Dodaj do ulubionych

Kontrola rodzicielska

22.02.13, 10:50
Ostatnio zgadałam się ze znajomą na temat posiadania przez dzieci konta fejsbuka. No i ona pozwoliła swojej nastolatce mieć konto, ale pod warunkiem, że znają jej hasło i logują się co jakiś czas na jej hasło i sprawdzają co ona pisze. Przemyślałam to później i jakoś to mi się kłóci. Moja nastolatka ma konto, mam ją w znajomych, ale jakoś nie mogłabym aż tak jej kontrolować. Uważam, że powinna mieć trochę prywatności. Nie wyobrażam sobie, żeby moi rodzice kiedyś aż tak mnie kontrolowali. Ale może nie mam racji, może w tych czasach kontrola powinna być bardziej wzmożona i takie rozwiązanie jak mojej znajomej jest ok? Co Wy na to? Na ile kontrolujecie swoje nastolatki??? Czy ja jestem naiwna?
Obserwuj wątek
    • saguaro70 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:29
      Nie mam jeszcze nastolatki, ale jeśli za 7-8 lat założy gdziekolwiek konto nie zamierzam jej inwigilować. Wychodzę z założenie, że niech uczy się sama na własnych błędach i sama niech uczy się życia. Ja jestem od wspierania i poprawiania błędów, jak mała do mnie przyjdzie.
      Choć z drugiej strony- takie konta powinny mieć osoby pełnoletnie. Tam dzieją się różne rzeczy, różni ludzie piszą różne dowcipy np. Ostatnio na klasie była ciekawostka- jaką bardzo szybką potrawę można zrobić ukochanemu. Odpowiedź brzmiała-LODA.
      • girl.anachronism Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:52
        > Choć z drugiej strony- takie konta powinny mieć osoby pełnoletnie. Tam dzieją s
        > ię różne rzeczy, różni ludzie piszą różne dowcipy np. Ostatnio na klasie była c
        > iekawostka- jaką bardzo szybką potrawę można zrobić ukochanemu. Odpowiedź brzmi
        > ała-LODA.

        I naprawdę sądzisz, że takie coś ruszy np. 16-latkę? smile
    • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:39
      > ale pod warunkiem, że znają jej hasło i logują się co jakiś czas na jej hasło i sprawdzają co ona pisze.

      A nie wystarczy w tym celu mieć dziecka wśród znajomych? Ja rzadko wchodzę na profile moich dzieci, bo zwykle jakieś bzdety piszą. W czasach przedinternetowych starsze dzieci i nastolatki kolportowały np. różne "świńskie" podwórkowe czy kolonijne piosenki, nic nowego, a rodziców lepiej przed tym chronić wink
      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:38
        > A nie wystarczy w tym celu mieć dziecka wśród znajomych?

        A dziecko o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, by mieć swoich "starych" wśród znajomych na FB wink

        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:46
          Moje maja i chyba się nie wstydzą.
          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:54
            nabakier napisała:

            > Moje maja i chyba się nie wstydzą.

            Ale Ty zdaje się masz już dorosłe dzieci, a to ciut inne relacje.
            • demonii.larua Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:01
              Moje nastoletnie mają i nie maja z tym najmniejszego problemu.
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:03
                demonii.larua napisała:

                > Moje nastoletnie mają i nie maja z tym najmniejszego problemu.

                Taki Ci powiedzieli czy to tylko Twoja opinia?
                Dla mnie posiadanie rodziców wśród znajomym na FB to mniej więcej tak, jak zaproszenie ich na klasową domówkę. Pewnie, że teoretycznie można i teoretycznie nie ma z tym najmniejszego problemu smile
                • demonii.larua Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 21:22
                  To jest ich opinia, zresztą sami mi powysyłali zaproszenia, mimo iż stwierdziłam że nie muszą.
                  Nie komentuję ich dyskusji, generalnie jakoś nie sprawdzam codziennie ich ścian, czasem zerkam na umieszczane przez nich linki - głównie starszego bo bardzo mi się podoba telewizja którą robią z kumplami.
                • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 22:11
                  > Dla mnie posiadanie rodziców wśród znajomym na FB to mniej więcej tak, jak zaproszenie ich na klasową domówkę.

                  Moje zaczynały jakieś 7 lat temu od epulsa i bardzo mnie prosiły, bym też założyła tam konto. Nie byłam wtedy jeszcze na tym etapie, przekonałam się dopiero do nk.
            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:41
              jedno dorosłe a drugie gimbus
    • deszcz.ryb Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:48
      Ci rodzice postępują bardzo mądrze - oczywiście, że należy dzieci kontrolować [nie wiecznie, ale tak przynajmniej do 14-15 roku życia]. Facebook, nk i w ogóle cały internet to nie jest pamiętnik, który zobaczy wybrane parę osób. To, co się w nim znajdzie, zobaczą setki, tysiące, może nawet miliony osób. Zobaczy to sąsiad, nauczycielka, wujek, znajomy ksiądz, dziecy z klasy - WSZYSCY. Dzieci nie zdają sobie z tego sprawy, wystarczy, że dziewczyna wrzuci dla żartu zdjęcie z odkrytymi piersiami, a już może mieć z tego powodu kłopoty.

      Do tego nie należy zapominać o ewentualnym niebezpieczeństwie pedofili i o tym, co można w necie znaleźć [a tam jest wszystko - ostry seks, przemoc, rasizm, narkotyki, treści nazistowskie].

      Moim zdaniem należy kontrolować dziecko [to zupełnie inna sytuacja od czytania pamiętnika, pamiętnik jest przeznaczony dla osoby piszącej, internet jest dla całego świata]. No i trzeba rozmawiać z dzieckiem na temat zagrożeń czyhająych na nie w sieci.
    • girl.anachronism Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:51
      Koleżanka zdecydowanie przegina, na miejscu córki nie zgodziłabym się na taką inwigilację. Po cholerę ma się logować na jej konto? Chyba żeby poczytać jej prywatne wiadomości, bo sprawdzić co pisze do "ogółu" można wchodząc po prostu na jej "ścianę". Nigdy nie byłam kontrolowana przez rodziców i nic złego mi z tego nie przyszło, współczułam koleżankom których rodzice czytali ich pamiętniki albo archiwum rozmów na gg. Każdy człowiek ma prawo do swoich tajemnic, wstęp na konto i swobodny dostęp do prywatnych rozmów jest czymś chorym. Poza tym co oni myślą, że nie można skasować ewentualnych "smaczków"? smile
      • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:01
        > Każdy człowiek ma prawo do swoich tajemnic, wstęp na konto i swobodny dostęp do prywatnych rozmów jest czymś chorym.

        Zgadzam się. Może to mieć sens, kiedy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że dziecko bierze narkotyki czy należy do grupy przestępczej. Inwigilacja "prewencyjna" jest obrzydliwa. To przejrzysty komunikat: "Jesteś tylko głupim gó...arzem, którego trzeba na każdym kroku kontrolować, bo inaczej wdepnie w jakiś syf".
      • zona_mi Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:56
        > Koleżanka zdecydowanie przegina, na miejscu córki nie zgodziłabym się na taką i
        > nwigilację.

        Pewnie i tak sobie założyła drugie konto, z którego rzeczywiście korzysta, a to ma dla mamy, żeby była zadowolona i miała poczucie kontroli.
    • dorotakatarzyna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 11:56
      W naszym gimnazjum było spotkanie z policjantem, na temat bezpieczeństwa w sieci. Zdecydowanie należy sprawdzać, co robi dziecko. Tak, żeby nie wiedziało, ale należy trzymać rękę na pulsie.
      To są inne czasy, naprawdę. Nasi rodzice mogli najwyżej pamiętnik przeczytać. Teraz dzieciom grożą gorsze rzeczy.
      • kolibeer2 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:06
        moja 13 - nastka też ma fejsa założonego pod takim warunkiem , ja nie mam konta , czasem tam zaglądam , umówiłyśmy się , że mogę zaglądać , bo często jakieś informacje z różnych grup od zainteresowań są tylko przez koleżanki na facebooku zamieszczane , a ona przez kilka dni czasami nie zagląda . Jakby mi nagle zabroniła , to bym się chyba zaczęła zastanawiać smile
        • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:17
          > Jakby mi nagle zabroniła , to bym się chyba zaczęła zastanawiać smile

          Ja nie mam na fejsie nic do ukrycia, ale nikomu bym nie podała swojego hasła - dla zasady. Tak samo od nikogo bym się hasła nie domagała.
    • lady-z-gaga Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:09
      chore
    • grave_digger Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 12:23
      w życiu nie założyłabym konta na fb, gdyby moja mama chciała mieć do niego dostęp.
      więc nie zrobię tego też moim dzieciom.
    • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:22
      Twoja znajoma ma rację.
      Mój 8,5-latek nie ma jeszcze dostępu do internetu bez kontroli dorosłych, ma telefon który raz na jakiś czas sprawdzam.
      • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:54
        OMG, w tym wieku to mój mały uczył się już języka (obcego) samodzielnie z netu, czytał rozmaite witryny, grał itd. Jesteśmy naprawdę z innych światów.
        • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:57
          nabakier napisała:

          > OMG, w tym wieku to mój mały uczył się już języka (obcego) samodzielnie z netu,
          > czytał rozmaite witryny, grał itd.

          Wchodził gdzie chciał, oglądał, co chciał, czytał, co chciał?
          I nie miałaś nad tym kompletnie żadnej kontroli?
          Naprawdę nie ma się czym chwalić.
          • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:02
            Moje wchodziły, nawiązywały znajomości przez internet i nie spotkały w sieci ani pedofila, ani gangstera, ani handlarza żywym towarem. Cuda, pani.
            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:47
              Moje też. Ale fakt, jego komp zawsze stał w dużym pokoju, w którym siedzimy za dnia, więc miałam podgląd. z tym, że nie gapiłam się co chwila i miał luz, choć generalnie chwalił się, co znalazł itd. Jakoś nie trafił na patologię, przestępców, porno itd.
              Natomiast obaj są kompletnie dziećmi netu, chwytają ducha czasu, język czasu (poza językiem obcym, który opanowują fantastycznie) i dowcip i wiedzę (rozległą). To jest naprawdę super.
              Może nierozgarnięte dzieci dadzą się złapać w jakąś pułapkę, może...
              • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:55
                Akurat przestępców i porno najmniej się obawiam. Bardziej kretyńskich pomysłów z cyklu nakręcimy coś komórką i wrzucimy do neta, bo to śmieszne, podobnie jak np. ujawniania treści rozmów z komunikatorów jak się dzieciaki pokłócą i chcą sobie zrobić na złość. Chwilowa głupota, a zostaje ślad na zawsze i zawsze ktoś może to odgrzebać.
                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:02
                  Nigdy czegoś takiego nie zrobiły, i wielokroć komentowały takie głupie zachowania- jako głupie właśnie.
                  • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:04
                    Gratuluję. Mam nadzieję, że moje też nie zrobią, ale kontrola podstawą zaufania.
                    • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:11
                      Kontrola nie wiele wspólnego z zaufaniem. Albo jedno, albo drugie.
                    • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:20
                      > kontrola podstawą zaufania

                      Piękny oksymoron smile
                    • murwa.kac Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:00
                      triss_merigold6 napisała:

                      Cytat kontrola podstawą zaufania

                      boze.
                      wiesz, ze to oksymoron?

                      pomysl kobieto o jakiejs terapii dla DDA zanim zniszczysz swoim dzieciom zycie uncertain
                    • pitahaya1 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:17
                      triss_merigold6 napisała:

                      kontrola podstawą zaufania


                      Powiedziała żona przetrząsając mężowi kieszenie/komórkę...co tam jeszcze do głowy przyjdzie.
                • myelegans Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:24
                  Cytat Akurat przestępców i porno najmniej się obawiam. Bardziej kretyńskich pomysłów
                  z cyklu nakręcimy coś komórką i wrzucimy do neta, bo to śmieszne,
                  i myslisz, ze jezeli Twoje dziecko nie bedzie mialo konta na FB to sie ustrzeze. nie mieszka na pustyni, koledzy/kolezanki maja i telefony i konta, zrobia, wrzuca, wszyscy sobie poogladaja oprocz przedstawionego.
                  Po prostu edukowac jak sie zachowywac, czego pod zadnym pozorem i nigdy, i w jaki sposob mozna sobie zyciorys zapaprac.
                  Wykluczony z portali spolecznosciowych nastolatek na pewno Ci nie podziekuje, tylko wykombinuje jak za Twoimi plecami konto zalozyc. Za te 5-7 lat bedzie mial smartphona i tyle mu wlasciwie potrzeba. Poza tym, wszystko mozna kodowac.
                  bez sensu ta zabawa w policjantow i zlodziei
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:58
                > Jakoś nie trafił na patologię, przestępców, porno itd.

                A moje dziecko spadło z dachu i nic sobie nie złamało. Taka to mniej więcej argumentacja.
                Jeśli faktycznie pozwalałaś 8-latkowi na buszowanie po sieci bez żadnej kontroli, to naprawdę nie jest to powód do dumy. Niezależnie od stopnia "rozgarniętości" tego 8-latka.

                > Natomiast obaj są kompletnie dziećmi netu, chwytają ducha czasu, język czasu (p
                > oza językiem obcym, który opanowują fantastycznie) i dowcip i wiedzę (rozległą)
                > To jest naprawdę super.
                > Może nierozgarnięte dzieci dadzą się złapać w jakąś pułapkę, może...

                Tak, Twoje zapewne z mlekiem matki wyssały wiedzę, co jest pułapką, a co nie.
                • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:01
                  To jest po prostu naiwna głupota i lenistwo rodzica, któremu się nie chce sprawdzać bezpieczeństwa dziecka. Sorry, za szczeniaka ja odpowiadam i ja będę mieć problemy jeśli coś mu się stanie albo zrobi komuś krzywdę z czystej dziecięcej bezmyślności (nawet nie złośliwie).
                  • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:06
                    Hehehe, Triss, no dobrze- niech będzie lenistwo, hehe...
                    Kontroluj, kontroluj, a zobaczysz, jak Ci się dziecko zręcznie wymyka. Widzisz, ja mam odwróconą Twoją dewizę- zaufanie podstawą kontroli, moje nie muszą uciekać.
                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:04
                  Nie z mleka, ale z rozmowy o tym, jak funkcjonuje net. Ludzie rozmawiają ze sobą, uwierz smile
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:09
                    nabakier napisała:

                    > Nie z mleka, ale z rozmowy o tym, jak funkcjonuje net. Ludzie rozmawiają ze sob
                    > ą, uwierz smile

                    Nie wierzę! smile
                    Nic tu się nie wyklucza. Rozmowa to jedno, kontrola dla bezpieczeństwa dziecka to drugie. Zwłaszcza, że dzieci ubóstwiają zakazane owoce i samodzielne przesuwanie sobie granic tego, co wolno, a czego już nie. A im wpływ rówieśniczy większy, tym rozmowy z rodzicami bardziej w niepamięć idą.
                    • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:11
                      Patrz, a moje dzieci graja z rówieśnikami przy nas, co więcej-nas do gier zapraszają...nie ma owocu zakazanego. Bidne dzieci, owocu im nie dalim...
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:28
                        nabakier napisała:

                        > Patrz, a moje dzieci graja z rówieśnikami przy nas, co więcej-nas do gier zapra
                        > szają...nie ma owocu zakazanego.

                        Słowa kluczowe "przy nas", "nas zapraszają".
                        Więc w kwestii gier nie ma podstaw do głębszej kontroli, to chyba logiczne.
                        Ale oprócz gier są też inne kwestie jeśli chodzi o surfowanie.
                        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:44
                          Serfują także przy nas. choć mają kompy także w swoich pokojach i wtedy serfują sami.Ii co z tego? Nic.
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:53
                            nabakier napisała:

                            > Serfują także przy nas. choć mają kompy także w swoich pokojach i wtedy serfują
                            > sami.Ii co z tego? Nic.

                            I mając 8 lat też serfowały same, zamknięte w pokoju, a Ty nie wiedziałaś co oglądają i co robią? Może i tak, ale dla mnie to niewyobrażalne.
                            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:07
                              To jest akurat w moim przypadku dość skomplikowane do wytłumaczenia. Serfowały i przy mnie i nie przy mnie (zależy który i kiedy)- generalnie prędzej miały myszkę w w dłoni, niż mówiły wink
            • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:54
              echtom napisała:

              > Moje wchodziły, nawiązywały znajomości przez internet i nie spotkały w sieci an
              > i pedofila, ani gangstera, ani handlarza żywym towarem.

              A skąd to wiesz?
              • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:24
                Bo nic się nie stało. Czyli nawet jeśli spotkały, umiały rozpoznać i wiedziały, że takich znajomości się nie nawiązuje.
                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:30
                  Echtom, wychodzi na to, że ich dzieci w realu też nie potrafią się zachować, skoro dałyby się zaczepić. Niesamowite. Jakby się zatrzymały w latach 90-tych, i same miały lat 90, i net znały tylko ze słyszenia na zasadzie: "pani, pani wie, jakie to straszne, ten internet???-tam gwałco, kradno i zabijajo".
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:51
                    nabakier napisała:

                    > Echtom, wychodzi na to, że ich dzieci w realu też nie potrafią się zachować, sk
                    > oro dałyby się zaczepić.

                    A w którym miejscu wyczytałaś, że moje dzieci dałyby się zaczepić?
                    Poza tym zasad zachowania nie zawsze jesteś w stanie nauczyć na sucho, w teorii. Moje dzieci znały je bardzo dobrze, a zdarzyło się raz czy dwa, że złapałam je na tym, jak o mały włos nie podały na jakimś portalu z grami danych osobowych łącznie z adresem domowym, bo "mamo, proszę, jak nie podamy, to mi tego nie aktywują". I robiły to po prostu z braku doświadczenia, choć w teorii dobrze wiedziały, że takich danych się nigdzie samemu nie wpisuje. Więc o tego typu kontroli mówię, o pilnowaniu, ciągłej obserwacji i nie zostawianiu dziecka z siecią samopas, a nie o tym, żeby się włamywać dziecku na konta czy coś w tym stylu.
                    • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:09
                      No też własnie mówię, że nie na sucho, że trzeba praktyki. I tej praktyki nabywa się oczywiście razem z rodzicami. Moje by w życiu nie podały nic o sobie, takie wygi są, a o to postaraliśmy się już my.
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:22
                        nabakier napisała:

                        > No też własnie mówię, że nie na sucho, że trzeba praktyki. I tej praktyki nabyw
                        > a się oczywiście razem z rodzicami.

                        I o to mi właśnie chodzi. Więc nie rozumiem, dlaczego się dziwisz, że Triss nie pozwala synowi na korzystanie z sieci bez jej wiedzy i zgody na to, z czego będzie korzystał.

                        > Moje by w życiu nie podały nic o sobie, takie wygi są, a o to postaraliśmy się już my.

                        Moje też, ale same się tego nie nauczyły. I gdy były młodsze (I-III klasa), to np. z GG korzystały pod moją kontrolą i miałam wgląd w to, co tam wypisują, tłumaczyłam, jak to funkcjonuje, co się może dziać, co wolno, a czego nie. Potem były gry, jakieś portale quazi społecznościowe, nawet nie pamiętam nazw, potem NK i tu też była moja ograniczona, ale mimo wszystko kontrola. Teraz mają już takie dobre naście lat i mają w zasadzie pełną swobodę, nie kontroluję jakoś specjalnie tego, co wyczyniają w sieci, choć często zagaduję, co tam akurat robią, co to jest, na czym polega. Chętnie dzielą się informacjami, pokazują. Poza tym, gdy mają dylemat, to przychodzą się same pytać, co sądzę, czy mogą to czy tamto napisać, wypełnić, wysłać itp. Ja się z nimi też konsultuję, gdy mam jakieś wątpliwości, bo tak jak u Ciebie - uczeń przerósł mistrza wink
                        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:46
                          co innego wprowadzenie i nauczenie reguł, a co innego dalsze kontrolowanie. O tym drugim rozmawiamy, bo pierwsze zdaje się nie budzi kontrowersji. Niżej o tym pisałam, wyżej też. czepiałaś się, ze moje dzieci same serfują. No serfują, bo zostały dobrze wprowadzone. Więc teraz nie zbaczaj, bo od początku była o tym mowa tongue_out
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:14
                            nabakier napisała:

                            > co innego wprowadzenie i nauczenie reguł, a co innego dalsze kontrolowanie. O t
                            > ym drugim rozmawiamy, bo pierwsze zdaje się nie budzi kontrowersji. Niżej o ty
                            > m pisałam, wyżej też. czepiałaś się, ze moje dzieci same serfują.

                            Bo gdy odpowiedziałaś na post Triss o jej 8-latku, to zrozumiałam, że Twoje od samego początku same surfowały i to mnie zdziwiło.
                            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:36
                              Pisałam, że razem z nami grali smile A że i sami, to inna rzecz. Moje dzieci w ogóle są komputerowe "od zawsze"- zawsze mieli gry, składają sobie kompy same, budują z mężem sieci, itd. Mam w świrów-samouków w domu, kupę kompletnych i niekompletnym kompów, bez przerwy zmienianego oprogramowania, bez pracy w necie się nie da.
                              Takie gadanie jak tu zwyczajnie mnie śmieszy, tak kiedyś nieuki pieprzyły o książkach, filmie i radiu. Pokazuje tylko ograniczenia kulturowe i techniczne rodziców.
        • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:01
          Z innych, owszem i nie widzę w tym nic złego. Mam zupełnie inną wizję metod i celów wychowywania. Syn nie ma własnego komputera, dostanie niedługo ale net będzie pod kontrolą. Mam ciężką alergię na gry, a syn ma po swoim ojcu tendencje do nieprzytomnego wkręcania się w granie.
          • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:09
            Aaaaa....rozumiem, syn będzie płacił za błędy ojca i Twoje alergie, można i tak.
            I już wiesz o ośmiolatku, że ma tendencje do wkręcania się w gry, nono. Ach te dzieci, lubią zagrać, złe dzieci, złe bardzo...no dopsz....
        • nanuk24 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:32
          A moj w tym wieku juz nam wodke polewal!
      • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:58
        Triss, wątek jest o nastolatce.
        • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:03
          Wiem przecież. Jeżeli sądzisz, że nie będę w miarę możliwości kontrolować kontaktów wirtualnych nastolatki, to jesteś w błędzie.
          • echtom Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:07
            Ciebie też tak kontrolowali?
            • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:31
              Wybacz, ale to dość głupie pytanie, biorąc pod uwagę, że w czasach gdy byłam nastolatką nie było netu ani telefonów komórkowych. Ba, zwykły telefon pod koniec lat 80-tych był dobrem trudno dostępnym. Mieliśmy o wiele mniej możliwości zrobienia sobie i innym krzywdy z powodu niefrasobliwości czy chwilowego poczucia humoru.
            • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:00
              echtom napisała:

              > Ciebie też tak kontrolowali?

              A Ty miałaś pełną swobodę w wieku nastu lat?
              • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:03
                Ona nie miała i odreagowuje traumę. D
                Ja miałam sporą swobodę, ale bez przesady - rodzice musieli wiedzieć gdzie jestem, z kim i o której wrócę.
                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:15
                  Ja miałam, i żadnego numeru nie odwaliłam, nic złego mnie nie spotkało. Dziw na dziwy, co? I co teraz, skoro ona odreagowuje brak swobody? To co ja robię? wink A co Ty robisz, skoro miałaś swobodę? Źle ją wykorzystałaś i się boisz, że dzieci również źle wykorzystają? wychowujesz dzieci na jednostki zewnątrzsterowne- to jest realna krzywda.
                  (już kiedyś rozmawiałyśmy o Twojej fiksacji na tle kontroli, to tylko kolejna odsłona)
            • murwa.kac Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:09
              echtom napisała:

              Cytat Ciebie też tak kontrolowali?

              pewnie tak.
              plus jeszcze bycie DDA i partnerka alkoholika te obsesje kontroli wzmaga.
          • gryzelda71 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:38
            A te w miare możliwości to co?Włamy do poczty i na profile?
            • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:52
              Ale po co tak drastycznie? Krótka piłka, albo dziecko korzysta z poczty i portali w sposób akceptowany przeze mnie, jawnie, z możliwością zajrzenia do kontaktów (co nie oznacza wcale kompulsywnego wczytywanie się w nastoletnie głupoty), albo ma odcinany dostęp do netu. Sorry, ale nastolatek nie musi mieć kompa tylko do własnej dyspozycji ani wypasionego telefonu - to jest bonus, a na każdy bonus trzeba zasłużyć chociażby nie nadużywaniem zaufania starych.
              • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:16
                ...które to zaufanie Ty wykorzystywałaś, prawda? Bo ja np. nie, i może tym się różnimy.
              • kobieta_z_polnocy Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:43
                No juz nie przesadzajmy. Co to znaczy korzystac z poczty w sposob jawny i akceptowalny przez rodzicow? Nawet jesli rodzice zdecyduja sie odciac internet w domu (tylko po co?) badz zainstalowac tylko jeden komputer w centrum salonu, to do sieci i tak sie dostanie. Ba, moze sobie nawet pozakladac kilka profili i kont pocztowych, o ktorych rodzice nic nie beda wiedziec.
                Czy chcemy tego czy nie, nad dostepem do netu mozna zapanowac w bardzo ograniczony sposob. Poza tym, szczerze mowiac, taki wglad w prywatna korespondencje z automatu to jednak chyba nieco zbyt surowa metoda prewencji, o naruszeniu prywatnosci nie wspominajac.
                Moze mi sie tylko wydaje, ale czy aby nie demonizujemy internetu? Nawet jesli panna zrobi sobie drukowana fotke w neglizu to dla chcacego nie jest problemem zrobic skan i wrzucic gdzie trzeba. Zle intencje pokonaja wiele przeszkod i nadzor rodzicow nie uchroni przed wszystkim.
              • gryzelda71 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:49
                A ty jaki sposób uznasz za akceptowalny?Nie mam mamusia profilu na fb to i dzieciom wara?
                16latkowi będziesz akceptować kontakty?Przecież bez netu też można poużywać.
              • rubia88 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:45
                big_grinbig_grinbig_grin tak oczywiście Triss, nastolatka już ci pokaże swoje kontakty na fejsie i poczciebig_grin

                zapomniał wół, jak cielęciem był? 16 latek to nie to samo co 8-latek, naprawdę...
                • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 20:31
                  rubia88 napisała:

                  > big_grinbig_grinbig_grin tak oczywiście Triss, nastolatka już ci pokaże swoje kontakty na fejsie
                  > i poczciebig_grin

                  Zdaniem niektórych mam nastolatki nie widzą problemu w dodawaniu rodziców do znajomych na FB.
                  • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 21:14
                    Moje nie widziały i nie widzą.
    • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:51
      Chore i niewykonalne. Jak dziecko będzie w domu inwigilowane, to znajdzie inny sposób dostępu do internetu (np. u kogoś w domu). A zaufanie do rodziców zostanie zerwane.
      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 13:55
        nabakier napisała:

        > Chore i niewykonalne. Jak dziecko będzie w domu inwigilowane, to znajdzie inny
        > sposób dostępu do internetu (np. u kogoś w domu). A zaufanie do rodziców zostan
        > ie zerwane.

        A w jaki sposób Ty kontrolowałaś swoje dzieci, gdy były jeszcze nastolatkami?
        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:18
          W żaden. A po co kontrolować?
          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:00
            nabakier napisała:

            > W żaden. A po co kontrolować?

            W takim razie nie mam więcej pytań.
            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:14
              Ja też. Dla mnie to było jasne od początku smile
    • demonii.larua Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:05
      Moje potomstwo powyżej 13 r.ż. ma fb i nie znam ich haseł - uważam, że to zbyt duża inwigilacja.
      Mają mnie w znajomych i to mi zupełnie wystarczy.
      • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 14:58
        To jest dosc zlozony problem. Nie dotyczy wylacznie prostego ukladu zaufania (badz braku) na linii rodzic-nastolatek. Triss ma racje, ze technologia bardzo zmienila mozliwosci skrzywdzenia, krzywdzenia, bycia skrzywdzonym etc. Mlodzi, bardzo mlodzi uzytkownicy Internetu wielokrotnie nie maja pojecia na jakie sami siebie lub swoich znajomych narazaja niebezpieczenstwa i nie wszystko da sie skwitowac "nauka na bledach".
        Kilkunastoletnia dziewczyna robi sobie rozneglizowane zdjecie i wysyla aktualnemu boyfriend. Gdy po kilku tygodniach/miesiacach ona juz nie jest jego grirlfriend, on zdjecie przesyla swojemu najlepszemu koledze, ten swojej aktualnej grirfriend a ta na FB pokazuje je calemu kregowi swoich psiapsiol. I ... zaczyna sie! Efekt koncowy - ta pierwsza nastolatka zaszczuta, osaczona, proby samobojcze etc. A gdyby gdzies po drodze znalazl sie sensowny dorosly - swiadomy rodzic, ktory zastopowalby ja albo tego pierwszego boyfriend, albo ktorakolwiek z osob nastepnych - o ilez mniej zlego mogloby sie wydarzyc. Nastolatki maja prawo nie zdawac sobie sprawy z dlugotrwalych i rozleglych konsekwencji jednego "klikniecia", ale dorosli powinni. Podobnie rzecz sie ma z kontaktami para-kryminalnymi czy wrecz kryminalnymi gdy mlodziez wymienia sie niby w zartach a w koncu na powaznie info gdzie kupic bron, narkotyki, gdzie kto co trzyma, przewozi etc. No i kwestia planowanych pijackich imprez, jazd po pijaku. Duzo tego. Swojemu dziecku kazdy chce ufac i w zakresie, ktory sami stwarzamy, na pewno mozna ufac i nalezy. Problem w tym, ze cala cyber space jest zdecydowanie poza tym intymtymnym zaufaniem pomiedzy jednym rodzicem i jednym dzieckiem. Policjanci zapraszani do naszych szkol otwarcie zachecaja mlodziez i rodzicow do wzajemnej wymiany kontaktow na FB wlasnie ze wzgledow bezpieczenstwa, ktore moze dotyczyc niekoniecznie samych zainteresowanych ale rowniez osob postronnych. Wydaje mi sie, ze dla wielu osob to jest ciagle takie czarno-biale podejscie "ufam albo nie wlasnemu dziecku" a to tylko splyca niepotrzebnie cala dyskusje o social media. Jak ze wszystkiego, rowniez z social media, mozna i nalezy nauczyc sie korzystac. Niemniej skutki bledow popelnianych w czasie tej nauki bywaja nieporownywalne z bledami poprzednich pokolen gdy np. kontrolowana nastolatka zostawila swoj pamietnik na stole i tata przeczytal po czym zrobil afere, ze zamiast do kolezanki poszla z Wojtkiem do kina. Nie ma co demonizowac FB ale tez warto byc w pelni swiadomym jakie oferuje plusy a jakie minusy i zagrozenia w zyciu nastolatka. I reagowac odpowiednio.
        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:26
          Moje dzieci wiedza o wiele więcej o działaniu sfery netu, niż ja. I to oni nie pouczają, co robić, by się nie dać inwigilować.
          Moje dzieci są sporymi realistami, jeśli idzie o net. Bardzo sporymi. Znają możliwości netu, i te dobre i te złe. Ja naprawdę nie wiem, skąd Wy bierzecie te naiwne czy wprost: głupie dzieci. Może własnie stąd, że nie mają okazji poznać, jak to działa. Mój starszy syn adminował kilka stronami z gier, był trenerem międzynarodowym już jako nastolatek, wie, jak się pozyskuje znajomości, jak się to przenosi do reala (bo rozgrywki mieli własnie w realu), jeżdżą na obozy letnie związane z tymi grami. Itd. Nie wyobrażam sobie im to i kontrolować, i zabraniać. A te gry sami sobie wybrali, i widzę, ile to im daje, jak to ich kształci.
          Ale ja moim dzieciom ufam i wspieram ich zainteresowania i przyjemności. A wiem, jakie one są, bo moje dzieci nigdy się z tym nie kryły. Bo niby czemu miałaby się kryć.
        • myelegans Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:37
          Cytat Jak ze wszystkiego, rowniez z social media, mozna i nalezy nauczyc sie korzystac. i tu jest clue wszystkiego. Wykluczenie nastolatka z portali spolecznosciowych czy pelna inwigilacja nie jest rozwiazaniem, to jest zupelnie inny gatunek stworzen i wiek, gdzie trzeba znalezc balans pomiedzy popuszczanie wezla i pozwalaniem na robienie wlasnych bledow.
          Ale trzeba tez miec swiadomosc cyber bullying, rozmaitych transakcji, wymiany informacji, zdjec, filmow, oraz ostatnio rozmaitych appsow, ktore nie sa portalami spolecznosciowymi, informacje ida w przestrzen tak samo, tylko za zaslona dymna.
          Rodzice po prostu powinni rowniez byc na biezaco z technika i miec swiadomosc co dziecko moze i do czego moze miec dostep.

          wiekszosc znajomych nastolatkow nie korzysta z komputerow, tylko siedza na smartphonach i texty puszczaja i na portalach siedza, i w taki sposob zycie towarzystkie sie toczy. FB jest juz passe, jest wiele innych portali, ktore sa popularne wsrod nastolatkow, albo studentow.
        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:44
          zasadniczo masz racje tylko :

          Kilkunastoletnia dziewczyna robi sobie rozneglizowane zdjecie i wysyla aktualnemu boyfriend.

          kilkunastoletni dziewczynka powinna wiedzieć i byc osobiście o tym przekonana - od conajmniej 5 lat, ze takich rzeczy sie nie robi!

          Nastolatki maja prawo niezdawac sobie sprawy z dlugotrwalych i rozleglych konsekwencji jednego "klikniecia", ale dorosli powinni.

          Nie maja prawa, OBOWIĄZKIEM rodziców jest tego ich nauczyc do 9-10 rż góra!

          No i kwestia planowanych pijackich imprez, jazd po pijaku.

          Normalny nastolatek wie, że takich rzeczy sie nie robi!
          Nie : bo starzy zabraniaja, tylko nie .. tak jak sie nie sr...a w salonie na stół.

          Tego nikt z rodziców nie kontroluje. Czy pod jego nieobecnośc 16-letni syn nie zes... ał się na stół w salonie.
          Po prostu wiadomo, ze takich rzeczy sie nie robi.
          A prowadzenie samochodu po pijaku, narkotyki , wysyłanie maili z rozbieranymi załacznikami jest jak sr...anie na stół.
          i 10 letnie dziecko musi juz miec tego swiadomośc....

          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:06
            > No i kwestia planowanych pijackich imprez, jazd po pijaku.

            > Normalny nastolatek wie, że takich rzeczy sie nie robi!
            > Nie : bo starzy zabraniaja, tylko nie .. tak jak sie nie sr...a w salonie na st
            > ół.

            > Tego nikt z rodziców nie kontroluje. Czy pod jego nieobecnośc 16-letni syn nie
            > zes... ał się na stół w salonie.
            > Po prostu wiadomo, ze takich rzeczy sie nie robi.

            Wyjątkowo idiotyczne porównanie. NIKT nie sra na stół w salonie, więc to normalne, że skoro tego NIKT nie robi, to jakoś specjalnie tego uczyć nie trzeba. Jednak SPORO ludzi pije na umór na imprezach i jeździ po pijaku, więc tutaj sprawa się komplikuje i niejeden podlotek będzie się zastanawiał, dlaczego miałby tak nie robić, skoro tak robią inni. Łapiesz różnicę?

            > A prowadzenie samochodu po pijaku, narkotyki , wysyłanie maili z rozbieranymi z
            > ałacznikami jest jak sr...anie na stół.

            Nie, sęk w tym, że nie jest.
        • demonii.larua Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 21:31
          Oczywiście, ale to nie jest tak że one używają internetu od teraz i zawsze bez kontroli.
          Oraz nie jest tak, że z nimi nie rozmawiamy. To są godziny dyskusji - w szkole swoją drogą, ale w domu z nami głównie. Ustawienia prywatności, możliwości wyszukiwania ich itd. to wszystko było omówione i POKAZANE, zanim gdzieś tam się zapisały. Dziewczyny mają nawyk, zawsze zanim zaczną korzystać z jakiejś platformy czy strony mówią i o niej i proszą o sprawdzenie. Ich komputer ma filtry odpowiednio poustawiane, jeśli coś je niepokoi same przychodzą.
    • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:14
      > Ostatnio zgadałam się ze znajomą na temat posiadania przez dzieci konta fejsbuk
      > a. No i ona pozwoliła swojej nastolatce mieć konto, ale pod warunkiem, że znają
      > jej hasło i logują się co jakiś czas na jej hasło i sprawdzają co ona pisze.

      Hahahahaha, dobre. Oczywiście, że przegięcie.
      I jak zamierza zapobiec założeniu konta bez podania jej hasła? big_grin Ja bym taki warunek wyśmiała i matka tyle by z tego miała, że nie wiedziałby o koncie.
      Taka inwigilacja jest chora.
      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:10
        > matka tyle by z tego miała, że nie wiedziałby o koncie.

        Nie no faktycznie, bo to takie niemożliwe do sprawdzenia.
        • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:27
          I co z tego? Założyłabym. Co z tego, że matka czy ojciec sprawdzi? I co będzie mógł zrobić?
          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:16
            madzioreck napisała:

            > I co z tego? Założyłabym. Co z tego, że matka czy ojciec sprawdzi? I co będzie
            > mógł zrobić?

            A co robią rodzice, gdy dzieci postępują wbrew ustalonym zasadom?
            • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:45
              Nie ustalonym, a narzuconym, to po pierwsze. Mogą ukarać, ale to nie jest równoznaczne z uzyskaniem tego, czego oczekują.
              Kolejne pytanie, to jaki efekt uzyskują.
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 20:15
                madzioreck napisała:

                > Nie ustalonym, a narzuconym, to po pierwsze.

                No cóż, nie zawsze i nie wszystkie zasady omawia się razem z dzieckiem.
                Czasem "ustalone" równa się "narzucone".

                > Mogą ukarać, ale to nie jest równo
                > znaczne z uzyskaniem tego, czego oczekują.
                > Kolejne pytanie, to jaki efekt uzyskują.

                A tego to już niestety nikt z góry nie przewidzi. Zresztą trudno rozmawiać o konkretach, jeśli mówi się jedynie o ogólnym problemie.
    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:17
      Chore i niewykonalne. Jak dziecko będzie w domu inwigilowane, to znajdzie inny sposób dostępu do internetu (np. u kogoś w domu).
      A zaufanie do rodziców zostanie zerwane.


      A to gorsze od spotkania pedofila w sieci...

      Mój syn powiedział mi kiedys ( milion lat temu) że chyba zaczepiał go pedofil.
      Wiec pytam sie grzecznie
      -a po czym synku to poznałes?
      - bo tak dziwnie napisane było" czesc mam na imie costam, mam 12 lat chcesz poklikac?"
      -no to odpisałem
      -a co synku odisałeś
      -spier..alaj
      -synku, to dobrze zrobiłeś jak to byl pedofil... a jak to rzeczywiscie byla dziewczynka co ma 12 lat?
      chwila ciszy
      -to sie durna nauczy nie zaczepiac nieznajomych przez internet...

      W sumie to okropne w oczach niektórych , ze mój syn znał w/w słowa, w takim wieku, ale chyba uzywal ich zawsze prawidlowo...

    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:37
      żeby nie było.
      Mój proces wychowawczy sie prawie zakończył bo dziecko juz dorosłe i jezeli chodzi o kontrole to :

      nigdy nie kontrolowałam jego korzystania z internetu ( jak byl mały zapytalam się czy wie, że w internecie moga byc obrazy i fimy, które go pmoga przestraszyc i moze sie źle czuc jak je obejrzy i co chce o nich wiedzieć i czy wie jak sie wtedy zachować. na początku tylko powiedziałam, że przez nieuwage może sobie włączyc strony, których nie bedzie mógl skasowac i ciągla beda mu sie ładować, takie, które go przestraszaja tez. Wtedy niech woła, to mu pomozemy to "zniknac" z komputera. - w sumie zdarzylo sie, że poprosil nas o pomoc raz , póxniej sam się juz umiał znaleźć)

      nigdy nie mial szlabanu na wychodzenie z domu

      nigdy nie miał jakiejś godziny do której musi wracac do domu ( od kolegi z kina itp.) ( poza uwarunkowaniami grzecznościowymi - np. : skoro rodzice ida w nastepny dzień do pracy, to nie możecie bawić sie do 1 w nocy, nawet jak macie wolne i od kolegi musisz wrócic o 22 - bo inaczej zachowujesz sie jak wieśniak)
      zadawała pytanie - czy wiesz jak bezpiecznie wrócisz do domu? masz na taksówke czy wracasz motorem ( to latem)

      nigdy nie kazałam miec pod reka telefonu, bo bede dzwonic.

      od 11 roku zycia samodzielnie podróżuje po Polsce - od mniejszych kawalkow , do większych, w wieku 15 lat samotne podróże za ocean. Nigdy nie kazalam sie mu "meldowac"

      nigdy nie kontrolowalam FB, czy maili

      Obecnie mój syn jest dorosły, do tej pory ani razu nie przyszedł do domu spoźniony poważnie bez telefonicznej informacji , gdzie jest i kiedy wróci.
      Mieszka samodzielnie i nigdy nie mialam najmniejszych powodów żeby watpic w jego odpowiedzialnośc.
      Dodam, że jest zupełnie normalny i potrafiliśmy sie kłócisc o porządek w pokoju i zmywanie itp godzinami. Wyprowadzal mnie z równowagi srednio 2 x w tygodniu. Wiec norma.

      bez kontroli da się.

      Moi rodzice mnie kontrolowali.
      Efekt :
      nie maja bladego pojecia o tym jakie moje zycie jest i jakie było.
      I kontakt mocno średni.




      • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:48
        dlatego napisałam, że ci od kontroli i ci od zaufania to dwa różne światy smile
      • myelegans Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:03
        Kara, gratulacje. Probuje, ale czasami nie na moje nerwy i musze sie bardzo kontrolowac w procesie usamodzielniania, zeby wlasnych anxiety nie pokazywac.
        Ostatnio na dosc rozleglym stoku narciarskim puscilam mojego 8-latka samego na godzine w celu samodzielnego pojezdzenia, glownie po ski parku. no kurcze denerwowalam sie, wyobraznia mi hulala itd. ze zjedzie na druga strone i nie trafi z powrotem, ze mi go nastolatki rozjada i staranuja na skoczniach itd.
        I tak metoda malych kroczkow, ale bezpieczenstwa w sieci uczymy, uczymy co jest "nieodpowiednie dla wieku i czego nie powinien ogladac" i czesto przychodzi i pyta czy na Youtube cos jest odpowiednie dla jego wieku, ale tez jakos natarczywie nie kontrolujemy, parental control nie zakladamy, i korzysta najczesciej z mojego komputera.
        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:13
          No, ale chyba nie jest tu dyskutowane, czy dzieci uczyć/wprowadzać, bo to jasne. dyskutujemy, czy można je pozostawić po wprowadzeniu bez kontroli.
          Otóż, MOŻNA. Normalne dzieci można. Tutaj, zdaje się, panie proponują model totalnej kontroli, co jest wyrazem ich rodzicielskiej bezradności i zwyczajnym idiotyzmem.
      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:37
        > nigdy nie miał jakiejś godziny do której musi wracac do domu ( od kolegi
        > z kina itp.)

        Nigdy? Czy może już zapomniałaś.
        Jak dziecko dorośleje, to mnóstwo spraw z dzieciństwa nagle ulatuje z pamięci i wydaje nam się, że nasze dzieci od dnia narodzin były takie samodzielne i bystre.

        > od 11 roku zycia samodzielnie podróżuje po Polsce - od mniejszych kawalkow , do
        > większych

        Taa, uważaj, bo ktoś w to uwierzy. Zwłaszcza w kontekście tego, że nie kazałaś mu mieć telefonu pod ręką i nie kazałaś mu się meldować.

        > Obecnie mój syn jest dorosły, do tej pory ani razu nie przyszedł do domu spoźni
        > ony

        A jak i na co miałby się spóźnić, skoro rzekomo nigdy nie miał podanej żadnej konkretnej godziny powrotu?

        > bez kontroli da się.

        Owszem, tylko niektórzy mają mniej szczęścia i kończą jak Iwona Wieczorek.
        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:43
          A kontrolowani wpadają pod samochód suspicious
          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:17
            nabakier napisała:

            > A kontrolowani wpadają pod samochód suspicious

            Niekontrolowani nie wpadają?
            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:41
              Kontrolowani też padają ofiarami. Jak ktoś zechce napaść Twoje dziecko - w necie czy nie w necie- da radę.
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 20:33
                nabakier napisała:

                > Kontrolowani też padają ofiarami. Jak ktoś zechce napaść Twoje dziecko - w neci
                > e czy nie w necie- da radę.

                Ale znacznie mniejsze jest prawdopodobieństwo, że właściwie pilnowane dziecko znajdzie się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie.
                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 21:12
                  Nie ma to nic wspólnego z samodzielnością netową dziecka do tego odpowiednio przygotowanego. Niczego w ten sposób nie udowadniasz, Aquarianno.
                • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:07
                  > Ale znacznie mniejsze jest prawdopodobieństwo, że właściwie pilnowane dziecko z
                  > najdzie się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie.
                  Bycze gowno.

                  Pilnowanie/troska to cos innego niz kontrolowanie/paranoia.

                  Naucz dziecko ze chodzi sie po chodniku, z odblaskami to bedzie moglo chodzic gdzie chce.

                  Powiedz mu ze ma byc w domu przed 9 BO TAK to cie oleje bo kazde dziecko ma w genach olewanie rodzicow.

                  Zabawa polega na tym zeby wiedzialo ze w bezpiecznych zachowaniach chodzi o nie same a nie o rodzicow. Nalezy z calej dyskusji o bezpieczenstwie dziecka usunac rodzica jako kogos kto odczuwa efekty zachowania dziecka., bo tylko sie wtraca i problemy powoduje.
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:40
                    > Pilnowanie/troska to cos innego niz kontrolowanie/paranoia.

                    A pisałam gdzieś, że to jedno i to samo?

                    > Naucz dziecko ze chodzi sie po chodniku, z odblaskami to bedzie moglo chodzic g
                    > dzie chce.

                    Doprawdy? Bez wyjątku na sytuację i okoliczności? Dość czarno-białe widzenie świata.

                    > Powiedz mu ze ma byc w domu przed 9 BO TAK to cie oleje bo kazde dziecko ma w g
                    > enach olewanie rodzicow.

                    Więc jeśli oleje i nie przyjdzie o czasie, to na drugi raz nigdzie nie pójdzie. I zrozumie, że czasem nie ma sensu się głupio stawiać i upierać, bo można więcej stracić niż zyskać.

                    > Nalezy z calej dyskusji o bezpieczenstwie dziecka usuna
                    > c rodzica jako kogos kto odczuwa efekty zachowania dziecka., bo tylko sie wtrac
                    > a i problemy powoduje.

                    Taaa, rodzic się wtrąca i powoduje problemy. No cóż, widzę, że pojawiła się kolejna i to w dodatku całkiem świeża osoba z dość nowatorskim podejściem do wychowania dziecka.
                    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:49
                      Więc jeśli oleje i nie przyjdzie o czasie, to na drugi raz nigdzie nie pójdzie. I zrozumie, że czasem nie ma sensu się głupio stawiać i upierać, bo można więcej stracić niż zyskać.

                      do czasu....
                      aż będzie miało 18 lat skończone, podatki za własny zarobek zapłacone i fru... tyle mamusia zobaczy i usłyszy co u dziecka słychać.

                      A dziecko ZYSKA w końcu wolność.
                      Pytanie tylko co z nią zrobi...

                      BTW : mój syn jeździł służbowo do takich na meliny, co zyskali wolność tylko nie umieli się z nią obchodzić.
                      baaardzo pouczające opowieści...
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:12
                        kara_mia napisała:

                        > Więc jeśli oleje i nie przyjdzie o czasie, to na drugi raz nigdzie nie pó
                        > jdzie
                        . I zrozumie, że czasem nie ma sensu się głupio stawiać i upierać, bo
                        > można więcej stracić niż zyskać.

                        >
                        > do czasu....
                        > aż będzie miało 18 lat skończone, podatki za własny zarobek zapłacone i fru...
                        > tyle mamusia zobaczy i usłyszy co u dziecka słychać.

                        Chcesz więc powiedzieć, że w imię utrzymywania poprawnych stosunków w przyszłości, należy w procesie wychowania dziecka powstrzymywać się od wyciągania konsekwencji z powodu złamania przez nie zasad i olania tego, co mówią rodzice? Bo doprawdy nie rozumiem tego komentarza.

                        > A dziecko ZYSKA w końcu wolność.
                        > Pytanie tylko co z nią zrobi...

                        A co Ty zrobiłaś z wolnością, którą zyskałaś jako dorosła osoba?

                        > BTW : mój syn jeździł służbowo do takich na meliny, co zyskali wolność tylko ni
                        > e umieli się z nią obchodzić.
                        > baaardzo pouczające opowieści...

                        A co miałby udowodnić ten z kolei przykład? Że tylko dzieci wychowywane bez żadnych ograniczeń, rzucone od małego na zbyt głęboką wodę, często w bardzo głupi i nieodpowiedzialny sposób, mają szanse żyć w przyszłości normalnie? Reszta zgnije w melinach?
                        Jak wyżej - nie bardzo łapię Twój tok rozumowania.

                        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:32
                          Już mój tok rozumowania tłumacze.
                          Ograniczenia w domu są:
                          -są obowiązki w domu do wypełnienia zmywanie pranie itp)
                          -obiad do ugotowania ( bo rodzina głodna)
                          -są ograniczenia finansowe
                          -są ograniczeni czasowe ( samochód nie lata i potrzeba czasu między wstaniem a dostaniem sie do szkoły
                          -śniadania same się nie robią.
                          -nogi bez umycia mało ładnie pachną
                          -w naszym społeczeństwie mówi się sąsiadom dzień dobry
                          -jak się gdzieś wychodzi to się mówi kiedy się mniej-więcej wróci do dom rodzinny to nie chlew...
                          I dotyczą wszystkich członków rodziny.
                          Miliony ograniczeń
                          Ograniczenie bo dziecko ma być o 22 jest ograniczeniem z sufitu, które niczemu nie służy, jest BO TAK,
                          nie ma logicznego powodu.
                          (Chyba ze tym powodem jest ostatni autobus do domu a koleżanka/ kolega nie ma warunków do przenocowania...)
                          Każde ograniczenie wzięte z sufitu bez logicznych podstaw nie nadaje się do egzekwowania, bo po pierwsze ja jako matka czułabym się zażenowana , że takie cos wymyśliłam.
                          po drugie :
                          uczy moje dziecko tępoty i bezmyślnego posłuszeństwa co w przyszłości mogłoby owocować tym, że będzie tak samo bezmyślnie i bezkrytycznie słuchało innych w gorszych sprawach ( np kolegów w kwestiach narkotyków.. a tego raczej nie chciałam...)
                          stad miałam prawie 100% egzekwowalność ograniczeń „naturalnych” ( jedzenie niezmiernie rzadko samoistnie pojawiał się w lodówce- trzeba je było kupić po drodze ze szkoły na przykład- choć można było również nie jeść…wink
                          nie zaprzątałam sobie głowy ograniczeniami z sufitu…
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:31
                            > Ograniczenie bo dziecko ma być o 22 jest ograniczeniem z sufitu, które niczemu
                            > nie służy, jest BO TAK,

                            A dlaczego uważasz, że jest to ograniczenie z sufitu? Mogą być setki powodów, dla których rodzic uważa, że dziecko powinno być o 22:00 w domu.

                            > Każde ograniczenie wzięte z sufitu bez logicznych podstaw nie nadaje się do egz
                            > ekwowania,

                            Problem w tym, że dla dziecka "logiczna podstawa" może mieć kompletnie inny wydźwięk niż dla rodzica. I niestety, są sytuacje, gdy nie ma czasu na godzinne tłumaczenie i przekonywanie, że do szkoły trzeba chodzić, więc "nie zostaniesz u kolegi na cały weekend i jeszcze kilka dni tygodnia", bo dziecko może mieć kompletnie zdanie na ten temat i ogromną chęć, by to zdanie przeforsować. Podobnie jak może mieć inne zdanie na temat sensowności sprzątnięcia kociej kuwety, wyniesienia śmieci i miliarda innych rzeczy. Jestem gorącą zwolenniczką rozmawiania z dzieciakami, tłumaczenia, podawania sensownych powodów, ale jestem też realistką i wiem, że są sytuacje, gdy się po prostu każe coś zrobić albo się zabrania czegoś robić, bo nie ma czasu na przepychanki i sprawdzanie granic. Podobnie jak nauczycielka, która nie tłumaczy dzieciom zasadności pisania sprawdzianów (choć Zosia może twierdzić, że sprawdziany są niepotrzebne i stresujące) czy też zachowania ciszy na lekcji (choć Józio może uważać, że on wcale tak głośno nie rozmawia).

                            > stad miałam prawie 100% egzekwowalność ograniczeń „naturalnych” ( j
                            > edzenie niezmiernie rzadko samoistnie pojawiał się w lodówce- trzeba je było ku
                            > pić po drodze ze szkoły na przykład- choć można było również nie jeść…wink

                            W kwestii zapewnienia sobie posiłków Twoje dziecko też było zdane samo na siebie?
                            • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:34
                              > > Ograniczenie bo dziecko ma być o 22 jest ograniczeniem z sufitu, które ni
                              > czemu
                              > > nie służy, jest BO TAK,
                              >
                              > A dlaczego uważasz, że jest to ograniczenie z sufitu? Mogą być setki powodów, d
                              > la których rodzic uważa, że dziecko powinno być o 22:00 w domu.

                              Kwantyfikowanie ograniczen dla bezpieczenstwa jest tak samo nielogiczne jak oczekiwanie do 18stego roku zycia na prawo jazdy. Subiektywne ustalanie ze 22 to limit prowadzi do patologii. Bo jak przyjdzie o 21:59 to OK, a jak o 22:01 to szlaban na miesiac.
                              A gwalciciel zaatakuje o 21:58.
                              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:49
                                > Kwantyfikowanie ograniczen dla bezpieczenstwa jest tak samo nielogiczne jak ocz
                                > ekiwanie do 18stego roku zycia na prawo jazdy. Subiektywne ustalanie ze 22 to l
                                > imit prowadzi do patologii. Bo jak przyjdzie o 21:59 to OK, a jak o 22:01 to sz
                                > laban na miesiac.

                                Bezedura. Piekło o to, że ktoś przyszedł minutę spóźniony to już naprawdę zaawansowana patologia, więc nie rozmawiajmy o skrajnościach.
                                I nie chodzi mi tylko o ograniczenia ze względu na bezpieczeństwo.
                                Bądź o 22:00, bo trzeba będzie odebrać kota po operacji, a ja sama nie dam rady.
                                Bądź o 22:00, bo jutro skoro świt mamy pociąg, więc warto, żebyś się wyspał.
                                Bądź o 22:00, bo przychodzi ciotka na night-party i będę potrzebowała Twojej pomocy.
                                Bądź o 22:00, bo bla-bla-bla.
                                I teraz, jeśli ustalona jest godzina powrotu, a dziecko to oleje i wróci nad ranem, to musiałabym mieć nie po kolei w głowie, by przejść nad tym do porządku dziennego, nie wyciągając żadnych konsekwencji. Piszę teoretycznie, bo ja tego typu problemów nigdy nie miałam. Godziny powrotu były/są ustalane wspólnie i nie zdarzyło się, by któreś zrobiło po swojemu, olewając te ustalenia. Poza tym jeśli powroty są bardzo późne albo z bardzo daleka, to z reguły ja jeżdżę po dzieci.
                                • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:50
                                  To dyskutujemy na limity ze wzgledu na bezpieczenstwo czy limity ze wzgledu na cos innego (ciotke, babcie, kominiarza)?

                                  Bo ustalanie limitu ze wzgledu na to ze przychodzi ciotka ma sens, bo ciotka przychodzi o pewnej godzinie.

                                  Ale juz ustalanie ze 22 to granica bezpieczenstwa to idiotyzm.
                                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:01
                                    > Ale juz ustalanie ze 22 to granica bezpieczenstwa to idiotyzm.

                                    Ja nie pisałam o powrocie o 22:00 ze względu na bezpieczeństwo, tylko ogólnie o ustaleniu konkretnej godziny powrotu z jakiegoś tam względu.
                                    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:06
                                      Jak się ślicznie wycofujesz rakiem smile smile

                                      A jak nie było żadnego zewnętrznego powodu to twoje dzieci mogły powiedzieć , że wrócą o którejkolwiek tak?
                                      No to miały dokładnie jak mój syn.

                                      smile
                                      wieczorami nas ciotki nie nawiedzały , to może temu....
                                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:58
                                        kara_mia napisała:

                                        > Jak się ślicznie wycofujesz rakiem smile smile

                                        ??
                                        Mowa była o tym, że ustalanie jakiejś tam godziny powrotu to powód z sufitu.
                                        Więc wyjaśniłam, że nie musi to być powód z sufitu, bo mogą być ich dziesiątki, jak najbardziej logicznych.
                                        Nie wiem, skąd wzięła się nagle kwestia, że chodzi o bezpieczeństwo. Ja tego nie poruszałam, nie przypominam sobie w każdym razie, ale wątek jest długi, więc mogłam coś ominąć.

                                        > A jak nie było żadnego zewnętrznego powodu to twoje dzieci mogły powiedzieć , ż
                                        > e wrócą o którejkolwiek tak?

                                        Nie, nie o którejkolwiek. Godzina była wówczas ustalana wspólnie, ale była konkretna.
                                        Nie wyobrażam sobie wyjścia na zasadzie "nie wiem, o której wrócę". To jeszcze nie ten etap samodzielności. Nie wymagam jednak podawania czasu typu 17:13, ale choćby z grubsza - za ok. 2 godziny, między 18 a 19, wieczorem. Ew. jest wyjście "w ciemno" i po dotarciu na miejsce telefon od dziecka, że powrót nastąpi o tej, a o tej, bo tak się umówili wszyscy już na miejscu. I albo to akceptuję albo - jeśli coś stoi na przeszkodzie - nie. Ale to dla mnie nadal jest ustalanie warunków ze mną, rodzicem, a nie totalna samowolka.
                            • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:36
                              zdanie na temat sensowności sprzątnięcia kociej kuwety, wyniesienia śmieci

                              Tego się nie tłumaczy, to się wącha.
                              nie jet potrzebna logika.
                              dziecko z zaburzeniami węchu prowadzi się do lekarza a nie tłumaczy, że trzeba jednak wynieść śmieci bo mama tak mówi i ma racje...

                              Racje rodzica : masz być o 22 -( bez przypadku ostatniego autobusu) są wzięte z sufitu i to kompletna bzdura

                              szkoła jest ograniczeniem zewnętrznym i społecznym i się nie tłumaczy tylko chodzi, Nawet jak się nie che i d.. żal ściska że od kolego trzeba wracać.
                              Nic nadal do tłumaczenia nie widzę.

                              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:57
                                > Tego się nie tłumaczy, to się wącha.
                                > nie jet potrzebna logika.
                                > dziecko z zaburzeniami węchu prowadzi się do lekarza a nie tłumaczy, że trzeba
                                > jednak wynieść śmieci bo mama tak mówi i ma racje...

                                Nie, dziecko nie ma zaburzenia węchu, tylko uznaje, że nie będzie sprzątać kuwety i wynosić śmieci, bo ... i tu pada tysiąc powodów. Przy dwójce najczęstszym argumentem jest "dzisiaj nie moja kolej". I słucham, co proponujesz. Tłumaczenie i argumentowanie? Bez jaj smile
                                Poza tym to tylko urywek, drobny przykład różnych złożonych sytuacji, które mogą się pojawić, nie skupiaj się na konkretnej kuwecie czy powrocie o 22:00, tylko ogranij całość problematyki.

                                > szkoła jest ograniczeniem zewnętrznym i społecznym i się nie tłumaczy tylko cho
                                > dzi, Nawet jak się nie che i d.. żal ściska że od kolego trzeba wracać.
                                > Nic nadal do tłumaczenia nie widzę.

                                Ja też nie, ale to zdaje się Ty uważasz, że bez tłumaczenia i argumentacji się nie obejdzie. A dziecko może mieć w nosie jakieś tam ograniczenia zewnętrzne i społeczne. Bo dla niego to nie jest żaden logiczny powód i uzasadnienie.
                                • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:04
                                  Logika ma to do siebie że nie jest "dla"
                                  Ona jest i już.
                                  jest w Polsce szkoła, jest
                                  jest obowiązek szkolny - jest
                                  to w poniedziałek idziesz do szkoły. koniec transmisji.

                                  Kominiarz przychodzi o 17.15. O 17 15 masz być w domu i go wpuści bo ja będę w tym czasie w Helsinkach.
                                  koniec transmisji

                                  Ja nie przyjmuje do wiadomości słowa "nie" w takich przypadkach ( bez szczególnie ważnych powodów - np będę w tym czasie w Madrycie 3 dzień...)
                                  Również nie negocjuję.
                                  Z dawnych czasów słyszałam :
                                  "Ale ja nie chcę wynosić śmieci"
                                  odpowiedź była krótka:
                                  "Synku, źle mnie zrozumiałeś, ty nie masz chcieć wynieść śmieci , tylko wynieść.
                                  Zwykle nikt nie chce wynosić śmieci to normalne.
                                  Zrób to bez chcenia."


                                  Masz być o 22 bo ja się martwię? żart
                                  Masz zadzwonić jak dojedziesz 30 km bo ja się martwię? żart...
                    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:20
                      -Pilnowanie/troska to cos innego niz kontrolowanie/paranoia.
                      A pisałam gdzieś, że to jedno i to samo?


                      tu pisałaś:

                      W czym? Gdy ktoś zgarnie dzieciaka i słuch po nim zaginie? Nawet nie będziesz wiedziała, czy zniknął jeszcze z pociągu czy już na miejscu czy może wracając. Bo skoro nie kontrolujesz i nie sprawdzasz ...
                      *
                      Wchodził gdzie chciał, oglądał, co chciał, czytał, co chciał?
                      I nie miałaś nad tym kompletnie żadnej kontroli?
                      Naprawdę nie ma się czym chwalić.
                      *
                      Jeśli faktycznie pozwalałaś 8-latkowi na buszowanie po sieci bez żadnej kontroli, to naprawdę nie jest to powód do dumy. Niezależnie od stopnia "rozgarniętości" tego 8-latka.
                      *
                      Więc o tego typu kontroli mówię, o pilnowaniu, ciągłej obserwacji i nie zostawianiu dziecka z siecią samopas, a nie o tym, żeby się włamywać dziecku na konta czy coś w tym stylu.
                      *
                      Teraz mają już takie dobre naście lat i mają w zasadzie pełną swobodę, nie kontroluję jakoś specjalnie tego, co wyczyniają w sieci, choć często zagaduję, co tam akurat robią, co to jest, na czym polega.
                      *
                      A w jaki sposób Ty kontrolowałaś swoje dzieci, gdy były jeszcze nastolatkami?
                      W żaden. A po co kontrolować?
                      W takim razie nie mam więcej pytań.
                      *
                      Ale mam je cały czas "na smyczy"
                      *
                      Ja również proszę dzieci, by się zameldowały, gdy wsiądą do kolejki i gdy dojadą do szkół.


                      To są twoje słowa.
                      To nie jest troska, to jest kontrola
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:32
                        > To są twoje słowa.
                        > To nie jest troska, to jest kontrola

                        Litości kobieto. Czy dla Ciebie słowo "kontrola", "kontrolować" ma tylko i wyłącznie jeden wydźwięk, jedno znaczenie, to negatywne?
                        Odniosłam się do słów pilnowanie/troska to cos innego niz kontrolowanie/paranoia. Gdzie słowo kontrolowanie w połączeniu ze słowem paranoja w istocie oznacza coś niewłaściwego.
                        Ale w słowach, które zacytowałaś powyżej kontrola to po prostu nadzór, sprawdzenie, dopilnowanie. I nie ma kompletnie żadnych negatywnych konotacji.
                        Wiesz, u dziecka kontrolowałam nawet stan uzębienia, a teraz kontroluję oceny w e-dzienniku. Pewnie też nadaję się do odstrzału z powodu takiej kontroli suspicious
                        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:34
                          U mojego dziecka stan uzębienia kontrolował stomatolog podczas okresowych przeglądów, którym podlega cała rodzina, nie ja.

                          Rzeczywiście jesteśmy rożne.
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 03:11
                            kara_mia napisała:

                            > U mojego dziecka stan uzębienia kontrolował stomatolog podczas okresowych przeg
                            > lądów, którym podlega cała rodzina, nie ja.

                            No widzisz, a ja oprócz okresowych przeglądów prowadziłam dziecko do lekarza także wówczas, gdy podczas mojej codziennej kontroli okazywało się, że trzeba coś wyleczyć.
                            A oceny kto Twojemu dziecku kontrolował? Wychowawczyni?

                            > Rzeczywiście jesteśmy rożne.

                            I to bardzo. Nie wiem dlaczego, ale po lekturze Twoich postów uparcie nasuwa mi się jedno określenie "mieć w życiu więcej szczęścia, niż rozumu".

                            Dobranoc, a właściwie to już raczej dzień dobry wink
                        • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:34
                          aquarianna napisała:


                          > Litości kobieto. Czy dla Ciebie słowo "kontrola", "kontrolować" ma tylko i wyłą
                          > cznie jeden wydźwięk, jedno znaczenie, to negatywne?
                          Kontrolowac mozna paszport
                          > Odniosłam się do słów pilnowanie/troska to cos innego niz kontrolowanie/para
                          > noia
                          . Gdzie słowo kontrolowanie w połączeniu ze słowem paranoja w is
                          > tocie oznacza coś niewłaściwego.
                          > Ale w słowach, które zacytowałaś powyżej kontrola to po prostu nadzór, s
                          > prawdzenie, dopilnowanie. I nie ma kompletnie żadnych negatywnych konotacji.
                          Nie ma tez pozytywnych
                          > Wiesz, u dziecka kontrolowałam nawet stan uzębienia, a teraz kontroluję oceny w
                          > e-dzienniku. Pewnie też nadaję się do odstrzału z powodu takiej kontroli suspicious
                          Rodzic pilnuje stanu uzebienia (z troski)
                          Dentysta kontroluje stan uzebienia (bo mu za to placa)

                          A e-dzienniczek zostawmy na inna dyskusje bo to temat rzeka.
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 03:22
                            > Nie ma tez pozytywnych

                            Ma, jeśli się nie ma dziwnej fobii na jego punkcie.
                            Proponuję zajrzeć do SJP i sprawdzić sobie znaczenie tego słowa.
                            Chyba, że "nadzór" też Ci się negatywnie kojarzy. Ale wówczas to samo powinno się tyczyć skojarzeń związanych ze słowem "pilnować".

                            > Rodzic pilnuje stanu uzebienia (z troski)

                            Tak, pilnuje, sprawdza, kontroluje, dogląda.
                            Nie musisz się obawiać, to słowo naprawdę nie gryzie.

                            > Dentysta kontroluje stan uzebienia (bo mu za to placa)

                            Tak, kontroluje, sprawdza, dogląda, pilnuje.
                            Za pieniądze czy bez - to nie ma znaczenia, liczy się czynność.
                            A tę określaja powyższe synonimy.

                            > A e-dzienniczek zostawmy na inna dyskusje bo to temat rzeka.

                            Czyżby to był Twoim zdaniem kolejny przykład inwigilacji mający na celu stłamszenie niezależności młodego człowieka?
                            Zacznij nowy temat, tutaj jest zawsze niedosyt takich kontrowersyjnych watków wink
        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:46
          Nigdy? Czy może już zapomniałaś.
          Nidgy ( poza normami obyczajowymi o jakich pisalam)

          Taa, uważaj, bo ktoś w to uwierzy. Zwłaszcza w kontekście tego, że nie kazałaś mu mieć telefonu pod ręką i nie kazałaś mu się meldować.

          To juz jakby nie mój problem.

          A jak i na co miałby się spóźnić, skoro rzekomo nigdy nie miał podanej żadnej konkretnej godziny powrotu?

          normalni ludzie jak wychodza z domu to mówia np wróce koło 16 sami z siebie. lub bede przed wieczorem
          Jak tak robie, maz tak robi syn tak robi.
          Jak sie ma byc duzo później to sie dzwoni
          Jak tak robie, maz tak robi syn tak robi.
          Nie jest to wyznaczaniem godziny pobytu, to jest normalne życie.

          Owszem, tylko niektórzy mają mniej szczęścia i kończą jak Iwona Wieczorek.
          Nie wydaje mi się, że żeby kiedykolwiek mój syn wracal samotnie do domu noca przez park, wziałby raczej taksówkę.


          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:34
            kara_mia napisała:

            > Nigdy? Czy może już zapomniałaś.
            > Nidgy ( poza normami obyczajowymi o jakich pisalam)

            Nigdy? Nawet, gdy miał kilka lat i wychodził z domu na dwór czy do kolegi, Ty nie określałaś godziny jego powrotu? Wracał kiedy chciał?

            > To juz jakby nie mój problem.

            Mój też nie, po prostu nie widzę sensu wypisywania takich bajek na forum.

            > Nie jest to wyznaczaniem godziny pobytu, to jest normalne życie.

            Owszem, gdy się jest dorosłą osobą, a nie dzieciakiem. Ale teraz już wiem, że rodzice, którzy nie wiedzą co się dzieje z ich dziećmi (no bo skąd, jeśli dzieci się nie meldują po dotarciu na miejsce, a oni sami również tego nie kontrolują) naprawdę istnieją i że nie jest to bajka o żelaznym wilku.

            > Nie wydaje mi się, że żeby kiedykolwiek mój syn wracal samotnie do domu noca pr
            > zez park, wziałby raczej taksówkę.

            Oczywiście, pewnie zwłaszcza wtedy, gdy miał te 11 lat.
            • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:52
              Iwona Wieczorek nie miała 11 lat
              Kiedy miał 11 lat musiałam ja mu dzwonić po taksówkę.
              Jeżeli nie wierzysz w to co piszę, to po co komentujesz?
              Nie podoba Ci się mój model wychowania - rób inaczej.
              Ja już prawie zakończyłam wychowanie w/g mojego modelu i zważywszy na efekty mogę go tylko polecać. W sumie to podeśle link mojemu synowi. Może będzie miał ochotę się wypowiedzieć.
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 20:29
                kara_mia napisała:

                > Iwona Wieczorek nie miała 11 lat

                Więc tym bardziej z lekka przerażające wydaje się to, co piszesz.

                > Kiedy miał 11 lat musiałam ja mu dzwonić po taksówkę.
                > Jeżeli nie wierzysz w to co piszę, to po co komentujesz?

                Bo tak samo skomentowałabym każdą inną bajkę.

                > Nie podoba Ci się mój model wychowania - rób inaczej.

                Oczywiście, że robię inaczej. Co nie zmienia faktu, że mogę przecież wyrazić swoje zdanie na ten temat.

                > Ja już prawie zakończyłam wychowanie w/g mojego modelu i zważywszy na efekty mo
                > gę go tylko polecać.

                Dziękuję, postoję. Jakoś wolę "trochę" bardziej zadbać o bezpieczeństwo własnych dzieci.

                > W sumie to podeśle link mojemu synowi. Może będzie miał ochotę się wypowiedzieć.

                A co to konkretnie miałoby zmienić?
                • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:11
                  aquarianna napisała:

                  > Oczywiście, że robię inaczej. Co nie zmienia faktu, że mogę przecież wyrazić sw
                  > oje zdanie na ten temat.

                  To wyrazasz swoje zdanie a potem jak ktos mowi cos innego to mowisz "tak jasne, nie opowiadaj bajeczek". Na po ki czort sie wypowiadac. Znalazl sie ktos kto zawsze ma racje.

                  > Dziękuję, postoję. Jakoś wolę "trochę" bardziej zadbać o bezpieczeństwo własnyc
                  > h dzieci.

                  A potem sie dziwicie dlaczego dzieci was olewaja, wyrastaja na ludzi ktorzy nie potrafia biletu do Warszawy kupic albo ugotowac obiadu.

                  > A co to konkretnie miałoby zmienić?

                  Nic, pozdrawiam "syn" smile
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:53
                    > To wyrazasz swoje zdanie a potem jak ktos mowi cos innego to mowisz "tak jasne,
                    > nie opowiadaj bajeczek".

                    Wyrażam zdanie na temat tych bajeczek; teraz już jaśniej?

                    > Na po ki czort sie wypowiadac.

                    Bo po to są fora dyskusyjne.

                    > A potem sie dziwicie dlaczego dzieci was olewaja, wyrastaja na ludzi ktorzy nie
                    > potrafia biletu do Warszawy kupic albo ugotowac obiadu.

                    Litości! smile Nigdy nie olewałam własnych rodziców. I jakoś bez problemu nauczyłam się gotować obiad i kupić sobie bilet nawet dalej niż do Warszawy. Nauczyłam się też mnóstwa innych, o wiele trudniejszych rzeczy. Pomimo tego, że moja matka nie puszczała mnie samej jako dzieciaka do innego miasta. I - o zgrozo - wyznaczała mi konkretne godziny powrotów do domu. Wiedziała gdzie jestem i co robię w danym momencie. I robiła mnóstwo tych wszystkich strasznych rzeczy, które Twoja mama uważa za nadmierne kontrolowane i inwigilację, a które w moim mniemaniu są po prostu przejawem odpowiedzialności i troski. A jednak wyrosłam na raczej normalną osobę i mam z matką doskonały kontakt. Teraz te same "okropieństwa" robię i ja w stosunku do własnych dzieci, a mimo to również nie mam z nimi praktycznie żadnych problemów wychowawczych, choć są właśnie w najtrudniejszym swoim wieku.

                    > > A co to konkretnie miałoby zmienić?

                    > Nic, pozdrawiam "syn" smile

                    Również pozdrawiam wink
                    • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:01
                      "Ojciec mnie bił, a wyrosłem na porządnego człowieka i kocham go i będę tez bił swoje dzieci jak będzie trzeba"
                      Nawet niektórzy miłościwie panujący nam posłowie oficjalnie głosili podobne poglądy.
                      I oni również mnie nie przekonali.
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:58
                        kara_mia napisała:

                        > "Ojciec mnie bił, a wyrosłem na porządnego człowieka i kocham go i będę tez bił
                        > swoje dzieci jak będzie trzeba"
                        > Nawet niektórzy miłościwie panujący nam posłowie oficjalnie głosili podobne pog
                        > lądy.
                        > I oni również mnie nie przekonali.

                        Twoja argumentacja po prostu osłabia sad
                    • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:10
                      Nie watpie ze sa ludzie wychowani "na smyczy" i jakos sobie radza.

                      Jednak odwaze sie powiedziec tak:
                      Wychowywac przez kontrolowanie to kazdy potrafi,
                      zaufac swojemu dziecku juz nie.

                      A jezeli ktos chce miec rodzine budowana na zaufaniu a nie strachu to inaczej sie nie da.

                      >a mimo to również nie mam z nimi prak
                      > tycznie żadnych problemów wychowawczych

                      Ja tam nie wiem wiec na 100% nie powiem ale odwazylbym sie powiedziec ze tak moze ci sie tylko wydawac.
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:57
                        mason_mormon napisał:

                        > Nie watpie ze sa ludzie wychowani "na smyczy" i jakos sobie radza.

                        Bardzo dobrze sobie radzą, bo paradoksalnie zdecydowana większość ludzi była i nadal jest wychowywana na smyczy, a społeczeństwo jakoś nie popada masowo w degrengoladę, jak to usiłowała zasugerować Twoja mama.

                        > Jednak odwaze sie powiedziec tak:
                        > Wychowywac przez kontrolowanie to kazdy potrafi,
                        > zaufac swojemu dziecku juz nie.

                        Już się raz zapytałam, ale nikt jakoś nie odpowiedział.
                        Co ma zaufanie do dziecka, jeśli nie żyje ono w izolacji od świata zewnętrznego?
                        Ufam moim dzieciom, co nie zmienia faktu, że się o nie martwię i czuję się za nie odpowiedzialna, zwłaszcza, że pomijając aspekty moralne, tak nakazuje mi prawo. Dzwoniąc do nich z pytaniem, czy dotarli na miejsce, robię to z troski, a nie z chorej potrzeby śledzenia każdego ich kroku czy wręcz podejrzeń, że może zamiast do szkoły poszli gdzie indziej. Twoja mama tego najwyraźniej nie rozumie i dokładnie taki sam schemat przekazała Tobie. Nie wiem, co jest powodem myślenia, że troska, o której ja mówię, jest dla Twojej mamy wyrazem kontroli i inwigilacji i właściwie mnie to nie obchodzi. Mimo to, jest to dla mnie - wybacz - spaczone spojrzenie.

                        > >a mimo to również nie mam z nimi prak
                        > > tycznie żadnych problemów wychowawczych

                        > Ja tam nie wiem wiec na 100% nie powiem ale odwazylbym sie powiedziec ze tak mo
                        > ze ci sie tylko wydawac.

                        Ekhm. Chcesz powiedzieć, że komuś może się jedynie wydawać, że nie ma problemów wychowawczych z własnym dzieckiem? A na czym to wydawanie się miałoby polegać, bo nie bardzo rozumiem. Że tak naprawdę on ma te problemy, ale mu się wydaje, że nie ich nie ma, tak? I co więcej - Ty o tym wiesz, o on sam nie. Intrygujące smile
                        Nie ma co, jutro zacznę poważnie szukać tych problemów, bo jeśli one faktycznie są, a mi się wydaje, że ich nie ma, to kiepsko.
                        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:03
                          że się o nie martwię

                          Tu akurat nie z doświadczeń własnych, ale bliskich mi osób:
                          Takie martwienie się o dziecko podcina skrzydła i nakazuje dziecku troszczyć się o samopoczucie mamy.
                          OK: jadę z wyprawa na K2 zimą, wszyscy się martwią, będę mógł to napisze , że żyje.

                          Jade koleją podmiejską i muszę mamę uspokoić telefonem bo się martwi?
                          to już jest duuuużo za dużo,
                          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:15
                            > Tu akurat nie z doświadczeń własnych, ale bliskich mi osób:
                            > Takie martwienie się o dziecko podcina skrzydła i nakazuje dziecku troszczyć si
                            > ę o samopoczucie mamy.

                            Głupoty wymyślasz. Normalnym uczuciem każdego normalnego człowieka jest to, że się troszczy i martwi i najbliższą osobę. Zwłaszcza jeśli jest to dziecko, które dopiero wkracza w dalszy obszar samodzielności i za które jest się po prostu odpowiedzialnym. I nie ma to nic wspólnego z podcinaniem skrzydeł, nie wiem skąd takie porównanie.
                            Dokładnie tak samo martwią się o mnie dzieciaki, mąż, a nawet czasem moja mama, choć dzieciakiem już nie jestem. I normalne jest, że gdy obiecam zadzwonić, ale zapomnę, to dzwonią do mnie sami, pytając, czy dojechałam.

                            > Jade koleją podmiejską i muszę mamę uspokoić telefonem bo się martwi?
                            > to już jest duuuużo za dużo,

                            Nie, to jest norma w chorym i popieprzonym świecie, w jakim przyszło nam żyć.
                            I czytaj proszę ze zrozumieniem - nie proszę o meldowanie się z kolejki, tylko po dotraciu na miejsce. Dokładnie z tego samego powodu Twój syn i Twój mąż "meldowali się", że wrócą później do domu. Choć przecież mogli to olać i w ogóle nie zadzwonić.
                            • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:29
                              Nasz swiat jest normalniejszy niz nam sie wydaje.

                              Ludzie wmawiaja sobie ze jest super niebezpieczny i ze "it's jungle out there".
                              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:32
                                mason_mormon napisał:

                                > Nasz swiat jest normalniejszy niz nam sie wydaje.
                                > Ludzie wmawiaja sobie ze jest super niebezpieczny i ze "it's jungle out there".

                                Życzę Ci, byś nigdy nie obudził się z tego kolorowego snu.
                                • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 09:52
                                  > Życzę Ci, byś nigdy nie obudził się z tego kolorowego snu.

                                  Ze statystyk wynika, że najwięcej wypadków zdarza się nam we własnym domu i jego najbliższej okolicy.
                                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 11:21
                                    echtom napisała:

                                    > > Życzę Ci, byś nigdy nie obudził się z tego kolorowego snu.
                                    >
                                    > Ze statystyk wynika, że najwięcej wypadków zdarza się nam we własnym domu i jeg
                                    > o najbliższej okolicy.

                                    Chętnie się zapoznam z tymi statystykami.
                                    • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 16:50
                                      Nie mam linka.
                            • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:30
                              Jak się umawiam, będę wieczorem, a się mam wrócić koło północy to warto zadzwonić.
                              Bo zapowiedziane było "wieczór" a środek nocy to nie wieczór, więc się z szacunku do cudzego martwienia bo robię inaczej niż zapowiedziałam
                              "miał/a być a jeszcze nie ma" uprzedzam o takim czymś.

                              oczywiście jest margines rozsądku :
                              godzinne opóźnienie nie oznacza , że trzeba natychmiast dzwonić bo się martwią, ale wrócę w południe a zdążę na 17 to już jest spora różnica.

                              Jade kolejka i mam dotrzeć na 9 , później będę w domu około 16...
                              to skoro nie zamierzam zmieniać planów to po jaka cholerę zapewnić kogoś, że mnie szlag nie trafił?
                              Robie dokładnie to co zapowiedziałam.


                              i to jest podstawowa różnica.
                              Informowanie , że coś co wygląda źle : "spóźnia się już pół dnia" - nie będzie straszne, bo uprzedził, że się spóźni, nie jest
                              potwierdzaniem i zapewnianiem, że jeszcze żyje, skoro żyje zgodnie z umownym planem znanym wszystkim -
                              To potwierdzanie jest dla mnie chore

                              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:30
                                kara_mia napisała:

                                > Jak się umawiam, będę wieczorem, a się mam wrócić koło północy to warto zadzwon
                                > ić.

                                Ale po co - mógłby ktos zapytać? Po co się meldować, spowiadać z tego, co się robi. Wszak to nasze życie, dlaczego ktoś miałby mieć coś do powiedzenia?

                                > Bo zapowiedziane było "wieczór" a środek nocy to nie wieczór, więc się z szacun
                                > ku do cudzego martwienia bo robię inaczej niż zapowiedziałam
                                > "miał/a być a jeszcze nie ma" uprzedzam o takim czymś.

                                No więc właśnie, o to mi chodzi. Twój syn z szacunku dla Twojego martwienia się, zadzwoni i poinformuje o zmianie planów, choć nie musiałby tego robić, bo wszak nic złego się nie dzieje - ot postanowił zostać dłużej. Czy czuje, że z tego powodu podcięłaś mu skrzydła?

                                > Jade kolejka i mam dotrzeć na 9 , później będę w domu około 16...
                                > to skoro nie zamierzam zmieniać planów to po jaka cholerę zapewnić kogoś, że mn
                                > ie szlag nie trafił?

                                Jeśli się umawiam z dzieckiem, że zadzwoni po dotarciu do szkoły, a nie dzwoni, to czego w tym nie rozumiesz? Przecież to dokładnie taka sama sytuacja, jak wyżej, tylko powód inny.
                                Nie zadzwoniło, więc się niepokoję. Tak samo, jak Ty zaniepokoiłabyś się, że syn nie wrócił o określonej wcześniej porze i też nie zadzwonił.
                                A dlaczego umawiam się, by zadzwoniło? Bo chcę mieć pewność, że dotarło na miejsce, bo jestem za nie odpowiedzialna, niezależnie od tego czy mu ufam czy nie. To też Cię dziwi?

                                > potwierdzaniem i zapewnianiem, że jeszcze żyje, skoro żyje zgodnie z umo
                                > wnym planem
                                znanym wszystkim -

                                Skąd wiesz, że żyje, skoro nie zadzwoniło? Masz szklaną kulę? Jasne, że idiotyzmem jest zakładać od razu śmierć dziecka tylko dlatego, że nie zadzwoniło ze szkoły, ale jeśli taką mamy umowę, to wybacz, ale mam prawo do niepokoju i nie uważam, by było to czymś nienormalnym.

                                > To potwierdzanie jest dla mnie chore

                                Nie jest chore, jest to dokładnie taki sam mechanizm, jaki stosujecie w Waszym domu, tylko sytuacja jest inna.
                          • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 09:33
                            > Takie martwienie się o dziecko podcina skrzydła i nakazuje dziecku troszczyć się o samopoczucie mamy.

                            To ma nawet swoją nazwę: toksyczność.
                            • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 11:23
                              echtom napisała:

                              > > Takie martwienie się o dziecko podcina skrzydła i nakazuje dziecku troszc
                              > > zyć się o samopoczucie mamy.

                              > To ma nawet swoją nazwę: toksyczność.

                              Proponuję jednak czytać ze zrozumieniem.
                        • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:12
                          PS
                          Moja dość bogata koleżanka chciała wyjechać na wakacje na Seszele czy inne rajskie egzotyczne miejsce... miała kasę, to i chciała.
                          I w biurze mówi :
                          No i d... z wyjazdu, bo moja mama się będzie denerwowała ze będzie tsunami, wiec nie jedziemy...
                          Mówiła prawdę.

                          Miałam wtedy dobry dzień i śmiałam się chyba z kwadrans.
                          Teraz raczej myślę, że powinnam płakać.


                          • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:22
                            kara_mia napisała:

                            > No i d... z wyjazdu, bo moja mama się będzie denerwowała ze będzie tsunami, wie
                            > c nie jedziemy...
                            > Mówiła prawdę.
                            >
                            > Miałam wtedy dobry dzień i śmiałam się chyba z kwadrans.
                            > Teraz raczej myślę, że powinnam płakać.

                            Punkt widzenia od punktu przylozenia ...
                            Moj tatus kiedys prosil zebym nie jechala do bylego ZSRR, bo on sie tam odsiedzial i kompletnie irracjonalnie sie bal, ze gdy ja pojade na studencka wyprawe w Pamir to juz nie wroce, bo mnie "przyskrzynia". On wiedzial i ja wiedzialam, ze jego banie sie nie ma zadnego uzasadnienia wiec ja sie uparlam i pojechalam. Gdy wrocilam po 3 tygodniach cala i zdrowa, moj tatus byl o ponad 15 kg chudszy i trzesly mu sie rece ... I nigdy sobie nie wybacze, ze pojechalam sad A mialam piekna wspinaczkowa wyprawe, przyjaciele do dzis wspominaja wspaniale wejscia, pogode, camaraderie ... a ja wiem, ze powinnam byla zostac jak prosil tatus. Nie da sie odwrocic uncertain
                            • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:28
                              ZSSR to nie Seszele
                              • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:56
                                mason_mormon napisał:

                                > ZSSR to nie Seszele

                                Oczywiscie smile
                                Niemniej kwestie odbioru czyichs planow wyjazdowych a konkretnie planow wyjazdowych osob, ktore kochamy, sa bardzo indywidualne i wielokrotnie kompletnie irracjonalne. Cala sprawa w tym, ze jako dosrosle dziecko czlowiek moze sie uprzec i zrobic co uwaza, bo przeciez nikt go nie powstrzyma. Tylko czasem to sie moze okazac (jak w moim przypadku) klasycznym pyrrusowym zwyciestwem - cena zbyt wysoka uncertain Cena zdrowia i spokoju kogos kogo sie kocha. Nie znam kolezanki Karra_mia, nie mam pojecia jakie ma uklady z rodzicami ale byc moze uznala, ze radosc z wyjadu na Seszele nie jest warta zaklocania spokoju kogos kto jest dla niej wazny, osoby ukochanej, na ktorej dobrym samopoczuciu jej zalezy - jej mamy. I nalezy to uszanowac. To jest dorosla decyzja. Czymze bylibysmy bez kruchosci uczuc?
                            • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:50
                              Można pojechać i rozumiejąc, jednak sporo ponadprzeciętne przeżycia taty organizować telefony co tydzień ( jakiś jeden telefon na drodze był, albo poprosić innych ludzi żeby zadzwonili...
                              cokolwiek - można jakoś stanąć na głowie..)
                              Tata by schudł może tylko 5kg a może by się pod koniec już wyluzował... nie wiem.. myślę..
                              szukam trzeciej drogi "win-win"...

                              Ty szanujesz strach taty, tata szanuje twoja chęć zwiedzania i każdy robi krok..
                              • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:01
                                kara_mia napisała:

                                > Ty szanujesz strach taty, tata szanuje twoja chęć zwiedzania i każdy robi krok.
                                > .

                                To nie tak. Sa sytuacje gdy po prostu ktos musi ustapic wlasnie dlatego, ze kocha i nie racjonalizuje zadnych krokow. Do konca zycia bede zalowac, ze nie rozumialam wtedy tego, co wiem dzis i ze nie umialam mu okazac uczucia szanujac jego irracjonalne (!!!) leki. Nie wszystko da sie ulozyc 50/50, czasem po prostu trzeba "uwierzyc na slowo" i poddac sie, bo czlowiek delikatny jest i latwo go ukruszyc ... A zadanego cierpienia nie da sie odrobic sad
                                • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:11
                                  I tu się różnimy.
                                  Każdy jest odpowiedzialny za własne uczucia.
                                  ZSRR oczywiście to ekstremum i trauma może wiele tłumaczyć
                                  Ale kiedy zaczniemy dochodzić do absurdu?
                                  Dziś Seszele, a jutro mam ci powie, że boi się jak chodzisz do pracy.. i będzie chorowała...
                                  Przestaniesz chodzić do pracy?

                                  Może jednak Seszele a mamie spotkanie z grupę terapeutycznej: boje się nieustająco o swoje dziecko?
                                  Wszyscy na tym zyskają...
                                  • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 02:31
                                    kara_mia napisała:

                                    > Każdy jest odpowiedzialny za własne uczucia.

                                    Bezsprzecznie. Dlatego dorosle dziecko moze uznac swoje uczucia wobec swojego (niepokojacego sie, chocby i irracjonalnie!!!) rodzica za na tyle wazne by zmienic plany wakacyjne. Ty to uwazasz za blad a priori, ja za opcje z potencjalnie sensownym wytlumaczeniem.
                                    Zreszta troska o ukochanego czlowieka dziala w obie strony. Ja wiem, ze moje dzieci "nie lubia" gdy z mezem "znikamy" na 2-3 tygodnie kazdego lata gdzies tam w "dzikiej Kanadzie" wiec zeby sie nie niepokoily, robie wszelki mozliwy wysilek, nadkladam drogi i "marnuje czas" zeby w jakiejs lokalnej bibliotece skorzystac z super-wolnego Internetu i dac znac, ze jestesmy OK. I wiem, ze przyjdzie dzien gdy wszyscy 3 powiedza nam zgodnie, ze moze juz jestesmy za starzy na canoe na Yukon'ie ... I to bedzie ciag dalszy milosci smile
        • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:14
          > > bez kontroli da się.
          >
          > Owszem, tylko niektórzy mają mniej szczęścia i kończą jak Iwona Wieczorek.

          Możesz wytłumaczyć związek między kontrolą lub jej brakiem, a przypadkiem Iwony Wieczorek? Masz jakiś sposób, który gwarantuje, że ktoś tak nie skończy? Poza trzymaniem w domu w zamknięciu? Bo wiesz, coś takiego może się przytrafić każdej z nas, i to w biały dzień.
          Kolejna mamuśka, której się wydaje, że trzymanie pod kloszem chroni. A jest dokładnie odwrotnie. Przy byle okazji kontrolowany na każdym kroku osobnik wyrywa się na wolność na oślep, bo jest okazja.
          • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:27
            > Możesz wytłumaczyć związek między kontrolą lub jej brakiem, a przypadkiem Iwony
            > Wieczorek? Masz jakiś sposób, który gwarantuje, że ktoś tak nie skończy? Poza
            > trzymaniem w domu w zamknięciu? Bo wiesz, coś takiego może się przytrafić każde
            > j z nas, i to w biały dzień.

            Owszem, ale istnieje coś takiego jak prawdopodobieństwo. Nie chce mi się rozkminiać na nowo tematu Iwony, bo był tu już niejeden wątek na ten temat i zdania jak zwykle były podzielone. Ja wychodzę z założenia, że danie dziecku nadmiernej swobody, takiej prawie aż głupiej i nieprzemyślanej, w imię dziwnie pojmowanego szacunku dla niego czy obawy, że kontrolowane będzie się buntować, bardzo często bywa tragiczne w skutkach.

            > Kolejna mamuśka, której się wydaje, że trzymanie pod kloszem chroni.
            > A jest dokładnie odwrotnie.

            A co Ty możesz wiedzieć o wychowaniu i kontroli własnych dzieci niemamuśko?

            > Przy byle okazji kontrolowany na każdym kroku osobnik wyrywa
            > się na wolność na oślep, bo jest okazja.

            W którym miejscu wyczytałaś, że jestem zwolenniczką kontrolowania na każdym kroku? Niemniej jednak puszczanie 11-latka "w Polskę" i szczycenie się tym, że nie wymaga się od niego informacji o tym, gdzie jest, jest dla mnie najwyższym szczytem głupoty, a nie przykładem sensownego wychowania.
            • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:51
              Jak brak argumentów merytorycznych, to bezdzietność wypominamy, stary chwyt. I nie ma to nic do rzeczy. Dzieci nie mam, ale jestem córką takiej mamuśki, co jej się wydawało, że jak ona zabroni, to tak będzie i wszystko cacy, i która dopuściła się wobec mnie inwigilacji, choć o FB nikt wtedy nie słyszał. I do dziś zbiera tego plon.
              • kara_mia wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 19:13
                Cytat 1
                Napisałam ja :
                od 11 roku życia samodzielnie podróżuje po Polsce - od mniejszych kawałków , do większych
                komentarz:
                Taa, uważaj, bo ktoś w to uwierzy. Zwłaszcza w kontekście tego, że nie kazałaś mu mieć telefonu pod ręką i nie kazałaś mu się meldować.

                Cytat2
                Niemniej jednak puszczanie 11-latka "w Polskę" i szczycenie się tym, że nie wymaga się od niego informacji o tym, gdzie jest, jest dla mnie najwyższym szczytem głupoty, a nie przykładem sensownego wychowania.

                Cytat 3
                ale rodzić powinien wiedzieć czym się dzieckiem zajmuje, aby ustrzec przed błędami, przed głupimi pomysłami, żeby zareagować.

                To ja może opiszę z detalami wyjazd mojego dziecka w wieku lat ok 12 do miasta odległego ok 60 km gdzie miał się przesiąść na autobus i dojechać w znane miejsce.

                Początek
                Mamo w sobotę rano chce jechać w miejsce XYZ, w odwiedziny do ABC.
                -Tak synku
                Pojadę pociągiem
                -Tak synku
                A mogę sobie kupić bilet I klasy? Będzie fajnie, on nie jest bardzo drogi
                -Tak synku
                A jak się przesiądę na autobus?
                -Na nogach? Wysiądziesz z pociągu zobaczysz tabliczkę z napisem dworzec autobusowy i tam pójdziesz.
                A w autobusie są miejscówki?
                -Nie wiem synku, sprawdzisz.
                A mogę po drodze kupić sobie hot doga ?
                -Tak synku
                A dasz mi na hot doga czy mam kupić z kieszonkowego.
                -Dam.

                Poróż
                Telefon
                Mamo jestem na peronie . Obok mnie jest pies
                Cieszę się synku.
                Mamo jestem w pociągu był pan konduktor, miły.
                -Tak synku. Cieszę się synku.
                Mamo jestem w dalej w pociągu. Pociąg stanął.
                -Tak synku. Bywa synku, ze pociąg stoi.
                Mam o pociąg ruszył
                -Tak synku. Cieszę się synku. Czy mogę prosić o następny telefon nie wcześniej niż za 1.5 godziny? Ide na manicure? Dziękuje
                - no dooobra
                -Mamo jestem w autobusie, jedzie pani z kotem.
                -Tak synku. Cieszę się synku..
                Itp.Itd.

                Nie wiem jak bym mogła kazać mojemu synowi do mnie dzwonić. Np. jak wsiądziesz do pociągu to zadzwoń.
                ( zadzwonił kiedyś jak wsiadł, ale do złego… he he he ..)
                Nie wiem jak to może oznaczać , że ja go olewałam i nie wiedziałam gdzie jest.
                Uczciwie musze przyznać , że od 14/15 roku życia miałam większy luz i nękanie mnie telefonami z podróży było znacznie rzadsze,
                Teraz pisze maile…

                nie kontrolowałam NIDGY
                O większości rzeczy chyba wiedziałam, choć nie musiałam. Ale syn chciał to słuchałam.
                Uważam że to OK, jako matka mam obowiązek słuchać prawie zawsze ( u kosmetyczki nie słucham)
                • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 20:56
                  > To ja może opiszę z detalami wyjazd mojego dziecka w wieku lat ok 12 do miasta
                  > odległego ok 60 km gdzie miał się przesiąść na autobus i dojechać w znane miejs
                  > ce.

                  I ta opowieść jest równoznaczna ze stwierdzeniem:
                  "od 11 roku życia samodzielnie podróżuje po Polsce - od mniejszych kawałków , do większych"? I że nie oczekujesz, by się meldował po przyjeździe oraz nie wymagasz, by miał telefon przy sobie?
                  Ale nawet nie czepiając się szczegółów - dla mnie to jest kuszenie losu i tyle. Sama miałam ogormne dylematy po przeprowadzce, w jaki sposób dzieciaki miałyby dojeżdżać do szkół (ok. 15-20 km). I córka zaczęła dojeżdżać samodzielnie dopiero, gdy skończyła 14 lat (syn jest młodszy, więc wcześniej, ale jeżdżą już razem, więc to trochę inna sytuacja). Poza tym to jest wszystko w obrębie jednej aglomeracji i jednego środka lokomocji, dzieciaki już zdążyły poznać trasę, pierwszy raz jechały razem ze mną. Nie wyobrażam sobie jednak samodzielnej podróży 11-latka do kompletnie innego miasta i z powrotem, zwłaszcza z przesiadką. Szczerze mówiąc nawet wychowawczyni na wywiadówce, gdy dowiedziała się, że dzieciaki jeżdżą same skrzywiła się, że to trochę nierozważne. Ale mam je cały czas "na smyczy" (dla Ciebie to pewnie ta namierna kontrola), więc ta nierozwaga się ciut rozmywa.

                  > Nie wiem jak bym mogła kazać mojemu synowi do mnie dzwonić. Np. jak wsiądziesz
                  > do pociągu to zadzwoń.

                  A co w tym dziwnego, bo nie rozumiem. Ja również proszę dzieci, by się zameldowały, gdy wsiądą do kolejki i gdy dojadą do szkół. Mam pewność, że wszystko jest w porządku. To jest dla Ciebie nadmierna kontrola i inwigilacja? Gdy im się zapomni zadzwonić (bo spotkają kolegów i się zagadają albo coś innego), to dzwonię czy smsuję sama i pytam, czy dojechali. Jakoś nie czują się z tego powodu obciążeni psychicznie, a z tego, co mi mówią, to i tak jestem matką, która podobno najrzadziej dzwoni i zawraca gitarę.

                  > ( zadzwonił kiedyś jak wsiadł, ale do złego… he he he ..)

                  No faktycznie, bardzo śmieszne.

                  > Nie wiem jak to może oznaczać , że ja go olewałam i nie wiedziałam gdzie jest.

                  Napisałaś wcześniej, że nie wymagałaś, żeby syn do Ciebie dzwonił, meldował się i generalnie, by trzymał przy sobie telefon. Nie chodzi mi, że go olewałaś, po prostu dla mnie to lekkomyślność i tyle. A gdyby coś mu się stało, a Ty z głupiej obawy, by go nie kontrolować, nie zadzwoniłabyś i nie sprawdziłaś, to jakbyś się potem czuła, wiedząc, że mogłaś zareagować wcześniej?

                  > nie kontrolowałam NIDGY
                  > O większości rzeczy chyba wiedziałam, choć nie musiałam. Ale syn chciał to słuc
                  > hałam.

                  Ale nie wszystkie dzieci tak chętnie przekazują to, co się u nich w życiu dzieje. Jak sobie wówczas wyobrażasz takie puszczanie ich samopas bez wiedzy, co robią?

                  > Uważam że to OK, jako matka mam obowiązek słuchać prawie zawsze

                  To chyba nie ulega wątpliwości.
                  • kara_mia Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 21:20
                    Ale mam je cały czas "na smyczy" (dla Ciebie to pewnie ta namierna kontrola
                    Tak
                    Mam pewność, że wszystko jest w porządku. To jest dla Ciebie nadmierna kontrola i inwigilacja?
                    Tak

                    > ( zadzwonił kiedyś jak wsiadł, ale do złego… he he he ..)
                    No faktycznie, bardzo śmieszne.


                    A miał płakać? Najpierw się zezłościł, na drugi raz staranniej czytał co pisze nad jakim torem, teraz się śmiejemy z tego razem…
                    Z resztą nie on jeden w rodzinie pomylił środki transportu.

                    A gdyby coś mu się stało, a Ty z głupiej obawy, by go nie kontrolować, nie zadzwoniłabyś i nie sprawdziłaś, to jakbyś się potem czuła, wiedząc, że mogłaś zareagować wcześniej?
                    Nie ma 100% możliwości natychmiastowej reakcji, kiedy jesteś np. 60 km od dziecka.
                    ( do 18 dziecko ma przebywać w zasięgu mojego wzroku czy smycz 1 km jest dopuszczalna?)
                    Dziecko jest w śród ludzi, którzy są przy nim , jak się coś stanie (co??? w pociągu???) to ja na pewno zdalnie przez telefon nie pomogę. Inni , w tym samym przedziale pomogą bo widza co się dzieje. Ja wierze w ludzi, to może dlatego.
                    Mój syn miał mnie i męża zapisanych w telefonie pod ICE ( sam mi zresztą o tym powiedział i nakazał byśmy wszyscy w rodzinie tak się nawzajem zapisali) to wystarczy.
                    Jak się już coś zdarzy to potrzebne jest pogotowie, straż pożarna, policja a matka na samym końcu, bo ona nie pomoże. Pomoże lekarz. A ty i tak nie wiesz kogo wezwać i na jakie miejsce. Dowiesz się najszybciej jak będziesz zapisana w telefonie pod ICE. To do ciebie zadzwonią.
                    A jak dziecko straci przytomność a innych ludzi nie będzie obok, to i tak mu nie pomożesz, bo nie wiesz gdzie dokładnie leży a on telefonu nie odbierze, aż go ktoś znajdzie, i twoja kontrola zda się na guzik.

                    Ale nie wszystkie dzieci tak chętnie przekazują to, co się u nich w życiu dzieje. Jak sobie wówczas wyobrażasz takie puszczanie ich samopas bez wiedzy, co robią?

                    Normalnie.
                    Dzieciom się ufa. Jak w ogóle nie mówią o tym co robią, to problem jest ZNACZNIE większy niz brak wiedzy rodziców, na której ulicy się obecnie dziecko znajduje.
                    • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 22:08
                      kara_mia napisała:

                      > [i]Ale mam je cały czas "na smyczy" (dla Ciebie to pewnie ta namierna kontrola[
                      > /i]
                      > Tak
                      > Mam pewność, że wszystko jest w porządku. To jest dla Ciebie nadmierna kontr
                      > ola i inwigilacja?

                      > Tak

                      Więc nie obchodziłoby Cię, co się dzieje z 11-letnim dzieckiem, które pojechało do miasta oddalonego o 60 km, w sytuacji, gdyby do Ciebie nie zadzwoniło czy nie wysłało smsa? Zadziwiasz mnie coraz bardziej.

                      > > ( zadzwonił kiedyś jak wsiadł, ale do złego… he he he ..)
                      > No faktycznie, bardzo śmieszne.


                      > A miał płakać?

                      Nie o to chodzi, że miał płakać. Po prostu z lekka mi opadła szczęka, że sytuacja, gdy mały dzieciak oddalony od domu o 60 km wsiada nie do tego pociągu, co trzeba, jest dla Ciebie - hahahaha - śmieszna.

                      > A gdyby coś mu się stało, a Ty z głupiej obawy, by go nie kontrolować, nie z
                      > adzwoniłabyś i nie sprawdziłaś, to jakbyś się potem czuła, wiedząc, że mogłaś z
                      > areagować wcześniej?


                      > Nie ma 100% możliwości natychmiastowej reakcji, kiedy jesteś np. 60 km od dziec
                      > ka.

                      I między innymi właśnie dlatego nie puszcza się dziecka samego w taką podróż.

                      > (do 18 dziecko ma przebywać w zasięgu mojego wzroku czy smycz 1 km jest dopusz
                      > czalna?)

                      Naprawdę nie ma dla Ciebie różnicy między sytuacją - dziecko samo 1 km od Ciebie, a dziecko samo 60 km od Ciebie?? W gruncie rzeczy dlaczego nie pozwoliłaś mu na samodzielną podróż na drugi koniec Europy w wieku 8 lat, w końcu co to za różnica?

                      > Dziecko jest w śród ludzi, którzy są przy nim , jak się coś stanie (co??? w poc
                      > iągu???)

                      Nic, absolutnie nic, wszak pociągi to najbezpieczniejsze środki lokomocji a ludzie nimi podróżujący to sama elita i kwiat inteligencji.
                      Pomijam już, że coś złego nie musi się stać w samym pociągu.

                      > to ja na pewno zdalnie przez telefon nie pomogę. Inni , w tym samym pr
                      > zedziale pomogą bo widza co się dzieje. Ja wierze w ludzi, to może dlatego.

                      O ludzka naiwności ...

                      > Jak się już coś zdarzy to potrzebne jest pogotowie, straż pożarna, policja a ma
                      > tka na samym końcu, bo ona nie pomoże. Pomoże lekarz.

                      W czym? Gdy ktoś zgarnie dzieciaka i słuch po nim zaginie? Nawet nie będziesz wiedziała, czy zniknął jeszcze z pociągu czy już na miejscu czy może wracając. Bo skoro nie kontrolujesz i nie sprawdzasz ...

                      > A jak dziecko straci przytomność a innych ludzi nie będzie obok, to i tak mu n
                      > ie pomożesz, bo nie wiesz gdzie dokładnie leży a on telefonu nie odbierze, aż g
                      > o ktoś znajdzie, i twoja kontrola zda się na guzik.

                      Więc jak wyżej - nie puszcza się dziecka BEZ OPIEKI w taką podróż.
                      Naprawdę, dziwię się, że trzeba takie rzeczy tłumaczyć. Chyba jesteś jedną z tych osób, co cierpią na niedobór adrenaliny i latają na skrzydłach samolotów bez asekuracji. Nie wiem bowiem, czym innym tłumaczyć nieroztropność, jaką prezentujesz, a nie chciałabym od razu zarzucać Ci głupoty.

                      > Ale nie wszystkie dzieci tak chętnie przekazują to, co się u nich w życiu dz
                      > ieje. Jak sobie wówczas wyobrażasz takie puszczanie ich samopas bez
                      wied
                      > zy, co robią?


                      > Normalnie.
                      > Dzieciom się ufa.

                      Ale co ma piernik do wiatraka? Dzieci nie żyją odizolowane od świata zewnętrznego, samo zaufanie do nich nie uchroni ich przed potencjalnymi problemami, naprawdę tego nie rozumiesz?

                      > Jak w ogóle nie mówią o tym co robią, to problem jest ZNACZNI
                      > E większy niz brak wiedzy rodziców, na której ulicy się obecnie dziecko znajduj
                      > e.

                      Dla mnie oba problemy są równie ważne. Nie wyobrażam sobie nie wiedzieć, gdzie znajduje się moje dziecko i nie ma to dla mnie kompletnie nic wspólnego z nadmierną kontrolą i inwigilacją, tylko jest zwyczajnym przejawem troski i odpowiedzialności za nie. Tobie się najwyraźniej poprzesuwały granice.
                      • kara_mia Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 22:46
                        Naprawdę nie ma dla Ciebie różnicy między sytuacją - dziecko samo 1 km od Ciebie, a dziecko samo 60 km od Ciebie?? W gruncie rzeczy dlaczego nie pozwoliłaś mu na samodzielną podróż na drugi koniec Europy w wieku 8 lat, w końcu co to za różnica?

                        1. w sumie nie ma różnicy
                        Jeżeli dziecko czuje się z tym komfortowo i się niespecjalnie boi, to tylko mój problem i tego czy ja się boję. A moje strachy nic dziecko nie obchodzą i na to żeby je obchodziły ja nie pozwolę.

                        Moje dziecko miało i ma odpowiednie kompetencje i wie jak się zachować, podróżowało ze mną czytać umie, wiec problemu nie widzę.
                        Zamiast bać się o dziecko i kontrolować uczyłam : kupować samemu bilety w okienku, stać samemu w sąsiedniej kolejce do odprawy paszportowej, itp. Wtedy byłam obok. To nie widzę powodu , że 1-2 lata później ma nie umieć tego zrobić sam. Rozum przecież ma.

                        11,5 na pierwsza samodzielną podroż pociągiem 60 km uważam w sam raz
                        14 lat na samodzielną wycieczkę do stolicy ( nie jestem ze stolicy smile ) uważam w sam raz
                        15,5 na samodzielna podróż samolotem z 2 przesadkami dość daleko - nie pierwszy raz leciał samolotem i na transferze swoje wysiedział na różnych lotnikach, wiec nic nie dziwi.
                        17 lat na 2 dniowa wycieczkę do stolicy europejskiego kraju pociągiem - uważam w sam raz.
                        Wcale te jego wojaże nie był y takie kosztowne, wiec nie mam powodów do zmartwień.
                        na pewno jest samodzielny.
                        2.

                        Dlaczego nie pozwoliłaś mu na samodzielną podróż na drugi koniec Europy w wieku 8 lat?


                        Po pierwsze, bo o to nie prosił.
                        Prosił najpierw o małe rzeczy samodzielne, dopiero jak się czuł komfortowo w małych podróżach to chciał większe. Normalne.
                        jakby w wieku 8 lat znalazł się sam w Paryżu najpewniej dały sobie radę, ale byłby bardzo przestraszony i nieszczęśliwy. Nie ma sensu.
                        Ma robić to co sprawia mu przyjemność.
                        Strach bez sensu i bez jego chęci podjęcia takiego wyzwania, to tylko znęcanie się nad dzieckiem a nie rozwój.
                        • batata17 Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 00:48
                          Wychodzi na to, że najbardziej samodzielna byłam ja.smile W wieku 8 lat uciekłam z kolonii (strasznie marne były), stopem za jeden uśmiech dojechałam do najbliższego miasta, rozsądnie dotarłam na dworzec, chciałam kupić bilet, ale zabrakło mi kilku złotych, więc nadal rozsądnie udałam się na postój taxi, wsiadłam, spytalam czy pan jeździ na dalekie kursy; po potwierdzeniu zażyczyłam sobie do Warszawy i oczywiście zapewniłam, że rodzice uiszczą. Tu skończyło się moje szczęście, bo pan jakoś nie dał wiary moim zapewnieniom i zamiast do Warszawy zawiózł mnie do domu. Tam zjadłam obiad i miło spędziłam czas czekając na rodziców, których pan taksiarz zawiadomił telefonicznie.
                          A! Z postoju taxi nie dałam się zabrać ot tak sobie, w ciemno. Zanim odjechaliśmy odbyła się na tym postoju dyskusja pt. Co zrobić z dzieckiem? i jakaś starsza pani spisała sobie dane pana taksówkarza, co bym bezpieczna była. smile
                          W zasadzie mogę podpisać się pod Twoim sposobem wychowania. Podobnie wychowywałam swojego syna. Bez inwigilowania, meldowania itp. I może dlatego, że nie MUSIAŁ, to CHCIAŁ. Tak normalnie, bez przymusu. Bardzo podobnie to wyglądało jak u Ciebie.
                          • mason_mormon Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 00:50
                            I to jest samodzielnosc.

                            Zaluje ze w wieku 8-10 lat nie mialem takich "jaj".
                            Ale jak to mowi sie "jaj nabiera sie z czasem".
                            • batata17 Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:15
                              Nie byłam jakimś wyjątkowo samodzielnym dzieckiem. Sama nie wiedziałam, że mam takie "jaja", do momentu kiedy zdecydowałam, że absolutnie nie wytrzymam już ani jednego dnia i znalazłam się za płotem.smile Przypominam sobie jednak, że myślałam całkiem logicznie, zaplanowałem trasę, miasto, kupno biletu, nawet to, że prawdopodobnie dojadą jak matka będzie jeszcze w pracy i że z Centralnego dojdę tam w jakieś 20 minut.
                              Wynika z tego, że nawet 8-latek jest na tyle samodzielny, że da sobie radę w wielkim świecie, pod warunkiem, że jest dostatecznie zdesperowane, a znowu przekonanie rodziców, że dziecko na koloniach, to dziecko "zabezpieczone", niekoniecznie musi być prawdą.
                              • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:32
                                > Wynika z tego, że nawet 8-latek jest na tyle samodzielny, że da sobie radę w wi
                                > elkim świecie,

                                Nie, wynika z tego tylko tyle, że Ty jako 8-latek byłaś na tyle samodzielna, że dałaś sobie radę.
                                • batata17 Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:38
                                  aquarianna napisała:

                                  >
                                  > Nie, wynika z tego tylko tyle, że Ty jako 8-latek byłaś na tyle samodzielna, że
                                  > dałaś sobie radę.
                                  i czego moi rodzice nie spodziewali się nawet w najbardziej koszmarnych snach czy marzeniach. Jak pewnie wielu rodziców, którzy sądzą, że ich dzieci bez trzymania za rączkę nie dadzą sobie rady.
                                  • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:08
                                    > i czego moi rodzice nie spodziewali się nawet w najbardziej koszmarnych snach c
                                    > zy marzeniach. Jak pewnie wielu rodziców, którzy sądzą, że ich dzieci bez trzym
                                    > ania za rączkę nie dadzą sobie rady.

                                    Mój mąż w wieku 5 lat wyszedł z przedszkola i sam tramwajem dojechał do domu, jakieś 8 km. Dał radę. Czy to znaczy, że rodzice wszystkich 5-latków powinni dać szanse swoim dzieciom i pozwalać im na samodzielne powroty z przedszkoli do domów? Bo mniej więcej do tego sprowadza się to, co piszesz.
                                    • kara_mia Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:13
                                      Nie, ale 8 latkom raczej tak i to bez telefonów komórkowych.
                                      pamiętasz te czasy?
                                      13 latek wychodził z domu ma 6 godzin np całe przedpołudnie i ...nic... zero kontaktu... zero telefonu...
                                      Znam rodziców, którzy to przeżyli.
                                      Niektóre z ich dzieci dojeżdżały do szkoły pociągiem..
                                      • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:44
                                        kara_mia napisała:

                                        > Nie,

                                        A dlaczego nie? W końcu mojemu mężowi się udało.

                                        > ale 8 latkom raczej tak i to bez telefonów komórkowych.
                                        > pamiętasz te czasy?

                                        Niestety nie pamiętam czasów, gdy 8-latki podróżowały samodzielnie z kolonii do domu. Teraz poznałam jeden przykład na forum.

                                        > Znam rodziców, którzy to przeżyli.
                                        > Niektóre z ich dzieci dojeżdżały do szkoły pociągiem..

                                        Znam rodziców, a właściwie już dziadków, którzy wychodzili w pole, a w domu ich 2 letnie dziecko opiekowało się 6-miesięcznym braciszkiem. Znam rodziców, którzy zostawiali śpiące niemowle, a sami szli do kina na nocny seans. Znam takich, którzy tylko "na chwilę" wychodzili do sklepu zostawiając w domu bawiącego się 3-latka. I mnóstwo innych podobnych rodziców. Też wszyscy żyją i mają się dobrze, nic złego się nie stało, bo co na Boga miałoby się stać, prawda? Tylko czego by to miało dowieść?
                                    • echtom Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 09:47
                                      > Czy to znaczy, że rodzice wszystkich 5-latków powinni dać szanse swoim dzieciom i pozwalać im na samodzielne powroty z przedszkoli do domów?

                                      To znaczy, że rodzice powinni bardziej się skupiać na słuchaniu dziecka i obserwacji jego rozwoju niż na własnych schizach.
                                      • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 11:20
                                        echtom napisała:

                                        > > Czy to znaczy, że rodzice wszystkich 5-latków powinni dać szanse swoim dz
                                        > ieciom i pozwalać im na samodzielne powroty z przedszkoli do domów?
                                        >
                                        > To znaczy, że rodzice powinni bardziej się skupiać na słuchaniu dziecka i obser
                                        > wacji jego rozwoju niż na własnych schizach.

                                        Ale co to ma wspólnego z tym, o czym pisałam wyżej? I od kiedy to odpowiedzialność za dziecko, także w sensie prawnym, jest schizą?
                                        • echtom Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 16:58
                                          Wyłapywać sygnały, że jest już gotowe do podjęcia jakiejś aktywności, zamiast mówić "Nie pozwalam, bo JA się będę denerwować". Przy pierwszych samodzielnych wyjściach i wyjazdach moich dzieci denerwowałam się bardzo, ale ich tym nie obciążałam, bo wiedziałam, że kiedyś z tego domu wyjść muszą, więc dlaczego nie teraz. Przerobiłam to w dzieciństwie - rzekoma troska rodziców o MOJE bezpieczeństwo była w rzeczywistości troską o ICH święty spokój.
                                          • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 18:17
                                            echtom napisała:

                                            > Wyłapywać sygnały, że jest już gotowe do podjęcia jakiejś aktywności, zamiast m
                                            > ówić "Nie pozwalam, bo JA się będę denerwować".

                                            To chyba banał. I nadal nie ma nic wspólnego z tym, że na pewne rzeczy się dziecku nie pozwala nie dlatego, że jest niesamodzielne, tylko dlatego, że jest za małe/młode/niedoświadczone i prawdopodobieństwo, że coś mu się stanie jest nadal bardzo duże (pomijam już aspekty prawne). Vide powyższe przykłady. To, że 5-latek jest sam w stanie wrócić z przedszkola do domu - bo tak się akurat stało - nie oznacza, że należy mu na to pozwolić w sposób regularny.

                                            > Przy pierwszych samodzielnych w
                                            > yjściach i wyjazdach moich dzieci denerwowałam się bardzo, ale ich tym nie obci
                                            > ążałam, bo wiedziałam, że kiedyś z tego domu wyjść muszą, więc dlaczego nie ter
                                            > az.

                                            A co rozumiesz przez "obciążanie"? Prośbę o telefon po dojechaniu do celu? O takie rzeczy prosimy siebie nawzajem w całej rodzinie, nawet wśród dorosłych ludzi. Co tam prosimy - to dla nas norma, właściwie niepisana, to się po prostu wie. Co więcej - nawet moim znajomi, gdy np. wracam sama pociągiem potrafią do mnie zadzwonić mniej więcej w porze dojazdu i zapytać, czy wszystko w porządku i czy dotarłam na miejsce. To są NORMALNE zachowania NORMALNYCH ludzi, którzy się o siebie troszczą, a nie obciążanie się nawzajem. Dziś się dowiedziałam, że to wręcz toksyczność - po prostu jestem w szoku.

                                            > Przerobiłam to w dzieciństwie - rzekoma troska rodziców o MOJE bezpieczeńst
                                            > wo była w rzeczywistości troską o ICH święty spokój.

                                            Ale czy to się wg Ciebie wyklucza? Przecież jedno wynika z drugiego. Czy człowiek nie ma prawa do bycia spokojnym wiedząc, że jego bliskiemu nic nie grozi i że wszystko jest u niego w porządku? Napisz jeszcze, że troska i niepokój o dziecko to tak naprawdę egoizm, a długo będę zbierać szczękę z podłogi.
                                            • echtom Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 20:15
                                              > Napisz jeszcze, że troska i niepokój o dziecko to tak naprawdę egoizm, a długo będę zbierać szczękę z podłogi.

                                              Możesz już zacząć. Nie "troska i niepokój o dziecko", tylko krępowanie i szantażowanie dziecka tą troską i niepokojem (vide przykład z Seszelami). Wymiana informacji jest jak najbardziej ok we wszystkich relacjach międzyludzkich. Ja kontakt z dziećmi podczas ich wyjazdu ograniczam do 2 smsów/telefonów - info, że dojechały i info, o której wracają, żeby dograć kwestie logistyczne, np. obiad. Nie mam potrzeby dzwonienia ani odbierania regularnych meldunków z pobytu - w imię kontroli.
                                              • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 20:34
                                                > Możesz już zacząć. Nie "troska i niepokój o dziecko", tylko krępowanie i szanta
                                                > żowanie dziecka tą troską i niepokojem (vide przykład z Seszelami).

                                                Dlaczego tę jedną historię przekładasz na wszystkie sytuacje? Przecież to absurd.

                                                > Wymiana informacji jest jak najbardziej ok we wszystkich relacjach międzyludzkich. Ja kont
                                                > akt z dziećmi podczas ich wyjazdu ograniczam do 2 smsów/telefonów - info, że do
                                                > jechały i info, o której wracają, żeby dograć kwestie logistyczne, np. obiad.

                                                No i świetnie, u nas działa to tak samo. Czy gdzieś wspominałam, że z troski bombarduję rodzinę telefonami i smsami "co robisz?" podczas całego dnia ich nieobecności? Nie, kontakt "meldunkowy" jest po dotarciu do szkoły (dzieci) i przed wyjściem z niej i wtedy zazwyczaj dochodzi info, czy wracają bezpośrednio do domu czy jeszcze dokądś idą (dokąd i na jak długo). To jest toksyczne?

                                                > ie mam potrzeby dzwonienia ani odbierania regularnych meldunków z pobytu - w im
                                                > ię kontroli.

                                                Ale o jakich regularnych meldunkach teraz piszesz? Do którego fragmentu wątku jest to odniesienie?
                                                Pomijam już, że nawet regularne smsy czy telefony w ilości kilku na dzień nie oznaczają meldunków. W ciągu dnia dostaję od rodziny, a głównie od dzieci, mnóstwo smsów, nawet z pierdołami ("zgadnij kogo właśnie spotkałam!" czy "mamo zrobisz dziś pizzę?") bo jest to po prostu sposób na komunikację na odległość.
                                                • echtom Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 20:52
                                                  > Dlaczego tę jedną historię przekładasz na wszystkie sytuacje? Przecież to absurd.

                                                  Bardzo dobrze pokazuje mechanizm u.upiania dziecka "dla jego dobra" - jak widać, bez ograniczeń wiekowych. Ale właściwie masz rację, są dwa aspekty problemu: 1. "Będę czytać twoje prywatne listy, bo jesteś g..niarą i bez kontroli narobisz głupstw" i 2. "Siedź w domu, żebyśmy się nie denerwowali, że coś ci się stanie". Nie wiem, który gorszy.
                                                  • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 24.02.13, 00:28
                                                    > Bardzo dobrze pokazuje mechanizm u.upiania dziecka "dla jego dobra" - jak widać
                                                    > , bez ograniczeń wiekowych.

                                                    Ale absurdem jest budowanie na tej jednej jedynej skrajnej sytuacji całego obrazu rodzicielskiej troski i odpowiedzialności! Nie każdy, kto martwi się i troszczy o swoje dziecko, dopóki jeszcze jest dzieckiem, staje się toksyczny rodzicem dorosłej osoby. To tak nie działa.

                                                    > Ale właściwie masz rację, są dwa aspekty problemu:
                                                    > 1. "Będę czytać twoje prywatne listy, bo jesteś g..niarą i bez kontroli narobis
                                                    > z głupstw" i 2. "Siedź w domu, żebyśmy się nie denerwowali, że coś ci się stani
                                                    > e". Nie wiem, który gorszy.

                                                    Sorki, ale właściwie to już odechciało mi się dalszej dyskusji.
                                • kara_mia Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:41
                                  A twoje dzieci to jakieś były głupsze od bataty?
                                  Albo batata jakaś GI Jane a my o tym nie wiemy?
                                  • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:13
                                    kara_mia napisała:

                                    > A twoje dzieci to jakieś były głupsze od bataty?

                                    A co ma do tego głupota?
                                    Moje dziecko spadło z dachu i nic mu się nie stało. Pozwalajmy więc chodzić naszym dzieciom po dachach, bo przecież ewidentnie widać na tym przykładzie, że nic im się nie dzieje po upadku.
                                    • kara_mia Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:18
                                      Zależy jakie dachy , ja po dachach garaży i szop biegałam z upodobaniem, żałuje, że mój syn miał trudne dzieciństwo i nie miał dachów garaży.

                                      Jeżeli jest realne niebezpieczeństwo - dach na 3 piętrowej kamienicy - to dziecko powinno zdawać sobie od 3 rz sprawę, ze to niebezpieczne.
                                      Chyba że jest uczone - "nie wolno" zamiast : "to niebezpieczne dlatego , że : ".
                                      • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 02:48
                                        kara_mia napisała:

                                        > Zależy jakie dachy , ja po dachach garaży i szop biegałam z upodobaniem, żałuje
                                        > , że mój syn miał trudne dzieciństwo i nie miał dachów garaży.

                                        Nie zrozumiałaś. Mojemu nic się nie stało ergo żadnemu innemu też nic się nie stanie? Nie, to tak nie działa. Dlatego przykład 8-latka urywającego się z kolonii nie jest dla mnie dowodem na to, że wszystkie dzieci są samodzielne do tego stopnia, by móc samotnie podróżować z kolonii do domu. Jest jedynie przykładem, że jakiemuś tam dziecku udało się to bez problemów.
                              • echtom Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 09:27
                                > Przypominam sobie jednak, że myślałam całkiem logicznie, zaplanowałem trasę, miasto, kupno biletu,

                                Ja w wieku 5 lat zwiałam ojcu i wybrałam się na samodzielny spacer do innej dzielnicy (udaremniony przez babcię kolegi wink). Wcześniej jeździłam tą trasą z rodzicami na plażę, więc doskonale wiedziałam, że muszę przez cały czas iść wzdłuż torów tramwajowych. Niesamowite, jak rodzice są zupełnie nieświadomi, że już kilkuletnie dziecko potrafi całkiem sprawnie kojarzyć fakty i wyciągać wnioski.
                                • aquarianna Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 11:26
                                  > Niesamowite, jak rodzice są zupełnie nieświadomi, że już k
                                  > ilkuletnie dziecko potrafi całkiem sprawnie kojarzyć fakty i wyciągać wnioski.

                                  No błagam Cię, wiele osób jest tego w pełni świadomych, tylko co w związku z tym?
                                  Przypomina mi to tłumaczenie matki, która postanowiła zostawiać 2 latka samego w domu, bo raz zostawiła i nic się nie stało, czyli samodzielny jest przecież, więc w czym problem.
                          • bi_scotti Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:01
                            batata17 napisała:

                            > Wychodzi na to, że najbardziej samodzielna byłam ja.smile W wieku 8 lat uciekłam z
                            > kolonii

                            Mialam 6 lat gdy ucieklam z kolonii, bo mi kazali za duzo jesc. Przyszlam na dworzec kolejowy i pytalam o pociag do Warszawy. Pan kolejarz mnie grzecznie wzial za raczke, na kolonie odprowadzil (domyslil sie skad moglam przyjsc na dworzec), tam juz bylo pieklo poszukiwan zaginionego dziecka. Rodzice przyjechali, tata ze mna porozmawial, obiecalam ze jesli nie kaza mi tyle jesc to zostane no problem. Wynegocjowalam tez, ze bede sie ubierac tak jak lubie (przegrzewali!), zostalam do konca kolonii, bo faktycznie dali mi swiety spokoj z jedzeniem i ubieraniem sie. Nauka negocjacji pod przymusem wink
                            • batata17 Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 23.02.13, 01:24
                              Mistrzyni! smile
                              A powody miałyśmy podobne, tyle że ja już nie wróciłam. Może dlatego, że rodzice nawet mi tego nie zaproponowali. Pewnie byli wkurzeni, że dziecko mogło wyjść tak sobie, przejechać stopem ponad 40km, łazić po obcym mieście, a o wszystkim dowiedzieli się od taksówkarza, bo opieka kolonijna, owszem, szukała, ale ich nie powiadomiła.
                  • mason_mormon Re: wyjasnienie : kontrola a kontakt z dzieckiem 22.02.13, 23:15
                    > > ( zadzwonił kiedyś jak wsiadł, ale do złego… he he he ..)
                    >
                    > No faktycznie, bardzo śmieszne.

                    A co w tym nie smiesznego. Wejscie do zlego pociagu/autobusu to zwykly czeski blad. Kazdy go robi. Nie nalezy Matki Boskiej Z Jasnej Gory wzywac i lametowac.
              • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 20:23
                madzioreck napisała:

                > Jak brak argumentów merytorycznych, to bezdzietność wypominamy, stary chwyt.

                Nie, po prostu trudno rozmawiać konstruktywnie z kimś, kto z gruntu neguje Twoje metody czy opinie, a sam nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia. I owszem, była w tym odrobina złośliwości za tę "kolejną mamuśkę".

                > nie ma to nic do rzeczy. Dzieci nie mam, ale jestem córką takiej mamuśki, co je
                > j się wydawało, że jak ona zabroni, to tak będzie i wszystko cacy, i która dopu
                > ściła się wobec mnie inwigilacji, choć o FB nikt wtedy nie słyszał. I do dziś z
                > biera tego plon.

                Współczuję w takim razie, ale nie możesz podchodzić do tego aż tak bezkrytycznie. Czym innym jest nadmierna inwigilacja, jakieś durne zakazy tylko po to, żeby były, bezsensowne kary itp. A czym innym jest mimo wszystko przynajmniej minimalna kontrola, nie puszczanie dziecka samopas i niech się dzieje wola nieba, patrzcie jakie to moje małe jest samodzielne. Bo jak pisałam - bywa to tragiczne w skutkach i z własnego życia mogłabym sypnąć kilka przykładów takiego nowoczesnego wychowywania bez kontroli i sprawdzania. Pomijam już to, że same dzieci potrzebują stawiania im granic, choć może się to wydawać nonsensem.
                • madzioreck Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 23:22
                  > Nie, po prostu trudno rozmawiać konstruktywnie z kimś, kto z gruntu neguje Twoj
                  > e metody czy opinie, a sam nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia.

                  Zapominasz, że w doświadczeniu relacji rodzic-dziecko niekoniecznie trzeba być rodzicem, a bezdzietni nie są pozbawieni mózgu. Tym bardziej, że, zdaje się, nie robi się studiów z rodzicielstwa i wychowania.

                  > Współczuję w takim razie, ale nie możesz podchodzić do tego aż tak bezkrytyczni
                  > e. Czym innym jest nadmierna inwigilacja,

                  Mhm. Pokaż mi rodzica, który powie: taaaak, inwigiluję nadmiernie. Taaak, przesadzam.
                  Każdy, absolutnie każdy jest przekonany, że postępuje słusznie i dla dobra dziecka, nawet, kiedy je bije.
                  Bez względu na to, jak absurdalne metody kontroli stosuje człowiek wobec swoich dzieci, jest zwykle przekonany, że to normalne i ze postępuje słusznie. Dla niektórych ludzi czytanie listów/pamiętników dziecka - jest całkowicie normalne, patrz post założycielski.
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:22
                    > Zapominasz, że w doświadczeniu relacji rodzic-dziecko niekoniecznie trzeba być
                    > rodzicem, a bezdzietni nie są pozbawieni mózgu.

                    Nie, nie zapominam, ale czym innym jest dyskusja z pozycji byłego dziecka, a czym innym z pozycji obecnego rodzica i tego niestety nie zmienisz.

                    > Tym bardziej, że, zdaje się, ni
                    > e robi się studiów z rodzicielstwa i wychowania.

                    Oczywiście, że nie, ale wychowując własne dziecko nabiera się w tej dziedzinie własnych doświadczeń, własnych spostrzeżeń. Do rodzicielstwa równiez nie podchodzi się na zasadzie "a jakoś to będzie", tylko rozsądnie jest się wcześniej przygotować. Poczytać, popytać, pooglądać. Nie wydaje mi się, by osoby, które z gruntu nie chcą mieć dzieci, z jakichś przyczyn wgłębiały się w tę problematykę. I nie jest to zarzut, tylko po prostu zwykłe logiczne założenie.

                    > > Współczuję w takim razie, ale nie możesz podchodzić do tego aż tak bezkry
                    > > tycznie. Czym innym jest nadmierna inwigilacja,

                    > Mhm. Pokaż mi rodzica, który powie: taaaak, inwigiluję nadmiernie. Taaak, przes
                    > adzam.

                    Więc co proponujesz w takim razie? Puszczenie dziecka całkowicie samopas? Bo szczerze mówiąc skoro uważasz, że żaden rodzic nie jest w stanie krytycznym okiem dostrzec, kiedy w wychowanie własnego dziecka wkrada się nadmierna kontrola, to najbezpieczniej jest nie kontrolować w ogóle. Tak czy nie?

                    > Każdy, absolutnie każdy jest przekonany, że postępuje słusznie i dla dobra dzie
                    > cka, nawet, kiedy je bije.

                    Nie, nie każdy. Mnóstwo osób bije dzieci wiedząc, że nie wolno im tak robić i że robią źle.

                    > Bez względu na to, jak absurdalne metody kontroli stosuje człowiek wobec swoich
                    > dzieci, jest zwykle przekonany, że to normalne i ze postępuje słusznie.

                    Więc jakie są Twoje propozycje w tej kwestii?

                    > ektórych ludzi czytanie listów/pamiętników dziecka - jest całkowicie normalne,
                    > patrz post założycielski.

                    Z ciekawości - gdzie wyczytałaś, że dla kogoś czytanie listów i pamiętników jest normalne? Bo przejrzałam wątek i w ogóle czegoś takiego nie zauważyłam.
                    • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:28
                      > Nie, nie każdy. Mnóstwo osób bije dzieci wiedząc, że nie wolno im tak robić i ż
                      > e robią źle.

                      To albo wierza w to ze w jakis sposob (w ich glowie) to czyni dobro albo sa idiotami.

                      Robienie czegos w co sie samemu nie wierzy to szczyt idiotyzmu.

                      Nie mowie ze spoleczenstwo/prawo ma sie z tymi ludzmi zgadzac, ale niech oni sami sie zgadzaja.
                      • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:36
                        mason_mormon napisał:

                        > Robienie czegos w co sie samemu nie wierzy to szczyt idiotyzmu.

                        Albo humanizmu smile Nie wierze w cudowna moc czekolady ale zapewniam Cie, ze nie raz i nie dziesiec zazarlam cala tabliczke, bo tak ... Nie wierze w sens i przyjemnosc zycia w balaganie ale bywaja dni i tygodnie gdy zwyczajnie nie sprzatam i w balaganie zyje ze zwyklego, ludzkiego lenistwa ... Life. No iz tym biciem dzieci bywalo podobnie - wiekszosc myslacych ludzi wie, ze to jest kiepska metoda wychowawcza ale poniewaz jestesmy ludzmi (ulomnymi, niezaprogramowanymi odpowiednio przez Matke Nature, porywczymi, zmeczonymi, czasem tez i glupimi), klapsy dawane nieletnim niektorzy z nas maja na sumieniu. Moze to i idiotyczne ale jakze codzinne, zwykle i ... ludzkie. Nie kazdym dzialaniem wychowawczym mozna sie po latach pochwalic, na wiele lepiej spuscic wstydliwie zaslone ale nie ma co udawac, ze istnieja rodzice, ktorzy zawsze wszystko perfect i bez zadnych idiotyzmow. Tacy rodzice nie istnieja. I moze to jest akurat paradoksalnie calkiem optymistyczne tongue_out
                        • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:38
                          bi_scotti napisała:

                          > mason_mormon napisał:
                          >
                          > > Robienie czegos w co sie samemu nie wierzy to szczyt idiotyzmu.
                          >
                          > Albo humanizmu smile Nie wierze w cudowna moc czekolady ale zapewniam Cie, ze nie
                          > raz i nie dziesiec zazarlam cala tabliczke, bo tak ...

                          Jesz czekolade bo jest smaczna! Wierzysz chyba w to ze jest smaczna?
                          • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:45
                            mason_mormon napisał:

                            > Jesz czekolade bo jest smaczna! Wierzysz chyba w to ze jest smaczna?
                            >

                            W to nie musze wierzyc - to ozorek czuje sam z siebie natomiast nie raz i nie dziesiec slyszalam o mocy magnezu zawartego w czekoladzie, ktory ma chronic przed depresja i innych takich tam excuses. Mozna w to wierzyc jak sie bardzo chce usprawiedliwic wlasne przyziemne lakomstwo wink
                            • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:46
                              bi_scotti napisała:

                              > mason_mormon napisał:
                              >
                              > > Jesz czekolade bo jest smaczna! Wierzysz chyba w to ze jest smaczna?
                              > >
                              >
                              > W to nie musze wierzyc - to ozorek czuje sam z siebie natomiast nie raz i nie d
                              > ziesiec slyszalam o mocy magnezu zawartego w czekoladzie, ktory ma chronic prze
                              > d depresja i innych takich tam excuses. Mozna w to wierzyc jak sie bardzo chce
                              > usprawiedliwic wlasne przyziemne lakomstwo wink

                              Lakonstwo sie nie bierze z dupy.

                              Ludzie jedza slodycze dlatego ze uszczesliwia ich to. A jak sie przyczepisz to znajdziesz chemiczne wyjasnienie dlaczego tak jest.

                              Nic sie nie dzieje w przyrodzie bez przyczyny.
                              • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:56
                                mason_mormon napisał:

                                > Nic sie nie dzieje w przyrodzie bez przyczyny.

                                Co nie zmienia faktu, ze bywamy nieracjonalni, porywczy, niekonsekwentni, zmeczeni, przymuleni, znudzeni etc. etc. A to wszystko wplywa czasowo lub okresowo na nasze decyzje wychowawcze. Rowniez te, ktorych sie pozniej zaluje badz wstydzi. Nie znam rodzica, ktory nie mialby na sumieniu mniejszych lub wiekszych grzechow wychowawczych, co nie zmienia faktu, ze wazny jest tzw. caloksztalt i wbriw pozorom rowniez ta ... dobra wola, ktora ponoc pieklo brukowane. Wychowywanie dzieci to nie matematyka czy kompozycje muzyczne, to chwytanie platkow sniegu wink
                                • mason_mormon Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:58
                                  Wychowanie dzieci to kucie zelaza.

                                  Gorace jest przez pierwsze 5 lat.

                                  Potem mozna tylko szlifowac.


                                  (wiem, dziadowska metafora)
                                  • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 01:03
                                    mason_mormon napisał:

                                    > Gorace jest przez pierwsze 5 lat.

                                    Coraz slabiej pamietam (Najstarsza w tym roku skonczy 29, Sredni 26, Najmlodszy 22) ale skoro mowisz, znaczy wiesz wink
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:37
                        > To albo wierza w to ze w jakis sposob (w ich glowie) to czyni dobro albo sa idi
                        > otami.

                        Nie wiem, w co wierzą i czy są idiotami czy psychopatami, ale wielokrotnie, nawet chyba na tym forum, spotkałam się z wypowiedziami typu "zbiłam dziecko, wiem, że źle zrobiłam, ale szlag mnie trafił" itd. Ew. "wiem, że nie wolno bić, ale co mam zrobić, jak nie słucha". Są też ludzie, którzy upierają się, że to bardzo dobra metoda, ale przyparci do muru wyznają, że tak naprawdę czują się podle, a biją, bo nie potrafią sobie inaczej poradzić.

                        > Nie mowie ze spoleczenstwo/prawo ma sie z tymi ludzmi zgadzac, ale niech oni sa
                        > mi sie zgadzaja.

                        No to niech.
                      • kara_mia Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 00:45
                        Dobrze by było, gdyby każdy bez wyjątku rodzic był przekonany, że wszystko co robi jest słuszne i robi to z miłości.
                        Jak dziecko dostanie lanie czy szlaban czy nie wiadomo co jeszcze, to po latach będzie mogło sobie mówić, że mama jakoś dziwnie ta miłość rozumiała, ale chciała dobrze.

                        Rzadko kiedy chce rodzić zrobić źle swojemu dziecku, czasem w myśl zasady "cierpienie uszlachetnia" jak mu zrobię źle to będzie lepszy - tez paradoksalnie "chce dobrze"

                        najczęściej ma jakąśtam wiedzę teoretyczną:
                        -bić nie wolno,
                        -kary i szlabany sa nieskuteczne,
                        -upokarzanie przed kolegami jest parszywe

                        Tylko z praktyka jakby gorzej...
                        Co nie znaczy że nie warto ćwiczyć praktyki..

                • mdro Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 10:28
                  > Nie, po prostu trudno rozmawiać konstruktywnie z kimś, kto z gruntu neguje Twoj
                  > e metody czy opinie, a sam nie ma w tej kwestii żadnego doświadczenia. I owszem
                  > , była w tym odrobina złośliwości za tę "kolejną mamuśkę".

                  A ile lat mają Twoje dzieci? Możesz już z pozycji "doświadczonej" wypowiadać się nt. wychowywania nastolatków?

                  Bo ja mogę. I nigdy nie kontrolowałam działalności internetowej moich dzieci, co nie znaczy, że się nią nie interesowałam i w stosownym czasie nie podałam podstawowych zasad zachowania się w necie. I poza tym, że jeden kiedyś popadł w lekkie uzależnienie (słowo uzależnienie jest zresztą na wyrost, żadne drastyczne środki nie były potrzebne do przerwania tego) od jednej z gier, nic nagannego nie zrobili i nic złego im się nie przytrafiło. Ba, całkiem samodzielnie potrafili odnaleźć tzw. wartościowe treści.
                  • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 11:55
                    > A ile lat mają Twoje dzieci? Możesz już z pozycji "doświadczonej" wypowiadać si
                    > ę nt. wychowywania nastolatków?

                    12 i 15. Myślę, że mogę, choć nadal nie o to chodzi.

                    > Bo ja mogę. I nigdy nie kontrolowałam działalności internetowej moich dzieci, c
                    > o nie znaczy, że się nią nie interesowałam i w stosownym czasie nie podałam pod
                    > stawowych zasad zachowania się w necie.

                    Przeczysz więc sama sobie. Czymże bowiem jeśli właśnie nie m.in. interesowaniem się, co ogląda i co robi w sieci dziecko, jest owa kontrola? No chyba, że to zainteresowanie polegało tylko i wyłącznie na spojrzeniu w monitor, stwierdzeniu, że 10-latek znalazł stronę z pornografią dziecięcą i uznaniem, że sam sobie z tym poradzi, bo duży jest.

                    > I poza tym, że jeden kiedyś popadł w le
                    > kkie uzależnienie (słowo uzależnienie jest zresztą na wyrost, żadne drastyczne
                    > środki nie były potrzebne do przerwania tego) od jednej z gier, nic nagannego n
                    > ie zrobili i nic złego im się nie przytrafiło. Ba, całkiem samodzielnie potrafi
                    > li odnaleźć tzw. wartościowe treści.

                    No i świetnie.
                    • mdro Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 12:06
                      W wątku jest chyba mowa o ciut innym rodzaju kontroli? A, prawda, w miarę rozwoju dyskusji zmieniła Ci się optyka...

                      I pytanko - na czym w takim razie polega Twój sposób kontrolowania?
                      • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 13:05
                        mdro napisała:

                        > W wątku jest chyba mowa o ciut innym rodzaju kontroli? A, prawda, w miarę rozwo
                        > ju dyskusji zmieniła Ci się optyka...

                        Nie, nie mnie się zmieniła optyka, tylko temat zdryfował już dawno w zupełnie inne rejony, czego zdajesz się nie zauważać.

                        > I pytanko - na czym w takim razie polega Twój sposób kontrolowania?

                        Opisywałam to już w jednym czy dwóch postach. Myślę, że jak przejrzysz cały wątek, to znajdziesz odpowiedź, bo nie chce mi się powtarzać tego samego.
          • thegimel Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 18:32
            Trzymanie pod kloszem oczywiście nie chroni. Ale autonomia powinna być rozszerzana - właśnie po to żeby dziecko wypuszczone spod rodzicielskich skrzydełek wolnością się nie zachłysnęło. Inaczej podejdę do tego co w necie robi ośmiolatek, inaczej do dwunastolatka, a jeszcze więcej będzie mógł szesnastolatek. Osiemnastolatek powinien już radzić sobie w wirtualnej rzeczywistości sam - za rok może trafić na stancję do akademika, czy też do roboty iść i mamusia nie będzie raczej sprawdzać co robi. Ale z młodszymi dziećmi różnie bywa. Jestem zwolennikiem nie kontroli wszystkiego (chyba że to konkretne dziecko z pewnych powodów wymaga większego nadzoru), ale rodzić powinien wiedzieć czym się dzieckiem zajmuje, aby ustrzec przed błędami, przed głupimi pomysłami, żeby zareagować. Jeśli z dzieckiem ma się dobrą komunikację i jest ono rozsądne to kontrola jest mniejsza. Ale mam wśród uczniów braci - wiek zbliżony, wychowanie takie samo. Jednego można z komputerem zostawić samego i jest ok - zadanie zrobi, prezentacje zrobi, jak mu starczy czasu, to sobie pogra. A jego brata zostawić bez nadzoru nie można- ile będzie z kompem tyle będzie grał.
    • pelissa81 Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 15:54
      Moja mama byla w mlodosci kontrolowana przez babcie (czytala jej listy, pamietniki, podsluchiwala). Mama do dzis uwaza, ze to najwieksze swinstwo jakie mozna zrobic swojemu dziecku i my bylismy wychowywani bez szpiegowania. Mama nigdy przez cale zycie nie otworzyla nic mojego bez pytania. Za to duzo rozmawialysmy i uczyla nas odpowiedzialnosci, obserwowala nas a nie szpiegowala.

      Dla mnie przegladanie gg/facebooka to droga na skroty! Ja jestem dowodem, ze da sie nie szpiegowac wlasnego dziecka.
      • czar_bajry Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 16:11
        Wyznaję zasadę że ufać trzeba mądrze i kontrola od czasu do czasu nikomu nie zaszkodzi.
        Tym bardziej iż portale społecznościowe są dostępne dla wszystkich.
        Pamiętników i listów nie czytam.
    • murwa.kac Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:17
      przegiecie.

      nigdy nie przyszloby mi do glowy wlasne dziecko tak kontrolowac.
      nigdy siebie tez nie pozwolilam w taki sposob kontrolowac/szpiegowac przez wlasnych rodzicow.

      osoby z taka potrzeba (obsesja) kontroli cierpia na powazne zaburzenia moim zdaniem i siebie leczyc powinny.
    • hellulah Re: Kontrola rodzicielska 22.02.13, 17:18
      Tego typu kontrola jest 1. obrzydliwa i jakby taka... rozpaczliwa?, 2. nieskuteczna.

      Dziecko musi mieć motywację wewnętrzną i wewnętrzne mechanizmy radzenia sobie z zagrożeniami, na jakie może napotkać w sieci.

      Oczywiście, pogadanka raz czy dwa razy nic tu nie da, trzeba długiej i solidnej współ-pracy z dzieckiem, a efektów nikt nam nie zagwarantuje.

    • kawka74 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 07:57
      Kolejny ciekawy wątek.
      Wyjaśnia wiele spraw niezrozumiałych dla mnie z punktu widzenia nauczyciela.
      • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 09:43
        Możesz skonkludować? Mnie z kolei interesuje, co nauczyciel wyciąga z takiej dyskusji.
        • kawka74 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 10:07
          > Możesz skonkludować?

          Nie.
          • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 12:03
            Szkoda, bo naprawdę jestem ciekawa, jakie wnioski może wysnuć nauczyciel (sama byłam nauczycielem)- czy za kontrola, czy przeciw, czy jeszcze jakiś inne.
            • kawka74 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 12:08
              Obawiam się, że wnioski nie spodobałyby się ani Tobie, ani Echtom, ani innym zatroskanym o KONTAKT, także pozwolę sobie zatrzymać je dla siebie; dyskutantów jest wystarczająco wielu, żeby impreza się kręciła jeszcze jakiś czas.
              • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 16:48
                Aha, czyli jesteś zwolenniczką pełnej kontroli. Tylko wyciągnęłaś błędny wniosek, że niestosowanie takowej jest podyktowane troską o KONTAKT.
                • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:01
                  W zasadzie możemy wrócić do dyskusji o tej 17-letniej panience odstrzelonej przez chłopaka gangstera. Jej rodzice też twierdzili, że chcieli zachować kontakt. Cóż... zachowali ale trudno to uznać za sukces wychowawczy.
                  Ja nie byłam jakoś specjalnie kontrolowana, ale granice były jasne i dotyczyły m.in. szkoły, nauki, punktualności, obowiązków domowych - takiej prozy życia. Kiedy byłam w wieku wczesnonastoletnim rodzice interesowali się z kim i gdzie spędzam czas - to dla mnie normalne zachowanie, a nie obsesyjne. Głupot szczególnych nie robiłam, nie włóczyłam się po nocach, nie piłam w krzakach z jakimś ławeczkowym towarzystwem, bo tak byłam wychowana, w określonym systemie zasad i nie odczuwałam potrzeby łamania ich.
                  • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:16
                    Nie prowokuj Triss. sama pisałaś o Twoim późniejszym mocno nieuregulowanym życiu seksualnym, czyli jakoś te reguły na niewiele się zdały, nie wykształciły też w Tobie instynktów prospołecznych, jesteś egotką-co do tego chyba nie ma kontrowersji, bez obrazy.
                    Ja byłam chowana bez kontroli, i życie miałam ustabilizowane: szkoły/studia pokończone, pasje rozwijane, zachowania seksualne normalne, nie jestem antyspołeczna. Dzieci też chowam bez dyscypliny i kontroli, i nie wykazują objawów dewiacji czy staczania się.
                    • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:26
                      Cherie, puszczałam się radośnie jako dwudziestoparolatka i na własne konto. Własne, nie rodzicielskie. Nie widzę w tym nic aspołecznego. Aspołeczna to jest prostytucja, a nie zmiana partnerów i układów. Śmiem twierdzić, że mój egotyzm też nie ma nic wspólnego z wychowaniem, bo rodzice byli lewicujący i równościowi. Nie doceniasz zupełnie istoty socjalizacji wtórnej, ta trwa całe dorosłe życie i wpływ rodziców jest zerowy.

                      Mnie interesuje zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom dopóki nie będą dorosłe, potem mogą robić głupoty na własną odpowiedzialność i bez mojej wiedzy oraz zgody jeśli uznają, że czują taką potrzebę.
                      • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:44
                        Lewicowość nie ma z tym nic wspólnego, sama lewicowałaś za młodu. Sądzę, że się zwyczajnie urwałaś ze smyczy, obserwowałam to u osób surowo wychowywanych, że im właśnie odbijało w tym kierunku, jak tylko zaczęli być na swoim.
                        A Twoja wtórna socjalizacja rzeczywiście jest interesująca (piszę bez złośliwości)-rzadko się zdarza taka cofka w, nie wiem, jak to nazwać, nooo we wstecznictwo właśnie. Masz tak dobre zaplecze rodzicielskie (jeśli chodzi o myśl społeczną), jesteś wykształcona odpowiednio, i niewiele to dało, jakbyś to z siebie z wiekiem wypłukiwała na rzecz "małej stabilizacji"- ciasnej, pokratkowanej, wsobnej. Dziwne.
                        • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:49
                          Ps. Moze własnie reprodukujesz rodzicielski surowy skrypt wychowawczy...
                          • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:54
                            nabakier napisała:

                            > Ps. Moze własnie reprodukujesz rodzicielski surowy skrypt wychowawczy...

                            A to jest cos niewlasciwego? Ja tam jestem jak najbardziej za surowym, wymagajacym, tak gdzie kazdy zna swoje obowiazki i miejsce na drabinie. To daje duze poczucie bezpieczenstwa i jasny obraz co wolno a czego nie nalezy. Military style works smile
                            • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:02
                              Ja TYLKO stwierdzam fakt reprodukowania -w tym miejscu rozmowy.

                              A TERAZ mogę się odnieść do tego, czy uważam taki skrypt za dobry czy zły wink Otóż, moim zdaniem- zły. Po tym, jaką ma Triss fiksację na tle kontroli, jaki miała później etap odreagowania, sądzę, że ten skrypt był bardzo surowy. Czyli-zły właśnie.
                              • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:08
                                Ja bym rozdzielila takie rzeczy/sprawy jak kontrola, surowosc, wymagania, prywatnosc (szacunek dla) etc. Nie mozna tego wrzucac do jednego worka ale ten watek sie juz tak rozrosl i zahaczyl o tyle issues, ze trudno o jakis porzadek mysli smile
                                Chyba juz od jakiegos czasu wszyscy sie w tym watku krecimy wokol wlasnych ogonow troche bezladnie i wybitnie nieskladnie. Wycofuje sie smile Nie chce sie juz dokladac do tego balaganu, bo autorka pierwszego posta pewnie juz sie sama nie moze polapac w tym jaka puszke Pandory otworzyla wink Cheers.
                                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:50
                                  To prawda, chaos jest, i nie bardzo wiadomo, o czym mówimy smile
                              • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:10
                                Zła teza, błędne wnioski, badanie do rzyci metodologicznie. Sorry.
                                Nie mam obsesji na punkcie kontroli, chyba że kontrolą nazywasz interesowanie się dzieckiem i jego kontaktami z otoczeniem szeroko pojętym (szkolnym, towarzyskim, wirtualnym).
                                • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:56
                                  Nie napisałaś, dlaczego do rzyci. Moim zdaniem, jak alkoholik nie przyznajesz się do tego, to naprawdę widać w wielu watkach, Triss. Ale to jest oczywiście moje obserwacja, li i tylko, więc wiesz...nie musimy o tym gadać.
                        • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:08
                          Hm... ile razy mam Ci napisać, że rodzice nie prezentowali surowego skryptu wychowawczego?
                          Rozumiem, że psuję Ci tezę, ale nic na to nie poradzę.
                          Sama z chłopakiem zaczęłam mieszkać na drugim roku studiów i ani nie zawaliłam studiów, ani nie naruszałam prawa, ani nawet nie zdemolowaliśmy mieszkania częstymi imprezami - nie widzę tu cienia sytuacji urwanie się ze smyczy.
                          Ze smyczy to się urywali studenci z wiosek mieszkający w akademikach, niektórym naprawdę odbijało kiedy proboszcz i ciotki nie patrzyły. P
                          Mała stabilizacja to mój ideał i nie widzę w nim niczego niewłaściwego. Czas demonstrowania minął, trzeba gotować obiad, sprawdzać zeszyty i pracować, żeby dzieci miały jakąś stabilizację. Amerykańscy hippisi z lat 60-tych wychowali skrajnie konserwatywne dzieci epoki reganowskiej.
                          • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:11
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Amerykańscy hippisi z lat 60-tych wychowali skrajnie konserwatywne dzieci epoki reganowskiej.

                            To ja, to ja uncertain Choc zem nie amerynski hippis ale polski lewak z zadalkami na Dziecie Kwiat, wychowalam (niechcacy?) wybitnie purytanskie i konserwatywne w stylu zycia i doboru profesji/partnerow dzieci. Patrze na nich czasem i czuje sie taka nieodpowiedzialna tongue_out
                          • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 19:00
                            Nie o takim urwaniu się ze smyczy pisze, na hippisach świat nie zaczął ani nie skończył, nie tylko na studiach człowiek się urywa. Nie piszę też o normalnym trybie życia (sprawdzanie lekcji, praca)- każdy z nas to robi, to jest normalna obsługa życiowa, nic szczególnego ani na plus ani na minus.
                            No dobrze, nie będę Ci wpierała, i tak jest, jak jest, golono-strzyżono tego nie zmieni.
                            • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 19:09
                              Cóż, nie podejmuję się zgadywać o jakim, w takim razie, urywaniu się ze smyczy piszesz i co masz na myśli pod pojęciem normalny tryb życia.
                              Dla mnie normą jest posiadanie wiedzy gdzie mniej więcej dziecko przebywa (w szkole/na placu zabaw/u dziadka), o której będzie w domu, czy ma coś zadane i co etc. Normą jest sprawdzanie mniej więcej co niespełna 9-latek robi na kompie i narzucanie mu ograniczeń czasowych. Normą jest wymaganie, żeby dziecko w wieku szkolnym w tygodniu było przed 22 w domu - bo dom to nie hotel, a dorośli pracują i późno wracająca osoba przeszkadza.
                              Dla mnie normą jest też wyganianie 9-latka do jego pokoju po 20, ma iść się myć i przebrać w piżamę, bo rano staje, a ja chcę mieć tę godzinę świętego spokoju bez dzieci plączących się po mieszkaniu.
                              • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 21:26
                                Twoim dorosłym urwaniu się ze smyczy (nie-studenckim), ale już to zostawmy.
                                Taka opieka nad dzieckiem to oczywistość, poza dyskusją. Ale to przecież nie jest kontrola. A autorka wątku to własnie zapowiada- że życzy sobie haseł do personalnego konta- to jest draństwo.
                                Dobra, ja kończę, to nie ma już nic sensownego do powiedzenia. Dzięki za rozmowęsmile
                    • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:23
                      > Dzieci też chowam bez dyscypliny i kontroli, i nie wykazują objawów dewiacj
                      > i czy staczania się.

                      Oprócz tego, że rodzicielskie teksty typu "spadaj fiucie" traktują jako coś oczywistego. Faktycznie, pełna normalność.
                • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:10
                  Widzisz Echtom, dla mnie dziecko, którego rodziców nie interesuje gdzie jest, z kim, o której wróci, to dziecko zaniedbane. Nie widzę opcji, że 14-latek rzuca mi łaskawie wychodzę i traktuje dom jak hotel z wypasem, a rodziców jak uciążliwą obsługę, która ma dać i nie wtrącać się. Dziecko ma mnóstwo praw i przywilejów, ale ma też konkretne obowiązki i miejsce w rodzinnej hierarchii.
                  • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 20:43
                    > Widzisz Echtom, dla mnie dziecko, którego rodziców nie interesuje gdzie jest, z kim, o której wróci, to dziecko zaniedbane.

                    Dla mnie też. Ale w tym wątku dyskutujemy o prewencyjnym łamaniu tajemnicy korespondencji.
                    • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 20:54
                      > Dla mnie też. Ale w tym wątku dyskutujemy o prewencyjnym łamaniu tajemnicy kore
                      > spondencji.

                      Jeśli nawiązujesz do postu rozpoczynającego wątek, to nie ma tam słowa o prewencyjnym łamaniu tajemnicy korespondencji, tylko o ustaleniu z dzieckiem warunków użytkowania FB. Czyli konto owszem, ale rodzic zna hasło. Dla jednych to absurd, dla innych nie. Ja się w portale moich dzieci już dawno nie wtrącam, ale kiedyś konto na GG i konto na NK były pod moją kontrolą. Córka miała wówczas 10 lat i mniej i nie wyobrażam sobie, by w tym wieku założyła je sobie na własną rękę, bo nie dorosła jeszcze do takiej odpowiedzialności. Dopiero się jej uczyła, właśnie pod moim okiem. Tak samo, jak pod moim okiem w wieku kilku lat bawiła się z koleżankami na podwórku, nie zostawiałam jej samej z szacunku dla jej prywatności.
                      A co do FB, to o ile mnie stan wiedzy nie myli, to trzeba mieć chyba ukończone 13 lat, by móc mieć tam konto (tak w każdym razie było wcześniej, może się coś zmieniło, więc proszę o sprostowanie). Więc tym bardziej nie rozumiem histerii z powodu tego, że rodzic nastolatka zakłada takie konto z dostępem do hasła. Zwłaszcza, że dziecko o tym wie. Bo czym innym jest włam na konto, bez wiedzy dziecka, ale przecież nie o tym mówimy.
                      • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 21:11
                        > Jeśli nawiązujesz do postu rozpoczynającego wątek, to nie ma tam słowa o prewencyjnym łamaniu tajemnicy korespondencji, tylko o ustaleniu z dzieckiem warunków użytkowania FB. Czyli konto owszem, ale rodzic zna hasło.

                        A jaka to różnica?
                        • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 21:20
                          > A jaka to różnica?

                          Taka, jak między pójściem z dzieckiem na imprezę, a podglądaniem go na tej imprezie przez lornetkę, gdy o tym nie wie.
                          • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 21:28
                            Aha - choć pierwszy przypadek też absurdalny. Mówimy o nastolatkach, nie dzieciach z podstawówki.
                            • triss_merigold6 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 22:10
                              Dzieci kończące podstawówkę mają 12 lat.
                            • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 24.02.13, 00:20
                              echtom napisała:

                              > Aha - choć pierwszy przypadek też absurdalny. Mówimy o nastolatkach, nie dzieci
                              > ach z podstawówki.

                              Nie wszystkie imprezy i nie wszystkich nastolatków odbywają się poza obecnością rodziców. Więc niekoniecznie jest to przypadek aż tak absurdalny.
                    • bi_scotti Re: Kontrola rodzicielska 24.02.13, 02:50
                      echtom napisała:

                      > w tym wątku dyskutujemy o prewencyjnym łamaniu tajemnicy kore
                      > spondencji.
                      >

                      A nie, nie. W tym watku dyskusja zaczela sie od kontroli FB. A to jest zupelnie inna sprawa. Skoro miliony ludzi na calym swiecie moga poznac wpis dziecka autorki watku to doprawdy trudno jest mowic o "tajemnicy korespondencji". Zupelnym nieporozumieniem jest traktowanie social media tak samo tak listu w kopercie czy zapisu w pamietniku. I to tu chodzi caly czas, ze wiekszosc rodzicow ze zle pojetego poczucia szacunku dla tradycyjnie pojetej prywatnosci swoich dzieci dopuszcza do sytuacji, w ktorych jedynymi osobami na Planecie nie wiedzacymi, ze dzieje sie cos zlego z dzieckiem lub wokol dziecka sa wlasnie ci porzadni rodzice. I to jest sle. Dla wszystkich zainteresowanych!
                      • echtom Re: Kontrola rodzicielska 24.02.13, 08:39
                        Ale hasło daje dostęp do prywatnych wiadomości. Żeby znać treści umieszczane na profilu, wystarczy miec dziecko w znajomych. Przeglądanie poczty mailowej i gg też jest w porządku? W takim razie czytanie listów "papierowych" również.
                • kawka74 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:34
                  > Aha, czyli jesteś zwolenniczką pełnej kontroli.

                  Aha, nie.
                  • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 17:46
                    No to zwyczajnie napisz bez tej napinki intepersonalnej. Pogadać normalnie nie zaszkodzi, daj spokój Kawka.
                    • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:35
                      nabakier napisała:

                      > No to zwyczajnie napisz bez tej napinki intepersonalnej. Pogadać normalnie nie
                      > zaszkodzi, daj spokój Kawka.

                      Ja usiłowałam pogadać normalnie. Dowiedziałam się, że jestem toksyczna, podcinam dzieciom skrzydła, obciążam je, jestem "kolejną mamuśką trzymająca pod kloszem, której się wydaje, że robi dobrze", z pewnością mam problemy wychowawcze, ale nie zdaję sobie z tego sprawy i z pewnością stracę kontakt z dziećmi na starość, bo im śmię wyznaczać godziny powrotu do domu. I parę innych fajnych rzeczy.
                      A to tylko dlatego, że zszokował mnie obraz małego dziecka, które jeździ samo po Polsce, nie ma ustalonych godzin powrotu do domu, jego matka nie czuje potrzeby sprawdzenia, czy dziecko dociera na miejsce i w dodatku samo sobie musi zapewniać jedzenie. Ośmieliłam się też napisać, że nie puszczam moich dzieci w życiu samopas, bo dla mnie rola rodzica nie jest równoznaczna z daniem im pełnej swobody i nie stawiania żadnych granic.
                      Więc jak tu rozmawiać normalnie?
                      • nabakier Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:53
                        No każdy tu chyba coś złego o sobie usłyszał wink Ja usłyszałam, ze jestem leniwa i mi się nie chce dbać o dzieci. Taki urok rozmowy forumowej, ważne, by nie nieść tego na inne wątki.Scotti ma rację, to jest chyba rozmowa o gustach...
                        • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:57
                          nabakier napisała:

                          > No każdy tu chyba coś złego o sobie usłyszał wink Ja usłyszałam, ze jestem leniw
                          > a i mi się nie chce dbać o dzieci. Taki urok rozmowy forumowej, ważne, by nie n
                          > ieść tego na inne wątki.Scotti ma rację, to jest chyba rozmowa o gustach...

                          A tak naprawdę, poza drobnymi ekstremami (w jedną lub drugą stronę), myślę, że wszystkie tutaj wychowujemy dzieci bardzo podobnie, tylko nie potrafimy się dogadać, bo każda się zacietrzewiła, każda pisze to samo, tylko inaczej. Nawet sam fakt, że np. dla mnie słowo "kontrolować" nie ma żadnych negatywnych skojarzeń, a ktoś dostaje gęsiej skórki na jego dźwięk (choć mamy na myśli tę samą czynnność) jest przykładem, że trudno dojść do porozumienia.
                • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 18:18
                  echtom napisała:

                  > Aha, czyli jesteś zwolenniczką pełnej kontroli.

                  No oczywiście, bo może być albo pełna swoboda albo pełna kontrola. Nic pośrodku.
                  To naprawdę Ty Echtom, ta rozsądna zazwyczaj dziewczyna, czy ktoś się pod Ciebie podszył?
                  • echtom Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 20:33
                    Czy ktoś jeszcze pamięta, od czego zaczął się wątek?
                    • aquarianna Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 20:36
                      echtom napisała:

                      > Czy ktoś jeszcze pamięta, od czego zaczął się wątek?

                      Nieważne od czego się zaczął, ważne gdzie już dawno zdryfował.
    • estelka1 Re: Kontrola rodzicielska 23.02.13, 21:42
      Nigdy nie dociekałam, jakie jest hasło do konta, czy e-maila mojej córki. Sama mi powiedziała, bo kiedyś potrzebowała, żebym jej się zalogowała i sprawdziła jakąś wiadomość, na którą czekała. Poza tym na zmianę korzystamy z komputera i laptopa. Żadna z nas nigdy się nie wylogowuje smile na ogół jest tak, że to ja ją wylogowuję, żeby wejść na swój profil i rzecz jasna na odwrót. Szanuję jej korespondencję, ona moją mam nadzieję też. Nie mniej dopuszczam możliwość kontroli, gdyby to miało zdecydować o jej zdrowiu, czy życiu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka