43
                Podałam przykład 2 osób, które wydają pieniądze na ciuchy - jedna kupuje tandetę w związku z czym zawsze wygląda tandeciarsko, druga kupuje rzeczy drogie, ale w mniejszych ilościach.
                Z tego wysnułaś teoretyczny wywód, że jeśli obie startują z ciuchowego ZERA, to jedna osoba chodzi w jednym ciuchu a ta druga mimo, że chodzi w tandecie, to ma się w co ubrać. Tylko, że obie te panie nie startują z ciuchowego ZERA są osobami z jakąś przeszłością finansową i nawyk do wydawania pieniędzy na rzeczy gatunkowe zaprocentował tej drugiej pani tym, że zawsze jest doskonale ubrana i ma kilka szaf dobrych ubrań.
                Komuś może taka polityka nie odpowiadać żyjemy w wolnym kraju i można chodzić jak się chce. Amen.
                • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 23:16
                  > Z tego wysnułaś teoretyczny wywód,

                  Nie, nie z tego.
                  Z tego:

                  Jestem zdania, że nasze społeczeństwo trochę dziaduje.
                  Jeśli chodzi o odzież lepiej kupować rzeczy mniej, ale wybierać droższe w dobrym gatunku, a nie kupować dużo tanich szmatek. To samo dotyczy bielizny. […]


                  Ja też uważam że nasze społeczeństwo dziaduje, […].
                  Poza tym mamy chyba taką mentalność, że szkoda wydać na jedą rzecz więcej ,warto na pięć topów w chińskim centrum.
                • mdro Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 23:20
                  One o czymś innym pisały jednakowoż.

                  Poza tym a) moda się zmienia dość szybko i "ponadczasowe" ubrania na ogół wyglądają na pozaczasowe (więc ta "doskonałość" mocno umowna jest), szczególnie więc nie nadają się dla kogoś lubiącego za modą nadążać; b) czasy, gdy suknie przechodziły z matki na córkę, a nawet na wnuczkę, co najwyżej przerabiane, skończyły się gdzieś pod koniec XIX w. (nie piszę o niższych sferach społecznych, rzecz jasna); c) jakoś nie wierzę w kilka szaf dobrych ubrań u nawet przyzwoicie zarabiającej osoby, bo one się jednak zużywają, a i figura się zmienia, a żeby kupować jedwabne bluzki i kaszmirowe płaszcze, to jednak trochę kasy potrzeba.
    • yuka12 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:36
      To zalezy smile. Jedni sa za biedni, jak my swego czasu, kiedy pomimo stalej pracy i regularnych dochodow nie moglismy sobie pozwolic na kupno jakiegokolwiek nowego ubrania drozszego niz kilka zlotych. O odlozeniu czekokolwiek moglismy zapomniec. Garnki za 200 zl?- absurd i kosmos. Znam tez osoby, ktore sa bardzo oszczedne i pomimo mozliwosci zawsze wybieraja najtansze odpowiedniki, czasami kosztem jakosci. Jednak odlozone przez nich pieniadze przydaly sie, kiedy zwiodla panstwowa sluzba zdrowia smile.
    • nabakier Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 14:39
      Biedni, oszczędni i niegłupi. Zrozumieli, że handlowcy ich walą w bambuko z cenami towarów.
    • kropkacom Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:09
      Bieda nauczyła dziadowania. No i nadal po prostu niskie dochody. Niskie w porównaniu z cenami na przykład nowych ubrań nie z bazaru. Jest jeszcze sfera potrzeb. Wiadomo każdy ma inne potrzeby, a przez to inne priorytety. Tylko, że o potrzebach nie dyktowanych stanem finansowym w Polsce trudno chyba jeszcze mówić na poziomie ogólnym.
    • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 15:11
      Raczej i jedno i drugie. Inna sprawa, że sporo rzeczy obecnie jakie oferują nam sklepy jest bardzo kiepskiej jakości. Jakość ubrań w stosunku do ceny bywa porażająca. Podobnie z estetyką, wystarczy przejść się do sklepów meblowych, żeby zobaczyć na jakim niskim jest poziomie.
      I wtedy samo mi się nasuwa, że za tandetę nie będę tyle płacić.

      Natomiast często się spotykam z sytuacją, że ktoś kupi coś taniego, bo na droższe mu żal, a potem jest rozczarowany co do jakości. Albo chciałby mieć wiele rzeczy, ale na wszystkie go nie stać - nakupuje więc sporo, ale niskiej jakości.
      No ale niestety nie kupi się mercedesa w cenie małego fiata.
      Osobiście staram się kupować rzadziej i tylko rzeczy, które potrzebuję, lub które są bardzo piękne i zachwyt nie pozwala mi przejść obojętnie. Dlatego dla mnie cena za garnek 200,- zł. nie jest wcale ceną wysoką, zważywszy, że większość dobrych garnków, choćby żeliwnych czy z silarganu, kosztuje więcej.
      • hellulah Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 16:23
        Dopiszę się w temacie gara. Dostałam w prezencie takie dwa: super garnek silikonowy, za ok. 200 czy 300 zł. Gdybym nie dostała, a miała w użyciu, też bym ostatecznie kupiła, taki jest fajny. Tyle że mnie jeszcze na razie na to stać. Tak tylko się dopiszę, bo to z tym garnkiem za 200 zł to zabawne bardzo (w kontekście moich dwóch prezentowych garnuszków, które kocham i uwielbiam bo bardzo ułatwiają mi życie).
        • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 17:55
          Zgadza się warto wydac te 2 stowy na lepszy jakosciowo gar który masz w ciągłym uzytku i ktory super sie sprawdza, przecietna polka woli dziadowac kupowac tansze ma mentalną blokadę nawet jesli zarabia,rzuca sie w oczy że na wczasy kosmetyczki i faje raczej nie żałuje nigdy.
          Oczywiscie wiem ze wielu ludzi ma trudną sytuację ale akurat do takich nie nawiązuje w tym poście.
          • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 18:53
            tezee napisał:

            > Zgadza się warto wydac te 2 stowy na lepszy jakosciowo gar który masz w ciągłym
            > uzytku i ktory super sie sprawdza, przecietna polka woli dziadowac kupowac tan
            > sze

            Ale Ty dzisiaj bredzisz koszmarnie. Jak potłuczona. Istnieją naprawdę BARDZO DOBRE garnki w cenie dużo niższej niż 200 zł. Może o tym też nie wiesz? Tak jak z tą kosmetyczką, która nie daje żadnych efektów.
            Już pomijam pytanie - co Cię to obchodzi jakie kto garnki kupuje i dlaczego akurat takie, a nie inne??
          • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 07:33
            rozumiem, że za stwierdzeniem, iż przeciętna Polka woli dziadować stoją pogłębione badania socjologiczne?
            uważaj z takimi opiniami, możesz bardzo się pomylić, wnioskując tylko po tym, że ktoś nie chce wydać 200 złotych na nieszczęsny i niezbyt mu potrzebny garnek (bo może wydawać 2 razy tyle miesięcznie na płyty albo swoją kolekcję orchidei lub 10 razy tyle rocznie na podróże, które kręcą bardziej niż garnuszki i sweterki).
            no chyba, że właściwym Twoim zdaniem zachowaniem jest kupowanie wyśmienitych jakościowo przedmiotów nie dlatego, że człowiekowi potrzebne, ale po to, żeby nie wyjść w otoczeniu na dziada. ale to już temat na inną rozmowę.
            • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 07:48
              > 10 razy tyle rocznie na podróże, które kręcą bardziej niż garnuszki i sweterki

              tfu, 100 razy tyle miało być, za 10-krotność zbyt daleko się nie pojedzie, choć to zawsze coś smile
            • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 09:30
              sumire napisała:

              > ktoś nie chce wydać 200 złotych na nieszczęsny i niezbyt mu potrzebny garnek
              > (bo może wydawać 2 razy tyle miesięcznie na płyty albo swoją kolekcję orchidei
              > lub 10 razy tyle rocznie na podróże, które kręcą bardziej niż garnuszki i swete
              > rki).

              Wyobraź sobie, że są ludzie, których stać i na jedno i na drugie.
              • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 10:07
                wyobrażam sobie, ba - znam takich. co nie zmienia faktu, że i ci zamożni czasami nie potrzebują mieć wszystkiego supermarkowego; na jedną rzecz są gotowi wydać mniej, na drugą więcej. ludzie przy wydawaniu pieniędzy kierują się bardzo różnymi i bardzo prywatnymi kryteriami. bo sam fakt, że stać mnie z palcem w nosie na serwis Rosenthala z kolekcji Versace, nie oznacza, że muszę tego serwisu chcieć. może mi wystarczać kubek kupiony za 20 złotych na Krupówkach, bo ten kubek całkowicie zaspokaja moje potrzeby. proste.
      • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 18:50
        > Osobiście staram się kupować rzadziej i tylko rzeczy, które potrzebuję, lub któ
        > re są bardzo piękne i zachwyt nie pozwala mi przejść obojętnie. Dlatego dla mni
        > e cena za garnek 200,- zł. nie jest wcale ceną wysoką, zważywszy, że większość
        > dobrych garnków, choćby żeliwnych czy z silarganu, kosztuje więcej.

        No ale co w związku z tym, że garnki mogą być jeszcze droższe? Ja mam komplet garnków 6 szt. za 250 zł + pokrywki i ma on już 16 lat i nadal żyje smile Tzn. wtedy kosztował oczywiście mniej, ale teraz takie mniej więcej właśnie tyle kosztują. Dlatego dla mnie jeden garnek za 200 zł to jakaś paranoja. Miałabym z niego strzelać czy co? wink
        • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 19:39
          robitussin napisał:

          > No ale co w związku z tym, że garnki mogą być jeszcze droższe?

          To, że 200,- zł. za garnek nie jest jakąś wysoką ceną, jak się tu sugeruje.

          > Ja mam komplet g
          > arnków 6 szt. za 250 zł + pokrywki i ma on już 16 lat i nadal żyje smile

          No bo od gotowania w tanich garnkach się nie umiera. Podobnie jak nie umiera się od jedzenia
          na tanich talerzach, spania pod tanią pościelą, czy używania tanich noży.

          > Dlatego dla mnie jeden garnek za 200 zł to jakaś paranoja. Miałabym z niego
          > strzelać czy co? wink

          Kup, choćby Silit, może zobaczysz różnicę.

          • robitussin Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 23:18
            > Kup, choćby Silit, może zobaczysz różnicę.

            Ale jaką, w czym ta różnica? Pytam poważnie.
            Nie będę specjalnie wydawać kasy tylko po to, żeby się przekonać, że dla mnie akurat różnicy nie ma żadnej.
          • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 05:01
            Mam kilka sztuk garnkow bardzo cenionych marek z wyzszej polki i musze przyznac, ze sa to bardzo dobre garnki ale nie roznia sie niczym od tych, ktore kosztowaly np. 120 zl. Byc moze to zalezy tez od poziomu umiejetnosci kucharskich. Byc moze moje umiejetnosci sa jeszcze na tyle skromne, ze nie pozwalaja mi docenic tych garnkow ale z drugiej strony uwazam sie za osobe o sporych umiejetnosciach , na pewno wyzszych niz przecietne wiec jesli ja nie potrafie docenic drogiego garnka to przecietny tez nie doceni. Zatem jaki jest sens wydawac tyle kasy.
            To tak samo jakby wydac 1200E na wypasiony termomix a uzywac tylko funkcji miksera, ktory mozna kupic w markecie za 20E.
            Tak samo posciel nie ma roznicy miedzy ta za 200E a ta za 80. Przeciez to nie chodzi o to, zeby zamiast drogiego kupic najtanszy poliester tylko o to, ze niekoniecznie trzeba wydac 200E zeby miec przyzwoita jakosc.
            • jamesonwhiskey Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 10:32
              > Tak samo posciel nie ma roznicy miedzy ta za 200E a ta za 80.

              ostatnio do tanich lidlowych, tesco valu burgerow w irlandii dodawali konine
              no i w zasadzie tez nie ma roznicy czy z konia czy z krowy
              • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:33
                Ale czemu mi piszesz o najtanszych lidlowych burgerach?
                Jesli chodzi o jedzenie to jest to zupelnie odrebny temat. Mnie tez bardzo lezy na sercu jakosc jedzenia ale uczciwie musze przyznac, ze tak naprawde nie wiem czy mieso ktore kupuje jest rzeczywiscie takie jak przekonuje sprzedawca (i sugeroje cenatongue_out) a warzywa i owoce rzeczywiscie pochodza z biologicznych upraw i nieskazonych terenow.
                • jamesonwhiskey Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 14:03
                  > Ale czemu mi piszesz o najtanszych lidlowych burgerach?


                  no bo skoro ni ema rozicy to po co ptrzeplacac
                  a okazuje sie ze ronica jednak jest
                  • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 14:24
                    Ja burgerow to w ogole bym nie kupila nawet tych u rzeznika u nas po 15E za kilo bo burger ma to do siebie ze latwo w niego upchnac cokolwiek. Po prostu nie ufam na tyle ludziom, mielone mieso stwarza zbyt wielka pokuse do oszukania i zbyt latwa okazje. Nie dam sobie reki uciac, ze sprzedawca, u ktorego kupuje od lat i z ktorego jestem w gruncie rzeczy zadowolona nie jest wobec mnie uczciwy tylko dlatego, ze musi byc uczciwy bo oszukiwanie na miesie, ktore ja kupuje jest zbyt ryzykowne. Natomiast czy jest rownie uczciwy jesli chodzi o burgery i pozostala garmazerke? Trudno powiedziec.
                    • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 14:25
                      He he zwlaszcza ze Wlosi jak maja okazje do oszukania to nie moga nie skorzystac. Maja to chyba w genach.
            • falka_85 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 11:49
              Całkowicie się zgadzam. Nie ma się co oszukiwać, największy udział w cenie rzeczy markowych, z wyższej półki ma właśnie marka, a nie jakość. Oczywiście jest to spore uogólnienie i nie musi tak być w każdym przypadku.
              • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 12:02
                falka_85 napisała:

                > Całkowicie się zgadzam. Nie ma się co oszukiwać, największy udział w cenie rzec
                > zy markowych, z wyższej półki ma właśnie marka, a nie jakość. Oczywiście jest t
                > o spore uogólnienie i nie musi tak być w każdym przypadku.

                Dlatego trzeba mieć jeszcze wiedzę konsumencką i robić rozeznanie przed zakupem, a nie ulegać magii marki. Bo oczywiście, że są marki dla snobów, ale są też marki ciągle gwarantujące jakość.
                W ciemno ci mogę polecić markową odzież czy obuwie sportowe, tak samo sprzęt fotograficzny, monitory komputerowe, sprzęt turystyczny, zegarki, noże czy pościel, gdzie gwarantuję ci wysoką jakość i poczucie, że płacisz za komfort i wygodę.
              • jamesonwhiskey Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 12:05
                > Całkowicie się zgadzam. Nie ma się co oszukiwać, największy udział w cenie rzec
                > zy markowych, z wyższej półki ma właśnie marka, a nie jakoś

                nie bardzo rozumiem
                moze ma i udzial marka ale w tanich smieciach zadnej jakosci nie znajdziesz poza niespodziankami jak ta konina

                • falka_85 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 12:38
                  Żeby dyskutować można było z sensem dyskutować dalej to sprecyzuj co to jest ta markowa rzecz z wyższej półki. Bo dla mnie oprócz skrajności: taniego badziewia i jego całkowitego przeciwieństwa czyli właśnie wysokiej półki, jest jeszcze całe spektrum stanów pośrednich smile
    • mary_lu Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 19:16
      Biedni. Wystarczy porównać średnia polska pensję z jakąś średnią z Europy Zachodniej. Sprawę naszej pensji minimalnej litościwie pominę. A ceny na wiele produktów mamy takie same.

      Zawsze, jak wydam 1tys. na ubranka dla dziecka na nowy sezon, albo kupię ten przysłowiowy garnek, to zastanawiam się, jak żyją rodziny z mniejszymi dochodami. Z kolei, jak wyjeżdżam za granicę, to niezłe w Polsce pieniądze na nic nie wystarczają, choćby cena wynajmu mieszkania czy fryzjera mnie powala.
    • patunki Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 23:08
      Życie nauczyło mnie oszczędności. Nawet gdybym miała teraz do dyspozycji kilka milionów nie szalałabym z zakupami. Tak już mam.
      • patunki Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 17.01.13, 23:12
        Oszczędność zależy też od wieku - pokolenie, które wychowało się w trudnych czasach, kiedy brakowało wszystkiego, bardziej uważa na pieniądze.
      • iwoniaw A gdybym ja była milionerką 17.01.13, 23:25
        to też nie "szalałabym z zakupami", natomiast bez wątpienia niektóre rzeczy kupowałabym z półki wyższej niż obecnie - bez dwóch zdań.
        • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 17.01.13, 23:47
          iwoniaw napisała:

          > to też nie "szalałabym z zakupami", natomiast bez wątpienia niektóre rzeczy kup
          > owałabym z półki wyższej niż obecnie - bez dwóch zdań.

          A ja chyba niekoniecznie, bo wiele rzeczy z tzw. górnej półki to również szajs, może ciut lepszy od tańszego szajsu. Parę razy się o tym przekonałam, gdy sobie postanowiłam poszaleć, jak nie ciuchowo, to kosmetycznie czy spożywczo. Często spotykał mnie zawód.
          Natomiast na 100% wydawałabym te miliony na książki, podróże i takie naprawdę fajne urządzenie domu i ogrodu; tutaj bym nie żałowała kasy.
          • fanny Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 08:00
            Chcesz powiedziec, ze gdybys byla milionerka, nadal bys kupowala garnki po 50 zl? LOL

            A po co?

            f.
            • echtom Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 08:20
              > A po co?

              A po co przepłacać? wink Gdybym była milionerką, nie wydawałabym pieniędzy na rzeczy zbędne tylko dlatego, że byłoby mnie na nie stać. A mając tyle kasy, pewnie częściej bym chodziła do restauracji niż gotowała w domu tongue_out
              • fanny Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 09:15
                echtom napisała:

                >
                > A po co przepłacać? wink Gdybym była milionerką, nie wydawałabym pieniędzy na rze
                > czy zbędne tylko dlatego, że byłoby mnie na nie stać.

                Ale milionerzy nie maja wrazenia, ze przeplacaja kupujac garnki po 200 zl.
                W zakupach bogatych ludzi wydajacych duzo pieniedzy na rzeczy uzytkowe nie ma kompletnie zadnej filozofii ani dorabiania ideologi w stylu kupie sobie garnek za 200 zl bo jest lepszy.
                Nie kupuja drozej, bo ich na to stac - kupuja drozej tylko dlatego, ze nie ma powodu, zeby kupic taniej.

                Wezmy ten przykladowy garnek.

                Robitussin ma garnek za 50 zl. Garnek sie przypalil i nie nadaje sie do uzytku. Co robi Robitussin? Idzie do sklepu w ktorym zwykle kupuje artykuly do kuchni, oglada garnki, widzi takie za 20, za 50, za 100 i za 200. Dochodzi do wniosku, ze ten najtanszy, to chyba nie moze byc wystarczajaco dobry, a te najdrozsze specjalnie nie roznia sie od tego za 50, wiec kupuje ten za 50.zl. Albo czuje przyplyw fantazji i postanawia sama przekonac sie czy garnek za 150 zl okaze sie lepszy od tego, ktrory miala poprzednio i kupuje ten za 150.

                Bogaty ma garnek za 200 zl, ktory nie nadaje sie juz do uzytku. Idzie do sklepu i dalej historia konczy sie podobnie, bo wychodzi z garnkiem za 200 zl, albo za 700 (bo postanowil zaszalec).

                Jedyna roznica miedzy Robitussin i bogatym jest taka, ze robia zakupy do kuchni w roznych sklepach i gdzie indziej maja na skali "value for money".

                f.
                • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 10:18
                  > Robitussin ma garnek za 50 zl. Garnek sie przypalil i nie nadaje sie do uzytku.
                  > Co robi Robitussin? Idzie do sklepu w ktorym zwykle kupuje artykuly do kuchni,
                  > oglada garnki, widzi takie za 20, za 50, za 100 i za 200. Dochodzi do wniosku,
                  > ze ten najtanszy, to chyba nie moze byc wystarczajaco dobry,

                  Ale widzisz, mnie się NIE przypalił dotąd żaden garnek za 50 zł, ani nawet tańszy, bo i takie posiadam. Gdyby tak było, to z pewnością uznałabym, że garnki za 50 zł to badziew i zaczęłabym kupować droższe, zakładając, że są lepsze. A dopóki tak nie jest, to jaki jest powód, dla którego miałaby zmieniać swoje zasady? Bo mi zer na koncie przybyło? Nie, gdyby mi przybyło zer, to ja doskonale wiem, na co bym puszczała te miliony wink I zapewniam Cię, że nie byłyby to garnki.

                  > Jedyna roznica miedzy Robitussin i bogatym jest taka, ze robia zakupy do kuchni
                  > w roznych sklepach i gdzie indziej maja na skali "value for money".

                  Powiem tak, myślę, że chyba masz kompleksy człowieka niezbyt zamożnego a jednoczenie rozpaczliwie łaknącego luksusu w każdej postaci. I myślisz, że każdy tak ma. Nie, ja nie mam - nie narzekam na finanse, nigdy nie narzekałam (tzn. był pewien kiepski moment w naszym życiu, ale na szczęście to historia), także w dzieciństwie, więc naprawdę nie czuję parcia na to, żeby zmieniać swoje dotychczasowe przyzwyczajenie tylko dlatego, że stan konta zwiększyłby mi się - strzelam - dziesięciokrotnie. Naprawdę nie widzę takiego powodu. Pewnie gdybym była osobą naprawdę ubogą, która nigdy nie zaznała w życiu przyjemności i tęskniła choć za odrobiną luksusu, to po wygranej w LOTTO rzuciłabym się w wir szaleństwa i zakupów z górnej półki. Ale mnie mój standard życia odpowiada. Wychowano mnie, by żyć skromnie i niekonsumpcyjnie - oczywiście w ramach zdrowego rozsądku. Dlatego nie muszę mieć garnków za 200 zł smile Nie odczuwam takiej potrzeby. Choć standard życia polepszył nam się zdecydowanie od czasów początków naszego wspólnego z mężem gospodarzenia, to żyję/żyjemy wciąż wg tych samych zasad. Pewnie dla niektórych to takie właśnie dziadowanie, skąpstwo i syndrom Scrooge'a wink Ale trudno, to moje życie.
                  • pannagosia Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 10:45
                    Bo człowiek mający dobre zarobki, pochodzący z raczej bogatej rodziny nie musi niczego sobie udowadniać garnkami za 200 zł czy innymi drogimi rzeczami. Biedny całe życie, jak raz wygra albo zarobi, rzuca się do kupowania drogich rzeczy, bo myśli że wtedy będzie szczęśliwy.
                    • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:02
                      Kurcze, ludzie, co wy z tym garnkiem za 200,- zł. niby co sobie można nim udowodnić???
                      Przecież około 200,- zł. kosztuje garnek z Tefala, żaden kosmos, zwykły dobry garnek, ale nie jakiś wypas. Tworzycie tu jakieś dziwne teorie, że to biedni kupują garnki po 200,- zł. a bogaci po 50,-zł., biedni kupują pościele z jedwabiu, a bogaci śpią pod flanelą, i biedni jeżdzą mercedesem, a bogaci suną polonezem.
                      Te wszystko jachty w saint tropez większe od sąsiadujących z nimi kamienic też kupują biedni?
                      Może popatrzcie sobie jak faktycznie żyją ludzie bogaci, na ich domy, samochody, ubrania, biżuterię, zastawy stołowe, sztućce, jedzenie, a potem snujcie teorie o kompensowaniu sobie biedy na szerszą skalę.
                      • pannagosia Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:11
                        Tu nie chodzi o garnek za 200 zł. Mogą być buty za 500 zł czy za 800 zł czy coś innego. Człowiek biedny, który całe życie żyje skromnie (na przykład 4 osoby z pensji 4 tysiące) jak raz wygra 20 tysięcy albo dostanie wielką premię czy spadek to szaleje. Taki, co dorastał w bogatym domu, który sam zarobi 10 tysięcy a jego druga połowa tyle samo, nie musi sobie nagle kupować szpilek za 700 zł czy torebki za 1000 zł, bo po co? Chyba że lubi takie szpilki. Nie kupi czegoś czego nie potrzebuje, dlatego że dużo zarabia.
                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:23
                          pannagosia napisał(a):

                          >Taki, co dorastał w bogatym domu, który sam zarobi 10 tysięcy a
                          > jego druga połowa tyle samo, nie musi sobie nagle kupować szpilek za 700 zł cz
                          > y torebki za 1000 zł, bo po co?

                          Oczywiście, że nagle nie musi, bo na co dzień kupuje droższe. Dobre, markowe torebki kosztują znacznie więcej. Za 1000,- zł. to masz torebki w Kazarze.
                          • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:27
                            Aż tak wysokich zarobków nie mamy, ale nie są złe. Nie kupuję drogich torebek czy butów, nie mam takiej potrzeby, choć nic by się nie stało, gdybym kupiła. Niekoniecznie ten z trochę wyższymi zarobkami na co dzień kupuje drogie rzeczy (nie mówię tu o milionerach oczywiście)
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:29
                            > Oczywiście, że nagle nie musi, bo na co dzień kupuje droższe.

                            Ale skąd ta pewność Nenia, że na co dzień kupuje droższe?
                            Naprawdę nie każdy, kto ma kasę, żyje na wysokiej stopie.
                            Zasada, że wydatki są wprost proporcjonalne do dochodów to nie reguła.
                            • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:43
                              robitussin napisał:


                              > Naprawdę nie każdy, kto ma kasę, żyje na wysokiej stopie.


                              Dokładnie. Nie każdy kto ma trochę większe dochody (i znowu, nie mówię o milionerach, tylko o ludziach którzy zarabiają trochę więcej) mają ochotę wszystko wydawać, żyć na bardzo wysokiej stopie. Może wolą kupić dziecku mieszkanie albo wysłać go na obóz językowy za granicę, a może chcą po prostu zaoszczędzić 100 000. Wolą kupić garnek za 50 zł, buty za 200 zł itp. Nie są im na co dzień potrzebne bardzo drogie rzeczy, wystarczą średnie.
                              • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:56
                                zuzanna56 napisała:

                                > robitussin napisał:
                                >
                                >
                                > > Naprawdę nie każdy, kto ma kasę, żyje na wysokiej stopie.
                                >
                                >
                                > Dokładnie. Nie każdy kto ma trochę większe dochody (i znowu, nie mówię o milion
                                > erach, tylko o ludziach którzy zarabiają trochę więcej) mają ochotę wszystko wy
                                > dawać, żyć na bardzo wysokiej stopie.

                                Ależ ja nie piszę, że każdy musi wydać 200,- zł. na garnek. Ja polemizuję ze stwierdzenie, że trzeba oszaleć, żeby tyle wydać, i że ten garnek ma dokładnie takie same funkcje jak ten za 50,- zł.
                                I nie czarujmy się, ale wystarczy wyjechać za granicę, do krajów bogatszych, żeby zobaczyć róznicę w wyglądzie. I nie, wcale nie koniecznie w ubraniach, choć też to widać, szczególnie jeśli chodzi o odzież sportową i buty. Ale różnica jest widoczna w zadbaniu, szczególnie porównując męzczyzn, Polacy są mocno zaniedbani i wynika to w dużej mierze jednak z braku pieniędzy.
                                Popatrzcie kiedyś na skórę, włosy, zęby, tam się do korzysta z zabiegów kosmetycznych, z medycyny estetycznej stale, a nie jak u nas, idzie pani na sylwestra i oczekuje, że kosmeyczka zrobi z niej bóstwo po 1 zabiegu. Do tego lepsze kosmetyki, lepsze jedzenie, uprawianie sportu, wyższy poziom życia.
                                I też ich stać na domy dla siebie i dzieci. Po prostu mają więcej pieniędzy.
                                • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:04
                                  Nenia, pewnie że tak. Zarobki na tzw. zachodzie są wyższe niż w Polsce. Generalnie masz rację.
                                  Choć znam z wymian szkolnych kilka osób z zachodu, z zarobkami 5 tys euro na rodzinę, które nie przykładają wagi do czystości, ubioru, wyglądu swojego albo domu. Może to wyjątki. Znam też własną rodzinę, kilku innych mieszkańców UK czy Niemiec, którzy żyją tam z zarobków takich samych jak ja czy moi znajomi w Polsce, a nawet z mniejszych. Są wyjątki, ale generalnie to wiemy, że w Polsce zarobki są dużo, dużo niższe niż we Francji, Niemczech itd.
                      • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:16
                        > Przecież około 200,- zł. kosztuje garnek z Tefala, żaden kosmos, zwykły dobry g
                        > arnek, ale nie jakiś wypas.

                        Równie zwykły i dobry garnek z IKEA kosztuje 50 zł.
                        Uwierz smile

                        > Tworzycie tu jakieś dziwne teorie, że to biedni kup
                        > ują garnki po 200,- zł. a bogaci po 50,-zł., biedni kupują pościele z jedwabiu,
                        > a bogaci śpią pod flanelą, i biedni jeżdzą mercedesem, a bogaci suną polonezem

                        W życiu nie tworzę takich teorii. Odpieram kuriozalne "ataki" osób, które dziwią jak to bogata osoba może kupować taniochę.

                        > Te wszystko jachty w saint tropez większe od sąsiadujących z nimi kamienic też
                        > kupują biedni?

                        No i widzisz tutaj właśnie zmierzamy do sedna. Będąc milionerką kupiłabym sobie pewnie taki jacht, niekoniecznie większy od kamienicy i niekoniecznie w Saint Tropez, bardziej pociągają mnie Karaiby czy Oceania, a jachty raczej małe, rodzinne. Ale garnka za 200 zł nie kupię, bo nie mam takiego parcia smile

                        > Może popatrzcie sobie jak faktycznie żyją ludzie bogaci, na ich domy, samochody
                        > , ubrania, biżuterię, zastawy stołowe, sztućce, jedzenie, a potem snujcie teori
                        > e o kompensowaniu sobie biedy na szerszą skalę.

                        Widzę doskonale jak żyją ludzie bogaci, ba! obrzydliwie bogaci. Tacy, którzy się swoim bogactwem po prostu nie afiszują.
                        Popatrz sobie na choćby na życie Ingvara Kamprada. Jak się ubiera, jak wygląda.
                        biznes.onet.pl/miliarderzy-ktorzy-zyja-jak-zwykli-ludzie,18491,5397045,13526653,fotoreportaze-detal-galeria
                        • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:17
                          > Widzę doskonale jak żyją ludzie bogaci, ba! obrzydliwie bogaci. Tacy, którzy si
                          > ę swoim bogactwem po prostu nie afiszują.
                          > Popatrz sobie na choćby na życie Ingvara Kamprada. Jak się ubiera, jak wygląda.
                          > biznes.onet.pl/miliarderzy-ktorzy-zyja-jak-zwykli-ludzie,18491,5397045,13526653,fotoreportaze-detal-galeria

                          Właściwie to polecam cały link wink
                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:26
                          robitussin napisał:

                          > > Przecież około 200,- zł. kosztuje garnek z Tefala, żaden kosmos, zwykły d
                          > obry g
                          > > arnek, ale nie jakiś wypas.
                          >
                          > Równie zwykły i dobry garnek z IKEA kosztuje 50 zł.
                          > Uwierz smile

                          Wierzę, bo sama kupiłam kiedyś, i to niby te lepsze - seria 365+, po kilku latach wyglądają mocno średnio, wszystkie mają przebarwienia, przeciekają przy uchwytach, plus nie mają szklanych pokrywek.
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:33
                            > Wierzę, bo sama kupiłam kiedyś, i to niby te lepsze - seria 365+, po kilku lata
                            > ch wyglądają mocno średnio, wszystkie mają przebarwienia, przeciekają przy uchw
                            > ytach, plus nie mają szklanych pokrywek.

                            Pokrywki są faktycznie minusem, małym, ale minusem.
                            Ale - u mnie nic nie przecieka, nie przebarwia się, nie wygląda "mocno średnio", a używam długo, bo jak pisałam - 16 lat.
                            Uwierz, gdyby coś było z nimi nie tak, to już bym ich nie kupowała i zapewne wybrała inne. To nie jest tak, że ja dla zasady i z uporem maniaka będę kupować szajs, bo tanio.
                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:44
                          robitussin napisał:

                          Różnica między Ingvarem Kampradem a zwykłym śmiertelnikiem jest taka, że Ingvar ma wybór, śmiertelnikowi pozostaje ideologia.
                          Problemem w tej rozmowie jest to co zwykle dzieje się na forum i co powoduje, że dyskusje bywają męczące - po prostu nastepuje sztywny podział na czarno-biały świat.

                          Oczywiście, że są ludzie, którzy mają dużo pieniędzy i żyją skromnie, podobnie jak istnieją ludzie, którzy kupują droższe rzeczy, bo zależy im nie na tym, żeby było widać, ale żeby dostarczyć sobie odpowiednią jakość, która po prostu jest wygodna, często również bezpieczna.
                          Dlatego, choć wiem, że mały fiat ma 4 koła, a w środku kierownicę i fotele do siedzenia i mało pali to mimo wszystko wybiorę droższy samochód, który może i pali więcej, ale ma 8 poduszek podwietrznych i nowoczesne systemy bezpieczeństwa, nie mówiąc już o strefie zgniotu.
                          I nie dlatego kupię, bo "oszlałam", "jestem rozrzutna" i "chcę się pokazać", ale dlatego, że cenię komfort, jakość, wygodę i bezpieczeństwo.
                          No nie ma rady, jakość kosztuje, nikt ci za darmo nie da wysokiej jakości tkaniny, czy najnowszych systemów bezpieczeństwa. Chcesz mieć lekki rower - niestety, ale musisz zapłacić za włókno węglowe, chcesz mieć oddychające, nieprzemakalne buty - niestety, gore-tex kosztuje. To nie jest tak, że kupując do chodzenia po górach buty meindl przepłacasz bo są one takie same jak chińskie trampki. Choć oczywiście można się upierać, że kurtka Mammuta to to samo co chińszczyzna z bazaru.
                          A wystarczy tylko wybrać się zimą do Austrii i już widzisz, że tam Mammut to standard, bo społeczeństwo jest po prostu bogatsze i ich stać. Jakoś nie chodzą w chińskich kurtkach z bazaru. Nie twórzmy więc mitów, że tej jakości nie ma. Owszem, może jej nie być, ale wystarczy znać się na niektorych zagadnieniach, żeby widzieć, że jakość istnieje i że jakość najczęściej kosztuje.
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:36

                            > Różnica między Ingvarem Kampradem a zwykłym śmiertelnikiem jest taka, że Ingvar
                            > ma wybór, śmiertelnikowi pozostaje ideologia.

                            Przepraszam, ale o czym Ty teraz piszesz? O jakich śmiertelnikach?
                            Bo ja o tym, że nie wszyscy bogacze afiszują się swoim bogactwem i żyją na wysokiej stopie, choć uparłaś się tak twierdzić. Jako przykład podałam choćby Kamprada (w linku było parę innych osób, sądzę, że to i tak mały procent).

                            > Oczywiście, że są ludzie, którzy mają dużo pieniędzy i żyją skromnie,

                            No nie wiem, czy to dla Ciebie faktycznie takie oczywiste, bo już kilka osób usiłuje Ci to wytłumaczyć, a Ty nadal to samo smile

                            > jak istnieją ludzie, którzy kupują droższe rzeczy, bo zależy im nie na tym, żeb
                            > y było widać, ale żeby dostarczyć sobie odpowiednią jakość, która po prostu jes
                            > t wygodna, często również bezpieczna.

                            Jedno nie wyklucza drugiego, bo każdy ma inaczej ustawione priorytety. To raz.
                            Dwa to to, że istnieje masa rzeczy niekoniecznie z najwyższej półki, które w pełni spełniają czyjeś kryteria jakości, wygody i bezpieczeństwa.
                            Kupujesz wypasione, bezpieczne, wygodne i piękne Volvo za bańkę. Czy to znaczy, że auto za parę(naście) baniek jest bardziej bezpieczne? Że to superklaśne Volvo w porównaniu do tego droższego traci automatycznie certyfikaty bezpieczeństwa i jakości?

                            > No nie ma rady, jakość kosztuje,

                            No nie dogadamy się jednak, bo Ty piszesz o czymś zupełnie innym niż ja.

                            > A wystarczy tylko wybrać się zimą do Austrii i już widzisz, że tam Mammut to st
                            > andard, bo społeczeństwo jest po prostu bogatsze i ich stać. Jakoś nie chodzą w
                            > chińskich kurtkach z bazaru.

                            Bo w Austrii nie ma chińskich bazarów. Dla nich to, co u nas jest bóg wie czym, stanowi standard, nie mają innej alternatywy, jedynie w górę. To jest ta różnica, żadna inna. U nas też nie chodzi się w sukienkach z liści palmowych.

                            > Nie twórzmy więc mitów, że tej jakości nie ma. Ow
                            > szem, może jej nie być, ale wystarczy znać się na niektorych zagadnieniach, żeb
                            > y widzieć, że jakość istnieje i że jakość najczęściej kosztuje.

                            I jak wcześniej. Ja o niebie, a Ty o chlebie.
                            • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:44
                              robitussin napisał:

                              > No nie wiem, czy to dla Ciebie faktycznie takie oczywiste, bo już kilka osób us
                              > iłuje Ci to wytłumaczyć, a Ty nadal to samo smile

                              Może odpuść sobie te protekcjonalne uwagi i tłumaczenie oczywistych oczywistości bo po prostu nie łapiesz o czym ja piszę.
                              Nigdzie nie piszę o konieczności kupowania z najwyższej półki.
                              Dlatego tak mnie dziwi uważanie garnka na 200,- zł za najwyższą półkę, przecież ci już pisałam, że są garnki znacznie droższe, więc ten za 200,- zł to co najwyżej półka średnia.
                              A o takim garnku jest tu mowa, na taki przykład powołuje się założycielka wątku.
                              Wiadomo, że w pewnym momencie przestaje działac jedynie jakość, a zaczyna się pojawiać choćby przynależność do świata bogaczy, za którą też się placi, i tu możemy zacząć mówić o prestiżu czy snobiźmie.
                              Jednak śmieszy mnie też w druga stronę, udowadnianie, że są tanie ręczniki które służą 20 lat zachowując świetną jakość. Jakość nie jest tania, czy masz może inne zdanie i kupujesz wysokojakościowe rzeczy za grosze?
                              Teraz już chyba jasno opisałam o czym mówię, czy dalej za trudne?
                              • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:09
                                > Teraz już chyba jasno opisałam o czym mówię, czy dalej za trudne?

                                Nie, miotasz się nadal we własnych argumentach kompletnie nie rozumiejąc i chyba nie chcąc zrozumieć drugiej strony. Szkoda, że nie odniosłaś się do przykładu z Volvo, bo chciałam sprawdzić, jakie w tej kwestii jest Twoje zdanie.
                                Nie rozumiem, czemu śmieszy Cię udowadnianie, że tanie ręczniki po 20 latach zachowują świetną jakość. Tak, dla mnie ta jakość jest świetna, bo MNIE wystarcza. I koniec kropka. Możesz to nazwać kiepskim gustem, małymi potrzebami, skromnością, czymkolwiek, nie zaprzeczę. Nie muszę mieć bóg wie jakich ręczników, jeśli obecne spełniają moje potrzeby. Ale mnie z kolei śmieszy upieranie się, że jakość musi być tylko i wyłącznie droga. Nie, nie musi, bo każdy ma inne kryteria tej jakości.
                                EOT, bo nie chce mi się tego dalej rozkminiać.
                                • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:18
                                  > Teraz już chyba jasno opisałam o czym mówię, czy dalej za trudne?

                                  Nie, miotasz się nadal we własnych argumentach kompletnie nie rozumiejąc i chyba nie chcąc zrozumieć drugiej strony.

                                  Miotam się? Cały czas piszę konsekwentnie, że jakość kosztuje. I owszem, istnieje granica powyżej której zaczyna się snobizm. Cały czas to piszę, więc nie wiem w czym się miotam.
                                  Generalnie oczywistym jest fakt, że w większości ludzie bogaci kupują droższe rzeczy, bo ich na to stać. Oczywistym jest również to, że nie wszyscy. Nie ma takiej grupy osób, gdzie wszyscy robią to samo. Jednak nie da się zaprzeczyć, że np. to zdjęcia, pokazuje jak żyją ludzie bogaci

                                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3269495,5,70,42232,Monte-Carlo.html
                                  a jak żyją ludzie biedni:

                                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2118814,5,42,42232,Kirgistan,Kirgistan.html
                                  To po prostu widać gołym okiem i nie trzeba tworzyć filozofii. Bogatsi żyją z reguły na wyższym poziomie i nie wiem o co wielkie mecyje?
                                  Choć, po raz któryś to piszę, istnieją ludzie, którzy żyją bardzo skromnie mając bardzo duże pieniądze. Ale to rzadkość, o czym świadczą ogólne, latwo zauważalne różnice pomiędzy państwami bogatymi a biednymi, a nawet pomiędzy osiedlem apartamentowców, a familoków na Śląsku.
                                  • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:29
                                    > Generalnie oczywistym jest fakt, że w większości ludzie bogaci kupują droższe r
                                    > zeczy, bo ich na to stać. Oczywistym jest również to, że nie wszyscy.

                                    I koniec kropka!
                                    Tylko i wyłącznie o to mi chodziło!

                                    > Jednak nie da się zaprzeczyć, że np. to zdjęcia, pokazuje jak żyją ludzie bogaci

                                    A gdzie ja temu zaprzeczałam? Pokaż mi gdzie?

                                    > To po prostu widać gołym okiem i nie trzeba tworzyć filozofii.

                                    A kto ją tworzy? Ja?
                                    Czy ja napisałam gdzieś, że wszyscy bogacze żyją skromnie?

                                    > Choć, po raz któryś to piszę, istnieją ludzie, którzy żyją bardzo skromnie mają
                                    > c bardzo duże pieniądze. Ale to rzadkość, o

                                    Ale jakie to ma znaczenie, że to rzadkość?
                                    Laska dziwiła mi się, że jakbym była milionerką, to bym sobie nie kupiła garnka za dwie stówy.
                                    No nie kupiłabym, bo bycie milionerem nie determinuje od razu większych wydatków, jeśli ktoś uważa, że nie ma to uzasadnienia.
                        • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:57
                          > W życiu nie tworzę takich teorii. Odpieram kuriozalne "ataki" osób, które dziwi
                          > ą jak to bogata osoba może kupować taniochę.

