mharrison
23.07.04, 12:26
Zachęceni pozytywnymi opiniami na edziecku postanowiliśmy wybrać się na
wakacje do miejsca gorąco polecanego przez emamy.
Nasz pobyt miał się zacząć w piątek po południu.
Niestety 6 dni wcześniej zginął w wypadku mój syn. Po wielu perypetiach i
przy pomocy życzliwych ludzi (policja, prokuratura, zakład medycyny sądowej)
uroczystość pogrzebowa została wyznaczona (dzień wcześniej) na właśnie ów
piątek – dzień planowanego wcześniej wyjazdu.
Po pogrzebie, w piątek, wysłałam maila i zadzwoniłam do gospodarzy, że
przyjedziemy następnego dnia w sobote informując ich zarazem o powodzie
naszego spóźnienia. Pomimo śmierci syna zdecydowaliśmy się na wyjazd,
by „odetchnąć” po wydarzeniach ostatniego tygodnia.
Przy wyjeździe (po 10 dniach) i towarzyszących mu rozliczeniom gospodarze
policzyli nam za ów nieszczęsny piątek – mówiąc mi „ sama pani rozumie, ze
musze policzyć za pierwszy dzień”. Pomimo tego, ze nie rozumiałam ani w ząb
zapłaciliśmy bez dyskusji i wyjechaliśmy do domu.
Niestety pozostawiło to we mnie niesmak. Zdaję sobie sprawę z tego, że to
drobiazg w porównaniu z odejściem mojego syna, ale ta drobnostka nie daje mi
spokoju.
Zwłaszcza, ze gospodarze wiedzieli, ze opóźniliśmy swój przyjazd z tak
ważkiego i bolesnego powodu a nie, dlatego ze mój mąż się napił i nie
mogliśmy usiąść za kierownica czy tez, ze w ostatniej chwili postanowiliśmy
wybrać się do kina czy też na imprezę do przyjaciół.
Ciekawa jestem, drogie emamy, co Wy o tym sądzicie.
Dylemat moralny czy tylko czysty biznes?