Tak się od pewnego czasu zastanawiam. Żyjemy w czasach wąskich specjalizacji

Do urządzenia domu należy mieć architekta wnętrz, do ogrodu - architekta krajobrazu, na komunię - wynająć lokal z "zimną płytą" (brrr... brzmi jak nagrobna

), do dzieci - nianię, do sprzątania - panią.
OK. Są ludzie którzy poświęcają się wielkiej pasji i na nic innego im nie starcza czasu, ani chęci.
Są tacy, którzy chcieliby korzystać z takich usług, ale ich nie stać.
Są specjaliści lepsi i gorsi...
To wszystko ogarniam, ale... momentami mam wrażenie, że w tym pędzie do perfekcjonizmu, gdzieś ginie osobowość, nie ma indywidualizmu
Już na przykładzie domów:
Większość tych urządzanych przez architektów wnętrz jest sztampowa i nudna.
Mnie rozczulają małe domki z zadbanym nieprofesjonalnie kwitnącym ogródkiem. Tak mam. Bardzo mi się to podoba.
Są naturalnie też dobrzy architekci i właściciele z gustem i kasą. Niedaleko mnie mam na to przykład. Piękny oryginalny dom i ogród. Ale... jakiś taki bezpłciowy, przy czym bardzo stylowy. Jak scenografia, a nie jak dom
Ogólnie rzecz biorąc, mam wrażenie, że często zatrudnianie specjalistów to przerost formy nad treścią
Jeszcze powinnam napisać, jak jest u mnie, żeby nie było, że z zazdrości te moje rozmyślania

Przy szukaniu konkretnych rozwiązań pomógł mi architekt, ale całość wymyślałam sama. Wiem, że są pewne zgrzyty, wynikające z braku kasy czy przywiązania do jakiejś rzeczy nie całkiem pasującej do stylistyki wnętrza. Ale ja to lubię. Dobrze się czuję w takim właśnie miejscu. Nie mam ambicji, żeby mój dom wyglądał jak z katalogu.
Ogrodnika zatrudniłabym chętnie, ale w roli instruktora, a nie wykonawcy

Może kiedyś tak właśnie zrobię. Ale, kurczę, ja lubię organizować tę swoją nieidealną przestrzeń. Ktoś jeszcze tak ma?