                          a co ty mozesz o tym wiedziec
                          badziewne gary, badziewne recznik z bazaru
                          badziewne zycie
                          gdzie ty masz to bogactwo
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:41
                            > a co ty mozesz o tym wiedziec
                            > badziewne gary, badziewne recznik z bazaru
                            > badziewne zycie
                            > gdzie ty masz to bogactwo

                            Nie zawiodłeś mnie, jak zwykle smile
                            Biedne, sfrustrowane chłopię ze zmywaka, bez szans i nadziei na lepsze jutro big_grin
                            • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:49
                              > Nie zawiodłeś mnie, jak zwykle smile
                              > Biedne, sfrustrowane chłopię ze zmywaka, bez szans i nadziei na lepsze jutro big_grin

                              bueheh
                              milioner z badziewnym gareczkiem za 50 zeta HAHA
                              chyba mam i lepsze dzisiaj i lepsze jutro
                              na marginesie ,kompletuje sobie la crousety musze powiedziec ze sa calkiem ok #
                              troche lepsze niz ikea 365 hehehe
                              • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:53
                                > kompletuje sobie la crousety musze powiedziec ze sa calkiem ok #
                                > troche lepsze niz ikea 365 hehehe

                                Ale mnie naprawdę ch... obchodzi, co ty tam sobie kompletujesz smile
                                Może jedynie troszkę współczuję, że nie stać Cię na kupno od razu całego kompletu.
                                • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:57
                                  tyle ze komplet kosztuje wiecej niz ty i to cale twoje badziewie ktor posiadasz razem wziete
                                  • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:00
                                    jamesonwhiskey napisał:

                                    > tyle ze komplet kosztuje wiecej niz ty i to cale twoje badziewie ktor posiadasz
                                    > razem wziete

                                    Dlatego właśnie współczuję, że nie stać cię na jednorazowy zakup zakompleksiony dorobkiewiczu smile
                                    • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:18
                                      przynajmniej mnie stac na pojedyncze sztuki, co w mojej ocenie jest leopsze niz to ze nie stac cie na nic i musisz sobie wmawiac ze jakis kicz jest ok i lepszego nie potrzebuje
                                      • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:33
                                        jamesonwhiskey napisał:

                                        > przynajmniej mnie stac na pojedyncze sztuki, co w mojej ocenie jest leopsze niz
                                        > to ze nie stac cie na nic i musisz sobie wmawiac ze jakis kicz jest ok i lepsz
                                        > ego nie potrzebuje

                                        Miśku, mam faktycznie niewiele, ale Ty nie możesz nawet pomarzyć o posiadaniu choćby 1/100 tego, na co mnie stać. I taka jest między nami różnica. Ty nie masz środków, ale nowobogacko ciągniesz do luksusu, ja mam środki, ale mam w dupie luksus. Jesteś w stanie to pojąć czy cię to jednak przerasta?
                                        • przystanek_tramwajowy Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:41
                                          robitussin napisał:

                                          > jamesonwhiskey napisał:
                                          >
                                          > > przynajmniej mnie stac na pojedyncze sztuki, co w mojej ocenie jest leops
                                          > ze niz
                                          > > to ze nie stac cie na nic i musisz sobie wmawiac ze jakis kicz jest ok i
                                          > lepsz
                                          > > ego nie potrzebuje
                                          >
                                          > Miśku, mam faktycznie niewiele, ale Ty nie możesz nawet pomarzyć o posia
                                          > daniu choćby 1/100 tego, na co mnie stać. I taka jest między nami różnic
                                          > a. Ty nie masz środków, ale nowobogacko ciągniesz do luksusu, ja mam środki, al
                                          > e mam w dupie luksus. Jesteś w stanie to pojąć czy cię to jednak przerasta?
                                          >
                                          Nie ma szans, nie zrozumie. Jameson ma w głowie zamiast mózgu budyń, ale za to ugotowany w garnku za 200 zeta wink
                                          • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 14:05
                                            ohoho , skoro jestes takim wielkim myslicielem to by cie nie szokowal garnek za 200 tylko bys taki miala, zreszta te ktor uzywam to sa bardziej po 400 na wyprzedazy
                                            ale skoro to cie dziwi to raczej swoim wybitnym mozgiem niewiele osiagnelas
                                            wiec kto ma budyn w glowie to ma ale to nie jestem ja
                                        • jamesonwhiskey Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 14:01
                                          > Miśku, mam faktycznie niewiele, ale Ty nie możesz nawet pomarzyć o posia
                                          > daniu choćby 1/100 tego, na co mnie stać. I taka jest między nami różnic
                                          > a. Ty nie masz środków, ale nowobogack


                                          heh, spoko spoko, milioner w wykoslawionych butach
                                      • franczii Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 14:39
                                        Mam patelnie i dwa garnki zeliwne, za ktore placilam po ok. 250-300 zl za szt (to bylo
                                        sporo lat temu kiedy gotowalam moje pierwsze potrawy i myslalam, ze dobry garnek mi pomozebig_grin) I mam tez 3 gary z Ikei z dwoch roznych linii. Gotuje bardzo duzo i za diabla nie potrafie sie doszukac roznicy miedzy nimi.
                                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 15:09
                                          Bo to nie działa na zasadzie magicznej, że jak garnek kosztuje 200,- zł. to od razu jest świetny.
                                          Trzeba, jak już pisałam wcześniej, trochę interesować się tematem, a wtedy jest dość oczywiste to, za co się płaci. Inaczej faktycznie można kupić drogiego bubla. Cena nie powinna być jedynym kryterium zakupu.
                                          Mój żeliwny wok jest świetny i to faktycznie dziwne, że nie widzisz różnicy. Czy one są ze stali węglowej? Mnie się akurat żeliwne garnki nie podobają z wyglądu, poza tym są ciężkie, ale muszę przyznać, że chińszczyzna z żeliwnego woka jest wspaniała, chrupiąca, dokładnie taka, jaka powinna być.
                                          Garnki z Ikea mi nie odpowiadają, bo się szybko niszczą, na dnie jest pełno kropek, ścianki szybko się rysują, trudno usunąć plamy po przypaleniu i bardzo niefortunnie jest rozwiązana kwestia uchwytów. Podczas mycia w zmywarce wlewa się do środka woda, i często miałam opryskaną kuchnię wodą bo wyciągając niby suche garnki ze środka zaczynała z nich wylewać się woda. Do tego brak szklanych pokrywek.
                                          • franczii Re: A gdybym ja była milionerką 19.01.13, 07:45
                                            A mnie dziwi bardzo to, ze osoba, ktora prawie wcale nie gotuje interesuje sie tak doglebnie tematem gankowbig_grin Mnie by gary w ogole nie interesowaly.
                                            Nie pisalam nigdzie ze kupujac te drozsze garnki kierowalam sie wylacznie cena.
                                            Ja gotuje bardzo duzo i urozmaicenie i wiem do czego mi te garnki byly potrzebne i przyznaje,, ze jestem z nich bardzo zadowolona (chociaz teraz po latach doswiadczen bym juz tyle za nie nie dala tylko czekala na okazje, zeby kupic te same garnki tanieej bo wiem ze mozna). Zeliwny wok, patelnia grilowa, zeliwny garnek, ktory dlugo trzyma cieplo, w ktorym mozna powoli gotowac na niskim ogniu bez obawy, temperatura spadnie maja po prostu innne przeznaczenie niz rondelek z ikei, ktory tez w roli do ktorej zostal przeznaczony spelnia sie swietnie. Dlatego na wok wydalam tyle ile wydalam (placac rowniez za marke) natomiast zwyklego rondla, ktory sluzy m.in. do gotowania makaronu bym juz nie zakupila tej samej marki co woka.
                                            Z garnkami z ikei ani z innymi tanszymi garnkami nie ialam zadnych problemow w uzytkowaniu.
                                            Jesli chodzi o szklane pokrywki to jest to troche kwestia mody. Obecnie nawet najtansze linie garnkow maja szklane pokrywki. A na topie sa gary miedziane bez szklanych. Maly miedziany rondelek tej samej marki, ktorej ja mam moje stare zeliwne (ktore w tej chwili mozna kupic po niskiej cenie) bagatelka 130E. Za 2 lata bede mogla je kupic za 30 E a wymysla cos nowego "wartego" swojej ceny.

                                            • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 19.01.13, 11:33
                                              franczii napisała:

                                              > A mnie dziwi bardzo to, ze osoba, ktora prawie wcale nie gotuje interesuje sie
                                              > tak doglebnie tematem gankowbig_grin Mnie by gary w ogole nie interesowaly.

                                              Nie ma w tym nic dziwnego, taką mam naturę, dociekliwą, interesuje mnie wiele rzeczy, którymi się otaczam, do tego mam dość wygodne życie, jedno dziecko, sporo czasu, pracuję w domu, we własnej firmie, i do tego lubię wiedzieć na czym śpię, co ubieram, co jem, z czego jem i w czym jest to gotowanie. Mam też swojego prywatnego hopla - uwielbiam piękne rzeczy i lubię estetyczne otoczenie, odpoczywam wśród ładnych przedmiotów i jestem skłonna zapłacić sporo za piękną lampę, krzesło, narzutę, czy zastawę stołową. Dla równowagi uwielbiam męskich, wysokich brzydali smile

                                              A szklane pokrywki lubię, bo zaglądam co mi mój maczo gotuje smile
                          • raohszana Z czystej, nieludzkiej ciekawości 19.01.13, 15:03
                            To tylko mając drogie-i-nie-z-bazaru rzeczy i wydając masę kasy można mieć nie-badziewne życie?
                            • nenia1 Re: Z czystej, nieludzkiej ciekawości 19.01.13, 15:22
                              Bardzo nieprecyzyjne pytanie.
                              Co to znaczy drogie? Co to znaczy masę kasy? Co to znaczy nie-badziewne życie?
                              Dla każdego coś innegosmile

                              Może nie mieć rzeczy i mieć nie-badziewne życie, zależy od filozofii życiowej, to chyba dość oczywiste?
                              • raohszana Re: Z czystej, nieludzkiej ciekawości 19.01.13, 15:27
                                Bardzo precyzyjne pytanie - do jamesa, w odpowiedzi na jego post. James zarzucił "badziewiem", James wie o jakie badziewie chodzi i o jakie "drogie" i z czym zestawione.
                                • nenia1 Re: Z czystej, nieludzkiej ciekawości 19.01.13, 15:31
                                  A to przepraszam, nie ustawiłam sobie drzewka smile
                                  • raohszana Re: Z czystej, nieludzkiej ciekawości 19.01.13, 15:39
                                    Szpoko, nawet w drzewku to nie wiadomo co i do kogo czasem wink
                    • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:09
                      pannagosia napisał(a):

                      > Bo człowiek mający dobre zarobki, pochodzący z raczej bogatej rodziny nie musi
                      > niczego sobie udowadniać garnkami za 200 zł czy innymi drogimi rzeczami. Biedn
                      > y całe życie, jak raz wygra albo zarobi, rzuca się do kupowania drogich rzeczy,
                      > bo myśli że wtedy będzie szczęśliwy.

                      Masz dużo racji. Może nie jest to norma, bo generalizować nigdzie nie można, ale określenie "nowobogacki", czy wcześniej "nuworysz" funkcjonuje nie od dzisiaj smile
                      • pannagosia Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:12
                        Norma nie, ale często się zdarza.
                  • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:20
                    robitussin napisał:

                    > Ale widzisz, mnie się NIE przypalił dotąd żaden garnek za 50 zł, ani nawet tańs
                    > zy, bo i takie posiadam.

                    No widzisz, a mnie się przypalił, i to nie jeden raz, zmienił kolor od spodu, przebarwił się, nie nadawał się do piekarnika, porysował się, miał kiepską pokrywkę, przez co miałam ciągle brudną płytę, nie miał na pokrywce termometru z połączeniem magnetycznym, nie trzymał długo ciepła po zdjęciu z palnika, uchwyty się nagrzewały, uchyty nie były antypoślizgowe, nie miały antybakteryjnych powłok, a to tego wszystkie zawierały nikiel.

                    Podobnie z ręcznikami, zdradź może zródło, gdzie można kupić tani, chiński ręcznik z dobrą gramaturą, puszysty, miękki i dobrze chłonący wodę, który posłuży ci jak twoje przez 20 lat i będzie kosztował grosze.

                    Bardzo proszę również o podanie sposobu na nieprzywieranie sierści zwierząt do pościeli z bawełny, gdyż mam dwa długowłose koty i widzę kolosalną różnicę między zwykłą, tanią bawełną a markową bawełną satynową.
                    • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:43
                      > nie nadawał się do piekarnika,

                      Do piekarnika mam inne naczynia, a nie garnki.

                      > nie miał na pokrywce termometru z połączeniem magnetycznym,

                      Nie potrzebuję takich udogodnień.

                      > nie trzymał długo ciepła po zdjęciu z palnika,

                      Nie mam takich oczekiwań w stosunku do garnków.

                      > uchyty nie były antypoślizgowe, nie miały antybakteryjnych powł
                      > ok, a to tego wszystkie zawierały nikiel.

                      Jak wyżej. Nie mam takich oczekiwań.
                      A to, co ominęłam (spalenie, odbarwienie itp.) w ogóle nigdy mnie nie dotyczyło.

                      > Podobnie z ręcznikami, zdradź może zródło, gdzie można kupić tani, chiński ręcz
                      > nik z dobrą gramaturą, puszysty, miękki i dobrze chłonący wodę, który posłuży c
                      > i jak twoje przez 20 lat i będzie kosztował grosze.

                      Pisałam, że ręczniki kupiłam gdzieś na rynku (gdyńska hala?) lata temu. Potem w zwykłym sklepie również w Gdyni. Później dokupywałam w IKEA. Dla mnie ręcznik ma mieć wieszaczek, ładny kolor i bardzo dobrze chłonąć wodę. To wszystko. I - pewnie nie uwierzysz - wolę, gdy jest sztywny i szorstki (raczej nie dodaję płynów do płukania), niż miękki.

                      > Bardzo proszę również o podanie sposobu na nieprzywieranie sierści zwierząt do
                      > pościeli z bawełny, gdyż mam dwa długowłose koty i widzę kolosalną różnicę międ
                      > zy zwykłą, tanią bawełną a markową bawełną satynową.

                      Nie lubię satyny, nie lubię jej dotyku i nie podoba mi się po prostu.
                      Na mojej pościeli (głównie flanela i płótno bawełniane) kocie kłaczki są w ilościach dopuszczalnych, więcej ich na pledach polarowych, ale też niekoniecznie. Inna sprawa, że moje bydlęta niezbyt dużo sierszczą wink
                      • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:49
                        robitussin napisał:

                        > Nie lubię satyny, nie lubię jej dotyku i nie podoba mi się po prostu.

                        Ja nie piszę o satynie, tylko o bawełnie satynowej. To zupełnie 2 różne rzeczy.
                      • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 11:58
                        robitussin napisał:

                        > Pisałam, że ręczniki kupiłam gdzieś na rynku (gdyńska hala?) lata temu. Potem w
                        > zwykłym sklepie również w Gdyni. Później dokupywałam w IKEA.

                        Zwykle kupuję ręczniki w IKEA. Jak dla mnie są bardzo fajne.
                        Robitussin, a ty z Gdyni jesteś?
                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:08
                          Ręczniki z IKEA są kiepskiej jakości. Po paru praniach tracą kolor, łatwo się plamią, a do tego faktycznie są szorstkie. Proponuję niedużo droższe greno. Do tego firma z polskim kapitałem.
                          • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:11
                            Ja kupuję białe/kremowe to nie tracą koloruwink
                            • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:15
                              Kupuję też czasami w Józku wink (kurcze, jak to się pisze)
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:02
                            nenia1 napisała:

                            > Ręczniki z IKEA są kiepskiej jakości.

                            Jesu, Nenia, litości smile
                            Żyj i daj żyć innym.
                            IKEA miewa kiepską jakość wielu produktów, ale akurat ręczniki są fajne.
                            DLA MNIE - podkreślę to.

                            > Do tego firma z polskim kapitałem.

                            No i jedynie to mogłoby mnie skusić do zmiany przyzwyczajeń.
                            • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:05
                              A w czym ja ci nie daję żyć? Przecież ci nie mówię - nie możesz kupić.
                              Po prostu stwierdzam fakt wynikający z użytkowanie tych ręczników.
                              Czyli robię dokładnie to co ty, tylko dochodzę do innych wniosków.
                              Rozumiem, że można tylko w jedną stroną?
                        • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:42
                          > Robitussin, a ty z Gdyni jesteś?

                          Teraz to już raczej tylko duchem i wspomnieniami smile
              • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 09:56
                > A po co przepłacać? wink Gdybym była milionerką, nie wydawałabym pieniędzy na rze
                > czy zbędne tylko dlatego, że byłoby mnie na nie stać.

                To jest tak oczywiste, że aż oczy przecieram, że ktoś może nie rozumieć wink

                > A mając tyle kasy, pewnie
                > częściej bym chodziła do restauracji niż gotowała w domu tongue_out

                Otóż to. Też bym olała gotowanie, zdałabym się na fajne knajpy. No chyba, że tak by mi woda sodowa strzeliła do głowy, że zatrudniłabym własnego kucharza. W sumie niezły pomysł smile
                • fanny Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:11
                  robitussin napisał:

                  > > A po co przepłacać? wink Gdybym była milionerką, nie wydawałabym pieniędzy
                  > na rze
                  > > czy zbędne tylko dlatego, że byłoby mnie na nie stać.
                  >
                  > To jest tak oczywiste, że aż oczy przecieram, że ktoś może nie rozumieć wink

                  Na poprzednie stronie udowadniasz dziewczynie dlaczego biedni ludzie kupuja bluzki po 20 zl.
                  Udowadniasz pokazujac rozumowanie, ktore za tym stoi "Jak się nie ma kasy, to się nie kupuje rzeczy droższych gatunkowych, bo się nie ma za co."

                  Ja chcialam Ci pokazac rozumowanie bogatych ludzi, ktorzy kupuja garnki za 200 czy 700 zl, a bluzeczki za 1000 (ktorej tez bys sobie nie kupila). Ze ich motywacja jest motywacja tych biednych tyle ze a rebour: jest za co wiec kupuje. Wydaja pieniadze, bo ich na to stac. Tyle, ze dla _nich_ nie jest zbedne. To jest cos zupelnie oczywistego, co sie robi odruchowo i bez zastanowienia nie traktujac w kategorii zbytku. I niczego przy okazji nie muszac sobie (ani innym) udowadniac.

                  Czy sadzisz, ze Grazyna Kulczyk ma w kuchni garnki po 50 zl czy raczej po 500?
                  Raczej ma na sobie bluzke za 1000 czy za 100? Raczej pije wino za 300 czy za 30? Smaruje kremem za 200 czy za 20 itd.
                  Myslisz, ze wydaje pieniadze na takie (w Twojej ocenie) zbytki, bo jest niezbyt zamozna i jednoczesnie rozpaczliwie laknie luksusu w kazdej postaci? wink
                  Bo ja mysle, ze prowadzi taki styl zycia jaki prowadzi, bo ja zwyczajnie na to stac.
                  Czy przeplaca? Wedlug mnie nie. Wedlug Ciebie - tak.
                  >
                  > > A mając tyle kasy, pewnie
                  > > częściej bym chodziła do restauracji niż gotowała w domu tongue_out
                  >
                  > Otóż to. Też bym olała gotowanie, zdałabym się na fajne knajpy. No chyba, że ta
                  > k by mi woda sodowa strzeliła do głowy, że zatrudniłabym własnego kucharza. W s
                  > umie niezły pomysł smile
                  >
                  Nie sadzisz, ze przy pewnym poziomie zamoznosci ludzie ulatwiaja sobie zycie kupujac zmywarke, przy innym zatrudniajac pania do sprzatania a przy jeszcze innym zatrudniajac rowniez wlasnego kucharza? I na kazdym z tych poziomow niewiele to ma wspolnego z woda sodowa uderzajaca do glowy lecz jest prosta konsekwencja poziomu zamoznosci?

                  P.S. Skad wiesz, ze cena garnka, ktora Ty zaplacilas, czyli 50 zl jest w sam raz? Moze przeplacilas 2 razy, bo ten za 25 okazalby sie rownie dobry?
                  • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:51
                    > Na poprzednie stronie udowadniasz dziewczynie dlaczego biedni ludzie kupuja blu
                    > zki po 20 zl.
                    > Udowadniasz pokazujac rozumowanie, ktore za tym stoi "Jak się nie ma kasy, to s
                    > ię nie kupuje rzeczy droższych gatunkowych, bo się nie ma za co."

                    No i? Gdzie tu widzisz jakiś brak logiki, bo pewnie to chciałaś mi zarzucić?

                    > Ja chcialam Ci pokazac rozumowanie bogatych ludzi, ktorzy kupuja garnki za 200
                    > czy 700 zl, a bluzeczki za 1000 (ktorej tez bys sobie nie kupila).

                    Ale po co mi to pokazujesz? Ja wiem, jak mogą rozumować ludzie bogaci.
                    Ale dla Ciebie jest tylko jedna opcja - bogaci żyją na wysokiej stopie i nic innego nie wchodzi w grę. Nie, nie wszyscy.
                    Uwierz albo po prostu przyjmij do wiadomości.
                    Jaśniej już nie potrafię.

                    > Czy sadzisz, ze Grazyna Kulczyk ma w kuchni garnki po 50 zl czy raczej po 500?

                    A gie mnie to obchodzi, co ona ma. Jakie to ma znaczenie?
                    Czy to, że ona żyje ponad stan oznacza, że wszyscy jej podobni też tak żyją?
                    No litości, co to za dziwna logika?

                    > Nie sadzisz, ze przy pewnym poziomie zamoznosci ludzie ulatwiaja sobie zycie ku
                    > pujac zmywarke, przy innym zatrudniajac pania do sprzatania a przy jeszcze inny
                    > m zatrudniajac rowniez wlasnego kucharza? I na kazdym z tych poziomow niewiele
                    > to ma wspolnego z woda sodowa uderzajaca do glowy lecz jest prosta konsekwencja
                    > poziomu zamoznosci?

                    I to jest jedna, jedyna, właściwa wersja wydarzeń?
                    Innej opcji nie znasz?
                    Zajrzyj sobie w życiorysy osób nieprzyzwoicie wręcz bogatych, sprawdź, czy faktycznie wszyscy mają domy na kształt stacji kosmicznej i 50 samochodów. Nie musisz odpowiadać, sprawdź to sama dla siebie.

                    > P.S. Skad wiesz, ze cena garnka, ktora Ty zaplacilas, czyli 50 zl jest w sam ra
                    > z? Moze przeplacilas 2 razy, bo ten za 25 okazalby sie rownie dobry?

                    Nie, te za 25 zł przypalały żarcie smile
                    Dlatego kupiłam droższe, które nie przepalają.
                    • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:00
                      robitussin napisał:

                      > Ale po co mi to pokazujesz? Ja wiem, jak mogą rozumować ludzie bogaci.
                      > Ale dla Ciebie jest tylko jedna opcja - bogaci żyją na wysokiej stopie i nic in
                      > nego nie wchodzi w grę. Nie, nie wszyscy.

                      Nie wszyscy, ale większość. Po czym to widać? Choćby po krajach, pojedź na Ukrainę czy Bułgarię, a przejedź się na Lazurowe Wybrzeże, czy do Bawarii. Zauważ różnicę i wyjaśnij skąd się bierze.
                      • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:00
                        Gdyby cię to nie przekonało polecam jeszcze Monako.
                      • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:12
                        nenia1 napisała:

                        > robitussin napisał:
                        >
                        > > Ale po co mi to pokazujesz? Ja wiem, jak mogą rozumować ludzie bog
                        > aci.
                        > > Ale dla Ciebie jest tylko jedna opcja - bogaci żyją na wysokiej stopie i
                        > nic in
                        > > nego nie wchodzi w grę. Nie, nie wszyscy.
                        >
                        > Nie wszyscy, ale większość.

                        No ale co w związku z tym, że większość?
                        Czy ta mniejszość w takiej sytuacji automagicznie przestaje mieć rację bytu?
                        Ja już naprawdę pogubiłam się w tym, czego Wy właściwie chcecie dowieść?
                        • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:24
                          robitussin napisał:

                          > No ale co w związku z tym, że większość?
                          > Czy ta mniejszość w takiej sytuacji automagicznie przestaje mieć rację bytu?
                          > Ja już naprawdę pogubiłam się w tym, czego Wy właściwie chcecie dowieść?

                          Nie, nie przestaje mieć racji bytu, ale jest mniejszością.
                          Nie tworzy więc reguły, ale ją potwierdza.
                          W rozmowie chcąc dojść do jakiegoś wniosku trzeba ustalić regułę, inaczej będziemy mówić o wyjątkach, które oczywiście istnieją, bo zawsze istnieją, ale nie stanowią o przeważających mechanizmach. Pytanie było o społeczeństwo, nie da się omówić każdego wyjątku istniejącego w społeczeństwie, dlatego tworzy się regułę. A reguła jest taka, że bogatszy częściej kupi droższą rzecz, nie dlatego, jak tu wielu twierdzi, że jest rozrzutny, oszalał i jest snobem, ale dlatego że go stać na wyższą jakość.
                          • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:36
                            nenia1 napisała:

                            > robitussin napisał:
                            >
                            > > No ale co w związku z tym, że większość?
                            > > Czy ta mniejszość w takiej sytuacji automagicznie przestaje mieć rację by
                            > tu?
                            > > Ja już naprawdę pogubiłam się w tym, czego Wy właściwie chcecie dowieść?
                            >
                            > Nie, nie przestaje mieć racji bytu, ale jest mniejszością.
                            > Nie tworzy więc reguły, ale ją potwierdza.

                            A gdzie ja coś pisałam o regule, no litości Nenia, motasz tak strasznie, że głowa boli.
                            Odpowiedziałam jedynie na to:
                            Chcesz powiedziec, ze gdybys byla milionerka, nadal bys kupowala garnki po 50 zl? LOL
                            A po co?

                            A zrobiła się z tego afera, że ja rzekomo uważam, że nikt bogaty nie opływa w luksusy tylko kupuje w Lidlu suspicious
                            • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:46
                              Dziewczyno, może spojrzyj kto do kogo zaczął się czepiać?
                              To ty dorwałaś się do moich wypowiedzi i ciągle zawodzisz, że trzeba mi tłumaczyć, a ja nie rozumiem.
                              Czep się laski, która ci nie wierzy, że jesteś bogata i nie kupisz sobie garnka za 200,- zł. a nie mnie. Ja nigdzie nie piszę, że WSZYSCY bogaci kupują drogie garnki. Jak to sobie w końcu uzmysłowisz to może coś do ciebie dotrze, bo tak od kilku postów ci piszę, że masz mi nie tłumaczyć oczywistości, a ty dalej, że się miotam.
                    • fanny Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:41
                      robitussin napisał:

                      > > Na poprzednie stronie udowadniasz dziewczynie dlaczego biedni ludzie kupu
                      > ja blu
                      > > zki po 20 zl.
                      > > Udowadniasz pokazujac rozumowanie, ktore za tym stoi "Jak się nie ma kasy
                      > , to s
                      > > ię nie kupuje rzeczy droższych gatunkowych, bo się nie ma za co."
                      >
                      > No i? Gdzie tu widzisz jakiś brak logiki, bo pewnie to chciałaś mi zarzucić?

                      Jest to bardzo logiczne. Dlaczego myslisz, ze chcialabym cokolwiek ci zarzucic?
                      Absolutnie nie bylo to moja intencja.
                      >
                      > > Ja chcialam Ci pokazac rozumowanie bogatych ludzi, ktorzy kupuja garnki z
                      > a 200
                      > > czy 700 zl, a bluzeczki za 1000 (ktorej tez bys sobie nie kupila).
                      >
                      > Ale po co mi to pokazujesz? Ja wiem, jak mogą rozumować ludzie bogaci.
                      > Ale dla Ciebie jest tylko jedna opcja - bogaci żyją na wysokiej stopie i nic in
                      > nego nie wchodzi w grę. Nie, nie wszyscy.
                      > Uwierz albo po prostu przyjmij do wiadomości.
                      > Jaśniej już nie potrafię.

                      No to wyszlo na to, ze sie zgadzamy smile
                      Jakiz ten przekaz w internecie pokretny.
                      Ja chcialam pokazac Ci, ze sa bogaci ludzie, ktorzy kupuja drogie garnki, skarpetki, cokolwiek, bez dorabiania temu ideologi, bo po prostu sa bogaci i ich na to stac. I nie musi oznaczac to od razu, ze sa kretynami uwielbiajacymi przeplacac. Bo przeciez mogliby kupic tansze garnki w IKEA albo skarpetki na bazarku.
                      Przepraszam, ze wyciagnelam zly wniosek z twoich wypowiedzi..

                      >
                      > > Czy sadzisz, ze Grazyna Kulczyk ma w kuchni garnki po 50 zl czy raczej po
                      > 500?
                      >
                      > A gie mnie to obchodzi, co ona ma. Jakie to ma znaczenie?
                      > Czy to, że ona żyje ponad stan oznacza, że wszyscy jej podobni też tak żyją?
                      > No litości, co to za dziwna logika?

                      Czyzbysmy sie jednak nie zrozumialy..?
                      Nadal uwazasz, ze G. Kulczyk zycje ponad stan, bo moglaby robic zakupy taniej i zaoszczedzic?
                      Ponad czyj stan zyje? Twoj?

                      >
                      > > Nie sadzisz, ze przy pewnym poziomie zamoznosci ludzie ulatwiaja sobie zy
                      > cie ku
                      > > pujac zmywarke, przy innym zatrudniajac pania do sprzatania a przy jeszcz
                      > e inny
                      > > m zatrudniajac rowniez wlasnego kucharza? I na kazdym z tych poziomow nie
                      > wiele
                      > > to ma wspolnego z woda sodowa uderzajaca do glowy lecz jest prosta konsek
                      > wencja
                      > > poziomu zamoznosci?
                      >
                      > I to jest jedna, jedyna, właściwa wersja wydarzeń?
                      > Innej opcji nie znasz?

                      Znam inne opcje ale ja, w odroznieniu od Ciebie ich nie wartosciuje. Ty (mam wrazenie) -gardzisz ludzmi, ktorzy wydaja na cokolwiek wiecej niz Twoje standardy i dopisujesz im jakies intencje, ktorych, wedlug mnie tam wcale nie ma.

                      > Zajrzyj sobie w życiorysy osób nieprzyzwoicie wręcz bogatych, sprawdź, czy fakt
                      > ycznie wszyscy mają domy na kształt stacji kosmicznej i 50 samochodów. Nie musi
                      > sz odpowiadać, sprawdź to sama dla siebie.

                      Nigdy niczego takiego nie twierdzilam. Mysle, ze willa Twojego idola Kamprada w
                      Epalinges ladnie wpisuje sie w okoliczny krajobraz willi innych bogatych sasiadow, podobnie jego posiadlosc w Szwecji, rzeczywiscie musze uwierzyc Ci na slowo, ze we francuskiej winnicy ma w kuchni takie same garnki jak Twoje a spi zwykle na rozkladanej beddinge smile
                      U Buffetta na podjezdzie tez nie znajde 50 samochodow, moze dlatego, ze gdyby tam staly, to juz prywatny samolot by sie nie zmiescil smile

                      Naprawde, to ze niektorzy multimilionerzy kupuja papier ozdobny na wyprzedazy, nie oznacza, ze zyja skromnie niczym mnisi i nie wydaja na w Twojej opinii glupoty.
                      >
                      > > P.S. Skad wiesz, ze cena garnka, ktora Ty zaplacilas, czyli 50 zl jest w
                      > sam ra
                      > > z? Moze przeplacilas 2 razy, bo ten za 25 okazalby sie rownie dobry?
                      >
                      > Nie, te za 25 zł przypalały żarcie smile
                      > Dlatego kupiłam droższe, które nie przepalają.

                      Super, zycze aby sluzyly dluzej niz reczniki smile
                      >

                      f.
                      • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 13:58
                        fanny napisała:


                        > > Czy to, że ona żyje ponad stan oznacza, że wszyscy jej podobni też tak ży
                        > ją?
                        > > No litości, co to za dziwna logika?
                        >
                        > Czyzbysmy sie jednak nie zrozumialy..?
                        > Nadal uwazasz, ze G. Kulczyk zycje ponad stan, bo moglaby robic zakupy taniej i
                        > zaoszczedzic?
                        > Ponad czyj stan zyje? Twoj?

                        No dokładnie, słownictwo zdradza podejście, z jednej strony domaganie się uznanie, że bogaci mogą kupować tanie rzeczy bo tanie rzeczy są świetne jakościowo a z drugiej deprecjonowanie kupowanie rzeczy droższych, często lepszych jakościowo jako życie "ponad stan". Dobre pytanie, czyj stan? Bo chyba nie pani Kulczyk. Więc kto i co o tym decyduje?
                    • laquinta Robitussin ma racje! 18.01.13, 13:41

                      robitussin napisał:

                      > Ale po co mi to pokazujesz? Ja wiem, jak mogą rozumować ludzie bogaci.
                      Ale dla Ciebie jest tylko jedna opcja - bogaci żyją na wysokiej stopie i nic innego nie wchodzi w grę. Nie, nie wszyscy.
                      Uwierz albo po prostu przyjmij do wiadomości.
                      Jaśniej już nie potrafię.

                      Bogacze czesto sa strasznymi dusigroszami. Chodza na wyprzedaze, a nawet z kuponami wycietymi z gazet na zakupy spozywcze. Kasa chwala sie najczesciej dorobkiewicze z pierwszego pokolenia. Stare pieniadze jezdza starymi samochodami, spia w starych lozkach, szukaja okazji by tanio cos kupic. Polska mentalnosc szpanerow ma sie nijak do ludzi prawdziwie bogatych. Jedno co musze przyznac. Bogate kobiety nie zaluja na kosmetyki i kosmetyczki, sa zadbane i dosyc dobrze ubrane, no i maja pomoc domowa. A reszta? Oj zdziwilisbyscie sie jak ta reszta moze wygladac. smile

                      Mieszkam w okolicy bogaczy. Samochody maja dziesieci- dwunatoletnie, w domu stare graty, na nogach zdarte buty i stare kurki puchowe na grzbiecie, ale trawniki 10 ha dobrze utrzymane, drogi dojazdowe odsniezone na gwizdek. Bogactwo nie przejawia sie w posiadaniu rzeczy, ale w stylu zycia.
                      • laquinta Oj, przepraszam za literowki. n/t 18.01.13, 14:05
                      • tully.makker Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 14:08
                        laquinta, 10/10
                      • jamesonwhiskey Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 14:11
                        > Bogacze czesto sa strasznymi dusigroszami. Chodza na wyprzedaze, a nawet z kupo
                        > nami wycietymi z gazet na zakupy spozywcze. Kasa chwala sie najczesciej dorobki
                        > ewicze z pierwszego pokolenia. Stare pieniadze jezdza starymi samochodami, spia
                        > w starych lozkach, szukaja okazji by tanio cos kupic. Polska mentalnosc szpane
                        > row ma sie nijak do ludzi prawdziwie bogatych. Jedno co musze przyznac.



                        no pewnie , tylko dodaj ze piszesz o starych ludziach , ktorym i tak juz nic nie potrzeba
                        mlodzi ktorych na to stac n ie jezdza starymi gratami tylko lambo
                        i maja wyrabane w kosmos domy





                        • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:02
                          Nie masz racji. Od kiedy tu mieszkam, prawie 15 lat, zaprzyjaznilam sie ze wszystkimi moimi sasiadami. Nasze dzieci chodzily razem do przedszkola, do szkoly, a teraz sa na collegach.
                          Nikt nigdy nie jezdzil lambo. Owszem jezdza audi, volvo, bmw, ale to sa stare graty.

                          Moimi sasiadami sa wnuki wlascicieli jednego z najwiekszych dziennikow w USA. Dwie posiadlosci dalej mieszka syn miliardera z wlasna wyspa na Karaibach i odrzutowcem. Odrzutowiec potrzebny mu do pracy, ale stara skorzana kanapa podarta przez psy stoi w jego domu od lat. Nawet mu do glowy nie przyjdzie kupic nowa. Najblizszymi sasiadami sa tez; wziety pisaz ( nie powiem nazwiska) malzenstwo wzietych lekarzy, wybitny chirurg i wielu innych, bardzo zamoznych ludzi. Moje dzieci uczyla jazdy konnej milonerka, ktora ma stadnine. Za dwdziescia dollarow za lekcje. Lezdzi pickupem. Posiadlosci warte sa miliony. Wiem jak ci ludzie zyja i co w domu maja. Wcale nie szastaja forsa na jakies lambo. A w domu zaden kosmos. Normalne domy, jeden warunek, musza byc duze, ale wyposazenie? Nawet zamkow dobrych w drzwiach nie ma, nie mowiac o alarmach. Pieniadze z pierwszego i drugiego pokolenia dorobkiewiczow sa takie widoczne. Starych, duzych pieniedzy nie widac. I nie mysl, ze stare pieniadze maja starzy ludzie. To sa wiekie majatki dziedziczone i mlody czlowiek gdy odziedziczy fortune nie trwoni jej na lambo. Lambo jezdza szybkie pieniadze i czesto zdobyte nieuczciwie - Wall Street i inne badziewie.

                          W miescie jest podobnie. Manhattan zamieszkuja milionerzy, ktorych nigdy bys o to nie podejrzewal. Trzydzistolatek z pieskiem, w rozczlapanych mokasynach, wytarym na lokciach sweterku i w bawelnianych szortach moze miec 500 milinow.
                          • jamesonwhiskey Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:09
                            > Moimi sasiadami sa wnuki wlascicieli jednego z najwiekszych dziennikow w USA.


                            bycie wnukiem milionera nie swiadczy o tym ze sie jest milionerem
                            zreszta spoko wierze ci
                            tyle ze jak czasem sobie ogladam fajne domy na sprzedaz to nie ma tam poobdzieranych kanap
                            i syfu o jakim piszesz no ale mozesz mieszkasz z jakimis excentrykami
                            ale gratuluje posiadania domu za miliony i syfnego wnetrza

                            • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:37
                              jamesonwhiskey napisał:

                              > tyle ze jak czasem sobie ogladam fajne domy na sprzedaz to nie ma tam poobdzie
                              > ranych kanap
                              > i syfu o jakim piszesz

                              James, sprzedawanie domow, to zupelnie inna sprawa, to cala sztuka i przemysl. Zaden agent nie wystawi milionerskiego domu na sprzedaz z podarta kanapa. Poczytaj poradniki na ten temat.
                              • jamesonwhiskey Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:44
                                > James, sprzedawanie domow, to zupelnie inna sprawa, to cala sztuka i przemysl.
                                > Zaden agent nie wystawi milionerskiego domu na sprzedaz z podarta kanapa. Poczy
                                > taj poradniki na ten temat.


                                a to ju zjest wyjatkowo dziwne , bo jak juz jest podarta to nowy wlasciciel nie bedzie musial drzec tej nowo wstawionej zeby sie wreszcie poczuc komfortowo
                          • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:17
                            No ok, ale ty wcześniej napisałaś, że bogacza są najczęściej bardzo skąpi. Tymczasem z tego co piszesz nie wynika skąpstwo, tylko nie przywiązywania wagi do niektórych rzeczy.
                            Gdyby byli skąpi mieszkaliby w posiadłościach za miliony? Kupowali by wyspy, latali odrzutowcami? Po prostu robią to o czym piszę, kupują rzeczy nie dla szpanu, tylko z potrzeby, to co lubią i ich stać. A nie żeby szpanować. A tu trochę się lansuje pogląd, że dla szpanu się kupuje garnek za 200,- zł. No to co powiedzieć o takim co ma własną wyspę?
                            • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:48
                              nenia1 napisała:

                              > No ok, ale ty wcześniej napisałaś, że bogacza są najczęściej bardzo skąpi

                              Napisalam, ze sa czesto dusigroszami. To znaczy dusza grosze, a szastaja milionami.smile

                              No to co powie
                              > dzieć o takim co ma własną wyspę?

                              Lokata kapitalu. Nie wiesz nawet jaka to ciezka praca zajmowac sie swoimi wlasnymi milionami. To jest pelnoetatowa praca i jeszcze musisz miec z pieciu asystentow. Kapital to bol glowy. Ludzie mysla, ze milinerzy nic nie robia, tylko wydaja te swoje miliony. Nic podobnego. Oni je przde wszystkim pomnazaja i jednoczesnie mysla gdzie by je tu upchnac, zeby nie rzucaly sie w oczy, nie tracily na wartosci, nie zostaly skradzine, jak wyrwac najwiekszy procent, bo miliner zyje z procentow, a nie z kapitalu.
                              • jamesonwhiskey Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:54
                                > wartosci, nie zostaly skradzine, jak wyrwac najwiekszy procent, bo miliner zyj
                                > e z procentow, a nie z kapitalu.


                                aha, to juz wiem dlaczego opowiadasz te pierdoly
                                milioner to jest np Bernard Arnault ktory zarabia kase
                                taki milioner co to otrzymal troche aktywow a nie zarabia, to rzeczywisice moze zyc w syfie bo go ledwo stac na utrzymanie tego calego balaganu, dziesiatki takich ubogich milionerow jest w UK
                                co to ma majatek, ale palac musi wynajac bo nie ma kasy na ogrzewanie
                                a sam gdzie w szopie mieszka
                                • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 16:32
                                  Wiesz szkoda czasu na taka rozmowe. A jak myslisz z czego zyje Gates? Pieniadze z wszystkich fundacji pochodza z procentow. Milion , dwa czy dziesiec, to zadne pieniadze, to garb, ktory moze cie tylko pyrzygniesc do ziemi. Takich pieniedzy ludzie dochodzacy do emerytury pozbywaja sie na rzecz dzieci, zeby nie utrudnialy im starosci.
                                  Facet, ktory ma swoj wlasny odrzutowiec, bo to jego normalny pojazd ktorym udaje sie do pracy, tak jak dla ciebie samochod, zyje z procentow, a nie z kapitalu, Nikt nie podcina galezi na ktorej siedzi. Pozdrawiam.
                                  • jamesonwhiskey Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 16:49
                                    > Wiesz szkoda czasu na taka rozmowe. A jak myslisz z czego zyje Gates?


                                    jest udzialowcem calkiem dobrze prosperujacej firmy

                                    Pieniadz
                                    > e z wszystkich fundacji pochodza z procentow. Milion , dwa czy d

                                    nie wiem co chcesz pwoiedziec
                                    ale ktoregos dnia wziol siegnol do kieszeni i wpacil na fundacje 10 miliardow dolarow

                                    > dzy ludzie dochodzacy do emerytury pozbywaja sie na rzecz dzieci, zeby nie utr
                                    > udnialy im starosci.

                                    bzdurki opoiwadasz warren buffet nie tylko nie dal corce zlamanego centa
                                    oddal 18 milardow na cele charytatywne
                                    i nie nie zyje z procentow on inwestuje, na emeryture to sie raczej neiweybiera


                                    > Facet, ktory ma swoj wlasny odrzutowiec, bo to jego normalny pojazd ktorym udaj
                                    > e sie do pracy, tak jak dla ciebie samochod, zy

                                    to chyba troche nie wygone tak odrzutowcem do pracy
                                    i co robi w tej pracy kasa w tesco czy biedronce

                                    > , Nikt nie podcina galezi na ktorej siedz

                                    tutaj alegoria przerosla moj poziom pojmowania swiata

                        • franczii Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:24
                          Nie tylko o starych. Ja poznalam kilka dziewczyn z bogatych rodzin w przedszkolu u syna bardzo niepozornie wygladajacych. Np. jedna z nich bardzo normalnie ubrana, raczej skromnie, jezdzi starym samochodem i to nie najlepszej klasy, kupuje dzieciom i sobie rzeczy na koncowkach wyprzedazy w sieciowkach po obnizkach 70%. Pamietam jaka byla zadowolona, ze uzbierala punktow na karcie lojanosciowej na aparat czy komorke juz nie pamietam. A po paru miesiacach mnie uswiadomily inne matki, ze z mezem maja znana i swietnie prosperujaca siec sklepow optycznych z markowymi okularami. Normalnie elita w miescie. Potem bylam u nich w domu i tam mi szczeka opadla, w domu juz bylo widac ze to bogaci ludzie. Po prostu nie spodziewalam sie po takich prostych osobach takiej pozycji.
                      • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 14:22
                        laquinta napisał(a):

                        > Bogacze czesto sa strasznymi dusigroszami. Chodza na wyprzedaze, a nawet z kupo
                        > nami wycietymi z gazet na zakupy spozywcze. Kasa chwala sie najczesciej dorobki
                        > ewicze z pierwszego pokolenia.

                        Mnóstwo ludzi uważa zakup droższych rzeczy za chwalenie się. Choćby tu w wątku. Większość uznaje, że kupno garnka za 200,- zł. wynika z chęci chwalenia się. Trochę nie łapię, czy ten garnek zakłada się głowę i lata z nim po głównym deptaku. A pościelą się obwija jak płaszczem? Skąd to przekonanie, że to zakupy z chęci chwalenia się? Ja tam nie wpuszczam ludzi do mojej sypialni, więc w jaki sposób się mam chwalić pościelą, podobnie goście nie myszkują mi po szafkach kuchennych, więc nie widzą moich garnków.

                        > Mieszkam w okolicy bogaczy. Samochody maja dziesieci- dwunatoletnie, w domu sta
                        > re graty, na nogach zdarte buty i stare kurki puchowe na grzbiecie, ale trawnik
                        > i 10 ha dobrze utrzymane, drogi dojazdowe odsniezone na gwizdek. Bogactwo nie p
                        > rzejawia sie w posiadaniu rzeczy, ale w stylu zycia.

                        Sa takie dzielnice, pamiętam, że uderzyło mnie to w Szwajcarii, że jest sporo osób jeżdzących takimi sobie samochodami, ale już wystarczy zaparkować w Bawarii, żeby odnieść zupełnie inne wrażenie. Czy w Bawarii mieszkają nowobogaccy? Podobnie Lazurowe Wybrzeże, czy Monako, mieszkają tam bardzo bogaci ludzie, w luksusie, bo chcą tak mieszkać, a często mają pieniądze od pokoleń. Więc nie stwierdzałabym kategorycznie, co bogaci robią często, a już na pewno nie, że zwykle są strasznymi dusigroszami, bo rynek dóbr przeznaczony dla dla osób bogatych jest bardzo dobrze prosperującym rynkiem.
                        • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:25
                          nenia1 napisała:

                          Czy w Bawarii mieszkają nowobogaccy? Pod
                          > obnie Lazurowe Wybrzeże, czy Monako, mieszkają tam bardzo bogaci ludzie, w luks
                          > usie, bo chcą tak mieszkać, a często mają pieniądze od pokoleń. Więc nie stwier
                          > dzałabym kategorycznie, co bogaci robią często, a już na pewno nie, że zwykle s
                          > ą strasznymi dusigroszami,

                          Wszystko z zewnatrz wyglada inaczej niz od wewnatrz. Co masz na mysli mowiac, ze ludzie zyja w luksusie? We Wloszech mieszkalam w Ubrii miesiac w milinerskiej willi. Nie bylo zadnych luksusow. Lazienka z lat dwudziestych ubieglego wieku, dobrze utrzymana, ale prysznic i wanna bez wodotryskow. Fakt, wlascieleciele jezdzili jaguarem, ale starym, pieknym klasycznym. I znowu - stare meble, nie wiem czy antyki -pewnie tak, powycierane dywany, basen lekko zapuszczony, stare malowane biala farba szafki kuchenne. No owszem, mieli kucharza i sprzatajaca dochodzaca i ogrodnika, ktory sie lenil. I to byl ten luksus. Willa przecudna, widok wart jakies 100 milinow, ale garnki tam byly takie sobie, nic szczegolnego, a mam oko do garkow i nawet jak zasmolone, to wiem ile mniej wiecej sa warte.

                          Kiedys plywalam przez tydzien jachtem po Morzu Srodziemnym. Takie tam plywanie, od portu do portu. Fajnie bylo, dobre jedzenie, napoje, wygodne lozka, ale jakos tak, ktos dal nam do zrozumienia, ze o ile sie da, z ubikacji korzystamy na ladzie. smile
                          Tys stala na brzegu i patrzylas na jacht i myslalas o luksusach jakie na tym jachcie musza byc, a tymczasem wlasciciele jachtu oszczedzali. smile)
                          • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 15:58
                            laquinta napisał(a):

                            > Nie bylo zadnych luksusow. Lazienka z lat dwudziestych ubieglego wieku,
                            > dobrze utrzymana, ale prysznic i wanna bez wodotryskow. Fakt, wlascieleciele j
                            > ezdzili jaguarem, ale starym, pieknym klasycznym. I znowu - stare meble, nie wi
                            > em czy antyki -pewnie tak, powycierane dywany, basen lekko zapuszczony, stare m
                            > alowane biala farba szafki kuchenne. No owszem, mieli kucharza i sprzatajaca do
                            > chodzaca i ogrodnika, ktory sie lenil. I to byl ten luksus. Willa przecudna, wi
                            > dok wart jakies 100 milinow

                            No i co to mało? Założę się, że wnętrza nie wyglądały jak wnętrza familoków, a jaguar nie wyglądał na małego fiata.
                            Jednak ci ludzie żyją bardzo wygodnie - nie gnieżdżą się w małych, ciemnych klitach, po trzy osoby na pokój, prawda? A przecież gdyby byli faktycznie skąpi, to sprzedaliby dom, przeprowadzili się do dwupokojowej klitki i sami sprzątali i gotowali.
                            Tymczasem tu mamy wspaniałe miejsce, piękny, wygodny dom, ogród, basen, pełna obsługa z zewnątrz - to już jest luksus. Same tereny są warte fortunę, przecież tu nie chodzi o to, że każda rzecz jest koniecznie musi być nowa. Zresztą obecnie największym szykiem nie cieszą się błyszczące nowością rzeczy, ale fortunę się płaci za styl vintage, czyli opisywane rzeczy są jak najbardziej w kanonie. Obecnie celowo postarza się meble, sprzedaje starą cegłę na ścianę, żeby wywołać efekt pewnej patyny czasu, coś co właśnie dla Włoch jest charakterystyczne.
                            • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 16:22
                              nenia1 napisała:

                              > Tymczasem tu mamy wspaniałe miejsce, piękny, wygodny dom, ogród, basen, pełna o
                              > bsługa z zewnątrz - to już jest luksus.

                              To koniecznosc, nie luksus. Dom nie jest tak latwo sprzedac, a pieniadze po sprzedazy trzeba gdzies ulokowac, ale najpierw zaplacic podatek. Straty kolosalne, a przeciez to dom rodzinny, dziedziczony...trzeba przekazac nastepnemu pokoleniu...
                              • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 16:45
                                laquinta napisał(a):

                                > To koniecznosc, nie luksus.

                                To znaczy uważasz, że ci ludzie mają taki styl życia z konieczności, a nie z wygody?
                                Oni MUSZĄ tak żyć? A w rzeczywistości marzą o życiu w M3 w bloku z wielkiej płyty?
                                I tak wszyscy bogacze z dziada pradziada?

                                Z drugiej strony rozumiesz to, że ktoś kupuje sobie odrzutowiec, prawda? Dlaczego tak robi? Bo może gdzieś być szybciej, wygodniej, może na tym zarobić, potrzebuje się szybko przemieszczać?
                                Podobne kryteria mogą stać za kupnem garnka, choć to w zestawieniu z odrzutowcem śmiesznie brzmi, ale ktoś kupuje sobie lepszy garnek bo ma on parametry, które ułatwiają życie, np. uchwyty się nie nagrzewają, są szklane pokrywki z termometrem, grubsze dno, nie ma niklu itd.
                                Więc może nie to co kupujemy, ale intencja z jaką kupujemy?
                                No bo przecież odrzutowiec też można kupić dla szpanu, prawda?
                                • laquinta Re: Robitussin ma racje! 18.01.13, 16:53
                                  > To znaczy uważasz, że ci ludzie mają taki styl życia z konieczności, a nie z wy
                                  > gody?
                                  > Oni MUSZĄ tak żyć? A w rzeczywistości marzą o życiu w M3 w bloku z wielkiej pły
                                  > ty?
                                  > I tak wszyscy bogacze z dziada pradziada?

                                  Oczywiscie, ze z koniecznosci. Dziedziczy sie biede i dziedziczy sie bogactwo, a z bogactwa znacznie trudniej sie wyrwac, mentalnie.

                                  Ja nie tylko rozumiem, ze ktos kupuje odrzutowiec, ja nawet rozumiem, ze ktos kupuje garnek za 200 zloty. Mowie tylko o tym, ze nie zawsze bogaty czlowiek kupi sobie odrzutowiec ani nawet tego garnka sobie nie kupi, ale to nie znaczy, ze nie jest naprawde bogaty.
                        • robitussin Re: Robitussin ma racje! 19.01.13, 12:12
                          > Mnóstwo ludzi uważa zakup droższych rzeczy za chwalenie się. Choćby tu w wątku.
                          > Większość uznaje, że kupno garnka za 200,- zł. wynika z chęci chwalenia się. T
                          > rochę nie łapię, czy ten garnek zakłada się głowę i lata z nim po głównym depta
                          > ku. A pościelą się obwija jak płaszczem? Skąd to przekonanie, że to zakupy z ch
                          > ęci chwalenia się?

                          Czy możesz zacytować fragmenty tego wątku, z których wynikałoby to, co tu własnie napisałaś? Bo mam wrażenie, że właśnie zaczełaś dyskutować z czymś, czego nikt nie napisał. W każdym razie ja nie odnotowałam w świadomości takiego stwierdzenia, że jak ktoś kupuje garnek za 200 zł, to żeby sie pochwalić.
                          • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 19.01.13, 12:39
                            Wybacz, że nie będę teraz czytać jeszcze raz całego wątku i wklejać ci cytaty, ale żeby nie było wklejam jeden

                            "inna rzecz, że nasze niebogate społeczeństwo ciągle uczy się rozmawiać o pieniądzach, przyznawanie się do wydawania kilkuset złotych na artykuł niekoniecznie pierwszej potrzeby jest postrzegane jako przechwałki"
                            • robitussin Re: Robitussin ma racje! 19.01.13, 13:42
                              nenia1 napisała:

                              > Wybacz, że nie będę teraz czytać jeszcze raz całego wątku i wklejać ci cytaty,
                              > ale żeby nie było wklejam jeden

                              Tak myślałam.
                              A ja z kolei celowo przejrzałam cały wątek i niestety, wymyśliłaś to sobie, bo nikt takich rzeczy nie sugerował. Pisaliśmy jedynie, że uważamy kupno garnka za niepotrzebny wydatek, za zbytek, zakup nieuzasadniony potrzebami itp. O chwaleniu się ani słowa.

                              > "inna rzecz, że nasze niebogate społeczeństwo ciągle uczy się rozmawiać o pieni
                              > ądzach, przyznawanie się do wydawania kilkuset złotych na artykuł niekoniecznie
                              > pierwszej potrzeby jest postrzegane jako przechwałki"

                              Ale ktoś to ujął jako tendncję, jaka jego zdaniem ma miejsce w ogólnej opinii (a niekoniecznie musi to być prawda), a nie wyraził swoją własną opinię, że to on uważa, że skoro ludzie wydają dużo pieniędzy na rzeczy możliwie zbędne, to się chwalą.
                              • nenia1 Re: Robitussin ma racje! 19.01.13, 13:53
                                O kurcze, męcząca jesteś, dlatego pozwól, że to będzie już ostatnie moje zdaniem w tej rozmowie z tobą.

                                Przeczytaj w takim razie ten fragmenty, jeśli one nie sugerują, że kupowanie droższych rzeczy jest dokonywanie na pokaz przez dorobkiewiczów, to faktycznie, ja nie łapię.

                                Posiadlosci warte sa miliony. Wiem jak ci ludzie zyja i co w domu maja. Wcale nie szastaja forsa na jakies lambo. A w domu zaden kosmos. Normalne domy, jeden warunek, musza byc duze, ale wyposazenie? Nawet zamkow dobrych w drzwiach nie ma, nie mowiac o alarmach. Pieniadze z pierwszego i drugiego pokolenia dorobkiewiczow sa takie widoczne. Starych, duzych pieniedzy nie widac. I nie mysl, ze stare pieniadze maja starzy ludzie. To sa wiekie majatki dziedziczone i mlody czlowiek gdy odziedziczy fortune nie trwoni jej na lambo. Lambo jezdza szybkie pieniadze i czesto zdobyte nieuczciwie - Wall Street i inne badziewie.

                                kolejny

                                We Wloszech mieszkalam w Ubrii miesiac w milinerskiej willi. Nie bylo zadnych luksusow. Lazienka z lat dwudziestych ubieglego wieku, dobrze utrzymana, ale prysznic i wanna bez wodotryskow. Fakt, wlascieleciele jezdzili jaguarem, ale starym, pieknym klasycznym. I znowu - stare meble, nie wiem czy antyki -pewnie tak, powycierane dywany, basen lekko zapuszczony, stare malowane biala farba szafki kuchenne. No owszem, mieli kucharza i sprzatajaca dochodzaca i ogrodnika, ktory sie lenil. I to byl ten luksus. Willa przecudna, widok wart jakies 100 milinow, ale garnki tam byly takie sobie, nic szczegolnego, a mam oko do garkow i nawet jak zasmolone, to wiem ile mniej wiecej sa warte.
              • zuzanna56 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 10:12
                Nie wiem co bym zrobiła gdybym była milionerką, nawet nie umiem sobie tego wyobrazić wink
                Ale też mam zasadę: po co przepłacać? Tego garnka za 200 zł na pewno bym nie kupiła, bo po pierwsze nie znoszę gotować, po drugie mam kilka garnków, a po trzecie właśnie po co przepłacać, może lepiej, jak już muszę kupić garnek, poszukać dobrego, trwałego, ale znacznie tańszego. Mogłabym tych garnków kupić i pięć, nadal miałabym pieniądze na istotne dla mnie rzeczy, ale po co? Gdybym miała naprawdę dużo pieniędzy, nie gotowałabym w domu, bo tego nie znoszę, tylko codziennie byśmy chodzili na obiad do dobrej restauracji.
            • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 09:54
              fanny napisała:

              > Chcesz powiedziec, ze gdybys byla milionerka, nadal bys kupowala garnki po 50 z
              > l? LOL

              Chcesz powiedzieć, że gdy ktoś jest milionerem, to jest zobligowany do kupowania garnków za 200 zł? Co to w ogóle za pytanie? Chyba ja powinnam napisać LOL.

              > A po co?

              Ciśnie mi się pod palce odpowiedź "po jajco", ale to niegrzecznie, więc tak nie odpowiem.
              Po co? Żeby w nich gotować smile Do niczego innego garnków nie używam.
              • fanny Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:22
                robitussin napisał:

                > fanny napisała:
                >
                > > Chcesz powiedziec, ze gdybys byla milionerka, nadal bys kupowala garnki p
                > o 50 z
                > > l? LOL
                >
                > Chcesz powiedzieć, że gdy ktoś jest milionerem, to jest zobligowany do kupowani
                > a garnków za 200 zł? Co to w ogóle za pytanie? Chyba ja powinnam napisać LOL.

                Oczywiscie, ze nie jest zobligowany.
                Ale reke bym sobie dala uciac, ze jednak wiekszosc milionerow nie ma ani garnkow za 50 zl ani chinskich, 20 letnich recznikow z bazarku. Tak na zdrowy rozum tongue_out
                >
                > > A po co?
                >
                > Ciśnie mi się pod palce odpowiedź "po jajco", ale to niegrzecznie, więc tak nie
                > odpowiem.
                > Po co? Żeby w nich gotować smile Do niczego innego garnków nie używam.

                Dlaczego nie masz tanszych garnkow? W nich nie daloby sie gotowac?

                f.
                • robitussin Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 12:58
                  > Ale reke bym sobie dala uciac, ze jednak wiekszosc milionerow nie ma ani garnko
                  > w za 50 zl ani chinskich, 20 letnich recznikow z bazarku. Tak na zdrowy rozum :
                  > P

                  No to albo masz chory rozum albo nie zależy Ci na własnej ręce wink

                  > Dlaczego nie masz tanszych garnkow? W nich nie daloby sie gotowac?

                  Ale w jakim celu mam kupować teraz tańsze, jeśli 16 lat temu kupiłam akurat te, które mam i mi wystarczają? Naprawdę tak trudno to zrozumieć? Nie wiem, ile jeszcze razy mam napisać, że mnie naprawdę stać na garnki za 200 zł, ale nie są mi do niczego potrzebne, więc takich po prostu nie nabędę.
          • nenia1 Re: A gdybym ja była milionerką 18.01.13, 09:28
            Oczywiście, że tak. Przecież to nie jest proste przełożenie, że jak coś drogie to najlepsze.
            Natomiast trudno też twierdzić w przeciwną stronę, że tanie jest tak samo dobre jak droższe. Owszem bywa, ale to raczej wyjątek, niż reguła.
            Dlatego przed dokonaniem zakupu warto się dowiedzieć czegoś na temat tego co kupujemy.
            Bo często pozornie jedynie coś wygląda tak samo.
            Przykładowo rower - można kupić w "makrokeszu" i twierdzić, że niczym się nie różni od droższych modeli ze sklepów rowerowych, bo tak samo ma kierownicę, siodełka, dwa kółka i jeździ.
            Tylko jak zaczniesz się tym interesować, zaczniesz dłużej jeździć, to okaże się, że podzespoły są z plastiku, lub ciężkiej stali, przerzutki się rozregulowują, ciężka rama z najtańszej stali, hamulce kiepskiej jakości, a manetki to podróbki Shimano. Ale oczywiście można dowodzić, że ten rower za 400,- zł z supermarketu jest taki sam, lub prawie taki sam jak markowy rower ze sprawdzonego specjalistycznego sklepu za 1.800,- zł.
    • rosapulchra-0 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 08:16
      Zdecydowanie biedni.
      • krejzimama Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:22
        Biednym to trzeba kiełbase paczką wysyłać.
    • tully.makker Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 09:47
      Z zasady nie wydaje pieniedzy na bzdety. Dzieki temu 2 z trojki moich dzieicma juz mieszkania na start w dorosle zycie i pracujemy wlasnie nad podobnym wyposazeniem najmlodszego. Przyznam szczerze, ze nie rozumiem ludzi, ktorzy rozpieprzaja pieniadze na pierdoly, a nie dorobili sie nawet wlasnego mieszkania.
      • falka_85 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 10:50
        Mam bardzo podobne odczucia. Jeżeli chodzi o rzeczy materialne, to właśnie za swój cel uważam zakup domu, mieszkania, ziemi, w miarę możliwości wyposażenie dzieci na start w mieszkanie, jakąś gotówkę itd. a nie zakup markowych szpilek czy kolejnego gadżetu.
    • kobieta_z_polnocy Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 09:55
      Zdecydowanie biedne.
      • to_ja_tola Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 11:23
        raczej jedno i drugie
        Bo u nas ceny są zayebiście wysokie na ciuchy np.I u nas jest tak,że im droższe tym lepsze...tak sobie ludzie myślę.
        I potem te siecówki i inne"markowce" dowalają ceny.
        Porównywalnie jakoś ceny w DE czy na Słowacji ,czy w Czechach sa mniejsze jeżeli chodzi o np.TH,lub cos podobnego.
        Poza tym...no jednak musze oszczędzać,skoro szef mnie w uja robi i podwyżki nie daje,skoro ona mi przysługuje.Wszystko drożeje,a moja pensja nie rośnie.No to zaczynam oszczędzać.Poza tym nie dam za spodnie czy ciuch kilku stów,bo jakoś mnie to" nie urzeka".
    • shellerka Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 12:17
      chyba raczej rozsądni. zwłaszcza, jeśli bywamy trochę za granicą i widzimy ceny w tamtejszych sklepach. nie oszukujmy się, w Polsce prawie wszystko jest droższe. od zabawek, przez ubrania na sprzęcie agd i meblach.
      jeśli ktoś zna realną cenę danego produktu i widzi w sklepie ten sam produkt z marżą typu 100 % to proszę Was...
    • ma_dre Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 12:40
      Ani jedno ani drugie, po prostu SWIADOME. Przeplacic byle glupiec potrafi.
      • konwalka Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:11
        znajomy Niemiec, widzac jak moj kolega kupuje sobie niedrogie buty w sieciowce obuwniczej, powiedzial: mnie nie stac na kupowanie tanich butow
        • to_ja_tola Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:16
          tak samo kiedyś w sprawie kosmetyków znajoma powiedziała coś takiego" że jesteśmy za biedne,żeby kupowac tanie "
          Coś w tym jest.
          Ale na buty czy ciuchy nie dała bym kilkuset złotych.Nawet 200zł mi szkoda smile
          • konwalka Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:30
            a mi jak szkoda, hohoho

            ale daje
            bo sie nauczylam, ze "dostaje to, za co place"
            w wiekszosci przypadkow

            ludzie, ile ja tracilam kasy oszczcedzajac na tanich proszkach do prania uncertain
        • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:38
          Kupuje czesto drozsze buty i zapewniam, ze od chodzenia (a chodze sporo) zuzywaja sie tak samo jak te tanszetongue_out
          • rita75 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 13:49
            > Kupuje czesto drozsze buty i zapewniam, ze od chodzenia (a chodze sporo) zuzywa
            > ja sie tak samo jak te tanszetongue_out

            Warto by sprecyzowac, o jest drozsze a co tansze...Osobiscie widzę roznicę pomiedzy butami np z Wojasa za 400-500 zl a butami z Deichmanna za 120. Te pierwsze starczaja powiedzmy na wiecej niz dwa sezony, te drugie na 3 miesiace maksymalnie.
    • attiya Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 18.01.13, 16:31
      jeśli tam gdzie pracuję człowiek na hali zarabia 1200 zł, to chyba nie wyobrażasz sobie, że wyda 1/6 poborów na sweterek?
      tak, ludzie sa biedni
      nie każdy zarabia 5 tysiaków i w górę
    • hanalui Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 13:37
      tezee napisał:

      > Zastanawiam się ostatnio coraz czesciej czy nasze społeczenstwo jest takie chyt
      > re/oszczędne czy jednak rzeczywiście biedne że niemal wszystko jest dla niego z
      > a drogie, ciągle tylko slysze nie dałbym tyle tyle , nie kupiabym za tyle.

      Ja bym raczej stwierdziła ze są tandetni i bylejacy, zadowala ich tandeta i bylejakosc. Wyjaśniając i zostając przy przykładzie garów: logicznym jest ze ktoś z małym dochodem nie kupi gara z 500 zł, to oczywiste, tylko tańszy przy czym ten tańszy to najtańszy z półki na jaka sobie moze pozwolić. To samo średnio sytuowany tez z półki na która sobie moze pozwolić wybiera produkt najtańszy chodź mógłby dołożyć odrobine i kupic cos jakościowo lepszego.
      Specyficznym jest ze nabywajac produkt nawet te odrobine droższe niż normalnie przeciętny obywatel trzęsie sie nad nim jak nad jajkiem stad absurdy z białym dywanikiem w łazience, w salonie po ktorym nie wolno deptac, bo wyczyszczenie średniej jakości jest nieco skaplikowane i niekoniecznie wyglada jak nowe, a brud tego sie czepia szybciej niż lepszego jakościowo. Stad dzieci biegajace po domach w rajtuzkach bo sie spodenki przetra, stad rzeczy tylko na niedziele, od swieta bo dziecko wybrudzi i sie nie wypierze (jakosc rzeczy i proszku sie klania), bo sie zniszczy, bo rzeczy maja służyć na lata itd.
      Bylejakosc widac na ulicach, w obejsciach... tak budujemy drogi, tak stawiamy budynki, znaki
      • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:02
        A to rzeczywiście częste, spotykam kobiety które nawet jak nabyły ten drozszy krem to używaja go tylko od czasu do czasu ,bo im szkoda, tak jest też z innymi nieco drozszymi kosmetykami czy perfumami, ciuchami itd wszystko za drogie i wszystkiego szkoda...
      • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:08
        Bo u nas potrzeba estetyczna, to kaprys i zbytek. Poza tym brak jest edukacji estetycznej, stąd też brzydota architektoniczna wokół, popyt na meble Bodzio i inne koszmarki.
        • tezee Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:10
          No, i te salony oraz przedpokoje w oczojebnych fluo pomaranczach oraz zieleniach...ewentualnie fioletach ... kolorowo
          • sumire Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:47
            uff, jak to dobrze, że przemalowałam mieszkanie i jaskrawą zieleń przedpokoju zastąpiłam pospolitym beżem... inaczej nie zasnęłabym dziś w nocy, bo męczyłaby mnie świadomość bycia przeciętną dziadującą Polką i tandeciarą zarazem wink)
            • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 15:14
              Nie doczytałaś, kolorowa farba jest droższa, bo pigment kosztuje.
        • franczii Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:26
          Brak zmyslu estetycznego owocuje nie tylko tanim kiczem i tanim koszmarkiem ale rowniez tym, ze ludzie posiadajacy nieco wiecej kasy dla bezpieczenstwa otaczaja sie tylko kosztownymi przedmiotami nie zdajac sobie sprawy ze nadal sa tandeciarzami tyle ze bogatszymi.
          • nenia1 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 14:39
            Oczywiście, że tak. Przykładem choćby kolory w mieszkaniach, wściekły pomarańcz z mieszalnika jest na ogół droższy niż zwykła biel. Z tym, że dla wielu biel to kolor szpitala, a domek musi być milusi i cieplusi.
            Mimo to, uważam, że jakość materiału z jakiego wykonany jest dany wyrób znacznie podnosi jego estetyką - porównaj drewniany parkiet i plastikowe panele. A jakość na ogół kosztuje. Dlatego, podejrzewam, bogacze z włoskiej willi nie kupują nowych mebli, bo mają porządne, stare meble, które wraz ze starzeniem się nabierają dodatkowego piękna, patyny, głównie dlatego, że są wykonanie z dobrego, ale też drogiego, drewna. Osoba niewyrobiona estetycznie uzna je za stare, w Polsce często jak coś jest stare, to znaczy że kogoś nie stać na nowe, jest biedny. Stąd brak poszanowanie choćby do starych, drewnianych chałup, które w innych krajach, są pieczołowicie konserwowane, a u nas świadczą o tym, że mieszka tam biedak.
          • hanalui Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 18:32
            franczii napisała:

            > Brak zmyslu estetycznego owocuje nie tylko tanim kiczem i tanim koszmarkiem al
            > e rowniez tym, ze ludzie posiadajacy nieco wiecej kasy dla bezpieczenstwa ota
            > czaja sie tylko kosztownymi przedmiotami nie zdajac sobie sprawy ze nadal sa ta
            > ndeciarzami tyle ze bogatszymi.

            To nawet nie chodzi czy tani czy drogi. Chodzi o to zeby produkt nabyty miał wszystko co możliwe, stad np kozaczki które maja i zameczek, i sprzaczke, i jakiś skórzany czy innego materiału ozdobnik, i warkoczyk, i jeszcze 2 kolory. To samo z urzadzaniem wnetrz:i lampki, i halogeny, i podwieszane sufity, i jakieś fale, cokolniki, narożniki, do tego ze 2 kolory, i różna faktura, i moze jakiś decor coby miec wszystko.
            Dlatego Polki tak narzekają za granica ze ciezko kupic np ładny wozek dziecięcy w 50 wersjach kolorystycznych i to najlepiej jeszcze w jednym
            egzeplarzu 2-3 kolory, z kieszonka tu i tam, zameczkiem, sreczkiem, opcja taka i śmaka, dodatkiem takim czy smakim, bo rzeczy są zwyczajnie estetycznie proste, gustowne niestety nie zaspokajaja wygurowanych kiczowatych wymagań, bo sa za proste smile
            • hanalui Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 19.01.13, 18:42
              hanalui napisała:

              > wygurowanych kiczowatych wymagań, bo sa za
              > proste smile

              Mea culpa U zamknięte sad
    • kamelia04.08.2007 Re: Społeczeństwo oszczędne czy biedne? 21.01.13, 10:53
      społeczeństwo jest i chytre, i biedne, i oszczedne i troche nieobyte.

      Z jednej strony jest tak, ze ceny wszyskiego sa wywindowane i zeby miec cos poprawnej jakosci trzeba płacic jak za górna półke. W cenach srednich mamy niestety badziew i trzeba miec spore rozeznanie, gdzie jest uczciwa relacja jakosci do ceny.

      Społexczeństwo jest biedne i z tym, co nie ma dyskutowac,. bo jak ktos ma mniej niz srednia krajowa, to nie bedzie kupowal tego przysłowiowego garnka. Tak samo z butami, i te drogie i te tańsze sie rozlatuja.
      Ciuchy: wysoka półka - tak wysoka cena zupełnie nie uzasadnia jakości. Średnia półka - trzeba szukac.
      Wyprzedaż - dopiero w wyprzedazy produkty zaczynaja normalnie kosztowac, a nawet tzreba poczekac na druga przecenę, wtedy sie robi uczciwiej.

      Nieobyte - moze odrobine, ale to najmniejszy w tym problem. To sie nadrobi.


      ostatnia rzecz - społeczeństwo lubi narzekac, skarzyc sie, a tak na prawde ci biedni, to nie marudza. Marudza sredniacy i ci lepeij usytuwani (bogacze sie wstryzmuja z narzekaniami), co by chcili miec ciastko i zjeśc ciastko, albo tacy, co by chanel czy diora chcieli kupic za cene h&m, ale by ten dior i chanel nadal był dobrem luksusowym.
      • sel.avi 10/10 21.01.13, 10:57
        świetne spostrzeżenie:

        "tacy,
        > co by chanel czy diora chcieli kupic za cene h&m, ale by ten dior i chanel nada
        > l był dobrem luksusowym"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka