wernisy
03.11.13, 09:17
kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,14882439,_Poklosie__w_amerykanskich_kinach__Swietne_recenzje_.html#BoxKultTxt
Ten film jest tak o historii Polski jak westerny z Waynem o złych indianach i szlachetnych kowbojach o historii ameryki.
"o bazujący na wnikliwej obserwacji tkanki społecznej film, który oszałamia - pisze recenzent "New York Times""
rozumiem, że do thrillera rację mają grubo ciosane stereotypy, ale, żeby pan z nowego jorku uznawał to za wnikliwą obserwację tkanki społecznej....Najlepszym przykładem tej wnikliwości jest to, że pierwowzór bohatera został przez ludzi wybrany do rady gminy, a w filmie ukrzyżowany na drzwiach stodoły bo tak podpowiadała intuicja kulturowa GW inteligenta. Nawet obraz wsi jak za gomułki, bo taką wiedzę o wsi ma nasz dzisiejszy artysta jaką za dziecka widział na filmie. Nie mówiąc już o tym, czy problemem miałoby być uwłaszczenie polskich chłopów na Żydach. Żydzi akurat mieszkali w miastach głównie. Problem ekonomiczny jako podszewka w Pokłosiu był wydumany całkowicie.
"Jego zdaniem autorom filmu "udało się przenieść przeszłość do teraźniejszości"
nic tak nie podnieca nowo jorskiego inteligenta jak psychoanalityczne skojarzenia. Kolejne pokolenia polskich chłopów odtwarzają przymus powtarzania. Osobiście jakbym tam mieszał psychoanalizę to do stereotypowej wizji świata reżysera jak z komiksu.
ostrzeżeniem jak bardzo łatwo jest przekroczyć granicę między pomówieniem a nieludzkim traktowaniem sąsiada, aż po skazanie go na śmierć w płonącej stodole".
Jeśli byłoby tak łatwo to stodoły płonełyby codziennie w tysiącach.