Dodaj do ulubionych

oddawanie narzadow

23.05.13, 10:11
w nawiazaniu do rodziny, ktora pozwolila nie tylko na pobranie serca, nerek, rogowki ale i twarzy. dlaczego ludzie nie decyduja sie na pozwolenie na pobranie narzadow (wewnetrzych) od swoich bliskich? czy nie przemawia za nimi jeden podstwowy argument - co gdyby ich bliski potrzebowal tego narzadu?
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:22
      Myśle ze istnieje przekonanie ze "a moze sie obudzi" nadzieja umiera ostatnia. Brak zaufania do lekarzy.
      A argument ze ich bliski by potrzebował od czapy.

      W momecie choroby/wypadku i stanu krytycznego kogoś bliskiego . Jest tylko myśl ze będzie dobrze, rozpacz strach nie pozwala myśle co gdyby on czekał na przeszczep.

      Na oddanie organów rodzina musi być gotowa , gotowa psychicznie nie przeskoczymu tego.
      To są emocje i bardzo trudna sprawa.

      Nigdy nie oddalabym organów dzieci, nie dałabym i h pokroic na kawałki.
      Gdybym podpisała taka zgodę, czulabym ze podpisuje wyrok śmierci.
      To są uczucia i nie da sie tego przeskoczyć.
      I mimo ze wiadomo przeszczep to nowe życie dla kogoś. Ale w danym momencie liczy sie nasz bliski.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:37
        Nigdy nie oddalabym organów dzieci, nie dałabym i h pokroic na kawałki"

        wyciecie nerki nie wymaga krojenia na kawalki... zostaje zwykle szycie po cieciu

        wiem, ze danym momencie sie o tym nie mysli ale ja mysle o tym teraz... gdyby zabraklo narzadu dla mojego rodzica zostalabym sierota i oddalabym narzady rodzica wlasnie z empatii dla tych ludzi, ktorzy licza sie z tym ,ze moga osierocic swoje dzieci.
      • default Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:45
        3-mamuska napisała:

        > Gdybym podpisała taka zgodę, czulabym ze podpisuje wyrok śmierci.


        ??? Nie rozumiem....
      • princy-mincy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:48
        > Nigdy nie oddalabym organów dzieci, nie dałabym i h pokroic na kawałki.

        nie kroi sie na kawalki, tylko pobiera potrzebny narzad a reszte ciala zaszywa

        > Gdybym podpisała taka zgodę, czulabym ze podpisuje wyrok śmierci.

        Jaki wyrok smierci? Przeciez mowimy tu o przypadku, gdy doszlo do smierci mozgu a cialo jest podtrzymywane sztucznie przy zyciu przez maszyny.
        • ciociacesia definicja 'smierci mózgu' 23.05.13, 11:19
          nie jest wcale taka oczywista i niepodwazalna
          • demonii.larua Re: definicja 'smierci mózgu' 23.05.13, 22:10
            Dlatego też są odpowiednie procedury, odpowiednią ilość czasu to trwa i nie stwierdza tego jeden lekarz.
        • 3-mamuska Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 18:00
          princy-mincy napisała:

          > > Nigdy nie oddalabym organów dzieci, nie dałabym i h pokroic na kawałki.
          >
          > nie kroi sie na kawalki, tylko pobiera potrzebny narzad a reszte ciala zaszywa


          Kroi sie na "kawałki", wyciąga co im trzeba .
          Nie mówię ze to pocwiartowanue ciała.
          > > Gdybym podpisała taka zgodę, czulabym ze podpisuje wyrok śmierci.
          >
          > Jaki wyrok smierci? Przeciez mowimy tu o przypadku, gdy doszlo do smierci mozgu
          > a cialo jest podtrzymywane sztucznie przy zyciu przez maszyny.

          No właśnie człowiek jest ciepły , klatka sie rusza...
          Mój tato nie wyglądał jak ktoś martwy, niby mózg był martwy ,ale...
      • gazeta_mi_placi Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 14:13
        Nieładnie, zapewne w drugą stronę (Twoje dziecko potrzebuje nerki lub nowego serca) nie miałabyś skrupułów aby zgodzić się na przeszczep.
      • kikimora78 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 15:12
        A ja cię rozumiem.
        Sama nie wiem co bym zrobiła "gdyby" - nie zarzekam się, ale rozumiem i mam podobne zdanie. Nie znam się na medycynie i bałabym się, że wyrażając zgodę na pobranie kończę tym samym ratowanie dziecka.
    • princy-mincy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:38
      Ja zawsze wszystkim powtarzalam dookola, ze maja pamietac, iz w razie W koniecznie maja wyrazic zgode na pobranie moich narzadow.
      Nawet oswiadczenie woli nosilam z dowodem osobistym.
      I co? I gucio! Jakis czas temu zachorowalam na Hashimoto i o byciu dawca narzadow czy dawca szpiku moge zapomniec.
      Ja rozumiem, ze musza byc wysrubowane standardy do pobrania takich narzadow, ale jednak zal, ze przez Hashi jestem wykluczona.

      Jesli zas chodzi o to pytanie- moze sie boja, ze ta osoba by sobie tego nie zyczyla? Albo nie maja dostatecznej wiedzy na ten temat?
      • pieskuba Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:05
        Nie wiedziałam o tym, gdzie znalazłaś informacje na ten temat?
        pies
        • przystanek_tramwajowy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:12
          jak zwykle podwójne standardy: od moich narządów wara, dziecka pokroić nie dam! Ale nereczkę dla mojego dzidziusia i jakieś nowe serduszko dla siebie chętnie wezmę. Tylko, skąd się jasny gwint te narządy do przeszczepów mają brać, jak wszyscy tak do swoich przywiązani, że nawet po śmierci nie oddadzą. wink
        • princy-mincy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:20
          Na stronie Poltransplantu, podobną informację uzyskałam też w Rejestrze Dawców Szpiku oraz podczas jakieś akcji,gdy stał autobus PolTransplantu- kazda choroba tarczycy i chyba dodatkowo choroby z autoagresji sa kryterium wylaczajacym.
          • przystanek_tramwajowy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:25
            Ja uważam, że powinno się wypełniać taką deklarację: Nie daję narządów, która równocześnie dyskwalifikowałaby taką osobę w przypadku konieczności przeszczepu. A co? Dlaczego ktoś ma dostać cudze serce, jeśli swojego nie chciałby w analogicznej sytuacji oddać?
            • princy-mincy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:59
              To do mnie?
              Ja akurat jestem za oddawaniem narzadow do przeszczepu i oddawaniu krwi, inna sprawa, ze nie moge byc dawca.
              • owianka Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:05
                princy-mincy napisała:

                > To do mnie?

                Myślę, że to było do 3-mamuśki. Bardzo mi rozjaśniła w głowie jej wypowiedź - zawsze mnie zastanawiało, co to za człowiek, który nie zgadza się na pobranie narządów od bliskich.
                • 3-mamuska Owianka... 23.05.13, 18:13
                  owianka napisała:

                  > princy-mincy napisała:
                  >
                  > > To do mnie?
                  >
                  > Myślę, że to było do 3-mamuśki. Bardzo mi rozjaśniła w głowie jej wypowiedź - z
                  > awsze mnie zastanawiało, co to za człowiek, który nie zgadza się na pobranie na
                  > rządów od bliskich.

                  Nigdzie nie napisałam ze nie zgodziłabym sie na oddanie organów dorosłych.
                  Męża czy matki lub sióstr czy brata.
                  A ze juz coś takiego przeżyłam to wiem co sie myśli ,gdy nasza ukochana osoba odchodzi.
                  Nie mam nic przeciwko żeby i mi coś wycięli jak im sie przyda.

                  A właśnie moze i właśnie takie szpile i jak twoje słowa i "zmuszanie " bo musisz sie zgodzić bo inaczej jesteś najgorszy.

                  A w takim momencie to uczucia i często nie da sie przeskoczyć emocji uczuć czy rozpaczy.

                  Pięć minut wcześniej mieli nadzieję, że ich ukochana osoba będzie żyła, a teraz jest traktowana jak magazyn części zamiennych. To boli, nawet jeśli się ma podejście w miarę racjonalne, nawet jeśli się wie, że lekarze nie mają czasu czekać na decyzję.

                  No i moze właśnie dlatego cześć ludzi sie nie zgadza.
            • jowita771 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 14:31
              > Ja uważam, że powinno się wypełniać taką deklarację: Nie daję narządów,
              > która równocześnie dyskwalifikowałaby taką osobę w przypadku konieczności prze
              > szczepu.

              Uważam podobnie. Powinno się brać narządy od osób , które nie zastrzegły (tak zresztą mówi prawo, że można pobrać narządy, jeśli nie ma sprzeciwu, ale lekarze jednak pytają rodzinę o zgodę), a jak ktoś zastrzegł, to sam też nie dostaje w razie czego.
              • kitty4 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 19:30
                Około 10 lat temu podpisałam już sprzeciw przeciwko pobraniu narządów - oficjalnie w POltransplancie. I wiem o tym, że ja również bym narządu nie dostała gdybym potrzebowała. Ale trudno - coś za coś. Nie dam nic mojego nikomu !
                • noname2002 Re: oddawanie narzadow 25.05.13, 08:30
                  Dlaczego?
      • e-milia1 princy-mincy, to mnie obudzilas 23.05.13, 12:05
        walsnie chcialam napisac, ze po mojej smierci chce oodac organy. ale teraz doszlo do mnie, ze z hashimoto moge o tym zapomniec. zawsze chcialam pomoc innym i miec swiadomosc, ze czastka mnie bedzie zyla potem jeszcze troche. kurcze. juz mnie zasmucil fakt, ze nie moge krwi oddac sad
      • thorgalla Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:47
        U mnie tak samo.
        Chciałam bardzo ale zdrowie się pokomplikowało i na dawcę się nie nadaję.
        • berdanka Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 17:31
          JA mam podobnie. Nikt nie chce ani kawałeczka mojego chorobliwego ciała. Krwią też nikogo nie uraczę. Ale wiesz jest jeszcze jedna opcja coby truchło po śmierci nie poszło na zmarnowanie- akademia medyczna. Ale tu mam obiekcje. Studenciaki zabawiające się na moim stetryczałym ciałkusmileMuszę to jeszcze przemyśleć.
          • gulcia77 Re: oddawanie narzadow 28.05.13, 10:31
            A ja zapisałam smile W końcu na czymś się studenciaki uczyć muszą, a z moim Gravesem-Basedovem to nie wezmą ode mnie ani odrobinki, ani krwi, ani szpiku, ani niczego innego. Więc chociaż przyszłym lekarzom się nadam.
    • antyideal Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:38
      Może z niezgody na to, by ich bliski stanał potem zdekompletowany na Sądzie Ostatecznym ;p
      A bardziej serio - byc moze m.in. z obawy by nie popelniono nadużycia, majac tę zgodę...
      Lub niegodzenia sie na krojenie, okaleczenie ciała bliskiej osoby.
    • kaczy_kuperas Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 10:49
      widzisz, ludzie mają rozne problemy, sporzenia na świat. Mój szwagier nigdy nie zgodziłby się na przeszczep, aby on dostać coś od kogoś i tak samo wychowuje dzieci. Nie, nie jest świadkiem Jehowy... Ma tylko coś z głowa sad
      • jowita771 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 14:33
        > widzisz, ludzie mają rozne problemy, sporzenia na świat. Mój szwagier nigdy nie
        > zgodziłby się na przeszczep, aby on dostać coś od kogoś i tak samo wychowuje d
        > zieci.

        Ciekawe, czy byłby taki konsekwentny, gdyby ktoś z jego bliskich miał do wyboru cudza nerkę albo śmierć.
    • izak31 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:15
      Ja w ogóle nie rozumiem pytania rodziny o zgodę. Nie ma takiego obowiązku a nawet brak zgody nie musi być wiażący dla lekarza.
      Rodzina teoretycznie nie ma nic do powiedzenia - nie wiem jak w przypadku dziecka.
      • jowita771 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 14:34
        W przypadku dziecka jednak chyba rodzice powinni mieć cos do powiedzenia, bo to jest jakby zdanie samego dziecka w tym momencie.
    • an_ni Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 11:52
      ludzie to egoisci z natury, niestety
      ja rozumiem ze za zycia dba sie glownie o swoje, tez tak mam, nie jestem sklonna nawet oddawac krwi obcym (bo swoim to tak) w obawie o swoje zdrowie, ale zeby tak po smierci skore i kosci tak cenic? worek z narzadami ma pieknie na pogrzebie wygladac? kto teraz trumny otwiera w kaplicach? chyba na glebokiej katolskiej prowincji
      ja oddalabym swoje narzady, wszystko, bo i tak chce byc spopielona, ale ja jestem niewierzaca i nie zamierzam stac niekompletna przed jakims bogiem
      czytalam o tym chlopaku kory w 2 tyg dostal nowa twarz, naprawde az trudno uwierzyc ze to zdarzylo sie w PL, rodzina dawcy jest wielka!
    • keszurka Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:04
      Nie wiem jak u innych, ja noszę zgodę w portfelu, bo nie chcę obudzić się w trumnie. Bez narządów o obudzenie trudniej.
      • e-milia1 "nie dam zgodzy bo po operacji sie juz nie obudze" 23.05.13, 12:10
        to stwierdzenie slyszalam juz nieraz. niktorzy uwazaja, ze jak beda mieli przy sobie odpowiedni papierek z pozwoleniem o pobranie narzadow, to lekarze pozwola mu umrzec i nie beda ratowac. ciotka meza miala cos takiego przy sobie i po zwyklej operacji na noge bodajrze, juz sie nie obudzila. cala rodzina meza jest wiec przeciwko oddawaniu narzadow. mysle, ze narzad od kogos sami chetnie by przyjeli jakby byla potrzeba uncertain
        • e-milia1 "bodajze" mialo byc .... 23.05.13, 12:11
      • aanna6 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:13
        ja noszę zgode w portfelu i opaske mam zawieszona w samochodzie , zapisałam sie do dawca.pl . a tak naprawde dopiero przejrzałam na oczy jak ktos z mojej rodziny musiał miec przeszczep watroby , jest juz po i wszystko jest ok .
    • asia_i_p Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:13
      Są w szoku. W tym momencie bardzo ważne jest, jak się z nimi rozmawia - wszelkie podejście z góry, niecierpliwe, oschłe, wymuszające, szantażujące moralnie powoduje, że ludzie się automatycznie zamykają.
      Pięć minut wcześniej mieli nadzieję, że ich ukochana osoba będzie żyła, a teraz jest traktowana jak magazyn części zamiennych. To boli, nawet jeśli się ma podejście w miarę racjonalne, nawet jeśli się wie, że lekarze nie mają czasu czekać na decyzję.

      My po śmierci mamy zgodziliśmy się na pobranie narządów, ale myślę, że miało znaczenie to, że lekarz rozmawiał z tatą, który jest bardzo racjonalny, a ze mną i babcią rozmawiał już tata, który traktował nas delikatnie.
      • maadzik3 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:43
        mysle ze trafilas w sedno
    • lauren6 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 12:13
      Niektórzy ludzie się obawiają, że jeśli podpiszą zgodę na przeszczep narządów to będą oni gorzej leczeni niż osoby, które takiej zgody nie wyrażą. Bo lekarzom będzie zależało nie na ich zdrowiu, tylko na narządach.
      Dla innych to jest jakaś forma zbezczeszczenia zwłoki. I nie przemówisz do rozumu tłumacząc, że ta nerka uratuje komuś życie. Biorca jest osobą anonimową dla rodziny dawcy.

      Temat trudny. Dobrze, że naukowcy pracują nad komórkami macierzystymi, bo hodowanie narządów to jedyne rozwiązanie tego problemu i idących za nim dylematów moralnych.
      • methinks Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 13:03
        Przeciez przed smiercia nie musisz nic podpisywać, zeby byc potencjalnym dawca, bo z założenia nim jestes. Po prostu lekarze kurtuazyjnie pytaja rodzine o zgode i jesli jest ona przeciwna, to nie pobierają. Noszenie papierkow w portfelu moze jakos wspomoc proces decyzyjny rodziny, ale nie jest wymagane do pobrania. Idac Twoim tokiem rozumowania powinno sie wszystkich gorzej leczyc, zeby bylo wiecej narzadow...
        • lauren6 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 14:16
          Gdzies napisałam, że to mój tok rozumowania? Z palca to sobie wyssałaś. Napisałam, że takie pokutuje w społeczeństwie spojrzenie na sprawę pobierania narządów. Z resztą co się im dziwić? Ludzie byli mordowani przez łowców skór dla pieniędzy z zakładów pogrzebowych, stąd nie trudno wysnuć wniosek, że ktoś za narządy do transplantacji też będzie chciał zapłacić.

          Tu potrzebne jest informowanie społeczeństwa, a nie oburzanie się i wyzywanie ludzi od nic nie rozumiejących.
    • croyance Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 15:02
      Ja z powodow zdrowotnych nie moge byc dawca.
      Ale rozumiem ludzi, ktorzy nie chca.
      Przede wszystkim czesto te decyzje musza byc podejmowane szybko, kiedy czlowiek jeszcze jest w szoku, jeszcze do niego nie dotarlo co sie stalo, jest w fazie zaprzeczenia - a lekarzom tez niestety brakuje czesto odpowiedniego przeszkolenia do rozmowy z ludzmi w takim stanie. Trzeba zrozumiec, ze rodzina w szoku po prostu nie jest czesto w stanie uporac sie z taka decyzja i bedzie mowila 'nie, nie' na jakakolwiek propozycje.
      Dlatego dobre sa karty dawcy, wtedy rodziny nie obciaza sie decyzja, tylko wiadomo, co robic.

      Inna rzecz, brak zaufania do lekarzy. Czlowiek moze sie bac, ze jesli lekarze zobacza jego karte dawcy, to np. nie beda go ratowac, ale jeszcze dobija, zeby sprzedac jego nerke. Nie jest to wcale az takie znowuz niemozliwe - przypomnijcie sobie chociazby Pavulon w lodzkim pogotowiu.

      Inna rzecz, czlowiek ma jednak prawo do swojego ciala i nie mozna zmuszac go do tego, zeby oddal komus swoje organy, jesli tego nie chce. A wiele osob nie chce, z roznych przyczyn, jak te wymienione chociazby, ale i religijnych, filozoficznych etc.
    • szmytka1 jeśli chodzi o dziecko zgodzilabym się bez problem 23.05.13, 15:03
      Oglądałam dawno temu film o rodzinie Amerykanów, która traci dziecko podczas wakacji we Włoszech. Oddają wszystkie narządy chłopca do przeszczepu. Bardzo wzruszył mnie ten film (oparty an faktach) i od tego czasu wiedziałam, że jeśli będę miała dziecko i gdyby spotkała mnie taka tragedia to oddam narządy. Od kilku lat jestem matką i nie zmieniłam zdania. Byłoby mi jakoś źle nawet gdyby tych narządów nie dało się pobrać z jakichś względów i miałby się zmarnować. Z mężem jesteśmy zarejestrowani w banku dawców szpiku. Nosimy przy sobie deklaracje dawcy, jak umrę to mi i tak te narządy nie będą potrzebne, tak samo myślę o moich bliskich. Powiem brutalnie, po co to ma gnić, marnować się, jak może byc przydatne komuś, kto bardzo czeka na organy.
      • marzeka1 Re: jeśli chodzi o dziecko zgodzilabym się bez pr 23.05.13, 17:41
        Oddałabym- zarówno narządy moich bliskich, jak i swoje, noszę zresztą w portfelu "oświadczenie woli" o tym, że wyrażam zgodę na pobranie narządów. Widzę to w perspektywie miłości- jakkolwiek górnolotnie to brzmi- gdy umarło moje dziecko, chciałabym, aby część jego żyła w innym- uratowanym.
      • jowita771 Re: jeśli chodzi o dziecko zgodzilabym się bez pr 23.05.13, 18:04
        Ja też tak uważam, mam nadzieję, że w obliczu tragedii potrafiłabym podjąć taka trudna decyzję. Myślę, że to piękne, że ze śmierci może jeszcze wyniknąć cos pozytywnego, że może nie być na marne.
        • croyance Re: jeśli chodzi o dziecko zgodzilabym się bez pr 23.05.13, 18:24
          To wszystko prawda, ale inaczej sie o tym dyskutuje siedzac z herbata przy kompie, a inaczej w sytuacji szoku, kiedy czlowiek nie wie, co sie dzieje. jeszcze do niego nie dotarlo, przed chwila dziecko bylo ok, a tu pytaja nagle, czy moga pobrac siatkowki, w miedzyczasie wielkie emocje, klotnie z rodzina, rozne formalne trudnosci - powiedzmy, wypadek w innym kraju etc. Ja bym sie tak nie zarzekala, ze wiedzialabym, jak w takiej sytuacji bym postapila sad
          • szmytka1 Re: jeśli chodzi o dziecko zgodzilabym się bez pr 23.05.13, 18:59
            Jestem o tym przekonana, znam siebie na tyle żeby wiedzieć i jestem już w wieku, kiedy mój charakter i spojrzenie na świat są ukształtowane. To jedna z rzeczy co do których jestem pewna. Moja siostrzenica ciężko choruje, na bardzo poważną chorobę, być może nie wyjdzie z niej. Może sama będzie potrzebowała niedługo przeszczepu. Żaluję, że nie mogłaby być dawcą, gdyby zmarła, to byłoby dla mojej rodziny ważne, żeby mogła chociaż komuś pomóc, jakieś minimlane pocieszenie w tej tragedii. W mojej rodzinie temat bycia dawcą jest od dawna poruszany, tak samo myśli moja matka, mój mąż i rodzeństwo, tak zostaliśmy wychowani i to dla mnie oczywiste.
    • woman_in_love po co pobierać narządy,skoro można kupić za bezcen 23.05.13, 18:30
      w Nigerii nowiutkie, mało używane i całkiem świeże.

      www.sfora.pl/Fabryka-dzieci-Gwalcili-dziewczynki-i-zmuszali-do-rodzenia-a55495/3
    • kota_marcowa Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 19:31
      Są w szoku, widzą ukochanego człowieka ciepłego z ruszającą się klatką piersiową i bijącym sercem. Pewnie myślą, że jest nadzieja, że się obudzi.
      Ja sama nie wiem jak bym się zachowała bo teoretyzować jest łatwo. Niby wiem, że śmierć mózgu to koniec ale widząc i czując bijące serce, ciepłe ciało ukochanej osoby nie wiem, na prawdę nie wiem jak bym się zachowała.
      • asaofetida Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 20:11
        Kiedys myslalam tak jak wiekszosc wypowiadajacych sie...ale ostatnio przyjrzalam sie nieco doglebniej temu tematowi. Mieszkam w Niemczech i niedawno w wyniku afery transplantacyjnej doszlo do publicznej debaty na ten temat...i wyszlo na jaw wiele "ciekawych" spraw, o ktorych medycyna raczej milczy. Np mowi sie o tym, ze narzady sa pobierane "po smierci"....nieprawda! Po smierci to sie zaden organ nie nadaje...organ musi byc swierzy, ukrwiony... Od roku 1968 na potrzeby transplantacji wymyslono tzw "smierc mozgu". Nigdy zadne naukowe badania nie potwierdzily tego stwierdzenia...stwierdzenie to wydala komisja lekarsko-etyczna...ale bez zadnych badan...poprostu stwierdzono , ze tak jest a medycyna przyjelo ich stanowisko. A trzeba dodac, ze sam swiat lekarski jest podzielony bo wielu lekarzy i fizjologow uwaza, ze smierc mozgu nie oznacza smierci organizmu i jest wielce prawdopodobne, ze czlowiek taki nadal odczuwa bol. Bo dlaczego w czasie pobierania organow podaje sie srodki zwiotczajace miesnie, srodki przeciwbolowe a czesto narkoze? Czyzby nieboszczykowi bylo to potrzebne? Pewna pielegniarka, ktora brala udzial przy teog typu operacjach powiedziala, ze monitor wskazywal na przyspieszone bicie serca w trakcie nacinania skory, ze puls windowal w gore a czlowiek pocil sie i twarz zarozowiala sie...czyzby nieboszczyk dawal tego typu oznaki? Lekarze mowia , ze czlowiek taki naprawde jeszcze zyje...jest to albo gleboka spiaczka albo proces umierania...ale to nie jest jeszcze smierc....I w takim przypadku powstaje pytanie: czy wolno nam usmiercic jednego czlowieka aby ratowac drugiego?
        • przystanek_tramwajowy Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 20:32
          Sra ta ta ta ta! Pewnie wierzysz też, że ci w Smoleńsku żyli po zderzeniu z brzozą i Ruscy ich dobijali!
          • 3-mamuska A jeszcze jedno... 23.05.13, 21:20
            Takie stwierdzenie ,ze ktoś kto sie nie zgadza nie powinien otrzymać narządu.
            Ale najczęściej ludzie ,którzy potrzebują przeszczepu nie mogliby być dawcami.
            Wiec zgody podpisać nie mogą co z waszych słów wynika ze =nie dostaniesz narządu.

            Ja być moze będę musiała mieć nowa wątrobę.
            Nie mogę być dawca. Mój mąż tez nie. Żyjąc codziennie ze mną , powoduje ze nie moze oddać krwi, ani narządów.
            Wiec to tak działać nie możne.


            Jeszcze raz napisze, nie jestem na nie. Po prostu tu za dużo czynników jest.
            Miłość strach nadzieja, tego nie da sie odsunąć na bok.
            Staram sie zrozumieć decyzje rodzin na "nie"
            Nawet jesli wcześniej zabrzmiały to ze jestem na nie.
            Ja nie decyduje, zadecydują moje dzieci. Być moze kiedyś bedą chcieli coś odemnie pobrać.
            Ale taka decyzje zostawiam rodzinie. To ona zostaje z bólem strata, tęsknota.
            Jesli ja mam im dołożyć jeszcze cierpienia , z powodu pobrania moich organów to rezygnuje.

            Uważam ze to rodzina powinna decydować, bo są osoby które mogą sobie psychicznie nie poradzić z sytuacja.

            A czasem z dyskusji wnioskuje ze niby te szlachetne osoby , oddziace swoje organy są gorsze od tych którzy są na nie. Bo zliczowaliby człowieka, bo ma inne zdanie ,uczucia.
          • gazeta_mi_placi Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 11:53
            To nie było zderzenie z brzozą tylko bomba.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 17:04
              Od roku 1968 na potrzeby transplantacji wymyslono tzw "smierc mozgu"

              pieprzysz glupoty. mozg jest pierwszym organem, ktory umiera. a dalczego od 1968 eeeeeeeeee bo medycyna poszla do przodu i diagnostyka?
        • kiddy Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 15:49
          Słuchaj, postudiuj trochę anatomię i fizjologię, to otrzymasz odpowiedzi na swoje pytania. To, że mózg jest w stanie śmierci, nie oznacza, że człowiek neurologicznie nie funkcjonuje. Ta pielęgniarka powinna to wiedzieć. Jasne, człowiek, którego mózg jest martwy, na pewno będzie jeszcze tańczył i śpiewał. Powiem wprost: to jest zazwyczaj sztucznie potrzymywane przy życiu ciało, nie ma to już nic wspólnego z człowiekiem, jakim była ta osoba, zanim uznano, że jest w stanie śmierci mózgowej. Jeśli odłączy się ją od całej aparatury podtrzymującej życie, to umrze. I koniec.
    • berdanka Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 21:57
      Nie znam praprzyczyny takiego stanu.
      Mogę tylko gdybać, że to obraza boska. Bo innego tłumaczenia nie ma. Gdybym tylko mogła - za uratowanie mi życia dałabym swą całą krew, ale niestety. Zrakowaciałej krwi i narządów nikt nie chce.
      Myślę, że jak na razie w Polsce jest to temat zbyt mało medialny , ludzie nie widzą w tym swej zasługi - która jest BARDZO anonimowa. Wg. nich takie organa mogą trafić na ZŁEGO człowieka i co wtedy - pomogłeś POTWOROWI.
      • godiva1 Re: oddawanie narzadow 23.05.13, 22:21
        Nie wiem dlaczego... Tylu ludzi umiera w wypadkach, czemu nie mozna pobrac ich narzadow skoro w kolejce po nerki czy watrobe stoja tysiace ludzi?
        Ja jestem zarejestrowanym dawca i moja rodzina wie, ze jakby co to prosze bardzo, mozna mnie rozczlonkowac na czesci pierwsze.
        • asaofetida Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 08:17
          wiesz dlaczego tylu ludzi ginie w wypadkach i nie pobiera sie organow? Bo od trupow nie mozna pobrac organow...tylko od zywych...ta cala smierc mozgu to pic na wode aby przemysl transplantacyjny mogl dalej sie krecice....a naiwni mysla, ze zrobia cos dobrego....otworzcie oczy...Ja nie oddam moich organow ani nie chce czyjis organow...nie chce przyczyniac sie do czyjegos cierpienia...
          • kiddy Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 15:51
            Daj już spokój, bo nie wiesz, o czym mówisz. Profesor Dębski miał rację, gdy mowił parę dni temu, że na medycynie najlepiej znają się fryzjerki i dziennikarze TVN.
            • asaofetida Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 17:06
              Mowie o czyms co doglebnie sprawdzilam ...nie badz taki pewny siebie bo sam nie masz wiedzy na ten temat...przeczytalam na ten temat sporo artykulow za i przeciw....i doszlam do wniosku, ze to cuchnaca sprawa...ale robcie co chcecie....oficjalne tuby nigdy nie powiedza calej prawdy...na szczescie jest internet ...mozna poszukac na temat smierci mozgu....
              • bloopsar Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 20:26
                > Mowie o czyms co doglebnie sprawdzilam

                Znaczy doświadczyłaś osobiście śmierci mózgu? To wiele tłumaczy...
                • japanunieprzerywalempanieposle Re: oddawanie narzadow 24.05.13, 23:51
                  Znaczy doświadczyłaś osobiście śmierci mózgu? To wiele tłumaczy..." big_grinbig_grinbig_grin
                • rhaenyra Re: oddawanie narzadow 25.05.13, 05:47
                  big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • kiddy Re: oddawanie narzadow 28.05.13, 10:14
                A skąd wiesz, że nie mam wiedzy o tych sprawach?
    • lolinka2 Re: oddawanie narzadow 25.05.13, 02:05
      Ja i chłop mamy podpisane deklaracje donacyjne.
      Oboje jesteśmy dawcami szpiku w DKMS.
      Dzieci również "rozdamy na części" potrzebującym, jeśli dzieciom się już narządy miałyby nie przydać (choć wolałabym oczywiście, żebyśmy sobie żyli wszyscy długo i szczęśliwie, każdy z tym, z czym się w środku urodził itepe).
      Krwi nie oddaję i nie przyjmuję - reszta rodziny także.

      Tyle, że ja z definicji nie mam emocjonalnego stosunku do zwłok.
    • guderianka Re: oddawanie narzadow 25.05.13, 08:34
      Do sierpnia 2011 nie byłam w stanie nawet pomyśleć o wydaniu zgody na pobranie narządów. A skoro ja bardzo nie chciałam-nie sądzę by rodzina się przeciwstawiała. Pewnie tak właśnie jest w wielu przypadkach, bo zdanie rodziny liczy się najbardziej.
      Deklarację woli wypisałam 2 lata temu-dojrzałam do decyzji, również za sprawą osobistych doświadczeń.
      Pytałam córkę 13 letnią-zgodziłaby się na oddanie swych narządów.
    • olena.s Re: oddawanie narzadow 28.05.13, 10:46
      Bo to jest tempo i szok.
      Narządy można pobrać na świeżo, i generalnie od ludzi, którzy byli przed chwilą zdrowi, ale wydarzyło się coś nagłego i strasznego. I w dodatku - od ludzi młodych, czyli najczęściej decydują ich rodzice, w strasznym szoku i niedowierzaniu.
      Czytałam kiedyś przy okazji naszych niskich poziomów dawstwa, że w Portugalii (chyba, może mnie ktoś skoryguje) zamiast zmieniać ustawę z domniemanej niezgody na domniemaną zgodę przeszkolono po dwie osoby na szpital z rozmów z nagle osieroconymi bliskimi i dało to błyskawiczny i wymierny efekt.
    • lilka69 przeceniacie wartosc przeszczepow 28.05.13, 11:38
      po przeszczepie do konca zycia nalezy przyjmowac leki wplywajace na uklad odpornosciowy aby zapobiec odrzutowi. wyobrazacie sobie dziecko np 8 letnie , ktore ma w ten sposob zyc? lapiace w tym momencie kazda infekcje. powiecie ALE ZYJE i zycie sie liczy. ale co to za zycie?


      ja sprzeciwiam sie oddaniu moich narzadow, dzieci i meza. i nad "wzieciem" od kogos tez bym sie mocno zastanowila. choc nie moge wykluczyc , ze zmienilabym zdanie gdybym stanela w konkretnym przypadku przed tragedia.
      • bea.bea Re: przeceniacie wartosc przeszczepow 28.05.13, 11:51
        to co z nimi zrobisz....? po co ci zgnilizna....
        ja nie dam, ale mojemu członkowi rodziny moze pozwoliła bym przeszczepić..to bardzo ciekawa teoria...bardzo...

        wali mnie co stanie się z moim ciałem po śmierci, jak komuś się ze mnie coś przyda , to proszę bardzo...i tak robaki mnie zjedzą i inne bakterie, więc niech korzystają swoi...smile
      • bloopsar Re: przeceniacie wartosc przeszczepow 28.05.13, 12:52
        > ALE ZYJE i zycie sie liczy. ale co to za zycie?

        Całkiem w porządku. Wiesz o tym coś bliżej czy coś się o uszy obiło i resztę sobie dopowiedziałaś?

        > po przeszczepie do konca zycia nalezy przyjmowac leki

        No i? Wiele osób chorujących na wiele mniej i bardziej poważnych chorób łyka codziennie przewlekle leki, to naprawdę twoim zdaniem gorsze niż śmierć??

        > wyobrazacie sobie dziecko np 8 letnie , ktore ma w ten sposob zyc?

        Owszem, a czemu nie?

        > lapiace w tym momencie kazda infekcje

        Ależ bzdura, czyli jednak nic nie wiesz. Coś tam w tv mówili, może w 'Na dobre i na złe' o tym było i już można na forum klepać suspicious
      • thegimel Re: przeceniacie wartosc przeszczepow 28.05.13, 13:56
        Sorry Liluś, ale pieprzysz. Teść żyje po przeszczepie 10 lat. Leki bierze. Jakość życia ma bardzo dobrą. Tak samo jeździ na rowerze jak jeździł, tak samo wkurza się na polityków, tak samo lubi się napić piwa z sokiem malinowym. Gdyby nie przeszczep, to by wnuka nie poznał. I wcale nie łapie każdej infekcji. Z poważniejszych rzeczy miał półpaśca - możesz równie dobrze dostać go po ciężkiej grypie. Fakt, częściej musi sięgać po antybiotyk, bo infekcje trwają dłużej i częściej się nadkażają, ale też tragedii nie ma. Ale oczywiście, na zacisznym cmentarzyku czułby się na pewno o wiele lepiej uncertain Jakby głupota miała skrzydła tobyś latała jak gołębica.
        • lilka69 Re: przeceniacie wartosc przeszczepow 29.05.13, 12:20
          pytam milych pan : czy ja moge miec odmienne od Waszych zdanie?

          • paskudek1 Re: przeceniacie wartosc przeszczepow 29.05.13, 12:40
            odmienne zdanie mozesz mieć, czemu nie, ale nie plec przy tym bzdur.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka