Dodaj do ulubionych

"Pani Magister" z apteki

30.04.13, 13:46
dlaczego na osobę (najczęściej jest to kobieta) pracującą w aptece mówi się "Pani Magister", czemu inne osoby pracujące w handlu nie są tak tytułowane, przecież też bardzo często mają ten tytuł .


Do wątku skłoniła mnie wczorajsza wizyta w aptece, odstałam się długo i obserwowałam jak zwracają się klienci do tych pań.
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 13:47
      tradycja.
    • damajah Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 13:50
      Tak chyba mówią już tylko starsi ludzie...ja w każdym razie nie widzę powodu żeby tak mówić i coraz rzadziej to słyszę (tylko od mocno starszych ludzi - chyba taka tradycja dziwna była)
    • chipsi Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 13:54
      Taki zwyczaj. Bardziej zrozumiały dla mnie niż "doktorze" do lekarza z tyt. mgr, czy "panie profesorze" do inżyniera wykładającego w technikum. Bywają momenty gdy mnie to irytuje, może to PMS? wink
      Pamiętam że jak chciałam iść na magisterkę (budownictwo) to babcia bardzo się dziwiła że chcę pracować w aptece big_grin
      • memphis90 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:45
        Lekarz nie ma tytułu magistra. Lekarz ma tytuł lekarza. Nazwa doktor jest tu zwyczajowa (doktor=osoba lecząca ludzi, nie tytuł naukowy). Aczkolwiek lekarz tytuł naukowy doktora też mieć może smile
    • angazetka Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 13:56
      Tradycja, bodaj przedwojenna. Ma taki sam sens, jak "profesorowanie" nauczycielom w liceum, ale przecież nie szkodzi.
      • annubis74 Re: "Pani Magister" z apteki 04.05.13, 21:59
        niezupełnie. bo o ile nauczyciel w liceum z profesorem nie ma nic wspólnego, o tyle pani z apteki zazwyczaj ma tytuł magistra (czasem technika farmacji). Z przeciwieństwie do innych osób pracujacych za ladą skończyła dość trudne studia a później została sprowadzona do roli podajnika pigułek
        • salsadura Re: "Pani Magister" z apteki 04.05.13, 22:28
          A kim jest według Ciebie? Pracuje w aptece, sprzedaje leki. Mamy jakąś ideologię do tego dorabiać?

          Nie wiesz jakie studia skończyła pani sprzedająca Ci np. stanik czy marchewkę, więc argument z "dość trudnymi studiami" jest mocno naciągany.
    • kerri31 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:01
      Bo bardziej się tego aptekowego magistra poważa ze względu na intensywność nauki oraz bardziej się takiemu magistrowi włazi w dupę, jak chce się dostać coś bez recepty,zamiennik, lub 'coś' na 'ten' ból.
      • angazetka Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:07
        Hę? O zamiennik się po prostu prosi, leki bez recepty się kupuje bez recepty - w czym problem?
      • princess_yo_yo Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:59
        w aptece sie niczego nie dostaje. apteka to przybytek gdzie wykwalifikowany specjalista wydaje leki wg recepty albo na podstawie opisanych objawow jesli mowimi o specyfikach bez recepty. nikomu sie nigdzie nie wlazi ani nie liczy na magiczne cosie.

        chyba ze chcesz zaczac watek o farmaceutach bez sumienia ktorzy wydaja substancje kontrolowane bez recepty, zalecaja nie-efektywne specyfiki bez recepty bo im sie pacjent nie podoba itd? cos takiego zdajesz sie sugerowac wyzej.
    • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:20
      tradycja.

      > czemu inne osoby pracujące w handlu nie są tak tytułowane

      apteka to nie handel.
      • adwarp Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 15:26

        > apteka to nie handel.

        jak nie?
        stoi pani w okienku, podaje towar, jak pytasz o skład, to wyjmuje ulotkę i czyta...

        no to jak nie handel? to co?
        • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 15:42
          a no jak nei widzisz różnicy to sorry...
          • adwarp Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 22:51
            nie ma "jak nie widzisz...", to mi to wyjaśnij proszę wink
            • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 11:40
              po pierwsze - w handlu masz na celu sprzedać człowiekowi to co chce i na tym zarobić. w aptekarstwie zdarza sie ze pacjenta od zakupu danego specyfiku nalezy zdecydowanie odwieść, albo wręcz po prostu mu tego nei sprzedac, mimo iz CHCE. bo tu nie chodzi wyłącznie o zysk i obroty, ale także o zdrowie ludzkie i to je mamy chronić przede wszystkim.
              po drugie - sam towar jakim obracamy jest na tyle specyficzny by nie mowić tu o "handlu". jakby to był handel to sprzedawałabym każdemu wszystko, byle zarobić. nie przejmowałabym się tym że cukrzyk chce rozpuszczalny magnez z cukrem, że astmatyk czy wrzodowiec chce aspirynę, ze kierowca alergik kupuje lek przeciwalergiczny pierwszej generacji itd.
              po trzecie tak juz prozaicznie - w handlu masz kupić towar, narzucić marże i sprzedac. nie jest to w żaden sposób regulowane (poza jakimiś specyficznymi gałęziami). apteka musi sprostać wymaganiom kadrowym (obowiązkowo mgr w aptece), lokalowym (ścisle okreslony metraż lokalu i wymagana ilośc i rodzaj pomieszczeń), higienicznym (okreslona jakość wentylacji, światła i powierzchni w pomieszczeniach), finansowym (na leki refundowane marże sztywne o wysokości głodowej, na nierefundowane marże jak najniższe bo przecież "leki takie drogie" - i weź z tego utrzymaj aptekę, pracowników, siebie...), biurokratycznym (recepty, sprawozdania refundacyjne, kontrole NFZu, IF, US, Sanepidu...).
              po czwarte, jeszcze bardziej prozaicznie - w handlu masz pieniadze z ręki do ręki. ja mam kupić towar za swoje pieniądze, trzymać go w szufladzie az zechce ktoś kupić, potem czekać do konca okresu refundacyjnego żeby przedstawić żadanie zwrotu czesci tego leku do NFZu, odczekać aż NFZ zechce mi ten koszt zwrócić, a nastepnie przez pięć lat drżeć zeby NFZ nie stwierdził że zatka sobie dziurę w budżecie i nie przyszedł na kontrolę, na skutek ktorej tę refundację każe mi oddać bo "recepta jest nieczytelna". znasz inną branżę gdzie dzieją się takie absurdy? gdyby to był tylko handel - nie mialabym na stanie trzech czwartych leków bo sie to mało opłaca. ja je mam, bo kuźwa nie chodzi o opłacanie, tylko o zdrowie pacjenta.

              fakt że obraca się pieniądzem nie znaczy że jest to handel.
              • totorotot Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 00:44
                dziennik-niecodziennik napisała:
                ...


                Nie unos się, proszę. Przeróżne warunki sanitarno-budowlane musisz mieć spełnione otwierając nawet budkę z hamburgerami, więc nie wiem, czemu służyć miała akurat ta argumentacja.

                Zauważyłam jedynie, ze są różne apteki. Te drogie, umiejscowione np.w centrach handlowych, opierają swoją sprzedaż, jak mi się wydaje, głównie na lekach bez recepty, reklamowanych, drogich. Tutaj nurofen dla dzieci kosztuje 19 zł. Nie da się kupić glipidu czy metformaxu i nikt nie zaproponuje zamienników, bo też nie ma. Takich aptek mafijnych jest obecnie większość, one są nastawione wyłącznie na zysk. Pani sprzedawczyni-magister każdemu proponuje lek osłonowy, nawet do leków przeciwbólowych, wiem, bo obserwowałam jej prace stojąc w kolejce.

                Są też apteki tańsze, gdzie zawsze da się też zrealizować receptę, gdzie nurofen dla dzieci kosztuje 16 zł, gdzie nikt mi mi nie proponuje "może frytki do tego". Taką aptekę pewnie Ty prowadzisz, i jestem skłonna w to uwierzyc poznawszy nieco Twoją osobowość na forum, ale-uwierz-jesteś raczej wyjątkiem wśród aptekarzy.
                • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 09:30
                  > Nie unos się, proszę.

                  przepraszam. ja mam te skazę że jestem farmaceutką z - niestety na dzisiejsze czasy - powołania, wyboru i zamiłowania. oraz dziedzicznie wink i po prostu wkurza mnie jak ktoś mi mowi że moj zawód to handel. to strasznie przykre być tak postrzeganym. to tak jakbyś powiedziała inżynierowi budującemu mosty że jego prace moze wykonywac kazdy kto umie klocki poustawiać jeden na drugim. przy czym zdaję sobie sprawe że za degenerację mojego zawodu odpowiadają czasy i okolicznosci w jakich przyszło mi/nam pracowac. i to jest strasznie frustrujące, bo nic z tym nei mozna zrobic.

                  > Przeróżne warunki sanitarno-budowlane musisz mieć spełnio
                  > ne otwierając nawet budkę z hamburgerami, więc nie wiem, czemu służyć miała aku
                  > rat ta argumentacja.

                  gastronomia to jeszcze inna sprawa niż handel wink

                  > ale-uwierz-jesteś raczej wyjątkiem wśród aptekarzy.

                  z jednej strony dziekuję, z drugiej - nie załamuj mnie...
                  • gazeta_mi_placi Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 11:06
                    Mam nadzieję, że nie sprzedajesz ludziom "leków" homeopatycznych.
                    • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 11:23
                      owszem, sprzedaję, ale na życzenie smile sama nie polecam bo nie wierze w ich skutecznosc.
                      ale powiem Ci że u nas w ośrodku przyjmuje homeopata, ma bardzo dużo pacjentów, wypisuje bardzo zróżnicowane preparaty - i ponoć ma efekty. chodzi do niego moja bliska kumpela i zarzeka się że jej córkę wyprowadził z astmy. cóż, nie wierzę specjalnie, ale nie deprecjonuję.
                      • gazeta_mi_placi Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 12:08
                        A wiesz, że dużo wróżek i jasnowidzów też ma dużo klientów i nawet zadowolonych?
                        Niestety naiwnych ludzi (często też niestety zdesperowanych) nie brakuje.
                        • salsadura Re: "Pani Magister" z apteki 04.05.13, 22:33
                          W Niemczech te "leki" są refundowane. Świat się kończy uncertain.
      • totorotot Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 23:34

        > apteka to nie handel.


        Coraz bardziej, niestety, handel. Bez trudu dostaniesz w aptece reklamowane specyfiki na ból głowy i nagniotki. Jeszcze pani magister zaproponuje coś osłonowego aby podnieść wartość paragonu. Niestety, gdy ostatnio próbowałam dostać pewien lek mocno refundowany, na chorobę przewlekłą, tow CZTERECH aptekach go nie było. I mówię o lekach popularnych, takich must haveach.
        • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 11:43
          > Bez trudu dostaniesz w aptece reklamowane specyfiki na ból głowy i nagniotki.

          a co w tym dziwnego? to preparaty lecznicze, gdzie mają byc jak nie w aptece?...

          > Jeszcze pani magister zaproponuje coś osłonowego aby podnieść wartość paragonu.

          no tak, to jej jedyna motywacja...

          > Niestety, gdy ostatnio próbowałam dostać pewien lek mocno refundowany, na chorobę przewlekłą, tow CZTERECH aptekach go nie było. I mówię o lekach popularnych, takich must haveach.

          pytanie dlaczego nie było. obecnie wielu leków po prostu nie ma w hurtowniach, albo pojawiają się raz w miesiącu i wtedy trzeba na nie polować. pytalaś o możliwosc zamowienia?
    • aandzia43 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:31
      Bo, proszę młodego pokolenia, jeszcze niedawno aptekarz był nie tylko sprzedawcą leków gotowych, co mu z fabryki przywieźli, ale przede wszystkim wytwórcą leków. Tylko od jego wiedzy, wykształcenia, doświadczenia i uważnej pracy zależało, czy się klient struje czy wyzdrowieje. Tego zawodu nie można było wykonywać po uprzednim szybkim przeszkoleniu, jak nie przymierzając zawodu sprzedawcy w zieleniaku (z całym szacunkiem dla sprzedawców z zieleniaka i innych sklepów z towarem gotowym).
      • aandzia43 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:42
        Ciekawostka:

        "28 sierpnia 1824 roku, po raz pierwszy na świecie, w krakowskiej uczelni [UJ] wręczono dyplomy farmacji kobietom, które studia farmaceutyczne odbyły eksternistycznie. Były to Filipina i Konstancja Studzińskie, zakonnice ze Zgromadzenia SS. Miłosierdzia, pracujące jako aptekarki w aptece szpitala akademickiego pod wezwaniem św. Barbary.
        15 sierpnia 1833 roku, na mocy Statutu Organizacyjnego Uniwersytetu Krakowskiego, program studiów farmaceutycznych rozszerzono do trzech lat. Ważnym wydarzeniem w dziejach krakowskiej farmacji było rozporządzenie Ministra Wyznań i Oświaty z 29 marca 1897 roku, zezwalające na przyjmowanie na studia kobiety. Pierwszymi pełnoprawnymi studentkami były Jadwiga Klemensiewicz, Janina Kosmowska i Stanisława Dowgiałło."
      • princess_yo_yo Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:54
        nie rozumiem idei specjalnego tytulowania lekarzy, aptekarzy, ksiezy i innych zawodow itd
        zdaje sie ze jezyk sie uniformizuje pod tym wzgledem i wiekszosc ludzi rozmawia ze soba w bardziej racjonalny sposob.
        • angazetka Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:55
          > nie rozumiem idei specjalnego tytulowania lekarzy, aptekarzy, ksiezy i innych z
          > awodow itd

          Bo kiedyś zdobycie wyższego wykształcenia to było COŚ. I wyróżniało człowieka.
    • joanna29 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 14:52
      Jest to stary zwyczaj, kiedy w aptece pracowali magistrowie (osoba, która skończyła studia farmaceutyczne z tytułem magistra), tak jak profesorowie w liceum (kiedy uczyły osoby z takim tytułem). Tylko magister farmacji mógł "sprzedawać" w aptece. W związku z tym, że coraz rzadziej sprzedaje w aptece magister, robią to raczej technicy zwyczaj ten zanika, bo i dlaczego miało by się kogoś nazywać mylnie. A i sama rola magistra farmacji jako sprzedawcy też uległa zmianie. Kiedyś magister farmacji nie tylko wydawał lek w opakowaniu, ale musiał taki lek odpowiednio przygotować i stąd musiał posiadać odpowiednie wykształcenie, tak jak lekarz (do felczera czy znachora nie mówiło się doktorze).
    • ashraf Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 15:09
      Zwyczaj jak zwyczaj (dziś pewnie faktycznie mało sensowny). Mnie bardziej szokuje, że w Polsce farmaceuta pracuje, jak to ładnie ujęłaś, w handlu. Jakoś w innych krajach za ladą stoi sprzedawczyni - bo wydać konkretny lek wg recepty można i bez studiów i wiedzy z biochemii itd. W razie wątpliwości wzywany jest z zaplecza farmaceuta.
      • amy.28 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 15:24
        tych farmaceutów i panie magister to ja mam serdecznie dość. a polecanie leków będącymi homeopatycznymi i mówienie o nich jako lekach powinno być karane. dla chorego dziecka gdzie prosiłam o lek skuteczny baba mi wcisła jakiś cukier zwany lekiem, za który wywaliłam kupę kasy a dziecku było tylko gorzej. O nic już nie pytam, zresztą i tak polecają to co mają sprzedać, o technikach w jaki koncerny promują leki i co robiąby sprzedawać ten a nie inny to już się nie będę wypowiadać.
        • angazetka Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 15:36
          Wylej frustracje gdzieś indziej, to nie ten wątek tongue_out
        • majenkir Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 16:25
          amy.28 napisała:
          dla chorego dziecka gdzie prosiłam o lek skuteczny


          To chyba lepiej isc do lekarza, niech przepisze....
        • imasumak Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 16:47
          A cóż ona ci mogła bez recepty innego dać? Trzeba było do lekarza z dzieckiem iść.
          • amy.28 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 19:34
            a ty jak masz katar i pokasłujesz to lecisz do lekarza? chciałam zwykły lek na przeziębienie, jakiś syrop może, coś na katar i ogólnie witaminy dla wzmocnienia - więc nie widzę powodu by pylać do lekarza z czymś takim, a jak farmaceuta ci wciska jakiś shit homeopatyczny - to cię jawnie robi w balona.

            brak im uczciwości po prostu. bo jak wie, że w gripexie jest paracetamol z kofeiną to niech nie pitoli że to lek na przeziębienie działający na katar i bolące gardło - tylko powie, co jest w srodku, i że pomoże tak samo jak wytrąbienie espresso z apapem.

            . A z homeopatią jest ten problem że nawet w ulotce jest napisana łacińska nazwa i i tak ci to nic nie mówi i ufasz że to jakaś substancja szeroko mówiąc lecząca - a to jest np. wyciąg z rumianku z lipą.
            • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 21:11
              > brak im uczciwości po prostu.

              grunt to generalizowac.

              > bo jak wie, że w gripexie jest paracetamol z kofe
              > iną to niech nie pitoli że to lek na przeziębienie działający na katar i bolące
              > gardło - tylko powie, co jest w srodku, i że pomoże tak samo jak wytrąbienie e
              > spresso z apapem.

              po pierwsze skład gripeksu jest inny, po drugie - piszesz z lekka absurdalnie. bo z jednej strony piszesz ze nie chcesz zeby Ci mowic na co preparat dziala tylko zeby Ci powiedziec co jest w środku, a z drugiej że nazwa łacińska nic Ci nie mowi. zaręczam Ci ze znakomita wiekszosc nazw środków leczniczych nic Ci nei powie, ani na temat dzialania, ani schorzenia ktore leczą. a to Cie raczej interesuje.

              > . A z homeopatią jest ten problem że nawet w ulotce jest napisana łacińska nazw
              > a i i tak ci to nic nie mówi i ufasz że to jakaś substancja szeroko mówiąc lecz
              > ąca - a to jest np. wyciąg z rumianku z lipą.

              wyciąg z rumianku z lipą jak najbardziej jest leczący.
              a homeopatia jest trudną dziedziną - zdaniem niektóych działa, zdaniem niektorych nie działa. jak ktoś wierzy ze działa to bedzie polecał, bo czemu nie, skoro pomaga?... jesli definitywnie nie chcesz homeopatii to powiedz od razu przy okazji zakupu.
              • gazeta_mi_placi Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 12:53
                Miejsce homeopatii powinno być na bazarze, w kioskach przy kościelnych albo w sklepach typu:

                www.czarymary.pl/
                W aptece chcę coś działającego faktycznie, a nie na zasadzie sugestii i wiary, nie potwierdzonego (odnośnie skuteczności) w testach itd.
                Ale faktycznie, następnym razem jak poproszę o coś na daną dolegliwość wyraźnie poproszę "za wyjątkiem homeopatii", nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto.
            • kk345 Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 00:04
              > . A z homeopatią jest ten problem że nawet w ulotce jest napisana łacińska nazw
              > a i i tak ci to nic nie mówi i ufasz że to jakaś substancja szeroko mówiąc lecz
              > ąca - a to jest np. wyciąg z rumianku z lipą.

              A co ma wspolnego homeopatia z ziołami? Chyba nie rozumiesz słowa, ktorego uzywasz.
        • gazeta_mi_placi Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 16:56
          Miałam podobną sytuację więc dobrze rozumiem Twoje zdenerwowanie. Miałam teściowi kupić pewien lek którego nie było w okolicy więc pojechałam kawałek dalej do innej apteki (było to przed świętami), ponieważ miałam przy okazji pewną (niezbyt uciążliwą) dolegliwość to zapytałam farmaceutki (apteka niedaleko Starego Miasta) czy coś może polecić. Powiedziała, że poleca lek taki a sraki. Ok. Wzięłam dla teścia lekarstwo i wzięłam swój lek, zapłaciłam i szybko wyszłam bo wiadomo jak to przed świętami, człowiek zagoniony. Jak wróciłam do domu to dopiero wtedy zauważyłam, że szmata poleciła i dała mi "lek" homeopatyczny!!!!! Sorry, ale jeżeli wierzę w magię to pójdę do wróżbity kupować magiczne talizmany, a nie do APTEKI! Jak można wciskać ludziom coś co nie działa, coś na zasadzie amuletu czy świętych relikwii albo wody ze źródełka w Lourds! Jak szukają naiwnych niech takie apteki wyraźnie się oznakują albo niech farmaceuci z Bożej łaski gdy klient prosi o polecenie czegoś i oni chcą akurat zarekomendować "lek" homeopatycznych niech wyraźnie powiedzą: "Lek ten i ten, homeopatyczny" i niech klient bez śledzenia ulotki przed zakupem zadecyduje czy wydać pieniądze na nie działające g....wno!
    • ida771 Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 18:00
      Zwrot "pani magister" funkcjonował w dawnych czasach kiedy to osoby pracujące w aptekach miały wyższe wykształcenie (uniwersyteckie studia medyczne pięcioletnie) oraz umiejętnośc przyrządzania leków recepturowych co było/jest wielką i piękną sztuką. To był taki "mistrz" czy też "majster" w swojej pięknej i potrzebnej wtedy dziedzinie. Dziś apteki zatrudniają minimalną liczbę magistrów (jednego na zmianie), pozostałe etaty to technicy po dwuletnich szkołach policealnych lub pomaturalnych (niewykluczone że są też magistrami w innych kierunkach, często świetnie sprawdzają się w tej robocie). Receptura idzie do lamusa, stawia się na efektywną dużą sprzedaż która zależy bardziej od handlowej żyłki (którą się ma albo nie) niż wykształcenia czy "mistrzostwa" w tym "rzemiośle".
      Zwrot faktycznie dziś bez sensu.
      Podobnie jak mówienie profesorze do zwykłych nauczycieli w liceum.
    • zona_mi Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 18:06
      Zwykle mają świra na punkcie tytułów. Nawet koleżanki z roku potrafią zwracać się do siebie: pani magister. A jeśli ktoś jest technikiem - to tylko technikiem.
      Chyba że coś się zmieniło w ciągu ostatnich 20 lat, odkąd pracowałam z farmaceutami...
      • kannama Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 11:49
        przesadzasz...teraz wiele farmaceutek to już p. dr, a nadal do nich ludzie mówią- pani magister i jakoś z tym żyją...
      • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 11:50
        > Zwykle mają świra na punkcie tytułów. Nawet koleżanki z roku potrafią zwracać s
        > ię do siebie: pani magister.

        siedze w tym już tyle lat, a nie zauważyłam... ciekawe smile
        • zona_mi Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 13:56
          No widzisz - a ja pracowałam z farmaceutami tylko przez rok i dawno temu, więc z pewnością mam mniejsze doświadczenie, ale to "magistrowanie" między koleżankami szczególnie utkwiło mi w pamięci smile
          Oczywiście nie chciałabym uogólniać, znam też osoby z tego środowiska zachowujące się inaczej.
          • przeciwcialo Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 15:32
            Przez 5 lat studiow nie slyszalam aby ktokolwiek mowil do siebie per pani magister. Na piatym roku to było zartobliwe OMC magister i raczej w okolicach obron.
            • zona_mi Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 16:41
              Osoby, z którymi się stykałam, były już długo po studiach.
              Ale może rzeczywiście żartowały, tylko się nie zorientowałam.
              Jak obrabiały tyłki "tylko technikom" też wink
              • przeciwcialo Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 17:40
                To jakies zakompleksione osoby. Po studiach wiesz duzo teoretycznie, praktycznie zawodu uczyly mnie osoby z tytulem technika i wdzieczna jestem za to bo doswiadczenia zaden dyplom nie zastapi. Teraz ja moge uczyc ale na poczatku bylo roznie smile
    • thegimel Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 19:37
      Tradycja, tak jak "doktorze" do każdego lekarza, nawet bez doktoratu i "profesorze" do nauczyciela w liceum - zazwyczaj magistra.
      • mynia_pynia Re: "Pani Magister" z apteki 30.04.13, 20:33
        I panie inżynierze do każdego co się pojawi z papierami na budowie wink - tylko, że tu najczęściej zaniżają wykształcenie.
    • przeciwcialo Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 12:47
      Jestem pania magister i w sytuacjach oficjalnych tak się do mnie ludzie zwracaja. Nie przeszkadza mi to smile
    • kiddy Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 14:20
      Taki jest zwyczaj. I to jest chyba jedyna sytuacja, w której można używać tego tytułu zawodowego. Do nikogo innego nie mówi się per "magistrze".
      • czar_bajry Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 16:31
        Teraz w aptekach pracuje wielu techników farmacji tak więc "magister" jest czasami formą chybionąsmile
        • kiddy Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 16:33
          Ludzie używają tego chyba z rozpędu. Poza tym zawsze to lepiej poprosić o poradę w sprawie środka na zaparcia panią magister niż panią technik wink
    • mamusia1999 Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 16:58
      tytul magistra w zwyklym handlu przynajmniej z zalozenia powinien byc rzadkoscia. a w aptece jest koniecznoscia. u nas w D nie do konca, bo w aptece wystarcza jeden farmaceuta po studiach, pozostali to zwykli sprzedawcy.
    • niebieski_lisek Re: "Pani Magister" z apteki 01.05.13, 17:10
      Wydaje mi się, że większość pracujących osób w aptekach ma tytuł magistra, technik nie może wykonywać pewnych rzeczy, więc bardziej opłaca się zatrudnić mgr niż technika i mgr, który będzie tego technika nadzorował. Nie umniejszałabym roli aptekarzy i nie stawiałabym znaku równości między nimi a sprzedawcami. Aptekarze mają ogromną wiedzę na temat leków, sporo większą niż lekarze - w końcu 5 lat uczą się tylko tego na studiach. Znam przypadek, że aptekarka uratowała komuś życie - lekarz przepisał sporo większą dawkę leku niż powinien. Zwykły podawać z leku po prostu wydał by go, a ta pani się zorientowała i odesłała pacjenta z powrotem do lekarza.
      • nowel1 Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 12:14
        Nie wszyscy aptekarze mają większą wiedzę niż lekarze na temat leków - tylko ci, którzy ukończyli farmację, a w aptece częściej trafiasz na technika.
        Ale ad meritum - zwyczajowe mówienie do lekarza "doktorze", do nauczyciela w liceum "profesorze" i do aptekarza - jak wyżej chyba nikomu niczego nie ujmuje, prawda? Ładny relikt z czasów, kiedy ludzie wykształceni rzeczywiście byli darzeni szacunkiem...
        Potem przyszła komuna i wyrównała. Smutne. I widać to też w tym wątku. Urawniłowka, nikogo nie uhonorować nawet zwyczajowym tytułem, bo przecież wszyscy są równi.
        Miałam taką pacjentkę, która w tej niezwykłej postalinowskiej poprawności mawiała do mnie "pani lekarz". Urocze. I precyzyjne.
        • japanunieprzerywalempanieposle Re: "Pani Magister" z apteki 02.05.13, 23:34
          i po prostu wkurza mnie jak ktoś mi mowi że moj zawód to handel. to strasznie przykre być tak postrzeganym. to tak jakbyś powiedziała inżynierowi budującemu mosty że jego prace moze wykonywac kazdy kto umie klocki poustawiać jeden na drugim"

          bo to jest glownie handel i to dosc dochodowy patrzac ile aptek powstaje. bardzo sie tlumaczysz i chyba sama przed soba. no niestety tak jest, ze ludzie studiuja 6 lat trudny kierunek aby potem handlowac. inzyniera nie zastapi technik inzynier. technik farmacji zrobi lek recepturowy a plan mostu zrobi juz tylko inzynier.
          • dziennik-niecodziennik Re: "Pani Magister" z apteki 03.05.13, 14:37
            > bo to jest glownie handel i to dosc dochodowy patrzac ile aptek powstaje.

            tja. a ile sie zamyka?

            > bardzo sie tlumaczysz i chyba sama przed soba.

            nie tłumaczę sie bo nie mam z czego.

            > no niestety tak jest, ze ludzie studiuja 6 lat trudny kierunek aby potem handlowac. inzyniera nie zastapi technik inzynier. technik farmacji zrobi lek recepturowy a plan mostu zrobi juz tylko inzynier.

            klasyczne postrzeganie kogoś kto wie o zawodzie tyle co widzi.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: "Pani Magister" z apteki 03.05.13, 18:20
              tja. a ile sie zamyka??

              bardzo niewiele. apteki sa co krok doslownie
              • gazeta_mi_placi Re: "Pani Magister" z apteki 04.05.13, 18:28
                Dokładnie, u mnie w promieniu kilku ulic osiem. W ciągu czterech lat jak znam tę okolicę żadna się nie zamknęła, a jeszcze jedna doszła. Kolejna po generalnym remoncie.
    • berdanka Re: "Pani Magister" z apteki 03.05.13, 01:05
      Aakkkkhhhh, poruszyłaś temat , który wałkuję z moją Wspaniałą matką od wieków. Ja zwracam się, zarówno w recepcji do lekarza jak i w aptece zwrotem - "pani" na co moja Wspaniała strofuje mnie, ze to przeca "dochtór" i "magister"
      W rejestracji w przychodni w momencie gdy mówię " do pani .....i tu pada nazwisko" pani z okienka doznaje jakiegoś skurczu twarzy, totalnie nazwiska nie kojarzy i pyta " do pani doktor...i tu nazwisko"
      Cholernie nie łapią tych nazwisk bez tytułu, tak jakbym chciała się umówić do obcym im istotom.
      • joanna29 Re: "Pani Magister" z apteki 03.05.13, 08:38
        O ile w aptece w kontakcie bezposrednim tytulowamie mozesz sobie darowac, a tyle w przychodni warto powiedziec, że ty do lekarza X ( jak slowo doktor przez gardlo nie przechodzi) aby nie trafic do pielegniatki czy rehabilitanta tez o nazwisku X. Czy bedac na spotkaniu oficjalnym z prezytentem miasta, wojewoda tez zwracacie sie bezosobowo albo panie Zdzisiu?
    • klubgogo Re: "Pani Magister" z apteki 03.05.13, 10:48
      Apteka to coraz bardziej handel, zwykle próbują mi jakiś krem wcisnąć, a raz jedna pani z apteki, nie wnikam, magister czy technik, próbowała na chorobę lokomocyjną plaster wcisnąć, wiecie, taki zwykły plaster na pępek. Zapytałam więc panią, czy medycznie jest to uzasadnione, odpowiedziała: przecież ludzie tak robią.

      A z doktorem - panem w rejestracji spróbuję wink
    • anorektycznazdzira a dlaczego... 03.05.13, 11:23
      ... do człowieka będącego w istocie panem lekarzem mówi się 'panie doktorze'?
      Albo do magistra co się załapał jako nauczyciel do liceum 'panie profesorze'?
      wink

      Tradycja, bo uzasadnienie nie ma.
      • best_bej Re: a dlaczego... 04.05.13, 21:19
        a do notariusza panie sędzio?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka