gazeta_mi_placi
21.06.13, 13:08
spoleczenstwo.newsweek.pl/cykl-emigracyjny--newsweeka---wielka-brytania-to-nie-eldorado,105459,1,1.html
1.Najwięcej ludzi faktycznie wyjeżdża z czworaków po PGR-owskich:
"Od lat obserwuje migracje rodaków i zauważyła, że wyjeżdżają przede wszystkim ci ze ściany wschodniej: z warmińsko-mazurskiego, lubelskiego, podkarpackiego. Z miejscowości, gdzie były kiedyś PGR-y, a dziś jest tam bieda i bezrobocie."
Teraz po części rozumiem zachwyty Najmy czy Carmity gdy nareszcie mogą kupić obiad na mieście lub przecenioną bluzeczkę z Zary.
2. Upada mit jakoby za ichnią granicom lud jest przyjaźnie nastawiony do emigrantów, życzliwy i pomocny:
" – Ciągle zgłaszają się do nas ludzie, którzy mieszkają tu już kilka lat, ale dalej jeżdżą do lekarza do Polski, bo nie wiedzą, jak tutaj się to załatwia. Gdy mają pracę, jakoś funkcjonują. Ale gdy ją stracą, wszystko im się wali. W Polsce pomogłaby im rodzina albo sąsiedzi, tutaj nikt im nie przyniesie garnka zupy – mówi Alicja Kaczmarek."
3. Jak trwoga to do Boga (czyli nazad jak Burek z podkulonym ogonem do Polski):
"Szczyt emigracji zarobkowej przypadł na lata 2006-2007, ale potem zaczął się światowy kryzys, a z nim fala powrotów do kraju".
4. Przed rodziną i znajomymi w Polsce (których tutaj często emigrantki wyzywają od bojących się życia i nieudaczników) udają, że im się dobrze powodzi, nawet jak nie powodzi:
"A potem wracają do domu na wakacje i opowiadają jak im się na tej emigracji świetnie powodzi. Niektórzy biorą pożyczki, wypożyczają auta, by pochwalić się swoim dobrobytem."
W tekście (mam papierowe wydanie) jest jeszcze o pracującym chłopaku, który aby się utrzymać udaje bezdomnego (bierze ze sobą walizeczkę) aby dostać darmowe kanapki z jakiejś dobroczynnej instytucji.
O bezdomnych Polakach w tym kraju miodem i mlekiem płynącym.
I o Polakach którzy zostali oszukani przez pośrednika już na miejscu, zostali bez pieniędzy, ale kłamią bliski, że wspaniale im się powodzi.
Jednej nowości się dowiedziałam, że inne prawo obowiązuje imigrantów, a inne rodowitych Anglików, coś podobnego, w takim tolerancyjnym kraju gdzie bycie Polką (Czechem, Pakistańczykiem) ponoć nie ma żadnego znaczenia dla tubylców?
I na koniec zdanie Polki, która odniosła tam sukces, założyła własną firmę i ma pieniądze, nie zamierza wrócić do Polski:
"Strasznie brakuje rodziny, znajomych i przyjaciół, to jest wieczna tęsknota i rozerwanie między dwoma krajami. Nigdzie człowiek się nie czuje jak u siebie."