Dodaj do ulubionych

Nowa szkoła - teoria

03.06.13, 08:02
Wyobraźcie sobie proszę taką sytuację.
Wracacie po wakacjach do domu.
A w skrzynce pocztowej - list. Szkoła waszego dziecka wyleciała w powietrze! A całe ciało pedagogiczne wemigrowało na Zanzibar!
Na szczęście jest dla waszego dziecka miejsce w jednej z dwóch, położonych w równej odległości od domu nowiutkich szkół. Musicie tylko zdecydować, do której poślecie dziecko. Dla ułatwienia - pozostałe dzieci zostały rozrzucone równo, względy towarzyskie są takie same w obu placówkach, ale po ulokowaniu dziecka nie będzie już możliwości zmiany.
I moje pytanie: którą szkołę wybierzecie, bo są zupełnie różne.

Szkoła A:
Jej szczególne cechy to kultywowanie wspólnotowości. Najlepsi uczniowie mają obowiązek pomagać słabszym (oprócz tego szkoła ma także darmowych korepetytorów - nauczycieli). W jednej klasie będą siedziały dzieci lokalnej arystokracji i dzieci uchodźców, dzieci marginesu, a także dzieci lekko upośledzone. Dzieci mają obowiązek sprzątania po sobie klas i stołówki. Nauczyciele mają ogromną swobodę wyboru metod nauczania. Inspekcje kuratoryjne nie będą się odbywały, mimimalna biurokracja. Bardzo duża część pracy odbywać się będzie w grupach, dzieci zachęcane będą do współpracy, jest oczywiste, że lepsi będą podciągać słabszego ucznia. Nie ma ocen punktowych, tylko opisowe aż do ostatniej klasy włącznie i bardzo duzo samooceny dzieci. Nie ma też żadnych egazminów zewnętrznych (z wyjątkiem dobrowolnej matury dla tych, którzy wybierają się na studia).
Podręczniki - darmowe. Program pozwala na popełnianie błędów - nie są one karane. Sporo zajęć językowych, matematyka i fizyka na ambitnym poziomie, ale także plastyka, gotowanie, obróbka drewna. W razie problemów szkoła współpracuje z MOPSem. Aż do VI klasy włącznie jeden nauczyciel uczy wszystkich przedmiotów (z wyjątkiem języka). Klasy niewielkie, ale część lekcji wspólna dla klas z różnych roczników, nauczyciele mogą się zamieniać, jezeli którys nie czuje się pewnie w jakiejś dziedzinie. Dzieci są zachęcane do własnej pracy - nauczyciel rzadko prowadzi wykład, raczej kieruje działaniami grup uczniów. Ogromny egalitaryzm. Mniej godzin lekcyjnych niż w szkole B.

Szkoła B:
Nastawiona na sukces indywidualny każdego ucznia. Oceny punktowe, wymagania wysokie. Rozmawiając z nauczycielem uczeń musi wstać. Kultywuje się postawę szacunku, odrobinę w przedwojennym stylu dobrych gimnazjów. Uczeń może powtarzać klasę, a jeżeli wychowawca i dyrekcja uzna, że nie chce się uczyć na takim poziomie, jakiego szkoła wymaga, uczeń może zostać usunięty. Podobnie w przypadku poważnych i powtarzających się naruszeń szkolnych zasad. Duża dyscyplina. Szkołę sprzątają woźne. Program - języki, przedmioty ścisłe, przyrodnicze, historia, literatura. Nauczyciele specjaliści oddzielni do oddzielnych przedmiotów powyżej klasy trzeciej. Nie ma gotowania, plastyka traktowana po macoszemu, szkoła koncentruje się na tradycyjnie najważniejszych przedmiotach akademickich. Szkoła poddaje się kontroli inspekcji szkolnej, postępy uczniów są oceniane w skali punktowej, a ich ambicja indywidualna uważana jest za zdecydowaną zaletę. Dokładnie opisane są kryteria wiedzy, jaką uczeń powinien posiąść na kolejnych etapach edukacji i jest to monitorowane.
Szkoła pomaga uczniom słabszym na zajęciach wyrównawczych, ale oczekuje własnych wysiłków i odpowiedzialności ucznia za wyniki.
Wiecej godzin lekcyjnych niż w szkole A.

Z listu w waszej skrzynce wynika, że obie szkoły mają znakomitą kadrę - wszystko doświadczeni absolwenci najlepszych uczelni. Wyposażenie, budynki na takim samym niezłym poziomie. Obie szkoły są publiczne i darmowe.
Którą szkołę byście w takiej sytuacji wybrały?
Obserwuj wątek
    • atteilow Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 08:27
      Szkoła A to szkoła w Finlandii. Zainspirowałaś się artykulem na ten temat portalwiedzy.onet.pl/,12800,1362154,czasopisma.html. Szkoła B to polska szkoła, aktualnie do takich uczeszczają polskie dzieci. A jesli nawet te polskie szkoły nie spełniaja wszystkich wymienionych przez ciebie kryteriów to do nich aspirują.

      Wybieram model nauczania A, chociaż brzmi jak niekończąca się utopijna sielanka. Bo skoro można osiagać dobre wyniki w nauce (Finowie są w czołówce) i jednocześnie zachować komfort psychiczny to tylko brać i korzystać.
      • joa66 Skoro szkoły w Finlandii... 03.06.13, 08:44
        ...odnoszą takie sukcesy i w tak przyjaznej atmosferze, dlaczego żadne państwo na świecie nie podąża ich śladem....?

        Przyznam, że nie przestaję się temu dziwić.

        p.s. off topic - na ekrany kin wszedł nowy film Ozona "U niej w domu" - temat i myśl głowna są inne, ale można też podglądac francuską szkołę. Polecam, bo film sam z siebie jest dobry.
        • gazeta_mi_placi Re: Skoro szkoły w Finlandii... 03.06.13, 11:05
          joa66 napisała:

          > ...odnoszą takie sukcesy i w tak przyjaznej atmosferze, dlaczego żadne państwo
          > na świecie nie podąża ich śladem....

          Bo co świetnie sprawdza się w kraju A, niekoniecznie świetnie będzie się sprawdzało w kraju B, C, a nawet D?

          P.s. Wybrałabym szkołę B.
    • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 08:34
      Na początku żadnej. Żyję wystarczająco długo i za dobrze znam szkoły, żeby podejmowac decyzję na podstawie ulotki reklamowej wink smile
      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 08:35
        p.s. szkoła A wygląda jak reklama Bednarskiej a B jak reklama Hawajskiej smile (poza opłatami oczywiście)
        • arwena_11 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:23
          Dlatego moje dziecko poszło do szkoły będącej pośrodku tych dwóch modeli, mimo, ze dostałby sie do obydwóch ww.. Przegięcie nie jest dobre w żadna strone
    • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 08:49
      Wolałabym jakiś wariant pośrodku.
      W każdym razie na pewno nie szkoła A.
      • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:01
        Triss, nie ma nic pośrodku. A, albo B. Rozumiem, że z dwojga złego wolisz B?
        • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:06
          Tak ponieważ w polskich warunkach kompletnie nie kupuję idei egalitaryzmu, wspólnotowości, nie wierzę w pozytywny wpływ braku kontroli i nadzoru oraz skuteczność motywacyjną braku egzaminów zewnętrznych.
          • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:32
            To ciekawe. Co to są te polskie warunki? Dasz radę odpowiedzieć?
          • landora Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:51
            Dzieci w Polsce są inne niż na świecie?
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:52
              Dzieci i rodzice są inne wszędzie, bo każda kultura inaczej je kształtuje.
          • lily-evans01 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 22:42
            Hmm, moje dziecko poszło do szkoły zdecydowanie typu B.
            Uwierz, to nie jest coś na miarę 6- czy 7-latka. Parcie na indywidualny sukces czy wyśrubowywanie wymagań niekoniecznie są rozwojowe dla ego małych ludzi.
            W tej chwili przenoszę młodą do szkoły bardziej typu A wink.
        • gazeta_mi_placi Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:06
          Triss zeszłaby na zawał gdyby jej dziecko musiało (tu - z racji szkoły) mieć kontakt z patologią.
          • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:11
            Nie, zeszłabym na zawał gdyby szkoła nie oceniała postępów, nie wymagała i nie wdrażała ewaluacji.
            Jeden osobnik z patologii czy sprawiający problemy nie jest kłopotem, pięciu w klasie - gigantyczny kłopot, ciągną całą klasę w dół.
            • gazeta_mi_placi Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:21
              E tam, lokalna elita by ich podciągnęła w górę i naprowadziła na słuszne ścieżki życia wink
              -
              https://www.suwaczek.pl/cache/c94e58de98.png
            • dalla Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:45
              tyle, ze testy na koniec danego etapu edukacji pogłębiają selekcję a nie oceniają postępy uczniów. Powinna być ewaluacja śródokresowa, która dałaby wiedzę nauczycielowi/om, n.t. słabości, obszarów do wzmocnienia, mocnych stron itp. Niekoniecznie trzeba to robić za pomocą egzaminów, stopni, klasówek i testów. Wiele z tego, to rezultaty miękkie i tego nie da się ocenić za pomocą mierzalnych wskaźników.
              Niestety w PL pokutuje podejście triss...
    • polifonia1983 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 08:51
      A smile
    • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:05
      Oczywiście że A, pod jednym warunkiem - że system edukacji w kraju będzie dostosowany. Że wynik egzaminu po kolejnym etapie nauczania nie będzie determinował dalszej kariery dziecka. Że nauczyciele będą budować zdrowo rozumianą ambicję u dzieci. Coś takiego jak nauczanie historii w "Sposobie na Alcybiadesa". I że dzieci ciekawe nauki i będące na wyższym poziomie wiedzy niż inne bedą miały możliwość pogłębiania tej nauki pod przewodnictwem nauczyciela.
      Eh, pomarzyć mozna.
    • mea8 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:09
      Zdecydowanie szkola A. CHodzilam do liceum w stylu szkoly B i to byl najwiekszy blad mojego zycia - zeby bylo smieszniej nikt mnie nie zmuszal, sama sobie szkoly wybieralamtongue_out. Na razie sama mam na stanie zaledwie pierwszaka ale staram sie podchodzic do szkoly na luzie. Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze nie ma co sie spinac na ocenach i punkcikach.
    • abdullah_abdullah Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:22
      moze ktos wie jak sie ma do tego metoda Montessori ? zblizone do A ?
    • mamciunia_kamciunia2 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:23
      rzadnej bym nie wybrala idealna byłaby szkola A ale bez dzieci uchoccow marginesu i uposledzonych
      • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:29
        Jeśli dziecko chciałoby się uczyć na wyższym poziomie niż przewiduje program, raczej dzieci uchodźców i marginesu byś nie spotkala. Musiałoby byc zagwarantowane bezpieczeństwo (brak przemocy, kradziezy itp), jakiś sensowny program wychowawczy, system sprawdzania wiedzy - czy dziecko rozwija poziom swoich wiadomości. Generalnie - utopia, nie do zrealizowania w Polsce.
        • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 09:34
          Jeśli dziecko chciałoby się uczyć na wyższym poziomie niż przewiduje program, raczej dzieci uchodźców i marginesu byś nie spotkala

          Ale gdzie miałoby się uczyć na tym wyższym poziomie. Czy szkoła A to oferuje?
          A gdyby oferowała, zaczyna się ta sama zabawa -w lepsze i gorsze dzieci?
          • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:00
            część lekcji wspólna dla klas z różnych roczników. Dzieci są zachęcane do własnej pracy

            Dla mnie to jasna informacja, że np. w lekcjach matematyki czy przyrody z programem dla klasy IV może uczestniczyć zdolne dziecko lat 8. Albo np. zainteresowany historią 10 latek może pogłębiać wiedze na poziomie liceum. Dlaczego nie?
            • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:28
              I na tych zaawansowanych zajęciach ma nie byc tych uchodźców i marginesu?

              Bo tak sugerowałaś w poprzednim poście. Że "raczej' ich nie będzie.
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:54
              Nie, to nie o to chodzi.
              Mamy powiedmy lekcję z przyrody/geografii na temat - dajmy na to - rzek. I w części tematu uczestniczy klasa IV, V, VI. Po wspólnej części każda z klas rozwija dalej we właściwą sobie stronę dalszy tok nauki.
              • yenna_m Re: Nowa szkoła - teoria 04.06.13, 00:02
                a dziecko z marginesu (np cygańskie, mieliśmy takie w klasie) w tym czasie chodzi po klasie, wyrywa dzieciom zeszyty z rąk, wrzeszczy, klnie, potem wychodzi na korytarz, odlewa się na ścianę (bezradna nauczycielka każe dzieciakowi posprzątać po sobie), dzieciak wchodzi do klasy i totalnie rozwala lekcję

                dziękuję, przerabiałam w zeszłym roku
                niestety, wpływ na pogłębienie kompetencji językowych syna - bezcenny
                szkoła kształci, szczególnie, gdy ma się w klasie takie dziecko
                • yenna_m Re: Nowa szkoła - teoria 04.06.13, 00:03
                  acha, oczywiście nie muszę dodawać, że po takich występach dziecka dzieci nie za wiele wynosiły z lekcji?
                  więc każda utopia by się na tym modelu wysypała
          • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:10
            > A gdyby oferowała, zaczyna się ta sama zabawa -w lepsze i gorsze dzieci?
            Nie, w dzieci pracujące na różnych poziomach. Logiczne jest, że dziecko dobrze zaopiekowane (czyli większości e-matek), bez deficytów, uczyłoby się na wyższym poziomie niż uchodźca bez znajomości polskiego. Bo inaczej cała idea nauki poszłaby w las. Dziecko musi pogłębiać wiadomości - niezaleznie do tego, z jakim kapitałem wiedzy do tej szkoły przyszło. Jeśli przyszło czytające, z podstawową znajomością matematyki, to będzie siła rzeczy na wyższym poziomie niż dziecko, które dopiero uczy się podstaw jezyka. I owszem, mogą być w jednej klasie, mogą sobie pomagać, ale nie kosztem nauki dziecka zdolniejszego.
            Bo jeśli miałaby to być praca w grupach, gdzie dziecko z większą wiedzą przez całe lekcje uczy te mniej wiedzące że 1+1 jest 2, a samo nie ma czasu na pogłębianie wiedzy np. z tabliczki mnożenia to bez sensu.
            Widze to tak: to samo dziecko może uczestniczyć np. w lekcji fizyki, przyrody czy historii na poziomie wyższym niż przewiduje program dla danej klasy, ale w zajęciach z kaligrafii czy gotowania czy rzeźbienia w drewnie może być na poziomie niższym niż program przewiduje. I odwrotnie. Tak samo z lekcjami języka - jedne dzieci na poziomie certyfikowanym, inne - dukają I am, you are itp.
            Ale powtarzam - do tego powinien być dostosowany system edukacji w kraju.
            • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:23
              do tego powinien być dostosowany system edukacji w kraju

              W jaki sposób?
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:59
              Przy pracy w grupach dzieci są zawsze dzielone tak, że w grupie jest jeden dobry, paru średnich, jakiś słaby uczeń. Praca w grupie ma między innymi podnieść poziom tego najsłabszego.
              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:07
                Brakuje mi jeszcze jednej informacji: Czy program, w tym lista lektur jest podobna w obu szkołach.
                • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:15
                  Program szkoły A to wytyczne, zawiera na się na kilku kartkach, listy lektur obowiązkowych nie ma.
                  Program szkoły B jest napisany szerzej i precyzyjnie, są lektury obowiązkowe.
                  • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:21
                    B zdecydowanie. Nie wierzę w szkołę bez przymusu.
                    • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:34
                      U młodych w szkole dzieciaki czytają książki (co miesiąc inna) jakie same sobie wybiorą. Jeśli nauczycielka chce przerobić konkretną książkę czytają w szkole wspólnie na lekcji czytania. To źle?
                      • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:38
                        Dla niektórych źle, bo wtedy nie ma gwarancji, że ostoi się współny trzon literacki, oparty na uznanych pozycjach i zawierających kluczowe dla danego kodu kulturowego nośniki idei.
                      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:41
                        Nie wiem czy to źle. Zależy jak to czytanie wygląda (dzieci? nauczycielka? na głos?) i w jakim wieku są dzieci.
                        • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:43
                          Trzecia klasa. Dzieci mają czytać i potem napisać recenzję.
                          • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:52
                            Ale na lekcji czyta im nauczyciel ? Jeżeli tak, to moim zdaniem ok. Jeżeli kazdy czyta cicho w ławce - moim zdaniem bez sensu.

                            Oczywiście mówię o tej grupie wiekowej. Moim zdaniem od mniej więcej 4 klasy stopniowo trzeba zmieniac proporcje lektur dowolnych do obowiązkowych. W 4 klasie tez raczej nie powinno być lekcji czytania. To raczej zadanie dla szkolnych bibliotek.
                            • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:57
                              Czytają dzieci po kolei. Głośno big_grin
                              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:04
                                Przyznam się, ze nie mam zdecydowanej opinii na temat głośnego czytania dzieci w klasie - moim zdaniem ma to wady i zalety. Na pewno sam ten fakt nie byłby specjalnie brany pod uwagę przy wyborze szkoły.

                                Wadą jest to, że kiedy czyta dziecko słabo czytające, reszta klasy może mieć trudnosci ze skoncentrowaniem się na treści opowiadania. A jeżeli lektura jest "trudniejsza" np Andersen, może lepiej by bylo gdyby czytała nauczyciel?
                                • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:08
                                  Tu chyba chodzi o to aby dzieci nauczyły się czytać, a nie o to aby na blachę opanowały treść lektury, wiesz? To jest lekcja czytania, nauki czytania...
                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:11
                                    Nie traktowalabym wysłuchania baśni Andersena w kategorii opanowania na blachę treści.

                                    Po prostu kiedy trzeba słuchać dukania, traci się zainteresowanie i przyjemność.

                                    To już lepiej cwiczyć czytanie (na głos) na krótkich, w miarę łatwych tekstach.
                                    • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:13
                                      Ojej, ale o czym ty piszesz? Tak jest i nie widzę żeby była to jakaś krzywda dla dzieci. Ja nie cierpiałam Andersena. Tak nie w temacie.
                                      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:24
                                        Piszę o czytaniu na głos lektur (czyli literatury, którą z definicji dziecko ma poznać) przez dzieci w klasie. Tobie się to podoba, mnie nie. Musi? Nie. Każdej z nas może sie podobac cos innegosmile

                                        Moim zdaniem do takiego czytania powinno się wykorzystywac inne teksty.


                                        p.s. Mnie też Andersen się średnio podoba. Ale przynajmniej to wiem smile
                                        • kroofka84 OT 03.06.13, 12:28
                                          joa66 napisała:


                                          > p.s. Mnie też Andersen się średnio podoba. Ale przynajmniej to wiem smile

                                          A ja uwielbiam pana Andersena smile

                                          • kropkacom Re: OT 03.06.13, 12:30
                                            No to remis smile
                                        • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:30
                                          Mam wrażenie, ze upierasz się dla samego upierania. Jakby chodziło głownie o tekst to czytałby nauczycielka. To są lekcje nauki czytania i nie chodzi o teksty, gdzie dukanie uczniów uniemożliwiłoby ich zrozumienie. No już jaśniej wytłumaczyć nie mogę, uf.
                            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:23
                              W 4
                              > klasie tez raczej nie powinno być lekcji czytania. To raczej zadanie dla szkol
                              > nych bibliotek.

                              Z badania PIRLS (tabela strona 4) wynika, że polscy dziewięciolatkowie stoją raczej średnio z czytaniem. Możliwe, że w kolejnych latach edukacji poziom biegłości się wyrównuje, ale możliwe też jest, że lekcje czytania dla dzieci starszych niż poważni dziewięciolatkowie nie byłyby wcale w Polsce złym pomysłem.
                              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:32
                                Ale chyba nie poprzez czytanie na glos lektur w klasach 1-3?

                                9 lat to teraz koniec 2 klasy. Sama wiesz, że problem jest złożony, bo zależy też od wieku kiedy dziecko rozpoczęło naukę.
                                • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:34
                                  Dlaczego nie? Bo tak? big_grin Umiejętności podstawowe bardzo często są niedoszlifowane. Potem dziecko ma problem z przeczytaniem czegoś na głos.
                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:38
                                    Nie "bo tak". Tłumaczyłam kilka razy. Czytanie na głos przez dzieci niekniecznie musi sie odbywac na lekturach, które z definicji służą czemus innemu.
                                    • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:44
                                      Widać lektura to nie jest priorytet sam w sobie. Tak trudno to ogarnąć?
                                      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:53
                                        Hmmm...to należałoby zacząc od tego po co są lektury?

                                        I dlaczego dzieci nie mogą czytac swoich ulubionych książek kolegom z klasy?
                                        • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:55
                                          A jak jest w szkole twojego dziecka (zakładam, ze dziecko posiadasz?)? Ja już napisałam wszystko co chciałam. Teraz proszę napisz ty. Zakładam, ze to jakieś lepsze rozwiązanie.
                                          • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:10
                                            Z tego co pamiętam to dzieci przynosiły ulubione książki od czasu do czasu na lekcje. Nie pamiętam czy czytały fragmenty czy opowiadały o nich. Nie miały zeszytu lektur/przeczytanych książek. Ale za to miały napisac i 'wydać" swoja własna książkę. Lektury obowiazkowe były czytane w domu lub przez nauczyciela. Czytanie na głos - czasami i na podstawie "czytanek". Było też czytanie na glos przez nauczyciela na tzw świetlicy. Więcej musiałabym sie dopytać syna, o ile pamięta. On poszedł do szkoly czytajac praktycznie jak dorosly, więc siłą rzeczy nie wszystko musiało do mnie trafiać. Acha, pamiętam jeszcze, że w 4 klasie poziom czytania był mnie więcej wyrównany i wysoki (sądząc po wynikach szkoły), ale była też grupa 3-4 osób wybiegających mocno ponad poziom.

                                            • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:12
                                              Acha, na pewno nie bylo oddzielnych lekcji czytania, wszystko odbywalo się w tzw nauczaniu zintergrowanym (który był bardzo "zintegrowany w jego szkole wink )
                                              • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:19
                                                W klasie dzieci nauczycielka (nie wiem jak w innych szkołach) wyodrębniła dwie lekcje czeskiego na czytanie. No dramat panie wink
                                                • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:04
                                                  Naprawdę to zrozumiałas z tego co napisałam?
                                            • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:17
                                              Ja uczyłam się w polskiej szkole. Zero zachęty do czytania książek innych niż lektury. Zero przynoszenia ich do szkoły. W szkole czytało się na głos teksty z podręcznika. W domu na szczęście miałam sporo książek i mamę która czytała. Lektur z pierwszych klas z podstawówki nie pamiętam nawet.
                                              • gazeta_mi_placi Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:50
                                                Ja nie potrzebowałam zachęty, regularnie chodziłam do biblioteki szkolnej, a dodatkowo jeszcze korzystałam z osiedlowej.
                                                Jak ktoś nie lubi czytać (są takie osoby) to żadna zachęta nie zadziała. Tak jak nawet najlepszy nauczyciel WF nie zrobi z dziecka nie lubiącego z natury wysiłku fizycznego sportowca.
                                                • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:40
                                                  Trzeba jednak lubić czytać, tak?
                                                • lily-evans01 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 22:46
                                                  Ale żeby polubić, trzeba w nauce czytania zetknąć się z poziomem trudności, który jest do pokonania... I ich pokonanie daje satysfakcję.
                                                  Dla dziecka mylącego litery o podobnym kształcie lub podobnie brzmiące głoski nauka czytania jest koszmarem.
                                        • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:59
                                          Weźmy na przykład tego nielubianego Andersena.

                                          Czy nie lepiej by było, żeby w klasie 1-3 nauczycielka przeczytała baśn dzieciom? Z odpowiednią dykcją i modulowaniem glosu, tempa itd?

                                          Czy lepiej, żeby dzieci na zmianę czytały i dukały swoim kolegom tę opowieść?

                                          A może lepiej, żeby dziecko przynioslo swoją ulubioną książkę i przyczytało ją , lub jej fragment, kolegom? Plus ewentualna nauka czytania na tzw. czytankach przeznaczonych do tego celu?
                                          • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:05
                                            No widać nie lepiej.
                                            • falka_85 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:48
                                              No to jaj mam podobne odczucia jak joa66. Tzn. nauka czytania jak najbardziej, ale słuchanie jak duka kolega to nie wiem czemu ma służyć? To tak jak nauka jazdy samochodem polegająca na siedzeniu na tylnym siedzeniu, podczas gdy jedzie inny kursant. Bez sensu...
                                              • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:54
                                                Nie do końca masz rację (chociaż ja też nie rozumiem mechanizmu), ale są badania wskazujące na to, że pewnych rzeczy dzieci łatwiej uczą się od siebie wzajemnie, w parze, niż od nauczyciela czy rodzica.
                                                • falka_85 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:40
                                                  Ależ oczywiście masz rację, dzieci uczą się od siebie wzajemnie i często inne zdolniejsze dziecko lepiej trafi do rówieśnika niż nauczyciel. Tak samo jak kursanci mogą się wymienić doświadczeniami w zakresie "manualna skrzynia biegów" lub "ruszanie pod górę" i być może okaże się to cenniejsze niż wyjaśnienia instruktora. Tylko to nie przystaje do nauki jazdy z tylnej kanapy auta tudzież nauki czytania polegającej na policzmy: 30 minut czasu poświęconego na naukę czytania, 10 uczniów w klasie (zakładając, że klasa niewielka) daje 3 minuty czytania przez jedno dziecko, 27 minut słuchania jak czytają inni, przy czym inni nie czytają płynnie, także to nie jest słuchanie dla przyjemności i nie pozwala skupić się na treści. Zresztą sama piszesz, że nie o lekturę chodzi, tylko o samo czytanie, a tu tak naprawdę czytania dla konkretnej osoby jest mało co.
                                                  Także do mnie to nie przemawia.
                                                  • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:01
                                                    Przeciwnie, każde dziecko czyta po 15 minut - bo czytają w parach, ja tobie, ty mnie.
                                                  • falka_85 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:34
                                                    No to zmienia postać rzeczy w pewnym stopniu. Tylko dlaczego dopiero teraz o tym piszesz, bo wymianie ładnych kilku postów z joa66 o słuchaniu dukania kolegi? Bo opcja "czytam przez 50% czasu poświęconego na naukę czytania", jest bezspornie lepsza niż "czytam przez 10% czasu poświęconego na naukę czytania". Przy rozsądnym podziale w pary zbliżone poziomem to jest to jakieś rozwiązanie. Mam jeszcze pytanie, jak przebiega kontrola nauczyciela nad tym jak radzą sobie uczniowie, ile rozumieją z tekstu, czy czytają poprawnie itd.?
                                                  • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 17:15
                                                    Bo dopiero tu doprecyzowałaś pytanie. Zauważ, że "bezsens słuchania dukającego kolegi" można zastosować do każdej sytuacji: i opisanej przeze mnie, i takiej, w której jeden dukacz czyta przez całą lekcję, i takiej, kiedy dzieci kolejno czytają na głos całej klasie. Tym razem wspomniałaś o czasie, więc mogłam wyjaśnić.
                                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:48
                                                    Ale tak jest u kropki?

                                                    Tak jak pisałam - mam mieszane uczucia na temat czytania na głos - są zalety i wady.

                                                    Niezależnie od tego nie uważam, że temu służą lektury. Chyba, że pod nazwą lektury kryją się specjalne książki ćwiczeniowe. Wtedy wracamy do początku dyskusji i powtórzę, że moim zdaniem w klasach 1-3 lektury moga być (a czasami/często jest to wskazane) przez nauczyciela. Wynika to prostego faktu, że pozycje, które należa do jakiegos tam kanonu i i są potencjalnie ciekawe dla dziecka, czasami są za trudne do samodzielnego czytania.
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:24
                                                    To jest trzecia klasa więc dzieci ćwiczą czytanie a nie się uczą czytać. Myślę, ze gdyby ten kanon była ważniejszy niż samo czytanie czytałaby cały czas sama pani. Dzieci mówią, ze czytają one, a pani czasem. Jeszcze raz - widać tu ten kanon czyli na przykład: Przygody Nieumiałka Nosowa, nie są tak ważne jak chciałabyś. Zresztą dziecko sobie tez książkę samo przeczytać w domu. Zresztą nie rozumiem tego pospolitego ruszenia big_grin w Polsce jest przeciez inaczej, a może także w innych szkołach CR.
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:25
                                                    Za szybko wysłałam. Przepraszam za bałagan wypowiedzi.
                                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:32
                                                    Przygody Nieumiałka Nosowa, nie są tak ważne jak chciałabyś.

                                                    ???
                                                  • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:45
                                                    W sensie, że "Przygody" nie są żadnym kanonem kulturowym, tylko przypadkową pozycją odpowiednią do wieku?
                                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:51
                                                    Skoro jest to przypadkowa pozycja, a nie pozycja z kanonu lektur, to dlaczego kropka nie wyjasnila tego na początku dyskusji??
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:57
                                                    Nie wiem czy to się nazywa kanon lektur big_grin To nie jest polska szkoła. Trzecia klasa to w zdecydowanej większości dziewięciolatki i takie książki czyta się w szkole klasach 1-3.
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:58
                                                    Mam wrażenie, ze traktujesz tę rozmowę internetowa jak jakąś konkurencję sportową. I nie rozumiem o co ci konkretnie chodzi.
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:57
                                                    I nadal nie wiem co z tym zachęcaniem do czytania.
                                    • memphis90 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:11
                                      Taaa, umarłabym z żalu, gdyby moje dziecko nie zrozumiało głębokiej wymowy książki "Puc, Bursztyn i goście".
                                      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:14
                                        I dlatego powinno się akurat tę książkę uzywać do nauki czytania???
                                        Treść plus dukanie na zmianę z czytaniem?

                                        Tak, szalenie to zachęci do czytania.
                                        • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:17
                                          Nie zniechęci też, bo niby jak?
                                          • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:19
                                            Może zostańmy przy swoich zdaniach dotyczących zachęcania do czytania.smile
                                            • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:22
                                              Nie znam twojego zdania na ten temat.
                                              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:31
                                                To tłumaczę po raz kolejny (tylko nie mów mi, że to mój ulubiony sport wink )

                                                Nauce czytania, techniki czytania, powinny służyć specjalnie przygotowane lub specjalnie wybrane teksty. Można z nich korzystać do czytania cichego lub głośnego, w domu lub w szkole.

                                                Zachęcaniu do czytania ma służyć wspieranie samodzielnych wyborów czytelniczych dziecka, możliwość ich zaprezentowania klasie i/lub nauczycielowi. Najlepiej w dowolnej formie, niekoniecznie dzienniczka lektur.

                                                Jeżeli jest książka, której TREŚĆ jest ważna (bez względu czy to kanon obowiązkowy czy przeświadczenie nauczyciela, że warto daną książkę przybliżyc uczniom) , to ta treść powinna być podana w możliwie najbardziej przystępny sposób. W młodszych klasach, przy trudniejszych w czytaniu lekturach (obowiązkowych lub nie) często warto, żeby tę opowieść przeczytał ktoś kto sprawnie i ŁADNIE czyta.

                                                • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:41
                                                  Czyli tak jest u młodych w szkole z tą różnicą, ze głośno czytają książki, które wybierze pani? Tłumacze ci, że to nie Polska i nie polski kanon. Jeśli to w ogóle można tutaj nazwać kanonem.
                                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:47
                                                    Nie tłumaczysz, bo na początku żwawo dyskutowałaś o lekturach i Andersenie. Dopiero po jakimś wpisie oleny okazało się, że nie chodzi o kanon.

                                                    Poza tym - mam na myśli nie tylko kanon w rozumieniu np polskiej szkoły, tylko to na ile ważna jest TREŚĆ. Być może na wyrost uznałam, że nauczycielka wybiera książki, których treścią chce się podzielić z dziećmi, chce się podzielić przyjemnością poznania opowieści. Jeżeli to są typowe teksty ćwiczeniowe lub nauczycielce wszystko jedno czy dzieci poznają daną opowieść czy nie - ok, nie widzę problemu.
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:53
                                                    Tak, bo porównałam te książki z listy polecanych do polskiego kanonu lektur. A w ogóle w wiesz jakie są w Polsce teraz lektury dla klas 1-3? To nie są tylko ćwiczeniowe książki (załamka), ale też na nic ćwiczy czytanie. No naprawdę... Co chcesz udowodnić?
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:55
                                                    I zaznaczam piszę o szkole moich dzieci, a nie wszystkich w CR.
                                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 19:02
                                                    kropka, co Ty chcesz udowodnić, bo już nie wiem o co Ci chodzi big_grin
                                                  • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 19:11
                                                    Na ja tez nie wiem czemu tak się czepiłaś w całej mojej wypowiedzi tej jednej rzeczy i jaki twoim zdaniem to ma wpływ na czytelnictwo dzieci. Miłego..
                                        • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:21
                                          Ha ha szkoła singapurska zupełnie inna do szkoły małej O, ale do lektur podchodzi podobnie.Nie ma ich i już.Każdy wybiera co chce czytać . I ( czasem )pracuje z owym tekstem jeśli dziecko x wybierze Hobbita, a inne komiks z Donaldem to obydwoje mogą mieć za zadnie znaleźć w tekście po 5 rzeczowników ,czasowników, przymiotników, oboje mogą napisać recenzję itp...Jasne, że nauczyciel ma więcej pracy, ale tu nie o komfort nauczyciela chodzi tylko o dzieci... Kiedyś nawet zapytałam panią z biblioteki czy ona wie dlaczego nie ma kanonu lektur a ona powiedział, że każdy lubi co innego i chłopcy by się męczyli czytając o wróżkach, a poza tym poziom dzieci jest różny i jak trafi się tekst za trudny to dziecko się zniechęci, a jak za łatwy to nic z niego nie wyniesie.
                                          • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 18:39
                                            I wyjaśnić, jaką rolę pełni na przykład element magiczny. A potem można podyskutować o tych elementach magicznych (realistycznych) i ich wpływie np. na zwroty akcji.
                                • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:36
                                  Oczywiście, że jest złożony.
                          • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:54
                            W starszaka w II klasie dzieci prowadzą dzienniki lektur. Lektury obowiązkowe są omawiane w klasie i na zajęciach w bibliotece, a dodatkowo dzieci czytają dowolnie wybrane przez siebie książki i w dziennikach lektur opisują je w punktach.
                            • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:58
                              To znaczy czytają w domu lektury i wybrane książki?
                              • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:00
                                Krótkie lektury czytali na lekcji, byli na przedstawieniu (jedna z lektur).
                                W domu dłuższe lektury - dotąd był "Kubuś Puchatek" i będzie "Karolcia" + wybrane przez siebie książki.
                                • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:02
                                  U nas nie ma obowiązku czytania lektur w domu, a tak to podobnie.
                                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:09
                                    U nas nie ma obowiązku czytania lektur w domu

                                    Nigdy? Czy jednak w starszych klasach (np 4 i wyzej) tak?
                                    • kropkacom Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:12
                                      Zobaczymy. Za rok napiszę jak jest smile
                      • landora Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:58
                        Mój mąż też nie znał idei lektur obowiązkowych w polskiej postaci. U niego szło się do biblioteki, wybierało książkę, pisało o niej pracę (np. recenzję). Oceniana była praca i trudność lektury w stosunku do możliwości ucznia. To co, szkocka szkoła gorsza od polskiej? wink
                        • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:13
                          Ale o czym Ty mówisz?

                          Bo ja twierdzę, że skoro lektury SĄ, to nie służą do nauki czytania (na głos) .

                          A lektury jako takie to zupełnie inny problem.
                          • landora Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:06
                            Ja odpowiadałam na to:
                            kropkacom 03.06.13, 11:34 Odpowiedz
                            U młodych w szkole dzieciaki czytają książki (co miesiąc inna) jakie same sobie wybiorą. Jeśli nauczycielka chce przerobić konkretną książkę czytają w szkole wspólnie na lekcji czytania. To źle?

                            Przepraszam za brak cytatu, drzewko się rozrosło ponad rozsądne rozmiary wink
                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:31
                    W takim razie sklaniałbym się ku szkole B , zakładając, że dobra szkoła pracy zespołowej też uczy. Chyba, że wiedziałabym więcej o kadrze KONKRETNEJ szkoły A i uznałabym, że mogę jej zaufać w kwestii tego czego merytorycznie faktycznie naucza. Gotowanie jest super (mój syn bardzo lubił), ale nie można też pozbawiac dzieci szansy na naukę sensu stricto.

                    Oczywiscie zakladam, że w obu szkołach uczeń jest szanowany , ze szkoła B jest też przygotowana do pracy z dziecmi słabszymi. Gdyby miała byc to szkoła przyjmująca wyselekcjonowane dzieci, to raczej na etapie liceum , a nie podstawówki.

                    Szkoła A byłaby dobra, gdyby była bardziej wyrazista i konkretna w tym czego chce nauczyć - swoboda programowa nauczyciela oznacza po prostu, że poziom też zależy od możliwości, chęci i pogladu KONKRETNEGO nauczyciela. A różnie można by trafić.
              • gazeta_mi_placi Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:08
                Ja bym się czuła sfrustrowana i dużo bardziej ofermowata gdyby ci najlepsi musieli z mojego powodu zwalniać.
        • polifonia1983 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:23
          hah, bo oczywiście dzieci z "dobrych domów", nie upośledzone i nie biedne, nie kradną i nie stosują przemocy. Kradzieże zdarzają i to często, także w prywatnych szkołach, gdzie są tylko dzieci z zamożnych domów. Tyle, że w takiej szkole bójki zdarzają się rzadziej, zamiast tego można stosować bardziej "wyrafinowaną" przemoc psychiczną, bo w mordę dać nie wypada.

          Poza wszystkim, takie szkoły (powiedzmy w 90% takie jak model fiński, nie wszystko da się zrealizować) są w Polsce, nie ma ich dużo i nie są państwowe smile
          • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:15
            Nie indycz się, to bezpieczeństwo i brak kradziezy odniosłam do całej szkoły, nie tylko dzieci z marginesu. Syn chodził do przedszkola publicznego, teraz chodzi do prywatnej podstawówki, w żadnej placówce jak na razie syn nie spotkał się z przemocą i kradziezą. Co najwyżej coś "sie zagubiło" i wylądowało w skrzyni przedmiotów niczyich.
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:34
              Jeżeli mogę poprosić to A, czy B (bo dojaśniłam pewne kwestie)?
              • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:16
                A
      • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:57
        Tak się nie da, możesz wziąć tylko pełen pakiet. Jeżeli A, to łącznie z uchodźcami i marginesem.
        • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:06
          To dziękuję serdecznie za uchodźców i margines.
    • e-kasia27 Zdecydowanie B 03.06.13, 10:32

      Po pierwsze:
      nie cierpię wspólnot - to mi się z Amiszami kojarzy, wspólnotami kościelnymi i innymi sektami, w których w imię dobra wspólnoty muszą zanikać indywidualności, bo są zmuszane do podporządkowania się większości.

      Po drugie:
      nie chcę, aby moje dzieci były zmuszane do sprzątania - od tego są sprzątaczki.

      Po trzecie:
      brak inspekcji i ogromna swoboda nauczania, to wstęp do tego, że moje dziecko będzie nauczane nie tego, co bym chciała, i nie tak, jak bym chciała - na przykład będzie indoktrynowane politycznie, religijnie, seksualnie itp.itd....

      Po czwarte:
      ocena opisowa dla dużego dziecka?
      Toż to jawne unikanie rozkładanie nad dzieckiem parasola ochronnego, ochrona przed rzeczywistym światem i normalnym życiem, taka szkoła może tylko kaleki wyhodować.

      Po piąte:
      jak jest jeden nauczyciel do wszystkiego, to jest on do niczego, bo nie ma ludzi, którzy by byli dokładnie tak samo dobrzy ze wszystkiego i tak samo wszystkim zainresowani, a to znaczy, że nauka była by na bardzo niskim poziomie.
      • e-kasia27 Re: Zdecydowanie B 03.06.13, 10:35
        miało być jawne unikanie stresu
    • swiecaca Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 10:42
      ja bym wolała A, mąż B i byłby konflikt smile
    • loola_kr Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:04
      B
      • hipek_w_kropki Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:08
        Zdecydowanie A.
        Z resztą pójdziemy w tym kierunku - w Montessori są realizowane niektóre z wymienionych punktów programu A wink
        • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:13
          Montessori jest płatne ergo masz gwarancję, że chodzą tam dzieci przynajmniej średnio sytuowanych rodziców i że są oni nastawieni na współpracę ze szkołą i pracę z dzieckiem.
          • fogito Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:21
            Zdecydowanie B.
            Uchodźcy i dzieci z deficytami mi nie przeszkadzają, ale jeden nauczyciel do wszystkiego przez wiele lat już tak. Brak jasnego programu i kontroli szkoły tez mi przeszkadza. Syn był w szkole montessori i bimbał jak ta lala. W przedszkolu co innego, ale jednak szkoła musi czegoś wymagać, bo nie każdy ma wewnętrzną potrzebę zgłębiania wszelakiej wiedzy.
            • hipek_w_kropki Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:39
              fogito napisała:

              > nie każdy ma wewnętrzną p
              > otrzebę zgłębiania wszelakiej wiedzy.
              Moja córka lubi książeczki i gry takie powiedzmy popularnonaukowe wink i sama drąży wiele tematów, robi eksperymenty na owadach (fuj!), itp... Ale może to geny big_grin Ja uwielbiam naukę jako hobby, dla męża to zawód wink
              • hipek_w_kropki Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:51
                I jeszcze powiem Wam, co mnie zaskoczyło, jak byłam na rozmowie wstępnej w szkole M. Otóż też mają stopnie - co prawda wraz z opisem, ale jednak są. Dlaczego? Bo tego oczekują rodzice... No comments ...
                • ewa_mama_jasia Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:48
                  To nie tak że żądają rodzice. Bo nauczyciele też oceniają dzieci. Coi prawda innymi skalami, ale mechanizm jest ten sam. Powiedz mi, czym się różni skala "słoneczko uśmiechniete, słoneczko zachmurzone, chmura, chmura z deszczem, chmura z deszczem i piorunami" czy "W wspaniale, P powyżej oczekiwań, D - dobrze, S słabo" od skali 1 - 6? To ja już wolę skalę cyfrową z jasnymi wskazaniami, że np. 6 jest za wiedze czy zadania nadprogramowe.
          • hipek_w_kropki Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:28
            triss_merigold6 napisała:

            > Montessori jest płatne ergo masz gwarancję, że chodzą tam dzieci przynajmniej ś
            > rednio sytuowanych rodziców
            Z tym, że akurat dla mnie to wada smile
            Ale nie bardzo mam wybór. Bo model B jest wg mnie niefajny i nie sprzyja specjalnie zamiłowaniu do zdobywania wiedzy. A na wyścigu szczurów mi nie zależy i nie chcę, by dziecku zależało.
            • triss_merigold6 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:34
              Dla mnie to zaleta, ale co kto lubi.
    • gazeta_mi_placi Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:19
      Dlaczego nie szkoła A (argumentki Gazetki):

      1. Sprzątanie klas i stołówki.
      Szkoła przygotowuje do życia dorosłego, powiedzcie mi ile pracowników (lub właścicieli firm) sprząta swoje stanowiska pracy, biura itd. ? Od tego są osoby sprzątające, każdy ma swoją działkę, sekretarka - swoją, pani sprzątająca - swoją, informatyk - swoją itd.
      Od nauki sprzątania jest dom i w domu dziecko powinno sprzątać co nie oznacza, że ma celowo śmiecić na ulicy, porządek powinno się szanować, ale od sprzątania jest ktoś inny (chyba, że chodzi o własny dom), nie ma co odbierać pracy osobą sprzątającym, one też chcą zarobić i to jest ich kawałek chleba, wystarczy nauczyć dzieci, że się nie śmieci, papierki wyrzuca do kosza, buty wyciera porządnie o wycieraczkę i przebiera itd.
      Poza tym - sprzątanie stołówki. Co na to Sanepid? I co z kosztami powstałymi na skutek tego, że dzieci mają słabszą koordynację ruchową, skoro będą i dzieci upośledzone to jeszcze bardziej, koszty stłuczenia kubków, talerzy, szklanek.
      Co z etatami Pań sprzątających lub zmywających na stołówce? Do zwolnienia skoro dzieci mają to robić? Kto utrzyma ich rodziny?

      2. "W jednej klasie będą siedziały dzieci lokalnej arystokracji i dz
      > ieci uchodźców, dzieci marginesu, a także dzieci lekko upośledzone."

      Miałam coś podobnego w swojej klasie (może bez dzieci uchodźców), lokalna arystokracja trzymała razem i pogardzała resztą, dzieci lekko upośledzone były prześladowane przez resztę, jedno z nich (drugie upośledzone, ale w inny sposób, chyba ZA) i tak koniec końców wylądowało w szkole specjalnej.
      Po co komu taki misz-masz? Dzieci lokalnej elity zapewne będą czuć się i najlepiej, będą mogły czuć się lepiej, przyjemne uczucie, ale co z resztą uczniów?
    • aakita ani A ani B 03.06.13, 11:32
      Z tego powodu dowożę dziecko w korkach (na szczęście przy korku maks. 30 minut).

      W tej materii nie uznaję wyboru lepszego zła.
      Podstawą wyboru był dla mnie wywiad środowiskowy (czyli opinie innych rodziców) a nie ulotki reklamowe szkoły. Sprawdzałam w sumie 6 szkół (prywatnych i państwowych, dużych i małych) zanim zdecydowałam o dużej, państwowej szkole. Sprawdzałam wielowymiarowo, zarówno pod względem kadry dydaktycznej jak i zaplecza (stołówka, świetlica, sala gimnastyczna, boisko, pracownie komputerowe, biblioteka, itd.) a także pod względem otoczenia budynku czyli bezpieczeństwa i czystości.
      Jestem super zadowolona, dziecko jeszcze bardziej.

      Żadna z opisywanych przez Ciebie szkół na podstawie opisu mnie nie zachęca.
      • olena.s Re: ani A ani B 03.06.13, 11:35
        Czyli zakładam, że w opisanej sytuacji decydujesz się zrezygnować ze szkoły publicznej w okolicy i wozić dziecko do innej placówki?
        • joa66 Re: ani A ani B 03.06.13, 11:39
          To ja źle zrozumiałam , myślałam, że w ogóle nie ma innego wyboru.

          Jezeli jest , to raczej szkoła C, nawet z dojazdem jezeli mieści się w granicach przyzwoitości.
        • aakita Re: ani A ani B 03.06.13, 11:44
          olena.s napisała:

          > Czyli zakładam, że w opisanej sytuacji decydujesz się zrezygnować ze szkoły pub
          > licznej w okolicy i wozić dziecko do innej placówki?

          Tak zrobiłam.
          W promieniu 5 km mam 5 szkół w tym jedną państwową 250m od domu (dziecko mogłoby na hulajnodze pomykać) a wożę dziecko jakieś 10 km od domu.
          Ale każdy musi sam wiedzieć czego oczekuje. Po moich znakomitych rekomendacjach koleżanka nie wybrała naszej szkoły, tylko szkołę z basenem (basen przeważył). Jak to powiedziała - najwyżej przeniesie córkę.
          Ja mam własne kryteria, pomyśl czego Ty chciałabyś dla dziecka i czy A lub B ma dla Was właściwą ofertę? Przede wszystkim ważne są opinie innych rodziców (i to nie jednego ale kilku).
      • joa66 Re: ani A ani B 03.06.13, 11:37
        To oczywiste, ale bawimy się w sytuację , ze nie ma innego wyborusmile

        Sytuacja czysto hipotetyczna , na szczęscie w realu wybór jest znacznie bogatszy.
        • aakita Re: ani A ani B 03.06.13, 11:49
          joa66 napisała:

          > To oczywiste, ale bawimy się w sytuację , ze nie ma innego wyborusmile
          >
          > Sytuacja czysto hipotetyczna , na szczęscie w realu wybór jest znacznie bogatsz
          > y.

          być może Autorka nie dostrzegała dotychczas innych rozwiązań. Każdy piszę tu za siebie a ja na 100% nie wybrałabym żadnej z tych szkół.
          • joa66 Re: ani A ani B 03.06.13, 11:58
            Ja też wybrałam szkołę, która nie jest ani A ani B. Podobnie wybrało "dziecko" na etapie liceum.
    • dalla Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:40
      zdecydowanie A.
      Podejście, nastawienie do uczących się jest kluczowe, pomaga rozwinąć ich potencjał intelektualny (tekst niżej).
      Były też robione badania n.t. mieszanych klas (uczniowie lepsi i gorsi) i wyszło, że wpływ rówieśników działa dokładnie odwrotnie, niż ludzie sobie wyobrażają: to dzieci z gorszych środowisk (i gorzej uczące się) najwięcej korzystają na chodzeniu do grupy dzieci z lepszych rodzin, a te ostatnie nie tracą, a jeśli - to niewiele.

      a tu tekst, jak podejście do uczniów, zmienia ich możliwości:
      [.....] pozwala wyjaśnić eksperyment przeprowadzony na początku lat 60. ubiegłego wieku przez Roberta Rosenthala, profesora psychologii z University of California. Rosenthal zajmował się komunikacją niewerbalną i jej wpływem na oczekiwania. Badanie miało miejsce w amerykańskiej szkole podstawowej, zwanej Oak School. Uczestniczyły w nim dzieci z klas I-VI. Najpierw zdiagnozowano ich poziom inteligencji za pomocą specjalnego testu kompetencji intelektualnych zwanego TOGA (Tests of General Ability); uzyskane w nim wyniki pokazują ogólne możliwości intelektualne ucznia, niezależnie od jego wyuczonych szkolnych umiejętności (takich jak czytanie, pisanie lub liczenie) i osiągnięć szkolnych. Nauczycielom zaś powiedziano, że w badaniu wykorzystano Harvardzki Test Uczenia się (Harvard Test of Inflected Acquisition), który pozwala prognozować przyszłe sukcesy szkolne uczniów. Wyjaśniono im także, że dzieci, które w teście uzyskały wysoki wynik, w najbliższym czasie zaczną przejawiać szczególne zdolności intelektualne. W rzeczywistości przeprowadzony test nie pozwalał na taką diagnozę.

      Rzekomo najlepsi
      Tu nastąpiła manipulacja eksperymentalna. Nauczycielom z poszczególnych klas przekazano listy uczniów, którzy rzekomo uzyskali najlepsze wyniki w teście harvardzkim; obejmowały one 20 proc. uczniów z danej klasy. Nauczycieli zapewniono, że u tych osób w ciągu najbliższego roku szkolnego należy spodziewać się zwiększonych możliwości intelektualnych i – co za tym idzie – wybitnych wyników w nauce. W rzeczywistości na listach znaleźli się przypadkowo wskazani uczniowie, ani lepsi, ani gorsi od pozostałych. Ich możliwości intelektualne nie odbiegały w żaden sposób od reszty klasy. Prawdziwym celem badania było sprawdzenie, jak przekazana nauczycielom informacja o spodziewanym wzroście edukacyjnych możliwości uczniów, wpłynie na ich prawdziwy iloraz inteligencji.
      Pod koniec roku szkolnego Rosenthal wrócił do Oak School i ponownie przebadał wszystkich uczniów testem TOGA. Wyniki pokazały, że uczniowie, u których spodziewano się wzrostu edukacyjnych możliwości, rzeczywiście osiągnęli zdecydowanie lepsze wyniki w teście inteligencji niż ci, którzy nie zostali wciągnięci na „listę szczęśliwców” (średnie wzrostu ilorazu inteligencji wynosiły w tych grupach odpowiednio 12,2 i 8,2). Rosenthal zaobserwował także, że znacznie większe różnice pojawiły się u dzieci z klas młodszych – w klasie I, w grupie zdiagnozowanej jako „potencjalni prymusi” średni wzrost ilorazu inteligencji wynosił prawie 30 punktów. W klasach starszych różnice nie były tak wyraźne (w klasach V i VI prawie zupełnie zanikły).

      Potwierdzić rzeczywistość
      Rosenthal i Jacobson napisali: „Kiedy nauczyciele oczekiwali, że pewne dzieci wykażą większy rozwój intelektualny, te dzieci rzeczywiście wykazywały większy rozwój intelektualny”. Tak silnie działa efekt samospełniającego się proroctwa. A w jaki sposób działa? Otóż, gdy nauczyciele uwierzyli w wyniki „testu harvardzkiego” (który, przypomnijmy, w ogóle nie został przeprowadzony), to mimowolnie postępowali w taki sposób, by rzeczywistość potwierdziła ich oczekiwania. Można przypuszczać, że dokładniej oceniali prace uczniów, poświęcali im nieco więcej czasu, dawali zadania mogące ujawniać ich „potencjalnie wysokie możliwości intelektualne”. Wszystko to sprawiło, że te możliwości w istocie się pojawiły. Co więcej, młodsze dzieci zazwyczaj uważane są za bardziej podatne na wpływ – być może to przekonanie nauczycieli sprawiło, że ze szczególną uwagą zajmowali się dziećmi z niższych klas i w efekcie zaszła u nich większa zmiana. Tym bardziej że młodsze dzieci nie mają jeszcze ustalonej reputacji, a zarazem w większym stopniu mogą ulegać subtelnym sygnałom nauczycieli, wyrażającym ich oczekiwania wobec uczniów.
      Warto zwrócić uwagę na niezwykłe zaufanie, jakim nauczyciele obdarzyli zarówno psychologów, jak i używane przez nich narzędzia pomiarowe. Przecież nauczyciele znali swoich uczniów lepiej i dłużej niż psychologowie, którzy tylko na chwilę wpadli do szkoły zrobić badania. A jednak pod wpływem wyniku testu zmienili swoje postępowanie w stosunku do uczniów. Wykazali się konformizmem w stosunku do psychologów oraz wyników testu. Lata pedagogicznego doświadczenia ustąpiły przed magicznymi cyferkami. Oczywiście, gdybyśmy tych nauczycieli zapytali, czy w inny sposób traktowali uczniów z listy „potencjalnych prymusów” i tych, którzy się na niej nie znaleźli, odpowiedzieliby zdecydowanie NIE. Jednak wyniki pokazują, że tak się stało.

    • paszczakowna1 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 11:48
      Zdecydowanie A. Co prawda co do pewnych punktów mam wątpliwości (oceny, jeden nauczyciel do wszystkiego), ale nacisk na przedmioty ścisłe, czynności manualne i pracę w grupach jest tego wart. No i brak biurokracji generowałby mnóstwo czasu dla nauczycieli.

      BTW, szkoła A też musi dysponować narzędziami dyscyplinującymi, nie ma cudów.
      • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 12:55
        Olena jak bum cykoria nudzi Ci się co ? wink
        W kwestii wyboru to zależy która szkoła wychowała więcej dzieci które poszły do najlepszych szkół wyższego szczebla. Z mojego rodzicielskiego, egoistycznego punktu widzenia ważne jest moje dziecko a nie średnia szkoły. I robiłabym wszystko by mogło wykorzystać dany przez los potencjał. Znając swojego dziecko pewnie wybrałabym szkołę B, bo bardziej przypomina to co moje dziecko ma teraz w singapurskiej szkole. ( chociaż są delikatne różnice ) w postaci sprzątania,które w singapurskiej szkole jest jedną z metod karania krnąbrnych uczniów czy wstawania gdy się rozmawia z nauczycielem ( nie ma czegoś takiego w singapurskiej szkole dzieci wstają jak ktoś wchodzi do klasy i już.) Kłaniają się za to bardzo nisko nie tylko nauczycielom, ale wszystkim pracownikom szkoły i rodzicom, którzy kręcą się w szkole. Szkoła A fajna na klasy 1-3, ale nie bardzo widzę to rozwiązanie w klasach 5-6 . Moje dzecie pewnie pomagałoby innym, rozwijało się społecznie, ale wiedza akademicka stałaby w miejscu a nie tego oczekuję od szkoły.
        • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:05
          A skąd, przeciwnie, robię pastę czosnkowo imbirową do mrożenia właśnie.
          Tylko w niedawnej dyskusji o niedościgłej szkole fińskiej postawiłam tezę, że ich model, choć bardzo efektywny i w teorii zachwycających wszystkie ematki od Tatr po Bałtyk w praktyce nie spotkałby się wcale z aż takim entuzjazmem. Co więcej, nad wyraz trudno byłoby przeszczepić go do Polski, bo w paru punktach mocno rozjeżdża się z naszymi krajowymi upodobaniami i wyobrażeniami, toteż opór byłby ogromny. Uważam, że system szkolny może się inspirować takim czy innym wzorem, ale musi być wypracowany na miejscu, zgodnie z własną kulturą, tak by odpowiadał lokalnym ambicjom i oczekiwaniom.
          Zjechano mnie za tę tezę, więc postanowiłam zapytać ematki, jak praktycznie zareagowałyby na szkołę prowadzoną wedle tamecznego modelu.
          • polifonia1983 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:30
            Ale, Olena, model fiński jest świetny w Finlandii. Nie da się go, przynajmniej na razie, przenieść w 100% do Polski. Chociażby dlatego, że na wiele zajęć, które dzieciaki w Finlandii mają, w Polsce wiecznie nie ma pieniędzy. Ale przede wszystkim dlatego, że tam jest inna mentalność i dorosłych i dzieci - dzieciaki od małego uczone są odpowiedzialności i szacunku do otoczenia, dbałości o to, co wspólne i postawy obywatelskiej. I są tego uczone i w przedszkolu czy szkole i w domu. Więc nie potrzebują takiego bata w postaci ocen, jak polskie dzieci i ich rodzice (jak nie na ocenę, to znaczy, że zabawa i nie jest to ważne - to też jest postawa rodziców).
            Mnie ścisnęło serce, kiedy zobaczyłam fińską szkołę, w małym miasteczku,w której na korytarzu paliło się w kominku, dzieci siedziały na pufach i czytały lub spokojnie rozmawiały. Czytały, bo książki stoją w korytarzach i klasach, a nie w bibliotece. Nikt ich nie pilnował, a nie niszczyły. U nas (zapomnijmy o kominku) pufy przetrwały tydzień, książki nie wracają lub robią za samoloty, a żale z naszej strony rodzice kwitują - ale to dziecko lub a gdzie PANI była (jakby to oznaczało, że jak nikt nie widzi, to można zabić) lub moje dziecko sprzątać po sobie nie będzie. Nie wszyscy oczywiście, ale jest to bardzo duża grupa. Jakby nie rozumieli, że nie chodzi o to, żeby pilnować i karać, tylko nauczyć, że o to, co wspólne się dba.
            Żeby w Polsce istniała szkoła obywatelska, oparta na współpracy i poczuciu współodpowiedzialności za siebie i innych, musi istnieć społeczeństwo obywatelskie. I ono się kształtuje, ale małymi, małymi kroczkami i potrwa to długie lata.
            PS. Opis szkoły w Finlandii jest prawdziwy, być może inne szkoły to syf i malaria. Ale nie sądzę, szczerze mówiąc.
            • triss_merigold6 Ooo uwielbiam takie apele 03.06.13, 13:40
              Społeczeństwa obywatelskiego nie będzie, dopóki jedyną ofertą ze strony państwa i jego instytucji jest totalna nieprzewidywalność.
              • shosanna.dreyfus Re: Ooo uwielbiam takie apele 03.06.13, 13:57
                Model obywatelski zakłada, że poza tym, co oferuje państwo lub czego nie oferuje, obywatele sami zaczynają coś robić.
                • triss_merigold6 Re: Ooo uwielbiam takie apele 03.06.13, 14:08
                  W Polsce robią - protestują i każdy dba o własne dobro na własną rękę.
                  I wolę to, niż żeby o moje dobro dbało państwo. Z doświadczeń własnych i przodków wiem, że jak państwo zaczyna dbać o dobro obywateli, to obywatele powinni natychmiast zacząć zakopywać dobro w słoiku pod progiem.
              • joa66 Re: Ooo uwielbiam takie apele 03.06.13, 14:08
                Tylko dlaczego tego modelu nie wdrożono w podobnych społeczenstwach - Szwecji, Danii, Norwegi?
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:45
              Czyli się zgadzamy - model fiński jest doskonały dla Finów, w innych krajach niekoniecznie dałoby się go wdrożyć.
              Przy czym, żeby nie było - nie dałoby się go zapewne wdrożyć także w absolutnie przodującej w międzynarodowych statystykach Azji Pd-Wsch, bo kultura inna, i cześć. I odwrotnie - system azjatycki zapewne wywołaby krwawą rewolucję w Finlandii. Bo inna kultura i cześć.
              Być może Polska pójdzie kiedyś w stronę równościowej, wspólnotowej i egalitarnej Finalandii, a może w zupełnie innym kierunku. Ważne, żeby system szkolny zgadzał sie w jakichś ogólnych ramach z tym, co dominuje wśród użytkowników tego systemu. Inaczej nie miałoby to żadnego sensu.
              • shosanna.dreyfus Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:59
                Mnie się wydaje, że powolutku idzie w tym kierunku, tylko na wyrywki. Coraz popularniejsze jest ocenianie kształtujące i coraz więcej szkół je wdraża. Coraz więcej też jest szkół, które opierają się na "modelu azjatyckim" - i może to dobrze, każdy będzie miał wybór. Są dzieci, które potrzebują szkół "miękkich", żeby funkcjonować i są takie, które bez rywalizacji niczego nie zrobią.
              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:16
                Otóż moim zdnaiem cały czas zbyt malo wiemy o szkolnictwie w Finlandii . Gdybyśmy wiedzieli dlaczego jej sladem nie podąża Szwecja czy Norwegia, może latwiej byloby się ustosunkować do tego problemu.
                • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:27
                  Powodów jest pewnie sporo.
                  Ale możesz przecież sobie poszerzyć wiedzę. Niestety, po angielsku. 1, 2, 3, 4
                  Czytałam kiedys porównanie szwedzko-fińskie.
                  Wnioski były mniej więcej takie.
                  1. W szeregu krajów ewidentnie i mierzalnie spadła jakość nauczycieli (w Finlandii nie).
                  2. W Szwecji dwa razy więcej nauczycieli niż w FInlandii jest po 50-tce.
                  3. W Finlandii 15 procent chętnych jest przyjmowanych na studia nauczycielskie, w Szwecji - 20 lat temu przyjmowano wszystkich kandydatów.
                  4. Egzamin wyjściowy w Finlandii determinuje przyjęcie na studia, i - być może - forma tego egzaminu wpływa korzystnie na kształt edukacji w latach wcześniejszych.
                  Pieniądze wydają się paradoksalnie mało istotne - np. USA wydaje więcej na głowę niż Finlandii, Szwecja wydaje mniej więcej tyle, co Finlandia (ciut więcej nawet). EU jako całość wydaje mniej o średnio jakoś 20%. Najwięcej na kontynencie (wszystkie dane to %PKB) wydaje Dania i Cypr.
                  • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:40
                    Ale dlaczego Szwecja NIE CHE tego zmieniać? (chyba,że chce)
                    • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:48
                      Bo (jak już kiedyś wyjaśniałam) testy mierzące zmiany jakości edukacji nie są wolne od wad? Bo Finlandia to mała populacja, co dobre dla nich niekoniecznie dobre dla nas? Bo cały system jest inny (uniwersytet, rynek pracy, polityka)? Bo możesz wiele zmieniac, ale niekoniecznie background? Bo Finlandia to głównie małe wiejskie szkółki?
                      To tak na rybkę.
                      • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:57
                        Wiem, tylko jestem ciekawa (a co nie wolno! wink ) zdania Szwedów, a nie tego co się Polacy domyslają co Szwedzi czy Norwegowie myślą.
          • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:34
            Czyli eksperyment na ematkach robisz wink
            Wiedziałam wink
            W dalszej części w pełni się z Tobą zgodzę.
            • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:46
              Gdzieżbym śmiała, zasięgam języka tylko, żeby się upewnić co do słuszności mojej tezy lub ją zrewidować.
          • landora Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:05
            Pełna zgoda.
            Dlatego uważam, że ta powstająca w Poznaniu Trampolina nie zadziała.
            Z resztą już to widać - z jednej strony dzieci nie będą zmuszane do niczego, z drugiej - muszą zdawać egzaminy kwalifikacyjne, bo kuratorium tego wymaga. Jak to się ma jedno do drugiego...?
            Polska edukacja jest skostniała i oparta na papierologii, niestety.
            Gdyby mnie było stać, to posłałabym swoje dziecko do Summerhill wink
        • abdullah_abdullah Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:09
          Wiedza akdemicka w klasie 5-6 ? Piszesz serio?
          • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:21
            abdullah_abdullah napisał:

            > Wiedza akademicka w klasie 5-6 ? Piszesz serio?
            Serio jak moje dziecko rzuciło, że było o wykrzykinach matematycznych to domyśliłam się , że było o pojęciu silni. Jak powiedziało, że było o tym, że kostki są głupie i nigdy nie wiadomo co wypadnie przy rzucie bo to ślepy losy to wiedziałam, że był rachunek prawdopodobieństwa... Mogę tak długo serio... moje dziecko ma 11 lat jest w klasie 4 singapurskiej szkoły podstawowej.
            • abdullah_abdullah Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:50
              I co z tego wynika?
              • joa66 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 14:59
                Jeżeli mogę się wtrącić. Myślę, że nieporozumienie wynika ze słowa "akadamicka/academic". Chodzi po prostu o wiedzę merytoryczną z danego przedmiotu (na odpowiednim poziomie), w odróżnieniu od umiejętnosci miekkich typu umiejętność współpracy, A NIE o poziom uniwersytecki danego przedmiotu.
                • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 17:13
                  Joa zgodzę się z Tobą w kwestii wyjaśnienia smile. Abdulah typowy sinapurski 11 latek w teście wypadnie dużo lepiej niż jego rówieśnik z Pl czy Usa.

                  azjaodkuchni.blogspot.sg/
                  • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 17:20
                    Żeby tylko 11-latek.
                    I żeby tylko lepszy od dwóch konkurentów narodowych......
                  • abdullah_abdullah Re: Nowa szkoła - teoria 04.06.13, 02:55
                    z tego co widzialem w Singapurze, to podejrzewam ze szkola jest tylko jednym nie najwazniejszym z elementow koncowego okreslenie pojmowanego sukcesu. Ale wybacz takie pojecia jak silnia czy rachunek prawdopodobienstwa nie wywoluja u mnie orgazmu.
                    • azjaodkuchni Re: Nowa szkoła - teoria 04.06.13, 04:00
                      A ja widzę , że system kształcenia to jeden z wielu elementów tutejszego sukcesu. Pojęcie silni czy rachunku prawdopodobieństwa też nie wywołuje u mnie orgazmu, ale może gdybyś pogadał z singapurskim 11 latkiem na ten temat to byś dostał. wink Spróbuj na ten temat pogadać z polskim czwartoklasistą. ( Nie mam dziecka w klasie Gep dla 1% wyjątkowo zdolnych tylko w dobrej klasie w normalnej szkole)
    • kawka74 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:18
      Wybieram szkołę C, mieszankę najlepszych, moim zdaniem, cech obu szkół.
      Typ B wszyscy znamy, typ A też nie jest idealny i nie brakuje w nim pułapek.
      • azjaodkuchni Szkoła C 03.06.13, 14:03
        Kawka a jaka jest szkoła marzeń
        • olena.s Re: Szkoła C 03.06.13, 14:05
          Też bym była ciekawa, zwłaszcza w wersji szkoły publicznej, dla wszystkich. Można puścić wodze fantazji - w Polsce strzela gaz łupkowy, rośnie spora górka forsy, jest z czego finansować szkoły - i co wtedy? Jaka będzie idealna polska szkoła publiczna?
          • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:10
            Tak jak pisalam wiele razy - wybór różnych rodzajów nauczania - A, B , C i nawet D. To co istnieje już w duzum stopniu w szkolnictwie niepublicznym
          • polifonia1983 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:56
            Hmmm, dziewczyno, to ile tego gazu ma strzelić big_grin
            No dobra, nie wszystko wymaga kasy:
            - na studiach na specjalizację pedagogiczną mogą iść tylko ci z wysoką średnią.
            - nauczyciele dostają sensowną możliwość dokształcania się za niewielkie pieniądze. Nie liczy się ilość papierków, ale ich jakość (dobre kursy, które są dofinansowane)
            - likwiduje się KN, przynajmniej te zapisy, które nie pozwalają zwolnić nauczyciela, który jest kiepski, stosuje przemoc, nie dostosowuje się do ustaleń w statucie szkoły (ogólnej linii)
            - respektuje się zapis, że w szkole nie można tolerować i szerzyć rasizmu, antysemityzmu itd. co dotyczy całej szkolnej społeczności.
            - nauczyciele dostają taką pensję, żeby opłacało się pracować w szkole tym, którzy mogą teraz gdzie indziej mogą zarobić dużo więcej. Dzięki temu w szkole pracują osoby w dużą wiedzą, kwalifikacjami itd. Nie ma selekcji negatywnej, wyrównuje się stosunek ilościowy kobiet i mężczyzn w zawodzie.
            - Wprowadza się ocenianie kształtujące, jako obowiązkowe. Zakładam modyfikację, która pozwala na stawianie ocen, ale ocen jest mniej. Uczeń za to dostaje informację zwrotną, co zrobił dobrze, co źle i jak to poprawić.
            - Łączy się przedmioty, nauczyciele współpracują z sobą, jeśli materiał na kilku przedmiotach się w jakiś sposób pokrywa.
            - Robi się mniejsze klasy, uczniowie siedzą i pracują w grupach.
            - Osoby niepełnosprawne ruchowo, z Aspergerem, autyzmem czy innymi problemami w stopniu umożliwiającym funkcjonowanie idą do zwykłych szkół. Szkołę stać na asystenta dla takiej osoby lub
            -istnieje możliwość stworzenia planu lekcji dla niektórych osób, który umożliwia im uczestniczenie w życiu szkoły i części lekcji, a jednocześnie obłożenie go terapią czy reedukacją lub lekcjami wyrównawczymi, na które są pieniądze.
            - regulamin szkoły współtworzy cała społeczność, w tym rodzice i dzieci. Uchwalony raz może ulec zmianie, o ile zostanie przegłosowany przez większość.
            - uczniowie są uczeni w domu i w szkole, że o dobro wspólne trzeba dbać, a nie, że "mi się nleży", "to nie moje, to co mnie to obchodzi".
            - Dzieci cudzoziemskie i uchodźcze nie są traktowane jak intruzi, mają swój program, który łączy się z programem klasy. Są pieniądze na lekcje polskiego w sensownym wymiarze (a nie godzina tygodniowo), tak, by szybko nadrobiły zaległości. Nie ma szkół-gett, gdzie chodzi bardzo dużo dzieci uchodźczych np. z ośrodka, są one równomiernie rozlokowane w różnych szkołach, dzięki czemu są traktowane indywidualnie, a nie jak masa, a program jest dostosowany do konkretnych przypadków i modyfikowany w razie potrzeb.
            - dzieci cudzoziemskie (uchodźcze) i te, które mają problemy zdrowotne mają dokąd pójść po szkole - w tej chwili o ukończeniu pewnego etapu edukacji wpadają w czarną dziurę i cała praca, socjalizacja i nauka bierze w łeb, bo państwo nie wie, jak ich zagospodarować lub jak umożliwić dalszą naukę.
            - wracają zawodówki i technika. Kusząc pensjami ściągają świetnych specjalistów, kupują dobry sprzęt itd. Dzięki temu po szkole zawodowej młody człowiek ma konkretny zawód, który daje mu duże szanse na rynku pracy. (Opowieści o szkole gastronomicznej, w której uczą się krojenia na styropianowych modelach, bo szkoły nie stać na kupowanie mięsa odchodzą do lamusa i nikt w nie nie wierzy).
            - program wychowawczy szkoły nie sprowadza się do godziny tygodniowo, jest stałym elementem życia szkoły, wprowadzanym na wszystkich lekcjach i na przerwach.
            - Uczniowie mają większy wpływ na decydowanie, co się w szkole dzieje. Współtworzą lub sami organizują ważne i duże wydarzenia szkolne, dorośli służą konsultacją i radą. W razie problemów, tłumaczą, dlaczego czegoś nie da się zrobić, ale przestają mówić, nie bo nie, ja wiem lepiej.
            - każda szkoła ma dziennik elektroniczny, każdy rodzic jest w kontakcie ze szkołą.
            - nauczyciel ma możliwość wysłania dziecka na diagnozę psychologiczną lub inną, nawet jeśli rodzic nie widzi problemu. Znikają sytuacje, gdy dziecko ma latami nawarstwiające się problemy, pogłębiają się deficyty, a rodzic mówi, ale on już taki jest lub obiecuje, że coś zrobi, ale mu się nie chce. Terapia i reedukacja jest dostępna dla wszystkich i nie trzeba czekać miesiącami.
            - Program nauczania zostaje zmieniony. Nauczyciel ma większą dowolność wyboru tematów, lektur itd. Kładzie się nacisk na myślenie holistyczne i przyczynowo-skutkowe, a nie wkuwanie dat i regułek. Znika myślenie, że jeśli coś było np. na historii, to nie jest to już ważne na polskim - teraz program się często pokrywa i jedno wydarzenie na różnych przedmiotach jest omawiane jak nowe, bez myślenia, że podział na przedmioty szkolne jest umowny.
            - Dysleksje i inne dys - diagnoza obejmuje automatycznie wszystkie dzieci w szkole. Jeśli jest stwierdzona, uczeń ma obowiązkową reedukację, z której jest rozliczany. Kończy się era uroczych dwudziestolatków, którzy nie potrafią się podpisać bez błędów i zwalają to na dysy. Reedukacja jest w takim wymiarze, by każdy miał szansę z niej realnie skorzystać.
            - Wracają stare nawyki - zwracanie uwagi na to, co się pisze i jak, kaligrafię itd. Nauczyciele zaczynają wymagać od siebie i uczniów schludności w tym, co akurat robią.
            - Szkolna biblioteka przestaje istnieć, wszystkie książki są pod ręką, na korytarzach i w klasach. Poza nimi są gry, którymi można się zająć na przerwach. Te osoby, które chcą się skupić, mają do dyspozycji pokój cichej pracy, te, które chcą się wyszaleć - zawsze otwarte boisko i salę sportową.
            -Pedagog, pielęgniarka i inne osoby "nienauczycielskie" są częścią szkoły, uczestniczą w zajęciach i wszystkie dzieci je znają i wiedzą, że mogą się do nich zwrócić z problemem. Przestają siedzieć w gabinetach i być postrachem i karą za złe zachowanie.
            - Szkoła jest ładna i funkcjonalna, a wszyscy czują się na tyle dobrze, że niczego nie niszczą.
            - Wszystkie pracownie są dobrze wyposażone, nauczyciel nie musi opowiadać o eksperymentach lub kupować wyposażenie lub produkty do doświadczeń za własne pieniądze.
            - Uczniowie i nauczyciele sprzątają po sobie, woźne są tylko do pomocy i do "większych" spraw jak mycie podłóg. Na pracach technicznych uczniowie uczą się szyć proste rzeczy, gotować i generalnie ogarniać się. znikają 20-latkowie, którzy płaczą, gdy mają nawlec igłę, bo "zawsze mama to robiła".
            - Szkoły kładą nacisk na języki. Angielski jest obowiązkowy dla wszystkich, drugi język uczeń wybiera sam z puli dostępnych. Lekcje są dostosowane do poziomów grupy.
            - Przedmioty można rozszerzać o poziom bardzo zaawansowany lub ma się możliwość dostania pomocy.
            - Znika rynek korepetycji, nauczyciela mają czas i pieniądze, żeby usiąść z każdym uczniem lub grupą na konsultacjach, a rodzice zaczynają ufać, że nauczyciel wie, co robi i to, ze dziecko ma jedynkę, nie zawsze oznacza, że "pan się uwziął". Nauczyciele są dobrzy, bo studnia, zmiany w KN, szkolenia i wysoka pensja przyciągająca najlepszych.


            To najdłuższy post, jaki napisałam, ale się rozmarzyłam. Może ktoś to kiedyś przeczyta i uzna, że chociaż część z tego da się wprowadzić. I, że nie na wszystko potrzeba dużo pieniędzy z łupków, większość, to kwestia dobrej woli wszystkich zainteresowanych stron.

            To chyba najdłuższy post, jaki
            • ewa_mama_jasia Szkoła C - nic dodać nic ująć 03.06.13, 15:37
              Wobec tego nie bedę już pisac swojego zdania, poprę Twoje. Szkoła marzeń smile Jeśli jeszcze będzie zdrowa segregacja (podkreślam - zdrowa) nawet nie tyle w poszczególnych klasach ale w nauce poszczególnych przedmiotów, a klasy / grupy beda liczyły maksymalnie 15 osób, to juz tylko zapłakac że takich szkół nie ma.
              Co to znaczy według mnie zdrowa segregacja - niech będzie weryfikacja zdolności u zainteresowań dzieci i nauka na kilku poziomach wiedzy. Niech dzieci mniej wiedzące / mniej zdolne / zaniedbane z rodzin patologicznych / z deficytami mają nauke na nizszym poziomie
              niż reszta, ale niech nie bedą traktowane jak debile. Niech mają inne metody nauczania (a jest tego trochę, tylko głównie poza Polską), pozwalające opanowanie tych samych podstaw ale mniejszym kosztem społecznym.
              Pisałaś o tym, ale podkreślę łopatologicznie - niech system oceniania odejdzie od testomanii. Niech nie bedzie getta w najtrudniejszym momencie dorastania (czyt. gimnazja).
              Nauka języka niech bedzie prowadzona w grupach nie większych niż 8 osób, na jednakowym mniej więcej poziomie. I nakierowana na naukę języka komunikacyjnego w pierwszej kolejności, z elementami kultury czy historii innego kraju na poziomie dalszym. Już w pierwszej klasie jest lekki dysonans, dziecko poznaje nazwy kurczaków, jagniąt, cieląt, owieczek itp. Owszem, ważne, ale moze powinno być później. Najpierw niech pozna język na poziomie umożliwiającym codzienne funkcjonowanie, a potem całą resztę.
              • polifonia1983 Re: Szkoła C - nic dodać nic ująć 03.06.13, 15:43
                Ale to można zrobić bez pieniędzy, tylko zmieniając organizację pracy. Np. na poziomie są dwie klasy, z kluczowych przedmiotów dzieci się mieszają - słabsze idą go grupy, gdzie nauczyciel pracuje z nimi intensywnie nad podstawą programową i przygotowuje ich do tego, żeby zdali egzaminy, zdolniejsze idą do takiej grupy, której podstawa programowa jet omawiana w tym samym czasie co w grupie I, ale na trochę trudniejszych zadaniach, a gdy szybciej załapują, jest czas na wyjście poza program i przygotowanie olimpijczyków. Grupę można zmienić, gdy się robi postępy lub przeciwnie, przestaje pracować.
                Są dwie klasy, dwie nauczycielki, pensje te same, a jakość pracy dla wszystkich milion razy lepsza.
                • ewa_mama_jasia Re: Szkoła C - nic dodać nic ująć 03.06.13, 16:11
                  Tylko trzeba chcieć. I jeszcze jedno - dostosowałabym wymogi oceniania pod konkretne dziecko. Pisałaś o tym trochę, ja jeszcze dodam: jeśli dziecko przychodzi do szkoły czytające czy liczące (dodawanie odejmowanie) do 20, to nie rozliczac go ze znajomosci poszczególnych literek czy wiedzy ile jest 2+1, tylko z tego, jaki de facto jest przyrost jego wiedzy. Jeśli "na wejściu" umie czytać proste teksty, wymagac żeby po miesiącu/półroczu/roku czytał (i rozumiał) teksty trudne, z archaicznymi słowami.
                  Jeśli umiał oddawać 14+5, ocenić np. umiejętność doddawania 32+25 lub mnożenia 4x3.
                  Jeśli dziecko przewyższa wiedzą inne dzieci, nudzi się więc i rozrabia posłać go np. na przyrodę do klasy IV, żeby po pierwsze się czegoś nowego dowiedział i się nie nudził, po drugie - żeby trochę "przytrzec mu nosa", bo tylko mu się wydaje że wszystko wie smile

                  Piszę to z perspektywy matki takiego własnie dziecka, które jest inteligentne, wiedzę ma większą niż rówieśnicy, jest zorientowane na wynik (czyli na obliczenie 9+11=20) a nie na roztrząsanie poszczególnych składowych tego działania (9+1+10=10+10=20), podpowiada innym dzieciom na klasówkach, i chętnie posłuchałoby o kosmosie czy teorii ewolucji czy częściach składowych kwiatu a musi kolorować bociana jedzącego zabę (choć wie, ze bocian zabę zje w ostateczności, woli np. dżdżownice). Które prowadzi wykłady dla kolegów z budowy butelek zapalających czy o tym, jak aurea libertas i liberum weto negatywnie wpłynęło na historię Polski.
                  • polifonia1983 Re: Szkoła C - nic dodać nic ująć 03.06.13, 16:52
                    No, a nie wystarczyłoby, skoro robi szybciej i lepiej niż inni, mieć dla niego dodatkowe zadanie na wyższym poziomie lub dać coś do poczytania, co może go zainteresować, w czasie, gdy inni jeszcze pracują?
                    • ewa_mama_jasia Re: Szkoła C - nic dodać nic ująć 03.06.13, 18:05
                      Sęk w tym, że NIE robi. Owszem, potem w domu nadrobi, ale nie o to chyba chodzi. Nie jest tak oczywiście codziennie, ale bywa. Tak jakby go to nudziło i wiedział, że sobie z tym poradzi, kiedy by do tego nie usiadł. A to, co zrobi, zrobi aby zbyć. Niestaranny, dostaje uwagi że nie uważa, że gada, że zamiast pracować rozgląda się i patrzy za okno. A potem klasówki pisze na 5, no czasami 4 czy 4+, jeśli pani obniży ocenę za niestaranne pismo, zaczęcie zdania małą literą czy brak kropki.
                      I tak sobie myślę, ze taka szkoła jak opisujesz, byłaby idealna - z zindywidualizowanym programem, z oceną za to, co przyswoił podczas nauki a nie za to co już wiedział smile
                      Z drugiej strony, gdybym miała dziecko średnio zdolne, z jakimiś deficytami, to pewnie nie chciałabym, żeby były w jednej klasie z "orłami", które w lot chwytają to , co mojemu dziecku idzie ciężko i powoli.
        • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:11
          Szkoła mojego dziecka była taką szkołą w 80-90% (co uważam za dobry wynik)
          • azjaodkuchni Re: Szkoła C 03.06.13, 15:03
            Joa 66 konkrety dawaj. Za mną 2, 5 letnie doświadcznie z oświatą niepubliczną w Pl i niestety kompletna klapa sad w przypadku mojego dziecka. Pewnie źle trafiliśmy, ale ze strony nauczycielki z zerówki było bardzo dużo błędów, które niestety wpłynęły na funkcjonowanie klasy i mojego dziecka również. Inny nauczyciel wyprostował sprawę, ale pracował z moim dzieckiem tylko pół roku. Chcę wiedzieć czego powinnam szukać po powrocie, bo na to, że znajdę singapurski odpowiednik w Pl nie liczę.
            Tak sobie czytam i czytam i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że nie trudno znaleźć dobrą szkołę. Trudno znaleźć dobrą szkołę dla konkretnego dziecka.
            • polifonia1983 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:12
              Jeśli wracacie do Wawy, to pewnie szkoły w stylu Władysława IV, czyli te, które z góry piszą, że są nastawione na olimpijczyków. Mają swoje plusy i minusy, ale chyba najbardziej pasują do opisu szkoły Przychówka.
            • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:37
              "Nasza' szkoła nie przypominała singapurskiej wink Ale postaram się skrótowo (o 9 letnim cyklu). Kolejność przypadkowa:

              -małe klasy -16 osób
              -rekrutacja bardziej pod katem filozofii szkoły, dzieci z np dysleksją nie były wykluczane
              -angielski od 1 klasy 5 h w tygodniu w tym jedna z nativem
              -religia nieobowiazkowa (na ostatnich /pierwszych lekcjach)
              -etyka/filozofia obowiązkowa
              -zachęcanie dzieci do zadawania pytań, dyskusji, główkowania
              -przedmioty w klasach 4-6 wykladane dobrze i bardzo dobrze, w gimnazjum wiele przedmiotów wykladych nieprawdopodobnie genialnie
              -zaangażowanie nauczycieli nie tylko w naukę ale też w wychowanie społeczne
              -uczenie pracy zespołowej (różne projekty szkolno- naukowe, charytatywne, artystyczne)
              -uczenie samodzielnosci i odpowiedzialnosci
              -kadra mniej więcej 50% kobiet 50% mężczyzn
              -silna dyrekcja opierająca się zakusom co "ambitniejszych" rodziców
              -dobrze zgrana społecznośc rodziców - od razu dodam, że nie 100%, ale za to niektórzy rodzice pomagają i działają w szkole długo po tym jak ich dzieci zakonczyły naukę.
              -na poziomie gimnazjum zarówno blok "scisły' jak i humanistyczny prowadzony z pasją, urozmaiceniem i na najwyższym poziomie, o wiele wyższym niż program obowiązkowy (co nie oznacza, że niedostępny dla mniej zdolnych dzieci)
              -tolerancja nie tylko praktykowana, ale też "teoretyzowana" np zajęcia poświęcone stereotypom
              -spora oferta zajęć pozalekcyjnych , z gotowania też
              -dużo uczenia przez "robienie", doświadczenia
              -możliwośc spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu (dużo)
              -dodatkowa pomoc dla dzieci wymagających takiej pomocy


              Pewnie o wielu rzeczach zapomniałam.


              Ale żeby trochę odslodzić:

              -sala gimnastyczna i "stołówka" - pozostawiająca wiele do życzenia
              -był trudny okres (1-2 lata, nie pamiętam) kiedy ciagle zmieniali się nauczyciele informtyki
              -ze dwóch trzech nauczycieli nijakich. Niby nie ma czego się czepiać, a jednak czegos brak

              I ostatnia rzecz, która nie wiem czy powinna być w plusach czy minusach. Zdarzały się błędy czy niedociagnięcia, konflikty. Ale wszystko na miarę dziecka, a przy tym dzieci uczyły się jak takie konflikty rozwiązywac. (przykład - klasa mojego dziecka dostała po pale z zachowania za ustawiczny bałagan (że tak nazwę elegancko). Nawet ci, którzy porządku pilnowali, ale wychowcy przelała się czara goryczy.
              • joa66 azja - errata 03.06.13, 18:17
                Jeżeli masz na myśli wyniki singapurskie, to wyniki polskich szkoł niepublicznych są podobne.

                Nie chciało mi się szukać (nie pamiętam gdzie to czytałam) więc daje tylko link do wyników z nauk przyrodniczych

                www.ifispan.waw.pl/pliki/pisa_raport_2006.pdf
                To samo dotyczy pewnie wyselekcjonowanych gimnazjów publicznych.

                Ale podobnej otoczki nie ma nawet w polsko-japońskim liceum.

                • azjaodkuchni Re: azja - errata 03.06.13, 18:57
                  Super raport dzięki. Ja nie wątpię , że są w Polsce świetne szkoły. Nie wątpię w świetnych nauczycieli. Wierzę, że świetną edukację można mieć wszędzie. Wielu polskich stypendystów na Nus kończyło szkoły w Polsce, nieliczni w UK. Problem tylko jak wyłuskać dobrą szkołę dla konkretnego dziecka gdy szkół dziesiątki a dziecko kończyło poprzednie etapy w innym systemie.
                  Niemniej śmiem twierdzić , że singapurski średniak odstaje do średniaka polskiego w górę. Pewnie gdyby wygrano w Singapurze tylko dzieci z GEP ( specjalne klasy w super dobrych szkołach z dużo wyższym poziomem) to wynik też byłby kosmiczny.wink Gdybym chociaż z każdej singapurskiej szkoły odcięto po jednej najsłabszej klasie to wyniki również byłyby wyższe, ale gdyby nie wzięto pod uwagę dzieci z Malezji, Chin, czy innych krajów które przyjeżdżają tylko w celach naukowych, zdają piekielnie trudne egzaminy wstępne i są zwykle b.dobrymi uczniami to średnia singapurska byłaby o kilka % niższa. Niestety w tego typu testach ktoś podnosi średnią ktoś ją obniża i moje polskie dziecko jest singapurskim uczniem. Pewnie gdyby Singapur miał jakiekolwiek bogactwa naturalne lub rolnictwo to edukacja tu wyglądałaby inaczej. Nie da się przenieść singapurskiej szkoły do pl nie tylko z powodów mentalnych, ale uważam, że Niemcy fundnęli swoim dzieciakom coś fajnego. Przetłumaczyli singapurskie książki do matmy i wykorzystują przybory i liczą , że za kilka będą mieć własnych informatyków.
                  • joa66 Re: azja - errata 03.06.13, 19:19
                    Trochę gubimy się w temacie.

                    1) nawiązałam do wyników singapurskich szkół i polskich niepublicznych , bo wspomniałaś o indywidualnym zainteresowaniu, w tym także szkołami niepublicznymi.. Najpierw napisałam, że singapurskich odpowiedników nie ma, a potem sie poprawiałam, ze pod względem wyników są. Ale miałam na myśli tylko informację dla ewentualnego zainteresowanego - nie porównywanie systemów.


                    2) Nie wiem nic o prograrmie nauczania matematyki w Singapurze i Niemczech - wiem tylko, że faktycznie Polska eksportuje tam wielu informatyków. Dlaczego ich brakuje w Niemczech? Pewnie wiele czynników się na to składa. Nie wiem.

                    3) Jestem przeświadczona, że największym problemem polskiej szkoły jest duża częśc kadry - podręczniki , lektury, system fiński czy singapurski itp to małe miki. Sorry, ale jeżeli funkcjonują nauczyciele , którzy mówią "włanczać" albo pozwalają sobie na teksty do ucznia typu "Ty i tak tylko do Biedronki się co najwyżej nadajesz" itp to o czym my mówimy? Jeżeli są nauczyciele, którzy nie to, że ignorują, ale NIE WIDZĄ w tym nic złego, że biedne dzieci dostają na obiad w szkole zupę z torebki, a ich zamożniejsi koledzy jedzą przy tym samym stoliku kotleta? Albo tacy, którzy polecaja czytanie na lekcji podręcznika po cichu a sami oddają się lekturze kryminału?

                    • polifonia1983 Re: azja - errata 03.06.13, 19:27
                      Sorry, ale jeżeli funkcjonują nauczyciele , którzy mówią "włanczać" albo p
                      > ozwalają sobie na teksty do ucznia typu "Ty i tak tylko do Biedronki się co naj
                      > wyżej nadajesz"

                      Joa, to nie problem, że są. Problem polega na tym, że ktoś ich zatrudnił i nie można ich zwolnić. Liczą się uzbierane papierki i Karta Nauczyciela, a nie to, co powinno się liczyć.
                      • joa66 Re: azja - errata 03.06.13, 19:31
                        No właśnie. Są bo nie można ich zwolnić. Zresztą kto miałby ich zwalniać? Samorządy? Z radnymi, którzy tak samo się zachowują? Chyba wolałam centralne zarządzanie szkołami.
                        • polifonia1983 Re: azja - errata 03.06.13, 19:52
                          Wystarczą dyrektorzy szkół. Na razie, nawet jak chcą kogoś zwolnić, to i tak nie mogą. I sami dyrektorzy nie są rozliczani z osiągnięć, a powinni. Samorządy, nie, niech się tym zajmie ktoś, kto się zna na edukacji.
                      • olena.s Re: azja - errata 03.06.13, 19:44
                        Ach, przypomniała mi się legendarna polonistka z mojego liceum, koszmarna baba, która w biol-chemie wykładała uczniom myśl filozofa, cytując "coito, ergo sum". Tez jej nie można było wywalić, ni czorta.
                        • joa66 Re: azja - errata 03.06.13, 19:46
                          Ja słyszałam o nauczycielu , który na dzień dobry, na pierwszym zebraniu w 1 klasach mów" I tak nikt mnie nie zwolni , bo pracuje już 30 lat " (tzw dobre liceum)
                    • azjaodkuchni Joa ;) 03.06.13, 20:02
                      Ty mi napisz gdzie Twoje starsze dziecię się uczyło . wink Szczerze mówiąc nie wiem gdzie wrócimy i kiedy, ale zbieram info typu wszelakiego. Teoretyzując kiedyś Bendnarska wydawał mi się szkołą idealną, potem Platerki, potem szkoła Przymierza Rodzin... z każdej z tych szkół znałam dzieciaki i kurna wszystkie fajn,e a im bardziej szukałam info tym więcej się minusów w każdej ze szkół pojawiało. I bądź tu rodzicu mądry ...

                      W kwestii informatyków i Niemiec powiem Ci co wiem. W latach 70 uznano w Niemczech się bardziej informatyka nie rozwinie i nie kształcono specjalistów w tej dziedzinie. Przyszły lata 90 Niemcy chciały się rozwijać technologicznie, ale bez informatyki się nie dało, więc zatrudnili sobie Polaków i myśleli, że wystarczy. W latach 2000 uznali, że nie wystarczy i zaczęli kształcić, ale przy ich kształceniu niemiecki informatyk mógł polskiemu buty czyścić, bo jest słabszy. To się Niemcy wzięli za reformę edukacji ściągnęli podręczniki z Singapuru przetłumaczyli i mają nadzieję, że jak będą podlewać umysł matematyką to im informatyk urośnie.
                      Jeszcze na studiach ( dawno temu gdy umierały 8 letnie podstawówki ) czytałam badania światowych ekspertów chwalących polską 8 latkę ... tylko, że u nas wtedy był szał na gimbusy wiec badaniami poza wariatami z katedry pedagogiki porównawczej nikt się nie przejął.

                      Widzisz Singapur czy Korea do zawodu nauczycielskiego biorą samą górkę. Najlepszych ! W Singapurze by móc się kształcić jako nauczyciel trzeba być w 10 % najlepszych absolwentów szkoły średniej z tym, że do owej szkoły średniej też idą najlepsi średni po odpowiedniku naszego gimnazjum ( 4 lub 5 lat) idą na politechnikę która przypomina coś na kształt naszych szkół policealnych zawodowych. Księgowi, panie co badają wzrok są tu po politechnice. Tu łatwiej zostać lekarzem niż nauczycielem. Akurat to chętnie przeniosłabym do Pl . Skończyłby się liche nauczycielki tym bardziej, że pensja zaczyna się od 2,5 tyś dol kończy gdzieś na 8 tyś dol + nauczyciele dostają państwową emeryturę, mają opłacone super ubezpieczanie zdrowotne,nie płacą podatku przy kupnie samochody ( 195 % wartości auta ) i mają prawo kupić rządowe mieszkanie w preferencyjnej cenie.
                      • polifonia1983 Re: Joa ;) 03.06.13, 20:09
                        I o ile, model singapurski nie zawsze mi odpowiada, to to i kilka innych rzeczy z chęcią bym przeniosła do Polski.
                        • azjaodkuchni Re: Joa ;) 03.06.13, 20:23
                          polifonia1983 napisała:

                          > I o ile, model singapurski nie zawsze mi odpowiada, to to i kilka innych rzeczy
                          > z chęcią bym przeniosła do Polski.
                          Mi też model singapurski nie we wszystkich punktach odpowiada, ale uważam , że karta Nauczyciela robi dużą krzywdę dobrym nauczycielom a wspiera miernoty.
                      • morekac Re: Joa ;) 03.06.13, 20:23
                        Widzisz Singapur czy Korea do zawodu nauczycielskiego biorą samą górkę. Najlepszych !

                        Finlandia robi dokładnie to samo. Może to jednak nie w systemie tkwi tajemnica, a w nauczycielach?
                        • joa66 Re: Joa ;) 03.06.13, 20:31
                          Finlandia robi dokładnie to samo. Może to jednak nie w systemie tkwi tajemnica, a w nauczycielach?


                          Wierzę w to. Na pewno nie wszystko od tego zależy, ale baaaaaardzo dużo.

                          • polifonia1983 Re: Joa ;) 03.06.13, 21:07
                            Teraz jest tak, że przychodzą i świetni i fatalni. Tyle, że ci świetni, którym zależy albo latami się szarpią, pozostawieni sami sobie, walczą z dyrekcją o materiały czy możliwość dokształcania się, z własnej kieszeni wyciągają kasę na pomoce itd. Załatwiają sami sprzęt do szkoły itd. Albo zostają i walczą z systemem, który powinien ich wspierać i doceniać, albo się wypalają i odchodzą do innych zawodów, nie rzadko kilka razy lepiej płatnych.
                            • olena.s Re: Joa ;) 03.06.13, 21:20
                              No bo sytem lezy. A jak leży, to przygniecie i tych świetnych.
                        • olena.s Re: Joa ;) 03.06.13, 20:48
                          > Finlandia robi dokładnie to samo. Może to jednak nie w systemie tkwi tajemnica,
                          > a w nauczycielach?
                          I tak, i nie.
                          Pisałam chyba kiedyś, że któraś firma audytorska została wynajęta przez rząd USA celem dokonania przeglądu światowych rozwiązań i zasugerowania najlepszego kierunku działania? Bo to jedni argumentują za zewnetrznymi kontrolami i odpowiedzialnością nauczycieli/szkoły za wyniki, drudzy mówią, że trzeba więcej pieniędzy wrzucić w system, trzeci - że program za chudy, czwarci - że przeładowany i tak dalej.
                          Konkluzje raportu były takie:
                          1. Nauczycielami powinni zostawać tylko najlepsi.
                          2. Należy od nauczycieli bardzo dużo wymagać.
                          3. Należy zapewnić im, zwłaszcza w początkowych latach pracy system wsparcia, aby mogli korzystać z doświadczenia starszych świetnych specjalistów.
                          Czyli nie tylko wejściowy materiał ma być bardzo dobry, ale musi wpaść w system, który tę jakość będzie kultywował.
                          • joa66 Re: Joa ;) 03.06.13, 21:04
                            Czyli jednak nauczyciele. Rozpisani na czynniki pierwsze, ale jednak nauczyciele.
                            • polifonia1983 Re: Joa ;) 03.06.13, 21:20
                              Nie, Joa. Nauczyciele to mega ważny element, sama o tym pisałam w swoim elaboracie.
                              Ale ile lat można być świetnym nauczycielem, jeśli:
                              program jest przeładowany, uczysz i wiesz, że ten akurat tematy są zbędne i głupie,
                              wymagania egzaminacyjne często nijak się mają do tego, co na tych egzaminach jest wymagane,
                              wszystko ma być dostosowane do testów,
                              na nic nie ma kasy, mapę sama sobie rysuję na tablicy, wielu ćwiczeń nie robię, bo np. nie ma ksero, część materiałów przynoszę z domu lub sama kupuję i tak dalej i tak dalej.
                              A na koniec słyszę od dyrekcji, że sorry, ale premię dostanie pani Jadzia, bo ją okradli i się jej przyda. I w ogóle to trzeba było się nie wychylać. Każdy orze jak może, a ja łażę i mam pretensje i żądania.
                              Możesz zatrudnić samych noblistów, jak się nie zmieni system, to i tak nic z tego nie będzie.
                              • joa66 Re: Joa ;) 03.06.13, 21:32
                                A na koniec słyszę od dyrekcji, że sorry, ale premię dostanie pani Jadzia, bo j
                                > ą okradli i się jej przyda.


                                Ale o tym też mówimy. Karta Nauczyciela nie pozwala nagradzać najlepszych nauczycieli.

                                Program programem, idealny nie jest, ale da się z nim pracować (lub pomimo programu).

                                Z własnych czasów szkolnych a także ze szkół dziecka znam wielu wybitnych nauczycieli, którzy pracowali wg tego samego programu co reszta nauczycieli. A jednak efekty były zupełnie inne. Przypomnij sobie własne lata szkolne.

                                Ja ostatnio wspominałam z koleżanką:

                                pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Ratajczyk
                                Pracował wg tego samego programu co inni nauczyciele, także w tej szkole.
                                • polifonia1983 Re: Joa ;) 03.06.13, 22:16
                                  Ale ja też uczę z tego programu i staram się ponad program. Nie sądzę, żebym była wybitna, ale mam satysfakcję z tego co robię.Tyle, że ten program, bez względu jak przekazywany, bywa zupełnie niedostosowany do tego, co uczniowie powinni wiedzieć. Część przedmiotów po prostu należałoby gruntownie przeorać i dostosować do dzisiejszych realiów. Także historię i inne humanistyczne, nie tylko ścisłe.
                      • joa66 Re: Joa ;) 03.06.13, 20:28
                        Jak będziesz wracała, napisz na priva big_grin

                        Pamiętaj też , że sytuacja jest hmm. dynamiczna. Bednarska nie jest już tą Bednarską, która była. W ostatnich latach objawiła się nagle Hawajska , też z dosyć wyraźnym "rysem charakterologicznym".

                        A minusy są wszędzie - ważny jest bilans. I kompromis. Dla mnie jakimś tak kłopotem było żywienie dziecka w szkole, ale coś za coś.

                        A jeżeli chodzi o kształcenie nauczycieli - na pewno powinni być to najlepsi z mozliwych absolwenci odpowiednich kierunków, jak jednak ich nauczyć elementarnych zasad współżycia społecznego?

                        Muszę też coś dodać, bo wiem, że na forum sa też nauczyciele. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, wiem, że wiele nauczycieli pracuje wspaniale ( z własnej przeszłości szkolnej z PRL pamiętam co najmniej 3-5 w każdej szkole na 1o-12 przedmiotów). W sumie to, że młodzi ludzie z Polski tak dobrze sobie radzą (i na zachodnich uniwersytetach i na rynku tzw fachowców) to też zasługa nauczycieli. Ale szkody wyrządzane przez tych złych bywają trudne do naprawienia, zwłaszcza jeżeli napsocą na początku edukacji dziecka.
                        • azjaodkuchni Re: Joa ;) 03.06.13, 20:39
                          Joa napiszę na pewno... i pewnie będę błagać o spotkanie wink
        • kawka74 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:35
          Szkoła MOICH marzeń? smile
          Kiedyś zrobiłam sobie mapę myśli, w której opisałam dość dokładnie, jaką szkołę chciałabym stworzyć i prowadzić, w jakiej szkole miałoby uczyć się moje dziecko - spróbuję to znaleźć i opiszę.
          Ale najlepiej o szkole, a w zasadzie edukacji moich marzeń opowiada ten pan: (kiedyś to linkowałam).
          • kawka74 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:40
            Co prawda mojej córce jeszcze zostały trzy lata do pójścia do szkoły, ale ostatnio przyglądałam się szkołom demokratycznym. Nie widzę tego w naszym systemie edukacji, gdzie uczniom i nauczycielom zostawia się pełną dowolność, ale jednocześnie za plecami dyszy kurator i czekają egzaminy po każdym roku, za co zresztą odpowiadają bardziej rodzice, niż szkoła.
            Bez zmiany systemu, sposobu myślenia o szkole, o nauczaniu, szkoły demokratyczne w Polsce szybko staną się płatnymi przechowalniami.
            • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 14:49
              Bez zmiany systemu, sposobu myślenia o szkole, o nauczaniu, szkoły demokratyczn
              > e w Polsce szybko staną się płatnymi przechowalniami


              Czy ja wiem? Oczekiwania rodziców brytyjskich tak bardzo się nie różnią od naszych. Dlatego Summerhill przetrwała. I dlatego jest tylko (chyba) jedna taka szkola.
              • kawka74 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:01
                Nie potrafię powiedzieć, jakie są oczekiwania rodziców brytyjskich, ale wiem, jakie są oczekiwania rodziców polskich (nie wszystkich, oczywiście, ale większości). Szkoła, w której pracuję, zaczynała jako wyjątkowa, inna, stawiająca na indywidualny rozwój i tak dalej. W tej chwili rodzice mają gdzieś indywidualny rozwój, dziecko ma opanować wszystko, co jest przewidziane programem, potem napisać test na minimum 35 punktów, a na koniec dostać się do najświetniejszego gimnazjum w stolicy.
                Ze szkołami demokratycznymi będzie tak samo - prędzej czy później staną się fabryką wyników albo - jeśli będą trzymać się pierwotnych założeń - znikną.
                • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:10
                  Ale szkoła demokratyczna nie jest , nawet z założenia, szkołą aspirującą do powszechności.
                  I myślę, że każdy rynek edukacyjny jej potrzebuje, ale minimalna liczbę.

                  Na ile zmieni się planowana w Polsce szkoła demokratyczna? Kto wie - dużo zależy od tego jak będzie wyglądać rekrutacja. Rodzice powinni świadomie poslać dziecka do takiej szkoły, być uprzedzeni o tym czego mogą oczekiwać a czego nie. I to jest rola zarządzających szkołą, bo rodzice zbyt często posyłają dzieci do szkół, o których nie mają zadnego pojęcia, kierujac się tylko stereotypami.


                  • kawka74 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:29
                    Ale szkoła demokratyczna nie jest , nawet z założenia, szkołą aspirującą do pow
                    > szechności.

                    Jasne, że tak.

                    Kto wie - dużo zależ
                    > y od tego jak będzie wyglądać rekrutacja.

                    Często wygląda to tak, że rekrutacja to jedno, a zmieniające się w czasie edukacji dziecka oczekiwania - to drugie. Czytałam opinie rodziców o moim szefie, który przedstawia rodzicom przyszłych uczniów ideę szkoły - że przynudza, że niczego konkretnego nie mówi i tak dalej. Czasem mam wrażenie, że rodzice traktują to jak bredzenie fanatyka - dobra, niech sobie pogada, ale my wiemy swoje.
                    • joa66 Re: Szkoła C 03.06.13, 15:41
                      Czasem mam wrażenie, że rodzice traktują to jak bredzenie fanatyka - dobra, niech sobie pogada, ale my wiemy swoje

                      Podobni rodzice byli w naszej szkole. Nic nie wskórali. I zabrali dzieci ze szkoły.
              • landora Re: Szkoła C 03.06.13, 15:11
                System edukacji w UK jest zupełnie inny, ważniejsze są umiejętności, a nie papierek.

                Jest kilka "independent schools" w UK, ale nadal to zjawisko niszowe. A u nas, uważam, można czerpać z doświadczeń Summerhill, ale ze względu na wszechwładzę kuratorium wprowadzenie klona tej szkoły nie ma szans. Choćby dlatego, że u nas jest tylko jedna droga na studia - poprzez zdanie matury.
    • majenkir zdecydowanie: 03.06.13, 13:50
      Szkola B
    • landora Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 13:51
      Zdecydowanie A.
    • akacja78 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:27
      A szkoła A to tylko podstawówka, ewentualnie gimnazjum, jak rozumiem? Bo lekko upośledzeni uczniowie w szkole ponadgimnazjalnej to już raczej fikcja. Nie mają przecież możliwości intelektualnych opanowania materiału na tym poziomie.
      No i co, jeżeli uczeń nie poczuje się wystarczająco zmotywowany przyjazną atmosferą i zamiast chodzić do szkoły będzie wolał siedzieć w domu i grać w gry albo bić się na meczach?
      • polifonia1983 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:37
        A nie mogą opanować materiału na swoim poziomie i mieć dostosowaną maturę i nieco inny papierek?

        No i co, jeżeli uczeń nie poczuje się wystarczająco zmotywowany przyjazną atmos
        > ferą i zamiast chodzić do szkoły będzie wolał siedzieć w domu i grać w gry albo
        > bić się na meczach?
        Hmm, a ma rodziców lub opiekunów?
        • akacja78 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:52
          Tylko wiem z doświadczenia, że często rodzice i opiekunowie 17, 18 latków nie mają na nich wpływu, albo są niezaradni wychowawczo.
          A skoro młodzież z upośledzeniem lekkim miałaby mieć inny program i inne wymagania, to i tak musiałaby być wyizolowana, czyli w innej klasie. Bo raczej średnio widzę jednoczesne przerabianie całek z resztą klasy i umiejętność posługiwania się pieniędzmi w zakresie 100 dla kilkorga z upośledzeniem.
          • polifonia1983 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 16:48
            No ale ci napisałam przecież jak to może wyglądać, bo w takim systemie pracuję. Dziecko A jest całą klasą - wie, że to jego klasa, jeździ na wycieczki itd. Jest na tych lekcjach, na których potrafi pracować i daje sobie radę. Część materiałów dostaje dostosowanych do jego potrzeb, albo np. robi mniej zadań niż klasa, bo wiadomo, że potrafi, tylko potrzebuje dużo czasu.
            Nie chodzi na przedmioty dodatkowe - wtedy ma indywidualne lekcje lub reedukację. Nie chodzi z klasą na lekcje, które sprawiają mu duże kłopoty - ma te lekcje w tym samym czasie, ale indywidualne. Godzinowo wychodzi pół na pół, ale proporcje należy dopasować do każdego indywidualnie. Dziecko, które w poprzedniej szkole było agresywne, biło, kopało, nigdy nie było na wycieczce, miało tylko indywidualne lekcje, bo nauczyciele twierdzili, że się nie nadaje do pracy z klasą ze względu na agresje, jest barankiem, chodzi uśmiechnięte, zero agresji, na swoje możliwości zsocjalizowane itd. Cud? Nie, ciężka robota i zmiana sposobu myślenia.
    • figrut Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 15:59
      Zdecydowanie szkoła A. Życie mnie nauczyło, że najlepiej radzą sobie nie ci, którzy mają dużo wiedzy książkowej, a ci, którzy mają dużo wiedzy z życia wziętej. Na specjalizację w jakiejś dziedzinie przyjdzie czas w szkołach na wyższym szczeblu nauki.
    • anika772 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 17:19
      Mimo wszystko, jednak B, skoro trzeba wybrać i nie mieć żadnych "ale".
      Szkoła A wzoruje się na eksperymencie Summerhill?
      • olena.s Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 17:22
        Nie, to zwykła szkoła fińska. Tak wygląda najbardziej efektywny w Europie ( i trzeci/czwarty na świecie) system edukacji publicznej. (Zgodnie z wynikami testów PISA)
    • sko.wrona Ciekawy reportaż na ten temat... 03.06.13, 19:04
      ... oglądałam w niemieckiej tv. Próbowano sobie w nim odpowiedzieć właśnie na takie pytanie, która szkoła jest lepsza taka typu A, czy B (szkoły Montessori, czy Waldorfiańskie, w porównaniu ze szkołamiz internatem).

      Bardzo ciekawe wnioski wyciągnięto. Wyniki na studiach absolwentów tych szkół są podobne. Sukces w późniejszej pracy, czy życiu osobistym na podobnym poziomie.

      Podobno dużo ważniejsze od rodzaju, poziomu szkoły jest środowisko domowe. Czyli chętnie czytają, uczą się dzieci, które się do tego w domu zachęca i te które widzą na przykładzie swoich rodziców, że WARTO się uczyć.

      Czyli szkoła to nie wszystko. Znam mnóstwo przykładów ludzi, którzy zaszli bardzo daleko pomimo, że skończyli beznadziejne szkoły.

      Gdybym miała pod nosem dwie takie szkoły, to dla swojego syna zdecydowanie wybralabym A, bo sama chciałabym chodzić do takiej szkoły smile
      • olena.s Re: Ciekawy reportaż na ten temat... 03.06.13, 19:23
        No, to jest jasne. Dom jest kluczowo ważny, pewnie.
        Jednak pytanie lezy gdzie indziej - jaki powinien być (czy tez jaki byłby) idealny polski system szkoły powszechnej, i czy mógłby pokrywać się z wzorem fińskim.
        A taki system obejmuje i tych którzy są świetni (czyli klasyczne dziecko ematki) i całą resztą, łącznie z dzieckiem uchodźcy, menela, z dzieckiem z jakimś trudnym spektrum.
    • morekac Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 19:55
      Moja starsza świetnie czułaby się w szkole A, no, może poza tą plastyką smile
      I młodsza chyba też.
      • igge zdecydowanie A n/t 03.06.13, 20:17
    • rosapulchra-0 Re: Nowa szkoła - teoria 03.06.13, 21:18
      Od razu zastrzegam, nie czytałam wątku.
      W moim przypadku wybór nie byłby łatwy, mam trzy córki o różnych charakterach. Najstarsza jest zdecydowanie indywidualistką, świetnie się uczy, ale niezbyt chętnie współpracuje z grupą, najczęściej swoją rolę sprowadza do wykonania zadania za resztę uczestników. Najmłodsza znowu jest przeciwieństwem najstarszej, w grupie się odnajduje rewelacyjnie, najczęściej szybko zostaje liderem. Czyli w przypadku tych dwóch nie miałabym problemu. Ale co ze średnią? Jest raczej nieśmiała, rzadko się udziela w grupie, ale też bez problemu współpracuje z grupą, jednak nie jest to jej sposób na funkcjonowanie w społeczeństwie. Indywidualność? Być może, choć wiem, że samodzielnie też nie lubi pracować. No powiem ci, że ze średnią miałabym problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka