Dodaj do ulubionych

Sklepy i dzieci

23.07.04, 15:06
Mam dwójkę dzieci (syn 2 latka, córka 6 lat) z nim i córką (9 lat wyląda na 6)
ciotki wybrałam się do sklepu Kipling (sadyba best mall), ciotka prosiła mnie
abym kupiła jej dziecku tornister do szkoły. I ..... była tam pani która
kupowała walizkę i ja i moje dzieci nie pozawlaliśmy jej się skupić. Maciek
trochę marudził i PANI zwracała mu uwagę, aby przestał wyć i była oburzona że
przychodzę z marudzącym dzieckiem w miejsce publiczne (był to sklep nie
burdel), generalnie wywiązała się pyskówka, bo od zwracania uwag dzieciom to
ja jestem. A pani sprzedawczyni stała i na to wszystko patrzyła bez słowa,
zupełny brak reakcji zupełna ignorancja. I taka ironia trójka dzieci. Czy to
jest normalne, czy jest zakaz wchodzenia z dziećmi do sklepu, czy ja jestem
rąbnięta, że z dziećmi chodzę do sklepu, może powinnam zostawiać na zewnątrz?
pozdrawiam Bogusia
Obserwuj wątek
    • le_lutki Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 15:22
      Hej,
      faktycznie od zwracania uwagi jestes Ty i ty powinnas to zrobic (nie piszesz,
      czy tak bylo czy nie wiec nie wiem).
      Co do chodzenia z dziecmi do sklepow na zakupy - i abstrahujac tu zupelnie od
      przewrazliwionych pan, ktore sie nie moga skupic na torbie - sporo zalezy od
      temperamentu dzieciat (a nawet jednego dzieciecia), jak mi sie wydaje.
      Sa takie, ktore to wytrzymuja w miare spokojnie (bo dla nich sklep z torbami to
      np zadna frajda, no ale beda grzeczne) a sa takie, ktore na widok co drugiej
      rzeczy dostaja histerii i cale towarzystwo ma przy tym niechciany spektakl.
      Tu we Francji niestety jest tendencja do wleczenia ze soba dzieci na zakupy np
      do hipermarketu - nawet tygodniowe malenstwa w nosidelkach na wozkach, albo -
      zestw typowy - trojeczka/czworeczka rozlazacych sie dzieci. O ile jestem w
      stanie zrozumiec niepracujaca matke, ktora nie ma ich z kim zostawic, o tyle
      widok pary rodzicow snujacej sie z tym "ogonem" miedzy polkami i nie
      zwazajacych na harce pociech, albo dla odmiany wrzeszczacy na nie co 5 minut
      budzi we mnie niesmak a czasem zlosc, bo ja tez jestem zmeczona i chcialabym
      szybko i w normalnych warunkach bez uganiajacych sie pod nogami dzieciakow.

      My z mezem mamy taka zasade, ze on wraca z pracy (ja tez), zostaje z malym a ja
      biore samochod i na zakupy. Bardzo rzadko zdarza nam sie jechac razem (i z
      malym), no ale maly jak dotad jest aniolem w sklepie no i nie lazi i nie chce
      wszystkiego, ani sie nie nudzi. Pewnie z wiekiem mu przejdzie...
      Tym niemniej domyslam sie, ze jeszcze mniej bede zabierac trojke naszych
      planowanych dzieci na zakupy ze mna, bo to ani wygoda dla mnie, ani dla nich.
      Czasem warto godzinke dluzej zostawic u niani i zalatwic spokojnie co trzeba.
      Sa oczywiscie sytuacje, kiedy dziecko musi byc z nami, bo kupuje sie cos dla
      niego (to chyba Twoja sytuacja) i wtedy oczywiscie roznie moze byc. Wtedy
      jednakze tez staralabym sie (zobacze jak mi wyjdzie) nie brac na te zakupy
      calego zestawu, bo pozostale na pewno beda sie nudzic, albo tez zechca buty,
      czapki czy co tam innego.
      Podsumowujac: sama nieraz bylam swiadkiem bardzo niekomfortowych sytuacji w i
      tak juz zatloczonym sklepie i mam zasade (za wyjatkami): na zakupy bez dzieci.
      A zwlaszcza, jak chce cos dla siebie i spokojnie polazic smile
      Sa jednakze sytuacje wyjatkowe - przyznaje.
      • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 17:38
        Dzieci na zakupy sie nie zabiera, bo sa meczace, marudzace i potrafia
        doprowadzic do szalu cale otoczenie.
        • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 17:40
          ale oczywiscie niektore mamusie nie potrafia tego zrozumiec wskutek czego
          zatruwaja niektorym zycie poprzez swoja glupote.
          • ewulka303 Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 19:47
            A ty znowu tu musisz wtracić swoje trzy grosze? Jeżeli dzieci maja zostawać w
            domu, to może przyczepic na drzwiach sklepów znaczek taki, jak dla psów -
            "Dzieciom wstęp wzbroniony". Dziecko to też człowiek, trochę mniejszy, ale
            człowiek i ma prawo do wychodzenia z domu (czemu pewnie się dziwisz i co ci się
            nie podoba).- oczywiście w granicach rozsadku: nie mówię o knajpie o 12 w nocy.
            • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 22:45
              A ty znowu tu musisz wtracić swoje trzy grosze?

              Tak musze,a co ? Nie wolno mi? Znowu bedziesz mi maile slac?


              Jeżeli dzieci maja zostawać w
              domu, to może przyczepic na drzwiach sklepów znaczek taki, jak dla psów -
              "Dzieciom wstęp wzbroniony".

              Akurat psy robia mnie halasu i burdelu niz dzieci.Rozumieja co sie do nich mowi
              i sluchaja sie.Poza tym nie dra sie.

              Dziecko to też człowiek, trochę mniejszy, ale
              człowiek i ma prawo do wychodzenia z domu (czemu pewnie się dziwisz i co ci się
              nie podoba).- oczywiście w granicach rozsadku: nie mówię o knajpie o 12 w nocy.

              Jasne, ale dla dzieci sa specjalne miejsca a sklepy,knajpy i urzedy to miejsca
              nie dla dzieci i nie powinno sie ich tam zabierac i tyle.
              • renik.w Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 18:47
                Najpierw na temat sytuacji w sklepie - kiedy mój synek robi się marudny to
                staram się wracać do domu bo nie chcę męczyć siebie i jego - otoczenie mniej
                mnie interesuje smile . Pani która zwróciła uwagę na zachowanie Twojego malucha
                mogła sobie to darować choć miała prawo się zdenerwować - piszesz że synek ma 2
                latka i takie maluchy potrafią dokuczyć hehe , a sprzedająca nie miała nic do
                tego.
                a teraz do 18lipiec która napisała:


                > Akurat psy robia mnie halasu i burdelu niz dzieci.Rozumieja co sie do nich
                mowi
                >
                > i sluchaja sie.Poza tym nie dra sie.

                i tu się z Toba nie zgodzę - widywałam psy bardzo hałaśliwe, męczące i nie
                słuchające się wogóle !!
                nocy.

                > Jasne, ale dla dzieci sa specjalne miejsca a sklepy,knajpy i urzedy to
                miejsca
                > nie dla dzieci i nie powinno sie ich tam zabierac i tyle.

                oki co do knajp się zgodzę ,ale tylko wieczorem bo o tej porze dziecko powinno
                się szykować do spania a poza tym są przecież są restauracje , w których są
                nawet krzesełka dla dzieci więc dlaczego nie chodzić tam z dziećmi (i nie mam
                na myśli mc donaldów). Do sklepu też trzeba pójść czasem , a nie każdy ma z kim
                zostawić dziecko ( no przynajmniej ja ) .

                I jeszcze jedno skonczcie z tym porównywaniem dzieci do psów bo to przegięcie
              • ewulka303 Re: Sklepy i dzieci / do Lipiec 27.07.04, 16:25
                Nie maile tylko maila (jednego) i to kulturalnego. Nie chciałam po prostu
                zaśmiecać forum dyskusją z tobą.
          • mamania chciałam zapytać tylko 23.07.04, 20:59
            18lipiec napisała:

            > ale oczywiscie niektore mamusie nie potrafia tego zrozumiec wskutek czego
            > zatruwaja niektorym zycie poprzez swoja glupote.

            skąd w tobie tyle żółci, a może jadu?
            albo jedno i drugie,
            nie męczy cię twoje negatywne nastawienie do całego świata?
            to musi być okropne tak wszystkich nie lubić i uważać za głupich, dobrze ci z
            tym?
            • 18lipiec Re: chciałam zapytać tylko 23.07.04, 22:48
              skąd w tobie tyle żółci, a może jadu?

              A skad w tobie to przekonanie? Nie ma we mnie zolci ani jadu bo nikt mi nic
              zlego w zyciu nie zrobil, wszystko mi sie udaje, wiec na nikim sie nie
              wyzywam.Po prostu nie lubie dzieci i uwazam ze w pewne miejsca nie nalezy ich
              ciagac za soba.


              albo jedno i drugie,
              nie męczy cię twoje negatywne nastawienie do całego świata?
              to musi być okropne tak wszystkich nie lubić i uważać za głupich, dobrze ci z
              tym?

              Moje nastawienie do swiata nie jest negatywne. Jest wiele osob ktore lubie,
              uwazam za madre i fajne, ale nie matki ktore wszedzie ciagaja rozwszeczane
              rozpuszczone dzieci. Czy nie moge tak sadzic???????????????
              • umasumak do Lipiec 25.07.04, 21:57
                Zgadzam się że jeżeli jest taka możliwość, to nie powinno się zabierać ze sobą
                dziecka na zakupy. Moja młodsza córka ma ponad rok i jak dotąd nie była w
                żadnym sklepie poza małymi budkami gdzie obsługa jest na zewnątrz. Tylko że
                widziesz ja mam ten luksus, że zakupy nie są na mojej głowie. Wychodzę z małą
                głównie na spacerki i do lekarza ewentualnie. Ale nie wszystkie mamy tak mają.
                Mnie nie irytują kobiety z dziećmi na zakupach, ja im poprostu bardzo
                współczuje że nie mają z kim zostawić maleństwa, a przez to jest im trudniej,
                dziecko się męczy, a na dodatek są narażone na utyskiwania innych klientów. To
                nie jest komfortowa sytauacja, a czasem nie sposób jej uniknąć. Troszkę więcej
                tolerancji Lipiec smile).
          • nokia_1977 Ty tez bylas glosnym bachorem 26.07.04, 16:01
            Sama chodzilas kiedys po sklepach z mama i wrzesczalas caly czas a teraz
            radzisz innym? Jestes tak prymitywna, ze mi sie cenzura nie trzyma jezyka!
        • sakada Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 19:24
          "Dzieci na zakupy sie nie zabiera, bo sa meczace, marudzace i potrafia
          doprowadzic do szalu cale otoczenie."

          Poczekaj 18lipiec aż ty będziesz miała (może kiedyś) dziecko. Jeśli mimo wszystko nie zmienisz swoich opinii (nie tylko tej, mówię również o twoich poprzednich wyopwiedziach) - normalnie obiecuję, że postawię Ci piwkosmile
          • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 22:49
            Poczekaj 18lipiec aż ty będziesz miała (może kiedyś) dziecko. Jeśli mimo
            wszystko nie zmienisz swoich opinii (nie tylko tej, mówię
            również o twoich poprzednich wyopwiedziach) - normalnie obiecuję, że postawię
            Ci piwkosmile


            Oczywiscie ze bede miala dziecko,jednak nie teraz. Nie zmienie swoich
            opini,poniewaz niektore moje opinie nie zmieniaja sie pomimo zmian sytuacji.
            Moje dziecko nie bedzie zabierane wszedzie, nie bedzie mu wszystko wolno i nie
            bede wymagala by wszyscy sie nim zachwycali.
            • olaart Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:26
              Oczywiscie ze bede miala dziecko,jednak nie teraz. Nie zmienie swoich
              > opini,poniewaz niektore moje opinie nie zmieniaja sie pomimo zmian sytuacji.
              > Moje dziecko nie bedzie zabierane wszedzie, nie bedzie mu wszystko wolno i
              nie
              > bede wymagala by wszyscy sie nim zachwycali.

              Lipiec - czasem nasze plany swoje a życie swoje wink jest jeszcze jedno ludowe
              przysłowie "człowiek planuje a Bozia drogi krzyżuje" i mimo że generalnie sie z
              Tobą zgadzam, że sklepy to nie miejsce dla małych dzieci, czasem sytuacja
              zmusza nas by je tam ze sobą zabrać.
              Ja nie cierpię robić zakupów z moim synkiem bo wrzeszy, biega itp. i kiedy
              tylko moge zostawiam go z mamą ( wtedy robimy z małżonem większe zakupy) albo
              jedziemy do sklepu przy któym jest plac zabaw, małżon siedzi tam z Małym a ja
              spokojnie spaceruję między półkami.
              Są jednak sytuacje, że muszę zabrać dziecko do sklepu, np. wtedy gdy kupuje mu
              ubranie ( "na oko" nigdy mi się nie udaje) albo buty, albo gdy jestem z nim
              zupełnie sama a jedzenie kupić muszę - rozumiesz, nie mam zamiaru głodować
              tylko dlatego, że są ludzie, którzy nie lubią małych dzieci w sklepach, trudno.
              Przyznam jeszcze, że nie rozumiem rodziców, którzy mogą z kimś zostawić dzieci
              a i tak ciągają je na zakupy, po prostu nie rozumiem...
              Na koniec życzę spełnienia wszystkich planów i niezmieniania opini, ale zycie
              bywa przewrotne, bardzo możliwe, że będziesz musiała jednak zabierać dziecko w
              miejsca publicze ( polecam wiek 2/3 lata w czasie tzw. "buntu dwulatka" hihi),
              przekonsza się na własnej skórze jak to jest...
              • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:32
                Lipiec - czasem nasze plany swoje a życie swoje wink jest jeszcze jedno ludowe
                przysłowie "człowiek planuje a Bozia drogi krzyżuje" i mimo że generalnie sie z
                Tobą zgadzam, że sklepy to nie miejsce dla małych dzieci, czasem sytuacja
                zmusza nas by je tam ze sobą zabrać.

                Nie pisz mi o bogu bo jestem niewierzaca i to na mnie nie dziala.
                Sklepy i inne jeszcze miejsca nie sa ewidentnie dla malych dzieci o jest to
                meczace i dla nich i dla ludzi obecnych tam. Ja pracuje w takim miejscu ze jak
                obok zawyje mi dziecko - przeszkadza mi w pracy i tyle.


                Ja nie cierpię robić zakupów z moim synkiem bo wrzeszy, biega itp. i kiedy
                tylko moge zostawiam go z mamą ( wtedy robimy z małżonem większe zakupy) albo
                jedziemy do sklepu przy któym jest plac zabaw, małżon siedzi tam z Małym a ja
                spokojnie spaceruję między półkami.
                Są jednak sytuacje, że muszę zabrać dziecko do sklepu, np. wtedy gdy kupuje mu
                ubranie ( "na oko" nigdy mi się nie udaje) albo buty, albo gdy jestem z nim
                zupełnie sama a jedzenie kupić muszę - rozumiesz, nie mam zamiaru głodować
                tylko dlatego, że są ludzie, którzy nie lubią małych dzieci w sklepach, trudno.
                Przyznam jeszcze, że nie rozumiem rodziców, którzy mogą z kimś zostawić dzieci
                a i tak ciągają je na zakupy, po prostu nie rozumiem...
                Na koniec życzę spełnienia wszystkich planów i niezmieniania opini, ale zycie
                bywa przewrotne, bardzo możliwe, że będziesz musiała jednak zabierać dziecko w
                miejsca publicze ( polecam wiek 2/3 lata w czasie tzw. "buntu dwulatka" hihi),
                przekonsza się na własnej skórze jak to jest...


                Pozdrawiam i dziekuje za normalny post a nie lincz.
                • olaart Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:51
                  18lipiec napisała:

                  > Nie pisz mi o bogu bo jestem niewierzaca i to na mnie nie dziala.
                  > Sklepy i inne jeszcze miejsca nie sa ewidentnie dla malych dzieci o jest to
                  > meczace i dla nich i dla ludzi obecnych tam. Ja pracuje w takim miejscu ze
                  jak
                  > obok zawyje mi dziecko - przeszkadza mi w pracy i tyle.

                  oj Lipiec - jak wspomniałam to tylko przysłowie smile))) które przyszło mi do
                  głowy by zilustrować, iż życie nieprzewidywalne jest wink))
                  nie miałam zamiaru nawracać Cię na siłe wink
                  • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:54
                    j Lipiec - jak wspomniałam to tylko przysłowie smile))) które przyszło mi do
                    głowy by zilustrować, iż życie nieprzewidywalne jest wink))
                    nie miałam zamiaru nawracać Cię na siłe wink

                    Wiem wiem...Pozdrawiam.
            • wegatka Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:53
              18 lipiec, nikt nie mówi, że musisz zawsze i wszędzie zabierać swoje dziecko.
              Ale czasami zwyczajnie nie ma zmiłuj się i musisz gdzieś z dzieckiem pójść, a
              właśnie wtedy ono może mieć swój zły dzień.

              Mnie zawsze rozwala twoje suche teoretyzowanie, mam niezły ubaw, jak czytam
              twoje posty.
              Rozumiem, że ty pierwszy raz w życiu byłaś w sklepie jak miałaś 10 lat, a
              rodzice trzymali cię do tego czasu w domu pod kluczem, żeby nikt nie musiał
              się frustrować twoim widokiem smile))
              • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 23:56
                Mnie zawsze rozwala twoje suche teoretyzowanie, mam niezły ubaw, jak czytam
                twoje posty.
                Rozumiem, że ty pierwszy raz w życiu byłaś w sklepie jak miałaś 10 lat, a
                rodzice trzymali cię do tego czasu w domu pod kluczem, żeby nikt nie musiał
                się frustrować twoim widokiem smile))

                Nie, do sklepow mnie nie zabierali bo jak bylam dzieckiem to byly taaaaakie
                dlugie kolejki ze nawet dorosly nie wytrzymywal stania.
                Poza tym jak juz zabrali to nie mieli z mojego powodu problemow.
                Bylam grzecznym ,nierozpieszczonym dzieckiem, nie wrzeszczalam ,nie
                histeryzowalam, nie zwracalam na siebie uwagi.
                • wegatka Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:16
                  18lipiec napisała:
                  > Poza tym jak juz zabrali to nie mieli z mojego powodu problemow.
                  > Bylam grzecznym ,nierozpieszczonym dzieckiem, nie wrzeszczalam ,nie
                  > histeryzowalam, nie zwracalam na siebie uwagi.

                  Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
                  Ty jedna na świecie byłaś grzecznym dzieckiem, więc mogłaś w sklepie bywać, a
                  cała reszta dzieci to rozwrzeszczane okropne bachory, niemogące dostąpić tego
                  przywileju.
                  • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:21
                    Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam.
                    Ty jedna na świecie byłaś grzecznym dzieckiem, więc mogłaś w sklepie bywać, a
                    cała reszta dzieci to rozwrzeszczane okropne bachory, niemogące dostąpić tego
                    przywileju.



                    Alez absolutnie wegatko! Na wlasne oczy widzialam mnostwo grzecznych dzieci!!!
                    • wegatka Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:26
                      No niemożliwe!!! A ja głupia myślałam, czytając twoje posty, że wszystkie
                      dzieci są wstrętne i rozwydrzone. Tym zdaniem to mnie zaskoczyłaś.
                      • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:27
                        Nie, nie wszystkie dzieci sa rozwydrzone, choc wiekszosc.
                        • wegatka Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:29
                          To dobrze, że czasem jednak zmieniasz zdanie smile
                          • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 00:36
                            Tylko krowa nie zmienia pogladow.wink))))))))))))))))))))

                            Pozdrawiam.
                • mamania Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 08:23
                  lipiec:

                  >Poza tym jak juz zabrali to nie mieli z mojego powodu problemow.

                  oeje ojej, no to zabierali czy nie zabierali, zdecyduj się, bo tak autorytarnie
                  się wypowiadasz, że jeszcze kto pomyśli, że wiesz o co ci chodzi ....

                  >Bylam grzecznym ,nierozpieszczonym dzieckiem, nie wrzeszczalam ,nie
                  >histeryzowalam, nie zwracalam na siebie uwagi.

                  teraz to sobie rekompensujesz?
                  nie bardzo chce mi się wierzyć, że ty z taką forumowo rozdartą japą (często nie
                  na temat) mogłaś być spokojnym dzieckiem, chyba że za każdy przejaw
                  niesubordynaji dosięgała cię karząca ciężka ręka
                  no by nawet tłumaczyło twoje obecne przekonania, bo wiesz
                  niechęć do dzieci też wynosi się z rodzinnego domu, niestety
                  ja byłam rozpieszczanym kochanym dzieckiem, dzieci lubiłam i lubię nadal
                  a swoje rozpieszczam i zabieram wszędzie gdzie chodzę, bo źle znosi rozstania z
                  mamusią
                  i uwierz, że w 9 przypadkach na 10 spotykam się z życzliwością, w stosunku do
                  mojego dziecka

                  a nawet jakby mi jakoś babol syknął, że mu przeskadza, to pomyślę, że to ty i
                  też się nie przejmę
                  • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 09:44
                    teraz to sobie rekompensujesz?
                    nie bardzo chce mi się wierzyć, że ty z taką forumowo rozdartą japą (często nie
                    na temat) mogłaś być spokojnym dzieckiem, chyba że za każdy przejaw
                    niesubordynaji dosięgała cię karząca ciężka ręka

                    Nie mialam rozdartej japy o wiele bardziej niz niektore mamuski stad. Nikt mnie
                    nie karal.

                    no by nawet tłumaczyło twoje obecne przekonania, bo wiesz
                    niechęć do dzieci też wynosi się z rodzinnego domu, niestety


                    Mozliwe i co z tego ?


                    ja byłam rozpieszczanym kochanym dzieckiem, dzieci lubiłam i lubię nadal
                    a swoje rozpieszczam i zabieram wszędzie gdzie chodzę, bo źle znosi rozstania z
                    mamusią
                    i uwierz, że w 9 przypadkach na 10 spotykam się z życzliwością, w stosunku do
                    mojego dziecka


                    A ja nie bylam rozpieszczanym dzieckiem bo dzieci rozpieszczac nie wolno. A to
                    ze dzieci nie lubie to moj poglad i mam do niego prawo.Nie mam do nich
                    cierpliwosci i juz.


                    a nawet jakby mi jakoś babol syknął, że mu przeskadza, to pomyślę, że to ty i
                    też się nie przejmę
                  • 18lipiec Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 09:45
                    a nawet jakby mi jakoś babol syknął, że mu przeskadza, to pomyślę, że to ty i
                    też się nie przejmę


                    uwierz mi ze ja nikomu nie sycze, wole sama ucieknac z takiego miejsca niz
                    kogos wyganiac
            • iimage do 18 lipiec 24.07.04, 07:45
              o?????????????
              ty bedziesz miala dziecko?
              a ja zobacze jak bedziesz gdzies wychodziła czy nie zabierzesz swojego dziecka
              do sklepu,jestesmy sąsiadkami,mozna powiedziec,poznałam cie po kilku
              postach,mieszkamy koło siebie.
              • 18lipiec Re: do 18 lipiec 24.07.04, 09:46
                > o?????????????
                > ty bedziesz miala dziecko?
                > a ja zobacze jak bedziesz gdzies wychodziła czy nie zabierzesz swojego dziecka
                >
                > do sklepu,jestesmy sąsiadkami,mozna powiedziec,poznałam cie po kilku
                > postach,mieszkamy koło siebie.


                Ales sprytna? Wiesz tylko tak sie sklada ze ja nie mam sasiadow, wiec zbieznosc
                sytuacji przypadkowa.
        • wieczna-gosia oczywiscie ;) 25.07.04, 21:36
          Wiaze sie do kaloryfera wink)
          W domu wink

          Mowie wam jaka ja jestem okropna na zakupach....

          nie dosc ze przychodze z dziecmi to na ogol robie to przed poludniem gdy
          klientow nie ma zbyt duzo.
          Panie wiec ekspedientki lubia sie relaksowac wink

          A tu wpada taka i zarzadza- mierzenie, zmienianie kolorow, dziwczynak cztery
          kazda cos przyimierza.

          A nie daj boze ekspedientka napyskuje- kierownika wzywam.

          na zakupy swoje faktycznie z dziecmi nie chodze albo z dziecmi oraz mezem po
          czym meza z dziecmi porzucam w przybytku typu kina wink)
    • libra.alicja Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 19:08
      bogusiabj napisała:
      > I ..... była tam pani która
      > kupowała walizkę i ja i moje dzieci nie pozawlaliśmy jej się skupić.

      Jesli dzieci były marudne i hałaśliwe, to rzeczywiście mogły komus
      przeszkadzać. Oczywiście masz takie samo prawo do zakupów jak tamata klientka,
      więc może wystarczyło odejść z dziecmi na bok na chwilę, albo czymś je zająć,
      tak by ta pani przed wami mogła spokojnie dokonac zakupu.

      > A pani sprzedawczyni stała i na to wszystko patrzyła bez słowa,
      > zupełny brak reakcji zupełna ignorancja.

      A jak według ciebie powinna zareagować?
      Pewnie zalezało jej klientce kupującej walizkę i pewnie na tobie tez, jako
      osobie, która być może róznież coś kupi. W takiej sytuacji stawanie po
      którejkolwiek ze stron mogłoby okazac się nieopłacalne w myśl zasady "klient
      nasz pan".

      Jesli znalazłabym się w podobnej sytuacji, gdyby moje dzieci faktycznie
      przeszkadzały komuś, to przeporosiłabym tę osobę i starała się je chwilowo
      uspokoić, tak by ten ktoś mógł w spokoju zrobić zakupy, bo ma do tego prawo.
      Ja tez mam prawo do zakupów, nawet w towarzystwie trójki dzieci, więc nie
      przejmowałabym się tym, co ktoś o tym mysli. Można chyba tak polubownie?
    • ptakun Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 19:56
      W takiej sytuacji poszłabym do kierownika sklepu, sklep jest dla wszystkich i
      pani sklepowa powinna zareagować! Pozdrawiam.
      • sakada Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 20:02
        "Pani sklepowa" (w domyśle ekspedientka) nie ma tu nic do rzeczy. Jest tylko człowiekiem i dlaczego ma się mieszać w jakieś pyskówy? Pilnowanie kultury osobistej klientów to nie jest zakres obowiązków sprzedawczyń.
    • sakada Re: Sklepy i dzieci 23.07.04, 20:08
      "A pani sprzedawczyni stała i na to wszystko patrzyła bez słowa,
      zupełny brak reakcji zupełna ignorancja. "
      A co ona biedna miała Twoim zdaniem zrobić? Bronić Ciebie? Dzieci wkurzyły tamtą kobietę - jej prawo. Sama mam dziecko, ale umiem zrozumieć, gdy komuś się zachowanie maluszków nie podoba. Jak coś jest Twoim zdaniem nie tak - trzeba by było się zgłosić do kierownika sklepu (nie do kobiety, której płacą za nabijanie na kasę). Chociaż moim skromnym zdaniem kierownik by Cię olał.
    • aga_rn Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 08:56
      Ogolnie - nie lubie zakupow. Szczegolnie typowo babskich - chodzenia za butami
      czy spodniami. Supermarket i tygodniowe zakupy inna rzecz - to koniecznosc.
      Dzieci zabieram ze soba od zawsze. Lub zabieramy - jezeli jedziemy na zakupy z
      mezem. Zabieralam jak mialy po pare tygodni, zabieram jak maja po kilka lat.
      Nie widze w tym nic zlego, moze troche czasem meczace, ale takie jest zycie.
      Natomiast ja jestem nerwowa i niezbyt cierpliwa - jak trzeba to nawet zostawie
      wozek na srodku i wyjde ze sklepu, z dzieckiem pod pacha.
      Inna rzecz - moje ogolne wrazenie, tu gdzie mieszkam (Kanada) istnieje wieksza
      tolerancja i poblazliwosc na mniej lub bardziej denerwujace zachowania malych
      dzieci. Nie ma komentarzy czy piorunujacych spojrzen ze strony klientow,
      ekspedientki sa bardzo wyrozumiale i probuja pomoc rodzicom "opanowac
      syutacje" smile Dzieci traktuje sie bardziej "po ludzku" wink, rozumiejac ze wiek
      ma swoje prawa a z drugiej strony nie oznacza to ze w wiekszosci sklepow dzieja
      sie jakies dantejskie sceny smile
    • niutaki Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 17:54
      Cześć. Ja pracuję w małym sklepie jako sprzedawczyni i powiem tylko tyle, że
      jeśli nie zwróciłabyś uwagi marudzącemu dziecku "u mnie" w sklepie to JA
      spojrzałabym krzywym okiem na Ciebie. Sama mam dziecko, ale staram się żeby
      jego pobyt w sklepie lub gdziekolwiek nie był uciążliwy dla innych.
    • anik801 Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 18:52
      Rodzice znają na tyle swoje dzieci,że wiedzą jak będą zachowywały się w
      sklepie.Jeśli dziecko zachowuje się normalnie to ok,ale jeśli nie to po co je
      biorą ze sobą?Nie cierpię widoku wrzeszczących i kładących się na podłogę
      dzieci,bo mama nie chce kupić zabawki albo loda!Nie dopuszczę do tego by w
      przyszłości moje dziecko tak się zachowywało!
      • r345 Re: Sklepy i dzieci 24.07.04, 21:33
        Oj dopuscisz, dopuscisz.
        Gwarantuje ze choc raz w zyciu Twoje dziecko polozy sie na podlodze czy zrobi
        histerie.
        Strasznie mnie wkurzaja takie watki.

        Punkt widzenia zmienia sie bardzo od punktu siedzenia.

        A ja moje dziecko bede zabierac wszedzie.Raz na miesiac zrobi mi pewnie
        awanture w miejscu publicznym i absoltunie nie bede sie tego wstydzic.
        To jest wychowanie!!!!
        Zrozumcie w koncu ze nie kazde dziecko jest potulna blondynka o cielecym
        anielskim usposobieniu!!!!!

        • judytak Re: Sklepy i dzieci 27.07.04, 09:53
          r345 napisał:

          > Gwarantuje ze choc raz w zyciu Twoje dziecko polozy sie na podlodze czy zrobi
          > histerie.

          z mojej trójki dzieci, jak dotąd, żadne nie kładło się na podłodze
          i chyba już żadne się nie położy, nie ten wiek :o)
          czasami sobie powrzeszczą, potupią nogami,
          ale czynią to w domu, a nie w sklepie, w urzędzie czy w parku

          > A ja moje dziecko bede zabierac wszedzie.Raz na miesiac zrobi mi pewnie
          > awanture w miejscu publicznym i absoltunie nie bede sie tego wstydzic.
          > To jest wychowanie!!!!

          nie, to nie jest wychowanie
          to jest świadome zrezygnowanie z wychowania
          (z wygodnictwa? z olewania? z bezradności?)

          > Zrozumcie w koncu ze nie kazde dziecko jest potulna blondynka o cielecym
          > anielskim usposobieniu!!!!!

          stanowczo protestuję:
          jeśli dziecko nie robi awantury w sklepie,
          to nie oznacza, że jest gapowato-fajtłapowaty, który nie umie dbać o swoje
          interesy,
          oznacza raczej, że jest inteligentny i dobrze wychowany

          pozdrawiam
          Judyta

    • bogusiabj Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 11:19
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Ale powiedzmy sobie jasno nie każdego stac na
      opiekunke do dziecka (jesli nie ma babci po ręką) jak idzie na zakupy. Jestem z
      dzecmi w domu, maz wraca z pracy bardzo pozno, a zakupy trzeba zrobic. Wtedy
      nie poszłam po zakupy wpadłam tylko na chwilke do tego sklepu aby zobaczyc ile
      kosztuja plecaki. Mam żal do sprzedawczyni (bo chyba tylko tak mozna ja
      nazwać), że nie zapytała po co przyszłam, tamta Pani myślała o walizce,
      podejmowała decyzję, a ja mogłam mieć tylko jedno pytanie. Ale ona zignoraowała
      moje wejscie do sklepu. Chodzę do różnych sklepów - dzieci rozrabiają, jak to
      dzieci, ale zawsze słyszę to tylko dzieci. A jak można kupić dziecku buty, bez
      zabierania go do sklepu, czekać na jego najlepszy dzień, który może akurat
      skończyć się w momencie wejscia do sklepu. I uważam, że należy zabierać dzieci
      do sklepu (w granicach rozsądku - nie na cały dzień) to taka sama nauka jak
      wyjście na plac zabaw, życie to nie tylko przyjemności, ale i obowiązki.
      Pozdrawiam i życzę udanej niedzieli mimo deszczu. Bogusia
      • wegatka Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 11:48
        Bogusiu, rozumiem twoją sytuację, bo sama jestem czasami zmuszona do robienia
        zakupów z dziećmi. Nie potrafię jednak zrozumieć tego:

        Mam żal do sprzedawczyni (bo chyba tylko tak mozna ja
        > nazwać)

        Czy gdyby owa sprzedawczyni zwróciła na ciebie uwagę, nazwałabyś ją jakoś
        ładniej? Zabrzmiało jakoś tak, jakby to miała być obelga. A słowo "sprzedawca"
        jest jak najbardziej poprawną nazwą dla tego właśnie zawodu.

        Pozdrawiam. Magda "sprzedawczyni"


        • mamamona Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 12:18
          potrafię sobie wyobrazić zdenerwowanie kupującej, bo rzeczywiście troje dzieci
          może narobić młynu. sprzedającą też rozumiem - trudno żeby brała stronę
          którejkolwiek z was, obie jesteście potencjalnymi klientkami. na twoim miejscu
          jednak bym wybrała opcję odwrotu i po prostu wyszła z dziecmi ze sklepu.

          a do 18 lipiec wink))- strasznie tu podkreślasz, że nie lubisz dzieci - twoja
          sprawa. dziwi mnie jednak, że tak się tu odnalazłaś, bo ja nie wchodzę na forum
          o gotowaniu, bo gotować nie lubię. ale najwidoczniej nie masz innych zajęć -
          więc i taki znielubiony temat jest dla ciebie dobry wink))))))

          pzdr
          Mona
      • setia Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 21:47
        Mam żal do sprzedawczyni (bo chyba tylko tak mozna ja
        > nazwać), że nie zapytała po co przyszłam, tamta Pani myślała o walizce,
        > podejmowała decyzję, a ja mogłam mieć tylko jedno pytanie. Ale ona
        zignoraowała
        > moje wejscie do sklepu.
        Bardzo uzasadniony. Gdyby sprzedawczyni miała trochę oleju w głowie obsłużyła
        by Cię w trakcie „zastanawiania się” tamtej pani i sytuacji można byłoby
        uniknąć. A jeśli stała i patrzyła się jak wół na malowane wrota to uważam, że
        jest winna całego zamieszania. Niestety, ale różne sytuacje zdarzają się przy
        obsłudze klienta i trzeba czasem wykazać trochę sprytu i asertywności.
    • pade Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 12:34
      Cześć
      Powiem szczerze, ze kiedy mój syn mając dwa latka urządził pierwszą awanturę w
      sklepie(pierwszą z dwóch), wstydziłam się za niego okropnie, myslałam tylko o
      tym, że ludzie dookoła słuchają wrzasków małego dziecka i nie mogą zrobić
      spokojnie zakupów. I czym prędzej zabrałam go ze sklepu. Wiadomo, że małe
      dzieci tak się czasami zachowują, mój synciu jest zresztą bardzo posłusznym i
      kochanym dzieciątkiem. Ale nikt nie musi być świadkiem dziecięcych histerii!!!
      I w takiej sytuacji nalezy dziecko wyprowadzić ze sklepu.
      A jesli chodzi 0 18lipiec, dziewczyny, ona po prostu chce zwrócić na siebie
      uwagę, w każdy możliwy sposób, i dlatego pisze nawet na emamie.
      pozdrawiam
      Ewa
    • krateczka28 Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 14:31
      Szczerze powiem, ze bardzo zaskoczyly mnie wypowiedzi mam, ktore majac dzieci
      stoja na stanowisku, ze zabieranie ich ze soba do sklepu to cos niewlasciwego i
      dopuszczalne jest tylko w wyjatkowych przypadkach. Dziecko to dla mnie przede
      wszystkim czlowiek , czesto potencjalny klient, osoba ktora ma zyc cale zycie w
      spoleczenstwie i musi sie nauczyc takze jak korzystac ze sklepow, nie sadze ze
      ta nauke powinno nabyc dopiero po osiagnieciu pelnoletniosci, a to ze nie
      zawsze w sklepie dziecko potrafi zachowac sie grzecznie, to juz taki urok
      malych klientow, zreszta w zyciu spotkalam wiecej niegrzecznych i nieumiejacych
      sie zachowac w sklepie doroslych niz dzieci. Jak w powyzszej sytuacji zreszta,
      gdzie w sklepie zachowaly sie niewlasciwie nie tylko dzieci ale tez pani
      kupujaca walizke a tego jakos nikt nie chce zauwazyc, i o ile dzieci z racji
      swojego wieku w moich oczach sa uspraweidliwone to tamta gderliwa baba nie!
      Bogusiu zabieraj ze soba swoje dzieci do sklepow tak czesto jak tylko masz na
      to ochote, masz do tego najzwyczajniej prawo, czy sie to komus podoba czy nie.
    • bogusiabj Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 15:04
      Kiedyś był taki przywilej "matkę z dzieckiem obsługujemy poza kolejnością" może
      dobry, może zły, ale ktoś go wymyślił. Może poto by matka z dzieckiem jak
      najszybciej wszła ze sklepu. Z dawnych czasów jak jeszcze byłam młoda , piękna
      i bez dzieci, często na poczcie lub w kolejce przepuszczałam kobiety z dziećmi
      lub w ciąży, i to nie dlatego, że dzieci płakały, krzyczały, ale szkoda mi było
      tych kobiet z zakupami, wielkim brzuchem i wrzeszczącymi dzieciakami. Tego się
      nie robi dla dzieci, ale dla jednej z nas, a może dla siebie w przyszłości. Nie
      ciągam dzieci po sklepach (zostają z babcią jak jadę na większe zakupy), ale
      kobieta z dzieckiem na zakupach to powinno być coś normalnego. Kiedyś się też
      mówiło dzieci to nasza przyszłość, ktoś musi pracować na nasze emerytury, czy
      już nie. Po wypowiedziach tutaj odnoszę wrażenie, że większość nie chodzi z
      dziećmi na zakupy, tylko skąd tyle dzieci w sklepach. Pozdrawiam
      • agunek1 Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 19:28
        Ja też postanowiłam wypowiedzieć się na ten temat. Oczywiście są sytuacje bez
        wyjście i trzeba zabrać gromadkę do sklepu, ale nie toleruję mam, które nie
        zwracają uwagi na swoje pociechy. Wczoraj miałam nawet małe spicie z babcią na
        placu zabaw. Babcia siedziała sobie koło piaskownicy i patrzyła,bez żadnej
        reakcji jak jej dwójka wnucząt niszczy podjazd dla wózków na klatkę. Zwracałam
        im uwagę, a one nic, we mnie się gotowało, w końcu postanowiłam op.... babcię.
        Ona stwierdziła, że nic się nie dzieje, przecież to dzieci. Ale póżniej ja mam
        problem z wjazdem wózkiem do domu. Jeżeli ktoś nie umie sobie wychować dzieci i
        nie potrafi ich upilnować, aby zachowywały należycie, to niech zostają w domu.
        I proszę nie tłumaczcie, że są to tylko dzieci. Oczywiście dzieci nie są winne,
        tylko niestety my rodzice.
      • luccio1 Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 20:37
        > Kiedyś był taki przywilej "matkę z dzieckiem obsługujemy poza kolejnością"
        może
        >
        > dobry, może zły, ale ktoś go wymyślił. Może poto by matka z dzieckiem jak
        > najszybciej wszła ze sklepu.
        Przywilej wprowadzony w PRL był lustrzanym odbiciem praktyki ciągnięcia przez
        matkę wszystkich dzieci na zakupy (im więcej, tym lepiej), wyrosłej w czasach
        okupacji niemieckiej. Wówczas kobieta z dziećmi miała większe szanse na wyjście
        cało z łapanki na ulicy albo obławy na placu targowym. W komunie dzieci
        pomagały omijać kolejkę, czyli dojść wcześniej względnie dojść w ogóle do
        pożądanego towaru. Takie zachowania przenoszą się "w genach" z pokolenia na
        pokolenie.
        • mamania Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 20:56
          luccio1 napisał:

          > Przywilej wprowadzony w PRL był lustrzanym odbiciem praktyki ciągnięcia przez
          > matkę wszystkich dzieci na zakupy (im więcej, tym lepiej), wyrosłej w czasach
          > okupacji niemieckiej. Wówczas kobieta z dziećmi miała większe szanse na
          wyjście cało z łapanki na ulicy albo obławy na placu targowym. W komunie
          dzieci pomagały omijać kolejkę, czyli dojść wcześniej względnie dojść w ogóle
          do pożądanego towaru. Takie zachowania przenoszą się "w genach" z pokolenia na
          pokolenie.


          co proponujesz?? może zamykać w komórkach czy w beczkach, skoro już się
          człowiek nierozważnie po peerelowsku rozmnożył? żeby broń boże takim wrażliwcom
          na zakupach ne przeszkadzać? poradź pliiiiiiiiz
          • agunek1 Re: Sklepy i dzieci 25.07.04, 21:40
            Ja nie mam nic przeciwko chodzenia z dziećmi do sklepów, urzędów itp. ale bez
            przesady, jeśli dziecko roznosi energia a rodzice nie reagują, to niestety.
            Inni chcą spokojnie pracować czy robić zakupy.
            A co do PRL-owskich zwyczajów to nic w tym złego. Trudno aby kobiety w ciąży
            czy z małym dzickiem stały w tasiemcach, albo nie robiły zakupów. Oczywiście
            nie mamy takiego obowiązku, ale odrobina serdeczności i uprzejmości nikomu nie
            zaszkodziła.Ja nigdy nie korzystałam i nie korzystam z tego przywileju, ale
            najbardziej rozśmieszyła mnie kiedyś sytuacja w autobusie. Godziny szczytu w
            centrum miasta, ludzie wsiadają do autobusu, w tym kobieta w dość zaawansowanej
            ciąży, za nia starszy pan, który omało jej nie przewrócił bo zobaczył wolne
            miejsce siedziące. Wyminął ją, a jak usiadł zaczął sie do niej śmiać szyderczo.
            Niektórzy ludzie są bezbłędni.
            Pozdrawiam wszystkie mamy i ich pociechy i życzę spokojnych zakupów z dziećmi.
    • nina37 Re: Sklepy i dzieci-pytanie. 27.07.04, 03:15
      Nie rozumiem tego postu.
      Chcialas obejrzec plecak, dziecko sie darlo, Ty awanturowalas sie z inna
      klientka, ktorej cos tam przeszkadzalo-to co bylo problemem? Ekspedientka?
      To co miala zrobic? Strasznie mnie nurtuje ta kwestia.
      A moze inne mamy powiedza, co maja robic i jak reagowac bezdzietni na zakupach
      w obliczu kilku wyjacych maluchow i nie zwracajacych na to uwagi rodzicow?
      Bez zlosliwosci pytam, stykam sie z problemem na niemal kazdych zakupach i
      powoli durnieje.Z jednej strony - dziecko to maly czlowiek i socjalizacja jest
      konieczna; ale z drugiej...ja tez jestem czlowiekiem.Ekspedientka jest.Moja
      chora na raka ciotka rowniez...No i w koncu rodzice tez sa ludzmi, prawda?Czy
      roznimy sie jakos zasadniczo?Inna percepcje zjawisk mamy?Inna wrazliwosc na
      dzwieki? Inny prog bolu przy najechaniu rozpedzonym wozkiem w kolana?
      Wdzieczna bede za sugestie.
      Pozdrawiam.
    • evee1 Re: Sklepy i dzieci 27.07.04, 04:04
      Jak widac (nie po raz pierwszy zreszta) punkt widzenia zalezy od punktu
      siedzenia. Ja z kolei mam inna sytuacje. Babcia w domu, opiekuje sie
      dziecmi kiedy ja jestem w pracy. Nie mam zamiaru zostawiac jej na glowie
      dzieci, kiedy jeszcze robie zakupy, wiec prawie od zawsze na zakupy typu
      supermarket chodze z dziecmi. Czesto z mezem do pchania koszyka, ale wole
      bez, bo wtedy zamiast dwojki dzieci, mam trojke smile)). Z tym, ze to sa
      zakupy typu "chodzacego" i szybkiego, tak, ze nie wystaje w jednym miejscu
      w kolejce, ani nie snuje sie noga za noga, tak zeby dzieci mialy sie czas
      znudzic. Problemow na ogol nie miewalam, adzieci bynajmniej spokojne nie
      sa. Nie wiem jak ale jakos mialam widocznie szczescie. Chyba bombardowanie
      reklamami w telewizji ma na nie odwrotny skutek, bo nie rzucaja sie na
      wszystko z wrzaskiem "mama kup!!!!".
      A, od czasu do czasu, chodzimy w ramach atrakcji na godzinke lub dluzej
      do ogromnego sklepu z zabawkami.
      Na ogladanie butow, toreb czy ubran chodze sama, a najlepiej jak w ogole
      nie musze smile)). Te staram sie kupowac jakos przy okazji. Ubrania i buty
      dla dzieci tez kupuje sama bez nich.
      • zuziarozia Re: Sklepy i dzieci 27.07.04, 09:01
        czesc.
        ja niestety nie mam kim zostawic dzieci i zawsze zabieram je na zakupy,
        starsza dziewczynka (5 l) bardzo zadko marudzi i nigdy nie robila mi scen,
        rozumie ze nie mode jej wszystkiego kupic coby chciala, a mlodsza spi podczas
        zakupów. czasami chetnie bym zostwila je w domu ale nie mam babci ani nikogo
        innego kto by sie zajal corkami.na zakupy chodzimy z mezem, bo ja ne jezdze
        samochodem, a mieszkam poza miastem i autobusem zajeloby mi to caly dzien. nie
        widze nic zlego w zabieraniu dzieci na zakupy, jeszcze nikt nigdy nie zwrocil
        mi uwagi , ze moje dzieci przeszkadzaja a wrecz przeciwnie wszcyscy sa nimi
        zachwyceni - ale mam poprostu szczescie ze dziewczynki sa grzeczne. ale gdy
        zaczynaja marudzic wiemy ze juz czas wracac do domu . zagranica nikt nie robi
        problemów z wrzeszczacych dzieci , tam dzieci nie sa traktowane jak cos
        gorszego, a wrecz przeciwnie wszystko sie robi aby umilic im pobyt w sklepie a
        rodzicom ulatwic zakupy, w polsce niektore slkepy talkze wychodza naprzeciw
        rodzicom z dziecmi , wystarczy isc do ikei- teatrzyki itp. pozaty dziecko tez
        sie uczy jak sie robi zakupy, jak sie zachowac w miejscu publicznym- wiem to z
        wlasnego doswiadczenia.
        pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka