kota_marcowa
15.07.13, 18:50
Skoro większość uważa, że jeden kieliszek wina co dwa miesiące powoduje FAS, to co w takim razie z palaczkami.
Odnoszę wrażenie, że matki palące są traktowane dużo bardziej pobłażliwie, choć regularne palenie w ciąży wyrządza większe szkody niż ta jedna nieszczęsna lampka wina. Sama pisałam o koleżance, która urodziła wcześniaka z niedowagą.
Zalatuje mi tu hipokryzją. Przy okazji innych wątków padały argumenty, że gorszy dla płodu jest stres związany z rzuceniem palenia niz trucie nikotyną, niska waga urodzeniowa i niedotlenienie to pikuś, ale za to malutka ilość alkoholu raz na jakiś czas to zuuoo.
Zastanawiam się też jak takie sporne kwestie "szkodzenia dziecku" powinny być prawnie rozwiązane. Z jednej strony traktowanie kobiety jako inkubatora i zakazywanie takich czy innych zachowań, to ograniczanie jej praw, na zasadzie "moje ciało - moja sprawa", z drugiej strony skoro świadomie chce ciążę donosić, to pojawia się drugi człowiek, zależny od niej całkowicie, którego należałoby jakoś chronić.
Kurcze sama nie wiem co o tym myśleć. Chyba jednak skłaniam się do opcji lekkiego ubezwłasnowolnienia w czasie ciąży, czyli zakazu picia alko, palenia, ćpania, stosowania zabronionych w ciąży środków farmakologicznych bez zlecenia lekarza itp. Skoro należy się liczyć z innymi ludźmi np. nie paląc w miejscach publicznych, przestrzegając ciszy nocnej itp. to mozna wytrzymać 9 miesięcy dla własnego dziecka.