mamakaja7
15.05.13, 12:13
Lipiec mam wolny, 2 tygodnie z córkami (13 i 12 lat) spędzamy rodzinnie na wyjeździe, 2 tygodnie w domu. W sierpniu jadą do babci i na kolonie. Wymyśliłam, że na te 2 tygodnie zaprosimy córkę kuzynki. W sumie nasza miejscowość to żadna tam wielka atrakcja, ale mieszkamy w domu, mamy duzy ogród, blisko las, sporo dóżek rowerowych, będziemy też jeździć do aqaparku, w zeszłym roku udało nam się przez 2 tygodnie codziennie, bo wykupiłam nam karnet, niedaleko jest jeziorko, ale tam to tylko poopalać się i to z kimś dorosłym, swoim córkom nie pozwalam na dziko się kąpać. Nigdy nie byłyśmy "blisko" z kuzynką, ponieważ nie umiem przyzwyczaić się do jej wiecznego krytykanctwa typu a to działka nie w tym miejscu, a to założyłam spódnicę za długą, a to okna wychodzą na południe, mam brzydki kolor włosów. Córka fajna, ma 11 lat. Nie powiedzialam w stylu "robię łaskę" padajcie na kolana z wdzięczności. Myślę też bardziej o małej, bo moje urwiski umieją sobie zagospodarować czas, mają mnóstwo koleżanek po sąsiedzku, więc nie załatwiam im towarzystwa. Kuzynka miała się zastanowić. No i cholera jasna pocztą pantoflową dowiedziałam się, że burak jestem, bo zaprosiłam tylko małą, a powinnam także jej rodziców, a już na pewno matkę, bo dziecko za małe na takie samotne wyjazdy. Serio burak jestem?