Dodaj do ulubionych

wtrącająca się matka

19.02.13, 13:22
Witam,
Mam problem ze swoją matką, otóż wtrąca się do mojego życia i wszystko krytykująe oraz komentują. Matka opiekuje się moim małym dzieckiem i wszystko jej nie pasuje jak ja coś robię przy dziecku, albo mój mąż czy teście, bo robimy to źle i oczywiście małemu możemy zrobić krzywdę. Dodam jeszcze, że wszystko jest krytykowane, a to jak ojciec zajmuje się dzieckiem, że nie tak wziął je na ręce itp, że do mnie mąż nie tak się odnosi, że kupiliśmy to a nie tamto, ze podjęliśmy taką czy inną decyzję.
Już nie mam siły, bo ani prośbą czy groźbą nie mogę do niej przemówić. Cały czas czepia się mnie i mego męża. Jeśli coś powiem są awantury i hasła typu jaka ona biedna, że ma prawo do własnych opinni i jak coś to może wyjść.
Co począć poradźcie, bo atmosfera jest gęsta, a do niej nie dociera, że ja jestem dorosła i nie powinna wtrącać się w moje życie.
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 13:33
      >Matka opiekuje się moim małym dzieckiem

      Zwolnij ją z posady.
      • nowi-jka Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 13:39
        i ogranicz kontakty do czasu az zaakceptuje twoje decyzje
    • marzeka1 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 13:33
      Zmień opiekunkę do dziecka- mówię serio: gdy mój młodszy syn potrzebował opiekunki, bo wróciłam do pracy, synem zajęła się jego ciocia (nasi rodzice już nie żyją)- i było podobnie po jakimś czasie: wtrącanie się, "wiem lepiej" itp.- źle się z tym czułam- w końcu zapadła decyzja- zmieniamy opiekunkę, znaleźliśmy nianię (cioci też płaciliśmy)- sprawa została w ciągu kilku dni rozwiązana- był foch, ale po jakimś czasie przeszło.
      Dopóki TY SAMA nie postawisz granic, będziesz miała, co masz. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś na co dzień do wszystkiego się wtrącał , komentował- z reguły źle itp.
      Jesteś dorosła , zacznij się tak zachowywać.
    • default Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 13:46
      panorama2 napisał:

      > Witam,
      > Mam problem ze swoją matką, otóż wtrąca się do mojego życia i wszystko krytykuj
      > ąe oraz komentują. Matka opiekuje się moim małym dzieckiem

      Coś za coś.
    • helufpi Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 13:52
      Jak w sąsiednim wątku - usamodzielnij się. Darmowa pomoc to cały pakiet. Bierzesz albo odrzucasz. Czasem w pakiecie jest miłość i akceptacja, czasem tylko krytyka.

      że ja jest
      > em dorosła i nie powinna wtrącać się w moje życie
      Metrykalnie owszem.
      • panorama2 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 14:29
        To że zwolnię matkę z opieki nad dzieckiem to nie załatwia sprawy. Mieszka niedaleko mnie i tak będzie się wtrącać gdy będzie przychodzić, albo i nawet telefonicznie. Dodam,że wtrąca się dosłownie do wszystkiego, nawet urządzania mieszkania, kolorów ścian, rodzaju mebli itp. Jak z nią rozmawiać by moje argumenty do niej trafiały, a rozmowy nie kończyły się awanturą?
        • zurekgirl Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 14:39
          A generalnie mama to taka starsza pani, co juz niewiele sie od niej mentalnie oczekuje, czy zywa babka z charakterkiem? Bo jesli to drugie, to nie zaczynaj z nia awantury jak wlasnie wam przedstawia swoja jedyna sluszna racje. Idz do niej sama, wyczekaj na dobry moment, jak najbardziej neutralny i wtedy z nia porozmawiaj bez awantury. Cwicz oddechy itd. Nawet jak ona zacznie, to sie opanuj. Zapytaj, czy ona chcialaby, zeby ktos jej sie we wszystko wtracal. Potwierdz, ze doceniacie, ze opiekuje sie dzieckiem, ze to tak bardzo wazne, ale ze twoj zwiazek cierpi, ze jestes dorosla, ze chyba nie o to jej chodzi, ze jesli rzadzenie waszym doroslym zyciem sie nie skonczy to z wielka przykroscia bedziecie musieli znalezc nianie, a ktoz bedzie lepszy niz babcia. Pare wstawek o kompromisach itd. Moze do czegos dojdziecie dyplomatycznie.
        • marzeka1 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 15:25
          panorama2 napisał:

          > To że zwolnię matkę z opieki nad dzieckiem to nie załatwia sprawy. Mieszka nied
          > aleko mnie i tak będzie się wtrącać gdy będzie przychodzić, albo i nawet telefo
          > nicznie. Dodam,że wtrąca się dosłownie do wszystkiego, nawet urządzania mieszk
          > ania, kolorów ścian, rodzaju mebli itp.
          Jak z nią rozmawiać by moje argumenty d
          > o niej trafiały, a rozmowy nie kończyły się awanturą?

          - ty dalej nie rozumiesz: wtrąca się, bo na to POZWALASZ, jeśli ci to nie pasuje (a nie znam osoby,której coś takiego by pasowało)- trzeba postawić w końcu sprawę na zasadzie: albo- albo. Na siłę ci do domu wejdzie? Jak będzie nadawać, gdy odłożysz słuchawkę.
          Nie zachowujesz się jak osoba dorosła, nie potrafisz postawić granic- a trzeba. I nie ma sensu się kłócić, matki argumentami nie przekonasz- bo ona nie uważa cię za osobę dorosłą- dlatego trzeba się -chociażby czasowo- odciąć.
          I wbrew pozorom- zmiana opiekunki dałaby bardzo dużo, tyle że ty boisz się tego kroku.
        • aqua48 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 15:28
          panorama2 napisał:

          > To że zwolnię matkę z opieki nad dzieckiem to nie załatwia sprawy.
          Owszem, w sporej części załatwia - będziesz mogła wizyty ograniczyć, najlepiej umawiając się na mieście, albo u mamy, skąd w każdej chwili można wrócić do domu, słuchawkę telefonu też da się odkładać, mówiąc, przepraszam, ale dziecko czegoś ode mnie chce, porozmawiamy kiedy indziej.
          Darmowa opieka nad dzieckiem poza tym powoduje, że mama czuje się w zamian uprawniona do wtrącania swoich "trzech groszy".

          > wtrąca się dosłownie do wszystkiego, nawet urządzania mieszk
          > ania, kolorów ścian, rodzaju mebli itp. Jak z nią rozmawiać by moje argumenty d
          > o niej trafiały, a rozmowy nie kończyły się awanturą?

          Albo wcale nie odpowiadać na zarzuty zmieniając temat, albo odpowiadać krótko: nam się to podoba, nam te meble odpowiadają, my lubimy ten kolor. Właśnie na takim efekcie nam zależało. My wychowujemy dziecko inaczej, my mu nie pozwalamy na to i to i to, albo wręcz przeciwnie - u nas w domu dziecku wolno to i to. To mój mąż i nie przeszkadza mi jego zachowanie. A dalsze komentarze puszczać mimo uszu.
          A w przypadku kiedy widzisz, że u Ciebie w domu sytuacja zmierza do awantury powiedz po prostu mamie - wiesz, widzę, że jesteś zdenerwowana, może lepiej wrócisz do siebie, bo nie chcę się z tobą kłócić, a poza tym chciałabym odpocząć.
        • kamelia04.08.2007 Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 19:24
          panorama2 napisał:

          > To że zwolnię matkę z opieki nad dzieckiem to nie załatwia sprawy.


          alez załatwia i jest to konieczne. babcia ma byc babcia, a nie darmowa niańka.


          > Mieszka nied
          > aleko mnie i tak będzie się wtrącać gdy będzie przychodzić, albo i nawet telefo
          > nicznie. Dodam,że wtrąca się dosłownie do wszystkiego, nawet urządzania mieszk
          > ania, kolorów ścian, rodzaju mebli itp.


          no, ale w swoim domu, to chyba ty jestes gospodynia. Skoro zacznie krytykowac, to ze stoickim spokojem, że tak wybraliscie, bo tak wam sie podoba, a jak jej sie nie podoba, to nich nie przychodzi.
          Z telefonem podobnie, chyba umiesz odłozyc słuchawke.



          > Jak z nią rozmawiać by moje argumenty d
          > o niej trafiały, a rozmowy nie kończyły się awanturą?


          nie da sie rozmawiac, trzeba wreszcie dorosnąć i pogodzic się z tym, że matka nie jest taka jak powinna i że nie wiem co zrobisz, to i tak bedzie krytykowac. Po prostu musisz nauczyc sie ucinac dyskusje i z naciskiem twierdzic, że ty tak wybrałaś.

          trzeba sie tez pogodzic z tym, że beda fochy, awantury, manipulacje (ze ona chce dobrze, że to nic takiego, że to dla twojego dobra, że niewdzięczna jestes, że jak tak można wobec matki itp.). Przetrwasz burze jedna, druga, potem juz bedzie łatwo.
    • chipsi Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 14:35
      Rozmowę podejmuj u niej - nie ucieknie z fochem. Nie zaczynaj rozmowy w tym momencie kiedy właśnie Cię zdenerwowała kolejnym komentarzem - obie jesteście wtedy zdenerwowane a matka czuje się upominana przez córkę. Ewentualnie rób to co ona, może zajarzy.
    • ichi51e2 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 14:40
      Masz racje mamusiu (i zlewka)
      Nie zgadzam sie z toba ale kazdy moze miec swoje zdanie
      Ja uwazam inaczej ale dziekuje za opinie doceniam to ze sie o x troszczysz

      I tyle. Matka chce akceptacji i docenienia.
    • adellante12 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 15:19
      do niej nie dociera, że ja jestem dorosła i nie powinna wtrącać się w moje życie

      Bo nie jestes... Gdybyscie byli dorosli nie pozwoliłaby sobie na to żeby was traktowac jak smarkaczy... Kiedyś jak juz dorosniesz moze odetniesz pepowinę i przestaniesz byc mausina córeczką której mamusia dzieci wychowuje i nos wyciera.... Może aczkolwiek watpie.
    • miaowi Jezu, moja matka... 19.02.13, 22:10
      Moja jeszcze lubi rysować czarne scenariusze: jak będziesz tak to dziecko wychowywać, to ci za 10 lat ucieknie z domu.
    • agnieszka77_11 Re: wtrącająca się matka 19.02.13, 22:31
      O matko, to ja pisałam ten post???

      Panorama2, mam dokładnie to samo. Moja mama niesamowicie się wtrąca. Może nie krytykuje tego jak opiekujemy się dzieckiem w sensie jego obsługi, ale wszystkiego poza. Np naszych relacji, naszych decyzji itp itd. Doprowadzało to do awantur. Były momenty, że się nie odzywałam do niej przez miesiąc, lecz po miesiącu przyjechała stęskniona za wnuczkiem. Uspokoiło się. Nie komentowała niczego, bawiła się z synkiem, nasze rozmowy były luźne. Po jakimś czasie znowu komentarze. Nie wytrzymałam i powiedziałam, że ma przestać bo następnym razem nasze relacje zostaną zerwane i nie będziemy się znać. A ona teksty jaka to biedna itp i że ma prawo powiedzieć coś jak coś widzi i że jej matka też różne rzeczy mówiła i ona to przyjmowała normalnie itd. Po prostu ten typ tak ma. Moja mama od zawsze była kontrolująco-wymagająca, lubiła się do wszystkiego wtrącać i nigdy nie pozwalała na spontaniczność.

      A najgorsze dla mnie - nie wiem czy jest tak u Ciebie - jest to jak porównuje moją rodzinę do innych jakiś tam znajomych rodzin, w sensie krytykując naszą, czyli mój i męża sposób wychowywania dziecka.

      Masakra. Mam nadzieję, że ja nie będę taką toksyczną matką.
      Mam wiele do zarzucenia mojej teściowej, ale ona nigdy nas nie skrytykowała. Nawet jak nasze decyzje jej się nie podobały nigdy o tym nie wspomniała. O niczym. Uważa, że to nasze życie i robimy tak jak chcemy. Moja za to musi wszędzie wetknąć swój nos i pokazać, że nie jesteśmy idealni ... Przykre ...
      • ichi51e2 Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 08:55
        Wiesz taka sytuacja cie rani bo niestety jak sie czlowiek wychowuje w toksycznym srodowisku (krytykujaca matka) to juz od malenkosci sie nastawia na poszukiwanie aprobaty, pochwaly i akceptacji tej wlasnie wymagajacej osoby. Pierwszy krok do wolnosci to nie jest uciecie kontaktu (wyprowadzenie sie np - smieszne ze tutaj wszyscy obwiniaja dziewczyne mieszkasz z matka to ma prawo ci truc zes niezdara!) tylko uswiadomienie sobie ze tej akceptacji sie nie dostanie bo ta osoba nie jest w stanie ci jej dac. Wiec trzeba sie pogodzic ze tej akceptacji nigdy nie bedzie - chocbys robila nie wiem co. Wtedy przestaniesz sie wsciekac tylko poczujesz wspolczucie - bo Taka matka tylko tak umie wyrazic swoje zainteresowanie, poczuc sie potrzebna i kochana. Takie osoby sa czesto same bardzo niepewne. Wiec dobrze wysluchac, podac swoje argumenty, podac ksiazki, podeprzec sie opinia lekarza etc. Albo zlewac (ja zlewam - moi rodzice dzwonili 2 razy dziennie zeby mi powiedziec ze dziecko na samej piersi sie nie wychowa i ze koniecznie jajeczko - ugielam sie i wyladawalismy w szpitalu... Czy to ich powstrzymalo? Niestety nie. Ile ja sie nasluchalam o nosidelku... o usypianiu na rekach... o braku wozka... no zupelnie jakby to oni musieli usypiac, nosic a spacery etc...Wiec teraz przytakuje, mowie co chca uslyszec i jak bede chciala to sobie kupie wozek albo i nie. A jak mam zly dzien to na dreczenie pyt dlaczego dziecku nie gotuje, dlaczego dieta nie rozszerzana, dlaczego nie 3 godzinny spacer odpowiadam wprost "bo mi sie niec chce". Mina ojca bezcenna. Tylko wlasnie ja tego nie biore tego do siebie - wiem ze chce dobrze tylko niestety nie maja racji (wlasnie jakby ci matka trula zeby do pieca na 3 zdrowaski to bys sie w glowe stukala - wlasnie taki trzeba miec stosunek)
        Niestety latwo napisac - tak czlowiek jest juz skonstruowany ze jak obcy czlowiek powie to splywa jak po kaczce a mikt ci tak nie dosra jak wlasna matka...
        • helufpi Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 13:34
          to nie jest uciecie kontaktu (wyprowadzenie sie np - smieszne ze
          > tutaj wszyscy obwiniaja dziewczyne mieszkasz z matka to ma prawo ci truc zes ni
          > ezdara!) tylko uswiadomienie sobie ze tej akceptacji sie nie dostanie bo ta oso
          > ba nie jest w stanie ci jej dac
          Wbrew pozorom to, co fizyczne jest dużo łatwiej wykonalne niż to, co psychiczne - choć wydawałoby się, że wyprowadzka jest "trudna", a "uświadomienie sobie" łatwe. Szkopuł w tym, że wyprowadzić się można jednego dnia, a praca nad własną postawą, nawykami, reakcjami na zachowania innych to mogą być lata, tak jak lata trwało wychowanie. Ale oczywiście dla człowieka, który nigdy nie miał takiego problemu "nie przejmuj się", "uświadom sobie" załatwia sprawęsmile
          I to nie tak, że "matka ma prawo jej truć". Ona po prostu NIE ZMIENI tego, że matka jej truje. Zmienić może tylko SWOJE postępowanie. A po zmianie postępowania kiedyś przyjdzie czas na zmianę nawyków psychicznych.
          • miaowi Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 20:10
            u mnie nic nie daje nawet podpieranie się specjalistami: jak lekarz tak twierdzi, to głupi, jak psycholog - to pewnie z niego taki psycholog jak z koziej d... trąbka, jak znajoma w pracy -to pewnie ze wsi, a jak kumpel - to pewnie niezrownowazony psychol.
    • demonii.larua Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 09:16
      Ostatnio mam wrażenie, że młodsze pokolenie pozwala po sobie jeździć rodzicom jak po łysej kobyle, na oklep i bez trzymanki.
      No ludzie skoro jesteście dorośli, to nie pozwalajcie na traktowanie was jak małoletnie potomstwo. Obrazi się, trudno. Stracicie darmową opiekunkę - trudno. Taki lajf, matka czuje że może to sobie pozwala. I tyle.
    • amy.28 Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 09:51
      oj są takie typy... ekstremalnie wścibską i narzucającą się matkę miałą znajoma której matka potrafiła podczas jej nieobecności robić porządki w szafkach wg własnego uznania - a do dziecka zwracała się takim imieniem jakie jej się podobało, dziewczynka nazywała się Ola, matka mówiła do niej Basia. Bo ona uważa ze tak jest ładniej big_grin

      postaw się. nie dyskutuj. Jak ci mówi - pomaluj na zielono to nie mów - ale moim zdaniem czerwony będzie lepszy, tylko powiedz - pomaluje tak jak będę chciała i nie interesuje mnie twoja opinia. nie daj sobie wejść na głowę. ignoruj a jak się bardzo wkurzy ogranicz kontakty bądź zagroź ograniczeniem. Takie wścibskie osoby i wtrącające się wbrew pozorom mimo ze krytykują nie potrafią bez tego (czyt. bez obiektów których się czepiają) żyć - więc szybko się zreflektują jak im zaświta wizja życia bez nich.
    • aagnes Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 15:23
      Cóż, masz nauke na przyszłość - w zyciu nie ma NIC za darmo. masz "darmową" opieke dla dziecka, co normalnie kosztuje ciezkie pieniadze to musisz znosic matke jaka jest.oczywiscie mozesz probowac rozmawiac, zlewac, awanturowac sie, pertraktowac, ale jak pewnie sama przeczuwasz - to wszystko na nic. modl sie zeby czas szybko zlecial i dziecko poszlo do przedszkola, albo wynajmij opiekunke wg Twoich zasad i oplacaj ją sowicie, bedziesz miala po problemie.
      • asicho_72 Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 19:58
        witam kochana znam ze swojego przypadku twoją sytuacje ja mam to lub częściowo miałam tą samą sytuacje mieszkam z teściową od 16 lat i wtrąca sie do wszystkiego ale ja ją olewam dosłownie jak wchodzi do kuchni i zaczyna swoje że czemu robie tak a nie tak jak ona no to ja mówie podniesionym głosem ja robie tak jak mi pasuje jak będziesz ty robiła mamo to będziesz robić po swojemu jak wperdziela sie do wychowania moich dzieci to mówie że od podejmowanie decyzji jesteśmy my ja i mąż kiedyś zwróciła uwage że jak mi nie wstyd wrzucać stringi do kosza na brudną bielizne to powiedziałam że jak będe stara to będe nosiła barchanowe gacie a dopuki moge to bede nosiła stringi kiedyś chciała żebyśmy jej dali kase to ona nam kupi koc na wersalke a ja na to OOOOO nie ja se sama kupie taki jak mi sie podoba wręcz robie jej na złość choć też mi siedzi z dziećmi jak jesteśmy w pracy a moja była do tego stopnia perfidna ze jak byliśmy na wczasach to poukładała mi w szafach bo tak jest lepiej a co ja zrobiłam jaszcze dobrze walizek nie rozpakowałam i złapałam wszystkie ciuchy z szafy i wyciągnełam na podłoge i ukłdałam po swojemu no oczywiście sie oburzyła ze ona chciała dobrze ale ja na to ze ja lubie mieć po swojemu no niestety u mnie jest nadal tak ale ja ją olewam i przy niej robie po swojemu a jak nas terroryzuje ze sie obrazi to mówie TRUDNO zawsze robie na przekur ale mój mąż twierdzi że ja jestem typowym Bykiem zodiakalnym i jestem złośliwa i uparta ale jemu to pasuje na razie stoi po mojej stronie
    • kai_30 Re: wtrącająca się matka 20.02.13, 21:50
      Hehe. U mnie podobnie.

      Sytuacja o tyle gorsza, że moja mama w zasadzie u nas mieszka, a o tyle lepsza - że to ona potrzebuje nas, a nie my jej. Ale nijak jej to nie przeszkadza w ciągłym krytykowaniu wszystkiego, dyktowaniu, jak to ma być zrobione, wtrącaniu się we wszystko, a tak źle, a tak będzie lepiej. Przykład z tego tygodnia: siedzę z synem na dole w salonie, mam anginę, mama coś tam robi na piętrze. Czytamy sobie książkę, ja jem serek. Młody wyciąga ręce po ten serek, mówię spokojnie, że nie mogę mu dać, bo się zarazi, na co moja mama z góry krzyczy przerażonym głosem: "JEZUSMARIA, nie dawaj mu swojego jedzenia ani picia, bo zarazisz dzieciaka! Wnusiu, nie bierz od mamy nic, NIE WOLNO!!!" i tak non stop. Dyryguje, powtarza moje wypowiedziane przed chwilą polecenia do dzieci dwa razy głośniej i tak, jakbym się w ogóle nie odzywała, usiłuje bawiącego się na dywanie trzylatka przykrywać kołderką, bo się jezusmaria przeziębi, głównym czasownikiem jest "musisz" ("Nie, mamo, nie muszę"), wydzwania po całej rodzinie i skarży się, jaka jestem zła i okrutna, nie bacząc na to, że przyjmując ją pod swój dach uratowałam jej tyłek.

      Z reguły przed atakiem apopleksji ratuje mnie sarkazm - "Dzięki, że mnie uświadomiłaś mamo, to moje zaledwie trzecie dziecko i nie wiedziałam, że jak jest mróz i śnieg, to się zakłada dziecku rękawiczki, co ja bym bez ciebie zrobiła, doprawdy!"; "Taaaak, oczywiście, masz rację jak zawsze"; czasami mówię wprost, żeby np. przestała wreszcie podsłuchiwać i komentować nasze rozmowy i dyktować mi, jak mam wychowywać dzieci, co skutkuje wyłącznie fochem na dzień-dwa. No, dobre i to wink

      A morał z tego taki - matki nie zmienisz ani do niej nie przemówisz. Możesz co najwyżej zmienić swoje zachowanie - zacznij do jej przytyków podchodzić z sarkazmem i humorem, możesz się nawet powyśmiewać, a jak chcesz wojenki, to odpyskuj. A najważniejsze - po prostu rób swoje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka