Dodaj do ulubionych

Ciemniejsza strona raju.

21.06.13, 13:08
spoleczenstwo.newsweek.pl/cykl-emigracyjny--newsweeka---wielka-brytania-to-nie-eldorado,105459,1,1.html
1.Najwięcej ludzi faktycznie wyjeżdża z czworaków po PGR-owskich:

"Od lat obserwuje migracje rodaków i zauważyła, że wyjeżdżają przede wszystkim ci ze ściany wschodniej: z warmińsko-mazurskiego, lubelskiego, podkarpackiego. Z miejscowości, gdzie były kiedyś PGR-y, a dziś jest tam bieda i bezrobocie."

Teraz po części rozumiem zachwyty Najmy czy Carmity gdy nareszcie mogą kupić obiad na mieście lub przecenioną bluzeczkę z Zary.

2. Upada mit jakoby za ichnią granicom lud jest przyjaźnie nastawiony do emigrantów, życzliwy i pomocny:

" – Ciągle zgłaszają się do nas ludzie, którzy mieszkają tu już kilka lat, ale dalej jeżdżą do lekarza do Polski, bo nie wiedzą, jak tutaj się to załatwia. Gdy mają pracę, jakoś funkcjonują. Ale gdy ją stracą, wszystko im się wali. W Polsce pomogłaby im rodzina albo sąsiedzi, tutaj nikt im nie przyniesie garnka zupy – mówi Alicja Kaczmarek."

3. Jak trwoga to do Boga (czyli nazad jak Burek z podkulonym ogonem do Polski):

"Szczyt emigracji zarobkowej przypadł na lata 2006-2007, ale potem zaczął się światowy kryzys, a z nim fala powrotów do kraju".

4. Przed rodziną i znajomymi w Polsce (których tutaj często emigrantki wyzywają od bojących się życia i nieudaczników) udają, że im się dobrze powodzi, nawet jak nie powodzi:

"A potem wracają do domu na wakacje i opowiadają jak im się na tej emigracji świetnie powodzi. Niektórzy biorą pożyczki, wypożyczają auta, by pochwalić się swoim dobrobytem."

W tekście (mam papierowe wydanie) jest jeszcze o pracującym chłopaku, który aby się utrzymać udaje bezdomnego (bierze ze sobą walizeczkę) aby dostać darmowe kanapki z jakiejś dobroczynnej instytucji.
O bezdomnych Polakach w tym kraju miodem i mlekiem płynącym.
I o Polakach którzy zostali oszukani przez pośrednika już na miejscu, zostali bez pieniędzy, ale kłamią bliski, że wspaniale im się powodzi.
Jednej nowości się dowiedziałam, że inne prawo obowiązuje imigrantów, a inne rodowitych Anglików, coś podobnego, w takim tolerancyjnym kraju gdzie bycie Polką (Czechem, Pakistańczykiem) ponoć nie ma żadnego znaczenia dla tubylców?

I na koniec zdanie Polki, która odniosła tam sukces, założyła własną firmę i ma pieniądze, nie zamierza wrócić do Polski:

"Strasznie brakuje rodziny, znajomych i przyjaciół, to jest wieczna tęsknota i rozerwanie między dwoma krajami. Nigdzie człowiek się nie czuje jak u siebie."
Obserwuj wątek
    • konwalka Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 13:17
      a co masz do Panow z Pegeerow?
      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 13:33
        Absolutnie nic.
        To po prostu potwierdza teorię, że najwięcej ludzi wyemigrowało z ostatniej biedy i czworaków, stąd zachłyśnięcie się tamtejszymi zasiłkami i innymi udogodnieniami i twierdzenie, że w Polsce to sam syf.
        • mruwa9 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 13:37
          a jakie perspektywy zyciowe, zawodowe i mieszkaniowe mieliby pozostajac w tych czworakach?
        • lady-z-gaga Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:17
          najwięcej ludzi wyemigrowało z ostatniej bie
          > dy i czworaków, stąd zachłyśnięcie się tamtejszymi zasiłkami i innymi udogodnie
          > niami i twierdzenie, że w Polsce to sam syf.

          a sztadarowym reprezentantem czworakow jest tutejszy Dżemsio-whisky, ktory za nic w świecie nie uwierzy, że w Polsce mnóstwo ludzie żyje w dostatku i bez problemów big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:50
            Wg niego to zapewne złodzieje i k...wy jeśli już.
          • jamesonwhiskey Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 22:59
            Sześć tys. zł brutto miesięcznie - co najmniej tyle zarabia co dziesiąty spośród pracujących w Polsce. Od tego odejmujemy podatki. W efekcie 10 proc. najlepiej zarabiających uzyskuje wynagrodzenie w granicach 5 i więcej tysięcy na rękę. Takich osób jest w Polsce około półtora miliona.

            www.dziennikbaltycki.pl/artykul/490026,mediana-czyli-wrozenie-z-plac,id,t.html

            bogactwo dostepne nielicznym na poziomie zachodniego zasilku dla bezrobotnych
            to chyba nie do konca jest dostatek
            a ze nie ktorzy ludzie maja pieniadze i zyje im sie dobrze to wiem tyle ze w polsce zarabiane pieniedzy czesto powiazane jest nie z umiejetnosciami wiedza checiami do pracy a ze znajomosciami koneksjami rodzinnymi ukladami zobowiazaniami
            a rzut okiem na polska ulice to poprostu wysyp szczesliwych ludzi bez probkemow
            wszyscy wyluzowani usmiechnieci spokonie kroczac i saczac latte ze starbunia pozdrawiaja sie usiiechami i wesolym machaniem
            • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 15:55
              @ jamesonwhiskey

              Jameson, niby jest dokładnie tak, jak napisałeś, ale to tzw. prawda statystyczna.

              De facto w Polsce jest NIECO inaczej.

              Na etatach zarabia się w większości marnie, pominąwszy kastę ludzi z układów w wyższej "branży" urzędniczej oraz wielkie korpo, które stać na obciążanie zarobków rabunkowym zus-em. Ale to wszystko jest małe miki, bo w drugi próg podatkowy oficjalnie wpada coś koło 1% podatników, więc gdyby przyjąć to za prawdę (że niby tylko tyle osób zarabia w PL powyżej 85.528 PLN brutto rocznie), to trzeba by się głęboko zastanowić choćby nad tym, skąd na ulicach polskich miast tyle fur za kilkaset tysięcy złotych? Prawda faktyczna jest taka, że kasta ludzi bogatych w PL to głównie przedsiębiorcy (część także z grona tych małych i średnich), którzy oficjalnie wykazują stratę z działalności lub b. niewielki zysk. Ich strata jest papierowa i wynika bądź to z amortyzacji, bądź to z lewych kosztów, bądź to z innych form kreatywnej księgowości , która w Polsce ma się mniej więcej tak dobrze, jak we Włoszech. big_grin

              Polska widziana z ulic i okien Warszawy, centrum Krakowa, Wrocławia czy Trójmiasta nie jest biednym krajem i ma się całkiem dobrze. I wykazują to nawet oficjalne statystyki. Mediana zarobków w Warszawie w 2012 roku wg raportu Sedlak & Sedlak wyniosła 6.000 PLN brutto. Połowa mieszkańców Warszawy zarabiała w przedziale od 3 900 PLN do 10 000 PLN brutto. Nie są to wartości oszałamiające, ale polskie koszty życia (nawet w stolicy) są wciąż dużo niższe niż na Zachodzie, gł. z racji wielokrotnie niższych czynszów (bo doskonale wiadomo mi, że chemia gospodarcza w marketach i podstawowe artykuły żywnościowe kosztują tyle samo).
              • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 16:09
                Poza tym całe mnóstwo Polaków dorabia w tzw. szarej strefie.
                Z majstrem od remontów ani razu na oczy nie widzieliśmy żadnej umowy, większość sprzątających po prywatnych domach nie ma umowy, tak samo niań do dziecka, a taka niania w dużym mieście pewnie figuruje jako bezrobotna podczas gdy ma 2000 zł na rękę, a w Warszawie i więcej.
              • jamesonwhiskey Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 15:49
                > a by się głęboko zastanowić choćby nad tym, skąd na ulicach polskich miast tyle
                > fur za kilkaset tysięcy złotych?

                slyszalem ten argument wiele razy , no i sobie pobserwowalem te polskie ulice pelne samochodow za kilkaset tysiecy i co zobaczylem
                20 letnie rzechy a pomiedzy tym pare drozszych samochodow , ktore z tego zlomu sie mocno wyrozniaja
                jedz rikardo kiedys do bogatszego kraju to zobaczysz samochody na ulicach


                PL to głównie przedsiębiorcy (część także z grona tych małych i średni
                > ch), którzy oficjalnie wykazują stratę z działalności lub b. niewielki zysk. Ic
                > h strata jest papierowa i wynika bądź to z amortyzacji, bądź to z lewych kosztó
                > w, bądź to z innych form kreatywnej księgowości , która w Polsce m

                aha czyli jednak jedna wielka kombinacja aprzy pierwszej leopszej kontroli urzedniczej
                wtopa kara i upadek

                chyba jednak nadal nie rozumiesz o czym pisze
                • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 20:15
                  @ jameson

                  1. No trudno, żebym porównywał PL do Monako, czy nawet do Monachium. Ale na tle innych krajów ostbloku wypadamy dobrze. W centrum Warszawy okazjonalnie widuję ferrari, maserati i bugatti (ten ostatni nawet dzisiaj). Bardzo często mijają mnie za to terenowe audi i bmw oraz porsche cayenne, a nie są to tanie samochody. Jest też owszem dużo jeżdżącego złomu, ale ogólnie ulica warszawska ma się nieźle. Są chyba jakieś kamerki w necie z podglądem na kluczowe skrzyżowania, więc można to -jak sądzę- zweryfikować metodą oglądania na żywo w czasie rzeczywistym.

                  2. System prawno-podatkowy, mentalność urzędników, warunki prowadzenia działalności gospodarczej etc. tkwią w Polsce wciąż w okowach PRL-u. Nie da się działać prawomyślnie i zgodnie z przepisami, bo wtedy giniesz od razu. Ale to nie oznacza, że należy kłaść się do grobu, bądź obrażać na własny kraj i emigrować na zmywak. Gdy procent obywateli łamiących/naginających prawo przekracza 95 %, staje się ono fikcją, dokładnie w ten sposób jak to dzieje z ograniczeniem do 50 km/h w terenie zabudowanym. Jest tajemnicą poliszynela że statystyczny Polak de facto wydaje więcej niż zarabia, a to co wykazuje w różnorakich urzędowych papierach ma się najczęściej nijak do rzeczywistości. Ta przypadłość jest charakterystyczna dla wszystkich państw, które po II wojnie światowej znalazły się pod butem ZSSR i sowieckiej wizji stosunku państwa do obywatela. Nie ma się więc co krzywić na realia, tylko wziąć je na klatę i po prostu "robić swoje". Jakoś sobie wszyscy w Polsce żyjemy, niektórzy całkiem dobrze, a jedynie udziałem nielicznych staje się "wtopa, kara i upadek" ze strony "pierwszej lepszej kontroli urzędniczej" (cytaty wg jamesonwhiskey) . Wy emigranci jesteście jak pijane dzieci we mgle w każdej sytuacji, gdy prawo stosowane odbiega od prawa stanowionego. Tymczasem w takiej Moskwie już samo legalne zameldowanie się cudzoziemca na pobyt stały jest rzeczą w zasadzie niemożliwą (wymaga 2 tyg urlopu i spędzenia kilkuset godzin w kolejkach). A w moskiewskim metrze wiszą LEGALNE ogłoszenia firm, które wspólnie i w porozumieniu z mafią urzędniczą załatwiają za parędziesiąt euro NIELEGALNE , znaczy lewe, meldunki - i to od ręki ! Szkoliłem kiedyś pracowników korpo wysyłanych na wschód, posługując się niemieckimi i szwajcarskimi poradnikami i w każdym stało jak byk, że pierwszą rzeczą po przybyciu do Moskwy jest totalne odpuszczenie sobie legalnej drogi postępowania i zakupienie fikcyjnego meldunku na mieście (dodam jeszcze, że to poważna sprawa, bo bez meldunku ląduje się na parę dni w pierdlu). Żyjemy w Europie Wschodniej i uwarunkowania życia pod tą szerokością geograficzną są wschodnie, a nie zachodnie. I nie mam zamiaru kopać się z koniem usiłując to zmienić w sytuacji, gdy jestem mrówką, a nie słoniem. Jak już napisałem wcześniej, bomb pod urzędy podkładać nie zamierzam. Więc zrozum wreszcie łaskawie Drogi Jamesonie, że nie jest u nas tak biednie jak wychodzi ze statystyk, bo te statystyki można o kant dupy potłuc. Kto ma oczy i otwartą głowę, ten widzi rzeczywistość dookoła - nie jest ona wcale rajska, ale nie jest też tak tragiczna, jak to uparcie wmawiają emigranci. No i jest stały progres - Polska z lat 90.tych, a ta obecna, to naprawdę różne kraje. Jakoś tam powoli idziemy jednak ciągle do przodu.
                  • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 20:36
                    >W centrum Warszawy okazjonalnie
                    > ]widuję ferrari, maserati i bugatti (ten ostatni nawet dzisiaj). Bardzo często
                    > mijają mnie za to terenowe audi i bmw oraz porsche cayenne, a nie są to tanie s
                    > amochody.

                    Mam podobne spostrzeżenie z ulic Krakowa, widuję maserati i bugatti, a terenowych audi, bmw i porsche cayenne to nawet nie zliczę.
                    Nawet studenci wynajmujący mieszkania mają swoje samochody, tak samo moja była Pani sprzątająca (choć oczywiście nie takiej klasy niż w/w).

                    >Jakoś tam powoli idziemy jednak ciągle do przodu.

                    100% racji.
                    Jasne mamy pewne zapóźnienia do krajów europejskich nie zniszczonych w takim stopniu wojną ani latami komunizmu, ale chyba to oczywistość?
                    https://www.suwaczek.pl/cache/21e6ffe4ff.png
                  • jamesonwhiskey Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 10:55
                    pierdlu). Żyjemy w Europie Wschodniej i uwarunkowania życia pod tą szerokością geograficzną są wschodnie, a nie zachodnie


                    na wschod od konina azja sie zaczyna , wiec nie naduzywaj nazwy europa wschodnia bo jest mocno nie adekwatne od sytuacji
                    widzisz dobrobyt dla ciebie i dla tej co jej sie zyje w dobrobycie pare wpisow w gore
                    to pelna micha , ternowe audi w lizingu, ( bo po co inwestowac w firme czy ludzi)
                    i drobne kombinacje bo przeciez prawo sobie zycie sobie
                    i ty jestes poziom 1.0
                    na poziomie 2.0 dobrobytu licza sie rzeczy dla ciebie nie do ogarniecia
                    ale to tez nie twoja wina , zycie w tym grajdole musi predzej czy pozniej poryc glowe



                    na koniec rikardo mam pytanie skoro nie emigracja to co proponujesz osobie uczciwej
                    jak ma zyc w tym burdelu skoro nie ma ochoty oszukiwac wykorzystywac kombinowac
                    ma zdechnac pod plotem patrzac jak ci "obrotni" i "przebojowi" zyja w dobrobycie
                    • joa66 Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 11:01
                      na poziomie 2.0 dobrobytu licza sie rzeczy dla ciebie nie do ogarniecia

                      A co dla Ciebie jest dobrobytem i co z tego osiagnąłeś?
                    • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 12:31
                      Osoba uczciwa i pracowita, dodatkowo zdolna poradzi sobie i też może żyć w dobrobycie.
                      Tylko uczciwa i pracowita może żyć na skromnym, ale wystarczającym do życia poziomie, osób umierających z głodu w Polsce nie ma.
                      Zaś polscy bezdomni i żebracy to głównie osoby z przewlekłą chorobą alkoholową, takich nie brakuje pod żadną szerokością geograficzną.
                    • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 15:43
                      Nie rozumiem, co wchodzi w skład dobrobytu na poziomie 2.0

                      W Polsce żyje się bardzo przyjemnie za stosunkowo małe pieniądze (porównując je do średniej w państwach starej UE). Do tego wszystkiego jesteśmy krajem białego człowieka, cywilizowanym, gdzie poza porachunkami grup przestępczych nikt nikomu nie odrąbuje głowy maczetą w biały dzień na środku ulicy. Zdrowe żarcie jest dużo tańsze niż na zachodzie UE. Czynsze są kilkukrotnie niższe. Nie płacę majątku za wjazd autem do centrum Warszawy jak w Londynie. Paliwo -mimo zaporowych cen- jest jednak najtańsze w UE. Przestępczość uliczna znikoma. W porównaniu ze starą UE śmiesznie tanie usługi typu kosmetyczka, fryzjer, dentysta, chirurg plastyczny etc. oraz tak samo tani dostęp do kultury wyższej (opera, teatr, koncerty itp.). I mogę tak wymieniać długo.

                      Moje życie jest wygodne i nie narzekam na jego jakość, choć nie jestem żadnym wielkim krezusem. Osiągnięcie takiego poziomu konsumpcji w krajach starej UE wymagałoby ode mnie wejścia w tamtejszą klasę średnią, czego nie widzę w pierwszym pokoleniu emigracji (pomijam czasowe kontrakty expata, bo to inna bajka).

                      Każdy musi sam wyznaczyć sobie życiowy barometr tego, co chce robić. Praca najemna w Polsce jest aktualnie opłacana śmieciowo. Działalność gospodarcza daje szansę sukcesu, ale jest obarczona ryzykiem, niestety sporo większym niż w krajach starej UE. To, że małe firmy nie inwestują w rozwój i nie chcą zatrudniać ludzi często jest związane z działalnością prawno-podatkową państwa polskiego (jak wiesz, że cię jutro mogą wykończyć i zamknąć, to nie będziesz inwestował, bo po co? żebyś był widoczny jak na widelcu? Ruscy mają na to dobre powiedzenie tisze jediesz, dalsze budiesz )

                      Jest owszem, kompromitujący nas fakt, że working class w Polsce głoduje, a w UK żyje godnie. W Polsce nie da się normalnie wyżyć z pozycji kasjerki w Biedronce. To jest syf i poruta - pełna zgoda. Jednak owa przeszczęśliwa polska klasa pracująca lądując w UK dostaje dobrobyt typu 1.0 o którym piszesz - czyli pełną michę najtańszego żarcia, wynajęty pokój i kratę piwska na wieczór. Wy emigranci najczęściej właśnie tak pojmujecie dobrobyt.

                      A zatem co proponuję osobie uczciwej? Musi wybierać z pozycji indywidualnych, własnej tolerancji na stres i własnych priorytetów. Polska nie jest rajem, ale dla ludzi twardych, zdeterminowanych i pewnych swoich racji, daje szanse sukcesu takie same jak w krajach emigracji.
                      • joa66 Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 15:50
                        Polska nie jest rajem, ale dla ludzi twardych

                        Hmmm...nie jestem twardzielem, a jednak nie narzekam.
                      • jamesonwhiskey Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 18:13
                        riki_i napisał:

                        > Nie rozumiem, co wchodzi w skład dobrobytu na poziomie 2.0

                        moze jasne przepisy , moze mniej zamordyzmu typu moge sobie przejsc na czwerwonym swietle
                        moge nawalony jak swinia jechac rowerem a jak mam w kieszenie 0.000001 g trafki to nikt mi nie zrujnuje zycia i nie wrzuci do smierdzacego lochu na lata , nikt mnie nie spisuje na ulicy
                        kontak z urzednikiem jest zbedy a jesli juz nastapi potzrba kontaktu to jest on od tego zeby mi pomoc i sprawe zalatwic nikt mnei nie zmusza do pracy w nadgodzinach
                        masa mini drobnych spraw o ktgorych nie mas zpojecia bo nie wiesz jak mozna normalnie zyc w normalnym kraju
                        ale jak juz pisalem twoj brak wiedzy to nie twoja wina ale opieranie sie na niewiedzy i wyciaganie wnioskow do jakich ty dochodzisz jest debilizmem i szczekaniem polaczka



                        >
                        > W Polsce żyje się bardzo przyjemnie za stosunkowo małe pieniądze (porównując je
                        > do średniej w państwach starej UE).

                        przewrotne i zabwne







                        Do tego wszystkiego jesteśmy krajem białeg
                        > o człowieka


                        no dobra niech ci bedzie





                        , cywilizowanym



                        HAHA , nie rozsmieszja mnie



                        , gdzie poza porachunkami grup przestępczych nikt nik
                        > omu nie odrąbuje głowy maczetą w biały dzień na środku ulicy.


                        czy ja wiem poszukuja wlasnie jakiegos ciecia ktory co prawda nie odrabal glowy maczeta ale reke





                        Zdrowe żarcie jes
                        > t dużo tańsze niż na zachodzie UE.


                        chyba za duzo soli drogowej sie nazarles



                        Czynsze są kilkukrotnie niższe.


                        przy zarobkach ilkunastokotnie nizszych , no ale zawsze jakas to pociecha

                        Nie płacę ma
                        > jątku za wjazd autem do centrum Warszawy jak w Londynie


                        no ty burzuj jestes, ja wole sobie pojechac rowerem
                        na marginesie szef moje firmy pomimo ze ma i porsche i jaga tez smiga rowerem
                        dziwne nie


                        . Paliwo -mimo zaporowyc
                        > h cen- jest jednak najtańsze w UE.


                        no tak
                        za srednia pensje w polsce kupisz z 500-600 litroe
                        za srednia pensje na zachodzie 1000-2000
                        no ale jest taniej






                        Przestępczość uliczna znikoma.

                        ciekawe , moze jak przemykasz tym swoim samochodem po centrum to nie widzisz przestepczosci
                        ale na kazdym blokowisku grupki hamow


                        W porównaniu
                        > ze starą UE śmiesznie tanie usługi typu kosmetyczka, fryzjer, dentysta, chirurg
                        > plastyczny etc.

                        HAHA jakis czas temu robilem zeba , 1500 zeta
                        nie wiem czy pol sredniej pensji za zeba to jest smiesznie tanio ale moze jest ja sie nie znam


                        oraz tak samo tani dostęp do kultury wyższej (opera, teatr, ko
                        > ncerty itp.). I mogę tak wymieniać długo.



                        koncerty, 3 ligowa przebrzmiala gwiazdka ktora na zachodzie gra w klubie w polsce jest gwiazda wiekiego formatu i wydazeniem sezonu



                        >
                        > Moje życie jest wygodne i nie narzekam na jego jakość, choć nie jestem żadnym w
                        > ielkim krezusem. Osiągnięcie takiego poziomu konsumpcji w krajach starej UE wym
                        > agałoby ode mnie wejścia w tamtejszą klasę średnią, czego nie widzę w pierwszym
                        > pokoleniu emigracji (pomijam czasowe kontrakty expata, bo to inna bajka).
                        >
                        > Każdy musi sam wyznaczyć sobie życiowy barometr tego, co chce robić. Praca naje
                        > mna w Polsce jest aktualnie opłacana śmieciowo. Działalność gospodarcza daje sz
                        > ansę sukcesu, ale jest obarczona ryzykiem, niestety sporo większym niż w krajac
                        > h starej UE. To, że małe firmy nie inwestują w rozwój i nie chcą zatrudniać lud
                        > zi często jest związane z działalnością prawno-podatkową państwa polskiego (jak
                        > wiesz, że cię jutro mogą wykończyć i zamknąć, to nie będziesz inwestował, bo p
                        > o co? żebyś był widoczny jak na widelcu? Ruscy mają na to dobre powiedzenie
                        > tisze jediesz, dalsze budiesz
                        )
                        >
                        > Jest owszem, kompromitujący nas fakt, że working class w Polsce głoduje,
                        > a w UK żyje godnie. W Polsce nie da się normalnie wyżyć z pozycji kasjerki w B
                        > iedronce. To jest syf i poruta - pełna zgoda. Jednak owa przeszczęśliwa polska
                        > klasa pracująca lądując w UK dostaje dobrobyt typu 1.0 o którym piszesz - czyli
                        > pełną michę najtańszego żarcia, wynajęty pokój i kratę piwska na wieczór. Wy e
                        > migranci najczęściej właśnie tak pojmujecie dobrobyt.
                        >

                        za to w polsce nie dostaje nic , no moze lednoo na zarcie starczy

                        > A zatem co proponuję osobie uczciwej? Musi wybierać z pozycji indywidualnych, w
                        > łasnej tolerancji na stres i własnych priorytetów. Polska nie jest rajem, ale d
                        > la ludzi twardych, zdeterminowanych i pewnych swoich racji, daje szanse sukcesu
                        > takie same jak w krajach emigracji.


                        hehe
                        to ja wole spokojnie bez stersu bez walki i bez determinacji za lepsze pieniadze
                        w spokojniejszym miescu


                        • joa66 Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 18:18
                          To już mamy definicję dobrobytu 2.0:

                          moze jasne przepisy , moze mniej zamordyzmu typu moge sobie przejsc na czwerwonym swietle
                          moge nawalony jak swinia jechac rowerem a jak mam w kieszenie 0.000001 g trafki to nikt mi nie zrujnuje zycia i nie wrzuci do smierdzacego lochu na lata ,
                        • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 19:54
                          jamesonwhiskey napisał:

                          > moze jasne przepisy , moze mniej zamordyzmu typu moge sobie przejsc na czwerwon
                          > ym swietle, moge nawalony jak swinia jechac rowerem a jak mam w kieszenie 0.000001 g > trafki to nikt mi nie zrujnuje zycia i nie wrzuci do smierdzacego lochu na lata , nikt mnie nie > spisuje na ulicy kontak z urzednikiem jest zbedy a jesli juz nastapi potzrba kontaktu to jest
                          > on od tego zeby mi pomoc i sprawe zalatwic nikt mnei nie zmusza do pracy w nadgod
                          > zinach

                          To się zmienia. Beznadziejnie powoli, ale jednak. Nawet z tymi pijanymi rowerzystami wsadzanymi masowo do pierdla ma być wreszcie koniec (w DE dopuszczalny poziom alkoholu we krwi dla rowerzysty to półtora promila i wręcz zachęcają pijanych do jazdy rowerem zamiast wsiadania za kółko)

                          >czy ja wiem poszukuja wlasnie jakiegos ciecia ktory co prawda nie odrabal glowy
                          > maczeta ale reke

                          porachunki w grupie przestępczej dilerów narkotykowych

                          > chyba za duzo soli drogowej sie nazarles

                          nie, eko żarcie naprawdę jest tańsze

                          > no ty burzuj jestes, ja wole sobie pojechac rowerem
                          > na marginesie szef moje firmy pomimo ze ma i porsche i jaga tez smiga rowerem
                          > dziwne nie

                          też jeżdżę rowerem, do pracy nie, bo wolny zawód, różne sprawy do załatwienia i za duże odległości czasem wykręcam żeby dało się to zrobić rowerem. poza tym w W-wie ruszył system wypożyczalni rowerów na ulicach, odniósł wielki sukces, tysiące ludzi codziennie jeżdżą

                          > za pensje w polsce kupisz z 500-600 litroe
                          > za srednia pensje na zachodzie 1000-2000
                          > no ale jest taniej

                          polskie pensje są żenujące, ale ceny paliwa póki jesteśmy w UE bardziej obniżyć się nie da

                          > ciekawe , moze jak przemykasz tym swoim samochodem po centrum to nie widzisz pr
                          > zestepczosci ale na kazdym blokowisku grupki hamow

                          to mity, największe statystyki przestępczości są właśnie w centrum, a pijaczki i lumpy na osiedlach nie są przesadnie groźne.

                          > HAHA jakis czas temu robilem zeba , 1500 zeta
                          > nie wiem czy pol sredniej pensji za zeba to jest smiesznie tanio ale moze jest
                          > ja sie nie znam

                          porównując do pensji tanio nie jest, ale gdzie indziej jest drożej. Niemcy i Angole robią zęby w PL, bo tanio. Ty też robiłeś w kraju.

                          > hehe
                          > to ja wole spokojnie bez stersu bez walki i bez determinacji za lepsze pieniadze
                          > w spokojniejszym miescu

                          każdy ma wybór

                          EOT
    • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 15:27
      Newsweek podaje fakty powszechnie znane, część to wiedza dostępna od stuleci. Zadziwia mnie co innego - zajadłość z jaką banda emigrantek na forum zaprzecza tym wszystkim oczywistościom. To podpada wręcz pod jakąś jednostkę chorobową. Skąd się bierze to zaklinanie rzeczywistości?

      Jestem skłonny uwierzyć, że gdy ktoś wyrwał się z czworaków, to nawet na londyńskim zmywaku świat jawi mu się jako raj. Nie tylko, że ma co jeść i gdzie mieszkać, ale jeszcze starcza na wakacyjny wyjazd nad Morze Śródziemne i inne "luksusy" niedostępne w rodzinnym przysiółku w PL (zwłaszcza pozostając tam na długotrwałym bezrobociu).

      Ale siląc się na ton wszechwiedzącej światowej kwoki, wypadałoby wiedzieć, że z poziomu rdzennego mieszkańca UK wcale nie reprezentują uzurpowanych sobie przymiotów i nie są dla niego równoprawnym partnerem (chyba, że do dawania d..y, bo faktycznie ładniejsze od Angielek). Trzeba znać swoje miejsce w szeregu, to raz, a dwa - nie należy się ośmieszać wmawiając publice łatwe do zweryfikowania w realu kocopały.

      Emigracja nie jest rajem, tylko ciężką chorobą. W pierwszym pokoleniu prawie nigdy nie ma szans na osiągnięcie stanu szczęśliwości. Nawet wielkie pieniądze tu nie pomagają, czego przykładem smutny los wielu rosyjskich oligarchów na wygnaniu w Londynie (depresje, samobójstwa z tęsknoty za Rosją i niemożnością powrotu do kraju - Bieriezowski i inni).

      Dla mnie nie jest żadnym wstydem przyznawać się do tęsknoty za krajem. Mieszkałem parę lat za granicą i głównie z tego powodu wracałem do PL - źle się tam czułem kulturowo i miałem poczucie bycia obywatelem drugiej kategorii, mimo, że formalnie należałem do elity (naukowiec z kontraktem na uczelni).

      To jest skrajnie żałosne, gdy jakieś wyszczekane wieśniary wypierają w sobie wszystko, co wiąże się z PL, jednocześnie obsesyjnie siedząc na polskim forum. Dochodzi do tego, że w kilkuset postach kwestionowane jest absolutnie fundamentalne poczucie 'bycia u siebie', jako zjawisko nieistniejące, bo one -te wieśniary- czują się u siebie w UK, DE, ES, IRL itp. itd. To jest po prostu skandal! Nie mam w sobie zwykle krwiożerczych instynktów, ale takie bredzenie budzi we mnie agresję i chęć, aby jakiś miejscowy chuligan dobitnie wytłumaczył jednej lub drugiej paniusi zachłyśniętej pseudo-dobrobytem dla ubogich, że wcale u siebie nie jest i nigdy nie będzie.

      Od stuleci zjawisko emigracji jest przedmiotem najrozmaitszych studiów i analiz, funkcjonuje w literaturze pięknej, w malarstwie, w piosence.... Wystarczy posłuchać "Powiedz mi" Rosiewicza, żeby doskonale wiedzieć, z czym wiąże się emigracja. Tylko kilkadziesiąt Pań na forum udaje, że nie wie - bo wiedzieć nie chce.
      • mruwa9 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 17:13
        gazeciarzu, stary nick ci nie wystarcza?
        Debilne, typowo polskie-zakompleksione argumenty do czapy.
        Wykluczajace jedna z oczywistych przyczyn emigracji: swiadomy wybor miejsca zamieszkania, pracy i zycia. Jedna z mozliwosci, dostepna obywatelowi EU. Nie jako sposob ucieczki od ojczystego kolchozu i nie jako ucieczka do raju, tylko jako nowe doswiadczenie zyciowe , otwarcie horyzontow, poznanie jezyka, kultury. I niekoniecznie do racy na zmywaku.
        No, ale jesli ktos, jak gazeciarz, mentalnie i fizycznie tkwi cale zycie w tych swoich czworakach, tego nie zrozumie.
      • gaskama Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 17:33
        Przepraszam, a co to jest "kocopaly"?
      • majenkir ROFL 21.06.13, 18:21
        riki_i napisał:
        > Emigracja nie jest rajem, tylko ciężką chorobą. W pierwszym pokoleniu prawie nigdy nie ma szans na osiągnięcie stanu szczęśliwości.


        Dobrze, ze to przeczytalam, bo bym dalej zyla w nieswiadomosci, a teraz wiem, ze jestem nieszczesliwa. I ciezko chora big_grin.
      • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:22
        No i co riki, rozpisałeś się, klawiatura rozgrzana, i nie szkoda tak czasu i potencjału? To tak jak udowadniać wyższość płaskich obcasów nad szpilkami - jeden woli to, drugi coś innego - jeden będzie zasuwał za 1300 netto na umowie śmieciowej w ojczyźnie, a drugi będzie pracował za wielokrotność tego na emigracji wykonując tą samą pracę.

        Aaaaaaaa, przepraszam, może faktycznie jest sens w twojej pisaninie - może jakiś emigrant przeczyta, że emigracja jest chorobą i czym prędzej przyjedzie do ojczyzny się leczyć. Ciekawe co na to NFZ? Jak myślisz riki, poradzi sobie nasza zdychająca służba zdrowia z kilkumilionową rzeszą chorych reemigrantów?
        • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:46
          barbibarbi napisała:

          > Jak myślisz riki, poradzi sobie nasza zdychająca służba zdrowia z kilkumilionową rzeszą
          > chorych reemigrantów?

          Na razie to my Polacy leczymy Angoli, bo tamtejszy NHS na wszystko przepisuje paracetamol. Szczegóły tutaj

          > jeden woli to, drugi coś innego - jeden będzie zasuwał za 1300 netto na umowie śmiec
          > iowej w ojczyźnie, a drugi będzie pracował za wielokrotność tego na emigracji w
          > ykonując tą samą pracę.

          Zapomniałaś o takim drobnym szczególe, że nie każdy ma w PL 1300 netto. Niektórzy zarabiają godnie i nie mają najmniejszego powodu, aby wyjeżdżać zagranicę w celach innych niż turystyczne.
          • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:53
            riki_i napisał:


            >
            > Zapomniałaś o takim drobnym szczególe, że nie każdy ma w PL 1300 netto. Niektór
            > zy zarabiają godnie i nie mają najmniejszego powodu, aby wyjeżdżać zagranicę w
            > celach innych niż turystyczne.

            Tu się z tobą zgodzę, że szczególnym podkreśleniem słowa NIEKTÓRZY, i wypadałoby dopisać, że ci którzy mają 1300 nie najedzą się tym, że ci inni NIEKTÓRZY mają godne wynagrodzenie.
          • papalaya co więcej leczymy emigrantów hamerykańskich :))) 21.06.13, 23:41
            wiadomosci.wp.pl/kat,1019397,title,Amerykanie-podrzucili-nieubezpieczonego-pacjenta-szpitalowi-w-Boleslawcu,wid,15750432,wiadomosc.html?ticaid=110cf7
            • gazeta_mi_placi Re: co więcej leczymy emigrantów hamerykańskich : 22.06.13, 13:50
              To niemożliwe, tubylcy wobec emigrantów są zawsze uczynni, pomocni i mili oraz co najważniejsze często się uśmiechają.
      • kkalipso Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:37
        riki_i napisał:

        Mieszkał
        > em parę lat za granicą i głównie z tego powodu wracałem do PL - źle się tam czu
        > łem kulturowo i miałem poczucie bycia obywatelem drugiej kategorii, mimo, że fo
        > rmalnie należałem do elity (naukowiec z kontraktem na uczelni).

        Ciekawa jestem czy Anglikiem mieszkającym w Ameryce szarpią takie same emocje , czy to tylko domena zakompleksionego Polaka.
        • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:47
          kkalipso napisała:

          > riki_i napisał:
          >
          > Mieszkał
          > > em parę lat za granicą i głównie z tego powodu wracałem do PL - źle się t
          > am czu
          > > łem kulturowo i miałem poczucie bycia obywatelem drugiej kategorii, mimo,
          > że fo
          > > rmalnie należałem do elity (naukowiec z kontraktem na uczelni).
          >

          big_grin ah to tobie sie nie udalo? Ojej to stad ta frustracja? Robaczku, no nic dziwnego, z pogladami jakie prezentujesz nie powinienes poza granice pl sie ruszac. To nie mialo prawa sie udac.
          • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:53
            najma78 nie patrz na mnie ze swojej perspektywy buhahaha!

            ja nie pracowałem jako cieć i napisałem wyraźnie - nie czułem się komfortowo pod względem kulturowym i tyle. kasę miałem

            jesteś po prostu żałosna w tych wypocinach
            • rosapulchra-0 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 15:23
              Riki, poziom twoich wypowiedzi świadczy zgoła o czymś zupełnie innym. I już nawet nie chodzi o okazywanie agresji wobec emigrantek, ale po co obrażasz? Nie sądzisz, że w ten sposób stawiasz się od razu na straconej pozycji w dyskusji? Mnie nie chodzi o to, że nie masz racji lub masz rację, ale o to, że jako mężczyzna wykształcony, świetnie zarabiający, pracownik naukowy, turystycznie zwiedzający świat i korzystający z usług pięciogwiazdkowych hoteli itd. siedzi na forum dla kobiet, obraża je praktycznie na każdym kroku, sprawia wrażenie sfrustrowanego i jego własne słowa o jego sukcesach zawodowych i osobistych absolutnie nie brzmią wiarygodnie? Przejawiasz niezwykle skrajną postawę do tego, co sam o sobie piszesz.
              • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 15:33
                Przepraszam, ale nie rozumiem. Jeśli ma się jakąś tam kasę i jakiś tam, powiedzmy, umiarkowany sukces życiowy, to trzeba od razu być misiem pluszakiem do przytulania? Mam zdecydowane poglądy na wiele spraw i nie mam ochoty na nieszczere cukrzenie w kwestiach, co do których mam całkowicie odmienne zdanie. Siedzę na tym forum głównie dlatego, że jest tu duży ruch i dużo wypowiedzi przy stosunkowo niewielkim trollingu typu "Antek Muzykant" itp. Zauważyłem, że każdą osobę, która wypowiada ostre sądy niezgodne z opinią zmiennej większości, usiłuje się tu zepchnąć do grona nieudaczników życiowych i frustratów. To błędna droga.
                • rosapulchra-0 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 19:28
                  Czy ja cię tam zepchnęłam?
                  Nie.
                  Napisałam ci, że twoje wypowiedzi o sobie są sprzeczne z twoim zachowaniem na forum, więc nie dziw się, że kobiałki ematkowe postrzegają cię jako chamskiego trolla. Posiadanie wyrazistych poglądów nie usprawiedliwia wyzywania dziewczyn, obrażania czy życzenia im źle.
                  Dobrze wiesz, że ja również mam niewyparzony język, jestem kłótliwa i potrafię wypowiedzieć się o kimś z daleko idącą pogardą. Jednak różnica między nami jest taka, że ja swoją agresję słowną kieruję do osób, które mnie w konkretny sposób skrzywdziły.
                  Nie chcę, żebyś to, co teraz napiszę potraktował jako dupolizustwo, bo nim nie jest. Lubiłam wiele twoich wypowiedzi za właśnie wyraziste poglądy. Jednak nie potrafię zrozumieć i nie tylko ja, twojej agresji, chamstwa oraz życzenia źle swoim interlokutorom, którzy w żaden sposób nie przyczynili się do twojej krzywdy.
                  Osobiście dla mnie obrażanie Oleny, Azji, Nangi, Jusco, Najmy, CherryC, Kropki czy Barbi, Guderianki i im podobnym (nie mam pamięci do nicków, naprawdę sorry), czyli takim, które w bardzo rozsądny i wyważony sposób piszą na forum, jest nie do przyjęcia, a o autorach tych obelg mam jak najgorsze zdanie - bardzo mocno na to pracujesz, riki. Tyle. I aż tyle.
                  • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 21:48
                    Rosapulchra-0 po prostu przesadzasz, owszem reaguję ostro na niektóre wypowiedzi, ale czynię to rzadko i w subiektywnie uzasadnionych wypadkach. Jak ktoś bajdurzy, kłamie, wciska ciemnotę itp. Nie ma świętych krów i to samo tyczy się mnie. Przyjmuję ataki na klatę. Poza tym nigdy nie zareagowałem agresją na długi merytoryczny post, np. taki jaki skompilowałaś w tym wątku ze swoich różnych wcześniejszych wypowiedzi na tematy emigracyjne. To jest na poziomie i nie jest propagandą, jak Twoje niektóre inne, skrótowe wypowiedzi. Mam nadzieję, że sobie wszystko wyjaśniliśmy. EOT
        • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:57
          kkalipso , to, że gdzieś na świecie nie czujesz się komfortowo, nie implikuje zaraz własnego zakompleksienia

          kolejna co chce się koniecznie odwinąć, żałosne

          • kkalipso Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:14
            To , że gdzieś na świecie człowiek może czuć się niekomfortowo itp. to ja się zgadzam jak najbardziej ,niektórym nie służy wyjazd z rodzinnego miasteczka do Warszawy , a co dopiero za granicę Od lat znany jest syndrom emigranta , o to to nawet nie ma co się kłócić bo masz rację.Ale w momencie kiedy ktoś czuje się obywatelem drugiej kategorii pracując na dodatek jako inżynier to wybacz to nie powinno mieć miejsca .
        • maugorzata2008 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 22:17
          > Ciekawa jestem czy Anglikiem mieszkającym w Ameryce szarpią takie same emocje ,
          > czy to tylko domena zakompleksionego Polaka.
          Chyba jednak szarpią, dla przypomnienia:
          I'm an alien I'm a legal alien
          I'm an Englishman in New York
      • soczek_bez_gazu Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:37
        riki_i napisał:

        Nie
        > mam w sobie zwykle krwiożerczych instynktów, ale takie bredzenie budzi we mnie
        > agresję i chęć, aby jakiś miejscowy chuligan dobitnie wytłumaczył jednej lub d
        > rugiej paniusi zachłyśniętej pseudo-dobrobytem dla ubogich, że wcale u siebie n
        > ie jest i nigdy nie będzie.

        Może już czas rysiu na popatrzenie w lustro i zastanowienie się, co wypisujesz?


      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:53
        >Newsweek podaje fakty powszechnie znane, część to wiedza dostępna od stuleci. Zadziwia mnie co innego - zajadłość z jaką banda emigrantek na forum zaprzecza tym wszystkim oczywistościom. To podpada wręcz pod jakąś jednostkę chorobową. Skąd się bierze to zaklinanie rzeczywistości?

        Nie wiem czy czytałeś cały artykuł (jest w papierowej wersji), jest tak sporo o okłamywaniu rodziny, która została w Polsce odnośnie własnej sytuacji.
        Skoro emigranci nie wstydzą się oszukiwać rodzonych bliskich co za problem okłamywać obcych ludzi na forum, prawda? Na forum każdy może być UK-owskim Abramowiczem, tym bardziej nikt tego nie zweryfikuje.
      • cherry.coke Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:57
        riki_i napisał:

        > Dla mnie nie jest żadnym wstydem przyznawać się do tęsknoty za krajem. Mieszkał
        > em parę lat za granicą i głównie z tego powodu wracałem do PL - źle się tam czu
        > łem kulturowo i miałem poczucie bycia obywatelem drugiej kategorii, mimo, że fo
        > rmalnie należałem do elity (naukowiec z kontraktem na uczelni).

        Aaaaa, i tu jest pies pogrzebany, stad ta piana na ustach.

        Co do traktowania, to zauwaz, jak ty traktujesz rodaczki - od regularnych bluzgow do otwartych zyczen wpier*olu od zuli. I smiesz narzekac na zle traktowanie przez innych... paradne. Nikt na zagramanicznych forach nigdy mnie tak nie potraktowal, wiec swoje obawy o nasze samopoczucie mozesz sobie w buty wsadzic, hipokryto.
        • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:03
          Ech, rozmowa jak ze ślepym o kolorach.

          Potrafisz ogarnąć w swojej główce, że ktoś może:
          - zarabiać zagranicą sporą kasę
          - znać biegle język i miejscową kulturę
          - mieć satysfakcjonującą pracę i grono znajomych

          a mimo to nie czuć się komfortowo z powodu tego, że nie jest u siebie?

          No cóż, kanałowy szczur nie zrozumie orła, że się tak wyrażę big_grin
          • cherry.coke Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:10
            riki_i napisał:

            > Ech, rozmowa jak ze ślepym o kolorach.
            >
            > Potrafisz ogarnąć w swojej główce, że ktoś może:
            > - zarabiać zagranicą sporą kasę
            > - znać biegle język i miejscową kulturę
            > - mieć satysfakcjonującą pracę i grono znajomych
            >
            > a mimo to nie czuć się komfortowo z powodu tego, że nie jest u siebie?

            Ja to potrafie znakomicie, ludzie sa rozni, niektorym jest dobrze, innym srednio, innym zle.
            To ty nie potrafisz zaakceptowac doswiadczenia innego niz twoje, zatem...

            > No cóż, kanałowy szczur nie zrozumie orła, że się tak wyrażę big_grin

            ... trafnie sie opisales.
          • soczek_bez_gazu Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:10
            Popatrz, teraz jesteś u siebie a frustracja nie minęła. Może to nie w zagranicy tkwił problem?
            • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:16
              soczek_bez_gazu napisała:

              > Popatrz, teraz jesteś u siebie a frustracja nie minęła. Może to nie w zagranic
              > y tkwił problem?

              10/10 smile
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:15
            W Nesweeku dwóch ostatnich bohaterów (chłopak i dziewczyna, którzy odnieśli tam sukces finansowy i zawodowy) właśnie pisze o tym dyskomforcie.
            I co na to Panie emigrantki? Zarzucą kłamstwo Newsweekowi? Oskarżą go o niechęć do emigrantów i wygadywanie "bajek"?
            • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:27
              gazeta_mi_placi napisała:

              > W Nesweeku dwóch ostatnich bohaterów (chłopak i dziewczyna, którzy odnieśli tam
              > sukces finansowy i zawodowy) właśnie pisze o tym dyskomforcie.

              No ale w czym problem? Jesli czuja dyskomfort moga wrocic do ojczyzny, przeciez nikt ich na sile nie trzyma.
        • sniyg Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:05
          cherry.coke napisała:

          > Nikt na zagramanicznych forach nigdy mnie tak nie potr
          > aktowal, wiec swoje obawy o nasze samopoczucie mozesz sobie w buty wsadzic, hip
          > okryto.

          A też wchodzicie tam głównie po to by ponarzekać jak jest u nich do d.upy?
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:12
            10/10
            Niech zaczną na tamtych forach narzekać na tamtejsze prawo, zasiłki czy jedzenie i wtedy zobaczą.
          • cherry.coke Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:13
            sniyg napisał:

            > A też wchodzicie tam głównie po to by ponarzekać jak jest u nich do d.upy?

            Wchodze tam po to samo, co tu. A i nie za narzekanie riki zyczy nam pobicia, tylko zebysmy sie z nim zgodzily w jego jedynej slusznej wizji.
        • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 13:51
          A na zagranicznych forach też tolerowano rasistowskie np. antypolskie wpisy?
      • goodnightmoon Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 23:49
        riki_i napisał:

        > banda emigrantek

        big_grin big_grin big_grin
    • run_away83 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 15:48
      Coś się nie mieszczę w tych statystykach. Albo jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę wink

      Nigdy nie marzyłam o emigracji, nie mam wizji czekającego mnie za granicą eldorado, zawsze byłam lokalną patriotką. A teraz porzucamy kwitnącą metropolię w pd-zach polsce; duże, dopiero co wyremontowane i urządzone mieszkanie własnościowe w centrum miasta, zostawimy tu przyjaciół i znajomych. I nie wyjeżdżamy z powodów finansowych (strona finansowa wyjdzie na plus ale po uwzględnieniu różnicy w kosztach utrzymania nie jest to czynnik, który sam w sobie skłoniłby nas do emigracji)

      Po prostu obrzydło nam do szczętu życie w miejscu, gdzie trzeba się szarpać i użerać ze wszystkimi możliwymi instytucjami żeby owe instytucje łaskawie się zajęły swoimi obowiązkami. Przez ostatnie kilka lat kontakty z polskim systemem oświaty, służbą zdrowia, służbami porządkowymi, administratorem nieruchomości gdzie mieści się moje mieszkanie, Urzędem Miasta, sanepidem, Urzędem Skarbow oraz ZUSem doprowadziły nas na skraj obłędu.

      Mam dość życia w miejscu gdzie porządny człowiek przestrzegający prawa, płacący podatki i składki, dbający o swoje otoczenie, ma zawsze pod górkę. Do szału doprowadza mnie fakt że rzeczy, które mi się słusznie należą (np. bezpieczeństwo mojego dziecka i odpowiednie warunki sanitarne w szkole, możliwość snu o godzinie drugiej w nocy we własnym mieszkaniu, skuteczne zabezpieczenie podwórkowego placu zabaw przed zasrywaniem przez psy i regularny, zgodny z umową wywóz śmieci, możliwość pójścia z dzieckiem do lekarza wtedy kiedy zachoruje, a nie w srodę po 19 bo na wtedy są numerki, itd) muszę EGZEKWOWAĆ z upierdliwością godną lepszej sprawy, tracąc czas, nerwy i pieniądze, łażąc od Annasza do Kajfasza, wisząc na telefonie.

      Przykład z ubiegłego tygodnia: o drugiej w nocy przez 40 (słownie: czterdzieści) minut usiłowałam się dodzwonić na policję w celu zgłoszenia zakłócania ciszy nocnej i dewastowania mienia (biba z chlaniem, wrzaskami, wyrywaniem koszy na śmieci i tłuczeniem butelek na placu zabaw na moim podwórku). Próbowałam numeru lokalnej komendy (widzę ją z okna) - nikt nie odebrał przez ponad 20 minut. Próbowałam 997 - przez 10 minut słuchałam automatu każącego mi oczekiwać na połączenie z oficerem dyżurnym. Potem wykręciłam 112 - po kolejnych 10 minutach słuchania automatu ktoś odebrał, po czym połączono mnie... z komendą na mojej ulicy, gdzie pan mi uprzejmie wyjaśnł, że jakby miał wolny patrol to by wysłał, ale nie ma, więc nie ma sensu żeby przyjmował zgłoszenie. Nalegałam, więc przyjął. Patrol pojawił się... po minucie. Jak wyczarowany.

      Swoje perypetie ze szkołą syna już opisywałam. Jak również arcyciekawe standardy pracy mojej przychodni. Oraz awantury z firmą zarządzającą budynkiem mojej wspólnoty mieszkaniowej, sanepidem i Strażą Miejską zmierzające do wyegzekwowania przestrzegania przepisów sanitarno-epidemiologicznych.

      Przestało mi się chcieć.

      Zaczęłam odliczać dni do przeprowadzki.

      Bez żalu zostawię te stadiony, obwodnice, fontanny multimedialne, latające tramwaje i inne cuda na kiju.
      • gaskama Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 17:45
        Jak ja cie rozumiem. Trzyma mnie tu jednak zbyt wiele. Rodzice potrzebuja pomocy. Ja mam dobra prace, maz tez. Ale ciagla walka o rzeczy, ktore sie naleza tez mnie meczy.
        • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 17:59
          Run_away83 przyczytalam twoj post i co tu duzo mowic , tak bylo gdy wyjezdzalam i jak widaf ponad dekada minela i nic sie nie zmoenilo uncertain ja podobnoe jak ty, z miasta wojewodzkiego w polnocno-zachodniej czesci. A gazeciarz jak zwykle ekscytuje sie kolejnymi sprawami emigranckimi, ale w koncu co mu zostalo?uncertain skoro mu to przynosi tyle radosci to ok. smile ciesze sie jego szczesciem.
          GB moze nie eldorado ale jak w takim razie Pl mozna ocenic?
      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 13:55
        A myślisz, że za granicą nie ma (czasem nawet całych dzielnic) gdzie policja boi się wieczorem podjechać (fakt, głównie tam gdzie przebywają osoby o ciemniejszym kolorze skóry), gdzie codziennie nie ma przestępstw, handlarzy narkotykami czy nawet strzelanin?
        A ile filmów już nakręcono o amerykańskich szkołach w "trudniejszych" dzielnicach gdzie strzelanina, porachunki narkotykowe na terenie szkoły są normą i tylko byli komandosi czasem dają radę w charakterze tamtejszych nauczycieli?
        Myślisz, że gdzie indziej nie ma patologii? Ja tak myślałam, ale jako dziecko.
        • run_away83 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 19:09
          Ale ja nie mieszkam w slumsach ani nawet w "trudnej" dzielnicy. Mieszkam w wyremontowanej kamienicy w ścisłym centrum, mam 10 minut spacerkiem na odpicowany rynek. Większość mieszkań w rejonie jest własnościowa, nieliczne to tzw. kwaterunkowe (ale nie socjalne, zajmują je głównie mieszkający tu od kilkudziesięciu lat emeryci, nie patologia). I niestety z moich obserwacji wynika że wyczyny typu chlanie na moim placu zabaw i darcie ryja w środku nocy pod moim oknem nie są autorstwa jakiejś żulerni czy innych dresiarzy, tylko klubowych imprezowiczów w trendy ciuchach, z ajfonami, zabłąkanych w stanie upojenia gdzieś między imprezownią, monopolowym i własną chatą. Osoby które notorycznie spuszczają psy ze smyczy, pozwalają im sr... na chodnik pod moją bramą i nie poczuwają się do uprzątnięcia po swoim pupilu to także nie bezrobotni żule tylko panowie, którzy do pracy chodzą w garniturach i jeżdżą służbowymi autami po kilkaset tysi. Za to na grzecznie zwróconą uwagę potrafią rzucić taką wiązankę, że niejeden żul byłby pod wrażeniem.

          Większość mieszkańców mojej dzielnicy to ludzie kulturalni, dbający o otoczenie, mający na sercu tzw. dobro całej społeczności. Działa tu nawet tzw. straż obywatelska. Ale hołota i tak jest górą.

          Wiecie dlaczego?

          A dlatego, że wszelakie instytucje i służby (Urząd Miasta, Policja, Straż Miejska, Sanepid i różne inne) mają w dupie zgłoszenia wykroczeń i drobnych przestępstw, dodzwonienie się gdziekolwiek i skuteczne zgłoszenie jakiegokolwiek zajścia graniczy z cudem. Zdania które najczęściej słyszę w słuchawce - "znikoma szkodliwość społeczna" oraz "to nie wchodzi w zakres naszych kompetencji".

          Skala przyzwolenia na buractwo w naszym kraju przekracza granice mojej tolerancji, a służby które są odpowiedzialne za ogarnięcie tego buractwa nie wywiązują się ze swoich zadań.

          No i co ja poradzę że coraz mniej mi się tutaj podoba?
    • yenna_m Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 17:58
      tym bardziej więc mnie szokuje za przeproszeniem robienie kupy we własne gniazdo i plucie na własny kraj, gdy się żyje jak się żyje na emigracji

      w każdej społeczności uczą nie pluć do własnego gniazda
      ale jak taki wyemigruje to jest bardziej zagramaniczny niż autochtony wink
      • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:09
        yenna_m napisała:

        > tym bardziej więc mnie szokuje za przeproszeniem robienie kupy we własne gniazd
        > o i plucie na własny kraj, gdy się żyje jak się żyje na emigracji

        Tzn jak sie zyje? Skad wiesz jak sie zyj emigrantom? Znasz wszystkich? Mnie sie zyje bardzo dobrze i owszem nie bede ukrywac ze duzo lepiej niz w pl, bo nie misze swoich dzieci posylac do polskich szkol gdzie nawet papieru toaletowego brakuje o laptopach, tabletach itd dla kazdego w kazdej klasie nie wspomne, nie musze kupowac im nozyczek, kredek, papieru i do szkoly w wielkoe plecaki ladowac. Lekcje koncza zawsze o ustalonej porze wiec mozna zycie zawodowe zaplanowac duzo latwiej. W przychodni mam duzo lepszy serwis, tu kolejny duzy plus. Urzedy szanuja moj czas i mnie, w porowaniu z polska biurokracja i szorstka obsluga kolejnu duzy plus. Itd, dlugo by wymieniac. Mam znajomych rodakow i jakos nie zauwazylam zeby im zylo zle.

        > w każdej społeczności uczą nie pluć do własnego gniazda
        > ale jak taki wyemigruje to jest bardziej zagramaniczny niż autochtony wink

        O co ci chodzi?
        • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:30
          najma78 napisała:
          > zyje bardzo dobrze i owszem nie bede ukrywac ze duzo lepiej niz w pl, bo nie m
          > isze swoich dzieci posylac do polskich szkol gdzie nawet papieru toaletowego br
          > akuje o laptopach, tabletach itd dla kazdego w kazdej klasie nie wspomne, nie m
          > usze kupowac im nozyczek, kredek, papieru i do szkoly w wielkoe plecaki ladowa
          >

          Papier toaletowy w polskiej szkole?! Ło matko, o tym tutaj nie słyszano! W szkole mojego dziecka pani ustala dyżurnych uczniów, i każdy dyżurny ma obowiązek przynieść ręczniki lub papier toaletowy do szkoły! O wydruki i papier do drukarki też rodzice są proszeni na zebraniach.
      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:02
        >tym bardziej więc mnie szokuje za przeproszeniem robienie kupy we własne gniazdo i plucie na własny kraj, gdy się żyje jak się żyje na emigracji.

        Nic dodać niż ująć, zwłaszcza że tubylcy są zachwyceni Polską i daleko im do krytyki.
        • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:06
          A co powiesz na plucie na rodaków, które uprawiasz pasjami zamiast pracy zarobkowej, tylko dlatego że pracują za granicami ojczyzny?
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:11
            Piękne za nadobne.
    • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:07
      Oj, gazeta, gazeta. Nic nie wnosisz tymi swoimi szkalującymi emigrację i swoich rodaków emigrantów wątkami. Nic, poza jednym - doskonale widać że masz chorobliwą obsesję na tym punkcie.
      Weź w końcu jakąś pracę sobie znajdź, w tym naszym miodem płynącym kraju, to i optyka się zmieni, i docenisz ludzi ciężko pracujących - nieważne czy pod polską banderą czy jakąkolwiek inną. A ty ciągle bez roboty, na garnuszku matki emerytki - to co ty możesz wiedzieć o świecie, o emigracji, o zarabianiu pieniędzy?
      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:57
        Pretensje miej do redaktorów Nesweeka jeśli już, chyba że sugerujesz że oni kłamią? smile
        • barbibarbi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:16
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Pretensje miej do redaktorów Nesweeka jeśli już, chyba że sugerujesz że oni kła
          > mią? smile

          Nie, no oczywiście, wiadomo nie od dziś, że prasa i dziennikarze są prawdomówni jak trzyletnie dzieci! Nie o nakład, poczytność i kasę chodzi, tylko o przekaz prawdy! Chyba nikt nie zaprzeczy, co?

          Prawda to jest taka, że pojechali i żadną siłą nie chcą wracać! Ciekawe dlaczego? Hmmmmm........
    • edelstein Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:10

      Gazeta napisala RAJ i od dazu bylo wiadomo o czym bedzie ten wäre.Gazetka dla ciebie Jak najbardziej moge byc za co wyjechala z popegeerowskich czworakow,z Mazur najlepiej.Tobie lepiej,a mnie to Walibig_grin

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
    • kerri31 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:10
      Bez czytania tego artykułu wiedziałam, że tak się dzieje. Słyszy się jak Polaczki za granicą grają paniska a w rzeczywistości wpierd...ją chińskie zupki i nie wiedzą co to życie.
      Zawsze byłam zdania, że tylko nieudacznicy wyjeżdżają za granicę.
      • bi_scotti Gazet, masz obsesje! Wspolczuje serdecznie! n/t 21.06.13, 18:17
      • kropkacom Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:12
        Mam nadzieje, że szybko urodzisz i zajmiesz się swoim kochanym dzieckiem zamiast pisać na forum.
    • mamusia1999 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 18:50
      ja sie wypowiem bez szczegolnych emocji jakichs.
      nie ma pewnikiem co porownywac jablek z gruszkami, czyli warunkow zycia robotnika na emigracji z bytem ustabilizowanego np. inzyniera w Polsce.

      akurat moi koledzy po fachu w PL sa czesciowo lepiej usytuowani. to chyba kwestia daty urodzenia: bylismy pierwszymi rocznikami nie-PRL-owskich ekonomistow, doksztalcanych wtedy na tempo przez UE roznymi tempusami, erasmusami etc.

      ale mam przyjaciolke Polke, ktorej w D wiedzie sie wg niej samej znacznie lepiej, niz gdyby mieszkala w PL i robila to samo. rozwodka, z 2 dzieci (student i uczennica), pracuje tu jako szeregowa sprzedawczyni na niecaly etat. wynajmuje na wolnym rynku (ale na prowincji) 4 pokojowe mieszkanie, starcza jej na zycie, ma jezdzidelko, skromnie, ale milo spedza czas wolny, ma hobby, jest zadbana. m.in dzieki temu, ze student utrzymuje sie sam z panstwowego stypendium. polowa to prezent od panstwa, polowa bezprocentowy kredyt. najwyzej polowa, bo im wyzsza srednia, tym mniej do splaty. splata rozlozona na lata, po bezbolesne 100€ mies. wiem, splacalismy mezowski.

      nie znam realiow podobnych kobiet w PL, ocencie sami.

      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:00
        A jesteś pewna, że znajoma dorabia tylko w sklepie? Polki mają powodzenie w Niemczech jeszcze w innym zawodzie.
        • mamusia1999 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:11
          ona nie dorabia, tylko cale swoje utrzymanie zarabia w tym sklepie.

          i wybacz, ale niczym nie zasluzylam sobie (akurat w tym wpisie) na ordynarne insynuacje.
          ja sie wrecz nawet nie wyklocam, bo za maly mam oglad sytuacji w PL.
          ja jestem tylko sklonna przychylic sie do stwierdzenia kolezanki, ze polska sprzedawczyni z 2 dzieci do wyksztalcenia, ma bardziej pod gorke od niej.
        • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:14
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A jesteś pewna, że znajoma dorabia tylko w sklepie? Polki mają powodzenie w Nie
          > mczech jeszcze w innym zawodzie.

          Oo nie ma to jak plucie na wlasnych rodakow uncertain ciezkie musi byc twoje zycie gazeciarz skoro taka tworczosc na forum daje ci satysfakcje uncertain
        • goodnightmoon Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 00:05
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Polki mają powodzenie w Niemczech jeszcze w innym zawodzie.

          Jeśli masz na myśli lekarzy to racja, na przykład u mnie w okolicy 2 Polki są bardzo cenionymi specjalistkami.
      • sko.wrona Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 09:10
        Tylko, że to czteropokojowe mieszkanie to w najniższym standardzie. Bo z pensji sprzedawczyni nie da się tu bez pomocy państwa/byłego męża utrzymać (a państwo dopłaca, ale tylko do mieszkań w najniższym stndardzie właśnie).

        No chyba, że alimenty bardzo wysokie.

        Właśnie byłam świadkiem rozwodu koleżanki. Zasądzone alimenty to 300€, jej pensja w sklepie na pól etatu to 400€.
        • najma78 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 10:20
          sko.wrona napisała:

          > Tylko, że to czteropokojowe mieszkanie to w najniższym standardzie. Bo z pensji
          > sprzedawczyni nie da się tu bez pomocy państwa/byłego męża utrzymać (a państwo
          > dopłaca, ale tylko do mieszkań w najniższym stndardzie właśnie).

          A jakie mieszkania samotnym rodzicom dofinansowuje panstwo w pl? O jakim standardzie mieszkania dostaje sie w pl od panstwa?


          > Właśnie byłam świadkiem rozwodu koleżanki. Zasądzone alimenty to 300€, je
          > j pensja w sklepie na pól etatu to 400€.

          Przyklad z mojego podworka. Kolezanka sie rozwiodla (maz ja zdradzal, ogolnie nie udalo sie), on ma ogromny dom (9sypialni plus cala reszta) ona dostala nowy dom od panstwa. Dom ma 2 sypialnie, ogrod i standard bardzo przyjemny. Kolezanka nie pracuje, wychowuje dziecko z malzesntwa, chlopiec ma 6 lat. Dostaja income support, zyje sie skromnie tzn stac ich na wakacje 14 dni za granica (jada na Corfu w tym roku) ubrania, wyzywienie, przyjemnosci typu kino, basen itp. To jest skromne zycie, dlatego kolezanka doksztalca sie i pracuje volontaryjnie w szpitalu aby zrobic doswiadczenie w tym co ja intresuje i pozwoli pozniej przyzwoicie zarobic.
          Jej ex maz zarabia dobrze, jest nauczycielem, nie placi alimentow, zdaje sie tu nie ma obowiazku. Kupuje jednak dziecku sporo rzeczy m.in ubran, zabiera go na wycieczki itp.
        • mamusia1999 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 13:36
          mieszkanie w srednim standardzie. lazienka i osobna toaleta dla gosci np. kuchnia i pomieszczenie gospodarcze, balkon, ogrzewanie podlogowe pod ladnymi plytkami. garaz, piwnica. i wlasnie jej panstwo do mieszkania nie doplaca, glownie dlatego, ze ma za duzy metraz na siebie i corke (student w akademiku). tyle, ze na corke dostaje cos z bildungspaket, na jakies tam treningi. ex (alkoholik) oglosil prywatna upadlosc, alimenty na corke wg tabeli düsseldorfskiej. no ale alimenty, kindergeld, zasilki, stypendia socjalne, bildungspaket, länderpass itp to czesc systemu ulatwiajacego ludziom zycie.

          400€ to mini-job, liczac ca. 10€/h (ta akurat kol. ma stawke ciut ponad 9€wink to 10h w tygodniu. pol etatu w masarni to cala poranna zmiana 6-12.30, czyli ponad 30h/tydzien. no w kazdym razie placi podatki i ubezp. socjalne, wiec wiecej niz mini-job.

          ale bywa gorzej. miejscowy renomowany jubiler wlasnie na mini-job (pytala, bo masarni w obecnym wymiarze jej wystarcza, ale moglaby cos dorobic) chce placic 7€/h. a musisz przychodzic i szykownie ubrana, i zawsze ze swiezo przycieta fryzura, pazurkami etc. i to wtedy jest hobby, a nie zarobek.
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 13:59
            Jesteś bardziej zorientowana w zarobkach i innych pieniężnych wpływach jakiejś tam koleżanki niż nie jeden człowiek w wydatkach i zarobkach własnej rodziny smile
            Ciekawa sprawa.
            • mamusia1999 Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 17:07
              nie doczytales: nie jakiejs tam kolezanki ale przyaciolki. z ktora przerobilam rozwod.

              a jakiejs tam kolezance to wiem tyle, ze nie oplaca jej sie pracowac (asystentka dentysty) wiecej niz te 400€ mini-job, bo wyskoczy ponad prog mieszkania gminnego i bedzie do tylu.

              o innej, sekretarce zarzadu koncernu, pracujacej na 60% wiem, ze wynajmuje 2pokojowe mieszkanie w metropolii i relaksuje sie w resorcie gaia-oasis w tajlandii.

              a o sprzatczkach, hydraulikach i cieslach tez wiem sporo, z rachunkow. znam ich domy, samochody i zajecia ich dzieci.

              w saunie uslyszalam, ze technik rozwozacy olej opalowy zarabia 7,95/h i to jest rozboj. pewnie jest.





            • sko.wrona Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 00:01
              He he
              No akurat tak się złożyło, że jestem.
        • karlijn Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 19:15
          To w jakim ona sklepie pracuje? W Belgii na pol etetu zarabia sie od 900 do 1200 euro miesiecznie
          • lampka_witoszowska Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 20:10
            a ile w Belgii kosztuje chleb, mleko, jajko czy masło (masło, prawdziwe, śmietankowe, nie margaryna)? tak z ciekawości pytam
          • sko.wrona Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 00:02
            Koleżanka już wyżej napisała. W Niemczech istnieje coś takiego jak minijob. Zarabia się wtedy 400 euro i jest to kwota zwolniona z podatku.
    • kropkacom Re: Ciemniejsza strona raju. 21.06.13, 19:29
      To już było.

      Nie wszystkie emigracje kończą się sukcesem. Proste, prawda? To tak samo jak można całe życie siedzieć na dupie w Kraku i kraść bułki w markecie. In plus dla nieudanych emigracji, ze chociaż próbowali. I nie wszyscy tęsknią i są podzieleni miedzy dwa byty.
    • tatibi Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 10:08
      A tobie gazeta nie jet zwyczajnie wstyd ze w Polsce w XXI wieku mozna znalezc taka biede i czworaki. Tym ludziom z dnia na dzien zabrano miejsca pracy i do tej pory nie nikt o nich nie mysli bo łatwiej powiedziec ze nieudacznicy. Bo zamiast stworzyc plan rozwoju tych regionow wybrano pompowanie calej kasy w Warszawe i inne duze miasta, tworzac typowe dla trzeciego świata oazy dobrobytu otoczone morzem biedy. To nie jest wstyd dla emigranta ze wyjechal z Polski z powodu biedy tylko dla naszego kraju ze łatwiej u obcych o kawałek chleba niz u siebie i ze Polska tak łatwo pozbywa sie swoich obywateli cieszac sie ze to poprawi statystyki bezrobocia.
      • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 13:57
        Za granicą nie ma całych dzielnic biedy gdzie normalny biały człowiek boi się wjechać? Nie ma ludzi żyjących na kartonach i w przyczepach kempingowych? Co to za kraj?
        • bovirag Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 15:26
          Co to znaczy czuc sie u siebie? Bo nie dokladnie rozumiem to stwierdzenie? Wiedziec do jakiego urzedu sie udac, zeby sprawe zalatwic? Wiedziec jak poslac dzieci do szkoly? Gdzie isc zeby sie odchamic czy doznac rozrywki?
          Nie kumam tego stwierdzenia I juz.
          Wyjechalam z PL od razu po maturze, bo zakochalam sie w lektorze j. angielskiego w londynie na jednym z wyjazdow jezykowych. Wyszlam za niego za maz, mamy dzieci.
          Funkcjonujemy normalnie, do PL jezdzilismy, juz nie, bo moim rodzice nie zyja a rodzenstwo po swiecie sie rozsialo.
          I tak, mieszkajac w Londynie czuje sie u siebie. To moj kawalek swiata, tu mam przyjaciol, prace, ktora daje mi satysfakcje I pieniadze, tu wychowuja sie moje dzieci, tu jest moj dom. Do PL nie wracam. Nie mowie nigdy, bo "nigdy nie mow nigdy", ale planow nie mam.
          Dlaczego siedze na polskim forum? Bo to jedno z forow, ktore sledze, bo tu trafilam zaraz po urodzeniu skrajnego wczesniaka I szukalam informacji I pocieszenia. I tu zostalam. Nie latam leczyc sie do PL, robie czasem zakupy w PL sklepie. Ba, moi znajomy roznych narodowosci w tychze sklepach tez sie zaopatruja.
          Nie mam kompleksu bycia Polka, czesto kibicuje naszym sportowcom. Kupa smiechu jest jak np. idziemy do pubu ogladac mecz Polska- Anglia bo tylko ja ciesze sie z goli zdobytych przez Polakow, reszta wtedy buczy.
          A ze nie mam polskiego paszportu? To tylko I wylacznie moja wygoda miec brytyjski, bo nie musze w kolejkach do konsulatu stac I sie denerwowac.
          I zawsze mowie I mysle o Polsce jako "back home" I nikt mi tego nie zabroni. Ale nie wraca. Zostaje na emigracji.

          • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 15:42
            bovirag, cieszę się z tego, że masz udane życie, ale niestety Twój pobyt w PL był na tyle krótki, albo jesteś po prostu od urodzenia na tyle gruboskórna, że nie wykształciło się u Ciebie takie poczucie przynależności do PL, które rodzi tęsknotę za byciem na stałe w kraju. Mimo tego co piszesz, wydajesz mi się po prostu w znacznej mierze wynarodowiona. Czy Twoje dzieci mówią jeszcze po polsku?
            • bovirag Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 19:28
              wyobraz sobie, ze nie tylko mowia ale pizza bez bledow I czytaja rowniez.
              • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 21:51
                no to super, może w nich się kiedyś coś obudzi i wrócą do kraju. byłoby fajnie
      • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 22.06.13, 15:51
        tatibi napisała:

        > A tobie gazeta nie jet zwyczajnie wstyd ze w Polsce w XXI wieku mozna znalezc t
        > aka biede i czworaki.

        Każdemu jest wstyd, ale to nie wina gazety, ani nie moja, że tak się stało.

        > Bo zamiast stworzyc plan rozwoju tych regionow wybrano pompowanie calej kasy w Warsz
        > awe i inne duze miasta, tworzac typowe dla trzeciego świata oazy dobrobytu otoc
        > zone morzem biedy.

        To nie jest takie proste. Są badania naukowe (głównie w USA, w Polsce też- np. profesorów Gorzelaka i Jałowieckiego), które wskazują, że pompowanie pieniędzy w zapóźnione regiony nie ma sensu. Mimo wybudowania autostrad i innej infrastruktury ludność i tak z nich wycieka, natomiast wiodące metropolie -jakby ich nie dusić- intensywnie się rozwijają. W Polsce problemem jest nie tylko ściana wschodnia, ale mamy też np. casus Łodzi, która umiera z powodu nadmiernej bliskości Warszawy.

        > To nie jest wstyd dla emigranta ze wyjechal z Polski z powodu biedy tylko dla naszego kraju > ze łatwiej u obcych o kawałek chleba niz u siebie i ze Polska tak łatwo pozbywa sie swoich
        > obywateli cieszac sie ze to poprawi statystyki bezrobocia.

        Zgadzam się, ale nie o tym tu mowa. My piętnujemy emigrantów, którzy nie chcą się przyznać do tego, co napisałaś i wymyślają z dupy wzięte fikcyjne powody, dla których tkwią na obczyźnie. Pomijając ten jeden fundamentalny, czyli biedę właśnie.
        • tatibi Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 13:50

          ^Każdemu jest wstyd, ale to nie wina gazety, ani nie moja, że tak się stało.

          Mysle ze to tez nasza wina bo uznalismy ze ta decyzja poltyczna była konieczna a to po prostu była tylko decyzja ideologiczna.



          ^ To nie jest takie proste. Są badania naukowe (głównie w USA, w Polsce też- np. profesorów Gorzelaka i Jałowieckiego), które wskazują, że pompowanie pieniędzy w zapóźnione regiony nie ma sensu. Mimo wybudowania autostrad i innej infrastruktury ludność i tak z nich wycieka, natomiast wiodące metropolie -jakby ich nie dusić- intensywnie się rozwijają. W Polsce problemem jest nie tylko ściana wschodnia, ale mamy też np. casus Łodzi, która umiera z powodu nadmiernej bliskości Warszawy.

          Tu sie nie zgadzam. To jest kolejna ideologia ktora ma centralizowac nasz kraj i czynic go łatwo sterowalnym z Warszawy, ktora decyduje o wszystkim. Przykład Niemiec, duze miasta regionalne sa bardzo silne. Firmy nie maja siedzib tylko w Berlinie bo konieczna biurokracje mozna załatwic na miejscu nie trzeba w tym celu miec wtyk we władzach centralnych.


          ^Zgadzam się, ale nie o tym tu mowa. My piętnujemy emigrantów, którzy nie chcą się przyznać do tego, co napisałaś i wymyślają z dupy wzięte fikcyjne powody, dla których tkwią na obczyźnie. Pomijając ten jeden fundamentalny, czyli biedę właśnie.

          Tu sie zgodze, Polacy na emigracji (szczegolnie cie wykształceni ) nigdy sie nie przyznaja ze wyjechali z pobudek ekonomicznych, dodatkowo stwarzaja wrazenie jakby poprzednio w Polsce swietnie im sie wiodło. Dla mnie decyzja o tym ze ktos zwiał zPolski z powodu niedostatku nie powodem do wstydu. To wstyd dla Polski.
          I choc panuje na ematce poglad ze wyjezdzaja głownie niewykształceni mieszkancy wsi to niestety exodus i niemoznosc powrotu odnosi ie do ludzi w ktorych nasz kraj sporo zainwestował. Dam ci przykład. Mój znajomy, chłopak z małego miasteczka na południu dostaje sie na studia, na kierunek scisły. Jest dobry i dostaje stypenduim doktoranckie. Broni sie i laduje na zielonej trawce. Uczelnia nie ma etatow. Przemysł nie istnieje. On jest biedny i jego dziewczyna tez. Ale ma szczecie jeden z jego promotorow widzac ze jest fachowcem w swojej dziedzinie rekomenduje go jako post doca w jednym z krajow ktore bardzo duzo wydaja na research and development. Chłopak wyjezdza, wynajmuje mieszkanie sprowadza dziewczyne, rodzi sie dziecko, a potem drugie. On bez trudu utrzymuje 4 osobowa rodzine. Publikuje w Nature wyniki swoich badan. Ale jest zona sie nie aklimatyzuje, chce wracac do Polski, on tez by chciał wrocic. Jezdzi do Polski i szuka kontaktow.W miedzy czasie jego macierzysty wydział zakupuje z unijnych pieniedzy sprzet do badan za kilka milionow euro. Ale nie tworzy zadnych stanowisk pracy do obsługi tych maszyn ( te pieniadze miała wyłozyc Polska ale ni ma...) Piecze nad tymi maszynami sprawuje student młodszych lat nie majacy o tym zielonego pojecia bo nawet nie ma mu kto pokazac ,nie mowiac profesjonalnych badaniach na tym sprzecie. Maszyny stoja nie uzywane moj znajomy nadal pomnaza dobrobyt tamtego kraju , ktory zyje ze sprzedazy wysokozaawansowanych technologi, Polska wydała mnostwo pieniedzy na jego wykształcenie ale spozytkowac tego jakos nie umie.

          Ale w sumie to moze racja ze my jestesmy bogatym krajem, stac nas na kształcenie od podstawowki tysiecy ludzi , zapewnianie im opieki zdrowotnej za młodu żeby najlepsze lata swojego zycia oddawali innym a do Polski wracali jako obciazajacy system zdrowotny emeryci.
          • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 16:16
            tatibi napisała:

            > Mysle ze to tez nasza wina bo uznalismy ze ta decyzja poltyczna była konieczna
            > a to po prostu była tylko decyzja ideologiczna.

            Podjął ją Balcerowicz i naprawdę tzw. zwykły człowiek, taki jak ja, nie mógł zrobić nic.


            > Tu sie nie zgadzam. To jest kolejna ideologia ktora ma centralizowac nasz kra
            > j i czynic go łatwo sterowalnym z Warszawy, ktora decyduje o wszystkim. Przykła
            > d Niemiec, duze miasta regionalne sa bardzo silne. Firmy nie maja siedzib tylko
            > w Berlinie bo konieczna biurokracje mozna załatwic na miejscu nie trzeba w tym
            > celu miec wtyk we władzach centralnych.

            Nie nie, to nie chodzi o centralizację - przecież nikt nie chce zabierać podmiotowości biedniejszym regionom. Po prostu badania wskazują, że ile by się nie dosypało pieniędzy w niektóre zapóźnione regiony, to i tak idzie to w próżnię. To jest tak jak z otwieraniem sklepu - są miejsca, gdzie dany biznes "idzie", a są takie, gdzie "nie idzie" , choćby nie wiem ile kasy wpakować w wystrój , wnętrze itp. I te miejsca "chodliwe" dla handlu często nie mają wiele wspólnego z tzw. ogólnymi uwarunkowaniami, typu ilość mieszkańców w pobliżu, węzły komunikacyjne itp. itd. Po prostu działają tu jakieś fluidy big_grin i każdy wieloletni pracownik handlu Ci o nich powie.

            Lubelszczyzna jest obecnie największym beneficjentem środków unijnych dla "terytoriów zacofanych UE" i jakoś nie widać, aby następował tam boom inwestycyjny. Za to stolica Podkarpacia Rzeszów ma się wyśmienicie i wcale nie zawdzięcza tego kroplówce unijnej, tylko temu, że biznes po prostu chce tam inwestować. Dlaczego akurat tam? Nie wiem.

            Niemcy są bardzo złym przykładem, bo przepaście ekonomiczne między landami są gigantyczne i np. Bawaria wraz z Badenią Wirtembergią de facto utrzymują bankruta Berlin. Nie mówiąc już o wymarłych landach b. NRD typu Saksonia Anhalt czy Meklemburgia Pomorze Przednie, z kilkudziesięcioprocentowym bezrobociem. Bogate landy wystosowały właśnie skargę do Trybunału Konstytucyjnego Niemiec na tamtejsze janosikowe. Jednym z argumentów jest właśnie kompletna bezproduktywność dosypywania środków biedakom (Berlin od zawsze był na minusie i nie widać jakichkolwiek oznak, aby kiedykolwiek miał z tego wyjść - wręcz przeciwnie, w rządzących miastem utrwaliło się przekonanie, ze im się po prostu "należy").

            > Ale w sumie to moze racja ze my jestesmy bogatym krajem, stac nas na kształceni
            > e od podstawowki tysiecy ludzi , zapewnianie im opieki zdrowotnej za młodu żeb
            > y najlepsze lata swojego zycia oddawali innym a do Polski wracali jako obciazaj
            > acy system zdrowotny emeryci.

            To jest fatalne , ale tak jest.
            • tatibi Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 10:03
              Przykro mi to pisac riki ale ludzie tacy jak ty sa zakałą tego kraju. Wykształcony i obyty a tak bezwolny i konformistyczny ze az strach. Jesli ludzie tacy jak ty godzą sie z obecnym układem rzeczywistosci jak bezwolne barany jakby nic lepszego nie istniało to nie dziwi mnie ze tak niewielu chodzi do wyborow. To jest dla mnie taki ruski gen , zeżreć i miec swiety spokoj, po prostu przetrwac.
              • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 12:58
                Ja akurat byłam u wyborów, w ostatnich wyborach frekwencja była duża, musiałam uważać aby kogoś nie potrącić tak było dużo osób, całe rodziny z dziećmi przychodziły, widziałam tatusia który tłumaczył córeczce co to są wybory.
                Jak Ty nie chodzisz to Twoja sprawa, ale nie projektuj swojej postawy na innych.
              • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 18:56
                Mam podkładać bomby pod siedziby rządzących partii politycznych? czy może pod urzędy typu skarbówka? bądźmy poważni - nie widzę u siebie nadmiernego konformizmu. a na wybory chadzam.
                • tatibi Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 17:00
                  Przeciwienstwem konformizmu nie jest terroryzm. Przeszkadza mi ze siejesz taki defetyzm społeczny i abnegacyjene podejscie do złych decyzji politycznych za ktore płaci polskie społeczenstwo. Ja mysle ze nie trzeba podkładac bomb, tylko trzeba głosno mowic ze nie ma zgody na polityczna samowolke.
        • rosapulchra-0 Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 13:08
          CytatMy piętnujemy emigrantów, którzy nie chcą się przyznać do tego, co napisałaś i wymyślają z dupy wzięte fikcyjne powody, dla których tkwią na obczyźnie. Pomijając ten jeden fundamentalny, czyli biedę właśnie.
          Nie znasz żadnej z nas, czytasz wybiórczo i tylko to, co jest dla ciebie wygodne. Obrażasz nas na każdym kroku, bo śmiemy mieć inne zdanie niż ty. Mało tego, metodą gazeciarza, wciskasz wszystkim, że słowa, które piszesz, były napisane przez nas. Mało tego, chwalisz się swoimi sukcesami zawodowi na polu naukowym i materialnym, a używasz języka gorszego niż Zenek spod budki z piwem. Mało tego, życzysz nam źle, abyśmy zostały pobite, napadnięte, wyrzucone z naszych domów itp.
          W ten sposób osiągnąłeś jedno - status trolla. Delikatnie mówiąc. To już nawet gazeciarz takiego dna nie osiągnął.
          EOT.
          • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 13:12
            Nie mniej jednak ataki na Polaków ( i nie tylko Polaków ) na tle rasistowskim w Wielkiej Brytanii są faktem.
            • rosapulchra-0 Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 13:46
              W Polsce również, we Francji, Niemczech, USA - wszędzie na świecie.
              • gazeta_mi_placi Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 15:51
                Nie zaprzeczam, nie zaprzeczam.
          • riki_i Re: Ciemniejsza strona raju. 24.06.13, 19:12
            Zamiast walić takie pitu pitu , skup się na warstwie merytorycznej swoich postów. Jak się postarasz, to całkiem nieźle ci to wychodzi. całuski
            • rosapulchra-0 Re: Ciemniejsza strona raju. 25.06.13, 03:27
              Wzajemnie, riki, wzajemnie.
      • wtopek to jest to "morze biedy"? 22.06.13, 18:07
        nie cała Polska prowincjonalna wygląda jak twój rodzinny pegeer

        debica24.eu/system/45/assets/000/001/745/G%C5%82obikowa.jpg?1363843498
        www.infotuba.pl/upload/article/243.JPG
        • tatibi Re: to jest to "morze biedy"? 23.06.13, 13:15
          Nie pochodze z pegeeru tylko z duzego miasta uniwersyteckiego. Ale nawet gdybym była z pegeeru to nie jest zaden powod do wstydu. Jaka jest moja zasługa w tym ze urodziłam sie w Krakowie i mam dostep do wszystkiego na wyciagniecie reki. Do dobrych szkoł, publicznych bibliotek, szpitali. a ludzi zostawionych samym sobie w post peegerowskich slamsach nie stac nawet na bilet autobusowy do najblizszego miasta, nie mowiac ze nie stac ich na jedzenie dla dzieci. Wyrazasz sie o tych ludziach z pogarda bo decyzja polityczną spisano ich na straty i teraz kazdy wielkomiejski szczesciarz moze sobie ponosic samocene plujac na tzw. nieudacznikow. Dla mnie istnienie takich roznic społecznych w Polce jest powodem do wstydu bo nie jest to model europejski a południowo amerykańska wersja liberalizmu dla bogatych. W Polsce jest moze biedy i to zadna propaganda zielonej wyspy tego nie zmieni.
          • wtopek Re: to jest to "morze biedy"? 23.06.13, 22:35
            polecam wyjazd z uniwersytetu na wieś

            polską wieś big_grin
            • tatibi Re: to jest to "morze biedy"? 24.06.13, 09:51
              A konkretnie gdzie ma byc ta wieś? Prowadzisz dyskusje na poziomie podstawowki. Zadnych argumentow tylko krotkie hasełka.
    • rosapulchra-0 Gazeciarz! 22.06.13, 18:55
      Po pierwsze, odgrzewasz starego kotleta, zdaje się, że Nenia podała linka do tego artykułu jakiś czas temu. Normalnie aż się chce złośliwie zapytać - sąsiad newsweeka wywalił do śmieci, a tobie się poszczęściło, że za nim szedłeś, więc się trafiła papierowa lektura do poczytania, co?

      Ja się z tym artykułem całkowicie zgadzam, ba! Pisałam niemalże tak samo w tym wielkim wątku o powrocie do Polski i uczuciu wyobcowania na emigracji.
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,145142811,145174708,Re_Powrot_do_Polski_po_15_latach_emigracji.html
      A ja uważam, że wyobcowani mogą się czuć ci, którzy nie podejmują żadnego wysiłku, aby się dostosować do istniejących warunków, w których im przyszło żyć. Sama znam Polaków, którzy do miejscowego lekarza nie pójdą, nawet z tłumaczem, bo uważają, że w Polsce zostaną lepiej obsłużeni, tak samo w kwestii dentysty czy ortodonty - lecą do Polski, by się leczyć u polskich lekarzy lub korzystają z polskich klinik w UK. Takie osoby zakupy robią tylko w polskich sklepach, bo tylko tam po polsku mogą zrobić zakupy, w swoich domach posiadają tylko polską telewizję, pracują głównie z Polakami, no to nie dziwne, że są wyobcowani. Dzieci posyłają do szkół miejscowych, ale psioczą na ich poziom niemożebnie, choć tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, jak wygląda w nich nauka i w jaki sposób realizowany jest program nauczania. Wolne dni od pracy spędzają tylko w swoim towarzystwie, przy grillu, tłustej kiełbasie i flaszce wódki przywiezionej z Polski, słuchając na cały regulator disco polo i paląc polskie papierosy skrupulatnie przywożone z każdej wizyty w ojczyźnie. I żadne niuanse kulturowe nie mają tu znaczenia.
      Tu: forum.gazeta.pl/forum/w,567,145142811,145188973,Re_Powrot_do_Polski_po_15_latach_emigracji.html
      Ja, osobiście, nigdy i nigdzie nie powiedziałam/napisałam, że jest mi tu doskonale i różowo. Nie widziałam również takich wypowiedzi innych emigrantek.
      Piszę tylko o sobie i proszę cię, abyś to wzięła pod uwagę.
      Od trzech lat leczę sobie depresję, dwa lata w tym samym czasie zajęła mi choroba ciała, zdjęcie widziałaś, więc wiesz, o co kaman. Jest wiele rzeczy, które nie podobają mi się w UK, np. pogoda. Przez tę cholerę często pranie mi moknie, dom wilgotnieje, raz się rynna oberwała i miałam potop w kuchni. Do lekarza, ale tego mojego, a nie pierwszego z brzegu, muszę czekać często nawet dwa tygodnie na wizytę, w szpitalu, mimo że po sąsiedzku, gdy tam pójdę, a zdarza mi się to, to tracę dosłownie cały dzień, na koniec oni, ci źli lekarze chcą mnie zatrzymać na noc, ja się nie godzę, wracam do siebie i abarot, znowu muszę im dpę zawracać, bo rzygam i mnie boli, a oni znowu mi robią te same badania, pobierają krew, robią rtg, dają morfinę i ja znowu uciekam do domu - myślę, że wzajemnie się nie znosimy.
      Bardzo, ale to bardzo nadziwić się nie mogę, że Anglicy za kierownicą są jak te baranki Boże - dwa pasy jeden zapchany, drugi wolny. Dlaczego? Nie wiem, ale korzystam z wolnego. W niedziele zamykają mi supermarkety o 17, potem nie ma przebacz, zostają lokalne sklepiki, w których nie ma zwyczaju płacenia kartą. Po dwóch latach w moim mieście znalazłam dwie apteki czynne do 22.30. Całodobowej jeszcze nie znalazłam. Dom, w którym mieszkam i za który płacę niemałą kasę, co chwila mi robi jakieś niespodzianki, jak zalana kuchnia, oderwany sufit pod łazienką, czy grzyb na ścianie. Dużo by opowiadać, jednym słowem - nikt z nas nie mam doskonale, ale na pewno ma lepiej niż w Polsce.

      Tu: forum.gazeta.pl/forum/w,567,145142811,145191292,Re_Powrot_do_Polski_po_15_latach_emigracji.html
      Neniu, masz dużo racji i ja się z Tobą zgadzam. I tylko ze swojego punktu widzenia chcę powiedzieć, że mieszkam w mieście, gdzie również jest multikulti, z lewej strony mam pakistańskich sąsiadów, z prawej angielskich emerytów, a trochę niżej, bo na górce mieszkam, mieszkają słowaccy Romowie (o których złego słowa powiedzieć nie mogę) - utrzymuję z nimi sąsiedzkie kontakty, nigdy mnie nie zawiedli, ja ich również. Moje dzieci chodzą do angielskich szkół, no trudno żeby do innych wink, wszystkie trzy władają angielskim perfekcyjnie, uczą się bardzo dobrze, często się wyśmiewają z mojego kulawego pogańskiego, bo uwierz - nie mam zdolności językowych, więc kaleczę angielski tak, że naprawdę trzeba wielkiej dobrej woli i cierpliwości tubylca, żeby się ze mną dogadać. Ale mówię, czytam, piszę, załatwiam samodzielnie wiele spraw, bez pomocy tłumacza, co uważam za swój osobisty wielki sukces.
      W kwestii pisania na tym forum. Chcesz szczerej czy dyplomatycznej odpowiedzi? wink
      Poprzestanę zatem na dyplomatycznej - jestem Polką, urodzoną, wychowaną i wyedukowaną w mojej ojczyźnie - Polsce. Kocham mój kraj, często tęsknię za moimi stronami, o warszawskim śródmieściu piszę, że jest moje i tylko moje, bo tak je postrzegam. Kocham polską kulturę, kuchnię i wiele innych tylko polskich rzeczy, stąd też moje plany wypadowo - łykędowe do Warszawy czy Krakowa tylko po to, aby odwiedzić moje ulubione teatry, bo bardzo mi tego brakuje w UK. Oczywiście mogę iść do miejscowego teatru, czy na koncert, ale to nie będzie moje, bo pogańskie. Nigdzie i nigdy nie odcinam się od swojego pochodzenia, dziedzictwa kulturowego itp., jednak nie wrócę do Polski, bo mam tu zdecydowanie lepsze i spokojniejsze życie (które uratowali mi ci niedouczeni angielscy lekarze wink). Ja, moje dzieci, mój mąż, moja matka również - to jest fakt. W dodatku popełniam, według np. rikiego, grzech śmiertelny, bo integruję się z lokalną społecznością, cały czas uczę się tubylczego języka, nie korzystam z polskich sklepów i usług, nie posiadam polskiej telewizji, a swoich znajomych nie ograniczam tylko do Polaków. Nie wadzi mi zupełnie, że czasem nie zrozumiem angielskiego dowcipu, a moi angielscy znajomi polskiego. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnic kulturowych między nami, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza utrzymywać z tubylcami towarzyskich czy przyjaznych kontaktów.
      Absolutnie nie jestem wyalienowana tutaj i czuję, że jestem u siebie.

      Oraz tu: forum.gazeta.pl/forum/w,567,145142811,145195923,Re_Newsweek.html
      Zbyt delikatnie to ujęłaś. To jest najgorszy sort Polaków, często ludzie z kryminalną przeszłością, alimenciarze, a przede wszystkim siłą oderwani od pługa prostacy, dla których najważniejsza jest micha, wyro i 0,7 l.

      Twój upór godny maniaka kiedyś mnie irytował, dziś tylko bawi.
      Twoje łgarstwa nie trzymają się kupy, choć naprawdę bardzo się starasz - normalnie jeszcze trochę i zacznę podziwiać.
      No i następnym razem lepiej się przygotuj, bo znowu jesteś śmieszny i co za tym idzie żałosny tongue_out
      P.S. Twojego nicka nie skrócono do formy gazeciarz, ale to jest pogardliwa forma przypominania ci o twojej płci nijakiej, którą sam czasem i przez pomyłkę odkrywasz wink
      • rosapulchra-0 Re: Gazeciarz! 22.06.13, 19:06
        Jeszcze jedno. To że są tacy polscy emigranci, nie oznacza wcale i ty o tym doskonale wiesz, że to NIE JEST 100% Polaków na obczyźnie, ale niewielki procent, jednak na tyle wyrazisty, że rzucający brzydki cień na innych polskich emigrantów. Newsweek napisał artykuł tendencyjny i zmanipulowany, właśnie dla takich jak ty i riki. I o ile miałam o rikim całkiem niezłe zdanie, to po ostatnich jego wystąpieniach, mimo naprawdę wielkiej i dobrej woli z mojej strony, zmieniam je na gorsze, to w twoim przypadku mnie już nic nie zdziwi, ani mąż (który nagle zniknął z twojego życia), ani nawet to, że do Biedronki poszedłeś, hehe. Tylko ty znasz prawdę, a ponieważ dość często się mylisz w tych swoich opowieściach dziwnej treści, to dostarczasz nam wszystkim niemałej rozrywki big_grinbig_grinbig_grin
    • podkocem Re: Ciemniejsza strona raju. 23.06.13, 12:42
      Możecie sobie snuć domysły, przytaczać artykuły i filozofowac. Owszem, zdarzają się wyjazdy ludzi zupełnie nieprzygotowanych kończące się porażką, ale z moich znajomych większość jest jednak szcześliwa. Matki Polki z gazetowego forum też są w większości szcześliwe.
    • misterni Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 13:59
      Nic nie jest czarno - białe, więc jak sens jest udowadniać, że "banda emigrantek" tylko udaje, że żyje w dobrobycie, a ci, co w Polsce mieszkają, to frajerzy i nieudacznicy?
      Wiadomo, że każdy normalny człowiek dąży do takiej sytuacji, w której nie musi martwić się o byt ani teraz, ani w przyszłości. Jeśli dobrze mu w Polsce, to w niej zostanie, jeśli nie (albo oczekuje czegoś więcej), to wyjedzie. Jest o co drzeć szaty?
      A wszelkie tematy sztucznie napędzane przez media, należy przyjmować z rezerwą, bo często jest tak jak w dowcipie o rozdawanych mercedesach na Placu Pigalle.
      Ot i wszystko.
      • tatibi Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 14:28
        Mam alergie na takie wypowiedzi jak twoja. Nic nie jest czarno-białe, kazdy ma swoja racje itp. Mysle ze dyskutujemy tu o waznym zjawisku społecznym w Polsce wiec takie ludowe madrosci typu jeden ma tak a drugi siak nie wiele do niej wnosza
        • misterni Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 15:00
          O jakim ważnym zjawisku mówisz? Że część emigrantów jest niezadowolona ze swojego życia na emigracji? Może to szok będzie dla ciebie, ale w każdej społeczności jest grupa, która sobie gorzej radzi. Ale czy to oznacza, że cała emigracja, a nawet większość sobie nie radzi i robi tylko dobrą minę do złej gry?
          Piszesz, że takie głosy jak moje nic nie wnoszą, to ja się pytam co wnoszą takie wypowiedzi, jak Gazety. Rika? Albo agresywne riposty drugiej strony?
          Dokładnie jest tak, że jeden ma tak, drugi ma siak - można o tym pogadać, ale po cholerę ta agresja?
          • tatibi Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 19:50
            Ja nie odbieram tej dyskusji jako agresywnej. Jesli ludzi jakis temat interesuje to reaguja emocjonalnie. Beznamiętna wymiana pogladow byłaby jak dla mnie nieludzka i predzej czy później takie forum przestałoby istnieć.
            • podkocem Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 19:56
              No istnieje tęsknota za domem. Taki Mickiewicz cierpiał męki na emigracji, jednak czy to tak trudno zrozumieć, że jest spora grupa emigrantów szczęśliwych że są tam gdzie są?

              Teraz planuję kolejną emigrację, zaledwie półroczną, na południe Hiszpanii. Jest tam mnóstwo angielskich emerytów. Wyjechali w poszukiwaniu słońca i ciepła. Śmię wątpić w ich nieszczęście.
              • riki_i Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 21:50
                Ja też zamierzam spędzić emeryturę na Majorce i nie sądzę -jeśli mi się to uda- abym był tam nieszczęśliwy. Taki wyjazd to jednak zdecydowanie co innego niż klasyczna emigracja. Przypomina przedłużone wakacje. Nie trzeba chodzić do roboty, zarabiać pieniędzy, wychowywać dzieci, załatwiać spraw urzędowych itp. itd. Większość z tych emerytów nie pozbywa się też całkiem swego mieszkania w rodzinnym kraju. Także analogia nietrafiona.
                • rosapulchra-0 Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 22:55
                  Jesteś w głębokim błędzie, nawet na Majorce.
                  • riki_i Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 24.06.13, 00:16
                    A możesz rozwinąć? Akurat życie niemieckich emerytów na Majorce znam dobrze.
                    • rosapulchra-0 Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 24.06.13, 02:40
                      Akurat wydaje ci się, że znasz dobrze.
                      Na Majorce też ludzie chorują - emerytów dotyczy to znacznie bardziej - muszą się leczyć, więc muszą mieć albo odpowiednie pieniądze albo odpowiednie miejscowe ubezpieczenie, na Majorce również muszą gdzieś mieszkać, a jak mieszkać, to płacić czynsz i odpowiednie podatki typu council tax, więc o przedłużonych wakacjach nie bardzo da się tu gadać.
                      Biurokracja, o ile jesteś tego świadomy, dotyczy każdej dziedziny naszego życia, na Majorce też. Dlatego pozwolę sobie powtórzyć - jesteś w głębokim błędzie, nawet na Majorce.
                      Więcej już nie będę rozwijać mojej myśli, gdyż bowiem albowiem zaraz odwożę dziecię moje na dworzec. Jedzie do amerykańskiej ambasady w Londynie po wizę. Miłego dnia życzę.
                      • riki_i Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 24.06.13, 09:46
                        Emigracja w kierunku słońca podczas jesieni życia rządzi się swoimi prawami. Nie stawiasz domu, nie wychowujesz dzieci, nie sadzisz drzewa... i przede wszystkim - nie musisz się dorabiać. Bo już się podczas całego życia dorobiłaś. Na Majorce Niemcy tworzą etniczne getta swoich osiedli, gdzie jest wszystko tak jak w DE. Mylisz się też bardzo pisząc o uciążliwości podatkowej, ubezpieczeniowej czy czynszowej. Są kraje, które wręcz kuszą emerytów z całego świata maksymalnymi ułatwieniami w tym zakresie i całym systemem zniżek np. Panama.
                        • rosapulchra-0 Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 24.06.13, 10:07
                          Nie rozumiesz.
                          Nie chodzi o uciążliwość, ale świadomość, że bez pewnych załatwionych spraw, które wymagają zaangażowania, nie będzie to jesień życia w południowym słońcu. I taki Niemiec, Polak, Rosjanin czy ktokolwiek inny czy chce czy nie, musi się sam osobiście tymi sprawami zająć, więc trudno tu mówić o wakacjach. Nawet na Majorce.
                          • riki_i Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 24.06.13, 19:03
                            Eee tam, te sprawy, które masz na myśli to można załatwić kręcąc małym palcem w bucie. A potem żyjesz sobie w takcie dnia wyznaczanym przez podane pod nos posiłki, kawki w knajpach na mieście, spotkanka i spacerki oraz wieczorki dancingowe - poznałem wielu takich rezydentów (zazwyczaj pary).
      • rosapulchra-0 Re: Więcej umiaru z obu stron by się przydało 23.06.13, 20:44
        I kto to mówi! http://emots.yetihehe.com/1/wysmiewacz.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/wysmiewacz.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/wysmiewacz.gif

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka