Witam drogie ematki, pozwolę się najpierw przedstawić: jestem na forum od jakichś 7 lat. Od około 4 lat kiedy wróciłam do pracy po podwójnym urlopie macieżyńskim już tylko podczytuję. Nie mogę zalogować się na stary nick bo nie pamiętam hasła.
Mam bardzo durne pytanie z natury sercowych.
Byłam mężatką przez 10 lat, obecnie od sierpnia zeszłego roku jestem w separacji. Długo by pisać dlaczego. Małżeństwo było raczej traumatyczne, była w nim przemoc fizyczna, brak szacunku, o seksie to nawet nie wspomnę, w skrócie to byłam stosowana przez męża do ulżenia. Może to brzmi jak jakaś masohistyczna vivisekcja, ale muszę to sobie powtarzać, bo bywa, że pomimo wszystko zaczynają mnie nachodzić myśli, że może jednak źle zrobiłam rozstając się

Przez te 10 lat, no może 9 i pół nawet nie wyobrażałam sobie rozstania. Dość napisać, że zdecydowałam się na dwójkę dzieci. I tego akurat nie żałuję.
I teraz meritum: bezpośrednim impulsem do rozstania się z mężem był pewien mężczyzna, znajomy z pracy. Tak, idiotyczne, ale zakochałam się. Nie, nie było żadnych tam deklaracji, raczej delikatny flirt, a może tylko sympatia z jego strony. Do tego z racji tego, że pracujemy w różnych działąch firmy widujemy się średnio raz na dwa miesiące. Ale ja kompletnie wsiąkłam. Nie myślę o niczym innym, tylko o nim, jestem kompletnie rozchwiana.
W sumie to wiem, że to trochę nienoralne, ale nie umiem sobie z tym poradzić.
Czy to możliwe, żeby w takiej sytuacji zakochać się? Może to tylko jakaś reakcja podtrzymywana przez organizm dla równowagi po traumatycznych przeżyciach z mężem. Może jakoś wmawiam sobie to zauroczenie, żeby nie myśleć o rozstaniu?
Czy powinnam próbować zbliżyć się do tego człowieka? Ale jak, mam tyle lęków, wiem, że w związku będę beznadziejna, tak jak ostatnio. Poza tym, to chyba za wcześnie. Poza tym to on pewnie jedynie mnie lubi i wyszłabym na idiotkę.
Nie zwieżę się z tego żadnej znajomej, bo chyba bym umarła ze wstydu, mam wrażenie, że moje odczucia są mega infantylne.
Może Wy coś poradzicie? Za wszelkie baty trzeźwiące też będę wdziuęczna.