Dodaj do ulubionych

Nóz sie mi w kieszeni otwiera...

02.05.13, 13:11
Artkul w Polityce o lodówkach. I fragment o pp. Gorczycach - zyją z piątką dzieci - wspomagani przez opiekę społeczną. Dzieci zadbane, troje chodzi do panstwowej szkoły muzycznej. Obiady funduje opieka. Dostali od miasta mieszkanie 90 m2 i dopłatę do czynszu za to mieszkanie. Pani nie pracuje, pan pracuje w Caritasie.W artykule info, że poniewaz opieka za wiele rzeczy im płaci, to oni zaoszczędzone pieniądze wydaja na ksiązki, bilety do filhramonii, teatru, itp. A jakie mają marzenia? Ona: jeszcze jedno dziecko. On: jeszcze kilkoro dzieci.
No kurcze to ja, jako podatnik mówię, że sobie nie zyczę. Kurcze jak mozna tak świadomie pasozytować???
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:16
      Nie czytałam,ale z twojej notki,to niezłe muszą miec znajomosci coby i mieszkanie dostać i obiady i inne opłaty.
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:20
        Najnowsza polityka, ciśnienie mi skoczyło. Bo ja rozumiem, opieka powinna pomagać, w tym rodzinom wielodzietnym, którym sytaucja sie pogorszyła. Ale z drugiej strony ci podopieczni opieki, o ile IQ mają w granicach normy i nie sa niepełnosprawni pod względem fizycznym powinni dążyc do tego , by byc samowystarczalni. A nie ŚWIADOMIE, jako plan zyciowy, zakładac, że nie tylko pozostana na garnuszku MOPS, ale jeszcze dokładac gąb do wyzywienia. Uhhh... jak tak mozna?
      • majenkir Re: 02.05.13, 13:45
        gryzelda71 napisała:
        > niezłe muszą miec znajomosci coby i mieszkanie dostać i obiady i inne opłaty.


        Cos mi sie zdaje, ze kluczowe jest zdanie "pan pracuje w Caritasie" wink.
    • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:18
      A możesz mi wyjaśnić, co mają lodówki do sytuacji państwa Gorczyców?
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:22
        Mogę - artykul jest o tym, jaką rolę w róznych domach odgrywa lodówka. Bohaterami są - rodzina ze Śląska, weganin, pp. Gorczycowie z Warszawy.
    • polifonia1983 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:32
      Wolę jak ktoś wydaje pieniądze z moich podatków na filharmonię niż na wódkę.
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:36
        Tak, ale nie lubie, jak ktos na moich pieniądzach żeruje. Jak zakłada sobie, że panstwo go utrzyma??? Ja kalkuluje z ołówikiem w reku, a on?
        • gryzelda71 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:39
          Nieprawdopodobne że ta rodzina tyle otrzymuje.
        • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:00
          To sama idź do MOPS-u czy Caritasu, kto Ci broni? Wiem, że z Caritasu dość łatwo jest otrzymać żywność i ubrania (używane), na co czekasz?
          • rhaenyra Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:20
            a mieszkanko 90 m tez dostane ?suspicious
            • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:23
              z dopłatą do czynszu...
              dlaczego mi nikt nie dopłaca?
              • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:36
                A ile masz dzieci?
                • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:45
                  jedno, bo jestem odpowiedzialna smile
                  • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:47
                    Raczej niezaradna (łącznie oczywiście z mężem). Gdybyście byli zaradni moglibyście mieć więcej.
                    • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:55
                      I wisiec na MOPS, o nie. Wolę dostatnie zycie na własny rachunek.
                      • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:06
                        Widać jak dostatnie skoro planujecie wszystkie wydatki jak sama pisałaś "z ołówkiem w ręku" i nie stać Was nawet na standardową dwójkę maluchów big_grin big_grin big_grin
                        • lily-evans01 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:28
                          big_grin big_grin big_grin
                          Gazetko, rozkręcasz się.
                          To lubię!
                          • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:33
                            Przecież tylko powtarzam to co sama napisała w innym poście w tym samym wątku....
                        • justyna198515 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 10:07
                          Gazeta a Ty znalazłeś w końcu habibi za 5 dolców w Edżipcie czy nie?To idź się tam wymądrzaj i szukaj dalejsmile
                  • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:02
                    anusia29 napisała:

                    > jedno, bo jestem odpowiedzialna smile

                    Aż się oplułam ze śmiechu big_grinbig_grinbig_grin
                  • przeciwcialo Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:30
                    Paradne smile
      • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 13:58
        Ja też. Moim zdaniem taka rodzina jest dużo bardziej cenna dla społeczeństwa niż rodziny warszawskich pierdzistołków z wychuchanymi jedynakami.
    • sadosia75 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:04
      Kolejne dziecko,któe utrzyma państwo i podatnicy... bosko !
      A resza debilnych ludzi rano wstaje i zaiwania do roboty cisnąć się na 30m2. a tu... nie dość, że mieszkanie wielkości domku jednorodzinnego, to z dopłatami, państwo da i państwo utrzyma...
      No i niby chwali się, że na wódkę nie wydają i dzieciaki do filharmonii zabierają . Pewnie lwia część społeczeństwa też by chciała zainwestować w filharmonię dla dzieciaka tylko ich na to nie stać bo licza od 1 do 1 i nie dość, ze nie stać to się dorzucają na utrzymanie rodziny,która marzy o kolejnych dzieciach....
      • heca7 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:11
        Dokładnie. Inni starają się nie wisieć na Mopsie.
    • kol.3 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:10
      Ten kto trzyma z parafią otrzymuje dużo. Widzę po sąsiadach. Jeszcze dobrze jak dzieci wyidą na ludzi, bo to dobrze zainwestowane pieniadze.
    • guderianka Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:27
      Też bym chciała więcej dzieci...ale nie jestem widocznie taka zaradna..
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:32
        Wódki, owszem, w rodzinie nie ma. Ale jest pytanie na ile dzieci powtorza wzorzec z domu rodzinnego i piatka + małzonkowie i ich dzieci beda w przyszlosci na garnuszku panstwa. Skoro tak dobrze działalo w przypadku ich rodziców.
        • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:39
          A co ma piernik do wiatraka? Znałam jednego jedynak z zamożnej rodziny, do pracy też mu się nie paliło.
          Znam dziewczynę z bardzo patologicznej rodziny, która pierwsze pieniądze (uczciwie) zaczęła zarabiać już od 13 roku życia, nigdy nie była bezrobotna dłużej niż kilka miesięcy (krótko po ukończeniu szkoły), zawsze miała pracę.
          • olena.s Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:46
            Piernik do wiatraka jest prosty.
            Mamy tendencję (i dowody anegdotyczne tego nie zmienią) do dziedziczenia pewnych postaw i wartości.
            A akurat postawa czerpania z socjalu jest dość często dziedziczona, nad czym ubolewał świetlanej pamięci Jacek Kuroń.
            • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 18:28
              To nie anegdota bowiem tych ludzi znam ( w jednym przypadku czas przeszły - znałam ) osobiście.
              Życie jest skomplikowane. Z tej samej rodziny może wyjść dwoje dzieci o kompletnie innym podejściu do życia i odpowiedzialności, takich przykładów pełno jest dookoła.
              • olena.s Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 21:06
                Dowód anegdotyczny to nie jest synonim dowcipu.
                • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 10:48
                  A co to za dziwo?
                  • olena.s Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 12:23
                    Dowód anegdotyczny (za wiki):
                    1. dowód w formie anegdoty lub pogłoski jest nazywany anegdotycznym, gdy istnieje wątpliwość co do jego prawdziwości; sam dowód nie jest godny zaufania
                    2. dowód, który sam w sobie może być prawdziwy i weryfikowalny, użyty do osiągnięcia konkluzji, która z niego nie wynika, zazwyczaj przez dokonanie generalizacji na podstawie niewystarczającej ilości danych. Np. "mój dziadek kopcił jak komin i zmarł zdrowy w wypadku samochodowym w wieku 99 lat" nie obala twierdzenia "palenie wyraźnie zwiększa prawdopodobieństwo raka i chorób serca we względnie wczesnym wieku". W tym przypadku wyjściowe dane (zdrowie i wiek dziadka) mogą być prawdziwe, ale nie dają podstaw do wyciągnięcia ogólnego wniosku o nieszkodliwości palenia.

                    W obu przypadkach wniosek nie jest wiarygodny; niekoniecznie musi być nieprawdziwy, ale chodzi o to, że nie wynika z "dowodów".
                    • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 15:34
                      To kiedy coś jest wiarygodne?
      • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:40
        guderianka napisała:

        > Też bym chciała więcej dzieci...ale nie jestem widocznie taka zaradna..

        A ja za stara.. sad
      • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:42
        Posiadanie dzieci to nie kwestia zaradności tylko płodności. Tyle w temacie.
    • woman_in_love już ja bym rozwiązała ten problem w 2 lata, 02.05.13, 14:29
      ale najpierw nabakier by musiała skończyć tam, gdzie komuniści i socjaliści z Singapuru smile.
    • mayaalex Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:36
      Nie mam dostepu do tego artykulu ale... Z jednej strony zgadzam sie, ze jak juz sie ma piatke to mogloby wystarczyc. Ale z drugiej - dzieci zdolne, chyba jednak zadbane, rodzice poswiecaja im swoj czas, uczestnicza w kulturze, ksztalca sie, wyglada na to, ze nie wyrosna na patologie. I ja juz wole, zeby na takie dzieci szly pieniadze z podatkow, niz na Swiatynie Opatrznosci czy nasza armie. Bo tak naprawde, to ta rodzina (zapewne przez dobre uklady i znajomosci) jest przykladem tego, jak POWINNA funkcjonowac opieka spoleczna. Czy za kare, ze rodzice nie potrafia/nie chca pracowac a za to chca miec duzo dzieci, wlasnie te dzieci powinny miec gorzej, biedniej, mieszkac w piwnicznej izbie z grzybem na scianie i toaleta na korytarzu? Mieszkanie 100 metrow dla 7 osob to nie jest chyba jakis luksus...
      I jakby rodzice to, co im zostaje przepijali, to byloby normalne i nikogo by nie zdziwilo - a jak maja na filharmonie to znaczy, ze im sie w d...ch poprzewracalo?
      Zanim zupelnie nie zmienilam pracy/miejsca zamieszkania i nie zaczelam dobrze zarabiac, bylam nauczycielka bez szans na kredyt a za to z szansa na zwolnienie. I tez bym mogla miec pretensje do panstwa, ze im pomaga a mnie nie - ale roznica polega na tym, ze ja jednak dalam sobie rade sama a te dzieciaki sa za male i nie powinny cierpiec z powodu zlych wyborow czy braku wyboru ich rodzicow. Bo tak naprawde to rodzice dla mnie sa to tym "kosztem" spolecznym, spoleczenstwo powinno zas inwestowac w te dzieciaki a ze przy okazji rodzice sie pozywia to juz taki lajf. Aha, matka z 5 dzieci - czy ktos jej w ogole da prace? A jesli tak, to za ile i jaka?
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:54
        Zgadza się, tylko, że to na koszt społeczenstwa. Moim zdaniem jak nie stać na dzieci to sie nie powinno ich plodzić. Opieka społeczan nie ppwinna byc sposobem na zycie.
        I zastanawia mnie - na ile dzieci - zamiast dokłdac do społeczenstwa - skopiuja wzorzec rodziców. I będa wykształconymi, niepijącymi, acz z premedytacją - klientami opieki społecznej, czyli nas.
        • mayaalex Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:39
          Owszem, opieka nie powinna byc sposobem na zycie. Tylko ze zabierajac cos tym rodzicom, zabieramy dzieciom. A co zrobia dzieci w przyszlosci? No coz, ale to troche jak dyskusja czy nalezy sie darmowa opieka zdrowotna palacym, pijacym czy otylym na skutek obzarstwa skoro nie mamy pewnosci ze potem zmienia tryb zycia (np po kosztownych kuracjach potrzebnych im wlasnie dlatego, ze pija, pala czy obzeraja sie). A przeciez to sa tylko dzieci, i tak nie wydaje mi sie, zeby zyly w luksusie, po prostu maja w miare znosne warunki. Ja sama mieszkam na 120 metrach z jednym dzieckiem, nie wiem, jak bym tu jeszcze czworke upchnela.
          Ja mysle ze problem lezy gdzie indziej - tych pieniedzy na pomoc jest malo (wg mnie rowniez dlatego, ze sa zle wydawane) wiec nie starcza dla wszystkich i zaczynaja sie problemy. I gdyby opieka funkcjonowala dobrze, rowniez od strony pomocy ludzkiej a nie finansowej (czyli np. pomoc dzieciom w wyborze drogi ksztalcenia), to bysmy sie nie bali ze bedzie kolejne 5 rodzin na zasilkach.
          • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:13
            Dokładnie o to mi chodzi - trzeba krajac tak, jak materii staje.
      • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:45
        A ja bym wolała, żeby pieniądze z podatków szły na służbę zdrowia, a jeśli na pomoc społeczną, to dla tych naprawdę potrzebujących, których trudna sytuacja życiowa to efekt zdarzeń losowych: nagłego bezrobocia, choroby, pożaru, wypadku, urodzenia niepełnosprawnego dziecka, trojaczków itd. Naklepanie piątki dzieci trudno nazwać wypadkiem losowym... to świadome działanie, a rodzice są odpowiedzialni za zapewnienie potomstwu odpowiednich warunków do życia. Jeżeli (co chwalebne) uznają za ważną potrzebę chodzenie do filharmonii, to powinni albo ograniczyć liczbę potomstwa, albo znaleźć dodatkowe źródło zarobku, a nie wyciągać rękę do państwa. A co do pracy dla matki piątki dzieci... trudno wymagać, żeby ktokolwiek zdecydował się zatrudnić osobę, która będzie co chwile na zwolnieniu na dziecko, na ciążę, na macierzyńskim lub na wychowawczym. Takie już jest prawo rynku. Wielodzietność jest pewnego rodzaju luksusem.
    • ira_07 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:38
      . A jakie
      > mają marzenia? Ona: jeszcze jedno dziecko
      . On: jeszcze kilkoro dzieci.

      Cytuję więc artykuł : Katarzyna chciałaby, jeśli Zuzia dostałaby miejsce w przedszkolu pójść do pracy na pół etatu (...). A jej mąż bardzo pragnie - ona może mniej - żeby się urodziło jeszcze jedno dziecko, a najlepiej kilkoro.

      Dlaczego więc kłamiesz? Pani nie marzy o kolejnym dziecku, tylko chce iść do pracy. Zresztą, to, że pan marzy o dziecku, nie znaczy, że planują kolejne. Marzyć sobie każdy może, prawda?

      Mnie też wkurzył ten tekst, że za zaoszczędzone pieniądze sobie chodzą do filharmonii, ale potem pomyślałam, że wolę aby porządna rodzina zaoszczędziła coś z zasiłku i poszła do filharmonii, niż nieroby ten zasiłek przepiły. W końcu tyle się Polscy rozpływają nas zachodnim socjalem i poziomem życia...
      • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:41
        Zgadzam się z Irą.
      • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:44
        Hmm.. Jeśli mogę wtrącić słówko, to wydaje mi się, że gdyby autorka wątku napisała prawdę, to już nie bardzo by się miała o co przyczepić.. no i temat jakoś straciłby na atrakcyjności..
        wink
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:49
        Gdzie napisałam nieprawdę??? Napisałam, ze oboje marzą jeszcze o dzieciach i dokładnie Ty Ira to napisałaś! Pani che iśc do pracy, ale zdaje się, że drugie kolejne dziecko to marzenie zniweczy, czyz nie?
        • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:02
          anusia29, myślisz że na forum są same idiotki? suspicious
          No czego, jak czego, ale inteligencji to dziewczynom nie możesz odmówić suspicious I nie wmawiaj nam, że białe jest czarne, a czarne białe. Jesteś kłamczuchą, która na potrzeby wywołania burzy napisała swoją wersję. Kłamliwą i krzywdzącą dla tych ludzi uncertain
          Wstydź się, anusia29 suspicious
          • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:22
            Ani nie kłamliwa, ani nie krzywdząca:
            1. mają 5?
            2. opieka opłaca obiady dzieciom?
            3. dostali od miasta mieszkanie 90 m?
            4. Panstwo dopłaca im do czynszu?
            5. czasem dostaną od panstwa zapomogę . zaoszczędzone w ten sposób pieniądze idą na dobra ksiązkę, bilet do kina, do filharmonii(cytat)
            6. A jej mąż bardzo pragnie - ona może mniej - żeby urodziło się jeszcze jedno dziecko, a najlepiej kilkoro (cytat)
            Owszem pani chce iść do pracy. Podobnie jak pan chce miec jeszcze kilkoro dzieci.
            Nie zarzucaj mi kłamstwa, bo go tu nie ma.
            • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:05
              CytatNie zarzucaj mi kłamstwa, bo go tu nie ma.

              A teraz to nawet sama sobie zaprzeczasz! big_grinbig_grinbig_grin
              Jesteś okropną kłamczuchą. Przeinaczasz fakty, żeby na twoje wyszło, a że dziewczyny ci udowodniły kłamstwo, to ja cię nazywam po imieniu - kłamczucha.
              • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:22
                Gdzie PRZEINACZAM fakty??? Rosa, pliss
                • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:35
                  Tak. Ty. Od samego początku.
                • nangaparbat3 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 17:03
                  anusia29 napisała:

                  > Gdzie PRZEINACZAM fakty???
                  O tu:

                  A jakie mają marzenia? Ona: jeszcze jedno dziecko. On: jeszcze kilkoro dzieci.

                  Wstyd.
                  • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 17:08
                    ??
                    Cytat z Polityki:
                    "A jej mąż bardzo pragnie - ona może mniej - żeby się urodziło jeszcze jedno dziecko, a najlepiej kilkoro"
                    to przepraszam, czy to nie jest marzenie????
                    • nangaparbat3 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 17:11
                      To juz jest meczące. Taka niby subtelna roznica miedzy "pragnie" a "marzy", takie niby nieznaczace przemilczenie, ze pani zamierza iść do pracy.
                      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 17:18
                        Mnie coś zarzucasz, a sama to robisz:
                        pani (w tekście) CHCIAŁABY (co nie znaczy, że ZAMIERZA jak to okreslilaś w swoim poscie)
                        subtlena róznica?
                        jesli ktoś czegos pragnie, to o tym marzy, nie da się inzcaej.
                        • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 18:48
                          Anusia, coraz bardziej się obnażasz.. pukasz w dno, od spodu uncertain
            • gryzelda71 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 18:53
              W pierwszym poście nie było tego:5. czasem dostaną od panstwa zapomogę . zaoszczędzone w ten sposób pieniądze id
              > ą na dobra ksiązkę, bilet do kina, do filharmonii(cytat)

              Z naciskiem na czasem.To czasem czy ciągle?
              Nie wiem jak wygląda ich sytuacja.Ale jakoś mi nie szkoda,że ZA MOJE PODATKI....

        • ira_07 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:10
          > Gdzie napisałam nieprawdę???

          Że pani marzy o dziecku. Ona nie marzy o dziecku, tylko o pracy na pół etatu.

          Pani che iśc do pracy, ale zdaje się, że drugie ko
          > lejne dziecko to marzenie zniweczy, czyz nie?

          Ale skąd wzięłaś to kolejne dziecko? Napisano tylko, że mąż pragnie dziecka, a ona - może mniej. Nie napisano, że planują, że się starają, to Ty przedstawiłaś sprawę tak, że można tak pomyśleć. To w Twojej interpretacji para jest lekkomyślna i sobie planuje dzidziusia zmajstrować - a stoi jasno, że pan po prostu pragnie jeszcze dziecka. Ja pragnę polecieć do Ameryki Południowej. I co z tego? W najbliższej pięciolatce nie polecę. Jak dla mnie nie ma się do czego przyczepić. OK, pomaga im państwo, a inni mają jedno dziecko i im nie pomaga. Rozumiem, że to może Cię denerwować. Ale to nie jest rodzina patologiczna, która wychowuje kolejnych biorców MOPS. Dzieci zadbane, w szkole muzycznej, rodzina kochająca, dbająca. Ja uważam, że pomoc takim rodzinom to inwestycja.
          • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:17
            "...ona - może mniej"
            to nie znaczy to samo co "ona - nie pragnie".
            I nie jestem pewna, czy mimo swej niepatologicznosci rodzinea nie wychowuje kolejnych biorców MOPS. To troche jak w UK, gdzie bycie pod opieką państwa staje się dziedziczne w pewnych kregach obywateli brytyjskich...
            • ira_07 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:58
              > "...ona - może mniej"
              > to nie znaczy to samo co "ona - nie pragnie".

              Nie, ale znaczy, że parcia nie ma. A Ty ich przedstawiłaś jako wielodzietnych co tylko o następnych dzieciach myślą. Dlaczego nie napisałaś w 1. poście, że pani chce znaleźć pracę? Czyżby do obrazka dzieciorobów-darmozjadów nie pasowało?

              To troche jak w UK, gdzie bycie pod opieką państwa staje s
              > ię dziedziczne w pewnych kregach obywateli brytyjskich...

              W bogatych państwach "bycie pod opieką" to szerokie pojecie, nieprawdaż? Tam nawet pracujący ludzie mają różne dodatki na dzieci, dzieci mają darmowe podręczniki, przybory szkolne. Przecież w tym artykule nie ma mowy o rodzinie rodem z ubogiej, patologicznej dzielnicy, gdzie ojciec pije i za robotę się nie weźmie, bo państwo da. Państwo ich nie utrzymuje, tylko wspiera. Mnie się takie wspieranie podoba - wspieranie normalnych rodzin, a nie cwaniaków i leni, którzy nawet nie wiedzą w jakiej klasie jest ich dziecko. Wolę, żeby za te osławione "moje podatki" dzieci dostały obiad w szkole i mogły iść do filharmonii, niż żeby za "moje podatki" budowano świątynię opatrzności, fundowano poselska benzynę. Trochę dziw, że czytujesz lewicowy tygodnik, a na państwo opiekuńcze (gorzki śmiech) się burzysz wink
              • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:20
                "Nie, ale znaczy, że parcia nie ma. "
                A to skąd wiesz? Bo w artykule nie ma na ten temat slowa. Teraz Ty kłamiesz - wstydź się.
                "Czyżby do obrazka dzieciorobów-darmozjadów nie pasowało?"
                a nie są nimi?
                Ja się nie burzę na panstwo opiekuńcze, ale na tych, co z takiego panstwa uczynili sobie sposób na zycie. Juz gdzies napisałam, że odpowiedzialnośc (społeczna) nie jest w modzie. nie mówiąc o honorze.
              • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:22
                Wiesz co, ja mieszkam w jednym z najbogatszych państw świata i mogę Cię zapewnić, że Szwajcarzy wstydziliby się brać pieniądze od państwa na dzieci! Na każde dziecko dostaje się (niezależnie od dochodów) ok. 200 chf (na miejscu warte tyle co 200 zł w Polsce), ale już żłobek/przedszkole to koszt rzędu 2000 chf miesięcznie. Nie ma
                • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:24
                  Nie ma bogatego socjalu, za to ludzie są pracowici i wielu z nich ma kilkoro dzieci! Utrzymują je sami, kobiety również pracują (np. na 1/3 albo 1/2 etatu), jak widać da się! Tylko tutaj zaczyna się od zarobienia na rodzinę, a nie od płodzenia kolejnych dzieci.
            • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:08
              Nie. To co piszesz to krzywdząca i kłamliwa interpretacja. Ohydna insynuacja, do wyrzygu uncertain
      • tosterowa Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:53
        Z takimi dochodami to oni pewnie byli z raz w tej filharmonii...

        Poza tym, ich historia pokazuje, że sporo osób samemu robi sobie krzywdę będąc... indywidualistami. Państwo są członkami "wspólnoty kościelnej" i od innych członków tej wspólnoty dostali meble, sprzęty domowe, ubrania, instrumenty dla dzieci, a ojcu załatwili pracę. Państwo korzystają po prostu z własnej sieci wsparcia, podobnie, jak ci którzy np. mieszkają z rodzicami, są członkami PSL, homoseksualistami itp. Najgorzej mają ci, którzy muszą liczyć sami na siebie.
        • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:02
          Siec wsaprcia - prosze bardzo - wspolnota - wspaniale, że tak prężnie działa. Ale mój podziw dla zaradności konczy się tam, gdzi zaczyna się sięganie do panstwowej kasy. I nie wazne, czy to PSL, obrotny urzędnik, czy wuelodzietna rodzina, ktora z wielodzietności uczyniła sposób na zycie.
        • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:04
          Ale anusia29 już po swojemu zapodała i mogę się założyć, że większość odpowie jej na post założycielski i będzie święcie oburzonym, że pp. Gorczycowie to złodzieje, którzy okradają biedną Polskę sciana
    • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 14:46
      Mi się nóż otwiera na takie paskudne zazdrośnice jak Anusia29. Sama Anusiu jesteś niezaradna skoro nie stać Cię na kolejne dziecko a chciałabyś tongue_out
      Niech mąż albo i Ty sama weźcie się lepiej do lepszej pracy, może wtedy będzie Was stać na kolejne dziecko i nie będziecie zazdrościć innym ochłapów w MOPS-u...
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:00
        Gazeto, to nie jest kwestia zazdrości. Nie chciałabym zyć jak oni. To nie o to chodzi. Chodzi o to, że przez takich ludzi - ktorzy śwadomie czerpią z opieki społecznej i to jest ich sposób na zycie - mniej zostaje dla tych, ktorych panstwo musi utrzymać bo są niepelnosprawni, chorzy. Nie ze swej winy znaleźli się w położeniu wymagającym pomocy od panstwa. Co mnie wkurza to własnie PLANOWE zdawanie się na MOPS.
        Stać mnie na koljene dziecko i moja osoba nie ma tu nic do rzeczy. jest jeszcze coś takiego jak odpowiedzialnośc (także społeczna) i honor (ale to w tej chwili niemodne slowa).
        • sadosia75 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:07
          Daj spokój z gazetą nie ma o czym dyskutować. przyjdzie to to i w ramach ubawu napisze coś odwrotnego do głównego nurtu wypowiedzi zeby tylko wzbudzić sensacyję. No skoro się dla takich chwil żyje ( i to jeszcze na forumie ! ) to o czym mowa?
          jeszcze brakuje tu jednej ale jak znam życie to na bank już dawno siedzi w wątku a że mam wygaszoną pasożytnicę to nie widzę i oszczędzam sobie tego marnego widoku.
          Anusia olej gazetkę . się nie tłumacz bo raz że nie ma z czego a dwa nie ma przed kim.
        • bi_scotti Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:11
          Pay it forward. Moc pomoc to przywilej i fun. Ale tez i forma inwestycji - nikt z nas nie wie kiedy, w jakich okolicznosciach, dlaczego moze musiec wyciagnac reke po pomoc od innych. Dlatego, mniej wiecej, zbieramy sie do kupy w spoleczenstwa/narody zeby bylo raz ja tobie, raz ty mnie. Jesli z Twoich podakow, Anusiu, faktycznie ta akurat rodzina korzysta wychowujac tak fajnie te 5 dzieci to sie ciesz - to sa dobrze zainwestowane pieniadze. Wyrosnie piecioro porzadnych obywateli, na ktorych i Ty bedziesz moze kiedys musiala liczyc, bo banalnie rzecz ujmujac, fortuna kolem sie toczy.
          • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:35
            I tu wyjątkowo się zgodzę z Ciasteczkową <drink>
          • kiddy Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:45
            >>Wyrosnie piecioro porzadnych obywateli<<
            Skąd ta pewność? Raczej powielą wzór, który mają w domu.
          • sadosia75 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:48
            rodzina korzysta wychowujac tak fajnie te 5 dzieci

            Ok dzieci fajnie wychowują tzn, ze jakoś tam zaradni są i rozum też mają. To dlaczego biorą z opieki zamiast zabrać się do pracy i żyć na własny a nie na państwa rachunek?
            ja wiem, ze łatwiej jest wziąc zasiłek od państwa w tej samej kwocie w jakiej dostanie człowiek uczciwie zaribone pieniądze choćby z prac interwencyjnych ale mimo wszystko... jakoś tak bardziej po ludzku jest zarobić niż dostać.
          • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:51
            Jesteś pewna, że będzie mogła na nich liczyć? A może wezmą przykład z rodziców i (synowie) poszukają sobie pracy, z której nie będą w stanie utrzymać rodziny i (córki) założą rodzinę wielodzietną na koszt państwa? Dzieci doskonale obserwują skąd się w domu biorą pieniądze i szybko uczą jak można je (łatwo) dostać. Vide UK, Niemcy czy Francja.
            • bi_scotti Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:27
              ashraf napisała:

              > Jesteś pewna, że będzie mogła na nich liczyć?

              Pewna to ja nie jestem nawet tego, ze mi sie bedzie chcialo jutro rano z,ozka wstac - tego typu pytania nie maja za bardzo sensu. Nikt Ci nie da gwarancji na to, ze wychowa porzadnie dziecko. Kazdy z nas sie stara(l), efekty generalnie sa POZYTYWNE smile Wciaz margines pozostaje marginesem w spoleczenstwie i tak trzymac.
              Czlowiek pobierajacy zasilki to ten sam czlowiek, DZIEKI KTOREMU ilus tam urzednikow ma czesto calkiem niezle platne prace; gdyby nie bylo tych potrzebujacych, ci urzednicy by sie nimi stali! Wielu ludzi pracuje w tzw. budzetowce, wszyscy oni korzystaja z podatkow wszystkich pracownikow, rowniez (paradoksalnie) z podatkow, ktore sami placa. Poniewaz zyjemy wszyscy razem, powinnismy dazyc do tego, zeby jak najwieksza ilosc ludzi zyla w przyzwoitych warunkach, miala te dobre warunki do wychowywania dzieci etc. Niezaleznie od tego czy dyskutujemy place dla sprzataczki w szkole (budzet!), czy samotnej matki pobierajacej zasilek (budzet) i wychowujacej 3 dzieci, na ktore np. nie placi alimentow profesor uniwersytetu (budzet). Life.
              • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:36
                Przepraszam, ale to trochę trąci demagogią... Wychowanie obejmuje nie tylko dobre warunki, ale też motywowanie do podjęcia pracy zarobkowej i nauczenie dziecka dopasowywania stylu życia do możliwości finansowych. Zapewne państwo G. mogliby zapewnić dzieciom dobre warunki całkiem samodzielnie, gdyby mieli ich mniej, a matka poszła do pracy.
                • totorotot Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 23:10
                  Wychowanie obejmuje
                  nie tylko dob
                  > re warunki, ale też motywowanie
                  do podjęcia pracy zarobkowej i

                  Ależ motywują; dzieci pod małego mają orkę w szkole muzycznej, która przygotowuje do zawodu i uczy przy okazji niezwykłej wytrwałości, pracowitości.

                  Taką szkoła to też kosztuje sporo pieniędzy i dobrze, że rodziną ma wsparcie w postaci obiadów itp.



                  nauczenie dzieck
                  > a dopasowywania stylu życia do
                  możliwości finansowych. Zapewne
                  państwo G. mogli
                  > by zapewnić dzieciom dobre
                  warunki całkiem samodzielnie,
                  gdyby mieli ich mniej,
                  > a matka poszła do pracy
                  • ashraf Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 11:25
                    Sama szkoła muzyczna jeszcze do żadnego zawodu nie przygotowuje, najpierw trzeba skończyć studia i mieć instrument, który nie kosztuje 2 zł. To jest inwestycja, na którą rodzinę musi być stać! I umówmy się - w Polsce to nie jest dobry zawód. Nawet jeśli ktoś dostanie się do filharmonii, to zarobki są śmieszne i jeśli dzieciom zamarzy się równie liczna rodzina co rodzicom, to znowu trzeba będzie powielić ich schemat i wyciągnąć rękę do MOPSu...
        • totorotot Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 22:40
          coś takiego jak odpowiedzialnośc
          (także społeczna) i honor (ale to w
          tej chwil
          > i niemodne slowa).


          Czy Wy naprawdę nie rozumiecie, że dzieci są największym kapitałem, najlepszą inwestycją społeczeństwa?
          Aniu, czy nie lepiej byłoby, gdyby państwo wsparło i te rodzinę z piątka dzieci i Ciebie, abyś mogła spokojnie urodzić drugiego człowieczka?

          Im więcej dzieci, tym lepiej, tym większa stabilność gospodarcza i ekonomiczna kraju. Mam na myśli, że Polska łaknie dzieci jak kania dżdżu i cieszę się, że takie rodziny wielodzietne są wspierane. Trójka dzieci w szkole muzycznej-ile to roboty dla rodziców. I jaką udana inwestycją dla każdego z nas, podatników, przyszłych emerytów.
          • gazeta_mi_placi Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 10:47
            Podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.
    • marychna31 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 15:25
      Nie czytałam artykułu ale może spełnienie marzeń planują jak im sie polepszy finansowo a teraz maja nieco gorzej to korzystają ze wsparcia państwa, któremu inwestycja w taką rodzine i tak się chyba opłaca?
      tak tylko sobie dywaguję bo świat rzadko jest czarno-biały....
      • woman_in_love na szczęście w przypadku kundli i kotów jest jasne 02.05.13, 15:52
        a właściwie czarno-białe, czyli albo się je kocha bezgranicznie i bezkrytycznie, i się jest we własnym mniemaniu super dobrą osobą (to nic że obywa się to kosztem innych gatunków), albo się ich nie kocha bezgranicznie i wtedy to już dno.
        • rosapulchra-0 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 16:15
          W_i_l, tylko że anusia nakłamała od samego początku, teraz się rakiem wycofuje, ale nadal przeinacza fakty suspicious
          • anusia29 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 16:28
            1. Nie naklamałam
            2. z niczego sie nie wycofuję - tym bardziej rakiem
            Rosa, prosze nie isnynuuj mi czegoś, czego nie zrobiłam.
            Uważam pp. Gorczyców za świadmiewykorzystujacych opiekę. A jak to ktoś napisał - środków jest ile jest. I przez nich i im podobnych, tkos kto wpadl w tarapaty nie ze swej winy może otrzymac nierwystrczająca pomoc lub wcale. Bo kasa nie jest z gumy. Rodzenie kolejnych dzieci nie jest wtpadkiem w przyadku dwojga doroslych ludzi.
            • rosapulchra-0 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 16:33
              Nakłamałaś. W poście założycielskim przedstawiłaś tę rodzinę jako darmozjadów wykorzystujących opiekę społeczną i planujących kolejnych kilkoro dzieci. Gdy dziewczyny udowodniły ci to kłamstwo, to zaczęłaś się tłumaczyć i mieszać, żeby jakoś wyjść z twarzą, ale poza jeszcze większym zrobieniem sobie obciachu nie osiągnęłaś niczego. No chyba tylko to, że utrwaliłaś swój obraz obrzydliwej kłamczuchy, która dla poklasku zrobi wszystko uncertain
              • anusia29 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 16:47
                darmozjady - to Twoje okreslenie, ja wolę , że wykorzystują system OS
                nie napisalam, że planuja, ale że chcą - polecam czytanie z uwagą
                nigdzie się nie tłumcaczę i nie mieszam, chyba ci się coś myli (a wstyd się do tego przyznać).
                poklasku??? come on obrzydliwej
                jakie dziewczyny - Ty i Ira. I o ile z Ira to jakas dyskusja jest, tak Ty plujesz żółcią i epitetami.
                • rosapulchra-0 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 18:49
                  To ty kłamiesz. Nie my.
                  • bloopsar Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 19:41
                    > To ty kłamiesz. Nie my

                    Powtórz to jeszcze z pięć razy, to może jeszcze ktoś inny uwierzy. Ty już sama to sobie wmówiłaś jak widać. I przestań używać typowo pisowskiej zagrywki w postaci 'my', 'wszyscy', 'dziewczyny z forum' itp. sugerując, że już 'reszta świata' jest po twojej stronie. Niskich lotów manipulacja.

                    Autorka wątku nigdzie nie skłamała, artykuł wyraźnie opisuje parę darmozjadów, którzy z posiadania dużej ilości dzieci, na które ich nie stać, zrobili sobie sposób na (dość luksusowe!) życie. A to, że marzy im się/pragną/chcieliby (co niekoniecznie od razu oznacza, że planują) mieć więcej dzieci, to a. tylko drobna dodatkowa 'wisienka na torcie' nie zmieniająca wymowy całości, b. także fakt wspomniany w artykule. Twoje krzyki nie zagłuszą faktów.
                    • rosapulchra-0 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 02.05.13, 20:13
                      Odejdz w pokoju, trollico.
                    • justyna198515 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 03.05.13, 10:14
                      czytałam ten artykuł i też mnie w tym samym miejscu mało szlag nie trafiłsmileBilety do filharmoni, teatru, wszystkie dzieci w szkole muzycznej a mężulek ma marzenie o kilkorgu jeszcze dzieciach. Lęgnijcie się na potęgę, zapłacimy za Was!Autorka wątku opisała to tak jak podała Polityka, tylko jeszcze zapomniała,że wspomniane mieszkanie miało mieć czynsz 1700 albo 1900 zł, ich nie było stać, ale gmina zaczęła dopłacać, wyposażyła to mieszkania wspólnota kościelna do, której obydwoje należą( inni ludzie przynosili co mieli),pani siedzi w domu, bo wychowuje najmłodsze, które na Pradze nie dostało się nigdzie do przedszkola i marzy o tym,aby pójść do pracy(punkt dla niej), jednak ona nie planuje już dzieci a jej mąż i owszem nawet kilkoro.W podsumowaniu napisano,że aby mieć dużą rodzinę trzeba mieć przyjazną gminę.
                      • nangaparbat3 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 03.05.13, 11:44
                        Zaraz zaraz - ta wspólnota koscielna co oddala swoje niepotrzebne meble też w oczy kole?
                        • justyna198515 Re: na szczęście w przypadku kundli i kotów jest 03.05.13, 12:01
                          Mnie nie kolesmile Mi się nie podoba ich luźne podejście do posiadania potomstwa i utrzymywanie ich po cześci na koszt państwa
            • pingwinek4 anusia29 02.05.13, 23:13
              Daj kobieto prace dla obojga a potem bedziesz sie wymadrzac tylko wiesz taka pozadna powyzej sredniej krajowej.
              • bloopsar Re: anusia29 02.05.13, 23:37
                > Daj kobieto prace dla obojga a potem bedziesz sie wymadrzac

                A to ona im tyle dzieci narobiła?? Może trzeba było poprzestać na jednym, to i pracę byłoby łatwiej znaleźć i ile wszelkich wydatków mniej. Może nawet by się dało czasem za własne pieniądze do Filharmonii pójść suspicious
        • marychna31 women in love 02.05.13, 18:29
          Ty to sobie chłopie własnie ustawiłeś w głowie opcje świata czarno-białego i nijak nie potrafisz pojąć, ze można inaczej. Można- to działa - ba- taka wizja świata, z subtelnościami i całym spektrum pomiędzy czarne a białe bliższa jest adekwatnemu opisowi rzeczywistości. Ale zgadzam się- jest trudniej. Trzeba umiec przyjąć inna perspektywę a nie tylko jedną zasadę: wszystko co inne niz ja jest do bani a ja jestem super. Rom, homoseksualista, muzułmanin, rodzic wielodzietny, mulat- też CZŁOWIEK. Taki sam tylko inny w jednym, tak nprawde nieistotnym aspekcie. Może być fajnym przyjacielem, nauczycielem, partnerem, wartosciowym obywatelem.

          Przedstawiciele innych gatunków tez czują, chca zyć. Bezmyslne postulaty mordowania wszystkiego w koło nie rozwiązują żadnych problemów- ba, narusza równowagę i prowadzi do degradacji środowiska. Chinczycy tak eksperymentowali - wybijali np. masowo wróble, żeby nie wyjadały im plonów. I co?? Pomogło? Nie - nie dali sobie potem rady z plagą insektów.

          "Bezgraniczne kochanie", które sobie ubzdurałes nie ma tu nic do rzeczy. To tylko zdrowy rozsądek i odrobina człowieka w człowieku.
          • woman_in_love nawet nie czytam tych zoofilskich 02.05.13, 19:10
            wywodów, bo szkoda mi czasu, na odczepnego tylko przyznam ci rację, że rzeczywiście o wartości człowieka świadczy to jak traktuje kundelki. Na przykład Adolf kochał swoje kundelki.
            • marychna31 Re: nawet nie czytam tych zoofilskich 02.05.13, 19:31
              Nie czytasz ale odpowiadasz....hmmm, interesującewink

              Jestem pewna, że przeczytałeś choć też i niestety przekonana, że nic nie zrozumiałeś. Zrozumienie i szacunek dla kogokolwiek innego niz ty po prostu cię przerasta. I wiesz co? I nic. Trudno- tacy ludzie tez mają prawo żyć. Miłego wieczorusmile
              • marychna31 aaa women-in-love 02.05.13, 19:33
                cos mi sie jeszcze skojarzyło - ten tekst o zoofiliismile takiego argumentu (jak ktoś nie marzy o mordowaniu zwierząt to z pewnoścuią jest zoofilem) uwielbiał uzywać troll o nicku remislanc- niejaki Sławek Ciećwierz- 150 w kapeluszu w skórze z lat 80-tych. To czasem nie ty?smile
                • claudel6 Re: aaa women-in-love 02.05.13, 23:28
                  tak czułam, ze ten straszny człowiek o romantycznym nicku jest facetem. tak jak papalaya, to jest pewien niepowatrzalny rys nienawiści do ludzi w ogóle. u kobiet bywa jad, ale inaczej brzmi.
                  • marychna31 Re: aaa women-in-love 02.05.13, 23:34
                    Facet to jest ewidentnie. I juz od jakiegos czasu zastanawia mnie po co udaje kobietę? Przeciez spokojnie mógłby pisać jako mężczyzna i w niczym by to nie przeszkadzało. Zupełnie nie rozumiem, co on na tym kłamstwie zyskuje.
                    • woman_in_love gdy widziało się sarny rozszarpane przez zdziczałe 03.05.13, 12:35
                      psy, zdziczałe, ale nadal posiadające właścicieli, co uniemożliwiło oddanie ich do schroniska, to traci się prymitywną wrażliwość i humanizm na problem kundli i ich równie prymitywnych właścicieli, a nabywa się poglądy, że powinno się do nich strzelać. A właścicieli poddawać karze chłosty - jak dajmy na to w Singapurze. Gdyż zachowanie natury jest ważniejsze od dobra milionów kundli których jest zbyt dużo na ziemi. I od dobrego samopoczucia kundlofilskich kretynek. Gdy widziało się jak paniusia w parku puszczała radośnie samopas jorkopodobnego kundla, który rozgrzebał zimowe gniazdo jeża (będącego pod ochroną), więc skazał je na śmierć (oczywiście udało się go nam uratować), to oczywistym staje się fakt, że prawo do strzelania do luzem biegających kundli powinno zostać przywrócone natychmiast. Gdy zna się historię, to wie się też czemu chłop na wsi wiąże kundla na łańcuchu. A wiąże go nie dlatego, że jest prymitywnym chamem, tylko dlatego że został ogromnym nakładem środków przez lata nauczony tego - biegające luzem po łąkach i lasach kundle były zagrożeniem dla zwierzyny już w 18 i 19 wieku i leśniczy czy łowczy mieli obowiązek ich odstrzału już wtedy. I dlatego chłop nauczył się wiązać kundle do łańcucha. Niestety humanitarni jak wy zmienili prawo i nakłaniają teraz wręcz chłopa do nie wiązania kundli łańcuchami do bud. I zaczyna się robić powolna katastrofa w lesie i na łące.

                      Gdy zna się historię (a wiele rzeczy już było i cyklicznie powraca), ekonomię oraz rozwiązania w różnych krajach i umie się powiązać różne fakty, a także gdy widzi się co się dzieje z Europą i co się dzieje na świecie, to traci się głupi i prymitywny humanizm i idealizm w stosunku do niezaradnych na własne życzenie, imigrantów/azylantów oraz ludzi, którzy naciągają w ohydny sposób społeczeństwo. W tym kontekście nawet zmuszanie do aborcji chińskich idiotek, które chciałyby mieć 5 dzieci nie wydaje się już niczym strasznym, gdyż ich chęci nie są istotne - o wiele ważniejsze jest to, że jeśli im się powoli na to, to za chwilę doprowadzi się do klęski głodu, których w Chinach przez 18 i 19 wiek było mnóstwo (i żaden Mao nic tu nie ma do rzeczy).

                      Gdy zna się kulturę arabską i zna się tych ludzi, to wie się że w swojej masie nie są to żadni lepsi ludzie od nas, a o wiele bardziej rasistowscy i prymitywni, zakochani w swojej religii i gardzący nami, to rozumie się że oni są dla nas zagrożeniem. I że skończymy w ostateczności jak Bizancjum oraz parę innych krajów, które zniknęły z powierzchni ziemi, gdyż zostały zalane przez imigracją z zewnątrz lub podbite. I zamieniły kulturę, religię oraz dobrobyt na biedę najczęściej.

                      I tak dalej i tak dalej. Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi chęciami. Można kochać psy, kotki, głodujące dzieci w Afryce i imigrantów, ale to nie znaczy że staniemy się przez to lepszymi ludźmi. To tylko taka ucieczka od rzeczywistości i oszukiwanie się, że robimy coś dobrze. Robimy dobrze jednym, a krzywdzimy innych i najczęściej nawet skrzywdzimy przez to większą ilość niż te jednostki. I tak marycha, statystyki są nieubłagane ilość zagryzanych sarn wzrosła po uchwaleniu prawa o nie strzelaniu do ukochanych piesków i to również twoja wina, gdyż założę się, że sama podpisałaś się na wszystkich możliwych petycjach o to.

                      I można sobie być oszołomską i wrażliwą lewaczką jak claude i obrażać każdego kto ma inne poglądy, tyle że to nie jest żadnym rozwiązaniem na dłuższą metę.
                      • totorotot Re: gdy widziało się sarny rozszarpane przez zdzi 03.05.13, 16:57
                        woman_in_love napisała:

                        ...



                        A znasz, krótka pało, staropolskie powiedzenie: wyp i e r d alaj w podskokach?
                        No to jazda stąd.
            • imasumak Re: nawet nie czytam tych zoofilskich 02.05.13, 23:30
              Adolf Hitler był niechlubnym wyjątkiem potwierdzającym regułę, bo najczęściej jednak jest tak, że miłośnicy zwierząt lubią też ludzi (chociaż przyznaję, że czasem, np po przeczytaniu takiego postu jak Twój, to trudne smile)
              I proponuję zapoznać się ze znaczeniami trudnych słów, takich jak zoofilia i takie tam. Będzie łatwiej dyskutować z zachowaniem jako takiego poziomu wink
      • rosapulchra-0 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:14
        Przeczytaj cały wątek, Marychna, a sama zobaczysz, z kogo anusia próbuje idiotki robić, z marnym skutkiem suspicious, a z których "wszystkowiedzących" zrobiła..
    • sumire Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:50
      o ile dobrze pamiętam treść tego artykułu, pan etat w Caritasie dostał niedawno. to A. B - o właścicielach każdej z lodówek-bohaterek reportażu w tekście jest raptem kilka akapitów, niezbyt wiele. nie sądzisz, że to trochę za mało informacji, żeby wysnuwać wnioski?... nie przeczę - może i faktycznie są pasożytami cynicznie ciągnącymi kasę od państwa, ale przy tak niewielu danych sama nie ośmieliłabym się wyciągać podobnych wniosków. no chyba, że zakładamy, że każda rodzina wielodzietna to z automatu tasiemce żywiące się cudzym kosztem - ale to byłby pogląd raczej niesprawiedliwy...
      • anusia29 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 17:00
        Nie każda wielodzietna rodzina zyjąca z OS to pasozyty, zalezy jakie sa przyczyny tego, że nie moga się sami utrzymać. Czasem to strukturalne bezrobocie, ((np. rejon Polski), ale nie Warszawa), niepełnosprawność, zdarzenia losowe typu pożar., itp. Niemniej jesli tylko wielodzietnośc sama w sobie jest przyczyną bycia objetym OS, to tak, uważam, że to pasożytnictwo. I niestosowne w tym kontekscie wydaje mi się "chcenie" (o róznym natężeiu przez pana i panią) kolejnego dziecka (dzieci).
    • aagnes Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 16:53
      Ale darmozjady, z dzieci sobie zrobili sposob na zycie, czyli jak sobie strzela jeszcze jedno to dostana 120 metrow, czy dom z ogrodkiem?
      zawsze jestem za pomaganiem ludziom, szczegolnie jesli w gre wchodza dzieci, ale w tej sytuacji to lekka przesada.


      Wilcze oczy, puste gardło - co zobaczy to by zżarło.
    • a.va Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 18:14
      Skupiłyście się na tym, czy pani pragnie dziecka, czy nie pragnie. To, moim zdaniem, ma drugorzędne znaczenie. Dla mnie istotne jest to, że państwo zafundowali sobie czwórkę dzieci, nie mając mieszkania (dostali je od gminy, dopiero gdy ta czwórka była już na świecie), nie mając dobrego zawodu (oboje są po teologii), nie mając dobrej sytuacji finansowej (pani nie pracowała, pan pracował w jakiejś firmie, która potem zbankrutowała i wszystko na to wskazuje, że był tam na śmieciowej umowie, bo podkreślają, że potem zdarzyło się coś wspaniałego - dostał w Caritasie etat!).

      I mówią do tego wszystkiego: nasi znajomi mają jeszcze więcej dzieci - ośmioro, dziesięcioro. Jak się ma na zapleczu niezłą gminę, to da radę.

      Nic do nich nie mam, są sympatyczni, fajnie, że pieniądze podatników idą na filharmonię ich dzieci, nie na wódkę, ale nie mówcie, mi, że nie jest lekkomyślnością zrobić sobie czwórkę, a potem piątkę dzieci, gdy jedynym zapleczem finansowym jest "niezła gmina".
    • najma78 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 19:26
      anusia29 napisała:

      > Artkul w Polityce o lodówkach. I fragment o pp. Gorczycach - zyją z piątką dzie
      > ci - wspomagani przez opiekę społeczną. Dzieci zadbane, troje chodzi do panstwo
      > wej szkoły muzycznej. Obiady funduje opieka. Dostali od miasta mieszkanie 90 m2
      > i dopłatę do czynszu za to mieszkanie. Pani nie pracuje, pan pracuje w Caritas
      > ie.W artykule info, że poniewaz opieka za wiele rzeczy im płaci, to oni zaoszcz
      > ędzone pieniądze wydaja na ksiązki, bilety do filhramonii, teatru, itp. A jakie
      > mają marzenia? Ona: jeszcze jedno dziecko. On: jeszcze kilkoro dzieci.
      > No kurcze to ja, jako podatnik mówię, że sobie nie zyczę. Kurcze jak mozna tak
      > świadomie pasozytować???

      Pasozytowac? Facet pracuje a kobieta tez bo zajmuje sie 5-giem dzieci, zaoszczedzone pieniadze wydaja rozsadnie co dobrze o nich swiadczy. Luksow nie maja, zwykle zycie. Jesli sobie nie zyczysz aby im pomagano to zglos to gdzie trzeba. , glosuj na tych ktorzy nie wydaliby twoich podatkow w ten sposob, masz prawo.
    • nangaparbat3 jak to sie nazywa? 02.05.13, 20:09
      anusia29 napisała:

      > Artkul w Polityce o lodówkach. I fragment o pp. Gorczycach - zyją z piątką dzie
      > ci - wspomagani przez opiekę społeczną.

      Polityka: czasem dostaną zapomogę z opieki.


      Dzieci zadbane, troje chodzi do panstwo
      > wej szkoły muzycznej. Obiady funduje opieka.

      Polityka: Dzieci jedzą obiady w szkole. (...) Dopłaca do nich opieka spoleczna.

      Dostali od miasta mieszkanie 90 m2
      > i dopłatę do czynszu za to mieszkanie.

      Polityka: Z gminy dostali 90-metrowe mieszkanie po remoncie. (...) Ale czynsz okazal się zabojczy - 1700 zł. Nie do udźwigniecia. Gmina zgodzila się do czynszu doplacac.

      >>>Pani nie pracuje,

      Polityka: Katarzyna chciałaby, jesli Zuzia dostalaby miejsce w przedszkolu, pójść do pracy na pól etatu.


      pan pracuje w Caritas
      > ie.

      Polityka: zdarzyło sie coś jeszcze wspanialszego - etat dla ojca rodziny w Caritasie. Etat! Stale pieniadze, zamiast umowy w dawnej firmie, ktora się zresztą rozpadla.

      W artykule info, że poniewaz opieka za wiele rzeczy im płaci, to oni zaoszcz
      > ędzone pieniądze wydaja na ksiązki, bilety do filhramonii, teatru, itp.

      Polityka: Czasem dostaną zapomogę z opieki. Żaden wstyd. Po prostu pomoc. zaoszczędzone w ten sposob pieniadze idą na dobrą książke, bilet do kina, do filharmonii.

      A jakie
      > mają marzenia? Ona: jeszcze jedno dziecko. On: jeszcze kilkoro dzieci.zyna chciałaby

      Polityka: Katarzyna chciałaby, jesli Zuzia dostalaby miejsce w przedszkolu, pójść do pracy na pól etatu.W osrodku pomocy społecznej skończyła kurs komputerowy. Ajej mąż bardzo pragnie - ona może mniej - zeby sie urodzilo jeszcze jedno dziecko, a najlepiej kilkoro.


      > No kurcze to ja, jako podatnik mówię, że sobie nie zyczę. Kurcze jak mozna tak
      > świadomie pasozytować???

      Jako podatniczka jestem zadowolona, ze państwo wspiera te rodzine. Myślę, że ich dzieci wyrosną na odpowiedzialnych ludzi.
      • rosapulchra-0 Re: jak to sie nazywa? 02.05.13, 20:35
        Otoz to!
        Ale, jak widac, niektore zapra sie kopytami, byleby jej bylo na wierzchu.
      • a.va Re: jak to sie nazywa? 02.05.13, 20:52
        A ja nie jestem zadowolona. Uważam, że państwo powinno pomagać tylko tym osobom, które nie z własnej winy potrzebują pomocy, a więc np. potrzebują jej dlatego, że stracili pracę, zachorowali, urodzili niepełnosprawne dziecko. Ale nie tym, którzy beztrosko zrobili sobie pięcioro dzieci, chociaż nie mieli ich za co utrzymać.
      • anorektycznazdzira Re: jak to sie nazywa? 03.05.13, 11:55
        > Polityka: Z gminy dostali 90-metrowe mieszkanie po remoncie. (...) Ale c
        > zynsz okazal się zabojczy - 1700 zł. Nie do udźwigniecia. Gmina zgodzila się do
        > czynszu doplacac.

        Ja to jednak durna jestem. Mam dwoje dzieci, zamiast wymarzonej 3 lub 4, bo tylu jestem w stanie zapewnić byt i utrzymanie. Zamiast dostać od gminy 90 metrowe wyremontowane mieszkanie, sama kupiłam i urządziłam 80 metrów. Zamiast mieć w dupie ile takie mieszkanie kosztuje, a za to się popłakać, ze mi 1700 czynszu za dużo- spłacam kredyt w tempie 1800 PLN/msc + czynsz z ogrzewaniem ok. 1000. Pracuję, zamiast zamierzać pracować. No tak, ktoś musi bulić podatki na radosne motylki, które się rozmnożyły. Nie ma czegoś takiego jak GMINA, która płaci. Płaca zawsze PODATNICY.
        • nangaparbat3 Re: jak to sie nazywa? 03.05.13, 12:56
          Podatnicy placą na mnostwo najrózniejszych rzeczy i znalazlabym sporo, ktore mi nie pasują.
          Ci ludzie - wydaje się - wychowaja kilkoro przyzwoitych ludzi. Sposób, w jaki mowia o pomocy, ktora dostają, zupełnie nie robi wrażenia, że są zimnymi pasożytami, jak tu ich nazywaja. Jeśli mowią, że nie wstydza sie otrzymywac pomocy - to przynajmniej sie nad tym zastanawiaja.
          Ja nie zazdroszczę - za nic nie zostalabym w domu z dziećmi. Nie zamieniałabym 55 metrow na 2 osoby na 90 na siedem osob. I znam komunalne wyremontowane mieszkania, wiem, co to za luksus. Czynsz mnie dziwi - to znaczy w ogóle dziwia mnie czynsze mieszkań socjalnych, wydają mi się nieuzasadnienie wysokie. Zauważ że za niewiele większe mieszkanie z ogrzewaniem płacisz o 700 zlotych mniej - a standard nieporównywalny, sadzę.

          ---------------
          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
    • edelstein Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 20:36
      Niemcy juz sie na tym podejsciu przejechali.
      • maxivision Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 21:00
        Połowa naszego społeczeństwa to pasożyty - policjanci, urzędasy itp. Może czas się przyzwyczaić??
        • bi_scotti Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 21:08
          maxivision napisała:

          > Połowa naszego społeczeństwa to pasożyty - policjanci, urzędasy itp.

          Gdzie pracujesz?
      • aga_sama Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 21:09
        Dobra, gdyby ktoś założył na tym forum wątek:
        Jesteśmy obydwoje po teologii. Mamy czwórkę dzieci, jestem w ciąży z kolejnym. mąż nie ma etatu, umowy, ja nie pracuję - opiekuję się dziećmi. Nie mamy mieszkania, ale bardzo się cieszymy, bo właśnie dostaliśmy od gminy 90 metrów. Nie mamy oszczędności, bo to co uda się odłożyć wydajemy na filharmonię. Mamy nadzieję, że dostaniemy meble od naszych przyjaciół ze wspólnoty katolickiej.

        To jaka byłaby Wasza reakcja?
        Ja też uważam, że jak ktoś chce mieć rodzinę wielodzietną, to powinien na nią zarobić.
        • anorektycznazdzira Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 11:59
          Ja dokładnie tak samo uważam.
    • ilonka001988 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 21:07
      Jako społeczeństwo mocno się przejedziemy na takim podejściu. Człowiek zawsze idzie w stronę wygody - jak dają, to bierze. O wiele szybciej okaże się że WIĘCEJ jest ludzi pokroju państwa z artykułu, za to liczba jeleni, którzy na to zapierniczają będzie drastycznie maleć.

      I co wtedy? Tupanie nóżką, że było a nie ma? Bo chyba nie pójście do roboty i zaprzestanie bezstroskiego rozmnażania.

      Para z artykułu o tej pracy dla pani to chyba tylko oczko takie do ludzi puszcza, piątkę już natrzaskali bez żadnego zastanowienia, zero rozeznania sytuacji, nie wierzę że cokolwiek ich powstrzyma przed dalszymi dziećmi oprócz przypadków losowych.
    • undoo Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 02.05.13, 22:06
      No dobrze, a nie przeszkadza Ci bardziej, ze utrzymujesz pasozyty na Wiejskiej, ktore z definicji maja nas, zwyklych obywateli, w odwloku?
      Z tej perspektywy wole, zeby panstwo dofinansowywalo filharmonie i dzieci pp. Gorczycow.

      A jak juz tak Ci zal 4 litery sciska, to popytaj w Caritasie, moze i Tobie cos skapnie?
    • anorektycznazdzira Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 11:44
      > No kurcze to ja, jako podatnik mówię, że sobie nie zyczę. Kurcze jak mozna tak
      > świadomie pasozytować???

      Kachana, bo Ty (i ja) nie dlatego przecież nie masz (nie mam) 5 dzieci, że nie byłoby fajnie mieć 5 dzieci. Ty (i ja) jesteś zimną i wyrachowaną suką, która zapewne myśli o karierze, o figurze i o fryzurze, a także o pędzeniu, o zgrozo, wygodnego życia, a nie o dzieciątkach cudownych. Osoby mające 1 czy 2 dzieci nie dlatego tyle mają, że dostosowują rozpłód do swoich realnych możliwości finansowych. WSZYSCY z dziećmi <3 to wyrachowane i leniwe bydło, które powinno płacić na niekontrolowany i sponsorowany z podatków rozpłód osób prawdziwie wrażliwych i prawdziwie kochających dzieci, jak te z artykułu.
      No KU... proste jak drut.
      • justyna198515 Re: Nóz sie mi w kieszeni otwiera... 03.05.13, 15:26
        Da Pan Bóg owieczkę da i łączkę dla niejsmileDobrze prawisz anorektycznazdirosmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka