Ech, tak sobie pomyślałam, będąc od kilku dni w dołku, przygnieciona śnieżycą, pracą, niedoczasem - że od rana mam takie małe, malutkie promyczki: a to okazało się, że znajomi pojadą z nami na wakacje, a to udało mi się zarezerwować bardzo miłą restaurację na komunię, a to czwarty kolejny lekarz powiedział, że kaszel od miesiąca to nie galopujące suchowy, czyli jeszcze nie umieram....
Co jeszcze miłego może się dziś wydarzyć?
Wam też życzę wielu miłych promyczków dzisiaj