30.05.13, 22:40
obejrzalam. oczekiwania byly ogromne ale to co zobaczylam to gonitwa absurdow. na paczatku myslalam, ze akcja jest osadzona na pocztku lat '90 (chociaz sceneria swiadczy o latach '80) a tu zonk rok 2000....druga sprawa glowni bohaterzy maja po 35, 40 lat i ich rodzice przezyli mlodosc w czasie wojny? whaaaaaaat jakim cudem? do tego ta cal pseudomoralizatorska otoczka...
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: poklosie 30.05.13, 23:19
      No niestety. Film bardzo potrzebny i ważny w sensie tematu, ale spartaczony w zakresie wykonania. Przedobrzony, kreślony grubą kreską. I to łopatologiczne wyjaśnianie wszystkiego, trochę jakby film był kierowany od razu do widza zachodniego, z zerową orientacją w historii Polski.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: poklosie 30.05.13, 23:25
        nie obrazaj widza zachodniego tongue_out bo nawet widz zachodni ma jakies wymagania co do filmu jako filmu (tj nie tematu jaki przedstawia) tylko formy.
        • angazetka Re: poklosie 30.05.13, 23:30
          Jasne, chodzi mi tylko o poziom tłumaczenia historii (to, co Szaflarska mówi np. - przecież ona niemal podręcznik czyta, wprawdzie świetnie, ale to nadal podręcznik).
        • zajola Re: poklosie 30.05.13, 23:34
          Film jest przejaskrawiony ,a jednocześnie bardzo niedopowiedziany, tak jakby twórca bał się zderzenia z całą prawdą. Myślę, że gdyby powstał na zachodzie byłby Oskar.
          Za to "Drogówka" jest totalna porażka po wcześniejszych produkcjach Smarzowskiego . Wstyd , żeby zrobić taki słaby film o niczym, oprócz wulgaryzmów oczywiście.
          Czy też macie wrażenie, ze On nie lubi kobiet?
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: poklosie 30.05.13, 23:40
            drogowka przy poklosiu to arcydzielo. a ze wulgarny coz te wulgaryzmy nie sa tam od czapy
            • zajola Re: poklosie 30.05.13, 23:55
              to dla mnie dokładnie odwrotnie. A te wulgaryzmy niczego kompletnie nie wnoszą, poza wulgaryzmami. Słaby film i tyle.
              • angazetka Re: poklosie 30.05.13, 23:58
                Ja chyba mogę przyswoić tylko co drugi film Smarzowskiego - widziałam "Wesele" i "Różę" (która mnie zachwyciła, choć strasznie bałam się iść do kina, niepotrzebnie), a "Domu złego" i "Drogowki" nawet nie mam zamiaru oglądać, bo mnie od nich odrzuca.
                • japanunieprzerywalempanieposle Re: poklosie 31.05.13, 00:12
                  dom zly pokazuje wyjatkowy prymitywizm. bohaterzy drogowki przy bohaterach domu zlego to kurnia ludzie z wyszych sfer big_grin
                  • zajola Re: poklosie 31.05.13, 00:25
                    Dom zły ma znakomity scenariusz. Z pomysłem , z tym czymś co przyciąga uwagę widza, kręci go, do tego jest świetnie zrealizowany. Pamiętam Angazetka , że jesteś fanką dobrego kina, to w takim razie jest absolutnie film dla Ciebie, bez względu na tematykę. Magia się liczy, czyli profesjonalny warsztatsmile
                    Drogówke odbieram jakby Smarzowskiemu na gwałt potrzeba było kasy, a więc to, co zawsze chwyta -trochę gangsterki, gołe baby, chamskie odzywki i tłumy walą jak w dym.
                    dawno nie pamiętam takiego rozczarowania jako kinomaniaczkasmile
                    • aneta-skarpeta Re: poklosie 31.05.13, 06:46
                      drogowkę obejrzałam " z przyjemnością"
                      natomiast to dom zły wbił mnie w fotel swoją historią
    • klubgogo Re: poklosie 31.05.13, 09:20
      Jeżeli w 2000 r. główny bohater ma 40 lat, oznacza to, że urodził się w 1960 r. Ojciec mógł juz miec wtedy ze 40 lat, więc spokojnie mlodość przeżył w czasie wojny.

      Dla mnie był to dobry film, tragiczny, trzymający w napięciu.
      A ta pseudomoralizatorska otoczka? To nie jest film dla wszystkich, a większość osób, która go obejrzała, na pewno doskonale wie, jak było. Sama znam miasteczko, którego każdy wybudowany po wojnie dom ma w podmurówce kawałki macew. To niejedyne takie miasteczko.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: poklosie 31.05.13, 17:41
        wiesz co nie chce mi sie wyszczegolniac wszyastkiego wiec wkleje ci wypowiedz pewnego filmwebowicza
        No ja nie wiem, filmów nie kręcę, ale wydaje mi się, że reżyser powinien coś postanowić. Albo
        robimy film na poważnie, osadzony w jakichś ramach czasowych i uwarunkowaniach
        historycznych, trzymający się pewnych ogólnych faktów, kreujący wiarygodne postacie, albo
        jedziemy z thrillerem, dajemy sobie spokój z jakąkolwiek wiarygodnością, fakty historyczne
        lekko tylko muskamy, puszczamy wodze fantazji i wprowadzamy prymitywne elementy realizmu
        magicznego z leśnym pustelnikiem-mędrcem na czele. Albo próbujemy robić wielkie
        moralizatorskie kino, albo stawiamy na rozrywkę. A tu się coś kompletnie pomieszało.

        Zacznę od tego, że zobaczyłam coś zupełnie innego niż spodziewałam się zobaczyć.
        Spodziewałam się niezłego, krwistego kawałka kina z tej nieco wyższej półki. Zobaczyłam
        może i nienajgorszy kryminał, który niestety rozbawił mnie i rozczarował przez swoje
        pretendowanie do bycia czymś wysokim.

        Najśmieszniejsze w filmie jest zaś obejście się z kwestią czasu akcji. Początkowo jest on
        niejasny, potem tylko absurdalnie nielogiczny. Franciszek wyjeżdża bowiem do Stanów w 80-
        tym roku, wraca po 20 latach, a więc mamy rok 2000. W tym oto roku wedle fantazji twórców
        filmu jeżdżą po polskich ulicach auta z lat 70-tych, na wsiach młode kobiety noszą chusty na
        głowie, na chodniku grają w klasy dziewczęta w sukienczynach, a po zachowaniu bohaterów
        wywnioskować można, że o telewizji i innych dobrodziejstwach technologii jeszcze nikt u nich
        nie słyszał, bo a to siedzą całymi dniami pod sklepem, a to zbierają się tłumnie pod
        kościołem. Główni bohaterowie to ludzie wciąż młodzi, jeden dobiega 40-tki, drugi jest o
        dobrych parę lat młodszy, trochę ciężko uwierzyć, że są dziećmi ludzi, którzy swą młodość
        przeżywali w czasach wojny. Ktoś tu na forum napisał, że na nagrobku rodziców jest data
        urodzenia matki 1911 rok (doprawdy nie chce mi się tego teraz sprawdzać, ale to by się
        zgadzało), co oznaczałoby, że rodząc młodszego syna miałaby ona lat... prawie 60....

        Podczas oglądania jakiegokolwiek filmu lubię w ten film wierzyć - przez ten krótki czas
        zamieszkać w filmowym świecie i dać się ponieść historii, a to przestaje być możliwe, gdy
        historia jest absurdalna i wręcz bzdurna. Już pomijając kwestie czasowe - sami główni
        bohaterowie nie grzeszą wiarygodnością. Oto po 20 latach przyjeżdża do Polski młody
        mężczyzna i jedyne, co ze sobą przywozi, to papierosy - nie twierdzę, że to nie mogło się
        wydarzyć, ale co to w ogóle za pomysł? Dodatkowo pierwsze sceny wskazują na to, że jest w
        ciężkim nałogu nikotynowym, bo odpala te papierosy jeden za drugim. Potem ktoś mu te
        papierosy zaiwania i on nagle przestaje palić. Ot tak. A potem przez jakiś tydzień chodzi po
        mieście, jeździ traktorem, młóci zboże, brodzi po rzecze - w spodniach od garnituru i w koszuli.
        Tak, wiem, że zakupy spadły mu z traktora (ten szary pakunek też był nie za bardzo na miarę
        czasów), ale chyba nie byłoby takim głupim pomysłem wyciągnięcie jakiegoś bodaj podartego
        t-shirta z szafy brata i pożyczenie. Zastanawia scena przywitania braci, którzy nie widzieli się 20
        lat, a przypomnę, że to jeszcze nie były czasy wszechobecnego skype'a. Idźmy dalej - Józef,
        prosty chłopek-roztropek, w gruncie rzeczy normalny facet zajęty ciężką pracą na roli od świtu
        do zmierzchu nagle doznaje olśnienia i zaczyna kolekcjonować żydowskie mogiły na własnym
        polu. Odwiedza je, gładzi, czyści, uczy się hebrajskiego, odczytuje nazwiska i mówi, że to
        przecież byli ludzie, zapominając jak gdyby, że owszem byli, ale tak czy owak w tych tablicach to
        ich nie było akurat nigdy. Jest to tak absurdalne, że aż głupie i o ile sprawdza się i trzyma jako
        tako kupy w konwencji thrillera, to w konwencji tzw. "wielkiego kina" już tylko żenuje. Cała wieś
        natomiast w filmie jest zła, zepsuta i ma twarz buraka pastewnego, a w ręku dzierży widły, na
        jej czele zaś stoi zły i zepsuty ksiądz. O rany.

        Gdy bracia rzucili się gasić płonące pole suchego zboża dwoma gałązkami i gdy z uporem,
        parząc się boleśnie, machali tymi gałązkami, śmiałam się w głos, naprawdę. Śmiałam się też
        w głos, gdy na środku pola zobaczyłam pustą koparkę i tira, który nagle wywołał tam korek.

        I tak, ten film jest antypolski. Podobnie jak antypolski jest choćby jeszcze ciepły "Układ
        zamknięty". Jest antypolski, bo jest słaby tak bardzo, że aż boli, a znajdują się krytycy, co toto
        chwalą i jeszcze wysyłają za granicę, na jakieś festiwale. Jest antypolski, bo pokazuje, że
        polscy reżyserowie wciąż robią głównie filmy kiepskie, przez co przynosi Polsce wstyd na
        świecie. Wziąć się za komedię romantyczną i stworzyć potworka, to w PL żaden już wstyd, to
        codzienność, ale wziąć się za temat tak ciężki i poważny, przywdziać na siebie worek pokutny i
        zapragnąć przemówić głosem sumienia narodu, a stworzyć jedynie głupawy thriller - to już
        antypolskość wink.
    • gazeta_mi_placi Re: poklosie 31.05.13, 09:23
      Czy ktoś może mi polecić uczciwego Chomika od którego mogę ściągnąć ten film w formacie avi? Jest dużo "Pokłoś" na Chomiku, ale większość to oszuści i film ściągnięty nie da się odtworzyć, najlepiej na priva bo tu pełno moralizatorek, dzięki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka